nunn
05.04.05, 22:59
od 10 lat jestem z facetem. jego ojciec jest alkoholikiem. pił ładnych parę
lat temu, w końcu stwierdził, że ma dość. poszedł do aa, pojechał nawet na
jakiś obóz, czy zgrupowanie, ale zrezygnował. stwierdził, że nie będzie się
zwierzał obcym ludziom i da radę sam. dał radę, nie pił paręnaście lat.
ostatnimi czasy w moim związku były praktycznie tylko kryzysy. niedawno mój
facet powiedział, że ojciec od dwóch lat znowu pije. miał pretensje, że tego
nie zauważyłam. teoretycznie wyjaśnilismy sobie wszystko, powiedział, że ode
mnie nie oczekuje rad, chce tylko abym była przy nim. zdaję sobie sprawę, że
jest współuzależniony, znam temat. bywa wobec mnie agresywny, niesprawiedliwy,
szantażuje mnie, mówi że jestem egoistką. wszelkie próby rozmów na temat jego
ojca kończą się obrazą lub agresją. jego ojciec jest dla niego bogiem (nie
przesadzam!!!), nie przyjmuje żadnej krytycznej uwagi na jego temat. ja
mieszkam sama, mój facet ze swoim ojcem. kiedy ostatnio rozmawialiśmy na ten
temat, powiedział, że ojca nie zostawi. wie, że ojciec jest alkoholikiem, ale
czuje sie za niego odpowiedzialny, mówi, że wszyscy go (ojca) zostawili, i że
on by tak nie potrafił. teoretycznie są najlepszymi przyjaciółmi, uwielbiają
się. kiedy powiedziałam, że powinien powiedzieć ojcu,że wkurza go to,że pije,
usłyszałam, że nie ma szans na taką rozmowę. bo nie.
mam 27 lat, chce mieć swoje życie, ale wiem, że jeśli mój facet nie wyjaśni
tej sprawy, nie mam na to szans. nie zgodze sie na coś takiego. jak mam
pomóc?? propozycja wizyty u psychologa również wzbudza agresję. i jeszcze
jedno. czy ja czasem nie zaczynam też być współuzależniona?? nie daję rady...
i nie wiem co robić.