Dodaj do ulubionych

cos o terapeutach

30.04.07, 16:59
Przypomniala mi sie sytuacja sprzed jakos 10 miesiecy.2 miesiace po terapii
najczesciej odbywaja sie tzw,zjazdy absolwentów,na który mialem wielka ochote
pojechac,ot chocby sie pochwalic ze nie pije i cos ze soba robie.Potrzebne
jest jednak skierowanie od lekarza,najczesciej przy poradni odwykowej do
której sie po terapii zglosilem.
Bylem w tym czasie bardzo daleko od domu i poprosilem zone o zalatwienie tego
swistka.Poszla do "mojej"terapeutki i wytlumaczyla o co chodzi i...
zaczelo sie.
oczywiscie gadka ze ona ma przestac cos dla mnie zalatwiac bo robila to cale
zycie(bzdura, sam zalatwialem wszystkie sprawy),ze jest ode mnie zalezna i
uzalezniona i podobne bzdury.
Potem,ze to w moim interesie i sam musze po to przyjechac.Nie wazne bylo ze
jestem 900km od domu i nie mam takiej mozlowosci,zreszta kilka dni w
plecy,zawalony termin(niedotrzymanie slowa-tak waznego-to z terapii).
Ogólnie nie!Nie pomogly tlumaczenia zony,linia terapeutyczna-
najweazniejsza.To nic ze terapia i wydana na nia kasa mogly isc sie walic,to
nic ze moglo trafic na goscia który mialby powód do wypicia,bo nie
zalatwili,i do zlania bogu ducha winnej zony, tak dla przykladu-damskich
bokserów nie brakuje,a najprosciej wyzyc sie na slabszym i bezbronnym.
Ta sucz potraktowala sprawe per noga.Postawila s´woja ambicje ponad ludzka
zyczliwosc i wyrozumialosc.
W koncu zona poszla do naszej znajomej,starej lekarki i opowiedziala o
wszystkim.Ta ,ku zaskoczenu przyjela ja nieoczekiwanie cieplo(jest
b.nielubiana przez pacjentów,bo zasadnicza i nie orzepisuje tego co sobie
wymyslaja).Rozmawialy ze dwie godziny,które to daly mojej zonie duzo wiecej
niz kilka tygodni lazenia na terapie dla wspóluzaleznionych i rozmowy z
terapeutwmi i psychologami.Wypisala skierowanie i zyczyla powodzenia jej i
mi.
Pisze o tym dlatego ze w imie jakis nie do konca pewnych programów,których
scisle trzymaja sie terapeuci,mozna juz na samym starcie pogrzebac wiele
trzezwosci.Grunt po którym ona stapa jest na poczatku miekki i latwo sie
wywrócic.To ku przestrodze tym co slepo wierza we wszystko co gadaja ci
wszyastkowiedzacy i nawiedzeni.
Na zjazd pojechalem,ale do dzis pozostal mi niesmak oraz niechec do
terapeutów i trzezwiejacych samolubów.

Obserwuj wątek
    • addicted11 Re: cos o terapeutach 30.04.07, 18:47
      Szablony, szablony, szablony.
      Wytyczne i dogmaty.

      Mnie nie chcieli dopuscic na terapie 3 miesiace, poniewaz w miedzyczasie
      czekalo mnie bardzo wazne badanie pooperacyjne a oni uznali, ze wypuszczenie
      mnie z osrodka na kilka godzin na to badanie jest niemozliwe, bo przepsustka i
      kontakt ze swiatem zepsuje niby terapie.
      Z ich puntku widzenia odlozenie terapii o 3 miesiace bylo dla mnie bardziej
      bezpieczne niz kilka godzin przepustki.
      trafili na mnie, ale gdyby rafili na kogos w nieco bardzej zaawansowanej fazie
      picia moglby tych 3 miesiecy nie doczekac.

      No chyba ze mam to odczytywac jako komplement- uznano, ze jestem tak silny i
      odpowiedzialny, ze mozna spokojnie mnie 3 miesiace odlozyc na bok.
      Tylko ciekawe od razu po wejsciu do osrodka zrobilem sie nagle bardzo choory na
      alkoholizm i nie wolno mi bylo jechac na wesele brata 3 miesiace po terapii, bo
      zapije.





      • finlandia07 Re: cos o terapeutach 30.04.07, 19:53
        Bo wiesz,to chyba tak naprawde nie chodzi o Ciebie,mnie,Piotra czy
        Iksa.Liczby,statystyka,trendy, a ogólnie chodzi o kase.To ona kreci tym
        trzezwym i pijanym swiatem.Do niej modli sie ksiadz i dla niej terapeutyzuja
        terapeuci.Pewnie to przykre ale jednak prawdziwe.Tylko od nas samych zalezy
        jacy bedziemy,albo?
        • magtomal Re: cos o terapeutach 30.04.07, 20:42
          Nie dziwi mnie, że dostało się Twojej Żonie - myślenie "terapeutyczne",
          zakłada, że współuzależnieni, jeśli cokolwiek robią dla współmałżonka, wynika
          to TYLKO ze współuzależnienia. Ergo: trzeba ich tego oduczyć. Nie przyjmuje
          się, że niektóre zachowania wynikają po prostu z miłości, z troski i są w końcu
          zupełnie normalnym odruchem wobec ludzi, z którymi się żyje, których się lubi.
          I brak w tym indywidualnego podejścia - bo zgadzam się, że współuzależniony
          często nie potrafi odmówić i sporo robi wbrew sobie. Wtedy można uczyć go
          mówienia NIE. Ale przecież nie zawsze tak postępuje. Twoja Żona poszła to
          załatwić, bo tak chciała. Ale została wtłoczona w gotowy schemat
          współuzależnionej. Zaczęto wmawiać jej to, co nie było prawdą, co było wizją
          terapeuty.
          • tranzyt80 Re: cos o terapeutach 30.04.07, 22:12
            "najciekawsze" w tym wszystkim jest pozycja,na ktorej postawil sie obecnie sam
            Finlandia,stoi nad wszystkimi...nawet tymi "zdrowymi" :)),szybko zapomnial kto
            tu jest/czy byl? chory,zapomnial juz jak swego czasu sie do nich czolgal,czyzby
            to nie byl nasz ...Finlandia:)?!Jak to bylo na poczatku tego twojego
            trzezwienia?Chej!?Towarzyszu doli?
            Moze poczytaj,Fin,twoje pierwsze posty,przypomnij sobie i...;)

            magtomal napisała:
            "Twoja Żona poszła to załatwić, bo tak chciała."

            -a uwazasz,ze miala inne wyjscie...?
            A gdyby sie odwazyla i powiedziala glosno (moze pierwszy raz?)"NIE!" ?

            magtomal napisała:
            Ale została wtłoczona w gotowy schemat
            > współuzależnionej.Zaczęto wmawiać jej to, co nie było prawdą, co było wizją
            > terapeuty.

            -pofilozofuje... :)),
            cale nasze zycie to "wtlaczanie" ludzi w powielane schematy(rodzice "wtlaczaja"
            swoj schemat dzieciom,szkola mlodziezy,terapelci alkoholikom,ksieza wiernym
            itd.),
            jezeli poza "schemat" nawet Bog nie moze sie wychylac...to tym bardziej tez
            scisle w/g dogmatow "schematycznie-pracujaca" terapeutka do Finowej zony... ;)

            Na koniec wypada tylko zapytac,dlaczego tak ciagnie Finlandie na owe zjazdy,
            skoro ostatnio z taki wigorem krytykuje co wczesniej zachwalal,chce sie
            widocznie tanim kosztem wywartosciowac przed soba i zona,ze inni pozapijali a
            on nie ...czy jeszcze nie...?
            • finlandia07 Re: cos o terapeutach 01.05.07, 12:49
              No nie ,Tranzyt,troche to nie tak.
              Zjazd mial miejsce 10 mcy temu.Przyznaje ze przeszedlem wiele etapów róznego
              myslenia,zeuroczenia terapia(bo ona w koncu polazyla kres mojego
              picia),mitingami AA.Ale im dluzej pozostawalem trzezwy zaczelem inaczej to
              wszystko widziec,bardziej realistycznie,zauwazalem pewne wady tego co do tej
              pory bylo dla mnie bez skazy.I wcale sie tego nie wstydze ani nie zapominam o
              swoich wczesniejszych postach.Kazdy moze sie mylic,robic bledy,takze po to zeby
              po ich spostrzezeniu ich nie powtarzac.
              A tak na marginesie,to Ty cos do mnie chyba czujesz
              • tranzyt80 Re: cos o terapeutach 02.05.07, 21:12
                finlandia07 napisał:
                "Kazdy moze sie mylic,robic bledy,takze po to zeby
                >
                po ich spostrzezeniu ich nie powtarzac."

                -skad jestes taki pewien,ze twoje dzisiejsze myslenie,nie jest bledem ?
                zapijasz i idziesz w cug(tego wykluczyc na 100% nigdy nie mozna),pozostaje ci
                detoks i...co dalej ?,AA...?

                finlandia07 napisał:
                > A tak na marginesie,to Ty cos do mnie chyba czujesz

                -wystarczy jedno slowo...i przestane pisac do ciebie i o tobie
            • finlandia07 Re: do towarzysza doli-)) 01.05.07, 19:16
              Moja zona zawsze miala rózne wyjscia i najczesciej robila i robi co chciala i
              chce.
              NIE- ma zawsze prawo powiedziec i wie o tym bardzo dobrze.
              Tak jak magtomal napisala:poszla bo chciala.Ja ja poprosilem a ona powiedziala
              dobrze.Do znajomej lekarki poszla sama,nic mi nawet nie mówiac.
              Czula ze mi to pomoze,jest mi to potrzebne.Ciesze sie ze mam taka zone.
              A Ty,Tranzyt,masz kogos na kogo mozesz naprawde zawsze liczyc?
              Pytam bez cienia zlosliwosci,gdyby cos takiego Ci do glowy przyszlo-))
              • tranzyt80 Re: do towarzysza doli-)) 02.05.07, 21:15
                finlandia07 napisał:
                > A Ty,Tranzyt,masz kogos na kogo mozesz naprawde zawsze liczyc?

                -liczylem i licze tylko na siebie,nie wierze ludziom...
                zadowolony ?:)
                • finlandia07 Re: do towarzysza doli-)) 03.05.07, 08:04
                  Zadowolony,bo odpowiadasz konkretnie.
                  Z tym robieniem bledów,to moze byc tak jak piszesz:to co robie,,moze byc,ale
                  nie musi,kolejnym niepowodzeniem.
                  Ale dopóki nie spróbuje,nie bede wiedzial.
                  A o tym czuciu czegos do mnie to tylko wydalo mi sie ze szukasz cokolwiek zeby
                  sie przyczepic albo dokleic jakas latke.Moze sie myle,tak czy inaczej szanuje
                  to co piszesz i twój punkt widzenia.
                  Tez ludziom nie wierze,slucham co mówia
        • addicted11 Re: cos o terapeutach 30.04.07, 21:02
          Ja bym nie przesadzal az tak, na pewno wielu terapeuow, szczegolnie ex
          alkoholikow, znalazlo sobie w terapeutyzowaniu nisze dla siebie, bali sie
          wrocic do spoleczenstwa a przeciez za cos trzeba zyc, nie kazdy wydebi rente
          wiec trzeba cos robic- a tu jako alkoholik i to najlepiej z dlugim stazem mam
          od razu piekny wpis w c.v., inni musza za szkole placic i sie uczyc a jam
          alkoholik i nic nie musze:)

          ale bardziej mysle chodzi o zwyczajnie ludzkie przywary- niedouczenie,
          lenistwo, praca na odwal, schematyzm, tepota, uprzedzenia, napompowane ego i
          duma, nieumiejetnosc przyznania sie do niewiedzy i pomylki, upartosc, tak mozna
          ciagnac w nieskonczonosc.
          To dotyczy wszystkich ludzi a nie tylko terapeuttow, tyle ze w innych branzach
          nie ma takiego "domniemania nieomylnosci", "domniemania wspanialomylsnosci i
          wielkosci" i walenia czolem w glebe przed wykonawca.
          No i pewneg rodzaju tupetu, kory jest efektem tego.
      • tranzyt80 Re: cos o terapeutach 30.04.07, 21:26
        addicted11 napisał:
        " nie wolno mi bylo jechac na wesele brata ..."

        -fajnie,ze masz brata ;)
        • rauchen Re: cos o terapeutach 30.04.07, 21:40
          dowiedzial sie addi o weselu brata, postanowil sie przygotowac...terapia - moze
          jakas panienke by zapoznal ...

          a swoja droga to tak:
          rozumiem, ze nie na slub tylko na wesele, bo pewnie slub byl w kosciele, a tam
          woda swiecona;
          dalej:
          tanczyc nie moze, bo chory
          spiewac nie moze, bo chory
          jesc pewnie nie moze, bo chory, wiec pewnie na diecie
          pic nie moze, bo po chory,
          juz nie wspominajac o tych skarpetkach, bo dopiero bylby chory jakby musial tam
          zajrzec i cos wyluskac na prezent...
          • e4ska Ślepa furia 30.04.07, 22:32
            Rauchen, dlaczego ty takie rzeczy piszesz? co ci jest? Wczoraj wysmażyłaś
            całkiem serio wizję mojego męża wystawiającego mi walizki i stawiającego wybór:
            picie albo terapia - co w ogóle nie miało miejsca. Dzisiaj znów piszesz od
            rzeczy - sugerujesz Addiemu brak partnerki - cóż, byle jakich partnerek to jest
            pełno, ale takiej, która by odpowiadała... o, to już trudniej. Najłatwiej
            żenić sie dresiarstwu - 21 lat, alkoholizm, narkomania i dwoje drobnych dzieci.

            sugestia, że Addi chciał pojechać na wesele, bo jest seksualnie niewyżyty -
            stare insynuacje. No więc - ani śpiewać, ani tańczyć, w dodatku bida... skąd
            taki obraz... jeśli pojawia sie w twojej wyobraźni, to czemu nie chowasz go dla
            siebie.

            Po co osobiste wycieczki - w dodatku niczym nie poparte - czysta frustracja:(((
            Aż przykro czytać.

            a co masz do powiedzenia na temat sadystycznych skłonności terapeutów oraz ich
            zamiłowania do klamstwa? Przecież ciebie też olał woronowicz i w dodatku wyparł
            sie publicznie - jemu sie takie rzeczy nie zdarzają. Ryba psuje sie od głowy.
            • rauchen Re: Ślepa furia 30.04.07, 23:24
              wiesz eska, ja tak nie uczona jak addi, to mnie sie wszystko juz, no tego, wiesz

              no dobra, nikt z rodziny nie wie ze jestes alkoholiczka, wszyscy mysla zes
              ksiegowa. No dobra, no ale to w takim razie czemu twoj maz zapisal cie do
              osrodka, a nie do stowarzyszenia ksiegowych??
              • e4ska Re: Ślepa furia 30.04.07, 23:50
                Trudno sobie wyobrazić, prawda?

                Mąż miał mnie zapisać do psychologa - przecież moje zdychanie było natarczywe...
                sama o tym wspomniałam, ponieważ nic nie wiedziałam o alkoholizmie. Ale rodzina
                nie wie, że to jest alkoholizm. A jeśli wie, to nikt o tym nie mówi. Zwykłym
                ludziom alkoholik kojarzy sie z lumpem - proste.

                Ponieważ mąż z oszczędności polazł do darmowego ośrodka i spaskudził mi papiery,
                to ma u mnie przechlapane. Szkoda mu było głupiego sto zł. I tym podpisał sobie
                inne papiery:)

                Rauchen, musisz zrozumieć, że są takie modele małżeństw, gdzie jedno nie wtrąca
                sie drugiemu. Jesteśmy niezależni - finansowo też. Moje małżeństwo przetrwało
                dzięki temu długie lata - dobrze nam było, mimo że każde z nas posiadało "boki".
                Naruszenie żelaznych reguł mści się ... na tym, kto je złamał.

                Za późno sie spostrzegłam, gdzieśmy przyszli - ciemno było, poważnie - a ja
                jestem zbyt odważną i honorową osobą, aby sie wycofać - zresztą mogło dojść do
                szarpaniny. Ale mój mąż musiał mnie widzieć taką, jak zawsze - dumną, spokojną.
                Zresztą - nadpłynęła moja adrenalinka - i już by mnie z ośrodka nie wyciągnął
                nikt - ciekawość... nigdy nie byłam w takim miejscu - jak wyglądają pijaki, co
                tu się robi? no i - jak zwykle - rozśmieszyło mnie to... uwielbiam głupie
                sytuacje. Dziewczątko w recepcji - potem jakiś cienias-terapeuta...
                zainteresowałam się tym, co oni tam dają. Nawet dość entuzjastycznie do tego
                podeszłam, myślałam, ze poznam tajniki jakiejś wiedzy.

                Dopiero później dotarło do mnie, jakie to ryzyko łazić na spotkania w takie
                miejsce. Dobrze, bo umawiałam się bardzo późno.

                Nie traktowałam poważnie tych wizyt - to było jedno z moich dziwactw... dopóki
                myślałam, że jak oleję całkiem, to zrobią wywiad - kręciłam na maksa, potem były
                tzw. jaja, a potem znudziło mi się całe przedsięwzięcie.

                Mąż był nawet ciekaw - jak tam jest - proste: zapisz sie, to zobaczysz - więcej
                nie pytał. I tak jest do dziś. Ty wiesz więcej o moim pijaństwie niż moja
                rodzina... i tak pozostanie. Jeśli pozwolą wielkie nieba:)))
          • addicted11 Re: cos o terapeutach 01.05.07, 08:17
            rauchen napisała:

            > dowiedzial sie addi o weselu brata, postanowil sie przygotowac...terapia -
            moze
            >
            > jakas panienke by zapoznal ...
            >?????
            > a swoja droga to tak:
            > rozumiem, ze nie na slub tylko na wesele, bo pewnie slub byl w kosciele, a
            tam
            > woda swiecona;
            ?????
            > dalej:
            > tanczyc nie moze, bo chory
            ?????
            > spiewac nie moze, bo chory
            ?????
            > jesc pewnie nie moze, bo chory,
            ?????

            wiec pewnie na diecie
            ?????

            > pic nie moze, bo po chory,
            ????
            > juz nie wspominajac o tych skarpetkach, bo dopiero bylby chory jakby musial
            tam
            >
            > zajrzec i cos wyluskac na prezent...

            ????


            ????????

    • e4ska Re: cos o terapeutach 01.05.07, 00:31
      Zwykła lekarka - ale widać wiedziała więcej. Ot, wykształcona i doświadczona
      kobieta.

      Podobnych historii słucha się... ustawicznie. Masz rację, Fin. Sucz... :)))

      wydaje mi sie, że moje radości z trzeźwości - co tak trudno pojąć udręczonym
      terapiami - są efektem tego, że żadna taka czy żaden taki nie mogli zepsuć mi
      przyjemnego bycia sobą.

      a próbowano - oni chyba zawsze próbują. Uśmiechnięty, rozradowany alkoholik
      burzy jakieś ich tam pałace lodowe. Sprawdziłam - wymyślałam rzekome głody...
      jakie szczęście dla terapeuty. Łatwo sprawdzić. Oni trawią tylko udręczonych
      ludzików. Zastrachanych. Szczęśliwych na komendę. Zawsze na baczność w cieniu
      butelki. I jak mogą, tak alkoholikom szkodzą - niczym sucz Wam obojgu. Rwą kasę
      - gdzie się da.

      i ty jesteś zupełnie inny od tamtego świeco wypuszczonego Fina - aż miło czytać.
      Fin - jesteś bardzo podobny do nas, samodzielnych:) - bardzo uczciwy, myślący,
      otwarty i... nie musisz nazywać emocji - ty je masz:)
      • tenjaras Re: cos o terapeutach 01.05.07, 06:59
        ktoś wyraża swoją wątpliwość, a Ty go e4ska chwalisz, że teraz żyje w pięknym
        klimacie, takim jaki sama pochwalasz?
    • aleksandra_wer Re: cos o terapeutach i coś o Tobie 01.05.07, 09:53
      Skoro byłeś na terapii to pewnie wiesz coś o mechanizmie dumy i kontroli i znasz
      jego przejawy,zastanów się Finlandio07 na ile zmieniłeś swoje nawyki z picia
      teraz kiedy nie pijesz,bo mam wrażenie,że wiele ich zostało.
      • e4ska Re: cos o terapeutach i coś o Tobie 01.05.07, 10:22
        Ciekawi mnie, jak nazywa sie mechanizm, który nakazuje terapeucie zachowywać sie
        od rzeczy, być nieżyczliwym, wtrącać się w osobiste sprawy rodzinne. Penelopa
        poszła po konkretną rzecz - mąż, pijak po odwyku zamkniętym, pracujący za
        granicą, chce przyjechać na zjazd sterapeutyzowanych. Potrzebuje skierowania.
        Terapeutka nie daje tego skierowania, ponieważ według tej pani żona nie powinna
        nic zrobić dla męża. Czy alkoholik nie ma prawa do decydowania o sobie? A Fin
        przyjechał - i co, opił się? Jak do tej pory - jego trzeźwe życie jest godne
        podziwu - żeby tak kochali się w rodzinach terapeuci nasi... ale tutaj, jak
        wiadomo, heh... różnie bywa, żeby nie powiedzieć - bywa nieraz źle. Palcem bym
        mogła pokazać - a ja nie z tego środowiska:)

        Tę panią powinno sie po prostu opieprzyć, ale najpierw - złożyć skargę. Póki
        terapeutyzowani nie nauczą się, że należy chronić swoją prywatność i nie
        pozwalać na poniżanie, będzie tak, jak jest. I żaden mechanizm wymyślony przez
        półgłówków nie ma tutaj nic do rzeczy.

        Fin, chodzi o to, co tak pięknie wypisywał tutaj august, strasznie zakumplowany
        z pijackim bóstwem warszawskim po stówce za kwadrans - na pana szczekasz?
        Adyć my psy są, nie ludzie - jak gada chłopstwo wynędzniałe Gombrowiczowskie:)))
        • deoand Re: cos o terapeutach i coś o Tobie 01.05.07, 12:01
          Ponieważ mąż z oszczędności polazł do darmowego ośrodka i spaskudził mi papiery,
          to ma u mnie przechlapane. Szkoda mu było głupiego sto zł.

          Bravo bravo bravo ....

          Brawo dla twego męża ... zachował sie jak normalny męzczyzna a nie
          jak ....

          Kto to słyszał aby na żonę pijaczkę wydawać 100 pln ....
          to by była hańba i wstyd dla mężczyzny ....

          i tak wstyd , ze kobita chla ... trzeba było wcześniej za kudły i
          won .....

          natomiast w sprawie tego skierowania .... niestety konflikt
          interesów ...
          z jednej strony po to jest żona aby załatwiała sprawy za męża ..
          taki jej żoniny obowiązek ... i łaski nie robi ...

          z drugiej strony sa jednak ludzie czy nawet terapeuci postepujący w
          myśl zasad ...

          sam ma przyjśc zainteresowany tzn sam ma przyjśc i koniec ...

          a nie zona ...

          Takie sa zasady gry ... w końcu nikt Tobie nie każe chodzic na
          terapie i na nawroty

          Łaski nie robisz .....

          i to nie ty ustalasz warunki gry ....

          a czy to ci siepodoba czy nie .... to popłakacna forum kazdemu
          wolno ...

          pzdr deo

          • e4ska Re: cos o terapeutach i coś o Tobie 01.05.07, 12:38
            "Kto to słyszał aby na żonę pijaczkę wydawać 100 pln ....
            > to by była hańba i wstyd dla mężczyzny ...."

            zgoda, zgoda - teraz jest szansa, aby wydawać zasoby portfela na wartościowe
            kobiety - a one kosztują coś w granicach bóstw warszawskich i są równie
            skuteczne w rozładowywaniu napięć, emocji i mechanizmów męskich jak owo
            przesławne bóstwo.

            czyli - nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - bokiem:)
        • tenjaras Re: cos o terapeutach i coś o Tobie 01.05.07, 20:43
          e4ska napisała:

          > poszła po konkretną rzecz

          i przy okazji ujawniły się nieprzyjemne sprawy, a na takie często reaguje się
          negacyjnie, jeśli ktoś latami wypierał dysfunkcję w domu, to tak z dnia na
          dzień nie zaprzestanie, a gdy spotyka się w tym stanie ducha, osobę świadomą to
          reaguje się tak, jakby ta osoba atakowała - to jest ten mechanizm e4ska

          wiesz co to zakłamanie? wiesz po co ludzie z dysfunkcją zafałszowują obraz
          świata? tworzą własny?
      • finlandia07 Re: cos o terapeutach i coś o Tobie 01.05.07, 13:41
        pewnie cos zostalo.Nielatwo zmienic swoje nastoletnie przyzwyczajenia czy
        nawyki.Ja chce cos z nimi zrobic i to robie.Malymi kroczkami ale do przodu
      • addicted11 Re: cos o terapeutach i coś o Tobie 01.05.07, 13:44
        aleksandra_wer napisała:

        > Skoro byłeś na terapii to pewnie wiesz coś o mechanizmie dumy i kontroli i
        znas
        > z
        > jego przejawy,zastanów się Finlandio07 na ile zmieniłeś swoje nawyki z picia
        > teraz kiedy nie pijesz,bo mam wrażenie,że wiele ich zostało.


        Ale sprany mozg, o ja Cie nie moge!
        • addicted11 Re: cos o terapeutach i coś o Tobie 01.05.07, 13:49
          mechanizm dumy i kontroli to wystapil tu u terapeuty a nie Fina.

          Zalosne, terapeuta chcial sie dowartosciowac faktem, ze facet bedzie musial
          zaiwaniac 900 kilometrow do niego i albo upoci sie za kolkiem, albo zmarnuje 2
          dni w pociagu albo wyda fortune na samolot.
          Co za niedowartosciowanie!
          ze kobieta lubi jak mu mezczyzna do lozkka sniadanie przyniesie to rozumiemn,
          ale zeby kogos 00 km ciagac dla wlasnej dumy to juz chore.
    • rauchen Re: cos o terapeutach 01.05.07, 15:27
      wiesz co fin, czy naprawde sadzisz ze niezyczliwosc i brak wyrozumialosci w
      przychodni jest tak straszne, ze powinny sklonic niedostosowanego alkoholika do
      tego zeby sie zapil???
      Alkoholik wraca do picia bo ma taki schemat rozwiazywania problemow zyciowych,
      czy to w przychodni czy ogolnie.
      Ach, zeby to zycie bylo zawsze zyczliwe i wyrozumiale, i nie spowodowalo zesmy
      w pewnym momencie stali sie alkoholikami. przeciez my tylko lubilismy alkohol,
      jak cala rzesza innych, a alkoholizm na nasze nieszczescie nam przypadl w
      udziale? A dlaczego nie zenkowi z sasiedztwa, ma brzydka zone i do tego zrzede,
      jemu bardziej z alkoholizmem byloby do twarzy.
      • rauchen Re: cos o terapeutach 01.05.07, 15:52
        a dalej fin, czy nie upiles sie nigdy z radosci, dlatego ze wszystko co
        zaplanowales poszlo tak gladko, ze tylko to uczcic?
        Zakladamy, ze zona poszla do przychodni po zaswiadczenie, a pani terapeutka, z
        radosci ze nie pijesz mowi do zone: wie pani co, to tutaj maz ma jedno
        zaswiadczenie, a tu jeszcze drugie, date sobie sam wpisze kiedykolwiek bedzie
        potrzebowal, oby tylko nie pil dalej.
        poszedles do szefa, a szef patrzy i sie pyta: a ty co tylko na kilka dni
        jedziesz, a gdzie tam, masz tu jeszcze tydzien urlopu, platnego oczywiscie. I
        wiesz co, co ty sie bedziesz tlukl samochodem te 900 km, tu masz bilet na
        samolot, business class, na koszt firmy. I wiesz co jeszcze, tak sobie wlasnie
        mysle, ze jak wrocisz, to mam dla ciebie propozycje, bo wlasnie potrzebuje
        kogos na konkretne stanowisko, za konkretne pieniadze, i wydaje mi sie ze ty
        wlasnie sie nadajesz.

        • finlandia07 Re: cos o terapeutach 01.05.07, 19:04
          Rauchen:opisalas prawie wszystko co wtedy moglem,i czesciowo dostalem,od szefa
          tez(poza business class).Za bilet podziekowalem i pojechalem na wlasny
          koszt,wlasnym samochodem.Dodatkowy tydzien urlopu wzialem bezplatny.
          Ja upijalem sie najczesciej tylko z radosci,dopiero potem od kazdej
          okazji,wazne aby byla.Co to ma wspólnego z ludzka zyczliwoscia czy tez pójscie
          na reke w np. przychodni?
          U wielu uzaleznionych jej brak,czy tez traktowanie czlowieka per noga aby go
          tylko zbyc jest rzeczywiscie czestym powodem do zapicia.To w wiekszosci ludzie
          ludziom umieja tak umilic zycie ze ci drudzy,slabi,chorzy chowaja sie za
          etykietka butelki.Zauwaz ze np Ciebie wyprowadza z równowagi"niesforny" Addi do
          tego stopnia ze czuje czasami u Ciebie przyplyw furii,a sa to jedynie
          slowa.Pamietam ze na terapii ktos tam powiedzial ze jak cos, co powiedza o
          Tobie zaboli,to jestes trafion/a/y.
          Jak to mówi moja córka:czy chcesz o tym porozmawiac?-))
          • e4ska Re: cos o terapeutach 01.05.07, 19:20
            A może ty, Fin, przystojny jesteś? I zapadłeś w serduszko, znaczy - przeniosłeś
            się pani terapeutce... też tak może być. Ładny nieosiągalny pijak... jak się
            napije, to przyjdzie. A nie żeby małżonkę przysyłał. Tak się nie robi, Fin:)))

            Na drugi raz - osobiście, rączki całuję pani dobrodzice... ucz sie, ucz...
            • finlandia07 Re: cos o terapeutach 02.05.07, 07:18
              e4ska napisała:

              > A może ty, Fin, przystojny jesteś? I zapadłeś w serduszko, znaczy -
              przeniosłeś
              > się pani terapeutce... też tak może być. Ładny nieosiągalny pijak... jak się
              > napije, to przyjdzie. A nie żeby małżonkę przysyłał. Tak się nie robi,
              Fin:)))
              > Co Ty,brzydal jestem,konus,pólgarbaty.Ale i taki bym sie na wp terapeutke nie
              polakomil...-)))))
              > Na drugi raz - osobiście, rączki całuję pani dobrodzice... ucz sie, ucz...
          • rauchen Re: cos o terapeutach 01.05.07, 22:05
            wiesz, mnie sie tez wydaje ze bylo by mimo gdyby ktos taki jak w twoim
            przypadku poszedl na reke. Bylo by nawet bardzo milo; natomiast ja znajac
            siebie moze za bardzo bym sie zaczela "przyzwyczajac" do tego ze mi ida na reke.
            Dostajesz paluszek, no to i reka by tez przydala.
            Tyle ze dalej uwazam, ze nie powinnam wymagac dla siebie za duzo, zwlaszcza w
            miejscu do ktorego trafilam przez to, co sama sobie zgotowalam. I dlaczego nie
            bylam taka madra jak wchodzilam w alkoholizm. I najwieksza dawke niezyczliwosci
            i brak wyrozumienia otrzymalam od samej siebie, dalej idac w alkoholizm. I o
            ile w zyciu spotyka sie na swojej drodze wrogow, to najwiekszym wrogiem dla
            siebie okazalam sie sama ja, i ze nadal wlasciwie ten wrog siedzi we mnie, bo
            jesli chodzi o picie, to zaden wrog nie doprowadzi mnie do tego zebym chcwycila
            za butelke, to ja sama z siebie zrobie. Na tym forum nie mam zadnego wiekszego
            wroga od samej siebie. Do picia nie skoni mnie addi-specjalista leczenia
            alkoholizmu przekonywujacy do swoich pogladow, ani august czasami bedacy
            bardziej swiety niz wszyscy swieci :)))))
            Bo ja uwazam ze w moim zyciu najwiecej - za przeproszeniem - spier... to ja
            laskawie sama chyba probowalam, i bylam na bardzo dobrej drodze pijac.
            i o ile alkoholizm trudno uwazac za blogoslawienstwo zyciowe, to ja mysle ze na
            dzien dzisiejszy moze byc jakims wyznacznikiem tego zeby uwazac na to zeby
            dalej juz sie nie krzywdzic. Sprawy sa do zalatwienia, problemy do
            rozwiazywania, choc nie wszystkie sprawy dadza sie zalatwic a problemy
            rozwiazac.

            Druga sprawa na ktora zwrocilam uwage, to ta kasa, na ktora niby to leca
            terapeuci, i ten czas twoj stracony gdy to 900 km musisz jechac po
            zaswiadczenie, bo zona zalatwic nie moze.
            Tak sobie mysle ze akurat u nas, alkoholikow, to troche smiesznie to tak
            wyglada, jak po tych latach wydanej kasy na alkohol, i czasu straconego na
            picie i leczenie kacy, nagle po kilku miesiacach najwazniejsze staja sie kasa
            wydana na terapute, i czas ktory nam zabieraja na te terapie.
            Ja przez rok chodzilam na terapie za darmo. Wiedzial ze to nie jest az tak za
            darmo, bo ktos placi za prace terapucie, sa to pieniadze z podatkow, do ktorych
            akurat sie nawet nie dokladalam, bo nie pracowalam.
            Natomiast z drugiej strony wiedzialam ze jest to dla mnie chyba jedyna szansa,
            ze jesli ja wykorzystam, moze nadejdzie czas kiedy wroce do pracy, i to swoje
            zadluzenie splace. Z drugiej strony mialam nie korzystanie z tej szansy,
            zwiekszajac szanse na dalsze picie i zmniejszajac coraz bardziej szanse na
            powrot do pracy, na znalezienie pracy, jakikolwiek powrot do normalnosci, do
            tego co wlasciwie chcialam a z kazdym ciagiem tracilam.
            Znalazlam prace po roku. Mysle ze swoj dlug wobec podatnikow, czyli to co
            powinnam byla zaplacic za poradnie, splacilam. I tak szczerze mowiac, dzieki
            temu ze mialam ta szanse leczyc sie na poczatek na czyjs koszt, tak wlasciwie
            przestal mi ciazyc obowiazek podatkowy. zabieraja tego kupe z czlowieka, nie
            zawsze przeznaczone na cele wg mnie wlasciwie, ale tylko dzieki temu ze ktos je
            placil, ja mialam szanse uzyskac pomoc, przestac pic, czyli szczescie ktore nie
            jestem w stanie przeliczyc na pieniadze.
        • addicted11 Re: cos o terapeutach 01.05.07, 19:22
          rrauchen ma taka metode: normalna rzecz wrzuca pmiedzy podobnegi typu
          zdarzenia, tyle ze wykoslawione do absurdalnych rozmiarow, i wtedy ta nrmalna
          rzecz "zaraza" sie przbywajac z tymi absurdami i tez sie nim staje.
          A przeciez to byla normlna proisba o przysluge, jak najbardziej uzasadniona- od
          zony nie wymagalo to wiekszego wysilku, od terapeuty rowniez, a u Fina ta sama
          czynnosc wiazalaby sie z wielokrotnie wiekszym wysilkiem.
          Taka odmowa to jak zlosliwosc- tak jakbym idac jadac do sklepu na drugi koniec
          miasta odmowil zakupu jakiegos drobnego produktu wedle glupiej zasady " jak
          chce to niech se sam jedzie".
          To zwykla niezyczliwosc, malostkowosc.

          A Twoja metode rauchen pokaze na przykladzie.

          robotnik w fabryce poprosil szefa o 15 minut przerwy na zjedzenie.
          Szef mowi " Tak, a moze jeszcze chcesz zebym cie zaniosl do stolowki na obiad?
          moze jeszcze ufundowac Ci obiadzik, co bedziesz sie meczyl, o moze jeszcze
          lyzeczka do ust podawac".
          I tak to prosba o zaspokojenie glodu staje sie przez zarazenie jakas aberracja,
          pracownik stroi fochy i ma kaprysy, bo chce kanapke zjesc.

          Zauwazylem u Ciebie te metode nie pierwszy raz, jest to fakt efektowna, czasem
          nawet mozna sie posmiac, ale z prawda ma to gowniany zwiazek.

          • rauchen Re: cos o terapeutach 01.05.07, 21:16
            robotnik w fabryce to ma przerwe na jedzenie, o ktora zazwyczaj nie musi pytac
            szefa. Oczywiscie w cywilizowanych krajach.
            • addicted11 Re: cos o terapeutach 01.05.07, 22:19
              rauchen napisała:

              > robotnik w fabryce to ma przerwe na jedzenie, o ktora zazwyczaj nie musi
              pytac
              > szefa. Oczywiscie w cywilizowanych krajach.


              To byl przyklad.



              To co piszesz o podatkach- z bolem przyznam Ci racje.


              To co piszesz o porownywaniu, ze niby skoro przepilem w zyciu duzo to i na
              samolot moge wydac, mimo, ze obiektywnie zbedne- to juz glupota totalna.

              Bulic duza kase i tracic wiele godzin tylko po to

              zeby wziac osobiscie zaswiadczenie???

              tak to sie zachowuje biurwy, ktore kaza przynosci siedem razy zaswiaczenie bo
              maja taki kaprys.



              usprawiedliwiasz niezycziwosc dogmatyzm terapeuty tym, ze skoro ktos zmarnowal
              duzo na alkohol to i teraz moze zmarnowac.
              to niedorzeczne.
              to glupie.
              to skandal.

              z tym pisaniem, ze "sama sobie jestem wrogiem" to jest taka kokieteria, ktora
              ma zdobyc uznanie- "o patrzcie, jaka jestem dojrzala, nikogo nie obwiniam tylko
              siebie".


              jak tak siebie nie lubisz i jestes do niczego to wez idz popros o eutanazje, do
              Holandii blisko, po co meczyc siebie i innych, jak sie lubisz poswiecac to sie
              poswiec.

              nie lubie takich gadek, takiego publicznego ostentacyjnego przyznawania sie do
              wszystkiego, bo jest ono tak samo nieprawdziwe jak obwinianie wszystkich
              dookola, tylko wahadlo w druga manke.

              i jeszcze do takiego samego zachowania przymuszsz innych.

              troche umiaru.





              • addicted11 Re: cos o terapeutach 01.05.07, 22:27
                z ta eutanazja to bylo bardzo niesmaczne, przepraszam wszystkich.
                • rauchen Re: cos o terapeutach 01.05.07, 22:35
                  dlaczego niesmaczne?
                  Ja po smierci, jesli sie bede jeszcze nadawac, pisze sie na uniwersytet, jako
                  eksponat dla studentow medycyny. To wlasciwie postanowione :)))
              • rauchen Re: cos o terapeutach 01.05.07, 22:33
                dobrze fin napisal, znow cie trafilo :)))

                co do tej biurwy - hmm, rozumiem ze juz na wieki zamierzac zostac robotnikiem w
                fabryce, bo praca w biurze jest dla ciebie widocznie czyms ponizajacym. No
                chyba ze ty sie od razu szykujesz do pracy w gabinecie ministra :))))

                koketeria nazywaj co chcesz i co ci sie podoba u mnie, masz wolna reke :)))

                a po eutanazje wcale nie musze jezdzic do Holandii :)))))
                • addicted11 Re: cos o terapeutach 01.05.07, 23:03
                  pracownik biurowy to nie to samo co biurwa.
                  to pojecie szersze.

                  tak, kokieteria, poza, pokazowka.

                  chcesz sie na sile pokazac, ze ty nie obwinias innych, ze takas dojrzala.
                  ale w tej pokazowce nadal obwiniasz- tyle ze siebie.
                  a chodzi o to, zeby nie obwiniac w ogole, a nie zmienic wektory, czyz nie?

                  lansujesz mentalnosc cierpietnicza, jak polowa talatajstwa z osrodkow terapii,
                  ja najgorszy, ty najgorszy.
                  licytacja kto gorszy, bardziej zdeprawowany, wystawianie na cokoly ludzi
                  faktycznie zdeprawowanych, wszystko na opak.

                  udowadnianie zulowi, ze jest profesorem a profesorowi ze jest zulem.

                  co bys nie powiedzial- to ci powiedza odwrotnie.

                  jak chcesz indywidualnego traktowania- tto mowia zes jak wszyscy
                  jak mowisz ze jestes jak wszyscy- to nie, to wtedy jestes alkoholikiem, kims z
                  innej planety.

                  mam wrazenie, ze alkoholika z alkohoikiem laczy 100% genow, z niealkoholikiem
                  z kolei 5%.
                  blizej alkoholikowo do alkoholika niz bratu do siostry
                  a alkoholikowi dalej do czlowieka niz czlowiekowi do orangutana.



                  • rauchen Re: cos o terapeutach 01.05.07, 23:13
                    ja siebie nie obwiniam, po prostu staram sie byc swiadoma tego ze swieta nie
                    jestem.
                    • addicted11 Re: cos o terapeutach 01.05.07, 23:30
                      rauchen napisała:

                      > ja siebie nie obwiniam, po prostu staram sie byc swiadoma tego ze swieta nie
                      > jestem.



                      no tak, ale po swietosci nastepnym etapem jest potepienie?
                      nie ma nic po srodku?

                      moje sugestie

                      na przyklad "niedoskonalosc", potem "przecietnosc", potem "slabosc"
                      ?

                      na watku obok pisze o wielkiej historycznej mistyfikacji- jak zule wmowili
                      innym ze sa zulami aby ratowac swoja reputacje. dalas sie wciagnac w ten wir,
                      bedziesz w kolku na mityngu z zulami sie licytowac kto wiekszy kawal ch..a.

                      zaladowali Cie ladnie w bambuko, musisz to przyznac, jestes narzedziem w rekach
                      bandy kryminalistow, dajesz im swoja osoba alibi i pocieszenie, wyssali z
                      Ciebie wszystko do ostatniej kropli krwi i jescze tak cie zakrecili, ze im
                      dziekujesz.

                      Musisz jechac na Bronx i od rapperow nauczyc sie jak sie nie dac robic w balona.

                      a ja te klimaty pie.., wole uznawac, ze jestem ani zly ani dobry, taki
                      bylem, jestem i mam nadzieje bede.
                      ze sklonnoscia do dobrego.



                      w pakiecie z dobrocia nie idzie slepota, zastrzegam.
                      • rauchen Re: cos o terapeutach 01.05.07, 23:46
                        problem polega na tym ze ty jestes o wiele bardziej zakrecony wokol AA niz ja.
                        A AA faktycznie pozbawilo mnie bardzo wiele....konfortu picia :))))
                        • addicted11 Re: cos o terapeutach 01.05.07, 23:52
                          rauchen napisała:

                          > problem polega na tym ze ty jestes o wiele bardziej zakrecony wokol AA niz ja.
                          > A AA faktycznie pozbawilo mnie bardzo wiele....konfortu picia :))))



                          tak, zgadza sie.
                          wcale tego nie neguje.
                          bawi mnie to dekonspirowanie AA.

                          jestem takim niespelnionym detektywem- dziennikarzem, wytropilem niezla afere.
                          robie tto spolecznie, czasem to ciezka praca, poswiecam sie, daje z siebie ile
                          moge dla dobra ludzkosci.
                          mam w sobie taki element altruistyczny, lubie cos dla ludzi zrobic pozytecznego.

                          kazdy powinien miec taka pasje- uczestniczyc w akcjach charytatywnych,
                          spolecznie sie udzielac, nie zajmowac sie tylko czubkiem swojego nosa.
                          Tobie tz tak radze.

                          Na razie jestes poslusznym narzedziem, ale kiedys zrozumiesz.
                          tego ci zycze z calego serducha.
                          • rauchen Re: cos o terapeutach 01.05.07, 23:59
                            a ja mam zupelnie inne wrazenie:
                            otoz ja sobie mysle, ze ktos, kto naprawde calkowicie jest oddany AA - akurat
                            chyba august jest wyjatkiem - to jak sobie poczyta moje posty do ciebie to
                            chyba lapie sie za glowe, bo z pokora w moim wydaniu gdy pisze do ciebie to
                            chyba nie jest najlepiej, hehehe :)))
                            • addicted11 Re: cos o terapeutach 02.05.07, 00:16
                              rauchen napisała:

                              > a ja mam zupelnie inne wrazenie:
                              > otoz ja sobie mysle, ze ktos, kto naprawde calkowicie jest oddany AA - akurat
                              > chyba august jest wyjatkiem - to jak sobie poczyta moje posty do ciebie to
                              > chyba lapie sie za glowe, bo z pokora w moim wydaniu gdy pisze do ciebie to
                              > chyba nie jest najlepiej, hehehe :)))

                              HAHAHA

                              Podpprowadzalem Cie miesiacami, od roznych stron, i w koncu mam " Mysz w
                              pulapce"


                              Fanfary- Rauchen przyznala sie, czym sa jej posty do Addicted!

                              zalatwailem cie na cacy, jak Tom cruise Jacka Nicholsona w filmie "A few good
                              men (ludzie honoru)

                              po prostu jak na sznureczku poszla Rauchen za Addim, pieknie, tyle czasu
                              misterie to tkalem, i jest, pulapka trzasla.

                              Rauchen przyznala, ze od miesiecy swiadomie lamie zasady AA>

                              To dobry krok, przyznalas sie.



                              • rauchen Re: cos o terapeutach 02.05.07, 00:33
                                ja ci juz na samym poczatku napisalam ze jestes dla mnie swoistym powrotem do
                                przeszlosci.
                                Ja nie wiem czy lamie zasady AA, natomiast mam w tobie swoiste zwierciadlo
                                spraw ktorych kiedys sie potrafilam czepiac i podobnie jak ty z igly robic
                                widly. Ja na tobie robie swoisty rachunek sumienia z przeszlosci.
                                Twoje wywody mnie tym bardziej smiesza, jak sobie pomysle ze pewnie ja tak w
                                nieskonczonosc bym tez mogla. przeszlo, minelo, ale by zupelnie o tym nie
                                zapominac przyjde na forum, wlacze sobie twoj post i od razu mi wesolo,i nie
                                wazne jak ktos je odbiera, to ja mam naprawde swietna zabawe.
                                A dodatkowo jeszcze mnie laskawie obdarzasz w takie aspekty spraw, o ktorych
                                nawet sama nie wpadlabym ze moglybyc moim udzialem, a mozliwe ze byly.

                                I jesli mam tu cos wtracic z AA, to pada tam takie zdanie, ze ktos kto pozornie
                                jest twoim wrogiem, moze byc tak naprawde dla ciebie najlepszym nauczycielem.
                                • addicted11 Re: cos o terapeutach 02.05.07, 00:38
                                  rauchen napisała:
                                  mnie z kolei Twoje wpisy smiesza i przypominaja mi siebie samego sprzed roku,
                                  gdy bylem swiezo po terapii.



                                  ale Ty mnie zupelnie zle odbierasz.
                                  mnie wtej chwili te cale AA to juz bardziej bawi niz straszy, krytykuje i
                                  owszem, ale juz z innych powodow.
                                  nie wiem, moze Tobie wydaje sie ze ja sie tym bardzo przejmuje, ze wewnetrznie
                                  jakos ciagle walcze z tym AA, ale to sie skonczylo juz jakis czas temu.
                                  naprawde, ja juz teraz oceniam AA z zewnatrz a nie od srodka.
                                  mne tam juz nie ma.
                                  i dobrze mi z tym.
                                  • addicted11 Re: cos o terapeutach 02.05.07, 00:42
                                    ja mam z kolei refleksje- o Boze, dobrze ze sie zatrzymalem, co bo to bylo
                                    gdybym taki sie stal.

                                    ja jestem dla Ciebie pworotem do rpzeszlosci, a Ty dla mnie powortem do
                                    przeszlosci i ostrzezeniem naraz.

                                    bylas jak i inni swiadkami mojej meczrani po terapii.
                                    ona sie zakonczyla.
                                    czy mozna to nazwac zatrzymaniem?
                                    wedlug mnie to Ty sie zatrzymalas.
                                    stoisz ciage w tym samy miejscu.
                                    ja juz piety ci pokazalerm.

                                    kazdy obiekwtynie moze osadzic moje posty z ostatnich miesiecy i Twoje, kto ma
                                    w sobie wiecej luzu, wiecej swobody.

                                    a ze czasem sie wyrazam ostrzej niz kiedys- to lekcja z fabryki, dostalem w
                                    dupe- jak chcialas.
                                    • janulodz Re: cos o terapeutach 02.05.07, 08:25
                                      addicted11 napisał:
                                      "kazdy obiekwtynie moze osadzic moje posty z ostatnich miesiecy i Twoje, kto ma
                                      w sobie wiecej luzu, wiecej swobody."

                                      Z korzyścią dla Addiego i z przykrością dla Rauchen - potwierdzam

                                      Rauchen, może byś już wyszła z tych pieluch.:)) Niedługo skończysz dwa lata.
                                    • rauchen Re: cos o terapeutach 02.05.07, 18:18
                                      hehehe,
                                      piety to nie tylko mnie pokazales, bo przeciez tu wszyscy wiedza do czego sluza
                                      ci skarpetki :)
          • aleksandra_wer cos o terapeutach 02.05.07, 08:26
            Mam wrażenie,że w wielu wypowiedziach czytam nagonkę na terapeutów.Podobno jak
            ktoś trzeźwieje to to bardziej boli niż wtedy,gdy przestaje pić??Wprowadzanie
            zmian jest bardziej boli -niestety tyle utartych schematów z okresu picia trzeba
            zmienić by zacząć żyć.
            Droga rauchen twoje wypowiedzi czytam z niesamowitym zainteresowaniem.Pozdrawiam.
            Ps.Tu nie chodzi by alkoholika z buta i że brak tu ludzkiej życzliwości,ale
            właśnie o ludzkie traktowanie.
            A najdziwniejsza wypowiedz dotyczyła terapeutki i jej fascynacji fin.Dziwna
            sprawa-nie wiedziałam,że forum ma takiego rodzaju wsparcia udzielać-bo to raczej
            brzmi jak myślenie zabarwione paranoją-ostro.
            • janulodz Re: cos o terapeutach 02.05.07, 08:32
              Aleksandro, a jak długo według Ciebie się trzeźwieje?
              • aleksandra_wer Re: cos o terapeutach 02.05.07, 10:07
                Rozchodzi się o długość czy o jakość??
                • janulodz Re: cos o terapeutach 02.05.07, 10:17
                  A można wytrzeźwieć inaczej?
                  • aleksandra_wer cos o terapeutach 02.05.07, 15:42
                    janulodz napisał:

                    > A można wytrzeźwieć inaczej?
                    Z tego co czytam to się okazuje,że tak.Przynajmniej co do niektórych wypowiedzi
                    takie odnoszę wrażenia.Nie chce nikogo obrażać,ale nadal mam poczucie,że tutaj
                    odbywa się jakaś dziwna nagonka na terapeutów-obwinianie,tłumaczenie i wymówki.
                    Nie tego się spodziewałam po tym forum.
                    Pozdrawiam.
                    • janulodz Re: cos o terapeutach 02.05.07, 16:21
                      Nie odpowiedziałaś na moje pytanie.
                      Co miałaś na myśli pytając o długość, czy jakość trzeźwienia. Czy są jakies stopnie trzeźwości?
                      • aleksandra_wer Re: cos o terapeutach 02.05.07, 19:32
                        Zadałeś mi pyt.jak długo się trzeźwieje czy coś w tym stylu.
                        A ja po prostu myślę,że nie chodzi ile,ale jak i to była moja odp.
                        Niektórzy nie piją 2 lata i właśnie chodzi o to,że nie piją wydaje mi się,że
                        liczą się zmiany jakich ta osoba potrafiła dokonać przez ten czas a nie ile nie
                        pije.I nie chodzi mi o to komu miałaby to zawdzięczać.
                        Pozdrawiam.
            • addicted11 Re: cos o terapeutach 02.05.07, 10:56
              aleksandra_wer napisała:

              > Mam wrażenie,że w wielu wypowiedziach czytam nagonkę na terapeutów.Podobno jak
              > ktoś trzeźwieje to to bardziej boli niż wtedy,gdy przestaje pić??Wprowadzanie
              > zmian jest bardziej boli -niestety tyle utartych schematów z okresu picia
              trzeb
              > a
              > zmienić by zacząć żyć.


              to sa kolejne frazesy ktore sa na reke terapetow.
              Jako, ze "trzezwienie boli", to terapeuta ma prawo do wszystkiego.
              Nieprofesjonalizm
              • addicted11 po2jne klamstwo Rauchen 02.05.07, 11:10
                Rauchen jest klamca.
                Jedno klamstwo juz potwierdzil Janu-
                otoz Rauchen wczoraj stwierdzila- nie pierwszy raz- jakoby moje posty
                ja "zawsze swietnie bawily, poprawialy nastroj".

                Czy to prawda?
                Kazdy kto widzi dawke agresji, jadu, zlosliwosci i czasem chamstwa we wpisach
                Rauchen do mnie niech sam oceni, czy wygladaja one na napisane przez rozbawiona
                do lez osobe.
                szczegolnie od ostatnich 2 miesiecy.

                ALbo wiec Rauchen jest powaznie chora psychicznie i poprawa nastroju objawia
                sie u niej agresja i nienawiscia, albo Rauchen po prostu klamie.


                Druga sprawa jestt gorsza- Rauchen przyznala sie do swiadmoego i z premedytacja
                wprowadzania uczestnikow forum w blad przez dlugie miesiace.
                Oto cytat:
                a ja mam zupelnie inne wrazenie:
                otoz ja sobie mysle, ze ktos, kto naprawde calkowicie jest oddany AA - akurat
                chyba august jest wyjatkiem - to jak sobie poczyta moje posty do ciebie to
                chyba lapie sie za glowe, bo z pokora w moim wydaniu gdy pisze do ciebie to
                chyba nie jest najlepiej, hehehe :)))

                W tym wpisie Rauchen jasno dala do zrozumienia, ze stosuje zasadu Aowskie kiedy
                jej pasuje i jak jej wygodnie.
                Wbrew gloszonym przez siebie oficjalnie pogladom- zachowala sie jak rasowy
                polityk, ktora glosno mowi, ze broni bezrobotnych a w kuluarach sie z nich
                smieje.
                Rauchen zasmiala sie publicznie- oczuwsicie zrobila tto w ferworze dyskusji,
                nieswiadomie, wpadla w pulapke- ale dzieki temu
                pokazala niesamowita dawke wlasnego cynizmu wobec regul AA, calego trzezwienie,
                akich pieknych slow jak pokora, prawda i wdziecznosc.

                Uwazam, ze rauchen tym wpisem doszczetnie sie skompromitowala od strony
                moralnej.
                Kiedy wyciekly tasmy wegierskiego premiera, na ktorych bylo nagrane jak w
                prywatnej rozmowie rpzyznaje sie, ze oszukiwal spoleczenstwo, wybuchly
                wielodniowe zamieszki.
                Ja do zamieszek nei nawoluje, ale chcialbym zwrocic uwage, ze przez dlugie
                miesiace Rauchen probowala robic glupiego nie tylko ze mnie ale z Was
                wszystkich.

                nas wszystkich- uczestnikow forum- cynicznie oklamywala.
                Ten wpis powinien wedlug mnie dyskwalifikowac Rauchen jako rozmowce na tym
                forum.
                • addicted11 Re: po2jne klamstwo Rauchen 02.05.07, 11:17
                  Rauchen, jezeli chcesz z tego wydarzenia wyjsc z twarza, proponuje publicznie
                  zlozyc przeprosiny a nastepnie bez rozglosu wycofac sie z pisania na forum na
                  kilka miesiecy.
                  W ten sposob masz jeszcze szanse odrobic zaufanie, ktorego swoim nieostroznym
                  wpisem mocno naduzylas.

                  Musisz tez wziac pod uwage, ze przyznanie sie przez Ciebie do cynicznego
                  oklamywania forumowiczow kladzie sie cieniem nie tylko na Tobie, ale tez na
                  osobach ktore Cie popieraly, potwierdzaly Twoje owczesne slowa, reczyly za
                  Ciebie.
                  Teraz okazalo sie, ze reczyli za klamce.
                  skompromitowalas takze ich.

                  • rauchen Re: po2jne klamstwo Rauchen 02.05.07, 18:30
                    addi, ja ci jeszcze cos wyjawie: a mianowicie ze wcale nie mieszkam w
                    Niemczech :)))))
                    • addicted11 Re: po2jne klamstwo Rauchen 02.05.07, 18:51
                      rauchen probuje obracac w zart, rozmydlac- stera taktyka.

                      Fakt jest faktem- wiele miesiecy perfidnie i swiadomie oszukiwalas wszystkkich
                      forumowiczow.
                      Jestes cyniczna i wyrachowana.

                      I jeszcze jedno Ci powiem: tak lubisz strasznie zgrywac pokorna obronczynie
                      wdow i sierot, bronisz zuli.

                      Robisz tto nie dla nich, robisz to dla siebie, a wlasciwie aby komus przywalic.

                      Zul jest dla Ciebie instrumentem aby dokopac addictowi.

                      W rzeczywistosci z Twoich postow wyziera niesamowita pogarda dla ludzi pracy,
                      co dobitnie pokazalas wielokrotnie wysmiewajac prace w fabryce.

                      Tak naprawde masz gdzies zula i jego uczucia.


                      Jestes ladnie opakowana, wyposazona w terapeutyczne bajki o pokorze na kazda
                      okazje, uprawiasz samobiczowanie aby sie ladnie pokazac,
                      a w srodku jestes przebiegla, wyrachowana, zlosliwa i wredna po prostu.
                      Z kazdym Twoi wpisem coraz bardziej sie o tym przekonuje.

                      Uwazam jeszcze, ze bylabys lepsza osoba gdyby nie nauki z terapii.
                      Zmien psychiatre albo zacznij mu szczerze mowic o sobie, bo na razie to
                      strzelasz jedna wielka pokazowke, widowisko dla alkoholowej gawiedzi.

                      juz niedlugo nikt nie uwierzy w twoje bajki o szczesliwosci i dojrzalosci,
                      jeszcze pare razy sie popiszesz, w zapomnieniu troche wyjdzie prawdziwej
                      rauchen i bedzie koniec z przemadra przerozsadna rauchen.

                      I jeszcze jedno- na TTwoim miejscu bym sie tylko z tego cieszyl.
                      Moze zrzucisz ten pancerz idealnosci i przyznasz uczciwie, ze jestes takim
                      samym czlowiekiem jak my wszyscy.


                      • rauchen Re: po2jne klamstwo Rauchen 02.05.07, 18:59
                        ludzie pracy?? robotnicy???W UK???

                        toc tam nawet 1 Maja nie obchodza :)))
                        • ariel48 Re: po2jne klamstwo Rauchen 02.05.07, 19:44
                          ludzie pracy?? robotnicy???W UK???


                          Do czego to przykleić ?
                          Bo nie wiem ?
                          • addicted11 Re: po2jne klamstwo Rauchen 02.05.07, 20:01
                            ariel48 napisała:

                            > ludzie pracy?? robotnicy???W UK???
                            >
                            >
                            > Do czego to przykleić ?
                            > Bo nie wiem ?



                            ha, tak to jest z rauchen, jak na kazdym watku- podklej pod temat "nienawisc
                            rauchen do addicted"//
                            gwoli sislosci: w Wieliej Brytanii obchodzi sie Wrokers Day, kazdy 1
                            poniedzialek maja, w tym roku jest to 7 maja, jest to oficjalny Bank Holiday,
                            czyli dzien wolny od pracy.
                            • rauchen Re: po2jne klamstwo Rauchen 02.05.07, 22:52
                              > poniedzialek maja, w tym roku jest to 7 maja, jest to oficjalny Bank Holiday,

                              i Socks Holyday, ktory w tym roku trwa oficjalnie od 7 maja do 6 maja roku
                              przyszlego :)
            • e4ska Trzeźwienie jest przyjemnościaą 02.05.07, 11:35
              ".Podobno jak
              > ktoś trzeźwieje to to bardziej boli niż wtedy,gdy przestaje pić??Wprowadzanie
              > zmian jest bardziej boli -niestety tyle utartych schematów z okresu picia
              trzeba zmienić by zacząć żyć".

              A kto wymyślił tę słynną "orkę na ugorze"? Czy nie terapeuci pospołu z pijakami,
              którzy dali się złapać do sieci?

              Aleksandro - trzeźwienie nie boli, trzeźwienie jest samą radością. Boli
              wychodzenie z ciągu - jest to straszna mordęga - ale trzeba cierpliwie, organizm
              uspokoi sie, rączki przestaną latać, oczy wyjaśnieją, buzia zaróżowi sie zdrowo.
              Aż rwie sie pijak do życia, cały świat go cieszy...

              Moje pierwsze spacery ulicą - po ostatnim półrocznym ciągu (z napadami
              straszliwymi też), sprzątanie, praca zawodowa, radości rodzinne... jakieś tam
              drobne zaangażowanie w sprawy publiczne, pierwsze wesele bez picia, pierwsze
              spotkania towarzyskie, po których nie ma kaca, odkrywanie okolic miasta,
              medytacje rowerowe... jazdy o szóstej rano do lasu - i tam przemyślenia
              rozmaite... cudny czas było to moje trzeźwienie, czyli wyzbywanie sie
              trucizny... plany, które - o dziwo - realizuję - układa mi się i mojej rodzinie
              - tu już łaska Fortuny - i więcej mi wytrzeźwieć nie potrzeba.

              Terapeuci nie wiedzą, co zrobić ze szczęśliwym pijakiem - mój strasznie chciał
              mnie przydołować - że np. kiedy wyszło jakoś, że rano prasuje synowi koszule -
              wniosek tegoż - że jestem samotna i piję, bom nieszczęśliwa...

              a ranne prasowanie to przecież najmilsze chwile w moim rodzinnym życiu, moja
              opiekuńczość i serdeczność matczyna - kiedy sobie robimy kawę - a super ją
              przyrządzam:))) śniadanko małe - i rozmowy, i śmiechy, i plany... ot, to
              wszystko, co matka i syn mogą sobie powiedzieć, bo potem nie widzimy sie
              najczęściej przez cały dzień - a wieczory i noce dla młodego człowieka to czas
              na inne rzeczy, nie żeby z matką w domu siedzieć.

              Terapeutycznym tłukom normalność nie mieści sie w głowie.

              Żadnych zmian poza fizycznymi w trzeźwieniu - nie ma... jak sie jest zdrowym i
              rozsądnym, dzień sie układa... co nie znaczy, że nie mamy wielkich problemów,
              lecz nikt za mnie ani za ciebie ich nie rozwiąże - a życie jest ciągłą zmianą -
              czy ja mogę powiedzieć, co będzie dzisiaj za trzy godziny? co stanie sie jutro?
              Nasze istnienie jest tak kruche - więc trzeba cieszyć się tym, co jest...

              Doskonalenie w ramach terapii - bzdura. Resocjalizować można lumpa, ale nie
              kogoś, kto jest aktywny, sam sobie radzi, łaski nie potrzebuje ani od zusów, ani
              od mopsów, ani od degeneratów w AA. Jakbym chciała sobie pogadać z aówką po
              terapiach i odwykach, to mam obok - piętro niżej - stara i wysłużona - ale nie
              wiem, czy wytrzeźwiała po wczorajszym.

              He he... nagonka... bo terapie długachne, nieskuteczne, demoralizujące obie
              strony... jasne, ktoś się powinien za to wziąć - a że państwo opiekuńcze sypie
              się i trzeszczy - to i ten system paranoiczny weźmie w łeb.
              • addicted11 Re: Trzeźwienie jest przyjemnościaą 02.05.07, 11:49
                Trzezwienie boli to sformulowanie ukute przez beznadziejnych alkoholikow-
                zalozycieli AA.
                Jak pisalem wczoraj- uwazam, ze oni swoje poglady po prostu narzucili wszystkim.
                Jezeli ktos naprawde- bez terapeutycznych sciem- stracil wszystko, wiele lat
                bardzo zle sie prowadzil i przestaje pic- to ta swiadomosc oraz zaczyannie od
                zera boli.
                Szczegolnie boli, gdy zerwanie z piciem nei jest wcale dobrowolne tylko
                spodowane atawistyczna checia ocalenia zycia- po prostu pada watroba, trzustka,
                nwybor jest prosty- smierc albo abstynencja.

                Taki koles wcale nie jest zadowolony ze ma przestac pic, a jak jeszcze jest
                trzezwy 1 raz od 20 lat i widzi co wokol i ma resztki wobrazni- tto klops.

                To sie ladnie owija w terapeutyczne uogolniajace banaly- ale prawda jest
                brutalna: przykladowo facet ma 40 lat, zniszczone zdrowie, zniszczona
                reputacje, zadnych osiagniec, zadnych szkol, doswiadczenie zawodowe to glownie
                dysciplinarki i renty, czesto jest karany.
                Ma problemy z koncenrtacja, jest otepialy.
                Nie umie poruszac sie w rzeczywistosci
                • addicted11 Re: Trzeźwienie jest przyjemnościaą 02.05.07, 12:08
                  Taki beznadziejny alkoholik, ktorego mi nawet szkoda, po terapii nabiera jednak
                  pewnej buty, pychy, zaczyna sie uwazac za wielkiego bohatera, jezie na dwoch
                  drogach na raz: na jednej sobie dokopuje i niby robi rachunek sumienia, na
                  drugiej dokopuje innym bo w grupei razniej.
                  a jak wslutek tego kopania do jego poziomu spadnie ktos, kto wydawal sie
                  taki "normalny"- to tym lepiej. "profesor niby a taki sam ja ja".

                  Wtedy wszystko staje sie wzgledne, nie ma dobra i zla, nie ma osiagniec, nie ma
                  ze jeden sie staral drugi nie- terapia to sad ostateczny, bilans
                  dotychczasopwego zycia jest zerowany, kasowany, zaczynamy wszyscy od tego
                  samego poziomu, jestesmy tacy sami, do biegu gotowi start.

                  Ale cwany sinonosy taki glupi nie jest, przetrzezwial sie wycwanil- on wie, ze
                  co prawda tu, na uzytek wewnetrzny, jestesmy rowni, ale tam w spoleczenstwie
                  jeden jest stracony drugi nie.
                  wtedy tego proferora sie rzuci na pozarcie- niech krzyczy ze alkoholik i toruje
                  nam droge.
                  to jest w ogole misterna gra-


                  duzo w niej perfidii.

                  powiedzmy- ktos nie ma zadnych kumpli poza tymi od kieliszka, ktorych musial
                  zostawic.
                  przychodzi na mityng ktos, kto nie potracil znajomych.

                  ten bez znajomych bedzie temu ze znajomymi i tak wmawial, ze musi ich przucic,
                  ze teraz najlepsi przyjeciele to na mityngach, ze tu nowe zycie itp.

                  czy robi to wielkodusznie?

                  nie, to jest cwany egozim. sam nie ma znajomych nie ma wyboru- ale skads
                  znajomych musi wziac- wiec przechwytuje tych ze znajomymi- niech tamych
                  zostawia i przyjda do niego.
                  i samopoczucie sie poprawi- w koncu nie tylko on jedyny bedzie "skazany na aa""

                  trzeba w koncy obalic ten mit Matki Teresy z Mityngu- ze wsyzstkie rady to
                  czysty altruizm i dobroc.
                  polowa rad to egoizm radzacych.
                • e4ska Re: Trzeźwienie jest przyjemnościaą 02.05.07, 12:09
                  Albo gdy pijak jest chory psychicznie - tępy jak peerelowska żyleta,
                  rozciapciany psychicznie, po prostu oferma, którą trzeba za rękę prowadzić, bo
                  sie zaraz na grzbiet wywali... takiemu terapeuta musi powiedzieć, że skarpetki
                  należy prać, włosy myć, koszulę czystą nosić, w rękaw nie smargać i nie
                  smierdzieć na odległość. To jest bowiem bardzo nieładnie - człowiek doskonalący
                  nie powinien sypiać po rowach czy w psich kupach na skwerku... przecież to
                  jasne. Teraputa powinien tak długo zadawać mądre pytania, żeby klient sam wpadł
                  na takie proste a piękne prawdy - mieszkanie posprzątać, a płot pomalować.

                  I w końcu pijak powinien zamiast flaszki kupić sobie chusteczki, a nie żeby
                  terapeta ciągle mu własne podsuwał... a jak już klient ma chusteczki i umyty
                  łeb, należy go skierować na PRO i przysposobić na instruktora terapii.

                  w ten sposób otrzymujemy pijackie perpetuum mobile, które opłaca cały naród. Bo
                  naród kocha terapeutów i pijaków, którzy pili i pili, ale przestali dzięki
                  terapeutycznej orce na ugorze i dzięki wspaniałemu ruchowi AA.
                  c.b.d.o.
                  • addicted11 Re: Trzeźwienie jest przyjemnościaą 02.05.07, 12:17
                    jak ci sie wydaje, ze jestes taka lepsza i wychowana to ci powiem:

                    splunelas kiedys na chodnik?
                    na pewno tak.
                    widzisz, a kogos potepiasz za spanie na gownie.

                    Ty plujesz po ulicach- on spi na gownach.

                    widzisz, mechanizm jest ten sam, przespanie sie gownie czy plucie na ulicach
                    gdzie popadnie.

                    Wiec porownaj- Ty idziesz ulica i plujesz nie patrzac gdzie, a mozesz opluc
                    dziecko, roznosci zarazki itp, a tamten gdzies po cichu z boczku na gowienku
                    sekundke glowke przytknal.

                    Umiaruu troche!
                    jestescie tacy sami.

                    terapeuta uzaleznien Addicted

                    • addicted11 Re: Trzeźwienie jest przyjemnościaą 02.05.07, 12:26
                      alesmy sie na tych okropnych zulach wyzyli.
                      brrrr, ze musialem sobie arystokratyczne raczki brudzic, jeszcze przez
                      klawiature przejdzie, ups, skaleczoyelm sie, cala klawiatura blekitna ( od
                      krwi)!!!!
                      Ratunku!
                      • deoand Re: Trzeźwienie jest przyjemnościaą 02.05.07, 14:58
                        Czytając was to naprawde mozna uśmiać sie po pachy ....

                        z waszego pisania wynika niezbicie , że małpka jest mądrzejsza od
                        tresera .....

                        ... i to rzeczywiście prawdziwy sukces terapeutów ....
                        bo przecież chodzi o to aby tresowany myślał , że jest wolny

                        i jeszcze od czasu do czasu ponarzekał sobie nieco ....

                        w życiu nie pomyślałbym , że taka moc tkwi w terapeutach i terapii

                        bo naprawde to alkoholik ... na smyczy i wykonywac to co jest
                        zapisane w kontrakcie i koniec dyskusji ....

                        a tu mysla , że im cos wolno jeszcze ....

                        deo .... cały w szoku , że terapia może byc tak skuteczna ???????
                        • tenjaras Re: Trzeźwienie jest przyjemnościaą 02.05.07, 17:10
                          a ja tak czytam i zastanawiam się, jak to jest, że ci radośni ludzie o takich
                          rzeczach myślą, czas tracą, zamiast się cieszyć...

                          jedynie tylko czepne się tych kosztów, przestań e4ska pisać czego nie wiesz,
                          pomysły na to co to jest terapia, terapeuta, AA i uczestnicy AA, to se miej
                          jakie wolisz, nic mi do tego, ja mam skrajnie inne i w swoich żyję i tak mi
                          dobrze, ale faktów nie przeinaczaj, jak nie kupujesz gorzały, albo nią nie
                          handlujesz, to nie masz nic wspólnego z tymi kosztami, a ci co to robią, wiedzą
                          dlaczego i po co
                        • tranzyt80 Re: Trzeźwienie jest przyjemnościaą 02.05.07, 21:26
                          deoand napisał:
                          cały w szoku , że terapia może byc tak skuteczna ???????

                          -tez tak sadze,ze to obraz zniewolonej psychiki,pytanie...czy to aby tylko
                          przez terapie ;)?

                        • addicted11 Re: Trzeźwienie jest przyjemnościaą 02.05.07, 21:32
                          deoand napisał:

                          > Czytając was to naprawde mozna uśmiać sie po pachy ....
                          >
                          > z waszego pisania wynika niezbicie , że małpka jest mądrzejsza od
                          > tresera .....
                          >
                          > ... i to rzeczywiście prawdziwy sukces terapeutów ....
                          > bo przecież chodzi o to aby tresowany myślał , że jest wolny
                          >
                          > i jeszcze od czasu do czasu ponarzekał sobie nieco ....
                          >
                          > w życiu nie pomyślałbym , że taka moc tkwi w terapeutach i terapii
                          >
                          >
                          > bo naprawde to alkoholik ... na smyczy i wykonywac to co jest
                          > zapisane w kontrakcie i koniec dyskusji ....
                          >
                          > a tu mysla , że im cos wolno jeszcze ....
                          >
                          > deo .... cały w szoku , że terapia może byc tak skuteczna ???????



                          To sie tyczy mnie czy Rauchen?

                          Chyba jej, bo ja to im wiecej czasu mija to wiecej smieje sie z terapeuycznych
                          nauk, a zasad ktore mi namnazal terapeuta to chyba nawet jednej nie stosuje.

                          Zakladam, ze to nie do mnie, ale jezeli do mnie- to nie wiem, czy rezygnacja z
                          terapii, mityngow, nie czytanie zadnej literatury aowskiej a takze wypicie piwa
                          w styczniu 2007 jest realizowaniem wytycznych. Chyba nie bardzo.
                          juz nie wspomne o mojej dywersji na forum.

                          moje ciosy sa szczegolne bolesne, bo ja to przeszdlem na wlasnej skorze i znam.

                          a jezeli to do mnie- to nie wiem w czym zachowuje sie niby jak mi terapeuta
                          nakazal?
                          chociaz jeden konkret?

                          ( bo pisane bylo w liczbie mnogiej)

                          wedlug mnie w moim przypadku terapia to zmarnowane pieniadze podatnikow i moje
                          pol roku zycia.#
                          Sukcesow- zero.

                          a ty tranzyt tak sie zgadzasz- o co ci chodzi ?
                          w zeby chcesz?

                          • tranzyt80 Re: Trzeźwienie jest przyjemnościaą 02.05.07, 21:42
                            addicted11 napisał:
                            > a ty tranzyt tak sie zgadzasz- o co ci chodzi ?
                            > w zeby chcesz?

                            -przeczytalem twoj najnowszy watek "niebezpieczenstwo AA" :)

                            addicted11 napisał:
                            > Ostatnio doszeldem do nastepujacej refleksji: dla niektorych osob z
                            > zaburzeniami depresyjnymi, obsesyjno kompulsywnymi czy tez fobiami chodzenie
                            > na mityngi moze byc bardzo szkodliwe.

                            > Dodatkowo- wiele z tych osob ma niezdiagnozowane lub niewyleczone zaburzenia
                            > wlasne(fobie spoleczne, obsesje, natrectwa, inne fobie, depresje, nerwice,
                            > paranoje).

                            > Najgorsze, ze dzieje sie to w atmosferze "pomocy"- dochodzi do sytuacji
                            > groteskowej wrecz, gdy pod pancerzem leczenia osoba chora psychicznie nie
                            > tylko nie pomaga ale wrecz szkodzi.
                            • addicted11 Re: Trzeźwienie jest przyjemnościaą 02.05.07, 21:46
                              tranzyt80 napisał:

                              > addicted11 napisał:
                              > > a ty tranzyt tak sie zgadzasz- o co ci chodzi ?
                              > > w zeby chcesz?
                              >
                              > -przeczytalem twoj najnowszy watek "niebezpieczenstwo AA" :)


                              a co, cos zle tam napisalem?
                              jesli sie nie zgadasz to napisz dlaczego?

                              AA zniszczylo mi kawal zycia i klamalbym gdybym mowil, ze nie czuje nic zlego
                              do tej szajki.
                              Owszem, moj stosunek jest duzo bardziej luzny niz kiedys, nie bylem od pol roku
                              na zadnym mityngu i nie zamierzam, zapominam powoli, ale jakas uraza zostala i
                              sie czasem budzi.

                              Ogladales film "zyczenie smierci"?
                              no to obejrzyj
                              • tranzyt80 Re: Trzeźwienie jest przyjemnościaą 02.05.07, 22:07
                                addicted11 napisał:
                                > Ogladales film "zyczenie smierci"?
                                > no to obejrzyj

                                ""Życzenie śmierci" można śmiało nazwać filmem propagandowym. Historia w nim
                                opowiedziana przedstawiona jest, bowiem w taki sposób, że widz nie tylko nie
                                kwestionuje wendetty Kerseya, ale w duchu zachęca go do dalszych zabójstw."

                                -mam byc twoim widzem :))))))

                                addicted11 napisał:
                                > jesli sie nie zgadasz to napisz dlaczego?

                                -zgadzam sie,wiec... nic nie napisze:)))

                                ale z ta zmyslona przez ciebie historyjka o "rzekomym pluciu eski na dziecko..."
                                wyskoczyles jak ktos,kto jest rzeczywiscie po ciezkiej i to urwanej terapii...:)
                                • addicted11 Re: Trzeźwienie jest przyjemnościaą 02.05.07, 22:23
                                  tranzyt80 napisał:

                                  > addicted11 napisał:
                                  > > Ogladales film "zyczenie smierci"?
                                  > > no to obejrzyj
                                  >
                                  > ""Życzenie śmierci" można śmiało nazwać filmem propagandowym. Historia w nim
                                  > opowiedziana przedstawiona jest, bowiem w taki sposób, że widz nie tylko nie
                                  > kwestionuje wendetty Kerseya, ale w duchu zachęca go do dalszych zabójstw."
                                  >
                                  > -mam byc twoim widzem :))))))
                                  >
                                  > addicted11 napisał:
                                  > > jesli sie nie zgadasz to napisz dlaczego?
                                  >
                                  > -zgadzam sie,wiec... nic nie napisze:)))
                                  >
                                  > ale z ta zmyslona przez ciebie historyjka o "rzekomym pluciu eski na
                                  dziecko...
                                  > "
                                  > wyskoczyles jak ktos,kto jest rzeczywiscie po ciezkiej i to urwanej
                                  terapii...:
                                  > )



                                  z pluciem eski na dziecko to stary bylo odtworzenie sposobu rozmawiania
                                  terapeutow.
                                  myslales, ze ja tak mysle?
                                  no co Ty, chyba zartujesz,
                                  przeciez podpisalem "terapeuta addi"

                                  ja rozgryzlem schematy terapeutow, sa proste jak drut.
                                  kilka trikow i sztuczka a glupi pijak patrzy i nie moze uwierzyc
                                  " jak on to skubany wiedzial"

                                  ja tez pare razy se nabralem.
                                  a potem czytam i oczom nie wierze- ale dalem sie wpuscic w maliny.

                                  na przyklad sposobtakiego stawiania pytan, by pacjent sam sobie zaprzeczyl.
                                  to sie wywodzi z pytan Platona zdaje sie- ale mozna tym zamanipulowac.

                                  na przyklad pytasz goscia:
                                  jakie kolor lubisz:
                                  on mowi- czerwony i zloty
                                  a ty pytasz: a czy lubisz niebieski:
                                  a on mowi, lubie
                                  na to mowisz: a widzisz, lubisz niebieski zloty i czerwony, a wczesniej
                                  powiedziales, ze lubisz czerwony i zloty.
                                  i wychodzi, ze klamie.

                                  • tranzyt80 Re: Trzeźwienie jest przyjemnościaą 02.05.07, 22:41
                                    tranzyt napisal:
                                    ale z ta zmyslona przez ciebie historyjka o "rzekomym pluciu eski na dziecko..."
                                    wyskoczyles jak ktos,kto jest rzeczywiscie po ciezkiej i to urwanej terapii...:)


                                    -mialem na mysli...jak ktos,kto przeszedl osobiscie przez te terapie i zna te
                                    gadki terapeutyczne z zycia,bo zmyslic sobie na poczekaniu,ot z
                                    powietrza,takiej akuratnie formy i powiazania z zulami,jest ciezko :))
                            • addicted11 Re: Trzeźwienie jest przyjemnościaą 02.05.07, 22:08
                              a wiesz, cos mi sie przypomnialo.
                              ]pamietam, jk na terapii terapeuta z nieukrywana raoscia opowiadal o jaichstam
                              osobnikach, co to przeszli w OTTU terapie, a potem wyszli i zapili i po
                              pijanemu przyszli pod szpital i rzucali kamieniami w okna czy cos tam.

                              To musial byc tragiczny i zabawny widok- taki rozzalony pijak wali kamieniami
                              woronowiczowi w szybe, a ten stoi i wzywa psy.

                              Bo terapeuta najbardziej cieszyl sie z tego, ze tego zula od szyb zgarnely
                              menty i wywiozly na Kolska.

                              i smiech "alesmy mu odebrali komfort picia i sie chlop zemscic przyszedl i o ma
                              co cchaial".

                              a ja oczywiscie z tym wybijaniem zebow to takka chwilowa reakcja, na szczescie
                              od wielu tygodni mam tak, ze sie chwile wkurze i zaraz smieje.

                              mnie tam z kamieniami nie zobacza.
                              ja w drodze rewanzu moge terapeucie wyslac w liscie etykietke od piwa z
                              zyczeniami.
                              albo zakrasc sie i woronowiczowi dolac bimbru do kawy.

                              ale to takie luzne pomyslu, tak naprawde to coraz bardziej mnie to wali.


                              ale jest druga strona medalu- mala cghcec zemsty i chce ustrzezenia innych.

                              bo niekotrzy sa slabi i skoncza z kamieniami pod oknem worona a potem skoncza
                              na kolanach przed nim by ich przyjal i juz tym razem do konca mozg spral.



    • addicted11 sukcey terapii u addicted1 02.05.07, 21:43
      Troche mnie to zabolalo, przyznam Deo wskoczyles mi na ambicje,
      nawet nie wiem czy to do mnie pisales, ale sama taka ewentualnosc, ze ja
      dzialam wedle wskazowek terapeuty jest dla mnie przerazajaca.
      Jakby sie okazalo, ze zostalem tak zmanipulowany ze sam o tym nie wiem, to
      osobiscie pojade do tego gnoja i wybije mu wszystkie zeby a potem wepchne
      wielka ksiege w gardlo tak gleboko ze mu wyjdzie dupa.

      Predzej czy pozniej sie dowiem.
      W tej chiwli wydaje mi sie to zupelnie niedorzeczne, ale kto wie, moze i tak
      jest?
      Moze zniszczyl mi sku..syn celowo miesiace zycia?

      oj, A wtedy- reka noga mozg na scianie, nic z terapeuty nie zostanie.
      Deo, lepiej sprostuj jak to nie do mnie, bo ktos zostanie okaleczony i to
      bedzie Twoja wina.
      • deoand Re: sukcey terapii u addicted1 02.05.07, 23:20
        Deo, lepiej sprostuj jak to nie do mnie, bo ktos zostanie okaleczony i to
        bedzie Twoja wina.

        nie bierz mnie na poczucie winy .... bo nie ze mną te numery
        Brunner ...

        ale ......

        naprawdę tylko klasowy terapeuta potrafi sprawić aby to co on każe
        robić pacjentowi .... pacjent uznał za jego - pacjenta własne
        pragnienie ... a jeszcze lepiej aby myślał , że robi to na złośc
        terapeucie w imię wolności wyboru ...

        przecież samo założenie terapeutyczne .... nie chcę pić u alkoholika
        jest niedorzeczne .... alkoholik przecież CHCE pić ....

        jemu pić NIE WOLNO ..... ze względów zdrowotnych socjalnych
        społecznych itd ...

        ale jednak terapeuci doprowadzaja do tego iż alkoholik z pełnym
        przeswiadczeniem mówi ... nie chcę pić i nawet czasem nie pije ....

        przyjmując , że to jego własny wybór .... jaki wybór ... przymus
        i tyle ..... i resztki instynktu samozachowawczego , który jednak
        budzi sie u każdego człowieka w chwili niemal ostatecznej ...

        u niektórych alko instynkt nie zdąży sie obudzić i wtedy ... pije
        juz tylko ambrozje lub inne niebiańskie wino u Św. Piotra ...

        Druga sprawa .... odnośnie meritum sprawy ... skierowania ...

        jak ktos chce korzystać z terapii to nikogo nie interesuje czy
        przyleciał 900 km czy 900 cm ....
        musi podkreślam musi zastosować się do wymogów terapeuty ...
        ma sam przyjść po skierowanie to znaczy sam osobiście a nie żona ...

        a jak komus nie odpowiada terapeuta ... to po prostu nie chodzi do
        niego ... i tyle ...

        pzdr deo ....

        • addicted11 Re: sukcey terapii u addicted1 03.05.07, 01:49
          deo, pomyliles chyba adresy.

          Ja mowie, ze nie picie to moj wybor, bo to jest moj wybor.
          Ja przestalem pic i wtedy poszedlem do terapeuty a nie odwrotnie.
          Najpierw byla moja decyzja- potem konsultacja.

          Dokladnie moja decyzja byla taka: poki co nie pije, bo jest to dla mnie
          niedobre.
          Co bedzie kiedys- nie wiem.
          ta moja decyzja jest do dzis aktualna i ma taki sam chrakter.

          Wiec tak do konca to nie jest sprawa "wyboru"- ja po prostu tak jakby mam rozne
          strony osobowosci i jedna z nich (rozsadek) zdecydowala za inne (chec picia,
          bunt)
          Terapeuta nic wiec nie mial do mojej decyzji o niepicu.

          Tepraueta chcial natomiast wymoc na mnie oswiadczenie, ze nie bede pil do konca
          zycia i takiego oswiadczenia nie wymogl.
          Wrecz zniechecil mnie do twz. "bezsilnosci".
          Inaczej moze i bym ja latwiej uznal.

          Nie wiem wiec gdzie Ty widzisz efekt dzialania terapeuty w kwestii mojej
          decyzji?
          zarowno nastepstwo czasu jak i charakter decyzji wykluczja wplyw terapeuty.
          Jednye co osiagnal to porazki- zniechecil mnie do AA, terapii, bezsilnosci, a
          takze na dlugi czas popsul samopoczucie.
          dlugo sie z tym, gryzlem, jak tez gryzlem sie z proba "odebrania" mi decyzji-
          ale w koncu sie z tym uporalem.

          a odnosnie dobrowolnosci i oszukiwania sie ze "nie pije bo nie chce" to ja sam
          kilka postow wczesniej pisze o tym zjawisku- pisalem, ze zalozyciele AA
          przestali dlatego ze musieli a nie ze chcieli, w ogole im bylo nie w smak
          przestawac, po prostu zmusilo ich cos.

          Mnie poniekad tez cos zmusilo, ale nie czynniki zewnetrzne tylko autorefleksja.
          Auto- wiec Ja.
        • addicted11 Re: sukcey terapii u addicted1 03.05.07, 01:53
          deoand napisał:
          > ale ......
          >
          > naprawdę tylko klasowy terapeuta potrafi sprawić aby to co on każe
          > robić pacjentowi .... pacjent uznał za jego - pacjenta własne
          > pragnienie ... a jeszcze lepiej aby myślał , że robi to na złośc
          > terapeucie w imię wolności wyboru ...
          >
          >

          no i dalej nie rozumiem tych slow.

          Co niby w moim zachowaniu jest takiego, co zaplanowal terapeuta a ja uznalem za
          swoje?
          Ja mam czasem wrazenie, ze wrecz wszystko robie na zlosc odwrotnie- chociaz
          naprawde to nie robie na zlosc, rzadko przynajmnej, tylko
          tylko tak sie dziwnie sklada, ze to co proponowal terapeuta mi sie nie podoba.
          akurat mam odwrotne zdanie niz terapeuta- mialem to odwrotne zdania zanim go
          poznalem a nie wyrobilem sobie na zlosc jemu.

          Nigdy nie lubilem kryminalistow- i nadal ich nie lubie.
          Nie lubilem prymitywizm,u i nie lubie nadal.
          Bylem agnostykiem i jestem nim nadal- to nie terapeuta uczynil mnei agnostykiem
          ja nie przestalem wierzyc w Boga "na zlosc".
          Nie wierze w Boga od okolo 10 lat a nie od terapii.
          I tak moglbym ciagnac dalej.
          Sprecyzuj wiec bo mnie wiem o czym mowisz.
        • addicted11 Re: sukcey terapii u addicted1 03.05.07, 02:35
          Druga sprawa .... odnośnie meritum sprawy ... skierowania ...
          >
          > jak ktos chce korzystać z terapii to nikogo nie interesuje czy
          > przyleciał 900 km czy 900 cm ....
          > musi podkreślam musi zastosować się do wymogów terapeuty ...
          > ma sam przyjść po skierowanie to znaczy sam osobiście a nie żona ...
          >
          > a jak komus nie odpowiada terapeuta ... to po prostu nie chodzi do
          >
          > niego ... i tyle ...

          Deo, Ty chyba nie rozumiesz czym jest zyczliwosc.

          Wydaje mi sie, ze ty myslisz odwrotnie- ze skoro nie musi wystawiac to nie
          musi, a gdyby musial i nie wystawil to bylaby nieuprzejmosc.

          Gdyby terapeuta mial nakaz wystawiania zaswiadczen a ich nie wystawial to
          byloby lamanie prawa a nie niezyczliwososc.
          Natomiast gdy moze a nie musi i tego nie robi- to jest albo slepy dogmatyzm
          albo niezyczliwosc wlasnie.

          Terapeuta nie jest Bogiem tylko sluzba jak cala "sluzba zdrowia".
          ALe wiekzsosc o tym chyba zapomina w swoim zacietrzewieniu.
          • tranzyt80 Re: sukcey terapii u addicted1 03.05.07, 11:01
            deoland napisal:
            > > jak ktos chce korzystać z terapii to nikogo nie interesuje czy
            > > przyleciał 900 km czy 900 cm ....
            > > musi podkreślam musi zastosować się do wymogów terapeuty ...

            -te zjazdy sa czescia terapii,a uczestnicy mysla ze to oni sami chca
            uczestniczyc,a tu niestety,wszystko z "gory zaplanowane",zjazd to az! i tylko
            sprawdzian,jakoby zameldowanie sie i zlozenie sprawozdania,sama swoja
            obecnoscia,czy terapiia poza osrodkiem dalej przebiega prawidlowo :))

            -wszelakie wymyslane "bunty" sa z regoly na darmo...bo uczestniczy sie tak czy
            inaczej...rewolucje
            (czyli rozne odgrazania sie,przekonania ze "po terapii w osrodku" pokaze
            ze "teraz to ja dopiero przejrzalem",lub typowe myslenie u szczegolnie
            zbuntowanych pacjentow:"mimo ze terapeuta mnie nie widzi,to bede robil mu na
            przekor i sie uwolnie",z rzucaniem kamolcami w szyby wlacznie:)))

            mysle,ze dojscie do "spranego mozgu" i wyprowadzenie go na tzw.
            prosta normalnosci,
            czyli odzyskanie rownowagi psychicznej,
            niezaleznego spokoju i zadowolenia z siebie i swojego zycia,
            nastepuje Najszybciej poprzez uczucie milosci do jakiejs drugiej osoby,
            stojacej poza terapeutycznymi bzdetami,taka osobe obserwuje sie mimowolnie,
            a obdarzona odwzajemniona miloscia,daje uczucie najwyzszego zaufania,
            wiec analiza porownawcza z nia nastepuje z wiara i doglebnym przekonaniem w
            odnalezieniu tej normalnej zyciowej prawdy,
            po takiej analizie wyrastaja pytania...duzo pytan,ktorych odpowiedzi,
            zna sie z reguly juz dawno,paralizuje tylko strach przed ich akceptacja,
            wtedy trzeba na sile pokonac ta bariere strachu przed wyimaginowana "kara",
            trzeba odwagi aby sie uwolnic od systemu myslowego terap.,
            jak przekroczsz ten swoj prymitywny,partykularnie nakreslony horyzont myslowy...
            dopiero wtedy "bedziesz zbawiony" :))))))))))))))))))
            • tranzyt80 Re: sukcey terapii u addicted1 03.05.07, 11:03
              legostenik zamiedzowy-regula;)
              • deoand Re: sukcey terapii u addicted1 03.05.07, 11:56
                Addi ....

                piszesz mój wolny wybór ... nie pije ...

                czyli przyjąłeś dla siebie PODSTAWOWY KANON TERAPEUTYCZNY .....

                jak koń z klapkami na oczach ....

                i jeszcze uważasz to za swój własny pomysł ....

                co pisałem poprzednio .... brawo dla terapeuty ,
                i nadal brawo .... Addi mówi dokładnie to co chciał terapeuta ...

                jak slepy koń z klapkami na oczach ....

                druga sprawa ....

                pisałem sztuka jest najwyższa aby delikwent myslał ,ze jest w
                opozycji do terapeuty ....

                i co piszesz addi ... kazali mi podpisac , ze nie bede pił juz w
                ogóle

                majstersztyk terapeutyczny ....

                Ty addi co udowodniłem poprzednio - konik z klapkami na oczach
                trzymany na lonży terapeutycznej - jesteś w opozycji niby do
                terapeuty ... bo kazali ci cos tam podpisac ... a ty nie
                podpiszesz bo niby masz nie pic do końca życia ... ale na złośc
                terapeucie .... nie pijesz .....

                brawo brawo ... to naprawde jakis geniusz terapeutyczny ....

                nic tak nie motywuje drugiego człowieka jak chec zrobienia
                bliźniemu na złośc ...

                dokładnie tak jak Ty addi .....

                Brawo addi nawet nie myslałem , że ty to taki ślepy konik
                terapeutyczny co ci udowodniłem ...

                ale dobrze przynajmniej nie pijesz ....

                co do idei zbawienia jak u tranzyt to juz wyższa szkoła jazdy ...

                pewno słuszna ... ale swietych niewielu a pijaczków wielu ....

                pzdr deo
                • addicted11 Re: sukcey terapii u addicted1 03.05.07, 12:07
                  deoand napisał:

                  > Addi ....
                  >
                  > piszesz mój wolny wybór ... nie pije ...
                  >
                  > czyli przyjąłeś dla siebie PODSTAWOWY KANON TERAPEUTYCZNY .....
                  >
                  > jak koń z klapkami na oczach ....
                  >
                  > i jeszcze uważasz to za swój własny pomysł ....
                  >
                  > co pisałem poprzednio .... brawo dla terapeuty ,
                  > i nadal brawo .... Addi mówi dokładnie to co chciał terapeuta ...
                  >
                  > jak slepy koń z klapkami na oczach ....
                  >
                  > druga sprawa ....
                  >
                  > pisałem sztuka jest najwyższa aby delikwent myslał ,ze jest w
                  > opozycji do terapeuty ....
                  >
                  > i co piszesz addi ... kazali mi podpisac , ze nie bede pił juz w
                  > ogóle
                  >
                  > majstersztyk terapeutyczny ....
                  >
                  > Ty addi co udowodniłem poprzednio - konik z klapkami na oczach
                  > trzymany na lonży terapeutycznej - jesteś w opozycji niby do
                  > terapeuty ... bo kazali ci cos tam podpisac ... a ty nie
                  > podpiszesz bo niby masz nie pic do końca życia ... ale na złośc
                  > terapeucie .... nie pijesz .....
                  >
                  > brawo brawo ... to naprawde jakis geniusz terapeutyczny ....
                  >
                  > nic tak nie motywuje drugiego człowieka jak chec zrobienia
                  > bliźniemu na złośc ...
                  >
                  > dokładnie tak jak Ty addi .....
                  >
                  > Brawo addi nawet nie myslałem , że ty to taki ślepy konik
                  > terapeutyczny co ci udowodniłem ...
                  >
                  > ale dobrze przynajmniej nie pijesz ....
                  >
                  > co do idei zbawienia jak u tranzyt to juz wyższa szkoła jazdy ...
                  >
                  > pewno słuszna ... ale swietych niewielu a pijaczków wielu ....
                  >
                  > pzdr deo


                  niczego chlopie nie udowodniles.
                  Nie czytales albo nie zrozumiales- ja postanowilem nie pic ZANIM poznalem
                  jakiegogolwiek terapeute.

                  Chyba ze wierzysz w cuda i wierzysz, ze terapeta wplywal na mnie zanim mnie
                  poznal.
                  wszczepil mi wirtualnie czipa?

                  Chyba ze mnie po prostu prowokujesz, tak to wyglada, bo inaczej nie widze sensu
                  w twoim rozumowaniu.
                  wierzysz w petle czasu? negujesz nastepstwo wydarzen?
                  a moze wierzysz w reinkarnacje?

                  bo materialna fizyka wyklucza to co piszesz.


                  nie pije z wlasnych powodow o ktorych pisale wielokrotnie i nie bede sie
                  powtarzal.
                  nikt mnie nie zmusi do picia ani do niepicia.

                  nie bede Ci teraz wiecej udowadnial jak Ci tak dobrze to sobie mysl ze jestem
                  kon z klapami, moze byc, zaplanowali moj bunt i ta dzialalnosc na tym forum,
                  terapeuta zaplanowal ze bede przez rok ludziom obrzydzal AA na publicznym
                  forum, ciekawe co na taki plan terapeuty powiedzialby Woronowicz. chyba na bruk.
                • addicted11 Re: sukcey terapii u addicted1 03.05.07, 12:13
                  pisałem sztuka jest najwyższa aby delikwent myslał ,ze jest w
                  opozycji do terapeuty ....

                  i co piszesz addi ... kazali mi podpisac , ze nie bede pił juz w
                  ogóle

                  majstersztyk terapeutyczny ....


                  mozesz objasnic ten fragment?

                  majstersztyk?
                  ciekawe?

                  nie wyszedl im cos ten majstersztyk, bo sie jakos napilem 3 miesiace temu.
                  plan pewnie zakladal, ze sie nie napije, a jak napije to polece w ciag i po nim
                  na mityng.
                  albo te plany sa juz tak misterne ze sam nie rozumiem.

                  tylko ciekawe, ze mnie tak indywidualnie potraktowano, ze 90% skutecznie
                  sterapeutyzowanych jezdzi po zjazdach i zlotach, u mnie zaplanowali ze nie
                  pojezdze?
                  ciekawe.
                  bardzo ciekawe te ich plany.

                  Plan terapii dla Addicted:
                  1. nie uzna bezsilnosci
                  2 nie uzna sily wyzszej
                  3 nie bedzie chodzil na mityngi i zloty
                  4 bedize jezdzil po AA i terapii na forum
                  5. wypije piwo za rok

                  no jak plan byl taki to na pewni im sie udal

                  ciekawe plany, musze wyslac Woronowiczowi co mysly o takich planach swoich
                  pracownikow.
                  • addicted11 Re: sukcey terapii u addicted1 03.05.07, 12:16
                    Ludzie, Deodand przejrazl prawdziwe plany terapauetow!

                    Skutecznie sterapeutyzowany pacjent nie moze chodzic na mityngi i dalsza
                    terapie!

                    kto chodzi
                    • addicted11 Re: sukcey terapii u addicted1 03.05.07, 12:19
                      Najbardziej sterapeutyzowan i ze spranym mozgiem osoby na forum:
                      Eska, Janu, AniolParys, Tranzyt.
                      i arcymistrz- addicted

                      Osoby na pasku terapeutow, tylko o tym nie wiedza.

                      Natomiast Najbardziej lamie wszelie zasady terapii August.
                      ten to jak pies urwany z lancucha- zero zachowan zgonych ze wskazowkami
                      terapeutow, wszystko na przekor, oni mu sprali mozg a ten wymknal sie spod
                      kontroli i na zloty jezdzi.
                • tranzyt80 Re: sukcey terapii u addicted1 03.05.07, 20:40
                  deoand napisał:
                  > co do idei zbawienia jak u tranzyt to juz wyższa szkoła jazdy ...
                  >
                  > pewno słuszna ... ale swietych niewielu a pijaczków wielu ....


                  -kur.ka wodna ;)nie chodziio mi o zadne wyzsze jazdy duchowe,zadne sw.kolka nad
                  glowa, wiary bez miary,zbawienia,nawiedzenia,dymy na oltarzach,obrazy swiete i
                  te wszystkie czary mary...

                  chodzilo mi o proste uczucie milosci do kobiety,uwazam ze jezeli masz taka a
                  wpadniesz w problemy,i niech nawet beda to,te szajzowate alkoholowe
                  uzaleznienia,to mozna sie na takiej osobie "podeprzec",i wyjsc latwo na
                  prosta...to wszystko co chcialem rzec !
                  tylko,ze z rana ciut zagmatwalem,nie wyszlo...:P

                  a to,ze ktos jest z kims,po prostu sie wie,bez umizdrzania i slodkich slowek w
                  stylu "zabciu","robaczku",brrrr,KAPISZEN...? :P
                  • addicted11 Re: sukcey terapii u addicted1 03.05.07, 20:58
                    tranzyt80 napisał:

                    >> -kur.ka wodna ;)nie chodziio mi o zadne wyzsze jazdy duchowe,zadne sw.kolka
                    nad
                    >
                    > glowa, wiary bez miary,zbawienia,nawiedzenia,dymy na oltarzach,obrazy swiete
                    i
                    > te wszystkie czary mary...


                    haslo: pawiany wchodza na sciany
                    odzew: zyrafu wchodza do szafy
                    >
                    > chodzilo mi o proste uczucie milosci do kobiety,uwazam ze jezeli masz taka a
                    > wpadniesz w problemy,i niech nawet beda to,te szajzowate alkoholowe
                    > uzaleznienia,to mozna sie na takiej osobie "podeprzec",i wyjsc latwo na
                    > prosta...to wszystko co chcialem rzec !
                    > tylko,ze z rana ciut zagmatwalem,nie wyszlo...:P
                    >


                    jak zwykle

                    (hehehe, zlosliwy jak tranzyt)

                    > a to,ze ktos jest z kims,po prostu sie wie,bez umizdrzania i slodkich slowek
                    w
                    > stylu "zabciu","robaczku",brrrr,KAPISZEN...? :P


                    a moze byc "pszczolko" albo " prosiaczku">
                    jak luba ma nadwage to prosiaczku odpada.
                    wtedy " moj szkeletorze"
                    bedzie ok?

                    tak, na pewno pewne wydarzenia nadaja pewne proporcje pewnym sytuacjom i wtedy
                    pewne bzdury na pewien sposob nie tworza pewnych problemow.

                    tak?
            • addicted11 Re: sukcey terapii u addicted1 03.05.07, 11:45
              > -te zjazdy sa czescia terapii,a uczestnicy mysla ze to oni sami chca
              > uczestniczyc,a tu niestety,wszystko z "gory zaplanowane",zjazd to az! i tylko
              > sprawdzian,jakoby zameldowanie sie i zlozenie sprawozdania,sama swoja
              > obecnoscia,czy terapiia poza osrodkiem dalej przebiega prawidlowo :))

              ja mysle, ze chodzi o przypmnienie "mamy Cie na oku" mimo ze nie mamy cie na
              oku.

              >
              > -wszelakie wymyslane "bunty" sa z regoly na darmo...bo uczestniczy sie tak
              czy
              > inaczej...rewolucje
              > (czyli rozne odgrazania sie,przekonania ze "po terapii w osrodku" pokaze
              > ze "teraz to ja dopiero przejrzalem",lub typowe myslenie u szczegolnie
              > zbuntowanych pacjentow:"mimo ze terapeuta mnie nie widzi,to bede robil mu na
              > przekor i sie uwolnie",z rzucaniem kamolcami w szyby wlacznie:)))


              akurat ten z kamieniami to bardzo chcial zeby go zobaczyli.

              robienie " na przekor" terapeucie dla samej zasady to rzeczywiscie glupota-
              terapeuta nie kazal mi siedziec z pijanymi to ja, mimo ze nie lubie siedziec z
              pijanymi, mimo ze nie lubie odoru strawionego alkoholu to bede siedzial do
              bladego switu w towarzystwie napranych.

              robienie "na zlosc" to jednak nie to samo co zachowanie niezgodne ze
              wskazowkami.
              bo mozna- moze trudno w to uwierzyc- naprawde myslec inaczej niz terapeuta i
              sie z nim nie zgadzac.

              wtedy robie to co chce robic, a przybiera to barwy buntu tylko dlatego, ze ktos
              mi kazal tego nie robic.

              swiezo po terapii jest ciezko- terapuci maja swoje sposoby, aby zasiac zamet w
              glowie uczestnikow terapii, nazywaja to "odbieraniem komfortuu picia" ale tak
              naprawde pod tym plaszczykiem kryje sie czesto zwykly szantaz.
              Szantaz ma przeca zwyczajowo taka wlasnie forme" jak cos zrobisz to cos zlego
              sie stanie".
              jezeli jest sie poddawanym systematycznie takiemu szantazowi to sie w glowie
              zaszczepia i ciezko sie uwolnic- w koncu czlowiek jest tylko czlowiekiem a nie
              maszyna.

              rzeczywiscie, uwolnic moze mlosc- do kobiety, mezczyzny, do sztuki- wtedy
              rzeczy nabieraja po prostu odpowiednich proporcji.

              smieszy mnie jednak taka koncepcja, ze terapeuta "zaplanowal bunt".
              owszem, tetrapeuta planuje pewnego rodzaju przekore- bo chce dkonac zlamania
              charakteru- ale ten plan jest srodkiem a nie celem- celem jest pacjent poddany
              zasadom terapii, czyli wykonujacy nakazy, jakby tego sobie nie nazwal.

              pacjent moze sobie przetlumaczyc, ze "nie chce pic do konca zycia", ze "
              niepotrzebne mu owarzystwo dotychczasowych znajomych i sam to zrozumial",
              ale gdy pacjent lamie wszystkie zasady terapii a potem sie z nich smieje to nie
              wiem, czy jest to zaplanowane.
              tzn nie wykluczam ze tak, ale nie bardzo rozumiem, jak mialby byc cel- bunt dla
              buntu?
              czy chodzi o to, zeby pacjent sie zbuntowal, zniszczyl sobie psychike, zapil,
              pil z wyrzutami sumienia, wysiadl psychicznie i wrocil znowu, tym razem juz
              pokorny, ze zwieszona glowa i na kolanach- taki stary schemat typu " sam sie
              przekonal na wlasnej skorze".

              Ale mnie ten schemat na pewni nie bedzie dotyczyl, ja nadal trzymam sie swojego
              wlasnego planu i wskazowek psychologa, ktorego poznalem przed terapia
              uzaleznien, psychologoa nie od uzaleznien, bardzo dobrego.
            • addicted11 Re: sukcey terapii u addicted1 03.05.07, 11:59
              Chlopcy, wedlug Waszej logiki wypranego mozgu to Jerzy Urban, naczelny nie, ma
              mozg wyprany przez Prymasa Glempa.
              Papiez ma mozg wyprany przez Lucyfera, a Lcyfer mozg wyprany przez Najwyzszego.

              Ciekawe koncepcje.

              A jak mozna w takim razie iec niewyprany mozg?

              Jak ktos robi zgodnie z zaleceniami terapeuty to bo ma wyprany mozg,
              jak robi niezgodnie to tez bo ma wyprany mozg,
              gdzie jest rzecia opcja?

              deo to chyba pisal o Rauchen, to by sie zgadzalo
              • deoand Re: sukcey terapii u addicted1 03.05.07, 12:17
                Addi ....

                w kwestii Nie wolno albo Nie chce czyli Kanonów Terapeutycznych ...
                nie dogadamy sie

                ponieważ Ja wyznawca Nie wolno - co potwierdza moje 13 letnie nie
                palenie ... nie wolno mi zapalic z takich czy innych wzgledów ....

                uważam kazdego wyznawce - nie chce ... za idiotę .....

                i oczywiscie zgadzam sie z tym , ze każdy wyznawca Nie Chce uważa
                mnie za idiote ....

                nie dogadamy sie ....

                Przewaga moja nad Toba addi polega na tym , ze ja moge jeszcze
                spokojnie to piwo albo pięćdziesiątke ... a Ty nie ... niezależnie
                od tego czy nie chcesz czy nie możesz

                ale przewaga TWOJA nade mna polega z kolei na tym , ze Ty / jesli
                palisz / to możesz spokojnie tego dymka ...
                ... a Ja niestety NIE ... niezależnie od tego czy nie chcę czy
                nie mogę ...

                pzdr deo

                • addicted11 Re: sukcey terapii u addicted1 03.05.07, 12:29
                  deoand napisał:

                  > Addi ....
                  >
                  > w kwestii Nie wolno albo Nie chce czyli Kanonów Terapeutycznych ...
                  > nie dogadamy sie
                  >


                  oj tam o tym to mozna w nieskonczonosc.
                  nie wolno cyz nie chce- semantyka- zalezy z ktorej strony spojrzec.
                  Niech bedzie, ze mi nie wolno
                • addicted11 Re: sukcey terapii u addicted1 03.05.07, 12:30

                  >
                  > Przewaga moja nad Toba addi polega na tym , ze ja moge jeszcze
                  > spokojnie to piwo albo pięćdziesiątke ... a Ty nie ... niezależnie
                  > od tego czy nie chcesz czy nie możesz


                  nie rozumiem, myslalem ze Ty nie pijesz alkoholu?
                • deoand Re: sukcey terapii u addicted1 03.05.07, 12:36
                  A skoro raz jak piszesz addi udało sie tobie wypić piwo ...
                  i nic .... to spróbuj jeszcze raz ... czemu nie ...

                  ja tez spróbowałem papierosa po miesiacu nie palenia ... i dzieki
                  Bogu / a posrednio alkoholowi bo nastepnego dnia miałe tak
                  potwornego kaca alkoholowo- nikotynowego / , że nigdy od tamtego czasu
                  nie probuje ....

                  i tak trwa 13 lat póki co ....ale w zyciu juz nie zaryzykuję
                  jeszcze raz ...

                  deo
                  • deoand Re: sukcey terapii u addicted1 03.05.07, 12:53
                    nie rozumiem, myslalem ze Ty nie pijesz alkoholu?

                    na szczęście od czasu do czasu jeszcze moge ...
                    w przeciwnym razie musiałbym iśc do terapeuty od zaraz

                    ale jestem totalnie współuzależniony bo akurat znam i obracam sie
                    wśród tabunu pijaków - alkoholików czy jak ich tam razem wziętych
                    nie nazwac ...

                    ale za to jestem nie palacym palaczem ... a mechanizm uzaleznienia
                    jest taki sam

                    deo

                    PS .... terapeuta addi nie jest od zaprzestania picia ...stad
                    najpierw masz przestac pić a dopiero potem do terapeuty celem
                    podtrzymania trzeźwości ....

                    ciagi to przerywa sie w Izbie Wytrzeźwień albo w zakładzie Karnym

                    100 % skuteczności


                    • addicted11 Re: sukcey terapii u addicted1 03.05.07, 13:15
                      deoand napisał:
                      terapeuta addi nie jest od zaprzestania picia ...stad
                      > najpierw masz przestac pić a dopiero potem do terapeuty celem
                      > podtrzymania trzeźwości ....

                      > ciagi to przerywa sie w Izbie Wytrzeźwień albo w zakładzie Karnym
                      >
                      > 100 % skuteczności
                      >

                      ty mowisz o zatrzymaniu ciagu a ja o niepiciu.
                      to 2 rozne sprawy.
                      ja idac na terapie nie pilem 5 miesiecy, wiec nie potrzebowalem "podtrzymania".
                      poszedlem po jakies nowe pomysly, rozwiazania.
                      podsuwano mi takie, ktore mi nie pasja i to jest cala filozofia.

                      po co w ogole te gadki i tlumaczenia moje na 1000 postow?
                      czy to tak trudno zrozumiec, ze po prostu terapia mi nie odpowiadala?
                      nie odpowiada mi wiele roznych rzeczy i nie muesz sie z nich tlumaczyc, a z
                      tego ciagle musze.
                      nie podbalo mi sie, nie podba mi sie, zapominam, mam to coraz bardziej za soba,
                      jestem od kilku tygodni coraz bardziej zadowolony, mam teraz w glowie inne
                      rzeczy niz droczenie sie z terapeuta i jego zasadami,
                      a Ty wchodzisz mi na ambicje i probujesz wciagac to tej samej rzeki ponownego
                      rozdrapywania tego gowna.

                      Mylisz sie, jesli myslisz, ze nadepnlaes mi n odcisk " kto podjal decyzje o
                      niepiciu"

                      Nadapnales mi na inny odcisk " czy ja jestem osoba rozumna czy nie".

                      Sugerujesz mi debilizm, slepe podazanie za wskazowkami terapeutow, jakies
                      mechanizmy obronne- a ja po prostu nie lubie gdy ktos obraza moja inteligencje.

                      Pisze tak na wszeli wypadek, gdyby ktos uznal, ze skoro sie tlumacze to cos
                      jest na rzeczy- tak jest, ale nie tu gdzie myslisz.



                  • addicted11 Re: sukcey terapii u addicted1 03.05.07, 13:04
                    deoand napisał:

                    > A skoro raz jak piszesz addi udało sie tobie wypić piwo ...
                    > i nic .... to spróbuj jeszcze raz ... czemu nie ...
                    >
                    > ja tez spróbowałem papierosa po miesiacu nie palenia ... i dzieki
                    > Bogu / a posrednio alkoholowi bo nastepnego dnia miałe tak
                    > potwornego kaca alkoholowo- nikotynowego / , że nigdy od tamtego czasu
                    > nie probuje ....
                    >
                    > i tak trwa 13 lat póki co ....ale w zyciu juz nie zaryzykuję
                    > jeszcze raz ...
                    >
                    > deo

                    ale pijesz czy nie, o to pytalem?


                    deodand, Ty probujesz obrazic moja inteligencje.
                    Posrednio bowiem twierdzisz, ze ja nie rozumiem co sie wokol mnie dzieje.

                    Albo prowokujesz albo mnie obrazasz.
                    Albo sam niewiele rozumiesz.


                    Nie znasz chyba kanonu terapeutycznego, kanon terapeutyczny opiera sie na kroku
                    pierwszym, ktory mowi o bezsilnosci wobec alkoholu i dla kazdego rozumnego
                    czlowieka odczytac go mozna tylko w jeden sposob- nie wolno.





                    potem dazy sie aby pacjent przeszedl z " nie wolno" na "nie potrzebuje" a tylko
                    dla wlasnej ambicji nazwal to sobie "nie chce".
                    Ale to retoryka.

                    robi sie to z prostego powodu- bo czlowiek z natury jest przekorny i jak mu sie
                    mowi " nie wolno" to bedzie robil odwrotnie.

                    ALe to dziala raczej na glupszych- bo rozumny czlowiek widzi niuanse i widzi,
                    ze " nie wolno " i nie chce" to sa pojecia ktore sie na siebie nakladaja.

                    Dlaczego dla Ciebie tak wazne jest to nazwanie "nie wolno2- to jes tez pewien
                    sympotm.


                    Ja wiem, ze terapia dlugo negatywnie na mnie wplywala.

                    To jest tak jak z miloscia- czasem gdy kogos porzuci druga osoba ten rzuca sie
                    w wir szalonej zabawy, poznaje nowe osoby, przypadkowy seks itp.

                    Probuje oszukac sie, ze ta osoba ktora porzucila go nic nie znaczy, pokazac
                    jej ze nie zalezy, udowonidc cos, ale oczywiscie ta osoba caly czas siedzi w
                    glowie.

                    Z czasem to mija i sie zapomina.












                    • rauchen Re: sukcey terapii u addicted1 03.05.07, 17:41
                      oj addi, widze ze miales dzis ciezzzzki dzien :)))
                      • deoand Re: sukcey terapii u addicted1 04.05.07, 11:07
                        Addi a jednak twoja terapia okazała sie skuteczna ...

                        rauchen twoja oponentka przestała chodzic - jak sama pisze do AA -

                        czyli otworzyla jeden zamek zabezpieczajacy przed piciem ... no
                        ciekawe ile ma ich jeszcze ?????????????

                        Dlaczego dla Ciebie tak wazne jest to nazwanie "nie wolno2- to jes tez pewien
                        sympotm.

                        Ponieważ w myśl mojej filozofii życiowej ... nie wolno jest czymś
                        kategorycznym a nie chce czymś fakultatywnym ...

                        nie chce kochac sie z tobą ... dzis nie chce ale może jutro będe
                        chciał ... a nie wolno mi sie kochać z tobą .... tzn chciałbym
                        ale nie wolno mi zdradzać żony .... kategoryczne nie ....

                        więc z toba nie wolno mi sie kochac i nie będe kochał sie z toba
                        nawet jutro ....

                        ale oczywiście każdy moze mieć inna filozofie ... ja lubie nazywac
                        rzeczy po imieniu ....

                        nie pije to nie piję ... pijak to pijak .. gej to gej ....

                        itd .................................

                        i tu addi niezależnie od twojej inteligencji takiej czy innej ,
                        której nie neguję ....

                        po prostu dziwia mnie niekonsekwencję w twoim podejściu do życia i
                        picia .....

                        skoro przyjmujesz do siebie wszystkie kanony terapeutyczne i uważasz
                        za swoje .. niezależnie od tego kto był pierwszy kto drugi ...

                        to czemu zwalczasz terapeutów i negujesz ich postępowanie ...

                        skoro jesteś za konsekwencja w działaniu bo tylko konsekwencja
                        prowadzi do sukcesu to nie rozumiem czemu akurat wychwalasz brak
                        konsekwencji .... i takie tam a moze kto inny za mnie cos zrobi ...

                        nie pije to nie pije ... nie pale to nie palę ... nie przekraczam
                        prędkości na drodze to nie przekraczam ...
                        sam ide po skierowanie to sam ide ... bo tak każa ....

                        P-ity składam do Urzedu Skarbowego do 30 kwietnia tzn do 30 kwietnia
                        a nie 30 maja ... bynajmniej nie dlatego że tak chce tylko tak
                        musze ....

                        to tyle w tym temacie póki co ....

                        nadal nie palę papierosów oczywiście bo mi nie wolno !!!! i nie pije
                        alkoholu bo nie chce ... ale nie wiem kiedy mi sie zachce ....

                        a nie wolno to nie wolno ... koniec kropka

                        pzdr deo
                        • tranzyt80 Re: sukcey terapii u addicted1 04.05.07, 11:46
                          rauchem,to nie rauchen...to Adicted;)...singlowatosc uderza mu juz...
                          • addicted11 Re: sukcey terapii u addicted1 04.05.07, 14:53
                            tranzyt80 napisał:

                            > rauchem,to nie rauchen...to Adicted;)...singlowatosc uderza mu juz

                            Ha, dopiero przeczytalem dobrze zo chociaz Ty sie doyslies, a to nie
                            singlowatosc, ja tego typu zarty lubie robic od jakichs 15 lat- i jeszcze mi
                            sie nie znduzilo:)
                        • tranzyt80 Re: sukcey terapii u addicted1 04.05.07, 11:52
                          deoand napisał:
                          > nie chce kochac sie z tobą ... dzis nie chce ale może jutro będe
                          > chciał ... a nie wolno mi sie kochać z tobą .... tzn chciałbym
                          > ale nie wolno mi zdradzać żony .... kategoryczne nie ....
                          >
                          > więc z toba nie wolno mi sie kochac i nie będe kochał sie z toba
                          >
                          > nawet jutro ....


                          dobre:)))

                          a jak to Ta!,twoja jedyna szansa w zyciu ?
                          odpuscisz...i moze bedziesz zalowal cale zycie ;)
                          • deoand Re: sukcey terapii u addicted1 04.05.07, 13:35
                            jak to Ta!,twoja jedyna szansa w zyciu ?
                            odpuscisz...i moze bedziesz zalowal cale zycie ;)

                            Trudno ... tak tez bywa ....

                            Pare ładnych lat temu na placu Pigalle w Paryzu jakby kto nie
                            wiedział we Francji hahah ... gdzie są najtańsze kasztany bodaj i
                            cos jeszcze .... juz miałem sfinalizowac pewna tranzakcję / z-s ? / ...

                            ale w ostatniej chwili NIE WOLNO zwycięzyło ....

                            i do tej pory czasem żałuje a owa " ona " jawi mi sie czasem niemal
                            jako wzór urody niewieściej ....

                            choć pewno dzis to juz bezzębna jeśli w ogóle żyje - ta cudowna
                            dama ...

                            trudno .... zawsze czegoś się żałuje w życiu ....


                            pzdr deo


                            • myszabrum Re: sukcey terapii u addicted1 04.05.07, 13:46
                              Toś głupi :))

                              <:3~~ brrrum :)
                              • deoand Re: sukcey terapii u addicted1 04.05.07, 14:31
                                Toś głupi :))

                                też prawda ....

                                i sam sobie od czasu do czasu to powtarzam .....

                                ale z drugiej strony ... a jakby tak Aidsa ... chociaż wtedy to
                                go nie znali chyba ...

                                swoista schizofrenia ... moze jednak pójde do terapeuty ...

                                ale ta sama to pewno jak juz pisałem to bezzębna raczej albo w
                                najlepszym wypadku Correga Tabs ...

                                i wot zagwozdka ....

                                deo
                            • tranzyt80 Re: sukcey terapii u addicted1 04.05.07, 19:01
                              deoand napisał:
                              > ale w ostatniej chwili NIE WOLNO zwycięzyło ....
                              ...
                              > trudno .... zawsze czegoś się żałuje w życiu ....

                              -Deo!Ty na "Titanik" lepiej nie wsiadaj,bo tez moglbys sobie odpuscic...
                              i co ?Po filmie! :)))
                              • deoand Re: sukcey terapii u addicted1 04.05.07, 19:56
                                Na Titanica na szczęscie nie wsiadłem ... i Bogu dzięki

                                a na filmie byłem ... ale nudził mnie straszliwie a ten watek
                                miłosny to masakra ... czekałem kiedy w końcy ta kra ... i będzie
                                koniec filmu ...

                                deo
                        • addicted11 Re: sukcey terapii u addicted1 04.05.07, 15:12
                          deoand napisał:

                          > Addi a jednak twoja terapia okazała sie skuteczna ...


                          w jakim sensie?
                          Ze na mnie wplynela? Oczywiscie ze tak.
                          Spedzenie 2 miesiecy w jakims miejscu nie moze nie wplynac na czlowieka.
                          Nawet faszyzm w Niemczech przedwojennych na mnie wplynal, mimo ze przez Niemcy
                          to kilka razy noca przejezdzalem.

                          A skuteczna jako realizacja celow terapeuty?
                          Nie sadze, ale Ty widac gdziesz ten wplyw widzisz, nie piszesz co prawda mimo
                          mej prosby co konkretnie udalo sie terapeucie we mnie zmienic na swoja modle, ,
                          ale trudno, niech Ci bedzie, jak tak wolisz- okazala sie skuteczna, nawet
                          bardzio skureczna, skuteczna jak nic, skuteczna jak unikogo.


                          Pytanie- i co z tego?
                          Byla skuteczna, teraz bedzie skuuteczne co innego a jutro jeszcze co innego


                          >
                          > > Ponieważ w myśl mojej filozofii życiowej ... nie wolno jest czymś
                          > kategorycznym a nie chce czymś fakultatywnym ...
                          >
                          > nie chce kochac sie z tobą ... dzis nie chce ale może jutro będe
                          > chciał ... a nie wolno mi sie kochać z tobą .... tzn chciałbym
                          > ale nie wolno mi zdradzać żony .... kategoryczne nie ....
                          >
                          > więc z toba nie wolno mi sie kochac i nie będe kochał sie z toba
                          >
                          > nawet jutro ....
                          >
                          > ale oczywiście każdy moze mieć inna filozofie ... ja lubie nazywac
                          > rzeczy po imieniu ....
                          >
                          > nie pije to nie piję ... pijak to pijak .. gej to gej ....
                          >
                          > itd .................................
                          >
                          > i tu addi niezależnie od twojej inteligencji takiej czy innej ,
                          > której nie neguję ....
                          >
                          > po prostu dziwia mnie niekonsekwencję w twoim podejściu do życia i
                          > picia .....
                          >
                          > skoro przyjmujesz do siebie wszystkie kanony terapeutyczne i uważasz
                          > za swoje .. niezależnie od tego kto był pierwszy kto drugi ...
                          >
                          > to czemu zwalczasz terapeutów i negujesz ich postępowanie ...



                          nie przyjmuje koncepcji bezsilnosci, nie przyjmuje koncepcji Sily Wyzszej, nie
                          przyjmmuje koncepcji ze tylko alkoholik zrozumie alkoholika, nie przyjmuje
                          koncepcji ze kazdy alkoholik jest taki sam, nie przyjmuje koncepcji, ze
                          wym,agam odnowy moralnej, nie przyjmuje koncepcji ze moje picie nie wiazala sie
                          z innymi problemami.

                          Cala reszte kanonu terapeutycznego akceptuje.

                          >
                          > skoro jesteś za konsekwencja w działaniu bo tylko konsekwencja
                          > prowadzi do sukcesu to nie rozumiem czemu akurat wychwalasz brak
                          > konsekwencji .... i takie tam a moze kto inny za mnie cos zrobi ..


                          fajnie, stawiasz falszywa teze i na jej podstawie osadzasz moje postepowanie,
                          jedna falszywa teza prowadzi do kolejnych falszywych tez.
                          > .
                          >
                          > nie pije to nie pije ... nie pale to nie palę ... nie przekraczam
                          >
                          > prędkości na drodze to nie przekraczam ...
                          > sam ide po skierowanie to sam ide ... bo tak każa ....
                          >
                          > P-ity składam do Urzedu Skarbowego do 30 kwietnia tzn do 30 kwietnia
                          >
                          > a nie 30 maja ... bynajmniej nie dlatego że tak chce tylko tak
                          > musze ....
                          >
                          > to tyle w tym temacie póki co ....
                          >
                          > nadal nie palę papierosów oczywiście bo mi nie wolno !!!! i nie pije
                          > alkoholu bo nie chce ... ale nie wiem kiedy mi sie zachce ....

                          a jeste pweien ze nie zachce ci sie palic?

                          dlaczego Ci do cholery nie wolno palic?
                          masz rak apluc 4 stopnia?
                          Nie rozumiem, jakie nie wolno.
                          Mam pytanie- jak ktos jest wegatarianinem z powodo etycznych- to nie wolno mu
                          jesc miesa czy nie chce jesc miesa?

                          Jak ktos jest niewierzacy to nie wolno mu chodzic do Kosciola czy nie chce
                          chodzic do Kosciola?

                          Mozna tak przerzucac pilke w nieskonczonosc.


                          >
                          > a nie wolno to nie wolno ... koniec kropka
                          >
                          > pzdr deo


                          ciekawy masz sposob rozumowania.
                          porownujesz rzeczy nieporownywalen- tak jak ja powyzej dla przykladu.

                          skladanie Pitow reguluje prawo a decyzje o niepiciu poejmuje ja, moge za 5
                          minut isc do knajpy i w swietle kamer kupic piwo i wypic je i nikt mi nic nie
                          zrobi.
                          Za nieoddanie pitu dostane mandat.

                          Zone mozesz zdradzac- to uklad miedzy Wami, nie slyszales o tzw. otwartych
                          malzenstwach, o czworokatach itp?

                          To ty z zona ustalacie zasady a nie jakies odgorne "nie wolno".
                          Jak umowiliscie sie, ze jestescie sobie wierni- to po prostu jestes
                          odpowiedzialny za swoje slowo.
                          Jak pewnego dnia zona przyjdzie i powie " idz sie przespac z moja kolezanka" i
                          Ty bedziesz mial ochote to juz nie ma nie wolno.


                          Nie wolno o jest zakaz, nie chce to jes nakaz.
                          Efekt jest taki sam- ale przyczyna inna.



                          A odnosnie picia- to zalyze od zalozenia wyjsciowego.
                          Jezeli uwazasz, ze czlowiek nie ma prawa sam pozbawic sie zycia- to mozesz
                          twierdzic, ze nie wolno mu pic.
                          Jezeli czlowiek ma prawo do wyboru stylu zycia, nawet jezeli jest dla niego
                          szkodliwy- to nie ma zadnego nie wolno.

                          Ty przyjales subiektywna zasade- prymat wartosci zycia nad wartopscia wolnosci-
                          i uznales te subiektywne zasade za obiektywne prawo.
                          Stad Twoj kategoryzm.

                          Ja wierze w priorytet wolnosci nad innymi wartosciami i dla mnie nie wolno
                          tylko wtedy, gdy narzusza to wolnosc innych.
                          A jak orze na swoim polu- to nie istbnieje takie sformulowanie jak "nie wolno".
                          • deoand Re: sukcey terapii u addicted1 04.05.07, 17:17
                            Addi a jednak twoja terapia okazała sie skuteczna ...

                            tutaj sie nie zrozumieliśmy ...a byc moze nie zauważyłes wątku do
                            ktorego nawiązywałem ... bo został przez moderatora usuniety ...

                            nijaka rauchem napisała , że przestaje chodzic na mitingii AA
                            potem okazało sie , że to fałszywka - ktos tam sie podszył bo to nie
                            była rauchen tylko rauche/m/

                            ja jednak oczywiscie nie wiedziałem o tym wiec nieco ironicznie
                            napisałem o twoim addi suksesie terapeutycznym ponieważ myślałem
                            , ze naprawde twoja przeciwniczka poddała sie i uciekła od AA

                            ale ad rem

                            Ty przyjales subiektywna zasade- prymat wartosci zycia nad wartopscia wolnosci-

                            i uznales te subiektywne zasade za obiektywne prawo.
                            Stad Twoj kategoryzm.

                            Ja wierze w priorytet wolnosci nad innymi wartosciami i dla mnie nie wolno
                            tylko wtedy, gdy narzusza to wolnosc innych.
                            A jak orze na swoim polu- to nie istbnieje takie sformulowanie jak "nie wolno".


                            i tu oczywiscie zgoda po prostu mamy inne kategorie wartosci ...

                            dla mnie nie mamy wolności absolutnej co wynika chocby z tego , ze

                            zycie nasze zalezy od woli najwyższego .....

                            a nasz wpływ na niego jest niewielki ....

                            ale mniejsza ... ja mam takie podejście Ty takie ...i ok ...

                            ... oczywiscie , że nie zapale papierosa ...

                            nie zapale ... jest po prostu podtrzymaniem mojej woli nie palenia i
                            jest to odpowiedź dla mnie ... a nie dla pytającego ...
                            on mnie nie interesuje ... poniewaz pytanie jest bezsensowne ....

                            bo kto moze wiedzieć co będzie za lat pare ... wróżek na swiecie
                            nie ma za wiele ....

                            a ponieważ odpowiedź niby własciwa czyli NIE WIEM jest po prostu
                            uchyleniem furtki prowadzacej do zapalenia czy do zapicia ...

                            więc odpowiadam stanowczo NIE NIE ZAPALĘ !!!!!!!!!!

                            pzdr deo


                            • deoand Re: sukcey terapii u addicted1 04.05.07, 18:11
                              hahahahahaha

                              oczywiscie dałem sie nabrać aadi bo czym ze jest m czy n

                              wobec wieczności .... hahahahahahahahahahahahahah

                              a już myslałem naprawdę , że rauchen chyba odeszła od AA

                              stad moje wyjasnienie w wątku powyżej nieaktualne .....

                              hahahahahahahaha

                              ale skoro tak to odwołuje gratulacje dla ciebie aadi jako terapeuty
                              sorry hahahahaah

                              deo
                              • tranzyt80 Re: sukcey terapii u addicted1 04.05.07, 18:40
                                nie badz taki wesoly...a smiechem i tak niczego nie zagluszysz ;)
                                powiedz otwarcie,ze musisz buty,tym razem dobrze,o trawe obetrzec :)))
                                • deoand Re: sukcey terapii u addicted1 04.05.07, 19:53
                                  a dlaczego mam obcierac buty ...nie rozumiem ...

                                  ja pisze o zjawiskach a nie konkretnych ludziach ... stad czy n czy m
                                  to mi wszystko jedno ... ważny jest problem i pewien socjologiczny
                                  model postepowania ...

                                  pzdr deo ....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka