Dodaj do ulubionych

Anonimowi Alkoholicy z ulicy

24.10.06, 23:04
Zbylut-spodnie zasikane do ziemi,czuc kau,a on usmiechniety blaga o piwo,
mial rodzine,technolog...
Raczka-wyciete 3/4 zoladka ,ale pije dalej,byly taksiarz
Waclawek-mowi,ze jak bedzie mial duzo kasy to przestanie pic,
gdzie nie usiadzie ludzie odchodza,bo smierdzi
Francjaelegancja-ma cos wielkiego zalatwic,zapomina czesto gdzie mieszka,
nie trzezwieje do lat
Palac-pil i obiecywal,ze jak go zona wyrzuci z domu to sie powiesi i
dotrzymal slowa
Kulturalny-przysiegal matce dlugo,ze nie zobaczy go wiecej pijanego,
nie mogl tak dluzej i odkrecil gaz
Zjezdzalnia-pijany spadl ze schodow,uderzajac potylica w beton,smierc
Klamka-pil trzy lata dzien w dzien w trupa,az pekla watroba
Miaszczacy-pije w sumie 30 lat,ma czeste padaczki alkocholowe i slepote,pije
Dlugi-spi po piwnicach,pije wynalazki,caly siny od skopania
Muzyk-placze jak wypije,czesto nie zdanza na WC

Na wlasnych plecach pozanosil bym ich
do organizacji Anonimowych Alkocholikow!,zeby tylko chcieli.
Takim ludziom tylko AA moze pomoc,wszyscy inni odwroca sie plecami.

PS.Moze sa nierealni,
ale spotkac Ich mozna wszedzie.
Obserwuj wątek
    • e4ska Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 24.10.06, 23:42
      Nie, takimi nikt sie u nas specjalnie nie interesuje. Przekonałam sie, że ci
      lepiej trzeźwiejący, po terapiach, mają dla takich jedną odpowiedź: niech
      przestaną chlać!!! To jest może niesamowite, ale z tego środowiska dumnych z
      siebie alkoholików nic nie da się wykrzesać. Agresja i pogarda. Ledwie maskowane
      obrzydzenie.
      Zastanawiam się: a jak ci z ulicy naprawdę nie mogą przestać? Może ich organizmy
      przestawiły się całkowicie i głód jest niepojęty nawet dla takiego Tranzyta albo
      dla takiej Eski... tak jakbym była w najstraszliwszym ciągu, z którego nie da
      sie wyjść? Zabiją sie, powieszą, skoczą, bo nie mogą przestać... Ja bym im tam
      dała nawet to LSD raz czy drugi, żeby stłumić choć na moment chęć i wyciągnąc z
      bagna...

      W AA nie brak ludzi wyjątkowo odważnych i pełnych prawdziwej pokory. Jednak weź
      sobie takie damule klimakteryjne, sorki za ewentualną zbieżnośc z kimkolwiek...
      przecież kto okupuje terapie... babsztyle wynudzone na maxa, dla których
      najlepszym odwykiem byłoby pognać taką do roboty... skazany za jazdę po pijaku,
      któremu terapia potrzebna jak rybie deszczyk... histeryzujące pannice latające
      na dda, bo im coś nie wychodzi z kolejnym "partnerem", żony czułe, ktorych nie
      stać, żeby pijaka won!... i na to idzie ciężka kasa, to kosztuje... ale żeby
      takiego wykąpać, odziać jako tako, dać kromkę chleba i zaprowadzić na mityng...
      żeby się poczuł człowiekiem...

      Nie pamiętasz? była już mowa o lumpach. Że oni, te lumpy, powinny być, bo
      wybraniec siły, wracający z terapii czy mityngu, może siebie z nimi porównać i
      cieszyć, że nie dostąpił takiego stanu.

      Nie ma pomysłu na ratowanie... owszem, Ciebie albo mnie chętnie by
      terapetyzowali, ozdoba AA:))) w pewnym sensie, ale lumpa... nikt. Bo on nie może
      przestać. I śmierdzi.

      Takie to alkoholików leczenie... szkoda gadać.

      • tranzyt80 Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 25.10.06, 09:47
        Najnowsze dane statystyczne EU:

        23 miliony ludzi uzaleznionych od alkoholu w Europie.

        Nie wprowadzono ogolnoeuropejskiego przepisu o wprowadzeniu napisow
        bezposrednio na butelkach,ktore ostrzegalyby o szkodliwosci picia alkoholu
        (podobnie jak w przypadku papierosow).
        Lobby alkoholowe jest za silne.

        e4ska napisała:
        > Zastanawiam się: a jak ci z ulicy naprawdę nie mogą przestać? Może ich
        organizm
        > y
        > przestawiły się całkowicie i głód jest niepojęty nawet dla takiego Tranzyta
        alb
        > o
        > dla takiej Eski...

        -Tak,droga Esko,w uzaleznieniu od alkoholu osiaga sie rozne poziomy i
        rozne kierunki...a do czego to zalezy nie wiem,tylko koniec jest,jak
        nie ten sam to bardzo podobny.
        Wiem,ze nie zrozumiemy calej gamy i glebokosci upadkow ludzi,ktorzy
        popadli w nalog alkoholizmu,bo oceniamy czesto problemy tylko przez
        szparke wlasnych doznan i przezyc,ktore sa niczym w porownaniu z
        przejsciami innych.Tu lezy moj czesty blad w mysleniu i argumentowaniu.
        Odnosze zawsze wszystko do siebie za bardzo osobiscie,mam bledne poczucie
        atakowania mnie bezposrednio nie biorac pod uwage,ze kazdy jest po innych
        przejsciach i kieruje swoja opinie przede wszystkim swoim bolem.

        Zauwaz jak czesto zarzucaja nam,ze nie jestesmy jeszcze jakby dopici.Dlugo
        nie rozumialem tego,az stalo mi sie oczywiste,ze ja jakims cudem,zatrzymalem
        sie na jakims tam bardzo wczesnym etapie alkoholizmu.Nie dane mi bylo
        doswiadczyc tego okresu powolnego,bo trwajacego dlugimi latami,upadlania sie
        i niezauwazalnego,bo czastkowego oddawania swojego czlowieczenstwa,przewaznie
        trwajacego az do smierci.


        Piszesz:
        > Nie ma pomysłu na ratowanie... owszem, Ciebie albo mnie chętnie by
        > terapetyzowali, ozdoba AA:))) w pewnym sensie, ale lumpa... nikt. Bo on nie
        moż
        > e
        > przestać. I śmierdzi.
        -czyzby AA nie podejmowala zadnych krokow by trafic do tych uzaleznionych
        od alkoholu,ktorzy sa juz na samym dnie ? Nie ma emisariuszy niosacych
        kaganek trzezwosci na perony,do kanalow,do piwnic,parkow,krzakow...
        Lepiej zawracac tych samodzielnie wytrzezwialych "na pol ;)" od dwoch,trzech
        lat w internecie,niz ruszyc na szkaki w real...

        Co robic?Moze organizacja "Czlowiek dla czlowieka".A forsa od lobby
        alkoholowego.Na ulotki.Na platnych zaangazowanych i sprawdzonych emisariuszy z
        AA...



        • tenjaras Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 25.10.06, 10:24
          tranzyt80 napisał:

          > -czyzby AA nie podejmowala zadnych krokow by trafic do tych uzaleznionych
          > od alkoholu,ktorzy sa juz na samym dnie ? Nie ma emisariuszy niosacych
          > kaganek trzezwosci na perony,do kanalow,do piwnic,parkow,krzakow...
          > Lepiej zawracac tych samodzielnie wytrzezwialych "na pol ;)" od dwoch,trzech
          > lat w internecie,niz ruszyc na szkaki w real...
          >
          > Co robic?Moze organizacja "Czlowiek dla czlowieka".A forsa od lobby
          > alkoholowego.Na ulotki.Na platnych zaangazowanych i sprawdzonych emisariuszy
          z AA...
          >
          >
          >
          to, że Ty czegoś nie robisz, albo o czymś nie wiesz, nie świadczy o niczym,
          jeśli nie wiesz czy są ludzie, którzy wychodzą do kanałów, na perony i w krzaki
          to nie lepiej nie zabieraj głosu...
          • tranzyt80 Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 25.10.06, 10:54
            trochem prowokujem ;)

            lwa w klatce,by zaczal ryczec glosno jak lew,
            zeby kazdy mogl go czesto slyszec
        • zyg_zyg_zyg Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 25.10.06, 10:25
          A forsa od lobby
          > alkoholowego.Na ulotki.Na platnych zaangazowanych i sprawdzonych emisariuszy
          z
          > AA...

          oj to sie chyba nie uda, bo dzialalnosc we wspolnocie powinna na zawsze
          pozostac honorowa :-)

          Wiesz co mi sie czasem wydaje, jak widze smierdzacego faceta z butelczyna
          taniego wina? Takiego Zbyla z Twojego posta? Ze on osiagnal nirwane. Ze jedyne
          co mu w zyciu potrzebne to alkohol i ze alkohol daje mu szczescie. Ze on nie
          potrzebuje zadnego emisariusza, bo znalazl droge dobra dla siebie, ktora bedzie
          kroczyl do konca. Dla mnie to bylo ciezkie do uwierzenia, ale wielu bezdomnych
          na przyklad wcale nie chce porzucac swojej bezdomnosci. Wielu zaszczanych
          pijakow moze nie miec zadnego powodu zeby chciec wypuscic z reki butelke.

          Chociaz mityngi sa otwarte dla takich ludzi.
          To wiem, bo widzialam (i czulam :-))
          • tranzyt80 Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 25.10.06, 11:01
            zyg_zyg_zyg napisała:
            Wielu zaszczanych
            > pijakow moze nie miec zadnego powodu zeby chciec wypuscic z reki butelke.

            -tu masz racje,czegos trzeba sie w tym zyciu trzymac,
            szczegolnie jak nic nie daje sie konkretnego w zamian,
            oprocz pieknych uduchowionych slow...
            • zyg_zyg_zyg Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 25.10.06, 12:07
              no to szkoda, ze nie masz nic do dania oprocz pieknych uduchowionych slow.
              na mityngu AA to sie nawet goracej herbaty moge napic :-)
              • tranzyt80 Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 25.10.06, 12:42
                widac,ze umiesz przy..
                parzyc :)
          • myszabrum Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 25.10.06, 11:13
            Brat mojego faceta umarł jako bezdomny na ulicy.

            To był inteligentny ponoć człowiek. Pisał jakieś broszury, opowiadania. Miał
            parę biznesów. Ale każdy biznes interesował go tylko w fazie rozkręcania, potem
            P. "szedł w tango". Przepijał kolejne mieszkania, terroryzował rodzinę, dom
            utrzymywała żona.

            Gdy jego synowie wyrośli na dwóch silnych chłopów (jeden został policjantem),
            postawili ultimatum: tatuś ma wstęp do domu, ale tylko po trzeźwemu.

            To się okazało warunkiem nie do przeskoczenia.

            Rodzeństwo próbowało mu pomóć, ale P. robił wściekłe awantury w każdym miejscu.
            Niszczył meble, obrażał domowników i gości. Mój K. i ich siostra, M. szybko
            spasowali.

            Byłam wtedy w drugim może roku znajomości z K., jechaliśmy na jakieś spotkanie
            literackie (K. pisze). Cali w skowronkach i zakochani. Spotkaliśmy jego brata w
            okolicach Dworca Centralnego. Ja się schowałam za słup ogłoszeniowy. K. poszedł
            zamienić z bratem parę słów.

            P. mówił, że bardzo boi się zimy (był na ulicy od paru miesięcy). Tej zimy już
            nie przeżył. Ponoć niekiedy odwiedza K. we śnie.

            Czy ktoś umiałby mu coś powiedzieć?
            • e4ska Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 25.10.06, 12:09
              Myszko, jedna sprawa podstawowa: leczenie alkoholizmu to lipa. Takich ludzi nie
              da się wyleczyć. O to mi chodzi cały czas - że nie można przestać. Utrzymywanie
              rzeszy psychologow, psychiiatrów, terapeutow jest w istocie niekorzystne,
              zaciemnia sprawę. To jest potężne lobby, majace powiazania z decydentami - ilu
              politykow lub ich bliskichmialo do czynienia z dobroczyniącymi gadułami... i
              dopóki to lobby będzie flekowac każda nowinkę farmakologiczną, to sie nic nie
              uda zmienić.

              Weź sobie prywatny pensjonat dla alkoholików. Gdyby oficjanie, w lecznictwie
              państwowym, nie funkcjonowal głupi pomysł, ze "leczenie" trwa sześć tygodni,
              cztery w ostatecznosci, to czy klient decydowałby sie wybulic fajna kupke kasy
              na ten "odpowiedni" czas... i potem znowu, raz do państwowej, raz do prywatnej...

              Co by mozna powiedzieć temu biedakowi? Żeby leciał do ciepłych krajów? Jedyne
              humanitarne wyjście to kupić litra i niech sie zapije... skrocić mordęgę...
              żaden szpital nie przyjmie, nie ma żadnych schronisk.

              No i doskonaly przyklad twardej milosci... ze ona w sumie nikogo uratowac nie może.

              Facetowi nie udawały sie biznesy. A tu ciężkie czasy. Gdyby rodzina nie
              oczekiwała cudow, to kto wie. Gdyby nie glupie ambicje, zeby alkoholik dokonywał
              cudów w interesach, w sztuce... widziałam to. Będą mu wisieć na szyi jak kamień,
              będą wymagać rzeczy niemożliwych... Zajeżdżą, zeżrą i wyplują.

              Nie wiem, czy tak bylo w tym przypadku, ale znam wiele podobnych - pic zaczyna
              sie też z rozpaczy, ze znow sie nie udalo, ze ja musze od razu wielkich podjąc
              sie rzeczy. Siedzi alkoholikowi na głowie cała rodzina z pretensjami, i w kółko:
              "gdybyś nie pił, to mielibysmy zamek nad Loarą..." Bzdura. Ale wypisuja to sami
              alkoholicy, rozważają, co stracili - to sie robi na terapiach... straciłeś,
              straciłeś... jakby abstynenci byli bogaczami i sławami w skali światowej.

              Gdybym nie pił... skąd wiesz, co by było... moze jeszcze gorzej niż jest:(

            • tranzyt80 Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 25.10.06, 15:55
              > Czy ktoś umiałby mu coś powiedzieć?

              tak na szybko cos powiedziec i oczekiwac zwrotu,rownaloby sie z cudem,wiec na
              pewno nie,ale...poznawac blizej,rozmawiac,kreslic realna droge wyjscia,


              na kazdego jest jakas metoda,ktora pozwala zapalic w nim ta iskre,
              dzieki ktorej z dnia na dzien moze postanowic sie zmieniac.Na poczatek sa to
              byc moze tylko rozwazania myslowe,przymiarki,lecz z czasem,jak nabierze to juz
              u niego kontur prawdziwej nadzieji,ktora staje sie mozliwa do spelnienia,to
              mysle,ze trzeba tylko do takiego czlowieka trafic,nalac mu zaufania do samego
              siebie oraz miec warunki materialne i czas...a czyms takim niestety dysponuje
              tylko organizacja.
          • wolny32 Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 25.10.06, 16:05
            zyg_zyg_zyg napisała:

            > A forsa od lobby
            > > alkoholowego.Na ulotki.Na platnych zaangazowanych i sprawdzonych emisariu
            > szy
            > z
            > > AA...
            >
            > oj to sie chyba nie uda, bo dzialalnosc we wspolnocie powinna na zawsze
            > pozostac honorowa :-)
            >
            > Wiesz co mi sie czasem wydaje, jak widze smierdzacego faceta z butelczyna
            > taniego wina? Takiego Zbyla z Twojego posta? Ze on osiagnal nirwane. Ze jedyne
            > co mu w zyciu potrzebne to alkohol i ze alkohol daje mu szczescie. Ze on nie
            > potrzebuje zadnego emisariusza, bo znalazl droge dobra dla siebie, ktora be

            Oj chce Ci się chlać.

            (prowokacja)
            • wolny32 Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 25.10.06, 16:11
              Terapeuci poprzez Twardą miłość maja głęboko w d. takich z ulicy.
              Czasem to dobrze, ale czasem ten z ulicy to efekt ich działania, więc powinni
              się trochę zastanowić nad swoją niezłomną postawą.

              Wyjasnienie: gdy przychodzi na terapie facet i mówi" mam problemy z piciem ale
              nie podoba mi sie AA" albo mowi "chcialbym ograniczyc picie ale nie umiem
              przestac na zawsze"
              to slyszy " zamknij drzwi z drugiej strony".
              nie ma dla niego propozycji.
              To jest nieetyczne.

              A jeszcze rodzina slyszy "zostawcie go, niech siegnie dna".

              I sobie tak sięga i sięga aż sięgnie.

              A terapeutom polepszają się statystyki. w rubrykę " nie zastosowal sie do zasad
              terapii, efektem smierc" wpada kolejna liczba.

              • wolny32 Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 25.10.06, 16:15
                wolny32 napisał:

                > Terapeuci poprzez Twardą miłość maja głęboko w d. takich z ulicy.
                > Czasem to dobrze, ale czasem ten z ulicy to efekt ich działania,

                piszac "czasem to dobrze" mialem na mysli, ze jezeli ktos w pelni swiadomie
                odmawia przyjecia pomocy i po prostu chce pic to póki alkohol jest legalny ( i
                oby był) to jego wybór i jego sprawa.
                trudno pomagac na sile.

                ale gdy ktos przychodzi i chce pomocy, ale nie umie przyjac tego co daje mu
                terapeuta (tej jednej pigułki dla wszystkich) i terapeuta go wygania i stawia w
                tej samej linii co tego pierwszego, to jest to pycha albo bezradnosc.

              • aaugustw Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 25.10.06, 17:45
                wolny32 napisał:
                > Wyjasnienie: gdy przychodzi na terapie facet i mówi" mam problemy z piciem ale
                > nie podoba mi sie AA" albo mowi "chcialbym ograniczyc picie ale nie umiem
                > przestac na zawsze"
                > to slyszy " zamknij drzwi z drugiej strony".
                > nie ma dla niego propozycji.
                > To jest nieetyczne.
                __________________________________________________________________________.
                Ktos mi powiedzial kiedys, ze gdyby on wiedzial, ze mu to pomoze, to zarlby
                trawe...! To byla juz gotowosc. Taki i do AA pojdzie...! ;-))
                A...
      • aaugustw Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 25.10.06, 12:50
        e4ska napisała:
        > Nie, takimi nikt sie u nas specjalnie nie interesuje. Przekonałam sie, że ci
        > lepiej trzeźwiejący, po terapiach, mają dla takich jedną odpowiedź: niech
        > przestaną chlać!!! To jest może niesamowite, ale z tego środowiska dumnych z
        > siebie alkoholików nic nie da się wykrzesać. Agresja i pogarda. Ledwie
        maskowane obrzydzenie.
        - - - - - - - - - - -
        Czy Ty Eska z Twoich slow nie widzisz, ze Ty stoisz poza tym kregiem
        alkoholikow? Ze Ciebie to nie dotyczy? Czy Ty nie czujesz tego blusa, ze to Ty
        jestes ta "agresywna" i "pogardzajaca" innymi ludzmi!! Ze ledwie maskujesz to
        obrzydzenie innym alkoholikiem!!??
        Co znacza Twoje slowa; "u nas specjalnie nikt sie nie interesuje nimi"?
        Czy Ty wiesz, ze takich jak ja, w sluzbie drugiemu alkoholikowi, ktorzy chodza
        po krzakach, domach dla bezdomnych, szpitalach, wiezieniach, itd... jest pelno.
        Czy Ty wiesz, ze tylko tacy jak Ty zyja nadymani powietrzem jak pusty miech,
        ktory nigdy nie jest w stanie utrzymac sie w pozycji pionowej...!
        _________________________________________________________________________.
        (e4ska napisała dalej:
        > Zastanawiam się: a jak ci z ulicy naprawdę nie mogą przestać? Może ich
        organizmy przestawiły się całkowicie i głód jest niepojęty nawet dla takiego
        Tranzyta albo dla takiej Eski...
        - - - - - - - - - -
        No, nareszcie przyznajesz, ze jestes tylko pijaczka, ktora pila, choc nie
        musiala, bo nie miala takiego glodu, zeby pic! Ktora mogla w kazdej chwili
        przestac, gdyby tylko chciala!
        ________________________________________________________________________.
        (e4ska napisała dalej:
        > W AA nie brak ludzi wyjątkowo odważnych i pełnych prawdziwej pokory. Jednak
        weź sobie takie damule klimakteryjne, sorki za ewentualną zbieżnośc z
        kimkolwiek...
        - - - - - - - -
        Ha, ha, ha...! ;-))
        Ja zobaczylem taka zbieznosc. Zgadnij kogo mam teraz przed oczyma!? ;-))
        _________________________________________________________________________.
        (e4ska napisała dalej):
        > ... ale żeby takiego wykąpać, odziać jako tako, dać kromkę chleba i
        zaprowadzić na mityng... żeby się poczuł człowiekiem...
        - - - - - - - - - -
        Eska, to jest smiertelna choroba. Dla takich Caritas jest zabojczy.
        On ma w pierwszym rzedzie zrozumiec, ze jest alkoholikiem!
        Jak to zrozumie, to bedzie taki nawet w Caritasie pracowal!
        ____________________________________________________________.
        (e4ska napisała dalej:
        > Nie pamiętasz? była już mowa o lumpach. Że oni, te lumpy, powinny być, bo
        > wybraniec siły, wracający z terapii czy mityngu, może siebie z nimi porównać i
        > cieszyć, że nie dostąpił takiego stanu.
        > Nie ma pomysłu na ratowanie... owszem, Ciebie albo mnie chętnie by
        > terapetyzowali, ozdoba AA:))) w pewnym sensie, ale lumpa... nikt. Bo on nie
        może przestać. I śmierdzi.>
        > Takie to alkoholików leczenie... szkoda gadać.
        - - - - - - - - - - - - -
        Sprobuj chociaz byc czlowiekiem...!
        A...

        • e4ska Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 25.10.06, 13:37
          Miałam ci nie odpowiadać w ogóle, bo tym żyją trolle... ale wiesz co, szukając
          moich wad cielesnych od dolnej czwórki po klimakterium, powiem ci, ze jestes
          odrażający jako mężczyzna...nawet stary mężczyzna może mieć klasę... i są tacy
          mężczyźni, którzy zawsze będą ją mieć.

          Przypomnę: jestem alkoholiczką, ktora piła kilkanaście lat, bardzo ostry finał,
          wyszłam sama, nie podjęłam terapii, pozostaję poza AA, pomagam komu mogę, i
          chciałabym zmienic coś w obowiązującym systemie, który maskuje tylko rzeczywisty
          problem alkoholizmu. Warto znaleźć coś dla takich ludzi jak ja, ktorzy nie chca
          poddac się indoktrynacji. Są tez za inteligentni na terapeutyczne zagrywki.

          Ty łażący po krzakach... august, dostałbys w ryło, ani byś sie nie obejrzał...
          gadasz głupoty. Chyba że w obstawie policji, co bardzo by ci pasowalo...
          popałowałbyś pijoka, nie?

          • aaugustw Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 25.10.06, 15:35
            Nie mialem teraz czasu na pisanie, bo mialem wnuczka, z ktorym sie bawilem.
            __________________________________________________________________________.
            e4ska napisała:

            > Miałam ci nie odpowiadać w ogóle...
            - - - - - - - - - - - - - -
            Dziekuje za poswiecenie mi czasu i otrzymana laske! ;-))
            _____________________________________________________.
            e4ska napisała dalej:

            > jestes odrażający jako mężczyzna...
            - - - - - - - - - - - -
            Moja zona twierdzila to samo, jak pilem...(!?) ;-((
            Ty twierdzisz to samo, kiedy trzezwieje...(!?) ;-))
            _____________________________________________.
            e4ska napisała dalej:

            > Przypomnę: jestem alkoholiczką, ktora piła kilkanaście lat...
            > ...wyszłam sama, nie podjęłam terapii, pozostaję poza AA...
            - - - - - - - - - - - - - - - -
            Ktos, kto wie o czym pisze, napisal tak:
            > "...sposrod blisko trzech milionow uczestnikow ruchu Anonimowych
            Alkoholikow na calym swiecie nie spotkali ani jednego przypadku, by ktos
            zadowolony z zycia i z siebie wstal, ogolil sie nie drzacymi rekami, wlozyl
            dopiero co wyprasowana przez siebie koszule, wypil poranna kawe, zamyslil sie i
            postanowil cos zrobic ze swoim alkoholizmem." <
            Kiedy czytam w.w. tekst i to, co Ty napisalas. Wierze temu panu, a wtedy chcac,
            nie chcac przelatuje mi przez glowe mysl, ze tak jak pisze Eska zachowuja sie
            tylko pijocy!
            ______________________________________________________________________________.
            e4ska napisała dalej:

            > chciałabym zmienic coś w obowiązującym systemie, który maskuje tylko
            rzeczywisty problem alkoholizmu.
            > Warto znaleźć coś dla takich ludzi jak ja, ktorzy nie chca poddac się
            indoktrynacji. Są tez za inteligentni na terapeutyczne zagrywki...
            - - - - - - - - - - - -
            Rzeczywistym problemem alkoholika nie jest alkohol, tu chodzi o uczucia!
            Piszesz, ze chcialabys zmienic coś w obowiązującym systemie...
            Pozostaw to Aowcom, specjalistom i madrym ludziom...!
            Tobie sugeruje: Zmien najpierw siebie i nie czekaj na manne z nieba, jak ci na
            pustyni w Afryce, ktorzy czekaja az nadleci samolot z zywnoscia...
            Na temat inteligencji nie bede podejmowal dyskusji z Toba, bo juz raz myslalem
            o sobie, ze moja inteligencja jest zbyt wysoka, dla tych durni; lekarzy i
            terapeutow. Dzis widze, ze byla ona az tak wysoko, ze jej nie bylo wcale widac!
            Eska, nie ma drogi na skroty. Kazdy porod boli, ale ile potem radosci...! ;-))
            ____________________________________________________________________________.
            e4ska napisała dalej:>
            > Ty łażący po krzakach... august, dostałbys w ryło, ani byś sie nie
            obejrzał...
            > gadasz głupoty. Chyba że w obstawie policji, co bardzo by ci pasowalo...
            > popałowałbyś pijoka, nie?
            - - - - - - - - - - - -
            Eska, nie gadam glupot. ;-)) Kiedy mowie symbolicznie; "po krzakach". Mam na
            mysli park we Frankfurcie nad Menem, w ktorym stoi dom dla bezdomnych. Duzo tam
            spotykam Polakow, z ktorymi rozmawiam o tej chorobie, kiedy tam ide na
            spotkanie z nimi - do tego domu dla bezdomnych...!
            A...
            Ps. nie odpowiedzialas mi; jak u Ciebie z zolcia! ;-))
            • e4ska Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 25.10.06, 16:54
              Posłuchajcie, co za straszliwe kłamstwo:


              "...sposrod blisko trzech milionow uczestników ruchu Anonimowych
              Alkoholikow na calym swiecie nie spotkali ani jednego przypadku, by ktos
              zadowolony z zycia i z siebie wstal, ogolil sie nie drzacymi rekami, wlozyl
              dopiero co wyprasowana przez siebie koszule, wypil poranna kawe, zamyslil sie i
              postanowil cos zrobic ze swoim alkoholizmem."

              Powtarzane tysiące razy staje się prawdą?

              Decyzje o niepiciu mozna podejmowac w ciągu, w najgorszym stanie fizycznym. Ale?
              Swoją decyzję o niepiciu podjęłam już trzeźwa, w miarę zdrowa, dobrze ubrana i
              uczesana, z lekkim makijażem, bez drżących rąk i kaca. Podjęłam i trwam - bez
              pokus i wpadek. Nie cierpię z powodu niepicia. Nadal pozostaję w stanie "fazy
              miodowej", zawsze się cieszę, kiedy mi jakas rzecz nie idzie, myslę: a co by
              było, gdybym była pijana? co by wtedy było??? więc czym ja sie martwię? powoli,
              trzeba pomysleć... zrobić... mogę, jestem trzeźwa.

              Będąc w ciągu "zawsze" podejmuje się decyzje "nigdy wiecej", cóż, gdy się
              wytrzeźwieje, czlowiek mysli inaczej. Zapomina.

              Idealny nabytek ruchu: trzesący się, skacowany czlowiek, przerażony, bez wiary w
              siebie, załamany... idealny do wyżęcia w pralni terapeutycznej. Wielu o tym
              pisało - o sobie.

              Nie tak było z niektorymi tutaj? Czyli wszystko zalezy od pierwszego momentu,
              kiedy sie podejmuje decyzje. Taki drobiazg... na kacu czy nie na kacu... a
              przesądza nieraz o całym życiu. Warto wziąć pod uwage, jesli kto chce naprawdę
              rzucic pijaństwo. Na spokojnie. Wytrwac. Przemysleć. Racjonalnie, bez strachu -
              co dalej?

              Trzeźwieć z godnością - miłe zajęcie:)

              • wolny32 Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 25.10.06, 17:01
                Będąc w ciągu "zawsze" podejmuje się decyzje "nigdy wiecej", cóż, gdy się
                > wytrzeźwieje, czlowiek mysli inaczej. Zapomina

                słowa "nigdy więcej" padają z ust kazdego w następny dzień po upiciu.

                klasyfikowanie uzaleznienia na podstawie "nigdy wiecej" wypowiedzianiego na kacu
                to glupota.
                co innego gdy ktos mkówi tak w pełni sił i władz a potem nie spelnia obietnicy.

                na kacu to i panienka po 1 pijanstwie uwierzylaby w swa bezsilnosc.



                Warto wziąć pod uwage, jesli kto chce naprawdę
                > rzucic pijaństwo. Na spokojnie. Wytrwac. Przemysleć. Racjonalnie, bez strachu -
                > co dalej?
                >
                > Trzeźwieć z godnością - miłe zajęcie:)

                I pewne rzeczy pierdut:)



              • tranzyt80 Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 25.10.06, 17:20
                e4ska napisała
                > Swoją decyzję o niepiciu podjęłam już trzeźwa, w miarę zdrowa, dobrze ubrana i
                > uczesana, z lekkim makijażem, bez drżących rąk i kaca. Podjęłam i trwam - bez
                > pokus i wpadek. Nie cierpię z powodu niepicia. Nadal pozostaję w stanie "fazy
                > miodowej", zawsze się cieszę, kiedy mi jakas rzecz nie idzie, myslę: a co by
                > było, gdybym była pijana? co by wtedy było??? więc czym ja sie martwię?
                powoli,
                > trzeba pomysleć... zrobić... mogę, jestem trzeźwa.

                -mysle,ze tym rzeszom czytajacych utkna takie wypowiedzi na dlugo w pamieci!
                Nie sie mobilizuja ci,ktorzy chca przestac pic.Niech wiedza,ze samemu tez mozna.
                I zbyteczna tu jakakolwiek krytyka ze strony ruchu AA.Przeciez to idiotyczne,
                mowic o jakiejs konkurencji.
              • tenjaras Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 26.10.06, 08:46
                e4ska napisała:

                > Posłuchajcie, co za straszliwe kłamstwo:
                >
                >
                > "...sposrod blisko trzech milionow uczestników ruchu Anonimowych
                > Alkoholikow na calym swiecie nie spotkali ani jednego przypadku, by ktos
                > zadowolony z zycia i z siebie wstal, ogolil sie nie drzacymi rekami, wlozyl
                > dopiero co wyprasowana przez siebie koszule, wypil poranna kawe, zamyslil sie
                i
                > postanowil cos zrobic ze swoim alkoholizmem."
                >
                > Powtarzane tysiące razy staje się prawdą?
                >
                > Decyzje o niepiciu mozna podejmowac w ciągu, w najgorszym stanie fizycznym.
                Ale
                > ?
                > Swoją decyzję o niepiciu podjęłam już trzeźwa, w miarę zdrowa, dobrze ubrana i
                > uczesana, z lekkim makijażem, bez drżących rąk i kaca. Podjęłam i trwam - bez
                > pokus i wpadek. Nie cierpię z powodu niepicia. Nadal pozostaję w stanie "fazy
                > miodowej", zawsze się cieszę, kiedy mi jakas rzecz nie idzie, myslę: a co by
                > było, gdybym była pijana? co by wtedy było??? więc czym ja sie martwię?
                powoli,
                > trzeba pomysleć... zrobić... mogę, jestem trzeźwa.
                >
                > Będąc w ciągu "zawsze" podejmuje się decyzje "nigdy wiecej", cóż, gdy się
                > wytrzeźwieje, czlowiek mysli inaczej. Zapomina.
                >
                > Idealny nabytek ruchu: trzesący się, skacowany czlowiek, przerażony, bez
                wiary
                > w
                > siebie, załamany... idealny do wyżęcia w pralni terapeutycznej. Wielu o tym
                > pisało - o sobie.
                >
                > Nie tak było z niektorymi tutaj? Czyli wszystko zalezy od pierwszego momentu,
                > kiedy sie podejmuje decyzje. Taki drobiazg... na kacu czy nie na kacu... a
                > przesądza nieraz o całym życiu. Warto wziąć pod uwage, jesli kto chce naprawdę
                > rzucic pijaństwo. Na spokojnie. Wytrwac. Przemysleć. Racjonalnie, bez
                strachu -
                > co dalej?
                >
                > Trzeźwieć z godnością - miłe zajęcie:)
                >
                >


                to bardzo aowskie co tu napisałaś, zastanawiam się czy ty czytasz literature AA
                czy sama to odkrywasz, po sobie mogę powiedzieć, że mi łatwiej, bo ta wiedza
                jest już dostępna i korzystam z niej, nie muszę sam niczego odkrywać, pokolenia
                ludzi się przez to przebijało i zostawiło swój ślad po to, abym ja się nie
                trudził z tym samym...
                ale zwróciłem uwagę na Twoją chęć do pomagania...
                uważam, że to interes alkoholików by coś pozmieniać i ruszyć sprawe do przodu,
                zbiorowa nieświadomość na temat alkoholizmu jest koszmarem tego kraju - inne
                mnie nie interesują ;-) - ale nie zmieni tego nikt, kto nie ma w tym interesu
    • aaugustw Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 25.10.06, 12:32
      tranzyt80 napisał:

      > Na wlasnych plecach pozanosil bym ich do organizacji Anonimowych
      Alkocholikow!,zeby tylko chcieli.
      > Takim ludziom tylko AA moze pomoc,wszyscy inni odwroca sie plecami.
      ____________________________________________________________________.
      Mam wrazenie, ze Ty Tranzyt juz tylko piszesz, aby pisac...! :-(
      Czy Ty wiesz co Ty piszesz !?
      (ty nawet znajomemu, czy krewnemu odradziles AA!)
      A...
      • tranzyt80 Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 25.10.06, 12:51
        ale ten ma w banku kilka tlustych baniek,nie liczac tego
        co stoi twardo na ziemi
        on zreszta na razie tez ;)
        pije,cierpi i niewyobraza sobie swiata bez...
    • tranzyt80 alkoholicy^alkoholicy^alkoholicy- ktorzy sa ktorzy 25.10.06, 18:12
      Proponuje zatrzymac sie w tym biegu i zdefiniowac pojecie(czy pojecia kilku
      rodzajow na kilku poziomach ?)alkoholika.

      Musimy zaczac od wspolnie przyjetych zdefiniowanych podstawowych pojec
      w temacie i dziedzinie w ktorej prowadzimy zazarta dyskusje.Istnieje
      niebezpieczenstwo,ze kazdy rozumie co innego uzywajac tych samych pojec.
      W taki sposob nie dojdziemy nigdy do niczego,az sie nawzajem zakraczemy.

      Proronuje chwilowy rozejm,do jutra przemyslajcie;)
      • tranzyt80 Re: alkoholicy^alkoholicy^alkoholicy- ktorzy sa k 26.10.06, 14:30
        W programie AA tylko jeden krok mówi o alkoholizmie: Krok 1 . Pozostałe
        proponują pracę z własnymi problemami emocjonalnymi i nad sferą duchową.

        Alkoholizm to uzaleznienie fizyczne ,przyzwyczajenie organizmu do alkoholu,
        ktory jest substancja uzalezniajaca, czy alkoholizm jest tylko widocznym
        obiawem skrytej w glebiach psychiki choroby psychicznej,ktora wychodzi na
        swiatlo dzienne po wypiciu pierwszego kielonka ;) ???

        Czy alkoholizm tou jednych jedno a u drugich drugie ?
    • adelkamaliszewska12 Re: Anonimowi Alkoholicy z ulicy 11.07.19, 22:15
      Nowy blog o uzależnieniu od alkoholu. Zaglądajcie jak najczęściej. <a href="bezalkoholowo.pl" rel="dofollow">Link</a>

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka