Dodaj do ulubionych

3 dzień bez picia

09.09.24, 19:29
Napić bym się napiła. Najchętniej wina. Takiego jak to mówi Makłowicz chrupkiego. Słodko kwaskowate. Aż dziwne, że mam taką ciągotę. W sumie nie spodziewałabym się, że nagle sama uznam, że mam nie wiadomo jaki problem. To chyba te ostatnie wydarzenia. Ciąg do jakiego doprowadziłam się na wyjeździe do rodziców, że nie mogłam wrócić do Krakowa wtedy, kiedy chciałam. Zaburzyło mnie psychoruchowo, dostałam chodzonego. Szybkość na głowie, mimowolne ruchy rąk. Musiałam wtedy zejść z alkoholu pijąc 330 ml piwa i czekać czy pójdę spać czy będę musiała do końca dnia dokładać. Ostatecznie tego dnia wypiłam chyba 2 piwa, a następnego dnia czułam się już na szczęście dobrze. Piłam wtedy piwa codziennie, bo nie potrafię znieść domu rodzinnego i własnego pokoju. Mała miejscowość, patologiczne osiedle, rodzina sama chla. Zawsze tam piję. Teraz mija w ogóle jakoś 10 równych lat odkąd popijam. Pierwsze kilka lat to wiadomo - ze znajomymi. Parę lat temu po skończeniu szkoły i burzliwym rozstaniu zaczęłam walić codziennie. Pić i przeglądać social media, w tym stalkować byłego i jego nową i jeszcze paru innych ludzi. Byłam z siebie dziwnie zadowolona, bo wcześniej wzięłam parę razy LSD i uznałam, że jestem przebudzona duchowo. W zasadzie postrzegałam świat pozytywnie, ale byłam też ciągle pijana. Wyprowadziłam się na studia do stolicy, ale dalej piłam. Później poznałam innego i wreszcie ułożyłam sobie życie. Mieszkamy razem. Od dwóch lat wydaje się, że dzięki niemu piję mniej, żyję porządniej. Tylko, że coś jest nie tak. Alkoholu są małe ilości, ale są. W zasadzie nie robię nic złego, akcji degradacji moralnej brak. Dziś piję, bo mam nerwicę. Przełożyłam własne życie na później. Dostałam absolutnego autyzmu i izolacji od ludzi. Nie wiem co lubię, nie wiem co dalej. Nie umiem wziąć spraw we własne ręce. Kiedy zostaję sama, to zaczynam pić, bo tak się nauczyłam. Ludzie piją tyle co ja, czyli trochę wina i raz na 2 tygodnie parę piw, ale chyba nie poruszają w sobie tego tematu. Ja poruszam, bo mam do spełnienia jakąś misję. Chcę odbudować się intelektualnie i kulturowo. Pójść na przód. Kiedy piję to dostaję tylko bolesnych pryszczy na żuchwie, mój brzuch nie wygląda najlepiej. Wygląd też mnie boli. No ale przede wszystkim to nic mi się wtedy nie chce. Od lat nie było momentu, zebym nie piła dłużej niż 2 tygodnie. Dlatego nie czytam książek, nie uczę się, nie potrafię uprawiać regularnie sportu. Bardzo dużo się fiksuję. Alkohol zrobił ze mnie nawertego, utrapionego prostaka.
Obserwuj wątek
    • chocolate_dog123 Re: 3 dzień bez picia 09.09.24, 19:57
      moja misja jest napisanie książki i proces pokazowy z tymi co tyle lat niszczą zdrowie i życie mi i mojej rodzinie. czy moje nerki i wątroba tego dożyją. Oto jest pytanie. Mam prawo do wszelkich inwektyw jesli ktoś ci to robi XX lat, zatem nie odbieram się jako prostaka. bez namysłu zrobiłbym coś z tymi ludźmi.. skoro rodzina wie i nic z tym nie robi to ja bym chętnie wzięła sprawy w swoje ręce.
      Wracając do tematu - zazdroszcze. Mi nerki nie pozwalają. Tragiczne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka