29.12.05, 15:10
W sumie nie wiem od czego zaczac, chyba od tego ze nie wiem co mam robic, mam
meza uzaleznionego od hazardu, wiem ze musi zaczac sie leczyc, ale czy on tak
naprawde chce..?twierdzi, ze tak, ale ja juz mu nie wierze, stracilam
zaufanie do niego. Poczytalam troche na temat uzaleznien, podobno osoba
uzalezniona musi osiagnac swoje dno, obawiam sie, ze moj maz tego dna jeszcze
nie dosiegnal, a ja nie przezyje jego nastepnego ataku grania, postawilam
warunek, musi sie leczyc, dalismy sobie 3 miesiace, albo ja sama sobie dalam,
jezeli z tym nic nie zrobi, odchodze, chcialam zeby sie zaczal leczyc
w osrodku zamknietym, nie zgodzil sie, jedyne ustepstwo to zobaczenie jak to
wyglada i tylko 2 tygodnie, nie chce od niego odchodzic, ale nie wyobrazam
sobie dalszego zycia z nim, ciagla niepewnosc co sie stanie, czy dzisiaj nie
pojdzie grac? Jak ja mam sie zachowywac?nie moge sie powstrzymac przed
przypominaniem mu codziennie o jego uzaleznieniu, wywolywaniu poczuciu winy
w nim, podejrzewam, ze mu to niewiele pomaga, ale dla mnie jego choroba jest
niepojeta i niezrozumiala.
Moja zmiennosc nastrojow, sama mnie zaczyna denerwowac, raz kocham swojego
meza nad zycie i zrobie wszytsko zeby zaczal sie leczyc, a za chwile go
nienawidze i nie interesuje mnie co robi- jest obcym czlowiekiem.
Co robic...?
Obserwuj wątek
    • alta22 Re: Hazard 29.12.05, 16:34
    • alta22 Re: Hazard 29.12.05, 16:44
      Przede wszystkim zabezpiecz się finansowo. Zrób notarialnie podział majatku,
      spisz umowę, intercyzę, wystąp o rozwód, zacznij zdecydowanie działać. Możesz
      się któregoś dnia obudzić nie tylko bez męża, ale i bez żadnego majątku. Poza
      tym takie działania może Go trochę ostudzą, chociaż wątpię. Poza tym nie
      roztaczaj nad nim żadnego parasola ochronnego, musi sam ponosić konsekwencje
      nałogu.
      • stavana Re: Hazard 29.12.05, 17:04
        Mamy oddzielne konta, umowilsmy sie na placenie rachunkow po polowie,narazie to
        musi wystarczyc,chce mu jeszcze dac szanse co do innych spraw o ktorych piszesz
        to nie jest to takie latwe, jestesmy za granica. Konsekwencje...??jakie on moze
        ponosic konsekwencje,co mam zrobic, nie placic polowy za mieszkanie w ktorym ja
        rowniez mieszkam, nie placic rachunkow??
        • alta22 Re: Hazard 29.12.05, 17:22
          Nie chronić go przed konsekwencjami nałogu, nie usprawiedliwiać z nieobecności,
          nie tłumaczyć przed znajomymi, przed pracodawcą, unikać wizyt, gdzie są
          stoliki do gry, nie reagować na zaczepki typu "zagraj ze mną", "załóż się" itd.
          A czy on wie,ze Ty mu chcesz dac szanse?. Może Twoje zdecydowane działanie ( z
          którego można się ewentualnie wycofać) przyniesie opamietanie ( czytaj:
          podjęcie dobrowolnego leczenia). Każdy nałogowiec ma własne dno, ale można je
          również przyspieszyć. O tym jednak porozmawiaj z fachowcem od uzależnień, bo
          tutaj każda nierozważna porada może więcej zaszkodzić jak pomóc. Ja niestety
          zanim sie opamiętałam przegrałam i przepiłam całą swoją młodość.
          • stavana Re: Hazard 30.12.05, 09:56
            On nie jest jeszcze w takim stadium uzaleznienia, narazie ma jakies "hamulce"
            tzn: chodzi normalnie do pracy, ale juz unika znajomych ktorzy wiedza o jego
            problemie, nie chce od nich zadnej pomocy,traktuje ich jak wrogow. Wiem, ze
            jego choroba sie rozwija i bedzie coraz gorzej w tym momencie ma do mnie zal,
            ze powiedzilam o wszytskim moim rodzicom, twierdzi, ze ja go od nich odsunelam,
            ze nie ma we mnie oparcia, tylko ciagle zale, z dnia na dzien coraz bardziej
            sie od niego odsuwam, za bardzo mnie zranil, nie moge sie przemoc i normlanie z
            nim rozmawiac, w kazdym moim zdaniu jest aluzja do tego ze jest uzalezniony,
            wczoraj uslyszalam ze moze bedzie lepiej jak odejde...
            • alta22 Re: Hazard 30.12.05, 19:26
              Witam Cię Stavana.
              Naprawdę nie ma znaczenia, czy to jest TO stadium, czy inne. Prawda jest taka,
              że oboje jesteście już w tym szatańskim kręgu uzależnień. On jest chory na
              uzależnienie od hazardu, a Ty jesteś współuzależniona. Jedno musisz w tym
              wszystkim zrozumieć. To On sam musi się chcieć leczyć. Ty swoim gadaniem tylko
              mu przeszkadzasz. Burzysz jego komfort Na tym etapie dla świętego spokoju On
              jest gotów nawet poświecić Ciebie, byle tylko mógł grać. On po prostu jest
              chory tylko sam o tym nie wie. Powtarzam tylko,że to są MOJE przemyślenia. Ty
              też musisz do takich, które Ci pomogą dojść sama. Jak najszybciej skontaktuj
              się lekarzem od uzależnień, rozpocznij terapię, porozmawiaj osobiście z innymi
              współuzależnionymi, niekoniecznie hazardzistami,mogą to być alkoholicy,
              narkomani. Mechanizm tej choroby jest ten sam. Trzymaj się.
    • nadzieja.na.jutro Re: Hazard 30.12.05, 10:42
      zajrzyj na forum www.anonimowihazardzisci.org, tam uzyskasz pomoc, przynajmniej
      dorazna od ludzi, ktorzy wiedza o czym mowia -leczacych sie hazardzistow i ich
      rodzin. czy masz mozliwosc porozmawiania z terapeuta, specjalista od
      uzaleznienie? a moze w twojej okolicy jest meeting Al-anon (dla rodzin
      alkoholikow, ale rowniez dla innych osob, ktore zyja z uzaleznionymi)? to
      pierwszy krok, ktory przynajmniej da Ci poczucie,ze nie jestes z tym wszystkim
      sama. Niestety,za niego sie nie wyleczysz, to on musi podjac ta decyzje, ale
      mozesz zadbac o siebie- o swoje poczucie bezpieczenstwa i zdrowia psychicznego,
      w przeciwnym razie twoje zycie coraz bardziej bedzie sie krecic wokol jego
      grania albo nie grania.pozrawiam cieplo!
      • nadzieja.na.jutro Re: Hazard 30.12.05, 10:46
        acha i jezeli rzeczywiscie w ciagu 3 miesiecy nie podejmie leczenia, odejdz,
        badz konsekwntna. jesli na cos sie umowilas i to zlamiesz, to karuzela bedzie
        sie krecic dalej. trudno sie odchodzi od czlowieka, ktorego sie kocha, ale
        czasem to wlasnie to pozwala dosiegnac dna i sie od niego odbic...czasem
        odchodzi sie z milosci
    • simian-raticus kiedyś sporo żetonów wrzuciłem 17.05.06, 17:38
      w neo geo autoamty :-))))))))))))))))))))))))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka