Dodaj do ulubionych

nałogowy alkoholik?

30.07.06, 10:12
Miałem niedawno doświadczenie z ludźmi zdaje się światłymi, powieedziałem o
sonie , że jestem nałogowym alkoholikiem i że taeraz nie piję i widziałem
wielkie oburzenie na ich Twarzach. Jak myślicie czy to naprawdę tak źle
brzmi? Ja uważam że te dwa słowa "nałogowy" i "alkoholik" pasują do siebie
jak ulał... Pogody Ducha w dniu siódmym ;-)
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: nałogowy alkoholik? 30.07.06, 10:56
      Witaj!
      W naszym spoleczeństwie słowo nałóg kojarzy sie
      z chlapiącym po ścianach krwią narkomanem
      i spiącym pod płotem brudnym alkoholikiem.
      Świadomość tej choroby jest niewielka,
      bo nie jest wstydem tolerowanie pijącego w pracy,
      a wstydem jest leczenie odwykowe.
      Wiem, że duzo się robi dla szerzenia tej wiedzy,
      ale to wciąż kropla w morzu potrzeb.
      Pozdrawiam :-)
    • wojtech451 Re: nałogowy alkoholik? 30.07.06, 10:57
      Też miałem taki problem po wyjściu z kuracji. Mówić - nie mówić?
      Powiedziałem tylko kilku osobom, w cztery oczy gdy uznałem to za niezbędne.
      Użyłem różnej formy w zalezności od osoby do której sie zwracałem. Np: swoje
      juz wypiłem, czas najwyższy zmądrzeć, zdrowia brakło, itp. Wprost powiedziałem
      tylko dwukrotnie. Zaskakujaca była reakcja na zdanie - jestem alkoholikiem, to
      było: "nie widać!"
      Nie użyłem określenia - "nałogowy alkoholik" bo uważam, że to masło maślane a
      poza tym ludzie uważają takie określenie ze to już dno. Mówiłem: jestem
      alkoholikiem ale trzeźwym!
    • addicted1 Re: nałogowy alkoholik? 30.07.06, 18:35
      Może lepiej nałogowy pijak?

      ostatnia pijaczyna?

      Tak jak pisze 7 zahir jest u nas ten spoleczny problem.
      Z akceptacja.

      Jest to manifestacja czegos wiekszego- tylko nie wiem czego.
      Hipokryzji? Łatwizny?

      "kto jest bez grzechu niechaj..."
      U nas w społeczeństwie ten fragment Biblii jest nieznany.

      Czy ci "oburzeni" mieli moze nad głowami aureole?
      Nie? Dziwne.

      Trzeba się stanowczo, twardo i agresywnie przeciwstawiać wtykaniu nosa w
      nieswoje sprawy oraz ocenianiu.
      Nie chcesz mówić o swoim alkoholizmie? Nie mów. Nikomu nic do tego. Ty do wyra
      nikomu nie zaglądasz. (Tak zakłądam)
      Chcesz mówić? Mów. Wara komukolwiek od stawiania notek ze sprawowania.

      Wiem, ze to naiwne i że teoria, ale inaczej się nie da.
      Na pewno nie są skuteczną metodą Aowskie metody pokory i wdzięczności.






    • letek17 Re: nałogowy alkoholik? 30.07.06, 23:44
      Rozumiem i Twooje zdziwienie i ich reakcję.
      Ja o tym, że jestem alkoholikiem mówię na mityngach. W innych sytuacjach w razie
      potrzeby używam określenia, wprawdzie teraz nie używam alkoholu ale jestem od
      niego uzależniony. O alkoholikach wolę używać określenia "zaprzyjaźnione nałogi"
      Czasem, kiedy komuś coś nie pasowało dopiero powtarzałem" tak jestem
      alkoholikiem, człowiekiem chorym na alkoholizm. Pomimo, że nie piję już dłuższy
      czas będę nim do końca życia.
      Ja wiem, że to trudny problem. A te różne określenia kojarzą mi się z innym
      problemem. W zależności do kogo mówię nazwę ten problem niedyspozycją jelitową,
      bieginką, rozwolnieniem albo sraczką. Do światłej cioci wybiorę jednak
      niedyspozycję.
      Ja pogody ducha życzę już na dzień pierwszy. Niech dla niektórych to będzie jak
      mantra, jak Leppera powtarzanie o Balcerowiczu ale mając ją łatwiej mi strawić
      reakcje ludzi na słowo alkoholik. Letek
      • addicted1 Re: nałogowy alkoholik? 31.07.06, 15:31
        Odp... się od wicepremiera:)
    • e4ska Re: nałogowy alkoholik? 01.08.06, 00:16
      Ludzie mają rację. Alkoholik to alkoholik - nawet jak nie pije, to przecież
      łobuz pił - wczoraj, przedwczoraj albo zacznie np. pojutrze. Jestem złodziejem,
      który nie kradnie, leniem, który teraz pracuje, pijakiem, który teraz nie pije.
      Kochajcie mnie, ludzie, jestem wielki... żałosne. Budzisz litość, pijaku, a nie
      szacunek.

      Pocieszanie się, że dla większości alkoholik kojarzy się z menelem pociagającym
      denaturat na śmietnisku, jest smieszne. Ludzie dobrze wiedzą, o co chodzi, mają
      też do czynienia z alkoholikami po pięciu odwykach, którzy - jak zaczną znów pić
      - to żadnego umiaru, dno, rozpacz. Z akceptacją dla pijących alkoholikow też bym
      nie przesadzała, w końcu wyrzuca się ich z pracy, rozwodzi z nimi, a jedyną
      szansą na utrzymanie pozycji społecznej jest odwyk - i na to się pozwala,
      zezwala, to się akceptuje - z tym, że ludzie dostają k...icy, jak się dowiadują,
      ile to kosztuje. Ktoś z zezem nie dostanie sie do szpitala, z rakiem wysyłają do
      domu, a alkoholik zajmuje miejsce na oddziale tygodniami...

      A do tego jeszcze częste ponuractwo i biadolenie, samochwalstwo, nieumiejętne
      próby obrzydzania innym picia, a przy okazji - zabawy...

      Dumni możemy byc we własnym gronie, a w świecie duma wymaga rzeczywistych
      zasług. Więc nie gadajmy za dużo, bo mozemy sobie zaszkodzić... nie pijmy i
      róbmy to, co do nas należy. Wystarczy.
      • paulsixtus Re: nałogowy alkoholik? 01.08.06, 01:48
        > Ludzie mają rację. Alkoholik to alkoholik - nawet jak nie pije, to przecież
        > łobuz pił - wczoraj, przedwczoraj albo zacznie np. pojutrze. Jestem złodziejem,
        > który nie kradnie, leniem, który teraz pracuje, pijakiem, który teraz nie pije.
        > Kochajcie mnie, ludzie, jestem wielki... żałosne. Budzisz litość, pijaku, a nie
        > szacunek.
        >
        Bardzo milo czyta sie bajki na dobranoc. Nawet te najglupsze:)
        Swoje kompleksy i wstyd mozesz rozladowac w bardziej pozyteczny sposob.
        pozdrawiam
        PaulSixtus
        • jerzy30 Re: nałogowy alkoholik? 01.08.06, 11:15
          olej to - ale poza srodowiskiem ludzi uzaleznionych alkoholik to jak zielony
          ludzik z Marsa - budzi zdziwienie i niedowierzanie - szczebgolnie jak nie jest
          brudny, obsmarkany, pijany, zacpany - tak juz to jest - alkoholik [niepijacy]w
          wiekszosci ludzkich opinii to taki nic nie warty potwor i degenarat
          • e4ska Re: nałogowy alkoholik? 01.08.06, 13:07
            Jerzy, a Ciebie pokąsało, coś taki jadowity... no, dla Ciebie - czy nie powinno
            się posłać reszty świata na terapię, żeby wreszcie nieuzależniony idiota bił
            łbem pokłony przede mną, bo raczę nie pić, a za to, że piłam, się nie wstydzę...
            choroby się nie ma czego wstydzić, jeden ma guza, drugi ma kaca, a trzeciemu kac
            minął. Piękno, dobro i pokora, ach...
            • cortona Re: nałogowy alkoholik? 01.08.06, 13:30
              Chyba nie warto przejmować się osobami, które skreślają kogoś, bo ma jakąś
              przypadłość nie akceptowaną przez nich.
              Tylko nie wpadnijcie na pomysł, żeby zorganizować pochód dla trzeźwych inaczej,
              na rzecz tolerancji i powszechnej akceptacji nieczynnego alkoholizmu.
              Przecież jest dużo przykładów pozytywnych, że ktoś był pijakiem i się naprawił:
              Osiatyński, Kilar ( chyba ), Celińska, o różnych znanych cudzoziemcach
              ( Hoppkins ) nie wspomnę. Oni mają w nosie co kto o nich gada.
              Spotkałam się z agresyną nietolerancją dla alkoholików, a reprezentowali ją
              ludzie nadmiernie ambitni, bardzo uwijający się w wyścigu szczurów, którzy
              niestety nic szczególnego nie osiągnęli. Dla nich dyrektor szpitala, to suchy
              alkoholik, prezydent miasta - tak samo, nauczycielka ich syna - psychopatka.
              Niektórzy tak mają, ale to ich problem.
              • cortona Re: nałogowy alkoholik? 01.08.06, 14:35
                A tak w ogóle, to w naszym drapieżnym świecie chyba nie warto przyznawać się do
                słabości. Ludzie skreślą cię nie dlatego, że jesteś gorszy, tylko dlatego, że
                mają pretekst żeby cię skreślić i dzięki temu zrobić miejsce dla siebie lub dla
                swojego potomstwa.
                • addicted1 Re: nałogowy alkoholik? 01.08.06, 14:44
                  ortona napisała:

                  > A tak w ogóle, to w naszym drapieżnym świecie chyba nie warto przyznawać się do
                  > słabości. Ludzie skreślą cię nie dlatego, że jesteś gorszy, tylko dlatego, że
                  > mają pretekst żeby cię skreślić i dzięki temu zrobić miejsce dla siebie lub dla
                  > swojego potomstwa.

                  Zgadzam się, trzeba być twardym i walczyć.
                  Ktos moze wiedziec, ze nie jestes smietnikowym dziadkiem, ale tak będzie plótł,
                  by sie dowartosciowac.
              • addicted1 Re: nałogowy alkoholik? 01.08.06, 14:59
                Przecież jest dużo przykładów pozytywnych, że ktoś był pijakiem i się naprawił:
                Osiatyński, Kilar ( chyba ), Celińska, o różnych znanych cudzoziemcach
                ( Hoppkins ) nie wspomnę. Oni mają w nosie co kto o nich gada.


                Oni najpierw wspieli się po drabinie a potem "ujawnili" alkoholizm a nie odwrotnie.
                Ale ogolnie zgadzam sie.

            • jerzy30 to byla ironia - no bo co robic w sytuacji jak w s 01.08.06, 14:33
              srodowisku poza uzaleznionymi [tymi co sobie z tego zdaja sprawe] spotykasz sie
              z takim przyjeciem - wlasnie alkoholik to taki nurek - a ty to chyba kpisz ze
              jestec alkoholikiem - wszak nie jestes pijany i nie pijesz - spotykam sie
              czesto z takim podejsciem i olewam to - na tych co sa wsciekli ze ja nie pije
              rady nie ma - idiotow nieuzaleznionych trzeba olac
              • e4ska Re: to byla ironia - no bo co robic w sytuacji ja 01.08.06, 15:11
                Jerzy, ktoś jest wściekły, że Ty nie pijesz? Czyżby to właściciel pobliskiej
                monopolowej speluny czy producent kapiących trunków? Powiedz kto, to pójdę i mu
                dokopię:)))

                Ale... gdybym miała zatrudnić pracownika w firmie na odpowiedzialnym stanowisku,
                to... to bym wolała zatrudnić nie-alkoholika... bałabym się nawrotów. Albo
                gdybym miała wybrać na sąsiada, to... najlepiej abstynenta. Straszne jest takie
                podejście? straszne, ale typowe, Jerzy, i wcale niegłupie. Owszem, jakby z tego
                powodu, kiedy juz niepijący wraca do życia, to odnosi ogromne sukcesy, bo jest
                po prostu lepszy - musi być lepszy, bo też jest szczurem, niestety. Tyle, że
                wielu po odwykach i innych czarach marach pije na nowo, i co? sama mialam taką
                sytuację w pewnej pracy - człowiek wytrzymywał kilka miesięcy, i znow kilka
                miesiecy, i trzeba go było wreszcie wywalić na zbitą twarz.

                Myślisz, że jak komuś powiesz - jestem niepijącym alkoholikiem - to się ten
                drugi ucieszy??? Nie ucieszy, a nawet nie ma takiego obowiązku. Jego nie
                obowiązuje wiedza o alkoholizmie i alkoholikach, o wstydzie czy bezwstydzie, o
                chorobie czy zboczeniu. A "olać" musisz, po prostu nie masz innego wyjscia,
                drogi alkoholiku, i przełykać powinieneś w cichości to, co niekoniecznie nazywa
                się wstydem, i wyrzekać na niesprawiedliwość i okrucieństwo świata. A do czego
                prowadzi radosne wmawianie ludziom, że alkoholizm bez picia to róże i fiołki,
                świadczy reakcja Addiego, który poszedł na terapię, zeby... zaimponować
                kolegom... no i się pięknie przejechał.

                No ale najważniejsze, że terapeuci okazują alkoholikom ogromny szacunek, to
                pięknie z ich strony, pełny ukłon dla ich fachowości i ogromnego szczerego serca...
                • addicted1 Re: to byla ironia - no bo co robic w sytuacji ja 01.08.06, 15:41
                  Opinia o alkoholiku u pracodawcy moze byc taka wlasnie dzięki przekonaniu, ze
                  alkohlizm to nieuleczalna choroba.
                  To jest dlatego dla mnie dziwne, ze wieluchowa sie za ta choroba i nie ma
                  swiadomosci, ze w ten sposob zyskuja litosc i wspolczucie ale traca rynkowa wartosc.
                  Jak sie pracodawca naslucha akcji uswiadamiajacych, ze alkoholizm to choroba
                  ciezka, pelna nawrotów, ze podstępna, ze jak ktos wróci do picia to jak zwierz
                  do wodopoju- to nie dziwne, ze ma taki stosunek i moze sie bac.


                  Wiem, ze to co pisze bedzie obrazoburcze, ale taka moja rola na tym forum.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka