Dodaj do ulubionych

brat alkoholik

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.04, 18:26
Czesc.
Moj brat jest alkoholokiem. Ma 33 lata, ma zone i dziecko ale nie mieszka z
nimi,tylko z rodzicami i ze mna. Potrafi przepic cala wyplate i wrocic do
domu po tygodniu. Zdarza sie to co kilka miesiecy. Potrafi wyniesc nawet cos
z domu, zeby tylko miec na wodke. Najgorsze jest to, ze ja nawet nie potrafie
z nim o tym rozmawiac. Czasem chcialabym z nim pogadac, ale wstydze sie,
boje. Zachowuje sie jak by nic sie nie stalo. Chce mu pomoc, ale nie wiem
jak. Czy moge mu zalatwic jakies leczenie? Jak to w ogole sie zalatwia? Sa
jakies osrodki zamkniete, gdzie mozna byloby go umiescic? Napiszcie, prosze.
Obserwuj wątek
    • hepik1 Re: brat alkoholik 20.09.04, 21:13
      Dopóki będziecie go traktować jak 3 latka a nie człowieka dorosłego to raczej
      mu nie pomożecie.Może gdyby zaczął odpowiadać za swoje życie,ponosił
      konsekwencje picia -jakaś szansa by istniała.Teraz ,przy takim komforcie picia
      jaka mu wszyscy stworzyliście -rodzice,Ty,jego żona -szans nie ma żadnych.
      • Gość: Allex Re: brat alkoholik IP: *.futuro.com.pl 20.09.04, 23:26
        Pozwól mu ponieść konsekwencje przepitej wypłaty a żonie jego pozwól
        wyegzekwować konsekwencje. Do bólu. Im bardziej zaboli tym większa motywacja. W
        każdym powiecie jest poradnia w większych szpitalach oddziały odwykowe.

        Allex
    • Gość: klaudia Re: brat alkoholik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.04, 17:11
      Macie swieta racje, ja tez tak uwazam, to ze nic nie mowie to nie znaczy ze mu
      wybaczam. Mysle tak jak Wy, tylko nie moge zebrac sie na odwage zeby z nim
      pogadac. Rozmawiam czesto z moimi rodzicami i mowie im ze nie mozemy go
      traktowac jak dziecko. Ojciec jest po mojej stronie i nawet na to przystaje,
      ale moja matka jest inna. Jak brat idzie pic, to ona pol nocy nie spi, scieli
      mu lozko, a jak wroci to mu obiadki przynosi niemalze do lozka. Mowie jej
      ciagle, ze zle robi, ale ona tego nie rozumie. To najpierw ja musialabym
      zmienic. Co mam zrobic. Ja go nie traktuje jak 3latka, tylko moja mama. I co ja
      moge w tej sytuacji zrobic?
      • Gość: klaudia Re: brat alkoholik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.04, 17:18
        Juz setki razy tłumaczylam rodzicom, zeby go nie wpuszczali do domu jak wraca
        pijany, zeby za niego rachunkow nie placili jak przepije wyplate, zeby sam
        zrozumial, ze robi zle i poniosl tego konsekwencje. Ale tu jest winna moja
        mama, rozmawialam z nia czesto na ten temat, ale ona ma swoje zdanie w tej
        kwestii.
        • hepik1 Re: brat alkoholik 21.09.04, 18:50
          W tym wątku:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11935&w=10689360
          w pierwszych pięciu czy sześciu postach(w jednym się nie mieściło) jest tekst:
          Zaczarowane koło zaprzeczeń
          Może wydrukuj to,daj mamie przeczytać,może zrozumie ,że pomagając w ten sposób
          jak do tej pory synowi alkoholikowi popycha go za każdym razem w stronę grobu.
          Zapewne nie będzie to łatwe ale spróbowac możesz.Może się uda...
          • Gość: klaudia Re: brat alkoholik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.04, 21:48
            Dzieki. Mysle, ze moja mame to nie zainteresuje. Po pierwsze dlatego, ze uwaza
            ze robi dobrze, a po drugie ma klopoty ze wzrokiem i trudno jej bedzie to
            przeczytac, po trzecie nie wiem czy zrozumie ten tekst. Ale wydrukuje to mojemu
            ojcu, jak przeczyta to, moze jej cos wytlumaczy. Dzieki za zainteresowanie sie
            moim problemem.
            • Gość: Allex Re: brat alkoholik IP: *.futuro.com.pl 22.09.04, 00:02
              Wiesz - nadopiekuńczość to forma strasznej agresji. Jest to nic innego jak
              odbieranie innemu prawa do decyzji. Są takie matki agresorki niszczące swoich
              synów.
              Do takich decyzji potrzebny jest ojciec. Jeżeli on nie zabiera zdania a zajmuje
              się tłumaczniem zawiłości twojej mamie to nie wróże nic dobrego.
              Powiedz mu aby zdjął fartuszek i założył spodnie i pasek w spodniach zapiął i
              poszedł porozmawiać poważnie z synem. A w cześniej może po raz pierwszy w życiu
              pożądnie objechał matkę przecież zabije mu syna.
              Pozdrawiam Allex
              Z moich obserwacji. 80% alkoholików ma popieprzone układy z mamusią (Ciągle
              mamusie karmią ich piersią w tajemnicy przed tatusiem - to oczywiście
              przenośnia)
        • smutna14 Re: brat alkoholik 09.01.05, 01:39
          mój brat pije od 15 lat, od 4 lat przebywa u nas w domu na prośbę mojej mamy,
          przepija wszysstko i wraca, ja popadAM W DEPRESJĘ.jEST OKROPNYM EGOISTĄ, MYŚLI,
          TYLKO O PICIU. jAK CHCĘ GO WYPĘDZIĆ TO MAMA POPADA W ROZPACZ,CHOROBĘ A NAWET
          ZŁAPAŁA ZA PROSZKI, ŻE SIĘ OTRUJE.mAMY TEGO DOŚĆ, NIE WIEM CO ROBIĆ, zAL MI
          MATKI, ALE MOJA RODZINA NIE WYTRZYMUJE TEGO.pRZEZ 20 LAT OPIEKOWA LAM SIĘ MAMĄ,
          PONIEWAŻ JEST POWAŻNIE CHORA, A ONA OBSTAJE ZA SYNKIEM I CHCE GO NIAŃCZYĆ.
          pROSZĘ, MOŻĘ MI KTOŚ POMOŻe, TO JEST PIEKlo.
        • smutna14 Re: brat alkoholik 09.01.05, 01:46
          MOJA MAMA ROBI TO SAMO,KARMI GO, OPŁACA ZA NIEGO, BRAT MA WYSOKĄ EMERYTURĘ I JĄ
          PRZEPIJA A JA WYKUPUJĘ MAMIE LEKI. zONA WYEKSMITOWAŁA GO Z DOMU, A JA NIE WIEM
          CO ROBIĆ, PONIEWAŻ MAMA POPADA W ROZPACZ JAK MÓWIĘ ŻEBY WYNAJĄŁ SOBIE MIESZKANIE
          I DAŁ NAM SPOKÓJ. cO ROBIĆ. POMÓŻ.
          • stachu34 Re: brat alkoholik 09.01.05, 07:51
            Tak niestety wygląda choroba alkoholowa.Jest śmiertelna w skutkach,jak wiele
            innych poważnych schorzeń.Jadnak najpierw atakuje najbliższych,zanim jej skutki
            zacznie odczuwać sam chory.Taki sposób jej obiawów powoduje olbrzymie
            przeszkody w podjęciu leczenia.
            Tolerancja zachowań wobec chorych, obu mam stwarza u synów poczucie
            normalności swojego zachowania.Natomiast wszelkie próby rozmowy,zwrócenia uwagi
            na problem będzie odbierane jako czepianie się.Będą bezskuteczne...
            Tak naprawdę trzeba uświadomić mamom,że ich matczyna miłość w rzeczywistości
            jest zabójcza.Prowadzi do unicestwienia.I to jest potworny paradoks alkoholizmu.
            Może najpierw drogie siostrzyczki alkoholków,spróbujcie same zgłębić tajemnice
            choroby alkoholowej i wiedzę przekażcie rodzicom.To ich najpierw trzeba
            leczyć,aby uratować braci.Nie ma innej możliwości.


    • justamatusiak Re: brat alkoholik 14.01.05, 22:43
      u mnie w rodzinie był podobny problem. Moja ciocia, matka 28 letniego alkoholika założyła sprawę w sądzie o cześciowe ubezwłasnowolnienie go i skazanie przez sąd na przymuswe leczenie. na początku przez 2-3 miesiące brat miał nadzór kuratora który dostarczał to sądu relacje z jego "postępkó"//wyrok zapadł...brat odbył 3 miesieczne lecznie w ośrodku zamkniętym....
      powodzenia
      ps szczególowych info udzielają ośrodki AA których jest w Polsce tysiące
    • rotten_flower Re: brat alkoholik 16.01.05, 01:21
      nie można go umieścić gdzieś na siłę - nawet jeśli by się dało (a się nie da),
      to leczenie by nie przyniosło skutku. alkoholicy (tak jak wszyscy uzależnieni
      ludzie - czy to od alkoholu, czy od narkotyków) są to ludzie o bardzo dużej
      wrażliwości i jeśli nie będą chcieli sami się leczyć, to największa siła ich do
      tego nie zmusi.
      porozmawiaj z nim - dopóki mu ktoś nie uświadomi, że jednak "coś jest nie tak",
      doputy on się będzie zachowywał jakby nic się nie stało.
      nie bój się go - nie zagraża Ci, nie wstydź się - to jest Twój brat. rozmawiaj
      z nim spokojnie i otwarcie, nawet jesli masz przeczucie, że coś co powiesz może
      go zaboleć - wtedy bądź po rpostu trochę bardziej ostrożna.

      pozdrawiam i mam nadzieję, że uda Ci się rozmowa i że w ogóle zdobędziesz się
      na rozmowę - może być bardzo ważna dla Twojego brata.
      • jerzy30 Re: brat alkoholik 17.01.05, 11:13
        Dziewczyny - musicie [może lepsze jest słowo - powinnyście] pójść na mityng AL-
        anon. To dla takich co im mężowie, bracia, synowie, córki, żony - chlają na
        umór i nie chcą przestać. Rozmowa z pijącym co chce pić to jak rozmowa z
        głuchym płotem. Nic nie da. Wiem co mówię bo sam tego doświaczyłem. Moja mama
        też mi obiadki, rosołki, zwolnionka z pracy, spłaty długow i tysiące innych
        rzeczy zalatwiała. A ja chlalem i chlalem. Przestalem dopiero i poszedlem się
        leczyć jak mi to "wsparcie w piciu" skończyło się i wyrzucono mnie na "ulicę".
        Wtedy zacząłem się leczyć - a najbardziej po tym jak mi po kolejnym chlaniu gdy
        zdychalem przez trzy dni z przepicia nie dał nikt tego rosołku. Byem jedną nogą
        na tamtym świecie - ale to mi dopiero pomogło. Od tego czasu minęło sporo czasu.
        Tak jest z tą gorzałą. Ona zawsze wygra i nie chce odpuszczać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka