szacki
05.05.17, 21:32
przerwalem terapie. Od dwóch lat ,dwa razy w tygodniu siedziałem w gabinecie i nawijalem. Obstawiałem ze pierwszy wymięknie wielebny. Myliłem sie. Jestem przeterapeutyzowany. Przedawkowalem terapie. Dwa lata kopałem, siedziałem po szyje w terapeutycznym dole na dupościsku rżnąć twardziela, żeby wielebny broń Boże ze nie pomyślał ze jestem mięczak i ze mnie moje popaprane życie rusza. Wiec w gabinecie byłem bossem a w chacie elegancko odreagowywalem spiąć po 14h albo kalecząc sie gdzie popadnie. No i tak sie załatwiłem ze wysłałem wielebnemu esemesa, ze więcej nie przyjdę bo im więcej gadam o sobie tym więcej mam ran. Nie wspomniałem,ze lato idzie i ze wypada sie wygoić przed fala upałów. Koniec końców nakupowalem rożnych specyfików gojących za kupę szmalu, zamknąłem sie w chacie i sie goje. Istny detoks. Żarówki powykręcane, narzędzia poza domem, tablica motywacyjna narysowana. Siedzę. I Zaraz mnie szlag trafi. Ps. Chciałem iść na mityng anonimowych autoagresorów ale nie znalazłem takiego. Znalazłem za to nisze mityngowa w Polsce bo gdzieś tam w świecie ktoś już na to wpadł. Ech idę sie maścią smarnąć. Nara