Dodaj do ulubionych

moja mama pije

IP: *.nitka.net.pl 22.09.04, 13:05
witajcie moja mama (55 l) strasznie pije do tego bierze tabletki CLONAZEPAN
(CHYBA TAK TO SIĘ PISZE)bardzo chciałabym jej pomóc-nie wiem jak to zrobić -
doradźcie jak to zrobić?jak namówić ją do leczenia?gdzie mam cokolwiek
załatwić?
Obserwuj wątek
    • hepik1 Re: moja mama pije 22.09.04, 15:52
      www.alcor.waw.pl/index.htm
      • hepik1 Re: moja mama pije 22.09.04, 15:54
        Co zrobić, żeby on nie pił?

        Jest to pytanie, z którym spotykam się najczęściej, zarówno w gabinecie
        lekarskim jak i podczas wykładów, pogadanek czy prelekcji. Muszę przyznać, że
        odpowiedź na nie jest niezmiernie trudna. Odpowiadając mam zawsze świadomość, że
        możliwości bezpośredniego oddziaływania na drugiego człowieka są niewielkie.
        Możemy natomiast wpływać na innych w sposób pośredni tj. poprzez zmianę własnej
        postawy względem nich. Ta zmiana postawy wymusza często zmianę w zachowaniach
        drugiej osoby, szczególnie wówczas kiedy istnieją silne powiązania (rodzinne,
        emocjonalne, finansowe itp.). Dzieje się to na podobnej zasadzie jak w zegarku,
        gdzie cały mechanizm (w naszym przypadku rodzina) składa się z pojedynczych
        trybów (żona, mąż, dzieci, dziadkowie), które zazębiają się wzajemnie i obracają
        w tym samym rytmie. Tak jak alkoholik (jeden z trybów) potrafi wymusić zmianę
        obrotów innych trybów tak samo członkowie rodziny (pozostałe tryby) są w stanie
        zmusić go do podporządkowania się ich rytmowi. Szanse na powodzenie całej akcji
        są tym większe im więcej członków rodziny (więcej trybów) uczestniczy w tym
        przedsięwzięciu.

        Pozostaje więc pytanie jak się zachowywać, jak postępować albo co robić, żeby
        nie pomagać w piciu. Podpowiedzi i wskazówek jest wiele, jednak znacznie
        trudniejsza jest ich realizacja. Oto garść propozycji:

        * nie należy zapominać, że alkoholizm jest chorobą przewlekłą i aby pomóc w
        wyzdrowieniu trzeba koniecznie zaakceptować ten fakt i przestać się wstydzić;
        * nie należy również traktować alkoholizmu tak jakby był hańbą dla rodziny;
        jest to bowiem jedna z chorób a powrót do zdrowia jest możliwy, podobnie jak w
        większości innych;
        * nie należy traktować alkoholika tak jak niegrzeczne dziecko, bo przecież
        nie postępuje się tak kiedy ktoś cierpi na jakąkolwiek inną chorobę;
        * wątpliwy sens ma robienie wyrzutów i wdawanie się w kłótnie, szczególnie
        wówczas, kiedy alkoholik znajduje się pod działaniem alkoholu;
        * wygłaszanie kazań i robienie wykładów nie ma również większego sensu,
        ponieważ alkoholik prawdopodobnie wie już to wszystko o czym chcemy mu
        powiedzieć, można natomiast sprowokować go do dalszych kłamstw i wymusić
        obietnice, których nie będzie w stanie dotrzymać;
        * nie należy przyjmować obietnic, o których wiadomo, że nie będą możliwe w
        tym momencie do spełnienia;
        * dając okłamywać się i udając, że się wierzy można doprowadzić do tego, że
        alkoholik dojdzie do przekonania, że potrafi przechytrzyć;
        * używanie szantażu w formie "gdybyś mnie naprawdę kochał to byś przestał
        pić..." niczego nie zmienia, a jedynie zwiększa poczucie winy, nie mówi się
        przecież "gdybyś mnie kochał, nie przeziębiłbyś się";
        * wypowiadanie gróźb, których nie jest się w stanie spełnić pozwala
        alkoholikowi sądzić, że nie traktuje się poważnie swoich słów;
        * nie warto sprawdzać ile alkoholik pije, bowiem i tak nie ma szans na to,
        aby wiedzieć o wszystkim;
        * szukanie schowanego alkoholu, zmusza alkoholika do ciągłego wymyślania
        nowych kryjówek;
        * chowanie i wylewanie alkoholu jedynie skłania alkoholika do bardziej
        desperackich prób zdobycia go i ukrycia, a przecież wiadomo, że w końcu i tak
        znajdzie sposób żeby się napić;
        * wspólne picie alkoholu nie spowoduje wcale, że alkoholik wypije w sumie
        mniej, natomiast odwlecze to niewątpliwie moment, w którym zdecyduje się on
        poprosić o pomoc;
        * nie należy robić za alkoholika niczego, co mógłby zrobić sam, natomiast
        usuwanie problemów, chronienie przed ponoszeniem konsekwencji swoich własnych,
        nieodpowiedzialnych, zachowań (np. nieobecności w pracy, zaciąganie długów i
        inne skutki picia) odbierają szansę na to, aby alkoholik zauważył do czego
        doprowadziło go picie i aby zechciał zmienić swoje dotychczasowe postępowanie;
        * nie należy oczekiwać natychmiastowego wyleczenia, bowiem tak jak w każdej
        przewlekłej chorobie okres leczenia i rekonwalescencji jest długi, a nawroty
        choroby są możliwe;
        * bardzo potrzebne jest alkoholikowi otrzymywanie miłości, wsparcia i
        zrozumienia podczas podejmowanych prób zaprzestania picia i utrzymywania się w
        trzeźwości.

        Dążąc do osiągnięcia swojego celu, należy konsekwentnie stosować zasadę tzw.
        "twardej miłości". Polega on a na tym, że kocha się drugiego człowieka a
        jednocześnie wymaga, aby osobiście ponosił konsekwencje wszelkich swoich decyzji
        i działań (nawet wówczas, kiedy widzi się, jak bardzo on cierpi z powodu swoich
        działań czy decyzji i z tego powodu bardzo "boli serce"). Dopiero wówczas
        alkoholik otrzyma szansę zauważenia do czego doprowadziło picie.
        Należy mieć świadomość, że przyjęcie takiej postawy może okazać się bardzo
        trudne, bowiem u większości osób związanych emocjonalnie z alkoholikiem
        występują objawy tzw. współuzależnienia, które nazywane są często
        koalkoholizmem. Za obecnością współuzależnienia przemawiają następujące
        zachowania: poddanie się rytmowi picia alkoholika, przejmowanie za niego
        odpowiedzialności, obsesyjne kontrolowanie go, pomaganie i nadmierne opiekowanie
        się nim (w tym niedopuszczanie do tego, aby ponosił on pełne konsekwencje
        swojego picia i swoich zachowań), wysoka tolerancja na różnego rodzaju
        patologiczne zachowania alkoholika z jednoczesnym występowaniem poczucia winy i
        poczucia małej wartości oraz zaniedbywaniem dzieci oraz samego siebie.
        Osoby współuzależnione są najczęściej, nieświadomymi pomocnikami w piciu i w
        największym chyba stopniu przyczyniają się do odwlekania decyzji o zaprzestaniu
        picia i zwróceniu się o pomoc.

        Zmieniając swoją dotychczasową postawę w stosunku do alkoholika nie należy
        jednak liczyć na natychmiastowy efekt, bowiem dzisiejsza sytuacja jest sumą
        wydarzeń, które gromadziły się przez całe lata. Teraz również, do uzyskania
        oczekiwanych zmian, potrzebne będą tygodnie, miesiące, a może nawet lata. Jedno
        jest natomiast pewne, że tylko te osoby, które cierpliwie i konsekwentnie będą
        stosowały powyższe rady mają szansę na sukces, który musi w końcu ukoronować ich
        wytrwałość. Uczestniczenie w proponowanym przez nas programie terapeutycznym dla
        rodzin może przyspieszyć ten proces.
        • Gość: x Re: moja mama pije IP: *.kaptensgatan.net / *.013-276-6c6b701.cust.bredbandsbolaget.se 22.09.04, 16:02
        • Gość: x Re: moja mama pije IP: *.kaptensgatan.net / *.013-276-6c6b701.cust.bredbandsbolaget.se 22.09.04, 16:05
          a moze bys tak hepciu napisał kogo w sposób niezmordowany wklejasz bo wychodzi,
          że ty jakiś psychóżką jesteś i do tego wykłady dajesz, hihi, a przecież nie od
          dzis wiadomo,że z ciebie to tylko kopista jest. Kto cie nie zna ten cię kupi
          hihi
    • Gość: ALa Re: moja mama pije IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.09.04, 00:44
      Te tabletki to okropnosc. Ojciec mojego znajomego dostal je przeciw padaczce,
      ale mial takie sensacje( ciagle byl niekontaktowny i spal), ze z nich
      zrezygnowal. Ponoc daja duze uzaleznienie. Skad mama je bierze? Jak w ogole
      funkcjonuje? Konieczny jest detox i jakis profesjonalny osrodek.
      • Gość: kubek Re: moja mama pije IP: *.ld.euro-net.pl 23.09.04, 08:11
        hmmm clonazepan ?? wypisać może tylko lekarz, jeśli nie jest nastawiony tylko
        na branie kasy (mój był) powinien po 3 miesięcznym okresie zmienić lek (jeśli
        go nie zmieni organizm się uzależnia) - to jeden z tzw "najgorszych" i
        najszybciej uzależniających leków...(wiem bo brałem to g... prawie 5 lat),
        - wyjście z uzaleznienia kosztowało mnie 6 miesięcy pobytu w zakładzie
        zamkniętym...nie da się porównać zespołów absencyjnych po lekach i alkoholu
        (znam oba - te po lekach są....)
        pozdrawiam
        • Gość: renata Re: moja mama pije IP: *.nitka.net.pl 23.09.04, 08:45
          mama bierze te tabletki już bardzo długo wiem że lekarz nie chce ich jej
          przepisywać więc chodzi prywatnie(w ten sposób zdobywa receptę)niewątpliwie
          jest od nich uzależniona.i do tego jeszcze alkochol....aż boję się
          myśleć.doradźcie proszę jak ją namówić na leczenie .Może znacie jakiś ośrodek
          zamknięty w okolicach Szczecina?Pozdrawiam
          • Gość: kubek Re: moja mama pije IP: *.ld.euro-net.pl 23.09.04, 08:55
            hmmm też robiłem podobnie - od lekarza do lekarza...(kasa kasą ale moj lekarz
            naciągacz nie chciał żebym umarł - a może nie chciał żebym umarł za
            wcześnie....) - jeśli mama długo bierze clonazepan możesz mieć pewność że jest
            od niego uzależniona....jeśli Ci się uda namów ją na wizytę w poradni
            (najlepiej przy oddziale odwykowym - lekarze tam pracujący wiedzą i umieją
            postępować z uzależnionymi krzyżowo - najgorsze jest zejście z leku - i ono
            trwa najdłużej - sam bym nie próbował - (może inaczej ja próbowałem co
            skończyło się atakiem padaczki...)
            pozdrawiam i powodzenia
            ps. adresy w zachodniopomorskim masz tu :
            www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=pomoc&mapa=zachodniopomorskie
            • Gość: renata Re: moja mama pije IP: *.nitka.net.pl 23.09.04, 10:04
              Bardzo dziękuję Ci za szybką odpowiedź.Postaram się w jakiś sposób namówić mamę-
              mam nadzieję że mi się uda o tyle jest to trudne że dzieli nas 100 km ale muszę
              dać radę.Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję.A tak na marginesie to w jaki sposób ci
              się udało czy chodziłeś do poradni?czy ktoś Ci pomagał poza lekarzem?-pozdrawiam
              • Gość: kubek Re: moja mama pije IP: *.ld.euro-net.pl 23.09.04, 10:16
                hmm do poradni ?? cóż chodziłem i do poradni i na mitingi...z marnym skutkiem -
                czy ktoś mi pomagał ?? owszem i żona i matka...tyle że pomoc pomagała mi w
                piciu (leki też jak już wiesz wchodziły w rolę) - jak przestały pomagać (co
                okazało się nalepszą pomocą z ich strony...)wytrzymałem jeszcze rok (sam) co
                skończyło się padaczką i totalnym wyczerpaniem organizmu...- potem szpital - i
                tu była już fachowa pomoc ze strony terapeuty - mogę dziś powiedzieć że jemu i
                paru lekarzam ze szpitala zawdzięczam życie....
                pozdrawiam
                • Gość: renata Re: moja mama pije IP: *.nitka.net.pl 23.09.04, 10:36
                  w takim razie czy powinna iść do poradni?
                  • Gość: kubek Re: moja mama pije IP: *.ld.euro-net.pl 23.09.04, 13:38
                    powinna :)) - od czegoś trzeba zacząć...
                    pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka