tenjaras
19.05.06, 08:02
Czy dostrzegam w sobie wewnętrzną zmianę?
byłem już w takim stanie, że zrezygnowałem z życia, wiedziałem, że jestem na
siebie skazany, a byłem pierwszoligowym reprezentantem porażki, przestałem
wierzyć, że cokolwiek mi się jeszcze w życiu powiedzie...
jeszcze dbałem, żeby nie być zbytnim obciążeniem dla otoczenia, zarabiałem
żeby jak najmniej okradać, kłamać i naciągać innych, rodziców i znajomych...
jeszcze czasem udawałem człowieka, zadbałem o wygląd, żeby rodzina zobaczyła,
że nie jest ze mną tak najgorzej...
każdy przyjazny głos i gest był z miejsca wyrzutem sumienia - bo wiedziałem
że zawiode, chociaż nie chciałem
gdzieś w głębi czułem się innym, dobrym człowiekiem
ale piłem i nie było siły żeby przestać, byłem wobec tego bezradny, w głowie
powstawały mi teorie demonologiczne o opętaniu - przecież chciałem pójść w
prawo, a poszedłem w lewo... nie rozumiałem co się dzieje...
los zechciał, że na mojej drodze nieżyciowej pojawił się ośrodek odwykowy i
tam dowiedziałem się prawdy, usłyszałem ją i już nie musiałem konstruować
sobie żadnej demonologi - to było chore, bo byłem chory!
trudno mi było uwierzyć, że kiedy przestanę pić moje życie się odmieni, ale
to był jedyny warunek, żebym odzyskał szanse na życie, pech chciał, że Bóg
przywrócił mi rozsądne myślenie i co ciekawe - skorzystałem z tego
znalazłem tego dobrego człowieka, który przycupnął gdzieś w głębi mnie,
odzyłem i zaznaje spokoju, przestaję się siebie bać, poznaję, że nie muszę
zawieść drugiego człowieka, ani siebie samego, radzę sobię w sytuacjach,
które kiedyś mnie przerastały... wiem co to pogoda ducha
jestem wolny i szczęśliwy - każdego dnia i z każdym dniem coraz bardziej...