scarlets_walk
03.09.04, 10:06
zaczynam sie zastanawiac, czy mam problem z naduzywaniem alkoholu. mam 30 lat
i normalne, poukladane zycie, faceta itp. oboje lubimy alkohol i jest go w
domu pod dostatkiem. co 2-3 dni cos tam popijam "dla przyjemnosci" - dobre
wino, gin, nalewke. raz w tygodniu ktos do nas wpada i wtedy alkoholu plynie
wiecej. mam wrazenie, ze nie przekraczam jakichs granic i kontroluje sprawe,
ale moja mama jest przerazona i uwaza, ze przeginam. po alk siegam w roznych
sytuacjach - a to przy okazji gotowania, a to do obiadu, a to z nudow zeby
poprawic sobie nastroj, jak mam wolny dzien to i przed poludniem przy
sprzataniu. tylko, ze zwykle jest to lampka, dwie i nic wiecej. raz na jakis
czas po ostrym kacu robie sobie przerwe z alkoholem na miesiac, tak dla
zdrowia. w srodowisku, w ktorym sie obracam tego rodzaju "picie" nie jest
niczym przesadnym, choc znam tez osoby, dla ktorych jedno piwo po pracy jest
juz problemem (ja piwa nie pijam i nie potrzebuje rozluzniac sie po pracy).
napiszcie prosze czy jest powod do zmartwien, bo sama nie wiem, co myslec i
chyba zaczynam "kupowac" obawy mojej mamy.