Dodaj do ulubionych

mąż alkocholik

20.11.06, 07:50
Mąż zawsze lubił wypić ale teraz juz przegina budzi sie rano leci po
piwo,wypija ich chyba z 10 w ciągu dnia oprócz tego jakaś seteczka itp.
Jak nie ma w sobie alkocholu to ma silny niepokój,cały sie trzęsie .Musi
łyknąc sobie żeby mu przeszło.Przynam ,mam go dość.Zawsze wzniejsi
kumple,liczyć na niego nie można bo kto wie czy nie przecholuje z alkocholem
a dziecko bedzie samopas.Teraz gdy go dopada to twierdzi ze żona czyli ja
powinnam mu pomóc.Jak pomóc alkocholikowi który nie chce przestać pić.Boi
się ,że jak odstwi wódkę to umrze.Co to wogóle za obajwy któe opisałam
wyżej????Nie wiem już co mam robic awantury ,romowa nie pomagają.Wieczie są
nieporozumienia ,pretensje.Ja żyję swoim zyciem,zajmuje się dzieći dla niego
liczy się tylko wóda.Najgorzej jak sie upije wtedy nieprzebiera w
wyzwiskach.Pozniej przeprasza,że to nie on tylko wódka.
Nie wiem co mam robić.Cezkać aż się wykończy sam???
Obserwuj wątek
    • keyshia Re: mąż alkocholik 20.11.06, 18:49
      Mama mojej koleżanki ma taka sama sytuacje w domu jak ty.Ciągłe picie,wyzwiska
      a potem tłumaczenie,ze to wódka.U niej jest jeszcze gorzej(sikanie po calym
      domu,smród itd.)Twój maz powinien sie leczyc,poniewaz jest chory.Jeśli nadal
      bedzie pil,wyzywal i tak naokrąglo,to jedyne wyjscie to odejscie.Wiem,ze latwo
      pisac,ale duzo czytalam o alkoholizmie i ty tez powinnas,bo bardzo duzo sie
      mozna dowiedziec (jak postepowac z alkoholikiem,co robic w danych
      sytuacjach).Odrazu zaznaczam ze jakiekolwiek Porady mozesz uzyskac takze w
      osrodku walki z alkoholizmem i dla wspoluzaleznionych.Trzymam kciuki za Ciebie
      • stasia40 Re: mąż alkocholik 11.12.06, 07:48
        w moim przypadku męża rodzina sie odemnie odsunęła bo zaczęłam myśleć że ile
        może zniesć żona przy takim tyranie moje dzieci nieprzychodzą domnie bo sie
        boją a tymbardziej wnuki mają domnie pretensję dlaczego znosze to wszystko?za
        jakie grzechywsty do mie nikt niemoże przyjść domnie bo sie odsumęłam.od
        tyrana zrobił mi piekło na ziemi .wczoraj była męża siostra i zapraszała go do
        siebie że popije z szwagrem więc poco mam mówić więcej?dla dobra dzieci i
        swojego lepiej odejść aby kiedyś tobie niepowiedzieli że zmarnowałaś im życie
        że byłam przez tyle lat w tym chorym związku dzieci przeszły też gechenne przy
        tatusiu pijaku prosze pomyśl o tym pozdrawiam serdecznie
        • aaugustw Re: mąż alkocholik 11.12.06, 12:22
          stasia40 napisała:
          > w moim przypadku męża rodzina sie odemnie odsunęła bo zaczęłam myśleć że ile
          > może zniesć żona przy takim tyranie moje dzieci nieprzychodzą domnie bo sie
          > boją a tymbardziej wnuki...
          > ...dla dobra dzieci i swojego lepiej odejść aby kiedyś tobie niepowiedzieli
          że zmarnowałaś im życie, że byłam przez tyle lat w tym chorym związku dzieci
          przeszły też gechenne przy tatusiu pijaku prosze pomyśl o tym pozdrawiam
          serdecznie.
          ________________________________________________________________________.
          Stasia40, doskonale Cie rozumiem, bo wiem ile alkoholik moze wyrzadzic
          krzywd swoim najblizszym. Sam jestem alkoholikiem. Pijac myslalem, ze
          dbam o dom, kocham swoich bliskich, co oni jeszcze ode mnie chca...!?
          Dzisiaj wiem, ze kazde moje zapicie bylo zaniedbaniem obowiazku wobec dzieci,
          rodziny, spoleczenstwa, itd... Kazde moje zapicie bylo rowniez okradaniem mojej
          rodziny...! - Ach, co ja tu bede Tobie te rzeczy wyliczal... - Sama wiesz
          najlepiej!
          Z mojej strony chcialbym Tobie tylko zasugerowac, abys zastanowila sie nad
          ewentualnym pojsciem na Mityngi Al-Anon (sa to spotkania dla osob
          wspoluzaleznionych od alkoholikow). Tyle lat wspolnego wspolzycia wyrzadzilo na
          pewno rowniez duze szkody w Twojej psychice... - W Twoim zyciu duchowym,
          moralnym... Zrob cos dla siebie...!
          (wiem cos na ten temat - nie pozalujesz!) ;-))
          Pozdrawiam i badz dalej taka dzielna. Ty wiesz czego chcesz!:
          A...
    • 7zahir Re: mąż alkocholik 20.11.06, 18:59
      Poczytaj tu:

      www.alkoholizm.akcjasos.pl/d35.php

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=40978680&a=40978680
      Pozdrawiam ciepło :-)


    • warszawianka74 Re: mąż alkocholik 28.11.06, 19:09
      Na to wygląda ze Twój mąż jest uzalezniony od alkoholu. Świadczy o tym jego
      konieczność napicia się alkoholu nad ranem. Jak się nie napije to ma tzw. zespół
      alkoholowy który mają tylko osoby uzależnione czyli:niepkój drżenie ciała..(gdy
      choroba się bedzie rozwijała mogą dojśc takie objawy jak padaczka alkoholowa,
      psychoza alkoholowa, sztywnienie kończyn, bezwład nóg itp). Niektóży alkoholicy
      mają silne poczucie że jak odstawią alkohol to umrą. Więżę się to z pojawiajacym
      się irracjonalnym niookreslonym lekiem wynikajacym z choroby alkoholowej. Z
      powodu podanych przez Ciebie objawów zespołu abstynecyjnego nie mozna umrzeć.
      Alkoholik który nie chce się leczyć może trafić do poradni gdy doświadczy
      swojego dna np. gdy dopadnie go zespół abstynencyjny, gdy urtaci cos co dla
      niego będzie bardzo ważne, albo gdy bedzie miał jakieś konsekwencje karne.
      Z tego co napisałaś da się zauwżyć poczucie bezsilności i bezradności wobec
      choroby męża. Nie wiesz co masz robić. Moze dobrze by było bys skontaktowała się
      ze specjalistę który pomoze Ci poradzić sobie z tymi uczuciami i pokaże realne
      możliwości tego co możesz zrobić i to na co masz wpływ.

      www.psycholozka.com.pl
      • aaugustw Re: mąż alkocholik 28.11.06, 19:19
        warszawianka74 napisała:
        > Moze dobrze by było bys skontaktowała się
        > ze specjalistę który pomoze Ci poradzić sobie z tymi uczuciami i pokaże realne
        > możliwości tego co możesz zrobić i to na co masz wpływ.
        ________________________________________________________.

        Hurrra! - Znam takich specjalistow, ktorzy moga mu pomoc!
        Takim specjalista jest zwyczajny drugi alkoholik...!
        Jak pojdzie do psychologa, to grozi mu zespół abstynencyjny...
        A... ;-))

      • tranzyt80 Re: mąż alkocholik 29.11.06, 16:57
        warszawianka74 napisała:
        Moze dobrze by było bys skontaktowała si
        > ę
        > ze specjalistę który pomoze Ci

        -mozesz napisac z jakimi srednio kosztami trzeba sie liczyc
        i jak dlugo trwalo u Was najdluzsze wyleczenie,
        czy porowadzicie jakas statystyke tych przypadkow,ktorych uwazacie za 100%
        wyleczonych,czyli osoby ktore wstrzymaly sie od picia rok czasu ?
        Prosilbym o krotkie odpowiedzi w punktach :)
    • bajka601 Re: mąż alkocholik 29.11.06, 15:58
      Nie będę Cie pouczac co masz zrobic i gdzie pójśc bo dobrze o tym wiesz. Ja
      sama tkwie w takim chorym zwiazku. Podobnie jak ty próbowałam z mezem
      rozmawiec, tłumaczyc potem krzyczec i tupac nogami ...ale nic nie
      pomaga....sama wiesz grochem o ściane!! żyjemy własciwie jak pies z kotem a
      kiedy zdaży mu sie przyjsc trzezwym to zupełnie nie wiem jak mam z nim
      postepowac ( odzwyczaiłam sie juz od tego widoku).Ta sytuacja męczy nas
      wszystkich...czytałam wiele na ten temat- w końcu odważyłam się na spotkanie w
      poradni dla osób współuzależnionych. ale niestety nie tego sie spodziewałam.
      Wszystkie rozmowy sprowadzały sie do tego że najpierw ja powinnam sie leczyc z
      nienawiści do męza by pomóc mu wyjśc z nałogu. Może i to prawda ale ja sie z
      tym nie zgadzam. To nie ja dobieram mu towarzystwo, nie ja wlewam mu wóde do
      pyska, to nie każe mu cwaniaczyc i kłamac...To ja dbam o dom, dziecko, ciepłe
      obiadki, to ja piore i prasuje mu ubrania żeby nie wyglądał jak lump...żeby
      dziecko nie musiało sie za niego wstydzic - a on co robi..beszczelnie mnie
      wyzywa. Kiedyś owszem bardzo zabiegałm o to by się leczył - teraz mi na tym nie
      zależy - niech radzi sobie sam ...ja też jestem w jakis sposób chora przez
      niego ale musze miec siłe żeby dobrze wychowac dziecko a nie starego konia!!
      sytuacja u mnie wyglada w ten sposób że kazde z nas żyje swoim życiem a
      własciwie" mąz " dalej chleje a jak staram sie wychodzic do ludzi, szukac
      nowych znajomosci, nowych furtek w życiu....moze któraś sie kiedys dla mnie
      otworzy i poznam normalne życie które jest jeszcze przede mną . Ale wtedy moja
      furtka dla niego napewno bedzie juz zamknieta.
      Moja rada dla ciebie - jeśli ci tak zaszedł za skóre i masz tego juz dosyc -
      ZOSTAW GO pamietaj o sobie i dzieciach - pokaz im ze mozna normalnie życ!
      • hennna Re: mąż alkocholik 29.11.06, 22:49
        Jesli chodzi o koszty leczenia - czyli terapie meza i moja to = zero. Bylo dla
        mnie prawdziwym zaskoczeniem, ze 'panstwowa' bezplatna terapia jest na tak
        dobrym poziomie, powiem wiecej, znajoma psycholozka sugerowala, ze ta panstwowa
        bezplatna terapia jest w moim miescie najlepsza.
        Moj maz nie potrzebowal odtrucia (pil tylko wieczorami),lecz maz autorki watku
        z pewnoscia go potrzebuje! A jesli chodzi o to ze umrze jak przestanie pic, to
        takie przypadki maja miejsce - po to miedzy innymi jest detoks.
        Niedawno czytalam (nie pamietam gdzie) o jakims mlodym amerykanskim
        trzydziestoparoletnim maklerze, ktory odstawil sam - no i zmarl. Lekarz na
        sekcji stwierdzil, ze watroba faceta 'przeleciala mu przez palce' i ze gdyby
        nie rzucil to zylby okolo pol roku dluzej.
    • marzycielka25 Re: mąż alkocholik 30.11.06, 15:23
      się ,że jak odstwi wódkę to umrze
      jesli Twoj maz nie odtawi wodki to umrze napewno!!!
      Bylam dziewczyna alkoholika przez ponad 2 lata. Znam to dobrze o czym pisalas.
      Bylam na terapii dla wspoluzaleznionej (tnz moj partner byl alkoholikiem, a ja
      przez to nie potrafilam normalnie zyc). Powiem ci, za najlepsza pomoc dla
      alkoholika to brak jakielkolwiek pomocy. On musi sie znalzc na samym dnie, aby
      przestac pic. dopoki ma ciebie, dom-ma dobrze, ma jedzenie,pieniadze na
      alkohol,opierunek.Najlepiej jak zajmiesz sie tylko soba i dziecmi.O nim
      zapomnij tymczasowo,nie pierz mu, nie gotuj itd. terapia nauczyla mnie ze osoba
      uzalezniona od alkoholu to osoba chora, dwa jezeli alkoholik przstanie pic, to
      nie moze nigdy wiecej dotknac alkoholu,w domu nie powinnas miec nic co tylko
      wiaze sie, przynosi mysl o wypiciu (czyli np. klieliszki) i wiele wiecej rad.
      ja radze Ci znalezc w Twojej miejscowosci osorodek dla uzaleznionych, tam
      zawsze sa grupy wsparcia dla rodzin i dowiedz sie o wiele wiecej o tym,
      znajdziesz zrozumienie.i po ostatnie on musi chciec przestac pic, bez tego nic
      nie bedzie...
      Ja odeszlam od niego, ale to Ty musisz zdecydowac co chesz zrobic,
      trzymam kciuki,
      i pozdrawiam
    • bragiel Re: mąż alkocholik 01.12.06, 23:56
      Litości-jak w kraju w którym na każdym rogu można kupić alkohol; w kraju w
      którym są miliony alkoholików; w kraju w którym na każdej imprezie spożywa się
      alkohol-można pisać ,,alkochol".
      Nie widziałaś nigdy butelki piwa, butelki wódki, butelki wina?

      Przepraszam, za zboczenie z tematu , ale to hańba, że Polacy robią ze swojego
      języka szmatę, że go nie szanują.
      • tranzyt80 "> Przepraszam, za zboczenie..."-nie musisz ;) 05.12.06, 14:02
        Mistrz nigdy nie przeprasza,
        co by z niego nie wyszlo wychodzi po mistrzowsku... :)
    • stasia40 Re: mąż alkocholik 10.12.06, 14:21
      jestem żoną alkocholika chleje na umór odsunełam sie od niego .mało co
      rozmawiam z nim jest na ręcie po udarze mózgu otwarcie mu mówie aby sie
      zachlał i zdech jak bydle jest okropnie dokuczliwy szuka mi wymyślonych
      kochanków a tym bardziej niedawno był pogrzeb w rodzinie zmarł na marskość
      wątroby umierał w okropnych mękach mimo to chleje bez zadnych ograniczeń
      wiedząc że wóda zabiera coraz to pijusa. niema mowy o terapi miłośc przeszła
      zamieniła sie w nienawiśc nieumie sobie z nim poradzić dla niego niema już
      ratunku ale jest przestrogą dla młodych żon dziewczyn widzisz że pije odejdż
      puki czas ja niemam gdzie isc musze sie męczyć ale wiem ze nadejdzie dzień że
      zdechnie i zaświeci dlamnie słoneczko i wszystko wróci do narmalnego
      spokojnego życia
      • aaugustw Re: mąż alkocholik 10.12.06, 17:57
        stasia40 napisała:
        > jestem żoną alkocholika chleje na umór odsunełam sie od niego .mało co
        > rozmawiam z nim jest na ręcie po udarze mózgu otwarcie mu mówie aby sie
        > zachlał i zdech jak bydle jest okropnie dokuczliwy szuka mi wymyślonych
        > kochanków a tym bardziej niedawno był pogrzeb w rodzinie zmarł na marskość
        > wątroby umierał w okropnych mękach mimo to chleje bez zadnych ograniczeń
        > wiedząc że wóda zabiera coraz to pijusa. niema mowy o terapi miłośc przeszła
        > zamieniła sie w nienawiśc nieumie sobie z nim poradzić dla niego niema już
        > ratunku ale jest przestrogą dla młodych żon dziewczyn widzisz że pije odejdż
        > puki czas ja niemam gdzie isc musze sie męczyć ale wiem ze nadejdzie dzień że
        > zdechnie i zaświeci dlamnie słoneczko i wszystko wróci do narmalnego
        > spokojnego życia
        ______________________________________________________________________.
        No, nie bylbym az tak pewien, czy Tobie bedzie po jego smierci swiecic
        to sloneczko (!?). Ja widze Ciebie raczej jako osobe, ktora do konca
        swego zycia bedzie marudzic i skarzyc sie na to, ze maz zepsul jej zycie,
        (zakladam, oczywiscie, ze go przezyjesz...!).
        W AA nie ma przypadkow beznadziejnych, wiec i Twoj maz tez takim
        nie jest, chyba ze jest uposledzony psychicznie, ale wtedy
        swiadczyloby to jeszcze gorzej o Tobie i o tym jak Ty sie wyrazasz
        o chorym czlowieku...!
        Nie powiesz mi ze do tej pory siedzialas przy nim z litosci...!
        Trzymalas sie jego boku, bo mialas z niego korzysci i tak bylo Ci wygodnie,
        a teraz dalej jestes przy nim i czekasz na jego smierc i jego rente... -
        Nie uwazasz, ze nie jest to godne czlowieka postepowanie...!?
        A...
        Ps. Ja bym taka zone testamentem pozbawil ostatniego grosza...!
        Dla innej, u ktorej widzialbym chec pomocy (pomijajac fakt, czy chcialbym
        zaprzestac picia, czy nie), oddalbym wszystko...! -
        (pisalem o moich odczuciach i uczuciach).

        • stasia40 Re: mąż alkocholik 10.12.06, 18:24
          łatwo kogoś osądzić po 33 latach małżeństwa i okrągłego picia nie przezemnie
          miał udar tylko przez wóde a że chce spokoju na stare lata to tak dużo niema
          nadzieji na przestanie picia a że tak napisałam wiem że wchodzi na tą strone
          jak jeszcze sie niedochlał i czyta może to dojdzie do rozumu że niedaje
          szczęścia wóda ja mam swoją kase bo on wszystko przepija i za moje jest
          opłacane wszystko i koło niego chodze ale już niemam sił jestem psychicznie
          wypompowana więc poco ta głupia gatka że było mi wygodnie ? widocznie niewiesz
          co to znaczy alkocholik wiecznie uchlany i obejszczany wszędzie wkoło chyba mi
          sie należy też spokojne życie niebyć wiecznie w stresie czy za chwile
          niedostanie ataku padaczki poprostu człowiek jest u kresu wytrzymałości
          psychicznejnawet w nocy nieda spać bo ma zwidy coś mu łazi po domu dziękuje za
          dobrą rade pozdrawiam
          • aaugustw Re: mąż alkocholik 10.12.06, 18:49
            stasia40 napisała:

            > łatwo kogoś osądzić po 33 latach małżeństwa i okrągłego picia nie przezemnie
            > miał udar tylko przez wóde a że chce spokoju na stare lata to tak dużo niema
            > nadzieji na przestanie picia a że tak napisałam wiem że wchodzi na tą strone
            > jak jeszcze sie niedochlał i czyta może to dojdzie do rozumu że niedaje
            > szczęścia wóda ja mam swoją kase bo on wszystko przepija i za moje jest
            > opłacane wszystko...
            __________________________________________________________________________.
            Stasiu40, przepraszam Cie - zwracam honor... Nie znalem tych detali...!
            Uwierz mi, glupio mi teraz...
            Nie lubie dawac rad, ale w tym ukladzie nie dokarmiaj pasozyta...
            Odetnij go od cycka... Zrob podzial wlasnosci, niech dogorywa przy gorzale...!
            Dokladnie tak, jak to napisalas wczesniej...!
            A...
            • bajka601 Re: mąż alkocholik 10.12.06, 20:04
              Stasiu40 ----brawo !!!! lubie takie babki!
              Jesteś konkretna i zdecydowana!
              Ja mam dopiero 33 lata a mój mąż zachowuje się podobinie jak Twój i kiedy w
              rodzinie mówie o tym że jest mi z tym bardzo cięzko i chce od tego uciec to
              obarczają mnie odpowiedzialnością za niego PRZECIEZ JESTES JEGO ŻONĄ!!Tylko że
              ja juz nie mam ochoty dalej go niańczyc.
              Będe wyglądac tego śłoneczka może i kiedyś dla mnie zaświeci :))
              • aaugustw Re: mąż alkocholik 10.12.06, 20:20
                bajka601 napisała:

                > Stasiu40 ----brawo !!!! lubie takie babki!
                > Jesteś konkretna i zdecydowana!
                > Ja mam dopiero 33 lata a mój mąż zachowuje się podobinie jak Twój i kiedy w
                > rodzinie mówie o tym że jest mi z tym bardzo cięzko i chce od tego uciec to
                > obarczają mnie odpowiedzialnością za niego PRZECIEZ JESTES JEGO ŻONĄ!!Tylko
                że ja juz nie mam ochoty dalej go niańczyc.
                > Będe wyglądac tego śłoneczka może i kiedyś dla mnie zaświeci :))
                __________________________________________________________________.
                Qrde, przy takich kobietach to zaden alkoholik nie ma szans...! ;-))
                Tak trzymac...!
                A... ;-))
            • magtomal Re: mąż alkocholik 10.12.06, 20:24
              aaugustw napisał:

              > Stasiu40, przepraszam Cie - zwracam honor... Nie znalem tych detali...!
              > Uwierz mi, glupio mi teraz...

              Wielokrotnie nie znasz "detali", a wypowiadasz się jak wszystkowiedzący, wciąż
              wszystkich pouczasz - guru tego forum. Dość często wspominasz o pokorze - może
              zastanowisz się nad swoją pokorą (a właściwie zupełnym jej brakiem)?
              Przegoniłeś już z forum Wolnego, sporo stałych bywalców niewiele się odzywa, bo
              ile znosić można Twoje złośliwości. Szkoda...
              • aaugustw Re: mąż alkocholik 10.12.06, 20:30
                magtomal napisała:
                > Wielokrotnie nie znasz "detali", a wypowiadasz się jak wszystkowiedzący,
                wciąż wszystkich pouczasz - guru tego forum. Dość często wspominasz o pokorze -
                może zastanowisz się nad swoją pokorą (a właściwie zupełnym jej brakiem)?
                > Przegoniłeś już z forum Wolnego, sporo stałych bywalców niewiele się odzywa,
                bo ile znosić można Twoje złośliwości. Szkoda...
                _________________________________________________________________________.
                Kto Cie prosil, zebys wpierdzielala sie miedzy wodke a zakaske...!? - Ha ?
                A...

                • magtomal Re: mąż alkocholik 10.12.06, 20:33
                  aaugustw napisał:

                  _________________________________________________________________________.
                  > Kto Cie prosil, zebys wpierdzielala sie miedzy wodke a zakaske...!? - Ha ?
                  > A...
                  >

                  Pełna kultura kandydata na guru tego forum...

                  Kajam się, że ośmieliłam się odezwać bez zapytania o pozwolenie. No i myślę
                  samodzielnie - to karygodne!!! Wybacz mistrzu AA o rozbudowanej duchowości,
                  którą właśnie potwierdziłeś ostatnim zdaniem.
                  • aaugustw Re: mąż alkocholik 10.12.06, 20:41
                    magtomal napisała (do Augusta):
                    > Pełna kultura...
                    > Kajam się, że ośmieliłam się odezwać bez zapytania o pozwolenie. No i myślę
                    > samodzielnie - to karygodne!!! Wybacz mistrzu AA o rozbudowanej duchowości,
                    > którą właśnie potwierdziłeś ostatnim zdaniem.
                    ____________________________________________________________________:
                    OK! - Wybaczam Ci. Ale, zeby mi to bylo przedostatni raz...!
                    A... ;-))

                    • aaugustw Re: mąż alkocholik 10.12.06, 21:04
                      aaugustw napisał (do magtomal):
                      :::::::::::::::::
                      __________________________________________________________________.
                      Magtomal, idzmy na kompromis:
                      Wypusc z Twojej glowy tego Augusta, ktorego trzymasz tam w niewoli,
                      a ja z kolei kaze temu Augustowi, ktory pisze takie brzydkie do
                      Ciebie slowa zamknac juz dzisiaj kompa i powiedziec wszystkim: DOBRANOC!
                      A... ;-))
                      Ps. Do jutra... - juz dzisiaj ciesze sie na kolejne spotkanie z Toba! ;-))
                      • magtomal Re: mąż alkocholik 10.12.06, 21:17
                        Nie podlizuj się! :)
                        I nie pochlebiaj sobie, że "siedzisz w mojej głowie" (kolejne Twoje ulubione
                        wyrażenie...)- po prostu drażnisz mnie. Szkoda, że przeganiasz świetnych ludzi
                        z forum, nie tolerujesz osób o innych niż Twoje poglądach, jesteś przekonany,
                        że tylko Ty masz rację. Raz jeszce proszę: więcej pokory!
                        • aaugustw Re: mąż alkocholik 10.12.06, 22:15
                          magtomal napisała:
                          > Nie podlizuj się! :)
                          > I nie pochlebiaj sobie, że "siedzisz w mojej głowie"...
                          - - - - - - - - - - - - - - -
                          Ty nie idziesz na kompromis, a zona moja ma film do 22:25,
                          wiec pisze dalej...! ;-))
                          _________________________________________________________.
                          magtomal napisała dalej:
                          > ...po prostu drażnisz mnie.
                          - - - - - - - - - - - - - - -
                          Wiem, ja wielu ludziom ide "na jajca". Po ich reakcjach
                          widze kto jest pijany, kto abstynentem a kto juz trzezwieje...! ;-))
                          _______________________________________________________________.
                          magtomal napisała dalej:
                          Szkoda, że przeganiasz świetnych ludzi z forum...
                          - - - - - - - - - - - -
                          (jaki masz kolor wlosow...?).
                          _________________________________________________.
                          magtomal napisała dalej:
                          > nie tolerujesz osób o innych niż Twoje poglądach,
                          jesteś przekonany, że tylko Ty masz rację.
                          - - - - - - - - - - - -
                          I Ty, (piszac takie slowa), chcesz mi wcisnac
                          ciemnote, ze ja nie siedze w Twojej glowie...!? ;-))
                          ______________________________________________.
                          magtomal napisała dalej:
                          Raz jeszce proszę: więcej pokory!
                          - - - - - - - - -
                          Tu mnie (przypadkiem) trafilas...!
                          U mnie z pokora, jak z nadmuchanym balonem.
                          Przycisne w jedno miejsce, w drugim sie wybrzusza...! :-((
                          I teraz zdradze Tobie, dlaczego zdenerwowalem sie na Ciebie.
                          Poczulem sie przez Ciebie skrytykowany, jako aowiec.
                          Krok Dziesiaty (10) AA, mowi: "Prowadzilismy nadal obrachunek
                          moralny, z miejsca przyznajac sie do popelnionych bledow".
                          Popelnilem tu blad wobec osoby wspoluzaleznionej od alkoholika
                          i... z miejsca przyznalem sie do tego - przepraszajac te osobe!
                          Ty wykorzystalas to bezczelnie i w dodatku skrytykowalas mnie.
                          Wtedy odezwaly sie moje chore emocje alkoholika i... wybuchnalem
                          zanim zadzialala moja pokora - wot i wsio...! Przykro mi...
                          Mowi sie trudno i kocham Cie dalej...! ;-))
                          A...
                        • janulodz Re: mąż alkocholik 10.12.06, 22:40
                          Witaj Mag.
                          Jakiś czas nie zabierałem głosu na naszym forum, z kilku powodów, ale NA PEWNO żadnym z nich nie był August.
                          Tobie również radzę nieco z dystansem podejść do tego tematu. Nie denerwować się i nie angażować w spory stresujące.
                          Tak sobie myślę, że z Augustem to jest tak jak np z telepiącym błotnikiem w rowerze, albo z niezidentyfikowanym skrzypieniem w zawieszeniu samochodu.
                          Kiedy nie można go zlokalizować i unieszkodliwić należy się do niego przyzwyczaić.:)))
                          Czego Tobie w ten kończacy się niedzielny wieczór szczerze życzę i pozdrawiam serdecznie.
                          Janu
                          • magtomal Re: mąż alkocholik 11.12.06, 08:54
                            Uff, jak miło przeczytać głos kogoś, kto nie recytuje formułek. No i wreszcie
                            się pojawiłeś... Zniknąłeś Ty, Eska w ciągu paru dni tylko raz się odezwała
                            (wyrzuciłaś już Mężowi wszystkie starocie, Esko? Odważna jesteś - ja parę lat
                            temu wywaliłam koszmarną, podartą kurtkę i do dziś jest mi to wypominane).
                            Wszędzie tylko pouczenia Augusta...Trudno mi się przyzwyczaić do takich zmian
                            na forum...

                            Masz rację, pisząc, by nie angażować się w spory, ale tylko jedno...

                            augustaw pisze:
                            >Wiem, ja wielu ludziom ide "na jajca". Po ich reakcjach
                            >widze kto jest pijany, kto abstynentem a kto juz trzezwieje...! ;-))

                            Znów powalająca elegancja języka, na dodatek niedopasowana do sytuacji...
                            (kobietą jestem...)
                            Ale przede wszystkim wychodzi tu Twój schematyzm myślenia i - zalecane przez
                            Ciebie innym - NIE-myślenie; nie jestem ani pijana, ani abstynentka, ani
                            trzeźwiejąca... Nie te szufladki, Auguście...
                            • aaugustw Re: mąż alkocholik 11.12.06, 12:41
                              magtomal napisała (niby w kierunku Eski):
                              > Wszędzie tylko pouczenia Augusta...Trudno mi się przyzwyczaić do takich zmian
                              > na forum...
                              - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                              Zastanawiajace magtomal, jak Ty odbierasz rzeczywistosc tego swiata...
                              Kto kogo ciagle probuje tu - na tym forum - pouczac(!?) ;-))
                              ____________________________________________________________.
                              magtomal napisała (niby w kierunku Eski) dalej:
                              > Znów powalająca elegancja języka, na dodatek niedopasowana do sytuacji...
                              > (kobietą jestem...)
                              - - - - - - - - - - - - - - - -
                              Widze po Twoich slowach, ze wiecej przywiazujesz wage do stylu
                              slow, anizeli swoich czynow, ktore popelniasz w swoim zyciu...!
                              (lubisz; "biale rekawiczki", "wersal", "tytuly"...!?) ;-))
                              ______________________________________________________________.
                              magtomal napisała (tym razem juz jawnie, w moim kierunku): ;-))
                              > ...nie jestem ani pijana, ani abstynentka, ani trzeźwiejąca...
                              Nie te szufladki, Auguście...
                              ___________________________________________________________________.
                              Wiem, nie dodalem do (powyzszej wyliczanki), tej grupy ludzi, ktorzy
                              pomimo ze nie pija, zachowuja sie cale swoje zycie, jakby byli stale
                              nawaleni. Jakby im, zaraz po urodzeniu ambos spadl na glowe...! :-((
                              A... ;-))

                              • magtomal Re: mąż alkocholik 11.12.06, 14:57
                                Janu, miałeś rację - jak zawsze :(

                                Jeszcze tylko jedno:

                                aaugustw napisał:
                                >magtomal napisała (niby w kierunku Eski) dalej:

                                To nie było do Eski!!! Czytaj, Auguście ze zrozumieniem!

                                >> Widze po Twoich slowach, ze wiecej przywiazujesz wage do stylu
                                > slow, anizeli swoich czynow, ktore popelniasz w swoim zyciu...!
                                > (lubisz; "biale rekawiczki", "wersal", "tytuly"...!?) ;-))

                                Jak "po słowach" możesz oceniać moje czyny lub stosunek do nich? Znów jesteś
                                wszechwiedzący?
                                Brak chamstwa to jeszcze nie Wersal...

                                Wiem, nie dodalem do (powyzszej wyliczanki), tej grupy ludzi, ktorzy
                                > pomimo ze nie pija, zachowuja sie cale swoje zycie, jakby byli stale
                                > nawaleni. Jakby im, zaraz po urodzeniu ambos spadl na glowe...! :-((
                                > A... ;-))

                                To jakieś skrzywienie oceniać wszystkich przez pryzmat alkoholu...
                                • aaugustw Re: mąż alkocholik 11.12.06, 15:29
                                  magtomal napisała:

                                  > To jakieś skrzywienie oceniać wszystkich przez pryzmat alkoholu...
                                  ___________________________________________________________________.

                                  Oj, magtomal, magtomal...! - Czy Ty chcesz sie tylko ze mna droczyc,
                                  czy Ty faktycznie nie jestes reformowalna...(!?)
                                  Tu nie chodzi o ocenianie ludzi za pomoca alkomatu...!
                                  Tu nie chodzi o zakrecenie butelki i chelpienie sie tym!
                                  Tu chodzi o cos wiecej, mianowicie o nasza trzezwosc duchowa...!
                                  O nasza wolnosc i odzyskanie szczescia w rodzinie, o przywrocenie nas do
                                  spoleczenstwa... - o nasze zdrowie duchowe...
                                  Jezeli do tej pory nie potrafilismy tego dokonac sami - nie dokonamy
                                  tego rowniez nigdy wtedy sami, kiedy uda nam sie juz zakrecic te butelke... Tam
                                  gdzie ten problem powstal, tam nie mozna go samemu rozwiazac...! Kazdy czlowiek
                                  potrzebuje pomocy drugiego. Zeby tak naprawde samemu upiec sobie ten placek
                                  jablkowy, musialbym stworzyc sobie najpierw jablonie...
                                  Trzeba odnalezc siebie. Byc soba...! Dzielic sie z drugim...
                                  Dawac i brac za darmo, a przy tym nie oczekiwac nic w zamian w tej wielkiej
                                  Jednosci...!
                                  A... ;-))
                          • aaugustw Re: mąż alkocholik 11.12.06, 12:11
                            janulodz napisał:
                            > Witaj Mag.
                            > Jakiś czas nie zabierałem głosu na naszym forum, z kilku powodów, ale NA
                            PEWNO żadnym z nich nie był August.
                            - - - - - - - - - - -
                            Dziekuje Ci Janulodz, za podkreslenie mnie.
                            (cos w tym musi byc...!) ;-))
                            __________________________________________.
                            janulodz napisał dalej:
                            > Tak sobie myślę, że z Augustem to jest tak
                            jak np z telepiącym błotnikiem w rowerze...
                            > Kiedy nie można go zlokalizować i unieszkodliwić
                            należy się do niego przyzwyczaić.:)))
                            _____________________________________________________.
                            Janulodz masz dobre porownanie z tym Twoim blotnikiem:
                            Znasz to (!?):
                            August do Janulodzia:
                            "Blotnik Tobie telepie",
                            Janulodz na to:
                            "Co mowisz?"
                            August znowu: "Blotnik w Twoim rowerze glosno telepie",
                            Janulodz na to:
                            "Nic nie moge z tego forum uslyszec, blotnik mi telepie".
                            A... ;-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka