Dodaj do ulubionych

Szukam kompana do rzucenia palenia:)

22.09.06, 08:25
Najlepiej, gdyby to był ktoś kogo znam. Może Rauchen? Sama kiedyś napisała,
że rauchen ist todlich. Eska nie pali ( głęboki ukłon ), bo mówi, że to
zajęcie zbyt kontemplacyjne:)) Aniolparys rzucił już wszystko co było do
rzucenia. O związkach z nikotyną innych - nic nie wiem.

Za chwilę wyjeżdżam i nie zabieram papierosów. Wracam w niedzielę wieczorem.
Mam nadzieję, że jako nie pijąca i nie paląca:)))
Liczę na życzliwe fluidy od Was:))
Obserwuj wątek
    • janulodz Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 22.09.06, 09:12
      Cortono
      Moja metoda rzucenia papierosów jest juz dla Ciebie nieaktualna. Ponad osiem lat temu po potężnym ciągu (imprezy,pokerek, wóda skrzynkami,fajki na metry), obudziłem się z tak obrzydliwym tramkiem w gębie, że nawet mysl o zapaleniu napawała mnie obrzydzeniem. Przetrwałem tak jeden dzień, potem drugi. Trzeciego zaczęło mi świtać, ze może nie muszę. Tym bardziej, że w domu już nikt nie palił, ze względu na moją żonę. Przez jakiś czas męczyła mnie myśl o zapaleniu, ale ją skutecznie zapijałem. Od tego czasu nie palę. Nie ciągnie mnie i nie muszę. Czasami tylko, jak ktoś przy mnie zapali i połaskocze mnie dymkiem to budzą się miłe wspomnienia.
      Aha. Jeszcze na koniec. Zapach kobiety przesiąknietej tytoniowym dymem takich wspomnień nie wzbudza.
      • bloomoo Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 12.01.07, 09:12
        hej hej

        wczoraj zrobilam test ciazowy i okazalo sie ze mam dwie kreseczki!!! boje sie
        ze to wszystko moze okazac sie snem..i ze okaze sie ze mimo tych kreseczek nie
        jestem w ciazy:(

        w kazdym razie:: ale ja mam teraz motywacje do rzucenia palenia!!!
        hohoho!!!!:))))))
        • aaugustw Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 12.01.07, 09:37
          bloomoo napisała:
          > wczoraj zrobilam test ciazowy i okazalo sie ze mam dwie kreseczki!!!
          > ...ale ja mam teraz motywacje do rzucenia palenia!!!
          > hohoho!!!!:))))))
          _________________________________________________.
          Co z tego, ze masz motywacje, a zabijasz dalej...!
          A...

          • bloomoo Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 12.01.07, 14:23
            A CO JA NIBY ZABIJAM CO??????????????????????????????
            NIE ZLOSCIC KOBIETY W CIAZY!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • drak02 Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 22.09.06, 12:08
      Rzuciłem palenie razem z piciem, nie palę od 2 lat- do pozbycia się nałogów
      podszedłem hurtowo.
    • julija25 Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 22.09.06, 12:09
      Cortona jestem z Tobą, ja też walczę, od kilku tygodni niepalę, czasami ciągnie
      ale też dostaję wsparcie tu:
      f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3126420&start=2880
      (tzw. Paczka Nie-Palaczka , ja to JEWEL75 ;-))))
      Przyłącz się, będziemy zwalczać razem;-))))))
      Pozdrawiam i zapraszam;-)))
    • cortona Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 27.09.06, 21:15
      Taki smutek dzisiaj na forum, taka smętna atmosfera, że aż się prosi o coś
      optymistycznego.
      Utopiłam właśnie w ubikacji ostatnie cztery papierosy. To jest optymistyczne:))
      I może jutro nie kupię nowej paczki. Jest nadzieja.
    • cizkens_gda Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 27.09.06, 21:24
      Ja uzywam tabletek Nicorett. Od 5 tyg nie pale. Jutro ide na imprezke i boje
      sie ze tam sie skusze chociaz na jednego dymka. Bede walczyl! Nie po to
      zapisalem sie na silownie i kupilem rower aby dalej sie truc!
    • cortona Dzisiaj nie palę. 04.01.07, 15:26
      Nie zakładam nowego wątku, żeby nie robić sobie obciachu.
      Dość beznadziejny przypadek ze mnie jeśli chodzi o niepalenie, więc postanowiłam
      sobie przypomnieć, jak to było, kiedy ostatni raz udało mi się dłużej postrzymać.
      A były to bardzo przyjemne dwa tygodnie podczas urlopu.
      Celowo nie zabrałam ze sobą papierosów, ale mój zapobiegliwy mąż kupił mi dwie
      paczki "żebym potem nie latała i nie szukała". No więc wypaliłam te papierosy
      najszybciej jak się dało, żeby wreszcie zostać szczęśliwą niepalącą.
      I było mi bardzo dobrze. Rano wstawałam najwcześniej ze wszystkich, robiłam
      sobie kawę i obserwowałam jak wstaje dzień. I nie miałam ochoty na żadne
      papierosy, nie miałam żadnych objawów odstawiennych, nawet udało mi się trochę
      schudnąć ( ale to już historia ).
      A potem było tak, że podczas długiej podróży powrotnej panowie zamówili sobie
      w barze piwo, a ja stwierdziłam, że skoro nie piję, skoro rzucanie palenia idzie
      mi tak łatwo, to kupię sobie paczuszkę, znów wypalę i potem znów rzucę.
      I tak rzucam do dzisiaj.

      • havana06 Re: Dzisiaj nie palę. 04.01.07, 17:21
        Cortono, to może ja do ciebie dołączę? Robię coś niewiarygodnie głupiego!
        Przestałam pić alkohol a zaczynam " popalać".To bardzo dziwny rodzaj palenia
        pewnie dlatego, że papierosy mi nigdy nie smakowały. Czaem palę jednego
        dziennie , czasem cztery ,potem trzy dni 0p.Tylko , pytam siebie samą po co mi
        to.?
        Czy, masz może jakąś propozycję w tym względzie?
        Ja dzisiaj też nie palę.Wczoraj wypaliłam szt.2. Mam wrażenie, że to
        indywidualna terapia tak na mnie działa. Boję się tych spotkań- tylko nie wiem
        dlaczego.
        havana
        • aaugustw Re: Dzisiaj nie palę. 04.01.07, 17:43
          havana06 napisała:

          > ...papierosy mi nigdy nie smakowały. Czaem palę jednego dziennie , czasem
          cztery ,potem trzy dni 0p.Tylko , pytam siebie samą po co mi to.?
          > Czy, masz może jakąś propozycję w tym względzie?
          > Ja dzisiaj też nie palę.Wczoraj wypaliłam szt.2. Mam wrażenie, że to
          > indywidualna terapia tak na mnie działa. Boję się tych spotkań- tylko nie
          wiem dlaczego.
          ______________________________________________________________________.
          Havana06, co to za terapia, ta indywidualna, ze Ty nie musisz teraz juz
          popijac, zato zaczynasz brac do ust papierosy...(!?)
          A... ;-))
          Ps. Cortona, ja moge dolaczyc do Twego niepalenia. Nie pale juz ok. 4 lata.
          • havana06 Re: Dzisiaj nie palę. 04.01.07, 18:07
            Auguście, ta terapia , o której wspomniałam dotyczy alkoholu nie papierochów.
            Odnoszę wrażenie, że indywidualna terapia to chyba nie to, czego oczekuję.Do
            tego mam jakiś, irracjonalny, lęk przed tymi rozmowami.Prawdopodobnie wynika to
            z mojego charakteru.
            Nie wiem, czy mam jakieś kompleksy, czy tylko hamulce, które utrudniają mi
            kontakt taki bardziej osobisty.
            Zastanawiam się nad AA. Może tam byłoby mi lepiej...Sama nie wiem.
            Te papierosy , to już kompletna głupota w moim wykonaniu.Wiem.Rzucam je.
            • aaugustw Re: Dzisiaj nie palę. 05.01.07, 13:06
              havana06 napisała:
              > Odnoszę wrażenie, że indywidualna terapia to chyba nie to, czego oczekuję.Do
              > tego mam jakiś, irracjonalny, lęk przed tymi rozmowami.Prawdopodobnie wynika
              to z mojego charakteru.
              > Nie wiem, czy mam jakieś kompleksy, czy tylko hamulce, które utrudniają mi
              > kontakt taki bardziej osobisty.
              > Zastanawiam się nad AA. Może tam byłoby mi lepiej...Sama nie wiem.
              ___________________________________________________________________.
              Kiedy przeczytalem Twe slowa, musialem odpisac, bo przypomnialas mi
              mnie samego, sprzed paru laty... - Ja tez mialem podobne problemy, co i Ty
              Na Mityngu AA, poczatkowo wcale nie czulem sie lepiej, wrecz przeciwnie,
              ale widzisz Mityngi AA maja to do siebie, ze tam nie jestes do niczego
              zobowiazana. Nie musisz nic mowic... Mozesz tylko sluchac, co chetnie
              doradzilbym tu co niektorym z tego forum...! ;-))
              Z uplywem czasu te leki i kompleksy same odeszly... - Dzis jest juz lekko...!
              A... ;-))

      • 7zahir Re: Dzisiaj nie palę. 04.01.07, 20:04
        Specjaliści w terapii uzaleznień uwazają,
        że ryzykowne jest rzucanie palenia w pierwszym
        okresie trzeźwienia z uwagi na identyczny mechanizm
        głodu nikotyny jak alkoholu.
        Palę i jak narazie nie mam odwagi rzucić
        również z obawy przed przyrostem rozmiarów
        ciała tu i ówdzie :-)
    • rauchen Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 04.01.07, 19:45
      rauchen ist todlich,
      ale Rauchen ciagle pali.
      Ostatnio zmienila prace, w ktorej ogolnie sie nie pali,
      wiec balam sie ze nie przezyje dnia pierwszego,
      ale jak na razie widze ze mi w ciagu 9 godzin pracy jeden wystarczy,
      i za bardzo nie umieram z braku,
      wiec kto wie, kto wie,
      jak sie zapas jeszcze z Polski skonczy,
      i czy ruszy Rauchen po tubylcze :)))
      • cortona Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 04.01.07, 20:13
        Rauchen, no to chodź rzucamy razem! Havana, jak najbardziej też. I nie powiem
        Havanie, że ona ze swoimi dwoma papierosami dziennie nie jest żadną palaczką,
        bo wiem, jak to z nami nałogowcami jest... Jak nie jedna proteza, to inna -
        byle czymś załatać prawdziwe lub urojone braki.
        A styczeń to dla mnie dobry czas na podjęcie kolejnej próby, bo w pracy mam
        większe luzy, a jutro np. wcale nie idę.
        U mnie w pracy też ogólnie się nie pali, bo jedyną osobą która pali jestem ja.
        Siedzę sama w pokoju i jeżeli nie ma klientów, to palę jednego za drugim.
        Sytuacja jest dla mnie upokarzająca, bo jak pojawia się klient, to moja
        pracownica uchyla drzwi, wkłada głowę i sprawdza czy u mnie śmierdzi
        papierosami czy nie. Jeżeli śmierdzi, to wie, że będzie wietrzenie, więc mówi
        klientowi, że musi chwilkę poczekać.
        Teraz zimą nie jest przyjemnie siedzieć w wyziębionym pokoju.
        A tak niewiele trzeba żeby było ciepło i pachnąco.
        • 7zahir Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 04.01.07, 20:17
          U mnie na miejscu pracy nie wolno palić.
          Szef urządził nam palarnie - odstraszacz -
          przypominajacy trumnę :-)
          • cortona Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 04.01.07, 20:24
            Zahir, a Letek i Drak mówią, że pozbyli się nałogów kompleksowo. Więc może
            jednak się da. Skoro innym to się udało, to czemu nie spróbować?
          • aniolparys Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 05.01.07, 00:11
            Coś takiego? ;-)
            aniolparys.republika.pl/Palenie.html
            A rzucanie palenia może współgrać z abstynencją alkoholową. Pewnego dnia
            postanowiłem, że od dzisiaj jestem innym człowiekiem. Przestałem pić i palić. Po
            30 latach palenia.
            Rzucenie palenia można potraktować jako coś w rodzaju powrotu do młodości,
            czystości, niewinności? Taka niezobowiązująca myśl.
            • aaugustw Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 05.01.07, 13:13
              aniolparys napisał:
              > Coś takiego? ;-)
              > A rzucanie palenia może współgrać z abstynencją alkoholową. Pewnego dnia
              > postanowiłem, że od dzisiaj jestem innym człowiekiem. Przestałem pić i palić.
              - - - - - - - - - -
              Ten malolat tez powiedzial: majac 14 lat przestaje pic i palic...!
              _________________________________________________________________.
              aniolparys napisał dalej:
              > Rzucenie palenia można potraktować jako coś w rodzaju powrotu do
              młodości, czystości, niewinności?
              - - - - - - - - -
              Znowu nauczylem sie czegos rewolucyjnego...!
              Aniolku, czy Ty zaczales pisac na tym watku,
              dlatego, ze ja juz tutaj bylem...? ;-))
              A...
              Ps. Ile jeszcze zostalo Ci z meskich spraw, oprocz golenia? (masz juz brode?)
        • janulodz Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 04.01.07, 20:25
          Tere fere. Akurat parominutowe wietrzenie pomoże, chyba jak umarłemu kadzidło.
          Przeciez to nie ściany, tylko Ty złotko jesteś cała przesiąknieta tym śmierdzącym dymem i niestety wystawianie przez okno nic nie da.
          A ten klient to mocno cierpliwy musi być, albo nie ma innej takiej samej firmy w pobliżu.
          Uwazaj Corti. Palenie to zgubny nałóg.
          • cortona Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 08.01.07, 08:47
            janulodz napisał:

            > Tere fere. Akurat parominutowe wietrzenie pomoże, chyba jak umarłemu
            kadzidło.
            >
            > Przeciez to nie ściany, tylko Ty złotko jesteś cała przesiąknieta tym
            śmierdząc
            > ym dymem i niestety wystawianie przez okno nic nie da.
            > A ten klient to mocno cierpliwy musi być, albo nie ma innej takiej samej
            firmy
            > w pobliżu.
            > Uwazaj Corti. Palenie to zgubny nałóg.
            • cortona Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 08.01.07, 09:00
              To się narobiło: zamiast coś napisać, wysłałam post Janu:)) To chyba
              rozkojarzenie wynikające z braku nikotyny.
              W piątek wyjechałam na trzydniową wycieczkę i bez problemu obywałam się bez
              papierosów.
              A dzisiaj jestem w pracy i już mi dziwnie bez fajek. Ale się nie dam.
              To postanowione. Hawk! ( jak to się pisze? )
              Bo ja na każdą okazję mam inny nałóg. Akurat palenie pokrywało się ( czas
              przeszły dokonany ) w czasie i przestrzeni z pracą.
              Janu wyraził zaniepokojenie o moją klientelę. Janu, jeżeli do Sejmu ludzie
              wybierają Leppera i Łyżwińskiego, to znajdą się też tacy, którzy pójdą załatwić
              swoje sprawy u palaczki.
              Więc rzucam palenie głównie w obawie o stan moich płuc, a nie ze strachu
              o klientów. No i liczę na ten powrót do dzieciństwa o którym napisał Parys.
              Pozdrawiam:)
              • bloomoo Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 08.01.07, 09:03
                cortona!! jestem z Toba!!
                a hawk piosze sie" howgh!"

                dzis juz 8 dzien!! jak sie trzymasz??

                mi jest ciezko bo wszyscy w robocie kopca az milo..i namawiaja..:( a mnie tak
                ciagnie..srednio 2-3 kryzysy dziennie..ech..
    • bloomoo Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 05.01.07, 12:31
      czesc cortona

      ja tez staram sie nty raz rzucic fajki..a jest taaak truuudno:(
      ja lubie palic...:)
      dzis jest 5ty dzien kiedy nie pale i mnie trzesie:))
      ech
      help!!
      • cortona Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 08.01.07, 09:01
        Bloomoo, a jak dzisiaj? Trzymasz się?
        • bloomoo Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 08.01.07, 09:20
          no..jakos:) to dobre slowo!
          JAKOS sie trzymam..ale w robocie wszyscy jaraja:((..a ze jestem z nimi w pokoju
          i tu mozna palic to czuje sie tak jakbym wlasciwie sama palila hehe:) juz kurde
          sama nie wiem: dobrze to czy nie? bierne palenie jest chyba gorsze niz czynne?..

          HELP!!
          • cortona Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 08.01.07, 10:59
            Bloomoo, kryzysy oczywiście muszą się pojawiać, bo gdyby się nie pojawiały, to
            nie byłoby nas na forum uzależnienia, ale ja mam jedną niezaprzeczalną korzyść
            po tych czterech dniach bez papierosów: wyśmienicie się czuję. Wydaje mi się, że
            wyostrzają mi się wszystkie zmysły. Może to śmieszne, bo to dopiero piąty dzień,
            ale może ja się tak szybko regeneruję? Trzeba szukać pozytywów.
            A przecież niepalenie to jeden wielki pozytyw:)
            • aniolparys Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 08.01.07, 11:12
              Z tym wyostrzeniem zmysłów to prawda ;-) Jedna z fajniejszych nagród za
              niepalenie. Szkoda, że człowiek tak szybko przywyka do tego.
              Jak do wszystkiego co dobre.
              • cortona Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 08.01.07, 11:25
                Parys, jak to miło, że zawsze można liczyć na wsparcie Przyjaciół.
                Pozdrawiam w Nowym Roku:-))
                • bloomoo Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 08.01.07, 12:18
                  no z tym wyostrzeniem to prawda!
                  ale wiesz, wczoraj wpadla kumpela doscdawno niewidziana i tak od ploteczek do
                  ploteczek kumpeli zachcialo sie jarac..a my niepalacy, dopiero co od 1.01, wiec
                  ja na balkon wywalilam:) no i rzecz jasna poszlam z nia..jak ja ja pozeralam
                  wzrokiem jak sie zaciagala, jak ja chcialam choc malego buszka, ech a
                  dymik..hm..sory..nagle jednak pomyslalam ze nawet glupi maly buszek zepsuje te
                  8 dni mojego niepalenia!! dla mnie 8 to bardzo duzo..ona tylko zapytala od
                  kiedy nie pale..ja na to ze od pierwszego..ona wybuchla smiechem..zrobilo mi
                  sie przykro..ale co tam..zawsze przeciez ludzie ktorzy rzucili palenie 20 lat
                  temu mieli tez swoje pierwsze 8,9,10 dni..

                  pozdrawiam serdecznie
    • bloomoo Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 09.01.07, 11:59
      czesc cortona!!
      dzis 9 dzien..jak sie trzymasz??:)
      • cortona Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 09.01.07, 13:47
        Piąty dzień, chociaż wczoraj byłam bliska załamania.
        Wściekam się na siebie, bo moja odporność na stres jest bliska zeru. Przecież
        nie ma tak, że ludzie żyją sobie i nic nieprzyjemnego nigdy im się nie
        przytrafia. Każdy ma jakieś kłopoty. A ja od razu zaczynam chodzić po ścianach.
        A bez papierosów, to chodzę nawet po suficie.

        • bloomoo Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 09.01.07, 14:37
          no ja tak samo..cholera jasna psiakrwia:)

          co raz jakis klient dzwoni z wymowka albo po prostu sie nie wyspal..i wtedy ja
          musze spokojnym glosem wrrrr.. tlumaczyc mu/jej jak krowie na rowie i wtedy
          marzy mi sie buch fajeczka:))
          • patrole_patrole Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 13.01.07, 14:52
            Dzieci palaczek są mniejsze (niedowaga) i bardziej podatne na choroby niż
            pozostałe. To jest prawda. Nie chce Ci się rzygać od smrodu? A gorycz w ustach
            i posmak z rana? Zwróć na to uwagę, skoncentruj się szczególnie na smrodzie.
      • patrole_patrole Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 13.01.07, 14:44
        Jestem nowa, ale odrzuca mnie rytuał mówienia czegoś o sobie, bo dokucza mi
        głód nikotynowy. Nie palę równo od 1 stycznia. Mam pewne problemy i osobiste, i
        zawodowe. Wczoraj atak głodu o mało mnie nie powalił. Zidentyfikowałam już
        kuszące usprawiedliwienie typu "w takiej sytuacji". Ktoś z Was pisał o
        zagrożeniu "tylko ten jeden". Przetrwałam. Z zerwaniem psychicznym z nałogiem
        nie mam żadnego problemu. Rozpracowałam to intelektualnie. Natomiast brak
        chemii mnie szarpie za wątpia. Nie wrócę do fajek, bo taka jest moja wola,
        choćby realizowana najdziwniejszymi sposobami. Mam prozaiczną motywację - kasa.
        Podbudowuję upadającego ducha, gdy kupuję coś spektakularnego za forsę, którą
        niedawno puściłabym z dymem. Rzucałam papierosy kilka razy, najdłużej nie
        paliłam ponad rok. Bardzo mi pomagała lektura podobnego wątku i wirtualne
        towarzystwo podobnych do mnie cierpiętników. W ogóle przed roczną przerwą w
        paleniu przydatną wiedzę, jak nie palić i nie zwariować zdobyłam w Internecie.
        Śmiało mogę powiedzieć, że teoretycznie jestem obstukana.
        Rzuciłam palenie. Nie palę. To stan naturalny/normalny. Nie liczę dni, bo te
        bez fajek są normalnością. Mnie pomagało.
        Pozdrawiam
    • promocja_tys Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 12.01.07, 10:02
      Hej Cortona,
      nie mam czasu żeby przeczytac posty innych (przepraszam) ale powiem od siebie:

      u nas fajek się już nie pali. Na stole leżą cieniutkie paieroski o małej
      zawartości tytoniu i innych badziew. Znalazłam też tytoń mentolowy i se
      skręcam. Jestem uzależniona i jest to tragedia, ale PO MAŁU sie programuję na
      zerwanie z nałogiem. Mój facet też.

      Trzymaj się dzielnie.

      Jeśli nie palisz - ukłony
      Jeśąli próbujesz nie-palic - ukłony i wsparcie
      Jeśli palisz - zrozumienie i kciuki

      Papapa
      • janulodz Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 12.01.07, 11:36
        Dziewczyny.
        Kolejny argument na potwierdzenie tezy szkodliwości palenia i utwierdzenie Was w przekonaniu ,żeby to w cholerę rzucić.
        www.gazetawyborcza.pl/1,75248,3844759.html
        • cortona Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 12.01.07, 14:07
          Największa uwaga należy się dzisiaj Bloomoo, która donosi, że najprawdopodobniej
          jest w ciąży. I kop należy się Augustowi, który chce u dziewczyny wywołać
          poczucie winy. August, ja Cię nie zaczepiam, nie dyskutuję z Tobą, ale zajmuj
          Ty się swoją duchowością, pogłębiaj ją sobie, a nie wtrącaj się w cudze sprawy.

          Bloomoo, chciałabym być na Twoim miejscu, ale niestety jakoś tak szybko czas się
          potoczył...
          Ja też paliłam przed zajściem w ciążę, a że jestem typem kobiety ciągle
          znajdującej sobie powody do zmartwień, to miałam wielkie wyrzuty sumienia.
          W ciąży nie paliłam, a moja córka urodziła się jako największy noworodek
          na oddziale. Oczywiście całkiem "obiektywne" oceniałam, że tak pięknego dziecka,
          to świat nie widział. Tobie też życzę takich przyjemnych wrażeń.
          W tej sytuacji, to nie chce mi się pisać na tematy właściwe temu forum, bo
          szkoda psuć nastrój.
          Bloomoo, bardzo Ci gratuluję-:))

          • bloomoo Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 12.01.07, 14:21
            czesc!!

            bardzo Ci dziekuje:))))
            ale jestem happy!!
            a August..? hmmm..stara sie stara zepuc nastroj ale..jestem poza tym:)))
            i tak go lubie:))
            pozdrawiam serdecznie..i dam znac jak tam z ta ciaza:) czy oby ja w ogole
            jestem...?:)
            • asabird Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 12.01.07, 15:15
              Ja rzuciłam razem z mężem po... wczasach all inclusive, gdzie alkohol lał się
              szklanicami, wszyscy chlali i jarali całymi dniami. Wróciliśmy do Polski z
              mocnym niesmkiem, no i rzuciliśmy. Rzucanie jest łatwe - robiliśmy to już wiele
              razy. Gorzej z niepaleniem :)
              • patrole_patrole Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 13.01.07, 14:53
                asabird napisała:

                > Rzucanie jest łatwe - robiliśmy to już wiele
                >
                > razy. Gorzej z niepaleniem :)
                Też mam takie przeświadczenie.
            • aaugustw Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 12.01.07, 15:37
              bloomoo napisała:
              > a August..? hmmm..stara sie stara zepuc nastroj ale..jestem poza tym:)))
              > i tak go lubie:))
              __________________.
              Nie nadazam juz...! ;-))
              Gratuluje opanowania swoich emocji...!
              Ciazy pogratuluje, jak bedziesz tego juz pewna (i bez papierosa...!).
              A... ;-))
              • bloomoo Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 15.01.07, 10:12
                oj Aguscie Auguscie..

                ja nie pale od 1.01...a okazało sie zem w ciazy jest dopiero w czwartek:) wiec
                ogolnie pewnie jak palilam to juz bylam jakis tydzien ale nie wiedziałam ze
                jestem:)) jestem z rzedu matek odpowiedzialnych wiec nie bede truc mojego
                bajbusa:) a teraz...czekam na gratulacje!!!!
          • aaugustw Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 12.01.07, 15:32
            cortona napisała:
            > Największa uwaga należy się dzisiaj Bloomoo, która donosi, że
            najprawdopodobniej jest w ciąży. I kop należy się Augustowi,
            który chce u dziewczyny wywołać poczucie winy.
            - - - - - - - - -
            Cortona, Ty znowu weszlas miedzy wodke a zakaske...!
            A co Ty sadzisz o kobietach w ciazy, ktore pala...!?
            ________________________________________________________________.
            cortona napisała dalej:
            > August, ja Cię nie zaczepiam, nie dyskutuję z Tobą, ale zajmuj
            > Ty się swoją duchowością, pogłębiaj ją sobie, a nie wtrącaj się
            > w cudze sprawy.
            - - - - - - - - - - - -
            Cortona, gdybym w 100% wiedzial, ze Ty masz wszystkie "filizanki w
            kredensie", napisal bym teraz cos odpowiedniego do tych slow, ktore
            przed chwila przeczytalem, ale one wywolalo u mnie tylko dzwonki
            ostrzegawcze, wiec pozostawie to w spokoju.... - Odpocznij sobie...!
            A...
        • cortona Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 12.01.07, 15:30
          Janu, jak ja Cię lubię-:)) Moje uczucie do Ciebie jest constans, nawet jak
          zarzucasz mi, że śmierdzę. Od kogoś innego takiej zniewagi bym nie zniosła.

          Przypomniał mi się taki tekst z jakiegoś filmu Woody Alena, jak on mówi, że jest
          nieswój od jakichś piętnastu lat, tj. od czasu kiedy rzucił palenie.
          Janu Ty jesteś bardzo swój, mimo, że wszystkie nałogi rzuciłeś.
          I pamiętaj, że Twoja akceptacja jest dla mnie jest wyróżnieniem:)
          • janulodz Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 12.01.07, 18:54
            Dziękuję Corti za miłe słowa. Przecież już nie palisz, więc zarzuty są nieaktualne. Co do moich nałogów to jeszcze kilka zostało. Uwielbiam płeć piękną wielbić. Jestem kłótliwy. W rodzinie mówią o mnie "zagryziak". Ponadto jestem bałaganiarz. Nałogowo nie znoszę jak wszystko jest poukładane pod linijkę.
            Życzę wytrwania w postanowieniu. Ile to już dni?.
            Mnie trzymało coś koło miesiąca. Potem powoli przestawała mnie dręczyc myśl o zapaleniu.
            • cortona Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 12.01.07, 22:28
              Janu, nie chcę być ani świętoszką ani nawróconą. Życie bez nałogów jest
              świetne. Ja też jestem bałaganiarą, chociaż ciągle sprzątam, jestem luzaczką,
              chociaż tak naprawdę wszystkim się przejmuję. I mam nadzieję, że tak to
              zostanie.

          • patrole_patrole Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 13.01.07, 14:56
            cortona napisała:

            > zarzucasz mi, że śmierdzę. Od kogoś innego takiej zniewagi bym nie zniosła.
            Hm...To przecież stwierdzenie faktu. Sama czuję swój smród, szczególnie włosy.
        • patrole_patrole Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 13.01.07, 14:48
          Krótko 7-8 zeta na dzień w powietrze... To jest półtora kilograma mandarynek, 3
          czekolady, 1/2 kg wędliny... Działa na moją wyobraźnię.
          • janulodz Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 13.01.07, 15:01
            Miałem 17 jak zacząłem. Rzuciłem jak miałem 50. Wychodzi 33lata tj. 12050 dni x 7 zet = 84 350 zł
            To dopiero działa na wyobrażnię :)
            • patrole_patrole Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 13.01.07, 15:10
              Cyfry nie bardzo pobudzają mój ośrodek wyobrażeń, ale ta wydaje mi się być
              wypasioną bryką. Czarny, przysadzisty, z chowanymi światłami, dwuosobowy
              kabriolet...Jej...coś Ty zrobił!!!
              • janulodz Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 13.01.07, 15:42
                A jak jeszcze dodam 30 lat picia. Tego co prawda tak łatwo policzyć sie nie da, bo nie zawsze piłem tyle samo. No i nie można wyliczyć strat np z tyułu przepicia jakiejś okazji. Ale tak srednio licząc chocby trzy piwa dziennie to wyjdzie cos ze 100 tys. O qwa !!!
                Przewaliłem Jeepa Grand Cherokee model 2007
    • bloomoo Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 16.01.07, 11:16
      czesc i czolem!!!
      i jak tam?? dzis dzien 16!!
      ale super..juz nie czuje smrodu we wlosach i na rekach..czuje sie lzejsza(
      ciekawe czy to autosugestia w koncu powinnam robic sie ciezsza hehe bo moje
      bobo pomalu rosnie:) )
      najgorsze dla mnie jest to ze nie moge powiedziec pracodawcy o ciazy do konca 3
      miesiaca bo do tego czasu nie mam zadnych praw i moze mnie raz dwa wylac na
      zbity pysk..a co za tym idzie: siedze w jednym pokoju z ksiegowa ktora odpala
      cmika od cmika..boje sie ze to zaszkodzi malenstwu:( a sama nie pale juz:) ale
      czuje sie naprawde jak prawdziwy bierny i to porzadnie bierny palacz..:(co ja
      mam robic??
      • janulodz Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 16.01.07, 11:42
        Moje gratulacje.
        Co do ksiegowej to jak dotąd razem cmiłyście i małyście na to przyzwolenie ( co to za firma w której się pali w pokojach), to albo jej powiedz, albo wychodź.

        A tak na marginesie, to gdzie jest napisane ,ze dopiero po trzecim miesiacu nabywasz praw do ochrony z powodu ciązy?


        • bloomoo Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 17.01.07, 08:55
          nie cmilam z nia w pokoju:) zawsze wychodzilam:)
          a firma jest prywatna, ksiegowa to szwgierka szefa, ktory de facto rzucil
          palenie jakies 20 lat temu..wiec nie ma bata, nie bedzie chciala sluchac o
          rzucaniu palenia tym bardziej ze jest nalogowa i wypala przez te 8 godzin
          poltora paczki fajek!!! zgroza!!!
          • cortona Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 17.01.07, 13:52
            Bloomoo, na forum "ciąża i poród" jest wątek nt. zawiadomienia pracodawcy o
            ciąży, polecany na pierwszej stronie portalu "Gazeta". Myślę, że Cię zainteresuje.
            A szwagierka szefa, jak dowie się, że jesteś w ciąży, to na pewno nie będzie
            przy Tobie paliła. Nic się nie martw i powiedz jej jak najszybciej. To w
            interesie Twoim, a przede wszystkim dziecka. Pozdrawiam:)
            • havana06 Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 17.01.07, 16:27
              No a Ty, Cortono? Jak u Ciebie w ostatnich dniach z paleniem?
              Ja nie palę, ale ciągnie mnie jak siadam przy kompie. Wobec tego zasiadam
              rzadziej niż kiedyś, ale to przecież nie jest wyjscie- co najwyżej awaryjne.
              Z powyższego powodu nie czytałam wszystkiego co przedpiścy umieścili.
              Jak ma się jakieś inne uzależnienie, to pewnie i o palenie jest łatwiej w.g.
              mnie. Nie chcę się poddać- nie chcę mieć zasmołowanych płuc, nieświeżego
              oddechu, no i nie chcę swojej budżetowej emerytury puszczać z dymam. To
              przecież nonsens.
              Wszystko przemawia za tym, żeby NIE a jednak chce się sięgnąć za jedno i drugie.
              Okropna jest ta nasza natura!
              Pozdrawiam . I odpisz.
              • elle1977 Znalezione na innym forum... 18.01.07, 16:26
                ...
                www.niepal.pl/niepal/content/view/206/76/1/0/
                Na mnie, jako palaczu od 5 lat, myślącym wciąż o tym, by rzucić, bo to świństwo
                niesamowite, obrazek zamieszczony na stronie zrobił wrażenie - bynajmnie nie
                pozytywne, a racze przerażające... I nad czym ja się jeszcze zastanawiam???
                • elle1977 No i się złamałam...:( 19.01.07, 21:11
                  Od wczoraj od 17-tej i dzisiaj cały dzień aż do teraz... nie paliłam. Aż
                  przyszedł z pracy mój mąż, położył paczkę, na którą się wgapiałam jak sroka w
                  gnat. Chodziłam, kręciłam się koło niej, zamykałam, otwierałam, odchodziłam,
                  siadałam, wstawałam, wyjmowałam papierosa, wkładałam spowrotem, stałam już z
                  fajkiem w ręku i jeszcze się zastanawiałam, aż... w końcu zapaliłam. Ale...
                  za każdym zaciągnięciem miałam tak ogromne poczucie winy, że zrobiłam
                  trzy "machy" i... przygasiłam. Od razu przyszłam do kompa, żeby Wam to
                  opisać... Żałuję strasznie, że zapaliłam. Wniosek z tego, że jeszcze nie
                  jestem gotowa, żeby mąż zostawiał "na widoku" paczkę z fajkami. Ale palić nie
                  chcę! Nie chcę jak cholera! Pomocy!
                  • cortona Re: No i się złamałam...:( 19.01.07, 21:30
                    Elle, ja też nie chcę, ale czasami muszę..:(
                    • havana06 Re: No i się złamałam...:( 19.01.07, 22:13
                      Cortono, nie załamuj się!
                      Ja też chcem, ale nie muszem.(L.Wałęsa)
                      Słuchaj miszcza. Miszczu wie (czasami) co mówi.

                      Moim mistrzem był mój teść.
                      • cortona Re: No i się złamałam...:( 19.01.07, 22:18
                        Havana, zaczynam się zastanawiać jakiego kompana ja szukam. Chyba takiego,
                        który by sobie ze mną pojarał-:?
                        • havana06 Re: No i się złamałam...:( 19.01.07, 22:56
                          Oj, cortona czasem to i ja sobie z Tobą pojaram!
                          Mam taką przyjaciółkę, która lubi jarać (chociaż 2 w tygodniu) wtedy przychodzi
                          do mnie. Mąż jej nie pozwala-ona go rozumie , bo jest b.dobrym i troskliwym o
                          jej zdrowie chłopem.Zgadza, bo wie , że to dla jej zdrowia.Wie , że to dlatego,
                          że ją kocha. Nie mniej czasami przychodzi (ona) i wypala nawet 3 sztuki.Ja za
                          nią nie nadążam, ale pozwalam. W tym tyg. nie była, ale jak przyjdzie to jestem
                          skłonna wyjarać nawt 2.Taka jestem koleżanka!
                          Daj znać, wyjaramy razem! Tyle, że ja nie dam rady więcej niż dwa !Iza też!
                          Ale co się nie robi dla koleżeństwa (mój tata mówił- dla kolegarstwa).
                          Corti, beze mnie i Izy nie pal!
                          Pozdrawiam.
                        • rebecca5 do cortona 21.01.07, 09:11
                          Przeczytałam Twoje i innych wypowiedzi na tym forum. Widzę jak bardzo się
                          miotasz .... i jakbym widziała siebie. Ja również nie mogłam rzucić, codziennie
                          rano wstawałam i mówiłam sobie, dzisiaj żadnej fajki. Efekt często był taki, że
                          wieczorem kładłam się, bolała mnie głowa, byłam rozdrażnona, koszmar. Czasami
                          się załamywałam i paliłam jednego, potem wyrzucałam całą paczkę do kosza... To
                          było strasznie. Proszę może spróbuj pójść do lekarza, ja latem brałam leki,
                          brałam zyban, którego nie polecam, jednak znam osoby którym pomógł. Jest też
                          inny dużo tańszy lek "Tabax", on również pomaga. Zajrzyj na inne formum, tam
                          piszą ludzie, którzy rzucali z tym właśnie lekiem.

                          A swoją drogę teraz moje włosy nie śmierdzą, czuję w końcu moje perfumy,
                          przestałam kasłać no i zostaje mi więcej w portfelu:) Może troszkę przytyłam
                          (ok. 2 kg), ale to można szybko zrzucić. Kup sobie skarbonkę, wrzucaj tam
                          codziennie tyle ile wydawałaś na papierosy, efektem będziesz miło zaskoczona:)
                          Życzę powodzenia!
                          • havana06 Re:Rebecca....................... 21.01.07, 18:59
                            Z tą skarbonką to jest doskonały pomysł.
                            Ja w ubiegłym roku wrzucałam codziennie do skarbonki 1zł, też tak jakby w
                            takiej intencji.Na zakończenie roku kupiłam sobie ładne buty i torebkę.
                            Polecam iTobie Cortono taki wariant. Warto.
                          • elle1977 Re: skarbonka 22.01.07, 09:24
                            Dziewczyny!

                            Pomysł ze skarbonką jest po prostu ŚWIETNY!!!:) Ja na pewno wprowadzę go w
                            życie! Dzisiaj idę zakupić skarbonkę, hihihi:)

                            Dzięki!

                            P.s. Ciekawe, ile uzbieram?;)
                            • cortona Re: skarbonka 22.01.07, 12:52
                              Każy pomysł jest dobry jeśli pomaga, ale akurat ta skarbonka, to mi nie
                              przemawia do przekonania.
                              Jeśli z jednej strony zrobię rachunek wydatków na papierosy, a z drugiej na dżemy
                              i serki, które mi się przeterminowały, bułki kupione i nie zjedzone, różne zioła
                              i przyprawy, które kupiłam i nie zdążyłam użyć, to dopiero będzie rozrzutność.
                              Jak łatwo się domyśleć wczoraj robiłam porządek w kuchennych szafkach.
                              Z papierosami jeszcze porządku nie zrobiłam.
                              • bloomoo Re: skarbonka 22.01.07, 15:15
                                czesc


                                po waszych postach widze ze rzeczywiscie trudno jest cholernie rzucic te
                                pieprzone szlugi..ja nie chce sie wiec tu wymadrzac bo trzeba powiedziec ze ja
                                mam o niebo lepiej i łatwiej..dzidzia o ktorej dowiedzialam sie pare dni temu
                                zadzialala jak antidotum, jak lek na cale papierosowe zlo..teraz czasami mam
                                tez straszna ochote na fajke zwlaszcza gdy wszyscy pala, ale wtedy przypominam
                                sobie(bo nie ciagle pamietam:)) ) ze oprocz mnie jest jeszcze ktos inny i ze to
                                dla jego/jej dobra nie moge palic...w ten sam sposob podchodzi do tego moj
                                chlopak, ktory ze wzgledu na moje i dzidzi zdrowie rzucil palenie..nie twierdze
                                ze juz nigdy nie zapale..po prostu łącnie z fajkami ograniczam uzycie slowa
                                nigdy zawsze...nie pale tu i teraz..kazdego dnia, kiedy jeszcze nie wiedzialam
                                o dzidzi, mowilam sobie:"ok jest ciezko, ale to tylko jeden dzien, dzis nie
                                palisz.." nie mowilam sobie nie zapalisz jhuz nigdy, po prostu nie zapalisz
                                dzis...slowo "nigdy" jest straszne bo doprowadzalo mnie do takiej depresji ze
                                szkoda gadac..wiem ze ktos moze powiedziec ze to oszukiwanie smaej siebie, ale
                                nie..nie twierdze ze na pewno zapale..nie twierdze tez ze nie, ale to jakies
                                takie podanie sobie pomocnej dloni kiedy psychika jest slaba..na mnie nie
                                dzialala nawet kwota 225 zlotych wydawanych miesiecznie na fajki( Marlboro
                                paczka dziennie za 7 zl) a teraz..teraz to ja jestem madra dlatego nie chce
                                wam tu prawic morałów:)) na razie mnie ratuje dzidzia..ratuje i pomaga:) i
                                niech tak zostaniue
                                amen!
                              • janulodz Re: skarbonka 22.01.07, 21:09
                                Ty tu się serkami nie zasłaniaj. Jak to jest w końcu z tym jaraniem?
                                Może jakaś grupówka? Wcale nie żartuję. Moja żona rzuciła po miesięcznej terapii i wspomagała się jakiś czas Nicorette. Nie pali dłużej niż ja.
    • orcik12 Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 23.01.07, 12:16
      Cześć Wszystkim i gratuluje wytrwałym. Ja nie pale od 17.01 od godz. 15,30.
      Dajesobie radę z nikotyną o dziwo bez wspomagania, ale męczy mnie straszliwy
      kaszel. Czasami mam takie wrarzenie, że się uduszę. Znacie to? Jak sobie ztym
      radzicicie?
      • rebecca5 Kaszel... 23.01.07, 23:18
        był koszmarny, szczególnie w nocy. Miałam wrażenie, że moje płuca się odrywają.
        Trwało to ok. 3 tygodnie, potem powoli przeszło. Także zyczę cierpliwości i
        wytrwałości.
        Ja nadal się trzymam i jestem bardzo szczęśliwa:)
        Powodzenia
        • orcik12 Re: Kaszel... 24.01.07, 10:29
          Rzeczywiscie. Dzisiaj w nocy myslałem, że się uduszę. Trzy tygodnie, powiadasz.
          Próbowałaś brać flegaminę?
          • rebecca5 Re: Kaszel... 24.01.07, 21:27
            Nic nie brałam, wiedziałam, że to nikotyna i miałam uczucie, że moje płuca się
            oczyszczają. Ja tylko piłam dużo ziołowej herbaty, szczególnie melisę -
            uspokaja. Nie mogłam zasnąć, byłam niespokojna, to mi również bardzo
            przeszkadzało. Może spróbuj czegoś ziołowego, zapytaj w aptece. Myślę jednak, że
            musisz to w jakiś sposób znieść i uzbroić się w cierpliwość.
            Powodzenia
            • orcik12 Re: Kaszel... 24.01.07, 23:40
              Dzieki.
              Znoszę to tłómacząc sobie , że to jest konieczne. Staram się znaleźć w tym
              przyjemność... delektuje się oczyszczaniem, i wmawiam sobie, że co chwila jest
              lepiej. Im bardziej się duszę, tym bardziej się oczyszczam. Znalazłem ukojenie w
              zielonej cherbacie. Muszę dodac, że razem z papierosami odstawiłem kawe. Muj
              organizm zwarjował. Nie moge spać nie mogę.... Przez 20 lat paliłem do 1 do 3
              paczek dziennie i piłem 5+ kaw. Na śniadanie kawa i papieros..... wieczorem
              praca przy kompie... kawa, papieros. Jestem tak szczęśliwy, ze licze godziny!
              • janulodz Re: Kaszel... 25.01.07, 08:45
                Cortona. Trzy dni czekam na odpowiedź. I nic. Ty cholero cały czas pewnie palisz i ani myślisz przestać.
                • cortona Re: Kaszel... 25.01.07, 16:41
                  Janu, ja nie wiedziałam, że Ty czekasz na odpowiedź, ale bardzo się z tego
                  ucieszyłam-:)) Cieszę się, że nie machnąłeś na mnie ręką. Ja sama już nie mam do
                  siebie cierpliwości, więc cierpliwość ze strony innych powinnam nagrodzić co
                  najmniej łzami wzruszenia.

                  Co do rzucania palenia, to postanowiłam od dzisiaj przyjąć inną metodę
                  motywowania, bo metoda na straszaka i obrzydzanie jakoś nie działa.
                  Muszę sobie jasno powiedzieć, że palenie dla mnie jest przyjemne, lubię palić,
                  ale rozstanie z papierosami jest absolutnie konieczne.
                  Kiedyś nie wyobrażałam sobie, że mogę mieć czterdzieści lat, a mam, nic na to
                  nie mogę poradzić i z tą +czterdziestką nie jest mi wcale tak źle, choć
                  oczywiście wolałabym mieć mniej lat.
                  Tak samo z paleniem. Często przyjemnie było palić, ale słuszniej będzie jeśli
                  zaprzestanę tego procederu - dla własnego dobra, chociaż wcale nie mam obowiązku
                  się z tego cieszyć.
                  Nie powinnam się spodziewać, że ach, bez palenia życie będzie piękniejsze,
                  pachnące, ja będę czysta jak poranna rosa, a moje włosy będą pachniały morską
                  bryzą. Będzie dokładnie tak jak jest, tylko, że bez papierosa. Wypalane przeze
                  mnie papierosy mi nie śmierdzą ( na razie ), więc rozstanie się ze smrodem też
                  nie jest dla mnie motywacją. Motywacją jest tylko i wyłącznie rozsądek, bo
                  ostatecznie co by nie powiedzieć palenie jest głupotą. I pomyśleć, że trwam
                  w tej głupocie tyle lat.

                  Cieszę się, że mój watek się rozwija, chociaż go zaniedbuję. Czytam wszystkie
                  posty i trzymam kciuki za Orcika, Rebecę i innych.

                  Dzisiejszy bilans: pięć papierosów, ostatni o 15. Zgodnie z metodą Rebeki
                  pozostałe papierosy wyrzuciłam.

                  Janu, przyrzekam Ci, że rzucę palenie



                  • rebecca5 Powodzenia 25.01.07, 20:21
                    Cortona,
                    ja mam już prawie 2 miesiące za sobą:)
                    Jestem bardzo szczęśliwa!!!
                    Życzę powodzenia i wytrwałości.
                    • orcik12 Re: Powodzenia 26.01.07, 20:05
                      Cześć, muszę sięWam pochwelić. Dzisiaj dzielnie stawiłem czoła spotkaniu w
                      biurze. Od początku, kiedy odstawiłem kawe i papierosy, tak sobie zorganizowałem
                      czas rzeby jak najmniej czasu spędzać w śród palaczy. Mam to szczęście, żę
                      pracuje w domu, więc mogęsobie na to pozwolić. Rzucenie palenia jest
                      priorytetem, więc wszystko podporządkowałem temu. Trochę odstawiłem znajomych,
                      mprezy... Pracuje w domu, chodzę na spacer, na basen... Ale dzisiaj mosiałem iść
                      do palaczy i kawoszy. Poradziłem sobie.
                      Dziękuję za to, że mogę sobie tu popisać... Trzymam za Was kciuki. Papierosy to
                      straszna sprawa. Na szczęście są w odwrocie.
                      • cortona Re: Powodzenia 26.01.07, 21:14
                        Orcik, gratulacje-:) Ja niestety nie mam dziś wyniku stuprocentowego, ale
                        cztery papierosy to niezły wynik. Odpuściłam dzisiaj tego najważniejszego
                        porannego papierosa. Jakoś nie musiałam. A potem był taki moment, że już
                        musiałam.
                        Zobaczymy co będzie jutro. Pozdrawiam:)
                        • orcik12 Re: Powodzenia 27.01.07, 11:51
                          Cztery! to świetnie. Jeśli potrafisz ograniczyć, to znaczy, że nie jest z Tobą
                          jeszcze tak źle. Ja nie potrafiłem. Próbowałem ale nie wychodziło. Nie stety,
                          muszę się przyznać, że lubie palić i n iechętnie ostatecznie pozbawiam tej
                          przyjemności.
                          Do wieczora, zobaczymy jak nam poszło.
                          • cortona A dzisiaj bez papierosa:) 27.01.07, 17:01
                            Dzień się wprawdzie jeszcze nie skończył, więc nie chcę go chwalić przed
                            zachodem słońca.
                            Robię same przyjemne rzeczy: obejrzałam film, ucięłam sobie popołudniową
                            drzemkę, jem dobre rzeczy ( nie za dużo ), do niczego się nie zmuszam.
                            Dzisiaj jest ok.

                            No to nizamy w wyobraźni dni bez papierosa, jak koraliczki na niteczce.
                            Ja mam pierwszy koraliczek w kolekcji-:)
                            • orcik12 Re: A dzisiaj bez papierosa:) 27.01.07, 19:00
                              No to grtuluję! Ja też się uchowałem, choć miałem taki moment, że było ciężko.
                              Byłem na spacerze z psem i spotkałem znajomych. Staliśmy na polu i
                              rozmawialiśmy, psy biegały... oni palili... a ja walczyłem. Udało się. 10 koralik.
                              • orcik12 Re: A dzisiaj bez papierosa:) 28.01.07, 20:01
                                Jedenasty koralik. Mam nadzieję, że u ciebie drugi. Niedziela, to taki lajtowy
                                dzień. Nie może być inaczej. Pozdrawiam.
                                • cortona Re: A dzisiaj bez papierosa:) 28.01.07, 20:12
                                  Orcik, pisaliśmy w jednym czasie. Drugi koralik:)))
                              • cortona Re: A dzisiaj bez papierosa:) 28.01.07, 20:08
                                Orcik, nic dzisiaj nie napisałes, szkoda.
                                Postanowiłam, tak jak Ty, uznać zaprzestanie palenia za absolutny priorytet, bo
                                w końcu może mnie to wykończyć. Koniec zabawy w ograniczenia, bo moje
                                ograniczenia polegają na tym, że kupuję paczkę papierosów, wypalam cztery,
                                a reszta ląduje w ubikacji. Tak wzbogacam koncerny tytoniowe.
                                Unikanie palenia w dni wolne, to betka. Jutro idę do pracy i znów zacznę się
                                ścigać z czasem, z ludźmi, i wtedy może być trudniej.
                                Nikomu się nie przyznaję, że rzucam palenie. Mój niepalący mąż już dawno
                                stwierdził, że szybciej rzucę jego niż papierosy. Nie ma racji. On jest bardzo
                                udanym wyborem i nigdy go nie rzucę, a papierosy, to świństwo.
                                Bilans na dziś: O papierosów:)))
                                • orcik12 Re: A dzisiaj bez papierosa:) 29.01.07, 19:28
                                  Witam, dzisiaj 12. Bez problemu. Rozłożyło mnie zapalenie zatok... Siedzę sobie
                                  w domy. U Ciebie Trzeci? Liczę na to. Pozdrawiam.
                                  • cortona Re: A dzisiaj bez papierosa:) 30.01.07, 07:49
                                    Nie napisałam wczoraj, więc nadrabiam dzisiaj z samego rana.
                                    Orcik - u mnie trzy dni, dzisiaj czwarty. Łykam magnez i witaminy, staram się
                                    zdrowo odżywiać, dużo śpię, jednym słowem przechodzę etap intensywnej kampanii
                                    prozdrowotnej. Czuję się bardzo dobrze. I o to mi przede wszystkim chodzi.
                                    Papierosy zaczęły mnie już straszliwie osłabiać. Czasami czułam się jak babcia:(
                                    • rebecca5 Gratuluję... 30.01.07, 13:15
                                      cieszę się, że to już Twój czwarty dzień, trzymam za Ciebie kciuki!
                                      Nie zawszę odpisuję, ale czytam wasze wypowiedzi i cieszę się razem z Wami z
                                      każdego dnia bez papierosa.
                                      Cortona, ja też miałam takie chwilę, że wracałam, ostatnio w niedzielę miałam
                                      ochotę zapalić, ale jakimś cudem nie zrobiłam tego. Obiecałam sobie, że nie
                                      kupię fajek, w pobliżu nie było nikogo z papierosem i udało się. Dzisiaj już o
                                      tym nie myślę.
                                      Także ja również zmagam się z tym, może nie tak często ale jednak....
                                      Cortona, fajnie podeszłaś do tego rzucania, podoba mi się. Rozpieszczaj się,
                                      jesteś dzielna i należą Ci się jakieś przyjemności:)))
                                    • janulodz Re: A dzisiaj bez papierosa:) 30.01.07, 13:31
                                      A jak się czuje babcia?
                                      Ja znam jedną babcię, która nie ma jeszcze 40
                                      Całkiem fajna ta babcia. :)))
                                      • cortona Re: A dzisiaj bez papierosa:) 30.01.07, 19:45
                                        Źle się wyraziłam:) Nie chodziło mi o babcię wnukom, tylko o starowinkę.
                                        Bo babcie, jak najbardziej, mogą być odlotowe i całkiem młode.

                                        Trzymam się i nie palę:) Odhaczam czwarty dzień. Jakieś małe kryzysiki się
                                        zdarzają, ale myślę wtedy, że jak nie teraz, to już nigdy.
                                        Orcik, jak u Ciebie?
                                        Rebeka, Janu, dzięki za pamięć:)))
                                        • orcik12 Re: A dzisiaj bez papierosa:) 30.01.07, 19:55
                                          Cześć, było sięrzko, ale jest 13. Do jutra.
                                          • orcik12 Re: A dzisiaj bez papierosa:) 30.01.07, 20:01
                                            To jak napisałem, to już przesada. Sam się przeraziłem... przepraszam.
                                            Było ciężko, ale jest 13. Do jutra.
                                            • cortona Re: A dzisiaj bez papierosa:) 31.01.07, 20:25
                                              Zaliczyłam kolejny dzień. Samopoczucie bez porównania lepsze. W pracy prawie
                                              wcale nie myślałam o paleniu. Gorzej było po powrocie do domu, ale nie tak źle,
                                              żebym nie dała rady. Za to stanowczo za dużo zjadłam dzisiaj słdyczy. Zawsze
                                              z czymś muszę przesadzić. Widocznie taki już mój los.
                                              • orcik12 Re: A dzisiaj bez papierosa:) 31.01.07, 22:23
                                                No, to bijemy swoje rekordy! U Ciebie 4 (tak, dobrze liczę), muj 14! To już dwa
                                                tygodnie! W ciągu dnia już szedłem do kiosku, jak zacżąłem sobie wyobrażąć jak
                                                się czuję po tym "jednym". Zimny pot na plecach, mroczki przed oczami, zawroty
                                                głowy, zaburzenia równowagi... i musiałbym zaczynać od początku. dwa tygodnie
                                                męki/radości w plecy.
                                                • janulodz Re: A dzisiaj bez papierosa:) 31.01.07, 22:44
                                                  Nizaj, nizaj Corti te koraliki. Jak nawleczesz parę sznurków to przestaniesz liczyć dni . Zaczniesz lata :))
                                                  • orcik12 Re: A dzisiaj bez papierosa:) 01.02.07, 18:51
                                                    Cześć, dzisiaj 15 dzień. Jak zwykle przed południem już szedłem do kiosku. Muj
                                                    problem polega na tym, że miałem zwyczaj palenia i picia kawy przy pracy
                                                    -biurko, komputer, śledzenie sesji giełdowej. Nie muszę nic robić, nie mam
                                                    zajęcia dla rąk, tylko gapie się w monitor. A już najgorzej jest jak mi "wzrasta
                                                    ciśnienie". Wtedy to naprawdę jest kłopot... a kiosk pod domem, po drugiej
                                                    stronie ulicy, 50 m. od domu. I jeszcze w dodatku widzę go z okna...
                                                  • cortona Re: A dzisiaj bez papierosa:) 01.02.07, 19:43
                                                    Orcik, przede wszystkim, to GRATULACJE! Masz za sobą DWA TYGODNIE. To wielki
                                                    sukces.
                                                    A poza tym, to chyba mamy podobnie. Ja też większość dnia spędzam przed
                                                    komputerem. Też nie mam towarzystwa w pokoju, w którym pracuję i też nogi same
                                                    mnie niosą do kiosku po papierosy. Chyba opaczność nade mną czuwa, bo
                                                    dotychczas nie udało mi się kupić nowej paczki. A byłam już bardzo blisko.
                                                    Jakoś nie mam kaszlu i nie wiem, czy cieszyć się tym, czy martwić, ale lepiej
                                                    mi się oddycha, lepiej się czuję, i wydaje mi się, że mam ładniejszy głos.

                                                    Orcik, jutro wyjeżdżam, więc do poniedziału nie będę Ci towarzyszyć.
                                                    Ale przecież nic się nie może zmienić. Nie palimy i już:))
                                                  • orcik12 Re: A dzisiaj bez papierosa:) 01.02.07, 20:50
                                                    ... głos, i napewno cerę. Miłego wyjazdu.
                                                  • orcik12 Re: A dzisiaj bez papierosa:) 03.02.07, 00:04
                                                    16. Pusto tu bez Ciebie.
                                                  • wderwder Re: A dzisiaj bez papierosa:) 03.02.07, 17:25
                                                    Heh... Widze, że Wam nieźle idzie wzajemna motywacja... Ja palę (paliłem?) 13 lat,
                                                    teraz chcę skończyć z tym badziewiem. Najgorzej jest znaleźć przyjemność
                                                    w nierobieniu tego, co tę przyjemność dawało. Niby fajnie, bo węch lepszy, smak
                                                    lepszy, jakoś lepiej się oddycha, ale... Ale na razie nie potrafię nie zapalic
                                                    2-5 sztuk dziennie... A zszedłem z około 30... Jak sobie wytłumaczyć, że bez
                                                    jest lepiej?
                                                  • orcik12 Re: A dzisiaj bez papierosa:) 03.02.07, 22:20
                                                    17. Bez problemu.
                                                  • orcik12 Re: A dzisiaj bez papierosa:) 04.02.07, 18:46
                                                    18. dzień spokojny, leniwy... Jutro będzie jazda. Od rana zaczynam walkę z
                                                    (...), kawą i papierosami. Pomyślałem, że od środy zacznę liczyć tygonie. Nie ma
                                                    co tak rozwlekać tego wątku.
                                                  • cortona Re: A dzisiaj bez papierosa:) 04.02.07, 19:12
                                                    Orcik, spędziłam trzy dni z dala od papierosów, komputera i innych używek.
                                                    Ciarki chodzą mi po plecach na samą myśl, że mam do tego wracać.
                                                    Zajrzałam tu szybko, żeby zobaczyć co u Ciebie i jest tak jak powinno być.
                                                    Nie palimy! Mnie też męczą codzienne relacje.
                                                    Chodź umówimy się na spotkanie na forum za miesiąc. Jeśli będzie ze mną źle, to
                                                    pojawię się wcześniej, albo dam Ci znak na priva.
                                                    W końcu jesteśmy kumplami od rzucania palenia:))

                                                  • wderwder Re: A dzisiaj bez papierosa:) 04.02.07, 23:36
                                                    Aha... Cóz, chyba sie Wam władowałem między.... szluga a popiołkę...
                                                    Nie będę przerywał, rzucam dalej...
                                                  • rebecca5 Re: A dzisiaj bez papierosa:) 05.02.07, 20:45
                                                    Ja miałam dzisiaj ochotę zapalić (minęło już 2,5 miesiąca):(((
                                                    Jednak udało się, poszłam na siłownię i już nie muszę zapalić.
                                                    Tobie również zyczę powodzenia.
                                                  • gaudia Re: A dzisiaj bez papierosa:) 06.02.07, 18:25
                                                    rzuciłam
                                                    nanizałam pierwszy koralik:)
                                                    ktoś sie podłączy? Byłoby raźniej:)

                                                    ps. paliłam juz 2 paczki dziennie
                                                  • cortona Orcik, dzisiaj masz trzy tygodnie! 07.02.07, 20:00
                                                    Nie wiem czy jeszcze czytasz forum. Ja czytam, bo jestem jednak uzależniona od
                                                    forum uzależnienia:))
                                                    Mam dzisiaj dwunasty dzień bez papierosa. Cały czas to dla mnie nowość. Do
                                                    walki z nałogiem potrzebna jest cisza i dyscyplina.
                                                    Gaudia, załóż swój wątek. Chętnie będę w nim gościem.


                                                  • orcik12 Re: Orcik, dzisiaj masz trzy tygodnie! 07.02.07, 21:08
                                                    Zacząłem pisać zanim przeczytałem.
                                                    Cieszę się, żę się trzymasz i że pamiętałąś. Zaglądam tu codziennie...
    • orcik12 Re: Szukam kompana do rzucenia palenia:) 07.02.07, 21:02
      21! TRZY TYGODNIE!!! Czuje się swietnie. Nie wiem jak to jest, ale nie czuję
      potrzeby palenia. Jakbym nigdy nie palił. O papierosach pomyślałem dopiero
      teras, kiedy wszedłem na forum, a wszedłem tu, bo pamiętałem żeby wejęś. Mam
      nadzieję, żę tek będzie dalej, że to nie jest stan przejściowy. Zacząłem chodzić
      na siłownię, basen, jeżdże na rowerze... Przytyłem 4 kg... Wczoraj ściołem
      włosy, śmierdziały papierosami. Ostrzygłem sie prawie na 0 (0.3 cm).
      • orcik12 kryzys 13.02.07, 01:33
        Jeszcze parę dni temu było łatwiej. Dzisiaj prawie zapaliłem. Jak to jest z
        papierosami? Wydawało by się, ze im dłóżej nie palę, tym łatwiej. A tu nic z
        tego. Jeszcze wczoraj czułem sie świetnie, a dzisiaj taki kryzys. Nie zapaliłem,
        ale od południa walczyłem ze sobą. Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej.
        Cortona, co u ciebie, jak się trzymasz?
        • cortona Re: kryzys 13.02.07, 11:59
          Orcik, no i jak przetrzymałeś kryzys? Nocny marek z Ciebie:) Ja raczej wcześnie
          chodzę spać i kryzysy przeżywam bardziej z rana niż wieczorem.
          Wczoraj wieczorem, to nawet takie myśli chodziły mi po głowie, że to nie ja
          rzuciłam palenie, tylko palenie mnie rzuciło. Myśłałam o papierosach z całkowitą
          obojętnością. Rano było gorzej. Ale najważniejsze, że w pracy nauczyłam się
          funkcjonować bez pecisków. Cały czas mam taką świadomość, że nie mogę palić, bo
          to już nie są żarty. Myślę oczywiście o zdrowiu.
          Trzymaj się:))
          A może założymy nowy wątek, bo ten jest taki długalachny?
          • orcik12 Re: kryzys 13.02.07, 17:55
            Przetrwałem wczoraj. dzisiaj , bez problemu. Cieszę się, że się trzymasz. Nowy
            wątek? Swietny pomysł. ZAłóżysz? Poproszę. Ja nie będę ryzykował:)
            • orcik12 Re: 4 tedzien! 14.02.07, 21:18
              To juz 4 tygodnie.
              • kasiunia2124 Re: 4 tedzien! 25.02.07, 18:20
                Cześć Wam
                Od jutra rzucam palenie bardzo bym chciała żeby mi się udało zwłaszcza ze staram
                się z mężem o dziecko,Wiem ze bedzie cięzko bo kilka razy juz rzucałam ale bez
                efektu.
                Podziwiam tych którym sie udało i trzymam kciuki.
                Bede jutro napisze czy mi sie udało
                • elle1977 Re: znowu palę... 11.04.07, 14:10
                  Podbijam wątek, w którym do niedawna byłam uczestnikiem NIEpalącym - tzn.
                  rzucającym z powodzeniem palenie... Nie paliłam miesiąc i... bach! Pierwszy
                  papieros, drugi... żaden problem - poszło! Teraz jest jeszcze gorzej, bo palę
                  jak smok.
                  Rzucanie dużo mnie kosztowało, oj dużo... Zmienność nastrojów na porządku
                  dziennym, rozdrażnienie i ten WILCZY apetyt!!! Szok! No i po co to było?
                  Jeju...ale ja jestem głupia...:(
                  Dzisiaj kupiłam plasterki niquitin i zamierzam raz jeszcze spróbować, ale
                  z "dopalaczem"... Może będzie mi łatwiej? Może ktoś się wypowie, jak to jest z
                  tymi plastrami? Please!!! Ja nie chcę palić - to jest bzdura totalna i już mam
                  tego idiotycznego nałogu dosyć!
                  Napiszcie coś o niquitin, bo muszę się psychicznie przygotować...

                  Dzięki z góry...
                  • havana06 Re: Ja do Cortony................... 11.04.07, 22:50
                    Cortona, odpisz mni. Trzy miesiące byłam za granicą, Te reklamiwane plastry
                    można o kant d... potłuc.
                    Jestem już starsza niż wasze wspomnienia nie nmniej napisz co Ci pomogło.
                    Na plastry nie licz.
                    Mój były jest ginekologiem (i to dobrym).
                    • cortona Re: Ja do Cortony................... 12.04.07, 19:25
                      Havana, odpisuję: nic mi nie pomogło..! Dalej palę:-(
                      Najgorsze, że nie ma na to lekarstwa. Ginekolog nic tu nie pomoże.
                      Pozdrawiam:))
                      • aaugustw Re: Ja do Cortony................... 13.04.07, 11:40
                        cortona napisała:
                        > ...nic mi nie pomogło..! Dalej palę:-(
                        > Najgorsze, że nie ma na to lekarstwa. Ginekolog nic tu nie pomoże.
                        ___________________________________________________________________.
                        Ale zajrzec moze...!
                        A... ;-))

                        Ps. Teraz dpiero zwrocilem uwage na tytul Twojego watku:
                        "Szukam kompana do rzucenia palenia", przeciez Ty go masz w sobie...!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka