Dodaj do ulubionych

przebudzenie

19.05.06, 08:02
Czy dostrzegam w sobie wewnętrzną zmianę?

byłem już w takim stanie, że zrezygnowałem z życia, wiedziałem, że jestem na
siebie skazany, a byłem pierwszoligowym reprezentantem porażki, przestałem
wierzyć, że cokolwiek mi się jeszcze w życiu powiedzie...
jeszcze dbałem, żeby nie być zbytnim obciążeniem dla otoczenia, zarabiałem
żeby jak najmniej okradać, kłamać i naciągać innych, rodziców i znajomych...
jeszcze czasem udawałem człowieka, zadbałem o wygląd, żeby rodzina zobaczyła,
że nie jest ze mną tak najgorzej...
każdy przyjazny głos i gest był z miejsca wyrzutem sumienia - bo wiedziałem
że zawiode, chociaż nie chciałem
gdzieś w głębi czułem się innym, dobrym człowiekiem
ale piłem i nie było siły żeby przestać, byłem wobec tego bezradny, w głowie
powstawały mi teorie demonologiczne o opętaniu - przecież chciałem pójść w
prawo, a poszedłem w lewo... nie rozumiałem co się dzieje...
los zechciał, że na mojej drodze nieżyciowej pojawił się ośrodek odwykowy i
tam dowiedziałem się prawdy, usłyszałem ją i już nie musiałem konstruować
sobie żadnej demonologi - to było chore, bo byłem chory!
trudno mi było uwierzyć, że kiedy przestanę pić moje życie się odmieni, ale
to był jedyny warunek, żebym odzyskał szanse na życie, pech chciał, że Bóg
przywrócił mi rozsądne myślenie i co ciekawe - skorzystałem z tego
znalazłem tego dobrego człowieka, który przycupnął gdzieś w głębi mnie,
odzyłem i zaznaje spokoju, przestaję się siebie bać, poznaję, że nie muszę
zawieść drugiego człowieka, ani siebie samego, radzę sobię w sytuacjach,
które kiedyś mnie przerastały... wiem co to pogoda ducha
jestem wolny i szczęśliwy - każdego dnia i z każdym dniem coraz bardziej...
Obserwuj wątek
    • tenjaras Re: przebudzenie 28.05.06, 19:15
      ...zawsze powtarzałem, że trzeźwość do niczego nie jest mi potrzebna, świat
      postrzegałem w krzywym zwierciadle, poprzez wybrane wydarzenia, które pomagały
      mi widzieć, wokoło, brak rozsądku i uczciwości, żadnego perspektywicznego
      myślenia i dystansu, wszystko zmierzało do zagłady, mój świat kierowany był
      instynktami i emocjami, tak budowałem swoją osobowość
      ale miałem pecha i zostałem z tego wybudzony, nie bardzo wtedy wierzyłem, że
      abstynencja od alkoholu pomoże mi się odnaleźć w życiu, ale to był dobry,
      pierwszy krok na drodze do trzeźwości, bo pijąc, nie potrafiłem jej zachować,
      nie potrafiłem się nie upijać
      dzięki temu otrzymałem szansę stać się takim, jakim jestem naprawdę, a nie
      takim, jakim chciałbym sobie być, choć nie spodobał mi się mój własny obraz na
      początku i musiałem się nauczyć akceptacji i tolerancji wobec samego siebie,
      zacząć życ absolutnie odwrotnie niż do tej pory, to co wydawało się
      nienaturalne i nienormalne, takim własnie musiało się stać
      jednak wciąż wpadam we własne pułapki, wciąż kierowany instynktami i emocjami
      tracę to co najcenniejsze, to ból wyznacza moją drogę do uczciwości, a
      upokorzenia do pokory, własny umysł i wygodnictwo wciąż potrafią mnie zwieść i
      często jeszcze błądzę, ale to nie oznacza, że ponoszę porażkę i mam się poddać,
      to oznacza, że mam się uczyć i wyciągać wnioski, starać się naprawic popełnione
      błędy i powracać na szlak szczęśliwego przeznaczenia, tu, gdzie Bóg wyznaczył
      moje miejsce, tu, gdzie jest moja prawdziwa osobowość, a nie moje widzimisię...
      • e4ska Re: przebudzenie 28.05.06, 23:50
        "Krzywe zwierciadło", "uczciwość", "instynkt", "emocje", "osobowość",
        "wybudzić", "droga do trzeźwości", "szansa", "akceptacja", "tolerancja",
        "pokora", "umysł", "błędy", "uczyć się", "wnioski", "własne pułapki",
        "przeznaczenie", "Bóg", "prawdziwa osobowość, a nie moje widzimisię"...

        Piękne słowa-klucze do świata-pięknego, lewe na lewo, prawe na prawo, marsz ku
        "lepiej"...
        Doskonalsze życie, doskonalszy słownik. Jakie życie, taki język, jaki język,
        takie myślenie.

        Jaras, jesteś szczęśliwym człowiekiem. Ktoś nauczył Cię tak mówić. Ale... nie
        wszyscy mówimy tym samym językiem. Nawet alkoholicy... nie gęsi. Bo mieć swój
        język to bardzo ważna sprawa. Język-lustro. Język-mój. Język-ja.


        • cortona Re: przebudzenie 29.05.06, 12:02
          Jaras, zamiast kalkować de Mello, lepiej posłuchaj Eski.
          De Mello, to ja przerabiałam jakąś dekadę temu, jak byłam młodsza i bardziej
          naiwna. Nic mi to nie dało.
          A Eska, jak już wytrzeźwiała, to dokumentnie - za to ją cenię, ale pozostała
          wrażliwą osobą - za to ją lubię.
          Zgadam się z nią, jak mówi: "pijak pije, bo chce się napić".
          Koniec i kropka.

          • e4ska Re: przebudzenie 29.05.06, 21:45
            Cortono, przykro mi, że pouczasz mną Jarasa. Jaras to doświadczony człowiek,
            mężny i wytrwały, umknął z bagna i, co najważniejsze, pomaga ludziom, ma swoją
            stronkę, działa, przekonuje, wspiera... I jest sympatyczny, a że patetyczny? Da
            się wytrzymać:)

            Nie znam de Mello i nie chcę znać, wolę klasykę:)Ale w płomiennym wyznaniu
            Jarasa czuje się prawdę, szkoda tylko, że jest to prawda po części ośrodkowata
            taka, bo gdzieżby normalny niealkoholik znał podobne terminy...

            Coś też nie tak z tym samopoznaniem, z tym ja prawdziwym i ja nieprawdziwym.
            Nikt nie wie, jaki jest naprawdę, Jarasie, ani Ty, ani dobrzy ludzie z poradni,
            ani aktyw z AA, ani przemądra;) i czcigodna;) eska, taaak, nawet ja wiem, że nie
            wiem, i nigdy nie będę wiedziała, jaka jestem, ani Ty nie będziesz wiedział,
            jaki jesteś, zresztą: po co komu taka wiedza? Nawet Sile Wyższej, obawiam się,
            do niczego nieprzydatna - jaki jest Jaras, jaka jest Eska, jaka jest Cortona i
            mniej ważna reszta ludzi:))) Najważniejsze, żebyśmy trzeźwi byli, nie kradli,
            jak ochroniarz patrzy, nie kłamali, jak są konkretne przeciwne dowody, i nie
            pożądali cudzych żon. Tego się trzymam, szczególnie jeśli chodzi o żony, i
            jestem wystarczająco doskonała - jak na akoholika...

            Jarasie, nie chmurz się czasem na Eskę, jesteś miły i sympatyczny, tylko troszkę
            za bardzo wzlatujesz do słońca... ze szkodą dla słów skrzydlatych...
            Pozdrawiam serdecznie:)
            • cortona Re: przebudzenie 01.06.06, 12:37
              Jeżeli mam zamiar kogoś pouczać, to przede wszystkim siebie. Czytam to forum
              wyłącznie z egoistycznych pobudek: chcę pomóc sobie. Przy okazji zauważyłam, że
              bywam agresywna, co trochę mnie dziwi. Ja, taka chodząca łagodność...?
              Ale wracając do tematu.
              Ucieszyłam się, że są tutaj osoby, które abstynencję traktują jako nowy styl
              życia i są szczęśliwe. Nie rozdrapują ran, nie tworzą sobie trzeźwościowej
              religii. Po prostu się cieszą nowym, lepszym stanem ducha.
              Powołałam się na Eskę, a mogłabym wymienić jeszcze parę pozytywnych przykładów.
              Nie zrobię tego, bo zaraz mi się oberwie, żebym nikogo nikim nie pouczała:)
              To, co napisał Tenjaras wydało mi się smutne i takie rozrachunkowe.
              Ale każdy ma prawo do własnej metody...

              A ja wczoraj spędzałam samotny wieczór. Tylko ja, pies, który nigdy nie zdradza
              moich tajemnic i pełny barek. I było ok, bo o barku pomyślałam tylko tyle,
              że żeby do niego sięgnąć, to musiałabym zwariować.
              Wieczorej wyprowadziłam psa, i spotkałam bardzo zacnego sąsiada, który dzielnie
              udawał, że jest trzeźwy.

              A Tenjarasa pozdrawiam. I myślę sobie, że jeśli ktoś rozpoczyna wątek, to nie po
              to, żeby wygłosić orędzie, ale zaprasza do dyskusji.
              I gdzie ta dyskusja?
              • e4ska Re: przebudzenie 01.06.06, 17:15
                Zdaje się, że dyskusja ... nie tego, hmmmm. I wątek się odkleił:)))))
                Ach, te kobiety, tzn. ja i Ty:))) Po....ne pijaczki, ani z nimi nad poziomy
                wylatać, a okiem słońca... ani dyskutować, ziemi się trzymać, kiedy akurat
                deszcz zimny pada i ot, demonologia forumowa...hmmmm ;)
      • 7zahir Re: przebudzenie 01.06.06, 20:55
        Przyznam Ci się do czegoś!
        Kilka razy chciałam napisać o swoim przebudzeniu
        i za kazdym razem wycofywałam się,
        bo to Ty napisałes o moich uczuciach!

        Samo napisanie: jestem za, czy tez tak czułam
        wyglądałoby mizernie.

        Dzisiaj dotarło do mnie, że powstrzymywało
        mnie stare myslenie, że to ja mam być gwiazdą
        i swiecić jasniej od Ciebie.
        Dlatego teraz własnie piszę,
        żeby Ci podziękować tenjaras!!
      • tenjaras Czy wciaz sie popisuje i przechwalam? 07.06.06, 21:20


        ...kiedyś stosowałem taką taktykę - pojawiałem się w miarę rzadko, lawirując
        pomiędzy różnymi grupami ludzi, to pozwalało mi zachować twarz, budując
        fałszywy obraz, pomagając równiez siebie samego zakłamać, że wciąż chodzę
        pijany, widziano mnie od czasu do czasu, więc piłem od czasu do czasu...
        mogłem też opowiadać niestworzone historie i bajki, co pomagało mi myślec, że
        skoro ludzie mnie podziwiają, to ze mną jest ok, ludzie szanowali jednak nie
        mnie, tylko moją bajkową postać, sam wolałem wierzyć w tego bajkowego, żeby móc
        nie myśleć o tym prawdziwym, bo nie lubiałem samego siebie, przecież gdzieś w
        głębi zapomnianej duszy wiedziałem, że to jest nieprawdziwe, to tej świadomości
        tak nie cierpiałem...
        wtedy przyszedł pechowy moment, kiedy nie mogłem się wyprzeć prawdy, choć było
        trudno musiałem się poddać, walczyłem, buntowałem się, ale już nie było
        odwrotu, musiałem zdjąć maski i uwolnić się spod ich ciężaru, bałem się, a
        efekt okazał się zadziwiający - pojawił się całkiem fajny gość, choć nie tego
        się spodziewałem...
        dziś wiem o tym, że potrafię sam siebie zakłamać, że potrafię wierzyć w fałsz,
        który produkuje mój własny umysł wypierając prawdę i rzeczywistość, potrafię
        zbudować świat taki, jakim sam chciałbym go widzieć, a nie jaki jest naprawdę,
        znam ten mechanizm, ale nie chroni mnie to od tego, że od czasu do czasu mi się
        to włącza i się pogubie
        czujność, jakiej się nauczyłem poznając wewnętrzne sygnały nawrotu choroby
        alkoholowej, umiejętność słuchania drugiego człowieka i medytacja, pomagają mi
        dziś, spojrzeć w siebie i odkłamać świeżo budowany kabotynizm, zawrócić z
        błędnej drogi i powrócić do siebie, do prawdy, bo już mam gdzie, polubiłem
        samego siebie i już nie muszę lawirować, popisywać się i przechwalać, już
        jestem rzeczywisty...
    • tenjaras Re: przebudzenie 03.06.06, 07:10
      alkoholizm to tak naprawde cierpienie, nawet jeśli można się zakłamać i gardzić
      trzeźwością to w chwili uświadomienia nie ma dwóch zdań, ja do tego
      potrzebowałem dojść do bardzo głębokiego dna - nie życzę nikomu takiej drogi -
      dlatego tutaj jestem

      niezwykłe było to, że przez jakiś czas ten tekst figurował, jako przyklejony,
      na szczycie tematów, pomogło mi to zrozumieć, że robię dobrą robotę i choć
      kocham gwieździć, to tak naprawdę to jest przesłanie o szansie dla każdego
      myślę, że zachowuję wystarczającą anonimowość - chodzę po chodnikach, ale na
      czole nie mam napisu "to ja jestem tenjaras" - choć, rzecz jasna, bliscy mi
      wiedzą jak wyglądam i co robię, nie ukrywam się w podziemiu, bo o to też nie
      chodzi... w końcu uczę się trzeźwości - równowagi, spokoju i harmonii...
      • cortona Re: przebudzenie 03.06.06, 10:35
        Tenjaras, bardzo Cię przepraszam, że swoimi prostackimi postami odpięłam Ci wątek;)

        O alkoholizmie myślę sobie tak: a cóż to za choroba, skoro żeby ją powstrzmać,
        wystarczy nie pić?
        Chorzy na raka nie mają takiej możliwości.

        • 7zahir Re: przebudzenie 03.06.06, 10:52
          Sama abstynencja nie powstrzymuje alkoholizmu.
          To choroba duszy i jesli się nad nią nie pracuje
          rozrasta sie porównywalnie do złośliwego nowotworu.

          Twój post jest w stylu:
          Co z tego, że ratujesz siebia
          skoro w afryce dzieci umieraja na AIDS.
          • cortona Re: przebudzenie 03.06.06, 10:57
            7zahir, mój post jest w stylu: nie egzaltujmy się swoimi chorobami, nie
            martyrologizujmy. Nikt nie ma prawa rozczulać się nad sobą.
            A jeśli na jego chorobę jest lekarstwo, to powinien uważać się za szczęściarza.
            • 7zahir Re: przebudzenie 03.06.06, 11:05
              W takim razie źle wybrałaś forum.
              To słuzy pomocy tym, których dotkneła
              choroba duszy - jakim jest uzaleznienie.
              Tu trzeba wywalić to co Cię dręczy,
              żeby poczuć ulgę i przeczytać o doświadczeniach
              tych,którzy takie stadium maja już za sobą
              na drodze zdrowienia.

              Twoje dzisiejsze posty temu nie służą,
              więc bądź łaskawa poszukać innego forum.
              • cortona Re: przebudzenie 03.06.06, 11:12
                Oj, 7zahir, aż taka toksyczna jestem?
                Mogę czasami pisać głupoty, ale na pewno nie dziś.
                Pozdrawiam Cię serdecznie:)
                Forum niewątpliwie opuszczę, ale jeszcze nie teraz.
                Jak na razie, przydaje mi się to co piszecie.
                Nawet Twoje smutne posty;)
              • e4ska Re: przebudzenie 03.06.06, 11:33
                Zahir, przeginasz.
                Żebym sama nie przegięła, napiszę tylko: wywala to się u terapeuty, po pijaku na
                drodze albo u chłopa z obory. Dlatego nie lubię tego słowa: wywalać, jak i wielu
                deminutiwów, które zagnieździły się w obowiązującej i wspieranej państwowym,
                czyli wdowim groszem, terapii.
                Co to za nauka, która operuje kalekim słownictwem? Albo piskliwe apostrofy, albo
                wywalanie.
                A do tego: zmień forum... Jeśli Cortona podpadnie pod paragraf, to ją moderator
                skasuje, może też zabanuje. To jest forum moderowane.
                Narka.
                • e4ska Re: przebudzenie 03.06.06, 12:26
                  Zapomniałam ucudzysłowić "deminutiwum", bo w istocie jezyk terapii jest brutalny
                  i knajacki.
                • 7zahir Re: Do e4ska 03.06.06, 15:16
                  Gdybym wiedziała, że nie wolno mi używać
                  słowa wywalić, bo Cie rozdraznię,
                  to zastapiłabym je innym.
                  Mysle, jednak ze jestes ździebko przewrażliwiona,
                  jak my wszyscy zresztą do czasu do czasu:-)
                  Odpisałam Cortonie - tak jak odczułam jej posty,
                  myśląc o raczkujących na drodze trzeźwości.
                  Chcąc jej uświadomic problem.
                  Zauwazyłam kochana esko, że w swoich postach,
                  chcesz wszystkich zadowolić. Tak jak ja kiedyś:-)
                  To miłe,ale nierealne.
                  Pozdrawiam ciepło.
                  • cortona Re: do 7zahir 03.06.06, 17:17
                    Wiem, że alkoholizm to ciężka choroba i, że trudno z niej wyjść.
                    Tylko, że ta trudność jest najzupełniej subiektywna.
                    Nie ma żadnych obiektywnych przeszkód żeby przestać pić ani żadnych
                    obiektywnych powodów żeby popaść w alkoholizm.
                    Można babrać się w swojej psychice coraz głębiej i głębiej, ale to chyba do
                    niczego nie prowadzi.
                    Ja nikomu niczego nie narzucam ani nie zarzucam.
                    Ja tylko piszę o tym, co mnie pomaga.
                    A mnie pomaga spojrzenie na sprawę trochę z boku.
                    • 7zahir Re: do 7zahir 03.06.06, 18:07
                      Niczego Ci nie zarzucam,
                      ale nie mogę się zgodzic z Tobą.
                      Alkoholizm ma wyłacznie podłoże
                      psychiczne, więc może pomóc tylko
                      "babranie się"- jak to napisałas
                      w psychice.
                      Nie wiem skąd czerpiesz wiedzę.
                      Jestem zaskoczona takim stawianiem sprawy.
                      Wiem ze każdy ma własną drogę trzeźwienia,
                      więc nie podejmuję dyskusji, wolę jednak kroczyć
                      tą sprawdzona, która mnie tez pomaga.
                      Cieszę sie, że pomaga Ci Twój sposób.
                      Pozdrawiam.
                      • e4ska Re: do 7zahir 03.06.06, 22:51
                        Drogi Jarasie, mój podły udział w odklejeniu przyklejonego podyktowany został
                        występnym mechanizmem manipulacji właściwej nieleczonemu alkoholikowi.
                        Zamierzałam oto w swoim pijanym umyśle napisać coś niezrównanie piękniejszego,
                        taki tekst, że jakby go ludzie przeczytali, to... powiem krótko: to byłoby to! -
                        i co tam, dałabym się przykleić. Natomiast, żeby była jasność pełna, wolałabym,
                        gdybyś odpowiadał, jako człowiek inteligentny i rozeznany w problemach
                        alkoholików, bardziej konkretnie. Ja tam próbuję przynajmniej, choc niewiele
                        zapewne są warte moje uwagi, ale trudzę się, czasem ktoś się obrazi, czasem się
                        miło odezwie, więc piszę, póki jestem tutaj, piszę od siebie, nie od
                        nudziarza-terapeuty.

                        Zahir, piszesz: "Zauwazyłam kochana esko, że w swoich postach,
                        chcesz wszystkich zadowolić. Tak jak ja kiedyś:-)
                        To miłe,ale nierealne".

                        Nie wszystkich, Zahir, i nie chcę, i nie zadowolić. Tobie chodzi prawdopodobnie
                        o samoakceptację, a właściwie o jej brak. Otóż, Zahir, samoakceptacja a sympatia
                        do innych ludzi nie są sobie przeciwne. Czy Ty rozumiesz, że można kogoś lubić?
                        Co jest złego w tym, że sobie pogadam czy to z sąsiadem, czy z klientem, czy ze
                        sprzedawcą, nawet z kierowcą autobusu nawet? Ja sama nie wiem, jak to jest, ale
                        obchodzą mnie ludzie, takze ci, którzy tutaj pisują, to dla mnie wielka radość,
                        gdy sobie rozmawiamy, spieramy się, kłócimy, żartujemy, szukamy prawdy, chociaż
                        jej pewnie nie ma, przynajmniej tej jednej.
                        Nazywając rzecz otwarcie: uważasz, że komuś schlebiam? Po co? Żeby zdobyć
                        akceptację? Trochę inaczej wchodziłam na forum niż Ty, nie tak układnie, nie dla
                        akceptacji, ale żeby bronić honoru "suchych alkoholików", tych rzekomo mniej
                        doskonałych od wyterapeutyzowanych doskonałości w Twoim stylu. Więcej, uważam,
                        że człowiek, który sam trzeźwieje, jest bardziej autentyczny niż grupowy
                        prymusek. Moje głupoty są moimi głupotami, a nie np. Jampolsky'ego.

                        I dalej, nie schlebiając, ale po prostu: jeśli będziesz tak dalej się
                        samoakceptować, to niedługo napiszesz sama, z własnych doświadczeń, "Wirusa
                        samotności", wirusa pełnego łez i pochlipków. Ludzi trzeba szanować, to moralny
                        nakaz. Uszanujesz, polubisz. Proste.

                        Więc nie próbuj nikogo wyrzucać z tego forum, nie pytaj, skąd czerpią swoją
                        wiedzę, i pamiętaj, że ta Twoja sprawdzona droga się nie sprawdza, nie udawaj,
                        że nie jest faktem fakt: ludzie mają za sobą po pięć terapii i zdychają na
                        śmietniku. I Ty, i ja, nie wiemy, co nas czeka. Nie ma żadnej sprawdzonej drogi,
                        nie zostaniesz aniołem, ale przestaniesz być człowiekiem.

                        Jeden wieszczu powiedział ze smutkiem: "ludźmi gardziłem, aniołów nie znałem" -
                        zanadto pokochał wzlatywanie. Po co więc te wysokie ochy i achy?

                        Dla mnie alkoholizm jest chorobą ciała. My, ateiści, nie mamy duszy.
                        • cortona Re: do 7zahir 03.06.06, 23:21
                          Eska, Ty po prostu wprowadzasz tu zdrowego ducha:)
                        • 7zahir Re: do 7zahir - do e4ski 04.06.06, 10:47
                          Droga esko, szanuję Twoje poglądy i w ogóle ich nie oceniam, tym bardziej jako –
                          jak to napisałaś „głupoty”
                          Twój post odebrałam wg powiedzenia: „uderz w stół a nożyce się odezwą”

                          To, że jestem ateistka nie przeszkadza mi podążać drogą wypracowaną i
                          sprawdzona w AA.

                          Nikogo nie wyrzucałam z forum – to Twoja interpretacja moich słów.

                          Staram się żyć kierując się mądrymi słowami z ponadczasowej Desideraty.
                          Nie mam zamiaru nikogo przekonywać do jedynie słusznej drogi trzeźwienia.
                          Bardzo mnie interesują odmienne do mojego sposoby, stąd moje pytanie do cortony.

                          Pozdrawiam ciepło i życze Pogody Ducha :-)






                        • tranzyt80 Re: Do eski 07.06.06, 22:37
                          Jeden wieszczu powiedział ze smutkiem: "ludźmi gardziłem, aniołów nie znałem"

                          nastepnie ow("wieszczu")wieszcz pisal:
                          "Modl sie, bo strasznie Panska dotknela cie reka
                          Usta ktorymis wieczny Majestat obrazil,
                          Te usta zly duch slowy szkaradnymi skazil;
                          Slowa glupstwa,najsrozsza dla madrych ust meka,
                          Oby ci policzone byly za pokute,
                          Obys o nich zapomnial..."

                          • e4ska Re: Do eski 08.06.06, 23:34
                            O, Tranzycie
                          • e4ska Re: Do eski 08.06.06, 23:45
                            Ooooo, Tranzycie, wiersz wieszczy byłby jak ulał na nagrobek anonimowego
                            alkoholika, z suchym kacem i wiecznym dupościskiem. Po czym napis: Manipulantowi
                            iluzjoniście - wdzięczni terapeuci... do tego rząd obalonych, tudzież zegar z
                            basem i mysią chrypką.
                            • tranzyt80 Re: Do eski 09.06.06, 15:26
                              pierwsza odslona zakonczona
                              o tranzycie
                              czy ona pyta o zdrowie
                              czy ona pyta o zycie
                              mnie tranzycie

                              druga odslona zakonczona
                              co to bedzie co to bedzie
                              glucho wszedzie ciemno wszedzie
                              syknal mickiewicz do terapelty
                              i choc siedzielismy w pierwszym rzedzie
                              braw nie bedzie
                              mniej niz zero

                              nie szukam szarych umarlych komorek zabawy
                              szukam specialisty do mercedesa szybkiej sprawy
                              konrada chwytam za kark ks.robaka do serca
                              mickiewicza do kieszeni i czym predzej do sieni

                              tu slychac pilkarskich mistrzostw rytm

                              odslona trzecia byc(moze) albo nie byc
                              oto pytanie
                              chor:o wodeczko nasza tys jak zdrowie
                              tylko ten sie dowie
                              co cie stracil
                              --
                              (nie mam wiecej czasu konczyc musze)


    • tenjaras Re: przebudzenie 04.06.06, 13:31
      nie przyszedłem tu dyskutować nad lepszościami i gorszościami, przyszedłem
      pokazać kim byłem, co się ze mną stało i jakim jestem obecnie

      jeżeli ktoś z tego skorzysta, to chyle czoła

      napisałem te słowa (dwa pierwsze moje wpisy) do audycji "Wieczorne Rozmowy",
      okazały się wartościowe jako "samodzielne" przesłanie - bez tematu audycji i
      postanowiłem z nich skorzystać, dlatego się tutaj znalazły, bardziej liczyłem,
      kiedy to zostało przyklejone, że inni również wpiszą swoje krótkie historie i
      powstanie fajny skarbiec mądrości dla alkoholików, którzy pytają, czy mają
      szanse...

      mnie nie interesują drobne potyczki słowne, dla mnie alkoholizm jest faktem
      niezaprzeczalnym, niczego nie usprawiedliwa, teraz kiedy już o tym wiem, i
      otwiera oczy, jednak gdy piłem nie byłem w stanie przyjąć informacji, która
      zmieniłaby moją postawę, musiałem się poddać, a to niełatwe dla takiego
      egocentryka jakim jestem i doskonale rozumiem wielu, którzy odchodzą stąd do
      sklepu z alkoholem, po kolejną flaszkę, bo znaleźli nie to czego szukali
      czemu podda sie egocentryk? mądralińskim na forum? czy komuś kto nic nie
      podpowiada i do niczego nie przymusza? czy komuś, kto wie na czym jego ból
      polega, pomoże to zrozumieć, bo sam to przeszedł i się wyzwolił?
      może więc wystarczy osobiste świadectwo przebudzenia?

      wiadomo, że na pytania się odpowiada, do tego może służyć forum dyskusyjne, ale
      tylko własne świadectwo trzeźwości może być skuteczne dla jeszcze cierpiącego
      na alkoholizm

      spotkałem się tutaj z oceną, a potem przeprosinami, po co mi te przeprosiny? ja
      znam swoją historię, post w końcu przepadnie, tylko dlatego, że komuś nie
      podoba się De Mello lub ma inne wyobrażenie o słowniku alkoholików

      tak naprawdę, to co wydarzyło się w tym temacie, to wielka nauka, więc
      wyciągajcie wnioski na przyszłość, bo mogą się przydać
      • e4ska Re: przebudzenie 04.06.06, 23:37
        Jarasie, chciałbyś, aby powstał "fajny skarbiec mądrości dla alkoholików" - i to
        bez dyskusji, jak to w dyktaturze...

        No tak, ale widzisz, wisiał sobie sporo czasu ten Twój temat i jakoś nikt tam
        nie podwiesił swoich, za przeproszeniem, klejnotów. No to mnie się żal zrobiło,
        że taki tekst wisi i wisi, i wszyscy nabrali wody w klawiatury, i postawiłam
        sobie pytanie: dlaczego, jeśli przebudza, to nie przebudza? No i tak sobie
        doszłam do wniosku, że ten tekst jest niespójny i nielogiczny, np. dlaczego
        "pech chciał", że zalazłeś, Jarasie, do poradni, przecież to nie pech, to się
        szczęście nazywa, chociaż... kto wie, może masz rację z tym pechem? Id Freudowe
        się kłania...

        Nasza "potyczka" nie jest taka drobna i dotyczy bardzo ważnego tematu: czy
        "leczenie" alkoholizmu ma sens w takiej formie, jaka oficjalnie uchodzi za
        jedynie możliwą, gdy tymczasem taką jedyną nie jest. Bywa wręcz szkodliwą, gdyż
        czasami odziera człowieka z własnych myśli, o czym świadczy język.

        Jarasie, kogo masz na myśli, pisząc o mądralińskich na forum? Czy tych, którzy
        ośmielili się mieć inne zdanie niż Twoi mistrzowie? Czy o de Mello tak napisałeś
        per "mądraliński"?

        Egocentryzm przypisujesz alkoholikom jak leci, a skąd niby o tym wiesz? Mów za
        siebie.

        "tylko własne świadectwo trzeźwości może być skuteczne dla jeszcze cierpiącego
        > na alkoholizm" - otóż to, wielu tutaj, na forum, łącznie ze mną, dało to
        świadectwo, ale bez tych emocji, instynktów, egocentryzmu, zwyczajnymi słowami
        opowiadamy sobie, co zrobiliśmy, żeby rzucić picie, palenie, narkotyki,
        wspominamy swoje udręki, próbujemy doradzać, pocieszać, czujemy się silniejsi
        dzięki temu, że komuś tam gdzieś zależy na naszej trzeźwości.

        "spotkałem się tutaj z oceną, a potem przeprosinami, po co mi te przeprosiny?"
        - jak to po co? Ludzie są uprzejmi i kulturalni, po to, Jarasie, żebyś wiedział,
        że nikt Ci przykrości robić nie chce. Znasz słowo : "emocje", a słowa
        "przepraszam" nie znasz?

        A ocena jest też zabroniona? Może na terapii czy u Ciebie w domu, ale ja będę
        oceniać wtedy, gdy tego potrzebuję - wprost. Nauki humanistyczne na ocenie
        stoją, jak zresztą można nie oceniać w ludzkim świecie? Jaras, to nieludzkie
        wymaganie: "nie oceniać", to manipulacja i kłamstwo, Ty też oceniasz, ale grasz
        sam przed sobą, jakbyś cały czas czuł oddech terapeuty na plecach.

        "tak naprawdę, to co wydarzyło się w tym temacie, to wielka nauka, więc
        > wyciągajcie wnioski na przyszłość, bo mogą się przydać". Co się wydarzyło? Co
        za nauka? Musiałeś się bardziej po ludzku odezwać, Panie Jaras, ale czemu
        wnioski wyciągać na przyszłość????, na skórkę czerstwą, ja nie wiem:)
        • cortona Re: przebudzenie 05.06.06, 11:04
          Znalazłam to forum latem ubiegłego roku.
          Nikt przypadkowo nie trafia na forum "uzależnienia" i nikt tak zupełnie
          z przypadku nie myśli o nałogach.
          Rok temu obowiązywała tu jedna reguła, taka jak w wątku addiego: co by nie
          powiedzieć: alkoholik. I tylko jedno rozwiązanie: terapia - z bardzo niewielkim
          prawdopodobieństwem wyleczenia.
          Takie podejście dosprawy wywołało u mnie panikę i paradoksalnie, jeszcze
          częstsze zaglądanie do kieliszka:(
          Ale na szczęście znaleźli się tutaj ludzie, którzy pokazali, że jednak można być
          panem swojego losu ( niby banał ). W ich postach dawało się wyczuć radość i
          przede wszystkim normalność.
          I mnie to pomogło. Od jakiegoś czasu czuję, że żyję, jak normalny człowiek.

          Trochę żałowałam, że zabrałam głos w sprawach, o których nie mam pojęcia.
          Chociaż też w jakimś sensie doznałam "przebudzenia".

          Myślę, że Tenjaras, jak wielu innych miał, bardzo ciężkie przeżycia i dla niego
          obecny stan nie jest zwyłym niepiciem. W tym sensie, zepsułam wątek.
          Już nie przepraszam, ale i nie mam za złe Jarasowi:)))



          • cortona Re: przebudzenie 05.06.06, 11:08
            Znowu z błędami:(
          • rauchen Re: przebudzenie 05.06.06, 12:45
            regula addiego, ktory poszedl na terapie, obowiazuje chyba kazdego alkoholika,
            ktory zauwaza u siebie problem. Zagladanie do kieliszka na wiesc ze jedyne
            wyjscie to terapia i AA w tym problemie, tylko otwiera wlasciwie wrota do
            dalszych doswiadczen alkoholowych, ktore moga, choc wcale nie musza doprowadzic
            do ostatecznego i stanowczego postanowienia, ze albo biore co mi oferuja, albo
            zgadzam sie na to to juz koniec.
            Nie mozna postawic wszystkich z problemem alkoholowym obok siebie i powiedziec:
            jestesmy tacy sami. To alkohol moze byc ten sam, ten sam problem alkoholowy.
            Sa jeszcze doswiadczenia alkoholowe, przepite lata, zniszczone zycie.
            Sa jeszcze po prostu ludzie, ktorzy tym tak bardzo sie roznia, oraz tym, jakimi
            ludzmi sa w srodku. Tymi prawdziwymi, jacymi sa, nie tymi stworzonymi przez
            alkohol.
            Przebudzenie - u mnie na poczatku zeszlego tygodnia tez cos takiego nastapilo,
            nie pierwszy raz, ale to nachodzi tak z nienacka po zastanowieniu sie
            zwyczajnie nad tym co dzis bylam w stanie zrobic, ile zrobilam dzialajac jako
            czlowiek, bedac w srodku alkoholikiem, i zdajac sobie sprawe z tego, ze
            zupelnie inaczej byl zareagowala jesli wciaz bym pila. Miliony ludzi wstaje
            rano, ma sprawe do zalatwienia, szuka rozwiazania, jednego, napotyka na
            przeszkody, szuka dalej rozwiazania, sprawe rozwiazuje, nie zawsze tak do konca
            jak planowal, ale przynajmniej w takim stopniu zeby wynik byl zadowalajacy w
            miare, ze swiadomoscia ze tyle mozna bylo osiagnac. Alkoholik robi inaczej -
            sprawy rozwiazuje alkoholem, proboblemy rozwiazuje alkoholem, przeszody
            rozwiazuje alkoholem, dostaje wynik alkoholowy. Na pocieche ma jeszcze alkohol,
            zarowno jak sprawe udalo sie zalatwic, jak i spieprzyc.
            I w zeszlym tygodniu doznalam takiego wlasnie uczucia, ze dzialam jak czlowiek,
            rozwiazuje sprawe, a w glowie pojawilo mi sie jedno zdanie z literatury
            aa, ze Bog pomaga tym ktorzy sami sobie pomagaja. Zdanie jakby uszyte na miare
            do tego, co robilam. Nie robiac nic, zeby gdzies duchowo zmienic moje
            nastawienie do zycia, pewnie znow rozwiazalabym sprawe wzorcem alkoholowym. Bo
            tak latwiej, duzo latwiej.
            Ale juz wczoraj caly dzien przeplakalam, dotad mam spuchniete oczy. Bo sa
            rzeczy, w ktorych moze jeszcze za malo potrafie cos zrobic, jestem bezradna w
            stosunku do pewnych spraw typu zycie, inni ludzie i ich dzialania, spawy zycie -
            smierc. Ale mimo wszystko umialam COKOLWIEK zrobic, tyle ile juz pozostalo do
            zrobienia. Pierwsze to to, ze uratowalam siebie zeby sie nie napic, moze
            najwazniejsze. Drugie, ze jednak chwycilam za telefon i szukalam pomocy. I
            znalazlam, na tyle ze teraz kwestia pogodzenia sie pewnymi sprawami.
            Sklep z alkoholem za rogiem zaraz, nawet bylam, zeby kupic papierosy, gdzies
            nawet spojrzalam na stojaca flaszke, ale tyle tylko.
            Przebudzenie - to chyba po prostu szukanie czegos w sobie, co bylo uspione,
            pozniej tlumione alkoholem, a teraz sie budzi, gdy zamiast siegac po flaszke
            siegasz w te glebi samego siebie, ktore pozwalaja odkryc, jakim tak naprawde
            jestes czlowiekiem, to ze rozwiazujesz pewne sprawy, bo jestes w stanie po
            prostu je rozwiazac. I to, ze czujesz, jak boli bol, czegokolwiek by nie
            dotyczyl. Bol przezywany na trzezwo boli inaczej. Radosc na trzezwo cieszy
            inaczej. Czuje sie, ze sie budzi czlowiek do czegos, czego jesliby nie szukal,
            nie znalazlby.

            I ja nie widze potrzeby oceniania jarasa, czemu tak, czego ta filozofia,
            dlaczego zamiast tego nie napisal dowcipu, litosci lub czegotam wiecej.
            Potrzebowal napisac i napisal.Amen

            • rauchen Re: przebudzenie 05.06.06, 13:03
              i jeszcze takie krotkie zdanie, dla wszystkich alkoholikow, wczoraj sobie
              wrocilam do czytania ksiazki "Pieklo nie ma dna" Bozeny Snella-Struzik, sa tam
              opowiadania kobiet alkoholiczek, warto poczytac dla kobiet, ktore jednak do AA
              nie chodza, bo im nie potrzeba - tak uwazaja przynajmniej - dla poszrzenia
              wyobrazni, zwlaszcza dla tych, ktorzy nie sadza ze ich alkoholizm nie
              doprowadzil jednak AZ tak daleko:

              "Dziekuje Ci, Panie Boze, za wszystko, co mi dales, dziekuje Ci za wszystko, co
              mi zabrales, i dziekuje Ci za wszystko, czego mi oszczedziles"
              • cortona Re: przebudzenie 05.06.06, 13:51
                Pewnie zadam głupie pytanie.
                Rauchen, a nie możesz czasami spojrzeć na siebie, jak na zwyczajną młodą
                kobietę? Starać się jak najczęściej zapominać, że piłaś.
                Zrzucać kiedy się da bagaż alkoholizmu. Po co nosić ten worek na plecach?
                Przecież tak naprawdę, to nie pić jest fajnie.
                Ja się tak staram programować: alkohol mi nie pasuje.
                • rauchen Re: przebudzenie 05.06.06, 14:26
                  to wyglada tak: pijesz kilka lat, potem przestajesz, i niby ma byc cacy.
                  Tylko czy tak jest naprawde.
                  Niby przechodzi sie na zasade zycia dniem dzisiejszym. I to jest w porzadku.
                  Tyle ze niestety, przeszlosc tak czy siak zazebia sie na dzien dzisiejszy, i
                  powiedziec sobie voila, bylo zle, a od dzisiaj bede wesola, to raczej to tak
                  nie wyglada.
                  Samo przestac pic, to wyglada mniej wiecej tak, jak przyklad z Wielkiej Ksiegi
                  AA:
                  Rozszalala sie burza, chlop z baba schowali sie do piwnicy, bo burza byla nie
                  lada.
                  Po czym wychodzi chlop z piwnicy, rozglada sie, chalupa w gruzach, a ten wola
                  do baby: Eee, stara, wszystko w porzadku, burza sie uspokoila.

                  I teraz spokojnie mozna sie isc opalac, bo slonce wyszlo ladne.


                  Nie wiem, moze jak pisze na tym forum, mozna miec wrazenie, ze podobnie jak
                  inni, ktorzy w tym stylu moze co ja pisza, siedza i tylko przesypuja z kupki na
                  kupke ladunek plecaczka w ktorym siedzi caly moj alkoholizm.
                  Bledne wrazenie, bo oprocz pisania na forum cos tam jeszcze robie.
                  Gotuje, piore, ogladam filmy, komedie i dramaty, place rachunki.
                  A to ze pisze na tym forum w sposob jaki pisze, to niestety, takie forum, i
                  pierwsze wrazenie to moj wlasny alkoholizm. Zawsze z przekonaniem, ze o ile nie
                  pomoge komus, to przynajmniej sobie.
                  Ponadto ciagle mam wrazenie, ze ktoregos dnia po prostu juz nie bede tu pisala,
                  bo nie bede czula az takiej potrzeby. Ale dopoki pisze, to lepiej jesli zajme
                  sie alkoholizmem, tak czy siak, forum wlasciwe.
                  Jak sie przeprogramuje na, alkohol mi nie pasuje, pisanie o nim tez nie,
                  myslenie o wlasnym alkoholizmie tez nie, to bede pisala na forum humorum. Moze.
                  • cortona Re: przebudzenie 05.06.06, 14:52
                    Ja też się do tego przymierzam.
                    Tylko, że sporo osób tu znam, ich los mnie interesuje, a sobie jednak pomagam.
                    Pozdrawiam:))
                  • e4ska Re: przebudzenie 05.06.06, 17:15
                    Rauchen, przykłady Twoje to już księga wcale nie mała, chociaż daleko jeszcze do
                    przykładów zawartych w księdze pewnego praskiego pijaka. Co prawda nie łapię,
                    czemu wzorem chłopa-optymisty nie należy cieszyć się tym, co mu jest dane,
                    słońce ma swoje uroki, a niejedna chałupa łez niewarta, ale... mam takie smutne
                    wrażenie, że jest Ci ciężko. Rauchen, coś gorzkiego tkwi w Twoich postach, za
                    delikatna jesteś i za wrażliwa na ten swój nałóg. Gdy myślę, że czytasz swoją
                    księgę i ratujesz się tym, co tam napisane, to... oczywiście nie wycofam się ze
                    swojego stanowiska kontra poglądom: terapia dobra na wszystko i nie ma
                    trzeźwosci bez AA, ale nabieram dla Ciebie szacunku, że jednak coś ze sobą
                    robisz, że znasz swoje słabości, że się z nimi nie zgadzasz.

                    Rauchen, jeśli siedzisz w dołku, wiem, że nie teraz np., więc jeśli coś się
                    takiego zdarzy, a nie chcesz o tym wspomnieć na forum, pamiętaj, możesz napisać
                    do kogoś prywatnie, nawet do mnie, bo ja nie jestem ludojad i nie pożeram
                    aowców, lubię czytać listy, no, z odpisywaniem to różnie bywa, ale w sytuacji
                    awaryjnej zachowuję się odpowiedzialnie.

                    Jedno trzeba Ci, Rauchen, przyznać: że czytasz, reagujesz, biegniesz na pomoc,
                    siostrą miłosierdzia forumową jesteś, choć nie każdy to widzi:)

                    Co do Jarasa - on sobie daje radę lepiej od Ciebie, tak mi się wydaje, a chociaż
                    każdemu zdarzają się smutki i chwile zniechęcenia, ma na pewno swoich bliskich
                    przyjaciół w trzeźwieniu, żadna eska mu nie straszna, zresztą latamy na innych
                    miotłach i pułapach naszej zawalonej chałupy:)))
                    • janulodz Re: przebudzenie 05.06.06, 19:02
                      Mówi chłop do baby:
                      No to co z tego , że chałupa się zawaliła. Uratowaliśmy się od śmierci, nadal żyjemy, jestesmy silni, sprawni, w miarę młodzi, kochamy się - zbudujemy sobie nową i ładniejszą. Co mamy usiąść i płakać nad ruinami?. Od tego nam nowa nie wyrośnie. Opalać też się nie pójdziemy, bo po pierwsze szkodzi, a po drugie, kto za nas będzie pracował. Zresztą ja tej starej chałupy tak naprawdę to nie lubiłem. Weż się babo w garść i do roboty. Martwić się zawsze zdążysz.
                      • e4ska Re: przebudzenie 05.06.06, 20:25
                        Janu, jeśli myślisz, że to była właściwa propozycja... Co powiesz na to, aby
                        bohaterowie zaczęli bardziej radośnie, ba, nawet twórczo:)))
                        • janulodz Re: przebudzenie 05.06.06, 21:22
                          No pewnie ...
                          Od przybytku głowa nie boli, tylko żeby nie popadli w kolejne uzależnienie.
                          A tak odbiegając od chłopskiego tematu. Jeżeli wychodzi się z choroby, widzi światełko w tunelu i robi sie ono coraz jaśniejsze to po co odwracać głowę i oglądać tę przerażającą czerń. Nie lepiej stamtąd jak najszybciej spieprzać?
                          • andzia9641 Re: przebudzenie 05.06.06, 21:28
                            nie odwracac sie ale pamietac, zeby wiedziec do czego nie wracac!
                      • rauchen Re: przebudzenie 05.06.06, 23:31
                        a pisales janu, ze literatura AA ci nie podpasowala :))))))))
                        • janulodz Re: przebudzenie 05.06.06, 23:53
                          Może mi i nie podpasowała, ale dzięki Twoim cytatom niechcący ją poznaję. Może nawet sam zacznę ją kiedyś czytać, choćby po to, by lepiej poznać Twój oręż.
                    • tenjaras Re: przebudzenie 05.06.06, 22:18
                      e4ska skoro piszesz ze mną to już jesteś dla mnie ważna

                      ale wrócę do oceniania - ocenianie to złudzenie kierowane oczekiwaniem - jeśli
                      oczekuję od czegoś, że będzie dobrze - oceniam dobrze, jeśli oczekuję skuchy,
                      oceniam źle - dla jednych jedno będzie niosło jedno oczekiwanie, dla drugich
                      drugie - nie można być niczego pewnym...

                      natomiast dobrym rozwiązaniem może byc analiza - bez oczekiwań - jeśli na daną
                      chwile jest potrzebne to, a nie tamto, biorę to, a tamto pozostawiam w
                      niepamięci, może przydać się później, dziś odepchnięte z powody złych oczekiwań
                      jutro też będzie kojarzyło się z niedobrem...
                      niepamiętane będzie nowym odkryciem i we właściwym czasie

                      ocena wiąże się również z kodem podświadomości, jeśli oceniam pogode na
                      kiepską, będę się czuł kiepsko, jeśli stwierdzę, że nie wychodzę na zimno, to
                      przynajmniej mogę sobie zasiąść do kompa i myknąć na forum gazety.pl -
                      uzależnienia i nie robię nic innego jak pionierzy AA - szukam pomocy dla siebie
                      niosąc posłanie innym - trzeźwość to otwartość, tkwienie w miejscu jest mało
                      komfortowe - dla alkoholika może być wręcz zabójcze...
                    • rauchen Re: przebudzenie 05.06.06, 23:29
                      eska,
                      w otatniej wyrzucanej przeze mnie flaszce z ostatniego ciagu, nie znalazlam
                      karteczki z wrozba, jak w chinskim ciasteczku, ze teraz wszystkie sprawy
                      ktorych sie dotkne, w mig zostana rozwiazane.
                      Czesc spraw byla i jest zwiazana z piciem, ale sa w srod nich i takie, na ktore
                      moje picie chyba nie za bardzo znaczenie. Nie wiem, czy rozwiazaniem byloby
                      powstrzymanie sie od zaczynania nowej drogi, drogi trzezwosci do czasu, kiedy
                      te drugie zostana rozwiazane, i moglabym juz tylko zajac sie tymi, na ktore
                      moje picie mialo wplyw. Szanuje siebie za to ze wzielam sie za sprawy zwiazane
                      z piciem, i szanuje ta droge, ktora ide, zarowno terapia indywidualna jak i AA.
                      Nikt mnie do tego nie zmuszal.
                      To, ze pomimo ze pewne sprawy wciaz czekaja na rozwiazanie, z ktorymi
                      faktycznie nie latwo zyc, udaje mi sie nie pic, tylko mnie utwierdzaja w tym,
                      ze to co robie dla swojej trzezwosci jest sluszne.

                      Co do literatury AA, kiedy zaczynalam, bylam przygotowana na to, ze wiele spraw
                      nie zrozumiem i bede musiala odkladac na bok - jak na razie czytam tylko to,
                      co ja sama dotad czulam i wiedzialam, tylko gdzies skrywalam, albo nie
                      potrafilam w ten sposob wyrazic, a znajduje to w literaturze.

                      Co do dolka, to nie wiem czy to dolek, a to z wczoraj to nie nagly glod
                      alkoholowy, i bezradnosc wobec niego. Ten watek ma tytul przebudzenie, jesli ja
                      mialabym teraz otworzyc nowy watek, bardziej bym sie skupila na tym, ze odkad
                      wlasciwie rok temu jakos silniej zabralam sie za swoj alkoholizm, z wiekszym
                      zdecydowaniem, jakos tak zycie jakby skupia sie tym, zeby sprawdzic na ile ta
                      moja chec trzezwienia jest silna. I w listopadzie potwierdzilo, ze jeszcze rok
                      temu byla za slaba, za malo instrumentow obronnych.
                      Teraz mam instrumenty obronne, a zycie jakby dalej chce sprawdzac, i wystawia
                      na niezbyt przyjemne sprawy. I tak tez bylo wczoraj, i w ostatnim pol roku
                      podobnie kilka razy.
                      Wczoraj obronilam swoj 200-tny dzien trzezwosci, nawet jesli go przeplakalam.
                      Nie mialam ochoty sie napic, bo to ze to nie jest rozwiazanie bylo zbyt silne w
                      swiadomosci. Moglam sie jedynie obawiac, zeby ta swiadomosc na chwile nie
                      przysnela i reka zlapala za to co kiedys byla zwykla.

                      To z czym trafilas, to to z ta wrazliwoscia, moze nawet przesadna.
                      Tyle ze sama gdzies napisalas do mnie, ze alkoholik to nie ten co ma rozowe
                      lica i wesolo spiewa. Ja na pewno nie naleze do alkoholikow, ktorzy pili po to
                      zeby spiewac wesolo i miec rozowe lica i przez przypadek sie uzaleznili.
                      • e4ska Re: przebudzenie 06.06.06, 00:01
                        Rauchen, odstawienie alkoholu nie wygładzi nam świata. Alkoholik ma prawo być
                        smutny jak każdy inny człowiek, nie każdy smutek to głód, choć wtedy szybciutko
                        przypominają się zakazane sposoby ucieczki. Nie mówię tego z doświadczenia, bo
                        ja, gdy teraz mam problemy, zupełnie nie myślę o piciu, jestem skoncentrowana na
                        tym, co muszę zrobić, szukam wyjścia, kombinuję w dobrym tego słowa znaczeniu.
                        Najgorzej było podczas próby terapii, przez te rozmowy o gorzale, przez to
                        natrętne upokornianie miałam ochotę napić się, na złość facetowi i jego gadaniu,
                        no ale "umkłam" i jestem trzeźwa, oczywiście nie w rozumieniu aowskim, ale w
                        moim - lepiej nie trzeba:)))

                        Podobało mi się, jak kiedyś wytrwałaś na imprezie w charakterze pięknej
                        kelnereczki, i wylewałaś wina do zlewu, szybka jazda;) Ale to, że w ogóle w
                        niedzielę wspomniałaś sobie o piciu, o, to chyba nie jest takie dobre, na rozum
                        Eski - groźne. Nie wolno płakać w mieszkaniu, Rauchen, zwłaszcza samej, nigdy
                        tego nie rób... I nie myśl, czy Twoja droga dobra, czy nie, od nadmiaru
                        refleksji ludzie głupieją, dziwaczeją, a czasem piją...

                        A dla Jarasa dziś już tylko pozdrowienia, moje pijane myślenie nakazuje mi udać
                        się na upatrzone legowisko, bezpieczne, bo kto śpi, nie pije - wyjąwszy
                        przypadek pewnego cudzoziemskiego doktora, ale ja sypiam w Łodzi, nie w
                        Krakowie:)))
                        • rauchen Re: przebudzenie 06.06.06, 00:29
                          nie bylo wspomnien o piciu, byl strach zeby sie nie pojawily.

                          A plakac jest dobrze, plakac sie nauczylam pol roku temu, i wyryczec sie jest
                          dobrze. Zaczelam czytac ksiazke "Hipopotam w pokoju stolowym - wsparcie dla
                          doroslych dzieci alkoholikow" Tommy Hellsten'a. Wyryczalam wtedy kupe rzeczy z
                          dziecinstwa. Lepiej sie zalac lzami, niz zalewac czyms innym. I wg mnie lepiej
                          by bylo gdybym gdzies kiedys nie zamrozila w sobie odruchu placzu. Pomaga.

                          Co do poczatkow trzezwienia, i myslenia o alkoholu.
                          Dostalam na poczatku w AA ksiazke, "Zycie w trzezwosci", a w niej porady co
                          robic zeby nie pic.
                          Czytalam ja bardzo dlugo, kawaleczkami, i tylko w autobusie jak jechalam na
                          meeting. Dlaczego? Nie dlatego ze to bylo dla mnie cos nowego, bo ja te
                          wszystkie sposoby znalam wczesniej. Czytalam ja powoli, i tylko przed
                          meetingiem, bo po pierwszym kazdym akapicie jak zaczynalam czytac, pojawiala
                          sie mysl: No cholera, to jak ja juz chodze na te meetingi, a ten ostatni ciag
                          chcialabym zeby byl ostatni, to czy przynajmniej nie moglam sie urznac
                          koniakiem, tylko ginem!

                          I tylko ta mysl mnie nachodzila tylko przy tej ksiazce, co mysle ze jest
                          niezlym paradoksem. Grunt ze przetwalam.
                          • cortona Re: przebudzenie 06.06.06, 11:30
                            Rauchen, przed moim kolejnym, zaplanowanym pięć minut temu, czasowym odejściem
                            z forum, chciałam Ci opowiedzieć historię z życia wziętą.
                            Mój znajomy nie pije od siedemnastu lat. Kiedyś zapytałam go, jak to jest, tak
                            nie pić zupełnie przez tyle lat i czy czasami nie ma ochoty. Odpowiedział mi, że
                            ochotę niekiedy ma, zwłaszcza na piwo, ale myśli sobie tak: jestem normalnym
                            facetem i mogę robić wszystko co to robią inni ludzie. Z jednym, jedynym
                            wyjątkiem: nie mogę pić alkoholu.
                            Zapewniam Cię, że to całkiem normalny facet i gdyby sam mi się nie przyznał,
                            że jest alkoholikiem, to nie miałabym o tym pojęcia.
                            Pozdrawiam:))
                            Do porozmawiania:))
                            • rauchen Re: przebudzenie 06.06.06, 13:30
                              ja nie traktuje swojego alkoholizmu jako skazy na cale zycie,
                              ale jest on czescia mojego zycia i tak raczej pozostanie.
                              Ja wrecz przeciwnie, zaczynam go traktowac jako wyzwolenie, ze w momencie kiedy
                              biore sie za jego leczenie, dostaje wrescie szanse na wyleczenie mojego zycia z
                              tego wszystkiego, co bylo zanim jeszcze zaczelam pic.
                              Zanim jeszcze zaczelam pic, majac ja wiem, 17 lat, z calym przekonaniem
                              twierdzilam, ze nie dozyje do 30-tki, bo mi zwyczajnie nie starczy na to sil.
                              Do 30-tki dociagnelam, juz jako alkoholiczka, i...i nagle okazuje sie ze nagle
                              zaczynam dostawac sil, a moze inaczej - te sily zawsze we mnie byly, to ja je
                              tlumilam. Leczenie alkoholizmu te sily wyzwala.
                              Nie uwazam sie za osobe glupia, potrafie czasami w niebywaly sposob zaskoczyc
                              siebie i innych, pokazac jak takie niepozorne stworzonko jak rauchen potrafi.
                              Tyle ze pomimo tego, wciaz sie tlumi, tlumi emocje, tlumi siebie.
                              I problem nie lezy we flaszce z alkoholem, problem lezy w rauchen i jej
                              tlumieniem sie.
                              Za krotko jestem trzezwa, jak na razie nie znam co to glod alkoholowy, moze
                              poznam, moze niekoniecznie. Moze znow pojde sie zagluszyc, moze nie.
                              17 lat trzezwosci to dla mnie jeszcze czysta abstrakcja, znam takich ludzi
                              nawet z 30 letnia abstynencja, o ktorych gdybym spotkala ich gdzies na ulicy,
                              nigdy bym nie powiedziala ze ci ludzie to alkoholicy, spotykajac ich za to na
                              meetingu, to sa osoby ktore doskonale wiedza gdzie byli i gdzie doszli w swoim
                              alkoholizmie. 10 lat trzezwosci u alkoholika to u mnie wciaz jeszcze
                              abstrakcja, bo moja cala przygoda z alkoholem tyle trwala. Czasami jak patrze w
                              przeszlosc, na te swoje 10 lat, to niemalze wiecznosc alkoholowa. Jak patrze na
                              dzien dzisiejszy, trzezwy, to tez to w jakims sensie wiecznosc, taka mala
                              wiecznosc dzisiejsza, trzezwa.
                              Twoj znajomy twierdzi, ze jest takim czlowiekiem jak wszyscy, i moze robic
                              wszystko co inni ludzie, tyle ze nie moze pic.
                              Mi z meetingu siedzi inne uslyszane zdanie: ja nie potrzebuje pic alkoholu.

                              Nawet wczoraj bylam w pracy, sama bo normalnie wczoraj byl dzien wolny. W
                              lodowce piwo, w skladziku z zapasem coli - dwie pelne skrzynki piwa, wiem gdzie
                              jest cala szafka z calym wyborem win, w jednym z pokoju stoja wciaz nieodebrane
                              prezenty ze swiat, w ktorych doskonale wiem co jest.
                              Kiedys korzystalam, a jakze.
                              Ale teraz nie potrzebuje. To nic nie zmienia.
                              Jest za to telefon, z ktorego moge dzwonic gdzie chce i ile chce, na koszt
                              firmy, z przyzwoleniem szefa. Tego potrzebuje.

                              pozdrawiam
                              • janulodz Re: przebudzenie 07.06.06, 23:20
                                Cytat z Rauchen
                                "Za krotko jestem trzezwa, jak na razie nie znam co to glod alkoholowy, moze
                                poznam, moze niekoniecznie. Moze znow pojde sie zagluszyc, moze nie."

                                Rauchen - smutki zostaw za drzwiami swojej trzeźwości. Dlaczego obawiasz się tego co Ciebie nie dosięgnęło i dosięgnąć nie musi. Każdemu z nas może przytrafić się nieszczęście powrotu, ale ciągłe o tym wspominanie może to po prostu spowodować. Nie dręcz się tym co może być. Żyj chwilą. Tą trzeźwą. Pomyśl ile masz jeszcze dobrego w życiu do zrobienia. Nie oglądaj się wstecz. Życie przed Tobą. I dzwoń do kogo tylko się da jak Ci szef pozwala. Jak chcesz, możesz też i do mnie:)))
                            • e4ska Re: przebudzenie 08.06.06, 23:34
                              Cortona, zostań, kocham Cię, Eska;))) Jak to wyznanie nie pomoże, trudno, trza
                              sposobić smolnych wiech, trza toporem prać po łbiech, patrz, poezja dobra na
                              wszystko, nawet na odejście Twoje. Się nie wygłupiaj z uzależnieniem
                              internetowym czy wrażliwością na ataki, jedno uzależnienie więcej czy mniej,
                              nikt nawet nie zauważy:)))

                              Rauchen, nie przesadzaj ze łzami i napuchniętą od płaczu buzią, płacz to taki
                              sam fałszerz jak wódka, zawsze ma być po nim lepiej, a wcale nie jest. Pewnie,
                              oczy ma sią bardziej czerwone, ale ten sam efekt osiągasz podczas picia,
                              wystarczy poczekac do jutra;) Płacz zostaw sobie na starość, za młodu lepiej się
                              pośmiac, to jest najlepsza terapia, Rauchen, wypróbuj:)))) )))) )O)O)O)O)>>>!
                              • cortona Re: przebudzenie 09.06.06, 14:44
                                Oj, Eska, jak miło:))
                                A ja, po napisaniu do Rauchen chciałam się z Tobą pożegnać, ale pomyślałam
                                sobie, że jak znów napiszę Ci coś miłego, to od nadmiaru słodyczy zaczniesz
                                reagować na mój widok mdłościami:)
                                Taka wrażliwa na ataki, to ja znów nie jestem. Niech tam sobie atakuje kto chce,
                                chociaż nie przypominam sobie, żeby mi tu ktoś krzywdę zrobił.
                                Uzależnienia od internetu chyba się specjalnie nie boję. Tak sobie tylko myślę,
                                że jak przestanę myśleć o moim pociągu do alkoholu, pomieszanym z niechęcią
                                i zajmę się innymi sprawami, to może samo mi przejdzie? Może ja demonizuję
                                problem? Muszę go zminimalizować.
                                A swoją drogą, to kurcze, ja naprawdę Ciebie i Rauchen lubię. Mam wirtualne
                                koleżanki i nawet się tego nie spodziewałam:))
    • baasil Re: przebudzenie 08.06.06, 15:08
      przeczytałem.całość.i rzuciłem się na klawiaturę.i tkwię już dobre pół godz. i
      nie wiem co pisać.na inne posty było dużo łatwiej.zacznę może tak: dzięki.
      czytając was widzę i słyszę siebie.te wszystkie głosy we
      mnie:buntownicze,pokorne,pełne
      lęku,dumy,pychy,radości,osądzające,zazdrosne,egoistyczne,altruistyczne,pełne
      empatii, czasem ukrytej nienawiści,złości,euforii,manipulacji i całej reszty z
      przebogatego mego wnętrza.mam już tą świadomość tych wszystkich myśli,uczuć
      które są we mnie,choć jeszcze zdarza się nie wyłapywać ich od razu.dlatego inni
      ludzie są mi potrzebni,by być moim lustrem, do tego bym poznawał siebie.bo czy
      tak naprawdę i do końca znam siebie?ile z mojego prawdziwego ja wystawiam
      na "sprzedaż",a ile chowam tylko dla siebie?( ostatnio na twierdzenie
      przyjaciela :"już ja cię znam" - odpowiedziałem:" jak myślisz,którego tak
      naprawde mnie znasz?" - warto było zobaczyć jego minę ).całe swoje pijane życie
      uciekałem od siebie.oszukiwałem samego siebie,przy okazji wszystkich w
      koło.nawet z Bogiem chciałem grać w znaczone karty.dziś wiem jedno:oszukiwać
      mogę innych,siebie,nawet próbować tego z Bogiem,ale uciec od siebie nie dam
      rady .choćbym na koniec świata próbował.czytam bardzo dużo,od
      psychologii,poprzez religino-teologiczne,wyzwolone ,de Mello,Vallez,marek
      aureliusz,zwykłe też,literature aa ,etc.bo to pomaga mi trzeźwieć.słucham
      uważnie ludzi,bo tak naprawdę to żywa historia jest najlepszym świadectwem
      życia.czynnie uczestniczę we wspólnocie aa,swego czasu ukończyłem pełen program
      terapeutyczny,z wszystkimi jego plusami i minusami.teraz równierz dzięki
      dostępowi do internetu mogę być na takim forum jak to.i czerpać garściami.mam
      za sobą doświadczenia mistyczne(a może mi się tylko tak zdaje).pogłebiam swoją
      wiarę ( kiedyś słyszałem,że ateista też jest osobą wierzącą,w to że Bóg nie
      istnieje).i dziś swoją siłę wyższą nazywam moim panem Bogiem(wzbudzając często
      zgorszenie).
      czy to co zrobiłem i robię świadczy ,że jestem człowiekiem przebudzonym? nie
      wiem.wiem ,że jestem na pewno innym człowiekiem niż trzy lata temu(od tylu nie
      piję)widzą to inni ludzie,od których to słyszę i często są to opinie
      niepochlebne(na szczęście mi na nich nie zależy).i taką swoją wewnętrzną zmianę
      dostrzegam.ale mi dobrze z tym moim niepiciem,choć bywa czasami cholernie
      trudno.bo te trzy lata trzeźwe są takie moje(nie obchodzę hucznych rocznic
      ) i nikt mi ich już nie odbierze - nawet jakbym jutro zapił(przecież tego nie
      wiem - wiem ,że tego nie chcę).
      ps.odnośnie jeszcze przebudzenia-olśnienia.najlepsza(wg.mnie) polska
      terapeutka ,z którą miałem okazję popracować,poddała mnie tzw.bardzo krótkiej
      terapii: "a weź ty się chłopie pie..ij w łeb" -stosuję ją często.skutkuje.
      • janulodz Re: przebudzenie 08.06.06, 18:47
        "a weź ty się chłopie pie..ij w łeb"
        :)))Baasil - taką terapię z całego serca popieram i podpisuję się pod nią obiema rękami Właśnie tak zrobiłem trzy i pół roku temu. Pie.......em się w łeb i to na dodatek z rozbiegu:)))
      • tenjaras Re: przebudzenie 09.06.06, 11:33
        hehe...
        mi sie dużo wyjaśniło jak odkryłem, że mój Bóg ma na imię moovishimash -
        egzotycznie wygląda a swojsko brzmi...

        pomogło mi to w zrozumieniu mojej postawy rozszczeniowej - wiele spraw i rzeczy
        mogłem nazwać po imieniu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka