finlandia07
26.11.06, 16:13
W ubiegly czwartek trafil na miting gosc z zona.On,kilka dni
abstynencji,próbowal wszystkiego i wszedzie,ona podobnie tyle ze
wspópluzalezniona.Przyszla z nim bo slyszala ze na mitingach sie pije...bala
sie o niego.
Zrobilismy miting otwarty,masa pytan,wspomnien,watpliwosci,refleksji..
Kazdy opowiedzial troszke o sobie.
Na koniec on plakal,jak dziecko.
Cos zrozumial?Cos do niego dotarlo?
Przejrzal sie w "lustrze"?
Spytal czy moze przyjsc za tydzien,zona przeprosila za podejrzenia.
Chyba zrobilismy cos dla kogos