stavana
29.12.05, 15:10
W sumie nie wiem od czego zaczac, chyba od tego ze nie wiem co mam robic, mam
meza uzaleznionego od hazardu, wiem ze musi zaczac sie leczyc, ale czy on tak
naprawde chce..?twierdzi, ze tak, ale ja juz mu nie wierze, stracilam
zaufanie do niego. Poczytalam troche na temat uzaleznien, podobno osoba
uzalezniona musi osiagnac swoje dno, obawiam sie, ze moj maz tego dna jeszcze
nie dosiegnal, a ja nie przezyje jego nastepnego ataku grania, postawilam
warunek, musi sie leczyc, dalismy sobie 3 miesiace, albo ja sama sobie dalam,
jezeli z tym nic nie zrobi, odchodze, chcialam zeby sie zaczal leczyc
w osrodku zamknietym, nie zgodzil sie, jedyne ustepstwo to zobaczenie jak to
wyglada i tylko 2 tygodnie, nie chce od niego odchodzic, ale nie wyobrazam
sobie dalszego zycia z nim, ciagla niepewnosc co sie stanie, czy dzisiaj nie
pojdzie grac? Jak ja mam sie zachowywac?nie moge sie powstrzymac przed
przypominaniem mu codziennie o jego uzaleznieniu, wywolywaniu poczuciu winy
w nim, podejrzewam, ze mu to niewiele pomaga, ale dla mnie jego choroba jest
niepojeta i niezrozumiala.
Moja zmiennosc nastrojow, sama mnie zaczyna denerwowac, raz kocham swojego
meza nad zycie i zrobie wszytsko zeby zaczal sie leczyc, a za chwile go
nienawidze i nie interesuje mnie co robi- jest obcym czlowiekiem.
Co robic...?