16.09.06, 07:58
inaczej nie mam możliwości,dlatego pytam poprzez forum(resztę forumowiczów za
to naciągnięcie przepraszam).esko,czy masz dzieci,czy jesteś rodzicem?pozdro.
Obserwuj wątek
    • magtomal Re: do eski 16.09.06, 08:03
      Przepraszam, że uprzedzam Eskę, ale Ona wielokrotnie pisała o swoim Dziecku...
    • kylly Re: do eski 16.09.06, 11:04
      hmmm masz możliwość napisania maila...to taka mała uwaga
    • myszabrum Re: do eski 16.09.06, 11:35
      Każdy z nas ma maila, który składa się z nazwy użytkownika (np. e4ska), a
      następnie @gazeta.pl. Tylko lepiej powiadomić osobę na forum, że się do niej
      napisało, bo mało kto te gazetowe maile sprawdza (zwykle każdy ma jakąś inną
      własną pocztę).
    • e4ska Re: do eski 16.09.06, 13:16
      Po co Bazylowi maile prywatne słać, kiedy się on nie o męża mego, ale o syna
      zapytuje... czyli - żadnych myśli płochych mieć nie mogę, trudno, zdzierżę i to:)))

      Tak, Bazylu, to syn pomógł mi wyjść na prostą, bo się w moim alkoholicznie
      zgnębionym mozgu pojawiła myśl teraz oczywista, a wówczas nieobecna - komuś na
      mnie zależy, jestem komuś potrzebna nie dlatego, że np. zarabiam, ale po prostu
      - ze względu na mnie. Nie sprawdza się w naszym przypadku syndrom DDA, tak mi
      się wydaje... syn jest prawie niepijącym, niepalącym, nie ćpającym człowiekiem,
      pracowitym, zdolnym, nieźle zarabiającym, lubianym w otoczeniu i kochanym
      mężczyzną, teraz kończy studia, pewnie się za dwa tygodnie wyprowadzi "na
      próbę", co mnie poniekąd cieszy i przestrasza. Mamy podobne charaktery, system
      wartości, ambicje, oboje jesteśmy grzeczni i spokojni, lubimy te same filmy,
      muzykę, książki. Nie wiem, dlaczego mnie się to właśnie udało, ale relacja
      matka-syn jakoś sama ułożyła się trochę baśniowo... wiem, że wkrotce zejdę, a
      własciwie zeszłam na plan dalszy, co zresztą mi odpowiada, ale wiem też, że
      miłość do matki jest niezniszczalna i zawsze znajdziemy dla siebie tyle czasu,
      ile będzie potrzeba... A co do nowej osoby na horyzoncie - miła, pełna ciepła,
      zakochana, spontaniczna, wykształcona i... namiętnie jeździ rowerem!!! Jak tu
      nie wierzyć w szczęśliwą gwiazdę... :))) Zdrufki:)
      • jerzy30 to Siła Wyższa - ten rower - dar za niepicie 16.09.06, 13:55
        :)))))))))))))))))))))))
        • e4ska Re: to Siła Wyższa - ten rower - dar za niepicie 17.09.06, 00:16
          Dzięki, Jerzy... coś w tym jest - miła ta Siła Wyższa:)
    • tranzyt80 Re: do eski 16.09.06, 16:40
      Jak widzisz,drogi Baasilu,miejsca na podium i medale za doskonalosc,szczescie
      basniowe,syndromy nie tylko pomyslnosci i wsicko,wsicko naj,naj,naj,dzieki bogu,
      zostaly juz rozdane.Przyjdzie sie nam tylko oblizac.Nawet krotkie przepychanki
      o nr.1 z zieciowa,nie przerwa zwycieskiej passy pierwszoplanowej roli,eskowej
      marchewki.Mnie dostala sie tylcowa fucha Palowego.Od tylu mam zaganiac(chcialem
      z przodu...),ale zaganiac mozna tylko od tylu.Coz mi poczac,"na łowach krew się
      leje, czerwona jak marchew czy śliwki dobrze sfermentowane od lawki jesiennego
      słońca. Trzeba się przyzwyczaić"-mowi Eska,choc sama "do nowej osoby na
      horyzoncie" mimo zapewnien,przyzwyczaja sie czolgowato.Nowa osoba na choryzoncie
      (samo juz okreslenie pryska miloscia Eski), "... miła, pełna ciepła,
      zakochana, spontaniczna, wykształcona i... namiętnie jeździ rowerem!!! "-
      powinna sie koniecznie przesiasc na czolg,zeby chociaz na koniec zostac
      tylko "pelna ciepla" a nie pelna zimna.Tak sobie mysli Palowy-Mamutowy.

      "Jak tu
      nie wierzyć w szczęśliwą gwiazdę... :))) Zdrufki:)"
      -zawsze w Ciebie wierzylem

      "Po co Bazylowi maile" ,"pić sok z marchewki,
      śliwek osom na pożarcie nie żałować, na luzik wrzucić, i spox;)" :)))

      "Oczywiście,
      myślałam dzisiaj o poście Tranzyta w wątku Zetkowym... ja łagodnie, on pełen
      zadziorów walecznych. I pomyślałam o tym, jak byśmy w zamierzchłych czasach
      polowali na mamuta..." :)))



      • e4ska Re: do eski 16.09.06, 17:47
        I masz tu... placek w okazałości zakalca... Niestety, w kuchennych sprawach,
        Tranzycie kochany, jestem daleka od anielskiej doskonałości, a wyjąwszy tzw.
        sztukę dobierki, ktora jest mi już niedostępna z racji upływającego czasu:)
        niewiele znam się na niebieskich migdałach. Naj naj naj to nigdy nie jest ani u
        mnie, ani u nikogo, rzecz w tym, żeby się cieniem nie trudzić.

        Zastanawiam się nieraz nad sobą i swoją trzeźwą głową, dlaczego mi oszczędzono
        tylu rozterek i walk na nowej drodze bez drinków, win i szlachetnych
        księżycówek... Widzę, że ludzie jednak się męczą... Co gorsza, nawet tych,
        którym - wydawałoby sie - ze mną "doskonałą" hahaha w towarzystwie łatwiej - też
        powódź porywa i niesie, a ja jestem zupełnie bezradna. Nadal nie rozumiem:
        dlaczego ludzie wracaja do picia? kiedy i co w nich się łamie? I myślę, czy
        akurat po paśmie ciężkich lat, po widmie prokuratorskich rozmówek i koszmarze
        pretensji do mojej własności - a było tego jakby zaklęciem ściągnięte - cisza
        materialna jest dla mnie stanem tak dziwnym, że razem z trzeźwością przyjmują ją
        niczym tajemny dar. Może tym, ktorzy podobnie jak ja znaleźli się na dnie
        zarówno pijackim, jak też materialnym, wszelka przychylnośc losu wydaje się
        baśnią... No i tak się składało, że całe swoje życie miałam kogoś na głowie, a
        teraz, po trudnej ale pasjonującej wycieczce w czasy dziecinstwa nagle
        zobaczyłam inne proporcje, inne priorytety... wreszcie będę mogła zarabiać
        sobie, kupować sobie, myśleć, mieszkać, budować:)))sobie.

        W czasie długiego trzeźwienia, a wyjście z ciągu i nabranie sił, żeby chodzić o
        własnych siłach to było ponad dwa tygodnie, kiedy nawet woda źródlana wywoływała
        mdłości, trzeba było leżeć, nie ruszac sie nic a nic, i z nudów myśleć... no i
        pomyślalam o tym, co się udało, a co się nie udało, i odpusciłam pretensje, to
        matki mojej nieustanne: a Józio to ma cztery wille z przedziałkiem... i tak się
        cieszę od tamtej pory bez wysiłku... bo gdybym nawet kiedyś, w swoim czasie,
        zrobiła tak a nie inaczej, to kto wie, kim byłabym dzisiaj... i dopiero teraz
        widzę, że mnie właściwie nic nie jest już w stanie dotknąć, i co najważniejsze -
        zrobiłam bardzo dużo w sytuacji, w jakiej się znalazłam niejako na własne
        życzenie, nie zrywając zawczasu związków z domem rodzicielskim, transportując na
        plecach partnera sprytnego a leniwego, wychowując chorowite dziecko, któremu
        podobno nie miało się na życie, a do tego plącząc sie w rozmaitych zaszłościach
        romansowych, przyjacielskich, koleżeńskich, zawodowych i ekonomicznych... a
        wszystko to z tego brzegu mojego obecnego, cała przeszłość, jest dla mnie samej
        nie tylko piękna i ciekawa, ale też pogodna. Nawet brutalnośc dzieciństwa... nie
        tylko rodzina w nim była. Widzisz, Tranzyt, ja nawet płakać nie tyle nie umiem,
        co raczej nie mam powodów. Próbuję, na śmiechu się kończy:)

        A co do ewentualnej przyszłej synowej - niech ona się martwi, jak mnie kupować -
        ja tam sobie będę czekała spokojnie... tanio się nie dam podejść... wszystko
        wydaje mi się śmieszne, jak sobie poważnie pomyślę... Ja w roli babci:))) ze
        swoim rozumkiem dziecinnym... koniec świata:)))
        • myszabrum Re: do eski 16.09.06, 18:12
          Bo Ty nie masz w sobie demona. A ja chyba mam.
          • addicted1 Re: do eski 16.09.06, 21:18
            U m nie demony sobie wioskę założyły.
            Nawet własnego szamana mają.
            Co gorsza, ten szaman to jakiś młodzian.
          • tranzyt80 Re: do eski 16.09.06, 21:48
            dlaczego chyba ?
            • myszabrum Re: do eski 16.09.06, 21:50
              Mam.
              • tranzyt80 Re: do eski 16.09.06, 21:50
                gdzie ?
                • myszabrum Re: do eski 16.09.06, 22:07
                  Tranzyt, to się tanie robi :) Sorry.
                  • tranzyt80 Re: do eski 16.09.06, 22:23
                    jak posoplite,to tanie :)Sorry.
    • e4ska Do M... nie na Alpach, niestety:((( 17.09.06, 00:07
      Co się Wam stało... coście się tak ponakręcali na smutno... Mysza, problemy
      egzytencjalne... no wiesz, tylko w alkoholu topić je potrafisz? Z obserwacji
      własnych zauważyłam, że świetnie topią się w kawie, z pianką... też
      uzależnienie, ale można wytrzymać:)

      Jest taki wierszyk statecznego autora, o umieraniu, kiedy u kresu swojej drogi
      pyta zmarłą matkę z wyrzutem (nie pamiętam dosłownie):
      "Tylko tyle?", "Tak, synku, tylko tyle". Pokora, o której wiele się mówi na
      pijackich łamach i załamach, jest dla mnie taką właśnie pokorą. Pogodziwszy się
      z "tylko tyle", a miałam okazję uczynić to dzięki swemu uporowi pijackiemu,
      stało się znienacka "aż tyle?"

      Bo pogoda to coś innego niż żart najbardziej nawet błyskotliwy, niż dowcip...
      one też męczą, no... przyszło mi do głowy makabryczne porównanie, ale kasuję:(((

      A moje szczęśliwostki rodzicielskie... zauważyłam, że brzmią jak samochwalstwo,
      teraz, jak przeczytałam. Przepraszam:) ale w istocie tak jest, więcej, uważam,
      że nic w tym dziwnego nie ma, że tak być powinno i w normalnych kochających się
      rodzinach to rzecz zwyczajna. Nie redukuję się też do roli rodzinnych, ani mi to
      w głowie... nigdy nie było mi tak lekko, jak po zrzuceniu butelki. To jest
      najlepszy start dla kazdego, ale trzeba się dobrze zastanowić... i działać, nie
      rozmyślać za dużo, nie dramatyzować... wiadomo, jak skończył duński królewicz,
      głupio... po prostu głupio:)))

      Mysza, i tak nie doczekasz swojego Szekspira, to po kiego się męczysz???
      • myszabrum Re: Do M... nie na Alpach, niestety:((( 17.09.06, 00:21
        Masz rację, Eska, idę do klasztoru :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka