wiedza_to_podstawa
18.12.14, 13:52
Przyznam, że od wczoraj to zdanie nie daje mi spokoju:
Fajnie jest odzyskać zdolność kierowania swoim życiem i nie cierpieć z powodu bezsilności wobec alkoholu.
Nie wiem na ile jej autor ma świadomość tego co tu napisał?
Nie wiem, czy napisał to, żeby napisać? Czy to jego rzeczywiste osiągnięcie ?
Z chęcią poczytam merytoryczne dowody na powyższe.
Byłby to pierwszy znany mi przypadek człowieka kierującego swoim życiem, nie licząc czynnych alkoholików, którzy są o takiej zdolności dogłębnie przekonani.
Dodatkowo interesuje mnie kontekst "cierpienia z powodu bezsilności wobec alkoholu" - jak się objawia? w wydaniu abstynenckim? To cierpienie również dotyczy czynnego alkoholizmu.
W wątku o baclofenie pojawiła się kobieta twierdząca, że nie ma tu dyskusji merytorycznej po czym sama w dłuższym poście nie napisała niczego istotnego. Co to znaczy, że mąż zażywając lek sprowadził na ich życie rodzinne "normalność"? ma okazję na wypowiedź merytoryczną. Dodam, że w moim głębokim przekonaniu uzależnienie poziomu swojej wypowiedzi od poziomu wypowiedzi innych jest niczym innym, jak eksplozją zależności. "nie piszę, nie bywam, nie zależy mi" - po czym następuje pisemny dowód na ciągłą bytność w tym miejscu.
Ja rzeczywiście tu bywam od czasu do czasu i z pewnością nie jestem zorientowana w tutejszych zwyczajach. Nie przeszkadza mi to drążyć tematu. Przekonuję się za każdym razem, o braku konkretów u osób które baclofen doradzają. Dla mnie to trochę jak "viagra", powoduje reakcje nie będące już naturą zażywających ją osób. Jak spytasz, po co mu te doznania, odpowie - bo inni mówią, że to ważne.
Zapraszam :-) pomimo, małej wiary w konkret!