wolny32
27.11.06, 18:52
Ostatnio zauwazyem podobienstwo miedzy aktywistami ruchow gejowskich a
aktywistani ruchow trzezwosciowych.
Mowa nie o gejach i alkoholikach tylko o aktywistach.
I jedni i drudzy buduja swoje zycie i zycie najblizszych wokol w gruncie
rzeczy marginalnego ( obiektywnie) problemu- jedni orientacji seksualnej
drudzy uzaleznienia.
Oczywiscie orientacja i nalogi to skladowa zycia, ale krzyki ze to
najwazniejsze, jedyne, ze swiat kreci sie wokol genitaliow/ zamknietej
butelki) to raz skrajny egocentryzm dwa szalenstwo.
Jedni i drudzy mnie irytuja.