Dodaj do ulubionych

---ŻAŁOSNE MOJE 4 KĄTY---

13.07.05, 11:49
Historia tak zagmatwana, że już mój umysł zagubił sens normalnosci...
Moze Wy, kiedy poczytacie rzuciecie pomysł na lepsze...

Jest sobie M-4. Rok temu jeszcze żyła Moja Mamunia-achorowała i odeszła. Póki
zyła trzymała wszytsko w garści.
Teraz, kiedy moja nieletniacóra i ja otrzymałysmy to mieszkanie od Mamy,
marzeiem byłoby sie urzadzic i prowadzić spokojne zycie. Ale to marzenia...

Mój ponad ćwierćwieczny brat jest namiętnym biorca amfetaminy-a zatem jest
cpunem! Mój drugi brat takze sie w braniu lubuje! Ten pierwszy mieszka ze mną
i jak sie zawziął--NIGDY z DOMU sie nie wyniesie, aby zrobic mi własnie na
złosć. I moze mozna by to było znieść--ale jego zycie to-3 dni cpania, 3 dni
spania. Skradanie sie do lodówki, po nocach, na palcach. DO PRACY on nie
pójdzie, bo on pracował nie bedzie. Nic mu nie odpowiada! Jest beznadziejnie
bezczelny i nie sznuje nikogo!
I mogłabym tak pisać i pisać, ale podnosimi się poziom adrenaliny!
Po roku nie robienia niczego z jego strony, zero pomocy, utrzymywania- dosc!
Borykam sie z tym problemem sama, bo mój tato nie wierzy mi, że jego synowie
ćpaja. Wrecz nawet nie wie, ze kazde 10 zł dla synka, to kolejna dawka. Tatus
mu jedzonko wozi, TV wstawił do pokoju. CZUJĘ się skrzywdzona. Moi bracia
nazywają mnie totalna idiotka i przypisuja chorobe psychiczna! He, he-tylko
dlatego, że głosno mówie o ich nałogach!

Moja mała córka przypatruje sie temu. Z miesiąca na miesiąc mioja entuzjazm
do wujków. Ja mam tylko nerwy! Budzę ię ze złoscią, żyje w nerwach i
zasypiam w złosci..

CO ROBIĆ?
Boje sie radykalnych kroków, bo jakos nie umiem zostawić domu MAMY-rodziców,
którzy włożyli w niego tyle pracy, nakładu...

Chciałabym wyjechać z tego kraju!! Zacząć życie bez patrzenia w przeszłośc.
Niestety nie uda mi sie pewnie wyjechać z córką, jej nie moge zostawić!

Jestem w takim dołku, ze myślami sięgam do ucieczki w głab Polski, jakies
domy matek z dziećmi--czy wyjazd matrymonialny---szybko jednak dochodze do
pionu, bo zazwyczaj takie historie są niekorzystne w skutkch. Chodzi tu o
moją córeczke!
Cholera--już nic nie piszę!
WY PISZCZIE!
Obserwuj wątek
    • maj15 Re: ---ŻAŁOSNE MOJE 4 KĄTY--- 13.07.05, 23:29
      prawdopodobnie, a raczej na pewno jesteś bardzo "wpółuzależniona", czyli w
      szponach nałogów braci. Jeśli chcesz sobie pomóc to zgłoś się do Poradni
      Leczenia Uzależnień w Twoim mieście, bo oni tam pomagają również rodzinom i
      bliskim osób uzależnionych. Wspólczuję Ci. Ja bym nie chciała tak żyć,
      zrobiłabym wszystko aby to zmienić jakoś, więc czym prędzej coś z tym zrób!
      Również ze względu na dziecko, bo ono nie powinno wzrastać w takiej atmosferze!
      Trzymaj się, życzę powodzenia!!!
    • www00 Re: ---ŻAŁOSNE MOJE 4 KĄTY--- 14.07.05, 11:22
      taaa, Osrodek Terapii lub POradnia Uzaleznien to bardzo dobry kierunek, takze z
      tego wzgledu, ze czesto dyzuruje tam prawnik, od ktorego mozna bezplatnie
      uzyskac porade tyczaca sie kwestii zwiazanych z problemami rodzin
      uzaleznionych. jezeli akurat prawnika nie maja, to moga podac infolinie lub
      jakis inny sposob uzyskania porady.
      trzeba zorientowac sie w narzedziach, jakimi dysponujesz, np. eksmisja,
      pzrymysowe leczenie lub inne.
      Nie moge wywnioskowac jednoznacznie, czy Mama zapisala w testamencie mieszkanie
      tylko Tobie. jezeli macie je do podzialu - coz - rozwiazaniem wydaje sie
      sprzedanie mieszkania i podzielenie wplywow. odrzuc argumenty o pracy wlozonej
      w dom itp.-bo to troche jak proba nurkowania w kapoku. ktorego nie chcesz
      zdjac, bo sie przywiazalas :) . co wazniejsze - 4 sciany czy zdrowie i
      bezpieczenstwo corki i Twoje?
      bez radykalnych krokow, od ktorych chcesz sie wzbronic, raczej nie widze
      mozliwosci wyjscia z tej sytuacji.

      poklikaj moze na kakichs potralach psychologicznych, uzaleznieniowych - tam tez
      mozesz znalezc przyklady rowiazan prrawnych. powodzenia.
      • saburzyca Re: ---ŻAŁOSNE MOJE 4 KĄTY--- 14.07.05, 12:40
        Dziękuje Wam pięknie!

        Kwestia mieszkania...to było życzenie Mamy, i tylko od taty zależy czy je
        przepisze na moją córeczkę! Nie jestem na nie łasa. Jestem gotowa odejść i zyć
        jak przedtem--bo przecież wcześniej żylismy na wynajmowanych, ale wiedziało
        się, że po coś zyjemy. Mama zachorowała i wrócilismy, aby się nia opiekować.
        Teraz.

        Nie sądziłam, Że mogłabym byc zdolna do takiego uczucia-jak odraza do własnego
        brata. On przecież był nAJAMBITNIEJSZY/TERAZ TEZ Z DOPALACZEM :( nIESTETY,
        DOPADA MNIE NIECHĘĆ!

        MOJA CÓRKA jest najważniejsza! Musze dla niej w końcu znormalnieć!

        Zmykam do pracy.

        dziekuje za dobre słowo...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka