taka_ja3
06.12.06, 15:29
Bardzo Was proszę o pomoc. Jestem po slubie 10 lat z tego małżenstwa mamy 3
wspaniałych jeszcze "małych" dzieci. Z tego co pamiętam mąż pił zawsze, wtedy
nie wydawało mi się że przerodzi się to w taki problem. Myslałam sobie
wszyscy piją piwo po pracy... Dzisiaj jest na etapie: wypija srednio 5,6 piw
a jak się kończy piwo to potrafi otworzyć butelkę wódki która została po
imprezie i spija. Rano się budzi i jakby nigdy nic idzie do pracy, pracuje do
18.00 i do tej godz mam normalnego meża. Nie mogę powiedzieć ze jest
tragicznie "patologia" On mnie nie bije, dba o dzieci itd. Ma dobra pracę. Na
moje prosby reaguje gniewem odrazu zmienia temat jakby nic sie nie działo.
Nie ma dnia w którym nie byłoby piwa w domu!! Nie mam zadnej przyjemności
leżenie obok niego. Wiecznie zapity i smierdzacy browarem. Prawie co tydzień
doprowadza do spotkań weekendowych gdzie leje się wódka. Nie wiem co mam
robić, nie wiem jak z nim rozmawiać... jest mi strasznie zle z tym wszystkim
poniewaz nie mam nikogo z kim mogłabym porozmawiac. Moja mama alkoholiczka,
brat narkoman Zero pomocy z kogokolwiek strony. To wszystko niektórym z Was
może wydac sie niemożliwe! Pomyślicie "sierota zyciowa" Wywalić chłopa... Ale
ja nie mam gdzie pojsć z tymi dziecmi, na mieszkanie mnie nie stać. To mąż
zarabia pieniądze a mi chyba pozostaje na to wszystko się godzić i udawać ze
nie ma problemu.
Pozdrawiam