Dodaj do ulubionych

Moja terapia-

08.06.06, 21:15
Na wlasnym przykladzie chce uprzedzic tych, ktorzy zastanawiaja sie nad
terapia.
Jezeli nie jestescie przekonani do wielkiej rewolucyjnej zmiany swojego
zycia, do przyjecia i akceptacji scisle okreslonych regul i zasad-
zastanowcie sie nad jej sensem.
Ja poszedlem "na sile" i teraz mam jeszce wiekszy problem.

Terapia ratuje zycie, ale nie ratuje samopoczucia.
Obserwuj wątek
    • finlandia07 Re: Moja terapia- 08.06.06, 21:33
      To może być faktycznie problem.Ja byłem na terapii z własnej woli,sam do niej
      "dorosłem".Na pewno uratowała mi życie,bo mogę Ci odpisać,ale robię to z bardzo
      dobrym samopoczuciem. A te zasady i reguły..cóż,chyba najważniejsze w tym
      wszystkim jest to żeby nie pić.A jaką zasadą czy regułą uda się to osiągnac? To
      chyba mniej ważne...
      • addicted1 Re: Moja terapia- 08.06.06, 21:42
        Ja caly czas bylem przekonany, ze bylem z wlasnej woli.
        W sensie nie skierowal mnie sąd, nie dostalem ultimatum od żony czy rodziny.
        Ale tak naprawde to chyba poszedlem bo chcialem zrobic wrazenie na znajomych,
        moze szukalem przygody, potraktowalem to jak dodatkowy kurs do cv.
        a jak zerkne jeszcze glebiej to poszedlem tez ze strachu.

        Zeby ktos bron Boze nie pomyslal, ze odwodze kogos od decyzji o przestaniu
        picia.
        Ale zeby terapia miala sens musi byc swiadoma decyzja na cale zycie i w calym
        zyciu.

        Mam nadzieje (cicha), ze moze jeszcze jakos uda mi sie przekonac do stylu zycia
        jaki mi proponuja w AA i na terapii.

        Tak jak mam nadzieje kiedys uwierzyc w Boga.
        Bo wiem, ze byloby mi pod wieloma wzgledami latwiej.
        • finlandia07 Re: Moja terapia- 08.06.06, 22:25
          Poruszyłeś temat strachu.Ja też sie boję,bo nie wiem co będzie jutro.Bać się to
          żaden wstyd.Tylko idiota nie czuje strachu...A czy wszystko musi mieć sens,i to
          na całe i w całym życiu? I czy trzeba JE{ życie} aż tak bardzo sobie utrudniać i
          komplikować? Ja zdałem sobie sprawę że to w co wierzę nie musi być Bogiem i
          dodrze mi z tym.Cieszę sie że w ogóle w coś wierzę,czego i Tobie życzę.Pozdrawiam
        • e4ska Re: Moja terapia- 09.06.06, 00:11
          Addi, oczywiście, wszystko się ułoży, popatrz: zaczynasz wierzyć,
          pielgrzymujesz, poznajesz wtedy dziewczynę, DDD albo DDA, po terapii, odmyka Ci
          się właściwa klapka, pogłębiasz terapie, możesz juz swobodnie pisać prace na
          wszystkie tematy, nie ściągając od kolegów przemyśleń ze sfery tabu, wierchuszka
          wreszcie się na Tobie poznaje, pogłębiasz się jeszcze bardziej, bardziej robisz
          kurs, bardziej zostajesz terapeutą z wierchuszki, pomagasz ludziom, zarabiasz, z
          trybika stajesz się korbą, ludzie słuchają Cię i wykonują zalecenia... a wtedy
          wszystko stanie sie spójne i logiczne, cbdu.

          No i jak potrzebowałabym terapii, to miałabym po znajomości;)
          • janulodz Re: Moja terapia- 09.06.06, 06:32
            Addi - Ty chłopie nie pytasz, ty po prostu mówisz.
            No, ale różne są metody marketingowe. Twoją nazwałbym "agitacją przez negację"
            • addicted1 Re: Moja terapia- 10.06.06, 19:47
              janulodz napisał:

              > Addi - Ty chłopie nie pytasz, ty po prostu mówisz.
              > No, ale różne są metody marketingowe. Twoją nazwałbym "agitacją przez negację"

              Przeciez ja tu akurat o nic nie pytalem?
              chyba ze czegos nie roumiem

              • janulodz Re: Moja terapia- 10.06.06, 23:02
                Doskonale rozumiesz. Po prostu agitujesz. Twoje wątpliwości podane są w zbyt profesionalnym sosie. Są po prostu prowokacją.
    • drak02 Re: Moja terapia- 09.06.06, 11:14
      Wychodzenie z nałogu nie jest przyjemne i łatwe. To trochę tak jak orka na
      ugorze. Zgadzam sie z jednym, bez własnego przekonania i wewnętrznej morywacji
      nie da się sensownie nad sobą pracować - niezależnie od metody.
    • baasil Re: Moja terapia- 09.06.06, 11:38
      najtrudniejsze dla mnie było poddanie się,walczyłem i walczyłem.i przegrywałem.
      aż zrozumiałem:poddaj się ,a zwyciężysz.dziś jestem zwycięzcą - jestem silny
      swoją słabością.
      • ziemovit Re: Moja terapia- 09.06.06, 13:11
        staram się dzisiaj nie pić i nie zażywać, bi nie jestem w stanie udźwignąć
        ciężaru "już nigdy", całe życie to dla mnie za dużo na raz, dzisiaj chcę być
        czysty, dzisiaj chcę przestrzegać zasad, nie wiem co przyniesie jutro, ale wiem
        że całe życie składa się z tych pojedynczych dzisiaj.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka