Dodaj do ulubionych

tak sobie myślę....

08.05.07, 19:33
Czytając niektóre fora tutaj odnoszę wrażenie, ze tutaj chyba jestescie
wszyscy co najmniej po doktoracie - takie mądre, dobrze "ubrane" w słowa
wypowiedzi. Czy jest tutaj ktoś bez doktoratu, ma problem z alkoholem i
potrafi nornalnie porozmawiac? ( czy trzeba tutaj pisac z leksykonem i
słownikiem w reku?)
Obserwuj wątek
    • e4ska Re: tak sobie myślę.... 08.05.07, 20:06
      Ewcia, jeśli jesteś profesorem zwyczajnym i używasz bardzo hermetycznego języka,
      to pisz - my się tu nie bedziemy wstydzić, żeśmy gorsi.

      Poważnie: problem masz? piszesz po swojemu. Jaki znów leksykon? Wulgaryzmów? co
      cię trapi - pytaj - zawsze kto odpowie - albo i nie odpowie:)
    • wojtech451 Re: tak sobie myślę.... 08.05.07, 20:54
      evcia32 napisała:
      > Czytając niektóre fora tutaj odnoszę wrażenie, ze tutaj chyba jestescie
      > wszyscy co najmniej po doktoracie -

      A owszem, owszem!
      Gdyby dawali za alkoholizm to miałbym już dawno a potem byłaby profesura!
      Chociaż nie, profesura jest zarezerwowana dla A.....!
      • a_riczia Re: tak sobie myślę.... 08.05.07, 21:02
        No, jeśli chodzi o tytuły naukowe, to ja jestem Alkoholik Zwyczajny.
        Pisz, ewcia.
    • evcia32 Re: tak sobie myślę.... 09.05.07, 19:34
      Dziękuję za "odpowiedzi" i reakcję.
      tak mam problem z którym sobie jeszcze nie poradziłam (chyba wiecie jaki)
      szukam kogoś życzliwego tutaj
      czy to cos złego?
      czy to cos niezwyczajnego ,ze szukam kogoś, kto mógłby mi pomóc?
      • finlandia07 Re: tak sobie myślę.... 10.05.07, 08:12
        Czesc,nie masz potrzeby sie tlumaczyc dlaczego szukasz pomocy,a ze jej
        potrzebujesz to nic zlego ani niezwyczajnego,przeciwnie,dobrze ze to forum jest
        i masz sie gdzie i do kogo zwrócic.
        Tu prawie kazdy ma "doktorat"podparty niezla "literatura" hehehe-))
      • finlandia07 Re: Co Ci dolega? 10.05.07, 08:13
        • jafajna Re: Co Ci dolega? 10.05.07, 17:08
          ewcia napiszesz wkońcu o co dokładnie chodzi?, bo "mam problem , chyba wiecie
          jaki" to nie za bardzo dokladnie, co :-)))
          • evcia32 Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 10:02
            mam 32 lata, synka 3 - letniego i jestem alkoholiczką.
            Kontrakt terapeutyczny juz podpisałam, terapie zaczynam w poniedziałek - i boje
            się czy starczy mi na to odwagi , żeby pójśc.
            • an03 Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 11:06
              Cześć:-)głowa do góry bedzie dobrze !:-)Trzymam kciuki. Pierwsze spotkanie
              rzeczywisćie jest trudne, ja po pierwszym skapitulowałam, i teraz wiem że
              straciłam tylko czas bo tak byłabym juz pół roku na terapi, nie ma sensu
              odwlekać..Też zaczynam w poniedziałek...zdecydowałam się poddać, nie umiem
              sobie sama poradzić..mimo prób, niech zajmie się mną i moim problemem ktoś kto
              wie w jaki sposóbn go zwalczyć bo ja nie potrafię ..Pozdrawiam cię ciepło i
              napisz prosze jak Ci poszło, A tym "bełkotem" na forum się nie przejmuj też
              często nie rozumiem co Ci ludzie piszą :-)
              • e4ska Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 11:27
                A czego tu się bać? nie rozumiem. To jest naturalna procedura: masz problem z
                piciem i nie wiesz, co zrobić, aby picie powstrzymać. Idziesz i wymagasz, żeby
                podzielono sie z tobą wiedzą, jaką posiadają. Żadna skomplikowana wiedza.
                Dowiesz się, że pijesz, bo masz zdezintegrowaną osobowość i chore emocje. I sie
                będziesz zastanawiać, jakie to są te chore emocje, co straciłaś przez alkohol, i
                że jak będziesz pić, to czeka cię śmierć.

                Ja byłam na zapisie - zaczęło sie to tak, że przeprowadzono test. Pytanie - i
                odpowiedź. W stylu - czy byłam na izbie wytrzeźwień. Czy zapożyczam sie na
                wódkę. Czy mam jakieś odrętwienia. Czy mam koszmary senne. Jakie były
                okoliczności pierwszego sięgnięcia po alkohol.

                Osoby pytającej jakoś to specjalnie nie zajmowało - i mnie też nie:)))

                Od grupy wymigałam sie - i nie żałuję, bo sama przestałam pić i nie mam problemów.

                ale niektórzy poznają na grupie fajnych kolegów, a szczególnie na mityngach AA:
                tam nawiązuje sie wielkie przyjaźnie, prawdziwe, na całe życie. Można też
                przespać sie z jakim trzeźwym alkoholikiem... to też się zdarza. Jak sie ma taką
                potrzebę. Słyszałam o tym - ale nie widziałam. Bo na mityngi nie chodzę. Dużo
                tracę:)))

                Pójście na terapię - jest to zupełnie naturalne postępowanie: jeśli kto próbuje
                ograniczyć alkoholizm i sam nie potrafi, to powinien korzystać z gotowca.

                Masz nie pić - a sposób, w jaki tego dokonasz, nie jest najważniejszy. Idź i sie
                nie bój - bać to sie można wycięcia wyrostka, bo możesz dostać sepsy. A od
                gadania czy pisania sepsy nie nabędziesz.

                trzymaj sie i pisz o swoich doświadczeniach - bo mogą przydać się innym "bojącym".
                • evcia32 Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 13:33
                  odpowiedz dla e4ska
                  jestem tu nowicjuszem. Problem mam od 3 lat (powazny)
                  jeżeli mnie nie rozumiesz to nie pisz do mnie.
                  To, że jestem tutaj nowicjuszem nie znaczy , że nic nie wiem
                  i nie mam pojecia o czym pisze i na czym polega mój problem!

                  "To jest naturalna procedura: masz problem z
                  > piciem i nie wiesz, co zrobić, aby picie powstrzymać. Idziesz i wymagasz, żeby
                  > podzielono sie z tobą wiedzą, jaką posiadają. Żadna skomplikowana wiedza."

                  tak napisałaś - nieprawdaż?

                  Pozwól , ze przetocze jeszcze jedno Twoje zdanie:

                  "Pójście na terapię - jest to zupełnie naturalne postępowanie".


                  tak tez zrobiłam, miesiac temu - poszłam na terapie
                  i wiesz co to nie była nornalna procedura. Wyrwałam sie z pracy (kazda minuta
                  była dla mnie ważna) pan "psychoterapeuta" nie przychodził, po 15 min. kobieta
                  z recepcji do niego zadzwoniła (termin wizyty miałam ustalony 2 tyg. przed)
                  zjawił się po kolejnych 15 minutach.
                  był bardzo zniechecony i nieszczęśliwy ,że musiał w ogóle przyjśc.
                  ziewał później przez kolejne 20 minut. Najbardziej ze wszystkich problemów
                  moich interesowało mnie moje życie intymne .

                  I teraz się zapytam czy to jest normalna procedura?
                  nie znasz mnie - nie oceniaj!

                  • rauchen Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 13:42
                    droga evciu, odwiedzilam kilku psychologow, i na kazdego mialam "haka", bo to w
                    jakims stopniu chyba naturalny odruch alkoholika, zeby bronic swojego
                    alkoholizmu jak skarbu.
                    Ostatni osrodek byl pod wezwaniem "albo biore co mi daja, albo zdycham przy
                    nastepnym ciagu, jak na porzadna alkoholiczke przystalo".
                    A i tak sie czpnelam pani psychiatry, bo zeza miala na jedno oko. Dobrze ze
                    dalej nie poszlam w poszukiwaniu "przeciw", bo pewnie nie bylabym na tym etapie
                    trzezwienia na ktorym jestem.
                    • evcia32 Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 13:56
                      rauchen napisałaś:
                      "A i tak sie czpnelam pani psychiatry, bo zeza miala na jedno oko. Dobrze ze
                      > dalej nie poszlam w poszukiwaniu "przeciw", bo pewnie nie bylabym na tym
                      etapie
                      >
                      > trzezwienia na ktorym jestem."
                      Wybacz ale nie wiem czy to jest jakis slang tutaj? nie wiem o co masz na mysli



                    • evcia32 Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 14:00
                      i jeszcze jedno rauchen - nic nie wiesz o moich "naturalnych odruchach
                      alkoholika" - więc nie oceniaj!!!
                      • rauchen Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 14:01
                        szkod
                        • rauchen Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 14:02
                          szkoda ze juz sie bronisz,skoro terapie zaczynasz dopiero w poniedzialek.
              • evcia32 Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 13:01
                Dziękuję za słowa wsparcia (naprawdę dziękuję) to wszystko mnie przeraża!
                Uchodzę w swoim otoczeniu za osobę "normalną", bezkonfliktową, pracuję w
                administracji rządowej, po prostu boje się ludzi których spotkam, kogo spotkam.
                Ja jestem osobą bardzo dyskretną ale boję się czy trafię na osoby też dyskretne.
                Cały czas o tym myślę. I po prostu się boję i mam obawy.
                Nie wstydzę sie problemu jaki mam ale chciałabym aby to pozostało między
                osobami dyskretnymi. potrafisz mnie zrozumiec?
                • rauchen Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 13:31
                  droga evciu, masz jedno zycie i powazny problem jakim jest alkoholizm, ktory
                  nie leczony, nie powstrzymany, moze jeszcze duzo w twoim zyciu zmienic.
                  Co do administracji rzadowej czy jakiej tam innej:
                  wczoraj w zwiazku z ogloszeniem wyroku trybunalu wypowiadal sie znany
                  konstytucjonalista, prof Osiatynski, i wiesz, dla jednych to bedzie profesor,
                  dla innych sasiad, dla innych jeszcze czlonek rodziny,
                  ale mysle ze dla wiekszosci juz osob na tym forum jest takze takim jak my
                  alkoholikiem. Przeczytaj sobie jego ksiazkie Rehab, naprawde godna polecenia.

                  pzdr
                  • evcia32 Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 14:14
                    Chyba założę mocherowy beret i pójde po wsparcie i zrozumienie do ojca R.
                    chyba rauchen mnie zupełnie nie rozumiesz - bo ja nie oceniam ludzi!
                    Tobie sie wydaje ,że tak robię.
                    nie oceniam ludzi po tym kim są i co robią, oceniam po prostu ludzi (ich
                    zachowania)
                    Przeczytaj mój pierwszy post - szukam "zwyczajnych" osób do rozmowy!
                    • rauchen Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 14:19
                      do rozmowy o czym???
                    • rauchen Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 14:35
                      a swoja droga, to dlaczego oceniasz ksiedza R?
                      w sumie rzad obecny w Polsce jest pod wezwaniem ksiedza R, i dzieki niemu
                      istnieje, a ty dla niego pracujesz :)
                      powinni wam berecik moherowy z dwoma kaczuszkami dawac w ramach stroju
                      roboczego :))
                • an03 Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 13:51
                  wiesz..mnie tez paraliżuje strach jak wchodze do ośrodka, chyba padłabym trupem
                  gdybym spotkała kogoś znajomego np.z pracy, a parcuje w dużej firmie..więc
                  szanse są tymbardziej że to normalna przychodnia z oddziałem leczenia
                  uzależnien
                  no ale cóż, nikt nie mówil, że bedzie łatwo :-) na pocieszenie : podobno po
                  jakimś czasie te obawy mijają
                  trzymam mocno kciuki ! damy radę !:-)
                  • rauchen Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 13:57
                    a co niby robilby znajomy z pracy w osrodku dla osob uzaleznionych??
                    Myslisz ze przyszedlby zrobic sobie manicure?
                    • evcia32 Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 14:23
                      Rauchen ile masz lat?
                      to dośc istotne pytanie dla mnie
                      • rauchen Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 14:25
                        zaledwie poltorej roku :)
                        • rauchen Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 14:26
                          albo juz poltorej roku :)
                      • rauchen Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 14:27
                        a dla mnie istotne pytanie to co pijesz dzisiaj??

                        :)
                        • evcia32 Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 14:32
                          jak do teraz to nic alkoholowego.
                          I mam nadzieję , że tak bedzie do końca dnia! - to tak dla Twojej informacji.
                        • evcia32 Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 14:34
                          mam teraz duzo obowiązków i pracy - nie mam czasu pisac wybacz!
                          • rauchen Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 14:36
                            to podobnie jak addi - on tez ciezko pracuje i tez nie ma czasu pisac na
                            forum :)))
                            • addicted11 Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 15:20
                              rauchen napisała:

                              > to podobnie jak addi - on tez ciezko pracuje i tez nie ma czasu pisac na
                              > forum :)))


                              Dobra puenta odnosnie odruchow obronnych.
                              U mnie terapia te odruchy spowodowala a nie zlikwidowala.
                              Fajna teoria- jak w czymkolwiek sie sprzeciwiasz terapeucie, to jest to orduch
                              obrony alkoholika.
                              Nie ma odruchow obronnych czlowieka myslacego, niezaleznego, krytycznego,
                              watpiacego, neizdecydowanego- sa tylko obronne odruchy alkoohlika.

                              Tka toeira bazuje na zalozeniu, ze tylko terapeuta moze i ze ratuje zycie.
                              u niektorych osob tak faktycznie jest, ae nie u wszystkich, sa na forum osoby,
                              ktore mialy ten odruch obronny alkoholika i nie poszly an terapie a jkaos nie
                              zdechly pod poloetm poki co przynajmniej, ale rauchen nei zdechla tez poki co.
                              Ciekawe nie?
                    • an03 Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 14:34
                      napisałam przecież, że to normalna przychodnia ..??
                  • evcia32 Re: Co Ci dolega? 12.05.07, 14:39
                    kochana jesteś! dzięki za wszystko co do mnie napisałaś - pomaga mi to troszkę.
                    muszę teraz uciekac od komp.
                    obowiazki
                    Pozdrawiam Ciebie serdecznie
                    badźmy w kontakcie
                    pa
    • e4ska Leczenie na miazgę 12.05.07, 15:07
      Ewcia... gdyby kto miał cierpliwość przebrnąć przez moje posty - czego
      absolutnie nie polecam - to wiedziałby, że jednym z moich celów poznania i
      szukania wyjścia z obecnej sytuacji jest podpowiedź: wymagajmy innych metod
      pomocy - nie takiej, jaka istnieje!!!

      Należy wymagać. Punktualności. Odpowiedzialności. Kontroli. Ta wstydliwa
      dziedzina życia, jaką jest alkoholizm - nikt nie chce babrać się w sprawdzanie,
      jak pracują terapeuci... umyka uwadze społecznej. Terapeuta powinien dyżurować w
      ośrodku do godz. 21, wychodzi - 19. Telefony są nieodbierane - przez kilka
      godzin. Jesteś umówiona, przychodzisz na swoją porę, a tu akurat trzy osoby... W
      grupie, nie tylko na terapii indywidualnej, ludzie są zmuszani do ujawniania
      prywatnej sfery przeżyć. Każde przeciwstawienie się traktowane jest tak samo,
      jak widać to w pisaniu Rauchen: chlać ci się chce... chcesz się napić... jak sie
      nie upokorzysz, nie rozwalisz, to koniec z tobą. Grupa zgodnie wyśmiewa
      buntownika... wreszcie buntownik kładzie uszy po sobie. Potem sie dziwić, że
      taki osobnik, pozbawiony wiary w siebie, rozbity, ośmieszony - zhańbiony - wraca
      do destrukcyjnego picia. W niektórych grupach nie daje rady 100 procent -
      wszyscy wracają do alkoholu.

      Co zrobić? Nastawić się na zbieranie doświadczeń. Nie ujawniać wszystkiego.
      zmyślać. Nie popisywać sie np. opowieściami o sikaniu na środku skweru w biały
      dzień i jak wszyscy się śmiali, z jakimi facetami śmierdzącymi się sypiało -
      tego wszytkiego, co podnieca nikczemną naturę słuchaczy. Wiem o tym z wielu
      źródeł - rozmawiałam o terapiach, dostałam masę prywatnych maili, pamiętam, jak
      kolesie po odwyku rozpowiadali tajemnice... heh... tak, tajemnice
      współtowarzyszy niedoli - bo kiedy sobie popili, to zapominało im sie o
      przyrzeczeniach kontraktu. Najgorzej, że to były rzeczy dotyczące konkretnej
      osoby... która i tak wróciła do picia. A wstyd został. Napiętnowanie.

      Ja - osobiście - w ośrodku rozmawiałam indywidualnbie z człowiekiem taktownym,
      który mi się z bardzo nie wtrącał... dzięki czemu mogłam posłuchać o cudzych
      doświadczeniach - przy próbie zejścia na osobiste strony mojego życia dochodziło
      do awantury.

      Rada taka: udawać niewiniątko, czerpać jak najwięcej z konkretnych pouczeń - np.
      ja mogę bezkarnie zjeść czekoladkę z wiśniówką, a wielu nie potrafi... ja mogę
      bywać na weselach czy imieninach - a się nie napiję... umiem odmawiać, jak mi
      polewają i jestem pełną ufności w swoja mądrość - ale jeśli ty na terapii
      dowiesz się: nie chodx tam, gdzie piją... wyrzuć kieliszki - to rób to.
      Ostrożnie - pisząc dziennik uczuć nie musisz wszystkiego notować - możesz za to
      prowadzić dwa - jeden dla siebie - przemyśleć, co cię trapi... sama dla siebie.
      To nie takie trudne.

      możesz odmawiać rozmów na pewne tematy - spokojnie: nie chcę o tym mówić...
      jeszcze nie.

      Oni twierdzą, że masz chore emocje - dlatego pijesz - ale widzisz: każdy
      alkoholik, który pije i pije, wreszcie musi przestać... taki zdrowych emocji
      mieć nie będzie. One same sie poukładają... jesli znajdziesz sobie jakis sposób
      na szczęście.

      i nie daj się szantażować - że jak nie powiesz tego czy owego, to zapijesz...
      nie. Ja, osoba samodzielnie rezygnująca z picia - bo te rozmówki nie były
      terapią - jestem pełna satysfakcji. Jestem zdrowa fizycznie, psychicznie
      stabilna - nie boję sie mysleć na własny rachunek.

      Radziłabym jednak AA... jeżeli trafisz na dobrą grupę, jeżeli poznasz kogoś
      dobrego - takiego samego jak ty, a nie nadętego buca terapeutycznego, który sam
      powinien sie leczyć - obejdziesz się nawet bez terapii.

      Spróbuj od mityngu... może to wystarczy dla ciebie? albo przynajmniej cię
      wzmocni i uodporni na szykany.

      I wymagaj - ja tam opieprzyłam swojego za bajzel chronologiczny; pan mi tu
      powiada, że alkoholik powinien uporządkować dzień - a sam sie pan gubi we
      wszystkim... co to jest?

      Tak więc - ludzie na tyle będą cię poniżać, na ile im pozwolisz. Wszędzie panują
      te same prawa. W ośrodku i w kolejce po kiełbasę - ludzie są tylko ludźmi...
      • rauchen Re: Leczenie na miazgę 12.05.07, 15:18
        klamac to mozna i w kolejce po kielbase, nie trzeba zaraz do osrodka dla
        uzaleznionych
        • e4ska Re: Leczenie na miazgę 12.05.07, 16:30
          Rauchen, a jak inaczej możesz obronić sie przed chamstwem terapeutów i agresją
          grupy? Ty - co sama piszesz - uwielbiasz rozkładanie sie przed obcym człowiekiem
          - gotowa jesteś sporo zapłacić, byle tylko kto wysłuchał twoich wynurzeń.
          Każdych wynurzeń. Ale musisz wiedzieć, że człowiek NORMALNY ma prawo do
          intymności. Jest to jedno z podstawowych praw człowieka, gwarantowanych
          konstytucyjnie.

          ciekawe, co na ten temat miałby do powiedzenia konstytucjonalista Osiatyński.

          może po prostu: są alkoholicy - ludzie nienormalni, chorzy psychicznie,
          zdołowani, niedostosowani społecznie. Tym wszystko jedno, co im sie robi na
          terapiach. I są alkoholicy - ludzie normalni, którzy nie wypadli ze swoich ról
          społecznych, umieją kochać i są kochani, mają przyjaciół i swoje pasje.

          Do których zaliczyć Osiatyńskiego?

          A Ewcia? Niech lepiej wie, co ją czeka - żeby nie wyszła z grupy z płaczem i nie
          napiła sie pierwszego wieczora... noooo - i się by zgadzało, że ten, kto
          "rezygnuje" z terapii, pije... tylko dlaczego zrezygnował? dlaczego sie napił?

          a i tak każdy - z tej czy innej kategorii cierpi na głód alkoholowy. Głodu
          zwalczyć terapią się nie da. Świadczy o tym prosty fakt, Rauchen: ty byłaś na
          tymże forum wcześniej ode mnie - już nieźle oblatana w sprawach i sprawkach.
          Jednak masz staż krótszy. Mnie tu nie chodzi o licytację czy chęć górowania -
          tylko o podstawową rzecz - to całe leczenie szło ci z wielkimi oporami. Mnie
          poszło od razu. Od momentu, kiedy postanowiłam nie pić w ogóle, a nie "pić ale
          mało" - trwam. Bez depresji, bulimii i aowskich sponsorów. I bez rozkładania.
          • rauchen Re: Leczenie na miazgę 12.05.07, 16:42
            nie wiem eska czy tu jest sens gadania o stazu siedzenia na tym forum - zawsze
            moge sie zrewanzowac tym ze ja nie pilam od 5 klasy podstawowki, w 5-tej klasie
            podstwowki nie mialam jeszcze bulimi.

            Co do "rozkladania" sie za pieniadze (dziwnego slowa uzywasz, mam nadzieje ze
            nie ma tu zadnych dwuznacznosci w tym slowie);
            pisalam juz ze przez rok nie zaplacilam zlamanego centa za wizyty. (ani oni mi
            nie zaplacili :(((

            Tyle ze eska, jesli naprawde namawia sie kogos zeby klamal na terapii - sorry,
            lepiej w ogole nie zawracac sobie dupy.
            • e4ska Re: Leczenie na miazgę 12.05.07, 16:48
              Kłamać? może nie. Złe słowo.
              Nie mówić wszystkiego.

              Związek między publicznym gadaniem o swojej kupie kacówce a uleczeniem z
              alkoholizmu jest... mizerny.

              no chyba że nabywa się szlachetności ducha i czyści emocje, pieprząc w grupie
              trzy po trzy o porannej masturbacji.

              Pijaki są śmieszne:)))))))))))))))
              • addicted11 Re: Leczenie na miazgę 12.05.07, 17:01
                e4ska napisała:

                > Kłamać? może nie. Złe słowo.
                > Nie mówić wszystkiego.
                >
                > Związek między publicznym gadaniem o swojej kupie kacówce a uleczeniem z
                > alkoholizmu jest... mizerny.
                >
                > no chyba że nabywa się szlachetności ducha i czyści emocje, pieprząc w grupie
                > trzy po trzy o porannej masturbacji.
                >
                > Pijaki są śmieszne:)))))))))))))))


                Oczywsicie pomijajac kwestie jakichs granic rozsadku- nie uwazam, ze nie ma
                sensu publicznie o sobie mowic.
                To zalezy od osoby- dla mnie na przyklad sam fak mowienia o sobie byl wazny-
                poniewaz moim problmem byl "strach przed dekonspiracja" a jak
                sie "zdekonspiruje" to sttrach znika.

                Wydaje mi sie jednak, ze ten obyczaj- gadania o swych sprawach- nalezaloby
                promowac we wlasnym srodowisku- przyjaciol, znajomych, rodziny.
                bo raz ze blizsze zycia, dwa- bardziej skuteczne- w koncu zeby nie bylo takiej
                dwuznacznsci, ze ktos na terapii mowi o intymnych pikantnych szczegolach a w
                realu nadal jest zamkniety w sobie.

                Dla mnie wazne nie bylo samo otwarcie sie na terapii- czy w grupie- tylko to,
                ze to byl pierwszy krok, a nastepnym bylo mowienie o sobie "wsrod swoich"- i to
                nie wcale o jakichs skrajnie intymnych sprawach ale o normalnych rzeczach- np.
                o tym, ze podona mi sie jakas dziewczyna ( wczesniej jak gowniarz nie wiadomo
                czemu udawalem ze tak nie jest).

                No i sprawa ostatnia- po co sie mowi na terapii i co sie z tym robi.
                tu juz jest problem- bo w zalozeniu terapia ma pomoc w "identyfikacji"- tak to
                sie ladnie nazywa, a za ttym ma isc przekoannei, ze nie jest sie samemu z
                takimi uczuciami i problemami.

                tylko dla mnie nabranie swiadomosci, ze moje problemy sa identyczne jak
                problemy bezdomnych czy kryminalistow to zadna pociecha tylko wydarzenie
                maksymalne dolujace ( choc problemy wcale nie byly podobne, albo nie bardziej
                niz do problemow wszystkich innyl ludzi, to obowiazuje zasada, ze trzeba sie
                identyfikowac, szukac)

                grupya terap[eutyczna to getto i wywnetrzanie sie tylko tam to siedzenie w
                getcie.
                Jezeli potrafie powiedziec swojemu koledze " boje sie" albo powiedziec
                szefowi " nie potrafie" to jest miara sukcesu, a przerzucanie sie hositoryjkami
                na miyngu niczego nie daje jezeli nie idzie krok dalej- w real.
              • rauchen Re: Leczenie na miazgę 12.05.07, 17:01
                trudno mi mowic o jakis innych grupach, natomiast ja wiem, ze w tej grupie AA
                do ktorej ja chodze, gdy ktos zaczyna za bardzo zjezdzac na intymne tematy, to
                mu sie przerywa i kieruje na prywatne spotkanie ze sponsorem - po to wlasnie ma
                sie tego sponsora.
                przy czym na sposnora wybiera sie osobe z dlugim stazem trzezwosci, i do tego
                osobe ktora jest w stanie poswiecic ci swoj czas, i chce poswiecic.
                Ja swojego sposora nie mam, bo nie chcialam mielic dwa razy to samo - to przed
                psychiatra, to znow przed sposorem.
                tak ze co do rozgadania twoich intymnych spraw, jesli jestes w stanie rozroznic
                co jest godne do powiedzenia publicznie a co nie - nie powinnas miec problemu z
                tym ze ktos ci to rozpowie.
                Sponsor - osoba z dlugim stazem trzezwosci, zazwyczaj posiada juz w takom
                stopniu zaufanie, ze nie trzeba sie obawiac ze nagle sie nachla i porozpowiada
                na wsi o twojej kupce.
                Psychiatra - jesli mam obsesje bycia pempkiem swiata i wydaje mi sie ze
                psychiatra czy terapeta nie ma innych zajobow na swieczniku, pozostaje
                faktycznie wpierw pozbyc sie obsesji.
      • addicted11 Re: Leczenie na miazgę 12.05.07, 15:45
        Problem rozpowiadania tajemnc to kwadratura kola.
        Nie ma sensu terapia wgrupowa, w ktorej uczestnicy odgrywaja przedstawienie i
        nikt nie jest szczery albo polowa jest polowa nie jest.
        W teorii.
        B w praktyce wiadomo, ze wielu bedzi neiszczerych, niedyskretnych, nielojalnych
        itp.
        wlasciwie to powinien byc ich problem a nie tego, komu sie dupe obrobilo, ale
        znow- to tylko teoria.
        Bo kazdy z nas zyje w jakims srodowisku i od jakiegos buca ktory uslyszal
        plotke moze zalezec, czy dostane prace, pozyczke, znizke w sklepie itp.

        Nie mowiac o tym, ze jak sie fama rozniesie to polowa ludzi uzna mnie za
        tredowatego i bedzie sie wstydzila przyznac 9 taka ich zrozumiala slabosc) a
        znalezc dziewczyne dla faceta, o ktorego terapeutycznych opowiesciach wie pol
        ulicy- to dopiero sztuka, takiej chetnej i zdolnej do noszenia krzyza to chyba
        nie ma na peczki?


        Nie mam w ogole pomyslu jak z tego wyjsc.
        Moze zachecac do tego, aby pewne sekrety, ktore moga ujawnione jakos
        przeskzodzic zachowac dla siebie?

        Ja zreszt zauwazylem ta maniere nawet na tym forum.
        Ostatnio Jaras pokazal ludzka twarz, ale wczesniej zeby chociaz jedno slowo zle
        o sobie?
        O swoich wadach, porazkach?
        Tylko nie mowie o takich teraeutycznych wymyslach typu "jestesm perfekcjonista"
        co niby jest wada ale naprawde to sie podsadny chwali.
        Albo Rauchen- swoje niepowodzenia pilnie strzeze, a pilnie sledzi opowiesci
        innych i potem wywleka, wysmiewa, doluje.
        swoje to opisze "wady" typu ze byla alkoholiczka, ze chcialo jej sie pic, ze
        nie miala kontroli itp.
        Ale o facetach, ktorzy ja w dupe kopneli? O tym, ze ma w sobie nnienawisc do
        matki czy ojca?
        ze jest zazdrosna, zlosliwa?
        Ani slowa.
        Oczywiscie rauchen moze jak Jaras kiedys znalezc uzasadnienie- ze pisze o czym
        chce, ze pisze o czym "wazne" it pierdoly.

        fakt jest prosty- nie pisze wszystkiego, nawet wieku nie chce podac, a od kogos
        wymaga wywlekania najbardziej intymnych spraw.


        Ja swego czasu na tym forum zaplacilem duza cene za zbytnia szczerosc-
        wysmiewaniem, ocenianiem moich wypowiedzi "przez kontekst", nie mowiac o braku
        woli zrozumenia tylko cenianiu wszystkeigo przez pryzmat "odruchow
        obronnych", "zaprzeczen", "zwalania winy" itp- oczywiscie nie wszyscy na forum
        tk to traktowali ale pare glpsnych osob wystarczy.
        Bo tak naprawde pojawia sie na koniec bardzo konstrukltywne pytanie- po co masz
        mowic o swoich slabosciach, probemach, rozterkach i porazkach?

        I tak ani terapeuta ani grupa nie zaproponuje Ci niczego konstruktywnego.
        same mgliste i ogolne recepty typu nie pij, chodz na mityngi, a wszystko bedzie
        okreslone i tak chcecia picia lub pijanym mysleniem.

        Wiec po co sie wywnetrzac? Zeby uslyszec ze chce Ci sie pic.
        i co Ci z tej wiedzy, ze chce Ci sie pic ( jezeli jest to prawdziwe w ogole)

        Ja mam klopot z zpoznaniem dziewczyny- tez moglby uslyszec, ze to dlatego, ze
        chce mi sie pic.
        No i co z tego?
        Nic.

        Na tym nic opiera sie cala terapia.



        • rauchen Re: Leczenie na miazgę 12.05.07, 16:20
          drogi addi, ty wystarczajaco duzo o mnie wiesz, wiec widocznie gdzies miales
          okazje o tym przeczytac. Wiec nie wiem po co w kolko mam gledzic o tym samym.
          Wiecej na forum zaczelam pisac w momencie kiedy zaczelam terapie - i tam
          wlasciwie zdecydowalam sie pewne rzeczy zostawic, i tam je zostawic.
          Nie wiem po co komu moj wiek, ja nie wiem ile lat ma eska, ile janu, ile
          tenjaras, nie mowiac juz o evci - wiec nie wiem po co komu moj wiek.
          Co to pretensji czy do matki czy do ojca, to ja juz napisalam ze u mnie byla
          pretensja do matki, i chyba nawet nie raz o tym pisalam. Wystarczajaco sie na
          matke ponarzekalam u psychiatry, i pewnego dnia po prostu mi przeszlo, bylam w
          domu w grudniu i zrobiam chyba ostateczny rozrachunek moich pretensji do matki,
          w tym sensie ze calkowicie mi juz wtedy przeszly pretensje, a ja po prostu
          skonfrontowalam sie z sytuacja. Potwory z przeszlosci zniknely a ja coraz
          bardziej ku mojemu wlasnemu zdziwieniu odkrywam pewne mile wspomnienia z mojego
          dziecinstwa, choc pamietam ze jeszcze rok temu po prostu nie potrafilam ich
          znalesc.
          Czy facet kopnal mnie w dupe? Wpakowalam sie w zwiazek bez przyszlosci, wiec
          trudno cos tu mowic o kopnieciu w dupe. Zwlaszcza ze ten zwiazek teraz, po 11
          latach okazuje sie ze mozna bylo spotkac kogos kto ostatecznie nie pozwoliby
          stoczyc sie calkowicie na dno. Nie sadze ze moj alkoholizm to jego wina,
          chociaz tak dlugo uwazalam, alkoholizm bylby i bez niego, moze pozniej, moze
          jeszcze nie teraz, tyle tylko ze co niby bym z tego miala. Z drugiej strony nie
          wiem gdzie bym byla teraz gdybym nie spotkala tego czlowieka na mojej drodze,
          aja natomiast teraz zdaje sobie sprawe z tego ze tu i teraz jestem szczesliwa
          dlatego ze tu i teraz jestem.
          O tym ze jestem zlosliwa to ja chyba wcale pisac nie musze, zeby ktos tego nie
          zauwazyl sam :)))
          natomiast co do tego czy jestem zazdrosna, to szczerze mowiac nie mam powodow
          do zazdrosci, no chyba ze ty jakies znasz.
          • addicted11 Re: Leczenie na miazgę 12.05.07, 16:52
            Nie rozumiem podejscia- na terapii zostawilam swoje problemy i tu juz nie musze.
            Tu sa inni ludzie niz na terapii i dla nich twoje zostawienie rzeczy na terapii
            nie ma zadnego znaczenia.

            I zeby nie bylo- nie zmuszam nikogo do zwierzen, ja tylko mowie, ze powinna
            obowiazywac wzajemnosc " ja znam twoje slabosci a Ty moje" wtedy to ma sens, a
            nie jeden wystepuje w szatach nieudacznika i przegranca- bo sie wywnetrzyl- a
            drugi "zostawil" rzeczy u terapeuty" a tu w glorii dojrzalego i swietnego
            czlowieka krytykuje, wysmiewa i leczy.

            to jest nieuczciwe postawienie sprawy, po prostu.

            W OTU mailem do czyniena z 2 rodzajami terapeutow- alkoholikow. Jeden gosc
            mowil o najbardziej kompromitujacych kartach zyciorysu- mniejsza czy to ma sens
            czy nie- ale jak sluchal od innych to i sam mowil.
            Natomiast dwie osoby (terapeucie) po 4 tygodnicah terapii w ogole ujawnily, ze
            sa alkoholikami. To jest wedlug mnie nie fair- bo jesli uwazasz, ze masz prawo
            cos sugerowac bo sam tego doswiadczyles to o tym mow a nie powstaje jakas tajna
            magia "wiem ale nie powiem" i trzeba w ciemno wierzyc w rozne rzeczy.




            • rauchen Re: Leczenie na miazgę 12.05.07, 17:15
              moze nie to ze nie musze, tyle ze nie potrzebuje.
              Ja okreslilam terapie koszmarow przeszlosci jako ogromna szafe, w ktorej panuje
              ogromny nieporzadek, az drzwi sie otwieraja i cos ciagle wypada i przeszkadza
              ci w przejsciu.
              terapia ma na celu wyrzucenie wszystkiego z tej szafy i zrobienie w niej
              porzadku. Zamykasz drzwi. mozesz do niej zagladac, ale tylko wtedy kiedy masz
              taka potrzebe. Ja w tej chwili nie mam az tak wielkiej potrzeby.

              Co do tego czy terapeuci ukryli cos przed toba, ze sa alkoholikami - mysle ze
              moze czasami nie powinnismy przeceniac wlasnych zdolnosci w spamietaniu
              wszystkiego co sie do nas mowi, pewne rzeczy moga umknac.
              ja na przyklad staram sie w pewnych sytuacjach, nawet jesli czegos jestem
              pewna, uzywac slowa "wydaje mi sie ze...", a nie ze mam 100% racje, bo
              zostawiam sobie w ten sposob kanalik zwrotny ze gdzies cos mi umknelo.
              Dopiero jak mam wszystkie dowody w reku moge uznac ze mam 100% racje.
              natomiast nie zawsze jest taka potrzeba zeby tracic czas na szukanie wszystkich
              dowodow, ze mam racje.
              • addicted11 Re: Leczenie na miazgę 12.05.07, 17:23
                rauchen napisała:

                > moze nie to ze nie musze, tyle ze nie potrzebuje.
                ....


                Ale potrzebuje tego druga strona.
                Tu ujawniasz swoj egoizm.
                bo jak ma sie czuc ktos, kogo Rauchen najpierw zwabia do pokoju zwierzen a
                potem jako wspaniala trzezwa doradza i strofuje.
                Po co komus takie doswiadczenie?
                czy bedzie mu lzej?
                Z reguly jak ktos ma problem to tak naprawde wie jak go rozwiazac, tylko szuka
                wsparcia, zrozumienia, na poczatku szuka kogos z kims moze porozmawiac jak
                rpwny z rownym a nie z wszechmadrym nauczycielem.

                Potem, jak sie przelamie i nauczy, liczy sie dla niego juz to co robi sam a nie
                reakcja innych.
                • rauchen Re: Leczenie na miazgę 12.05.07, 17:31
                  ja cie nie sklanialam do zwierzen, zrobiles to sam z wlasnej woli.
                  Natomiast ze jestem w stosunku do nich zlosliwa - ja jestem w pierwszej lini i
                  tak zlosliwa w stosunku do samej siebie, anizeli do ciebie.
                  zawsze mozesz sie pocieszyc tym, ze ja mam z rauchen do czynienia 24 godziny na
                  dobe, a ty tylko troche na forum :)))
      • evcia32 Re: Leczenie na miazgę 12.05.07, 18:02
        Dziękuję e4ska!
    • addicted11 Kolejny elaborat 12.05.07, 17:20
      Uwazam, ze nie mowienie o swoich uczuciach i problemach to jest choroba
      ludzkosci i przeklenstwo zycia codziennego.
      Wiekszosc ludzi ma z tym olbrzymi problem " z natury", szczegolnie w krajach
      takich jak Polska, a na to naklada sie presja sukcesu- bycia "mlodym, pieknym i
      bogatym".
      Przyznanie sie do slabosci w takiej sytuacji wy,maga niezwyklej odwagi.

      Dlatego uwazam, ze bardzo cenne jest, gdy osoby znane, ludzie skucesu przyznaja
      sie do nalogow, slabosci itp. Bo to przeamuje pewne tabu- przeciez wiadomo, ze
      to tylko obrazek medialny tych wszystkich usmmiechnietych ludzi.

      Niestety, czesto mozna stac sie ofiara przyznajac sie do slabosci
    • addicted11 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 17:27
      Taka jest moja koncepcja, ze czlowiek jak sie wywnetrza to chce uslyszec, ze
      jest normalny, ze nie jest zly lub gorszy, ze jest wyjscie.
      • deoand Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 18:05
        We wczorajszym filmie Quest do J-C van Damme jego powiedzmy przyjaciel
        krzyczał GARDA GARDA .... gdy ten obrywał po szczęce .... addi ..

        w ŻYCIU ciosy zadaje samo ŻYCIE .....

        PS... Addi Terapeuta z ciebie w każdym calu co juz było udowodnione
        wcześniej ....

        a kogo interesują twoje uczucia i twoje życie ... zadałeś sobie
        takie pytanie ???
        • evcia32 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 18:27
          Ej!!!
          Ludziska sio, sio! z mojego forum wszystkim tym, którzy chcą się kłucic lub
          dyskutują miedzy sobą.
          Napisałam o swoim problemie, prosiłam o pomoc.
          Niezainteresowanych tematem żegnam!
          • rauchen Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 18:32
            masz dysleksje?
        • addicted11 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 19:44
          deoand napisał:

          > We wczorajszym filmie Quest do J-C van Damme jego powiedzmy przyjaciel
          > krzyczał GARDA GARDA .... gdy ten obrywał po szczęce .... addi ..
          >
          > w ŻYCIU ciosy zadaje samo ŻYCIE .....
          >
          > PS... Addi Terapeuta z ciebie w każdym calu co juz było udowodnione
          > wcześniej ....
          >
          > a kogo interesują twoje uczucia i twoje życie ... zadałeś sobie
          > takie pytanie ???


          Deo, zastanawisz mnie.
          Ze mnie sie tu robi etatpwego wroga terapeutow, ale to Ty widze masz jakis
          strasznie ukryty zal? niechec do terapeutow?

          cokolwiek ja napisze zgodnego ze zdaniem terapeutow (umowmy sie, ze takie
          zbiorowe zdanie istnieje) to ty za chwile punktujesz i probujesz mnie
          prowokowac do jakichs zaprzeczen.

          A cemu ja mam zaprzeczac?


          Nie wiem co w tm dziwnego, ze czesc moich opinii moze sie pokrywac z opniami
          terapeutow?

          Nie wiem skad u Ciebie oczekiwanie, ze mam negowac dokladnie wszystko co
          powiedzieli kiedykolwiek terapeuci?

          Debila ze mnie probujesz robic?

          O co Ci facet chodzi?
          • addicted11 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 19:47

            > deoand napisał:
            >
            > a kogo interesują twoje uczucia i twoje życie ... zadałeś sobie
            > takie pytanie ???


            A na to pytanie posredni udzielilem odpowiedzi:
            interesuje to moich bliskich, przyjaciol, rodzine.

            Dlatego mowilem, ze terapia powinna byc tylko poligonem doswiadczalnym a zmiany
            powinno wprowadzac sie w realu.


            Od terapeuty czy psychologa nie wymagam aby mnie kochal tylko aby byl
            profesjonalista- to jasne.






    • evcia32 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 18:18
      Dziękuję za wszystkie sugestie i słowa otuchy
      ale mam prosbę do RAUCHEN i ADDICATED - lubicie się przekamażac i dyskutowac
      - pogadajcie sobie na czacie a nie na moim forum.
      Chcecie mi pomóc - będę wdzięczna, chcecie podyskutowac , to nie tutaj proszę.
      • rauchen Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 18:25
        spoko,
        na prywatne fora nie chadzam :)
        • deoand Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 18:38
          Ej!!!
          Ludziska sio, sio! z mojego forum wszystkim tym, którzy chcą się kłucic lub
          dyskutują miedzy sobą.

          To nie jest twoje prywatne forum ... kazdy ma prawo wejsc i
          powiedzieć co akurat chce ... prywatne fora też istnieją ale trzeba
          zapłacić ...

          Specyfika forów alkoholowych i nie tylko jest taka , że po kilku
          postach na temat zaraz zaczynaja się kłócić z soba stali bywalcy ...

          od czasu do czasu ... ktoś powie cos na temat albo blisko ...
          co nie oznacza że to ma ci pomóc ... może ...
          ale forum to nie terapia .. nikogo nie wyleczy ...

          na pewno ....

          swoja droga ... odkrywac sie to ostatecznie kobieta jeszcze może
          ale też zależy gdzie i do kogo ....

          z mężczyzna gorzej ....

          ale też trzeba wiedzieć gdzie .... na terapii proszę bardzo ... w
          realu ... nie

          deo
          • addicted11 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 19:59
            na pewno ....

            swoja droga ... odkrywac sie to ostatecznie kobieta jeszcze może
            ale też zależy gdzie i do kogo ....

            z mężczyzna gorzej ....

            ale też trzeba wiedzieć gdzie .... na terapii proszę bardzo ... w
            realu ... nie

            deo


            stara konserwa, Tobie nie trzeba terapeuty zeby glowe sprac stereotypami i
            blokadami, sam sobie je tworzysz, masz sie za wyzwolonego bo jawnie i bez
            oporow na wszystko narzekasz, marudzisz i zawsze widzisz wszystko w
            najczarniejszych barwach- i nazywasz to realizmem.
            nie to nie realizm, to czarnowidztwo,

            czarnowidz czarnowidzki z czarnowidowa.
            Deo Deo straszydelo.
      • zyg_zyg_zyg Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 18:39
        > Chcecie mi pomóc - będę wdzięczna, chcecie podyskutowac , to nie tutaj proszę.

        ???
        Nie pomylilas aby forow?

        Cos mi sie zdaje, ze rodzi sie nowy ewenement - taki na skale Augusta. Moze
        ktos na nas eksperymentuje...? :-))
        • zyg_zyg_zyg Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 18:41
          Chyba ze chodzilo Ci o ten watek... Ale kazdy moze sie dopisac gdzie mu sie
          podoba. Niestety... :-)
          • rauchen Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 18:42
            to moja terapia!!! Prosze natychmiast opuscic moja terapie!!!!

            :))
        • rauchen Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 18:41
          pracuje w administracji rzadowej, to i tu sie rzadzic zachciewa...
          ciekawe tylko jak sie szef dowie ze ty na Gazecie piszesz :)))
          • e4ska Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 19:09
            może - zamiast dziwić się, że dziewczyna chce sie czegoś dowiedzieć -
            przygotować do terapii - warto bliżej tematu.

            wszelkie porównania do trolla z bobkami - augusta, który całkowicie sparaliżował
            forum - setkowpisowe wątki o niczym - są ubliżające dla Ewy i dla każdego
            wpisywacza.

            Ja podałam swoje przemyślenia - Addi tez - ważne informacje - moim zdaniem...
            czemu to, dobre duszyczki - tak wyśmiewacie kogoś, kto właśnie przechodzi ciężki
            etap... rezygnacji z picia, zapanowania nad nałogiem?

            Czy terapia ma sens, jeśli sie nie mówi "wszystkiego"? Ma sens, Addi, gdy chcemy
            nie pic, a nie zmieniać swój charakter... nie mamy społecznych fobii i nerwicy.
            ani depresji, paranoi, neurastenii, figilizmu, obcyganii itp. bo chodzi o to,
            jak sobie poradzili inni, jakie na nas pułapki czyhają... słowem - DLACZEGO
            LUDZIE PIJĄ, CHOCIAŻ JUŻ NIE CHCĄ? I że możemy być z innymi - ze swoim problemem
            - alkoholizmem, a nie z łysieniem plackowatym, łuszczycą i nieregularną menstruacją.

            Rauchen, czy nie uważasz, ze twoje ustawiczne latanie za Addim i trywializacja
            jego rozważań bawi każdego. Mnie nie bawi... chyba że Addi wchodzi na wyżyny
            ironii:)))

            Trzymki, Ewa. Będzie dobrze.
            • rauchen Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 19:21
              nie czytaj wiec
    • evcia32 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 19:29
      !!! RAUCHEN - nie wim kim jesteś i dlaczego to robisz ale sukcesywnie
      zniechecasz ludzi do siebie - zmień temat postu, nie życze sobie twoich uwag na
      moim "temacie".
    • evcia32 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 19:34
      Uważaj rauchen bo podam ciebie do lustracji!!!!

    • evcia32 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 19:53
      a teraz wiecie co mialam na mysli , mowiac o dyskrecji?
      • addicted11 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 19:56
        evcia32 napisała:

        > a teraz wiecie co mialam na mysli , mowiac o dyskrecji?
        >


        u Rauchen to normalne, zacznij sie przyzwyczajac.
        "wszystko co powiesz moze byc uzyte przeciwko tobie, masz prawo milczec i do
        adwokata"


        • rauchen Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 19:58
          o tobie addi to juz cale UK mowi :)))
          • addicted11 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 20:00
            rauchen napisała:

            > o tobie addi to juz cale UK mowi :)))


            nie mowi, al gdybys znl wiecej szczegolow to pewnie by tak bylo.
            na razie nie masz pewnosci czy ja tak naprawde nie napieprzam w klawiature z
            samego serca Sieradza wiec niewiele mozesz zrobic.
            • rauchen Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 20:15
              ba, a ty myslisz ze czemu ja ani nie potwierdzam ani nie zaprzeczam ze
              napieprzam z niemiec???

              :)))
      • rauchen Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 19:57
        za pozno..masz gwarantowane ze w poniedzialek cala administracja rzadowa bedzie
        wiedziala :)))
        • evcia32 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 20:03
          i ojciec Rydzyk - uważaj bo nie da ci rozgrzeszenia!
        • evcia32 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 20:07
          do rauchen!
          kobieto zniechecasz ludzi sukcesywnie!
          starasz się o medal MEN-u?
          załuż mocherowy beret - a wstawię sie za tobą u ojca prałata!
          • rauchen Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 20:13
            kwa..kwa..:)))
            • evcia32 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 20:18
              Jarosław kwa, kwa jest jeszcze wolny
              wstawic sie za tobą?
              • rauchen Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 20:21
                uwazaj, bo jak sie szef dowie to nie beda przelewki ze zajmujesz sie jego
                pozyciem :)
                • evcia32 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 20:29
                  wiesz co kobieto ( chyba kobieto) - rauchen
                  jak pisałam wcześniej jestem tu nowicjuszką
                  dziekuję za lekcję!
                  wiem, że istnieja ludzie beznadziejni, bez uczuc, bez sumienia i o pogladzie na
                  zycie bardzo idiotycznym - spełniasz wszystkie kryteria , gratuluję!
                  • rauchen Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 20:30
                    jako nowicjuszka nie mozesz wiedziec takich rzeczy :P
            • tranzyt80 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 20:21
              Samotnosc trzezwej alkoholiczki zagluszana pisaniem na forum.
              • rauchen Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 20:26
                sorry tranzyt, ale ja dzis mam bardzo zajety dzien, duzo pracy i dlatego tak
                malo dzis pisze na forum.
                • tranzyt80 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 20:36
                  Kiedy bylas ostatni raz,prywatnie,na kawie,z jakims facetem ?
                  (tylko nie odpisuj!,bo dzisiaj nie moge sie smiac;)
                  • rauchen Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 20:45
                    na kawie, prywatnie i z facetem...

                    no dobra:
                    na kawie z facetem juz dawno nie bylam
                    na kawie prywatnie to dzis w domu
                    prywatnie z facetem...to juz prywatna sprawa :)
                    • tranzyt80 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 21:30
                      nie nawiazywalem do "tej kawy ;)",myslalem o czarnej malej,szczerze!

                      uwazasz,ze Addi dlugo bedzie jeszcze tak czlapal w kolo tego swojego
                      psychicznego palika,bo on jak ta chora krowa na lancuchu,przezuwa ciagle ta
                      sama zielona trawe,mieli i mieli tym ozorem ale na koniec,zamiast
                      polknac,wypluwa ja,by moc znowu zaczac od nowa ?
                      • rauchen Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 21:52
                        szczerze, to jest tak:
                        oficjalnie nie mam meza, i chyba zainteresowani o tym wiedza, wiec malzenskiej
                        malej czarnej nie ma;
                        oficjalnie nie mieszkam z zadnym facetem - zainteresowani chyba sie orientuja,
                        skoro zadaja mi takie pytania jak ty;

                        natomiast jesli bym napisala ze nie mam problemu z zainteresowaniem facetow
                        swoja osoba, za maz bym mogla wychodzic dwa razy do roku, wyszloby moze na to,
                        ze sie przechwalam;
                        jesli napisze ze mam problem z zainteresowaniem facetow swoja osoba bo jestem
                        potwornie brzydka i glupia, no to sklamie;

                        nie poruszam tego tematu, bo tak czy siak i tak jestem na etapie szukania tego
                        wlasciwego, na obecna sytuacje nie narzekam, bo az tak zle nie jest, zwlaszcza
                        ze wiem ze jestem kochana i czuje sie kochana. A to dla mnie naprawde bardzo
                        wazne, wazniejsze niz kawa prywatnie z facetem :)
                        (zreszta, ja wychodze zazwyczaj wieczorem, a wieczorem nie pije juz kawy:)))
                        • rauchen Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 21:55
                          co do addiego jeszcze, to trudno mi cokolwiek powiedziec, szczerze
                          powiedziawszy dla mnie lepiej by bylo zeby wzial sprawe w swoje rece, bo o ile
                          on juz na zawsze bedzie mnie mial za potwora, to ja mu az tak zle wcale nie
                          zycze :)
                        • tranzyt80 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 22:10
                          > ze wiem ze jestem kochana i czuje sie kochana.

                          -i to widac,naprawde!bez bajery!

                          > (zreszta, ja wychodze zazwyczaj wieczorem, a wieczorem nie pije juz kawy:)))

                          -no to pozostaje mi tylko zyczyc:Niezapomnianych chwil! :))
                      • addicted11 Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 09:17
                        tranzyt80 napisał:

                        > nie nawiazywalem do "tej kawy ;)",myslalem o czarnej malej,szczerze!
                        >
                        > uwazasz,ze Addi dlugo bedzie jeszcze tak czlapal w kolo tego swojego
                        > psychicznego palika,bo on jak ta chora krowa na lancuchu,przezuwa ciagle ta
                        > sama zielona trawe,mieli i mieli tym ozorem ale na koniec,zamiast
                        > polknac,wypluwa ja,by moc znowu zaczac od nowa ?


                        Od kilku tygodni to Addi wiecej sie bawi niz rzmysla na tym forum, nie myslalem
                        ze Ty tranzyt bedziesz mial takie problemy z zauwazeniem tego.

                        nie bede sie zaklinal bo i po co- po prostu sprawy terapeutyczne coraz mniej i
                        mniej mnie obchodza- a podysktuwaoc sobie czasem mam ochote i tyle.
                        Ale Ty i tak wiesz swoje wiec niech bede ta krowa co zuje te sama trawe-
                        wlasnie zmierzam na pola obsiane konopmiami indyjskimi, to dopiero bedzie
                        wyzerka.Potem na chmielowe moze sie przejde?

                        Czytam ostatnio autobiografie Georga Besta.
                        facet zapil sie jakies 3 lata temu.

                        W jego braku zaprzeczania i obiektywizmie w podejsciu do alkoholizmu moglbys
                        Tranzyt szukac nauk do konca zycia.

                        A mnie to teraz trapi jak tu kolezanke porwac na lody albo kawe a nie 12 krokow.

                        Ale widac taki byl plan terapeuty.
                        Jestem zmanipulowany.

                        p.s. ten mail tez byl czescia planu terapeuty i pasuje do kanonu terapii.




          • tranzyt80 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 20:16
            ile mniut temu wypilas ostatni lyk alkoholu ?
            • rauchen Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 20:18
              a jak myslisz, tranzyt???

              :)
              • evcia32 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 20:41
                tranzyt czy rauchen czy ktokolwiek inny
                medal wam dam za "zniechęcenie" człowieka do leczenia, do terapii
                jak mam takie osoby spotkac na terapii albo mitingach to dziekuje.
                Jednym słowem DRAMAT!
                • tranzyt80 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 21:32
                  za duzo nie dramatyzuj,na razie przestan pic!
                • tranzyt80 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 21:58
                  sluchaj Alkoholiczko!...a ona i tak nie sluchala...;))
                  (po zgloszeniu i zarejestrowaniu na terapii twoj tytul mgr,pani,dr,szanowna
                  minister,itp.
                  zamienisz na popularne "ja,Alkoholiczka!")

                  a wiec przyzwyczajaj sie!
                  wiec jeszcze raz:
                  sluchaj Ev,cia Alkoholiczka!:)),tylko nie krzycz,powoli przyzwyczajac sie
                  musisz :)
              • deoand Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 20:48
                Addi ... oczywiście , że jestem pesymista - realista ....

                przecie pisze o tym otwarcie ....

                i oczywiście się nie myle ....

                dwie trzy odpowiedzi na forum i dalej kłótnia ... w zasadzie nie
                wiadomo o co ...
                ale to jest nieważne ... ważne , że jest kłótnia ...

                i to jest to ...

                a czy kto tam pije czy nie ... a co to kogo obchodzi !!!!!!!!!!

                pzdr deo

                • deoand Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 21:02
                  addi jeszcze raz ... wyczytytałem dopiero teraz bo piszesz nie w
                  kolejności ...
                  i trzeba latać po forum ...

                  dla rodziny początkowo ... tylko dla rodziny początkowo ... póxniej
                  różnie bywa - jest ważne czy jesteś trzeźwy ...

                  i koniec .. nie dla innych .... dla terapeuty tez w końcu to nie
                  jest sprawa życia i śmierci ... to twoja i tylko twoja sprawa ...

                  zapamiętaj sobie Trzeźwość alkoholika jest najważniejszą rzeczą TYLKO
                  i wyłącznie dla NIEGO SAMEGO !!!!!!!!!!!

                  Addi skoro jak sam piszesz , uważany jesteś za wroga terapeutów ...

                  to ja widząc , że generalnie twój punkt widzenia jest taki sam jak
                  terapeutów czy terapii ... to ja sie dziwie dlaczego negujesz
                  terapie jako taką ....

                  i tyle ... ja wcale nie pisze , że to źle iż twoje osobiste
                  poglądy są zgodne z szeroko rozumianym kanonem terapeutycznym ...

                  to akurat dobrze ... ja mam czasem diametralnie inne zdanie ...

                  ale doceniam terapeutów i ich rolę w " leczeniu " alkoholików

                  deo
                  • addicted11 Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 09:07
                    Do Deo:

                    A ja przekonalem sie chlopie, ze ty mi szyjesz buty po prostu.

                    Chcesz sie odegrac na terapeutach- co teraz sam przyznajesz- i celowo
                    prowokujesz mnie do zaprzeczania i wypierania sie jakichkolwiek zwiazkow z
                    pogladami terapeutow, po prostu chcesz zebym sobie po nich kolejny raz
                    pojezdzil a Ty msz czyste raczki i tylko je zacierasz.

                    Oczywiscie ze zgadzam sie z niektorymi pogldami i oczywiscie ze z niektorymi
                    sie nie zgadzam, mysle ze tych drugich jest wiecej, ale Ty masz jakis wyjatkowo
                    oryginalny poglad na to, co jest "kanonem" terapeytucznym i uwazasz, ze
                    generalnie moj punkt widzenia jest taki sam jak
                    >
                    > terapeutów czy terapii ...

                    No to niech Ci bedzie- jest taki sam, identyczny.
                    Ile razy jeszcze mam to napisac zebys w koncu przestal?

                    tak, mam sprany mozg przez terapie, tylko o tym nie wiem, popieram 100% kanonu
                    a nawet wiecej, popieram wszystko i spoza kanonu, klecze przed terapeutami,
                    wyjadam im brod spod paznokci, plaszcze sie przed nimi, marze o seksie sado
                    macho z terapeuta, chce byc zgwalcony w kolejarza przez wszystkich terapeutow
                    swiata- uff, wystarczy czy jeszcze nie?
                • tranzyt80 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 21:09
                  Deoand,przepraszam ale musze chociaz zapytac,masz jakies nerwowe triki?
                  czy moze seplenisz?a moze jakies przerwy w mysleniu?
                  czy po prostu kochasz az tak te TRZY(czarne!)Kropki,ze bez nich nic nie idzie...
                  wydukac.

                  Napsz raz proste zdanie,np.:"...;)
                  • deoand Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 21:27
                    Napsz raz proste zdanie,np.:"...;)

                    Każdy ma jakieś słabości ...

                    Jeden ZJADA litery inny pisze KROPKI ...

                    deo
                    • evcia32 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 21:44
                      Macie prywatne sprawy do obgadania to nie tutaj!
                      to jest mój temat założony w konkretnym celu!
                      sio !! z mjego "tematu"!
                      • rauchen Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 21:57
                        juz chyba za pozno, bo nikt sie toba nie przejmuje :(((
                        • e4ska Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 22:34
                          Się przejmuje...
                          Przecież nie możemy cały czas pisać na forum. Brać pod uwagę takie czy inne opcje.

                          w tym wrzasku twoim, Rauchen - żeby dokopać Addiemu... albo mnie - ze od piątej
                          klasy ja już... heh - wiesz, kogo częstowali starsi chłopcy na choinkowej
                          zabawie? - najfajniejsze dziewczyny. Nie chodzi o urodę - to nie to, wcale nie -
                          ale że byłyśmy wesołe, może inteligentne - z nami nikt sie nudził... Niech tam
                          sobie spece od uzależnień gderają - po kilkudziesięciu latach nadal jestem
                          dumna, że to ja i jeszcze dwie (jedna przypadkiem) z całej piątej klasy
                          doznałyśmy zaszczytu polewania ze strony jedynego chłopca w całej szkole, który
                          nosił długie włosy...nosił i znosił belferskie szykany. Bo wtedy nie wolno było
                          uczniom długiej fryzury nosić. "Noś, noś..." jak w piosence:)

                          I kogo wołano na partyzantkę w sadzie? Na manewry cwane - kiedy nie widzi ona -
                          żona - tralala tralala = barchany i strach...

                          ale to, Rauchen, było minęło - teraz się nie pije - bo i po co? Teraz modne łyse
                          pały - a wino patykiem pisane nie przeszłoby mi przez gardło...

                          Ewa... musi też przejść swoje - teraz picie - nie! Swoje było minęło. Trochę
                          wcześnie - najlepiej wychodzić z nałogu po czterdziestce.

                          chcę powiedzieć, że bardzo mi sie podoba Ewa - chce walczyć, bo wie, czym grozi
                          picie - i chyba zdaje sobie sprawę, że już nigdy nie będzie tak, jak w mojej
                          piątej klasie:)))
                          • rauchen Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 22:49
                            znasz chyba eska takie powiedzenie: zaglaskac kotka na smierc - i jesli chodzi
                            o addiego to ty masz takie sklonnosci :)))
                            a tu wywazenia trzeba, zeby sie chlopak do konca nie zakopal, wiec nadrabiam za
                            troje :)))

                            • e4ska Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 23:09
                              ale przecież tu chodzi o Ewę... Addi - wedle mnie - nie jest nawet alkoholikiem,
                              no, przynajmniej nie takim, jak ja...

                              stała się bowiem rzecz następująca: pojawia się na forum kolejna osoba, która -
                              boi się terapii, została poniżona na pierwszym spotkaniu - bo niepunktualność,
                              ziewanie (pewnie udawane - stary chwyt) i rozpytywanie o sprawy intymne... na
                              wstępie... rany:((( Wstrętne. I teraz ta osoba ma iść na terapię. Sama sobie nie
                              daje rady.

                              To co my, pijaki stare, możemy jej powiedzieć - ze swojego doświadczenia? niech
                              zdejmie majtki i powiewa w kankanie - a wytrzeźwieje?

                              Addi jest tu najmniej ważny - owszem, on jest najważniejszy dla ciebie. Ale Ewa
                              ma problem. I jest to problem istotny dla każdej w miarę młodej osoby, która
                              szuka pomocy. A jak to jest jaki namolny erotoman, ten terapeuta? Nie wywala
                              pornografii dziecięcej na śmietnik, to sobie może pozwalać?

                              Gdybym ja miała 32 lata - bałabym się iść na terapię. Dobrze, że mam trochę więcej.

                              Kur...wa, godność kobiet jak w ruskim łagrze. Jeszcze się będą podkładać, żeby
                              tylko............ wytrzeźwieć.
                              Horrrrrror. Naukowo - przeniesienie.
                              • rauchen Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 23:17
                                > Gdybym ja miała 32 lata - bałabym się iść na terapię. Dobrze, że mam trochę
                                wię
                                > cej.

                                a gdybys nie miala jeszcze 30-stki i bylabys juz tak naprawde swiadoma tego ze
                                zapijasz sie na smierc?
                                • e4ska Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 00:17
                                  Rauchen...czy przed trzydziestką, czy po... śmierć pijacka to jest hańba.
                                  dlatego ja - kiedy... pewnego rodzaju cud:) - wróciłam do świata żywych -
                                  to jak ja się tym światem cieszę!

                                  kiedy żegnałam się przed całkowitym zobojętnieniem z cudnym tym światem -
                                  myślałam, że nigdy już nie zobaczę lasu ani piasku nad rzeką.

                                  nie mogłabym na terapię, bo mi każdej chwili szkoda - chciałabym zobaczyć, gdzie
                                  się kończy ta ulica, ta ścieżka... wczoraj pojechałam w miejskie pustkowie. W
                                  dole miasto. Pieni sie i złości. Słychać przytłumiony pomruk. Kurczę, trochę to
                                  poetycko,... sorki. No i znalazłam starą studnię. Zasypaną. Fundamenty. Drogę z
                                  prawdziwymi kałużami. Ostatnio pada.. Krzewy bzu. Tymi ścieżkami ktoś
                                  chadzał.Ktoś bez sadził.

                                  Fabryki stare. Nielogiczne całkiem.

                                  myslałam, jakie są prawa miast umarłych. Czytywałam kiedys o grobowcach ukrytych
                                  pod smietniskami. I faktycznie: wszędzie pełno wyrzucanych potajemnie śmieci.
                                  Prawo miast i miejsc martwych. Cywilizacja idzie naprzód i cofa się. Robi
                                  miejsce dla pokrzyw i zużytych opon.
                                  Nie zbudują w tym miejscu domów - bo jest coś odrażającego w tej pustce.

                                  I to mnie ostatnio zajmuje - bo mam nowy szybki rower:)
                                  a terapia - to trzeba by tam w zamknięciu siedzieć.
                                  I bzy by przekwitły.
                                  ale ja jestem trochę zwariowana - mnie dobrze bez terapii:)))
                    • tranzyt80 Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 21:51
                      ciekawe czy polubilibysmy sie przy alkoholu,
                      przyznasz chyba racje,ze pijacy alkoholik potrafi byc bardzo wybredny w doborze
                      swojego towarzystwa,natomiast juz jako trzezwy,czyli jako ten samotny smutas,
                      aprobuje wrecz kazdego,kto go cos poprosi,byle nie do baru :)
                      • deoand Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 21:56
                        ciesz sie , że temat choc czasem nie na temat tak sie rozwinął ...

                        przecież jest tu ograniczona liczba piszących ... juz więcej nic
                        nowego i mądrego nie wymyślą ...

                        zreszta co tu mozna wymyśleć !
                        • deoand Re: tak sobie myślę.... 12.05.07, 22:07
                          a jednak można cos wymyśleć ...

                          świetny post tranzyta tylko ukryty jak zwykle gdzieś tam ...

                          zamienisz na popularne "ja,Alkoholiczka!")

                          Ewa - alkoholiczka
                          Iwona - alkoholiczka
                          Franek - alkoholik

                          to jest właśnie to ....

                          i jeszcze to - o co sie Polska biła w 39

                          Ewa - trzeźwa alkoholiczka .

                          pzdr deo

                • addicted11 Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 09:29
                  deoand napisał:

                  > Addi ... oczywiście , że jestem pesymista - realista ....
                  >
                  > przecie pisze o tym otwarcie ....
                  >
                  > i oczywiście się nie myle ....


                  15 stycznia 2007 nieco sie pomyliles piszac
                  (do mnie):

                  no cóz ....czuby nart w pozycji szusuj i jak widac - zjeżdzasz ,,,

                  po 1,5 roku ... ano bywa

                  pzdr deo


                  Slownik jezyka polskiego:

                  znajdź słowa: zaczynające się od:
                  Lista haseł
                  « poprzednie następne »
                  A B C Ć D E F G H I J K L Ł M N O Ó P Q R S Ś T U V
                  W X Y Z Ź Ż

                  szus
                  1. «szybki zjazd na nartach prosto w dół»
                  2. pot. «szybki ruch w jakimś kierunku, wykonany np. w czasie zjazdu lub biegu»
                  3. daw. «wybryk»



                  No rzeczywiscie szybki.
                  blyskawica.
                  Ekspres Warszawa- Gdansk.

                  Chyba narty sie mi zlamaly?





    • evcia32 Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 07:57
      Dziękuję wszystkim życzliwym osobom - szczere dziękuję.

      Nie sądziłam jednak, że spotkam się tutaj z taką krytyką i z takim niemiłym
      podejsciem, które spotkało mnie od strony rauchen.
      Kobieta mnie nie zna a już ocenia!

      Szukałam tu pomocy , wsparcia a tylko się przekonałam, ze mogę się bardzo
      rozczarowac na terepii w realu.
      Zniechęciłam się bardzo do podjecia terapii - przez ciebie rauchen! ( jesteś
      chyba przedstawicielem jakiegoś browaru) nie masz sumienia dlatego nic do
      ciebie nie przemawia

      Nie wiem czy zdecyduję się pójsc jutro
      bo jak spotkam osobe, twojego pokroju to bardzo sie zrażę.
      • deoand Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 08:59
        Nie wiem czy zdecyduję się pójsc jutro
        bo jak spotkam osobe, twojego pokroju to bardzo sie zrażę.

        To tylko TWOJE Życie i nikomu łaski nie robisz czy pójdziesz czy
        NIE ....

        Forum to nie terapia .... na terapii siłą rzeczy głosy skrajne są
        wyciszane ... po to jest w końcu terapeuta ...

        na forum odwrotnie podsysane .....

        Twoje życie - twój problem ...

        ludzie sa różni a alkoholizm ten sam ...

        Zaczyna się na salonach - kończy na śmietnikach

        a terapia jest jednym ze sposobów leczenia tej choroby aczkolwiek
        nie gwarantującym pełnego wyleczenia tylko jakiegos tam powstrzymania
        choroby ...

        Pójdziesz na terapie to zobaczysz ... nie pójdziesz pewno bedziesz
        piła dalej niezależnie co napisze eska -rauchen -tranzyt addi deo i może
        jeszcze ktoś ..

        pzdr deo
        • evcia32 Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 09:39
          deoand
          nie wiem czy jestes kobietą czy mężczyzną - nie znam Ciebie.
          Łaski nikomu nie robię - to moje życie ( wiem )
          pragne podkreślic jeden fakt, to ja sama zdałam sobię sprawę z mojego problemu.
          Ja sama szukam pomocy! od jakiegoś czasu - to jest moja osobista chęc pozbycia
          się nałogu.
          Nie czuję się lepsza - jeśli to miałeś(aś) na myśli
          Nie oceniam ludzi tak jak tutaj niektórzy robią.
          a co do terapeutów to pisałam juz wczesniej (moje doswiadczenia)
          Teraz "opiekuję" się mną kobieta psychoterapeuta - wydaje się osobą
          doświadczoną i jest bardzo zaangażowana w mój problem.

          Poradzę sobie!

          Ty pewnie jesteś już po terapii

          za 2 lata porozmawiamy!

          ok!?


      • rauchen Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 12:22
        nie, nie evciu, rauchen nie ma ani nutki wyrzutow sumienia ze zniechecila cie
        do terapii.
        a przedstawicielem browaru wcale byc nie musi: wystarczy ze sobie uswiadomisz
        ze twoja pensja jest placona miedzy innymi z akcyzy na alkohol :)
    • evcia32 Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 10:12
      Nie znacie mnie i niektórzy błędnie mnie oceniają
      Powiem Wam coś aby troszkę odświetlic mój problem.

      Mam synka trzy i pół roczku ma teraz.
      Jest dla mnie najważniejszy na świecie!!!

      Wiem, że rózni są rodzice ale mój syn jest całym światem dla mnie.

      Jak miał roczek to nie zdawałam sobie jeszcze sprawę, że mam problem, ze piję.
      Na drugie jego urodziny obiecałam sobie, że dziecko moje nie będzie czuło ode
      mnie "zapachu" alkoholu.
      Na trzecie jego urodziny obiecałam to samo!
      Za pół roczku ma następne urodzinki - nie mogę synka i tym razem zawieśc!

      dlatego tak rozpaczliwie szukam pomocy!

      • janulodz Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 10:59
        Bardzo wzruszające.
        Każdy z nas alkoholików ma (miał?) ten sam problem. Nie mogliśmy przestać, ciagle kogoś zawodzilismy, oszukiwaliśmy wszystkich dookoła , a przede wszystkim SIEBIE.
        Nic tu nie ma wykształcenie, praca, stanowisko, wiek, czy inteligencja ( no może poza skrajnym przypadkiem)
        Alkoholizm to taka cholera, że człowiek "MUSI".
        Jeżeli chce żyć godnie MUSI też kiedyś przestać. Na stałe!!!
        W moim przypadku przekonywałem się o tym ponad 30 lat.
        Ty Ewo jesteś w dobrej sytuacji, bo zdałaś sobie sprawę z problemu w młodym wieku.
        Twój bunt jest tak charakterystyczny, że aż nas śmieszy.
        " Nie znacie mnie", "mój problem jest inny", "ja to dopiero mam powód"
        Jesteś alkoholiczką i musisz się leczyć.
        Ja sobie dałem radę sam. Moje "dno" było tak dotkliwe, że prawdopodobnie zmieniło moją psychikę i wyszedłem z tego sam. Może Ty bez terapii sobie nie dasz rady. Weż tylko pod uwagę to, co mówi Eska. Nie daj się stłamsic i pozostań soba.
        My na tym forum mamy rózne poglady na temat skuteczności terapii i jej dotychczasowego kształtu.
        I nie obrażaj się.
        To też jest takie charakterystyczne :))

        • deoand Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 12:05
          Kolega janulodz ... dokładnie ci napisał o co w tej chorobie chodzi ...
          czytaj ze zrozumieniem i wyciągaj wnioski .....

          wniosek jest jeden ... skoro już wiesz że coś z toba nie tak pod
          wzgledem alkoholu to masz pójść do lekarza ... w tym wypadku do
          terapeuty na terapie .... i wykonywac jego polecenia albo postepować w
          myśl razem opracowanego planu trzeźwienia ...

          tyle tylko , że dokładnie tak jak uzgodniłaś z terapeutą a nie tak
          jak byś chciała albo inni forumowicze by chcieli ...

          oczywiście musisz wejść do tego terapeuty ... bo jak nie wejdziesz to
          ... twoja sprawa ... pewno pić będziesz i znowu będzie zawiodłam
          swego synka a właściwie po raz kolejny zawiodłam SIEBIE ...

          pzdr deo
          • addicted11 Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 14:55
            deoand napisał:
            ...masz pójść do lekarza ... w tym wypadku do
            > terapeuty na terapie .... i wykonywac jego polecenia albo postepować
            > w
            > myśl razem opracowanego planu trzeźwienia ...
            >
            > tyle tylko , że dokładnie tak jak uzgodniłaś z terapeutą a nie tak
            > jak byś chciała albo inni forumowicze by chcieli ...
            >


            W slowach Deo polozylbym nacisk na "razem opracowanego" i "tak jak uzgodnilas z
            terapeuta".

            Znajac poglady Deo to co napisal to jest tylko forma bo faktycznie nalezy byc
            karnym jak pies i robic co terapeuta kaze i nawet 900 kilometrow po kawalek
            papierka jechac bo taki jest kanon terapii.

            W rzeczywistosci zaiste te wspolne ustalanie twyglada tak, ze glupi pacjent ma
            milczec jak kibic a madry terapeuta szalec po pacjencim kalendarzyku, a rgument
            jest zawsze jeden "Kto do ogo przyszedl"

            Ja bym co prawda podal argument inny "Kto tu komu z podatkow pensje oplaca" ale
            zaraz mnie zjedza wiec pozostane przy apelu:

            Nie daj sie zgniesc bo prawdopodobnie takie beda proby.

            • evcia32 Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 16:29
              addi (pozwolisz,ze tak bede do Ciebie pisac?)

              "...masz pójść do lekarza ... w tym wypadku do
              > > terapeuty na terapie .... i wykonywac jego polecenia albo postepować
              > > w
              > > myśl razem opracowanego planu trzeźwienia ..."

              Twoje słowa

              nie wiem czy byłeś kiedykolwiek u terapeuty, pewnie tak

              pytał lub pytała Cię jak sobie radzisz bez seksu ostatnio?, co robisz skoro od
              jakiegoś czasu tego nie robisz?

              jestem tutaj laikiem nie znam sie na terapii
              ale chyba ktoś pomylił tutaj problem.
              Ja nie poszłam do seksuologa tylko to "pseudo - specjalisty" od uzależnień od
              alkoholu (specjalista od uzaleznień od alkoholu - taką ma specjalizację).


              >
              >"W rzeczywistosci zaiste te wspolne ustalanie twyglada tak, ze glupi pacjent
              ma
              > milczec jak kibic a madry terapeuta szalec po pacjencim kalendarzyku, a
              rgument
              >
              > jest zawsze jeden "Kto do ogo przyszedl"
              tak też napisałeś
              ddi

              i tak w rzeczywistości było
              takie słowa też usłyszałam


        • evcia32 Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 12:17
          Dziękuję!

          treściwie, mądrze napisane janulodz

          nie będe pisac kolejnego bla, bla, bla....itp

          dzięki za słowa prawdy

          • deoand Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 16:49
            Nie daj sie zgniesc bo prawdopodobnie takie beda proby.

            a niby jakie próby .... ???????

            ona nie idzie przecież do znanego ginekologa X gdzie w poczekalni siedzi
            multum kobiet z mężami na dodatek o domyslnych nickach i oni do
            czekającej przed nimi samotnej zalęknionej kobitki nawijają ...

            a niech pani uważa - X to rzuca sie na kobiety .. robi co swoje a
            potem kaze jeszcze płacic za skrobankę ... moja tez by tak miała
            gdyby ... nie ja

            Jak kobieta wystraszy sie i ucieknie ... to bedzie jedno miejsce do
            przodu ....

            a co niby ma zrobic złego terapeuta od uzależnień ...

            najwyżej mógłby zmusic kobitke do picia ... co akurat usiłujesz ty
            uczynic addi ...

            Jest pani alkoholiczką pewno jej powie jak dama opowie swoją
            historie i ...zobaczymy co dalej ....

            pzdr deo
            • evcia32 Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 16:58
              Czasami nie wiem o co Wam dokładnie chodzi i co macie na myśli.
              dlatego w pierwszym moim poscie zasugerowałam, żeby na tym forum mówic wprost,
              bezpośrednio.

              wybaczcie mój brak inteligencji ale czasami nie wiem co macie na myśli!
              • addicted11 Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 17:07
                Moj przkeaz jest jasny: chcesz to idz do terapety chcesz to nie- to Twoj wybor.
                Jak juz pojdziesz to dla wlasnego dobra nie przyjmuj pozy owieczki prowadzonej
                na rzez tylko rozmawiaj z tym kims tam po patrnersku.
                Dla wlasnego dobra, bo jak bedziesz cos robic wbrew sobie to i tak predzej czy
                pozniej to sie odezwie i to ze zdwojona sila.

                Zeby bylo jasne- chodzi mi o to, zeby pytac i otrzymywac odpowiedzi- a wtedy
                samodzielnie decydowac.
                A nie by isc po sznurku wbrew swojej intuicji i rozumowi.

                Oczywsicie ortodoksi terapii oraz nieuznajacy Kanonu Deodand powie Ci, ze Twoja
                intuicja zaprowadzi Cie do piekla i ze terapeuta wszystko wie lepiej.

                Na razie intuicja przyprowadzila Cie na forum a nie pod delikatesy wiec chyba
                ie jest z nia tak zle.

                A terapeuta to w zalozeniu lekarz- czyli sluzba zdrowia, podkreslam SLUZBA
                zdrowia a nie Bog Brahma czy inny Sziwa.
                • evcia32 Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 17:53
                  addi!
                  ile masz lat?
                  chciałabym wiedziec cokolwiek o Was.
                  Wy o mnie wiecie już troszke ja o Was nic.

                  • rauchen Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 19:52
                    myslisz ze addi ci powie ile ma lat?
                    mi od poltorej roku nie chce powiedziec :)))

                    ale dobra, powiem ci cos wiecej o sobie:
                    rauchen, alkoholiczka :)))
                    a addi to pseudoalkoholik z depresja :)))
              • deoand Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 17:11
                Sama piszesz tak samo w poprzednim postcie ... ty byłaś u terapeuty
                uzależnień czy seksuologa .. w poradni uzależnień czy gdzieś
                prywatnie u seksuologa amatora ...

                nic nie rozumiem ....

                W Poradni Leczenia Uzależnień pracują specjaliści terapii uzależnień i
                jednocześnie psychologowie najczęściej kliniczni ...
                bywaja tez instruktorzy terapii uzależnień najczęściej alkoholicy nie
                pijący ileś tam lat po wszelakich szkoleniach ...

                Terapia może być indywidualna albo grupowa ....

                i to tyle ....

                z reguły terapia jest w jakiś tam sposób powiązana z ruchem AA ,
                który stanowi naturalne wsparcie dla trzeźwiejących alkoholików ...

                to tyle

                pzdr deo
                • deoand Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 17:21
                  A terapeuta to w zalozeniu lekarz- czyli sluzba zdrowia, podkreslam SLUZBA
                  zdrowia a nie Bog Brahma czy inny Sziwa.

                  a powiedz to addi prawdziwym lekarzom to marne twoje szanse jak
                  będziesz zmuszony skorzystac naprawdę z porady lekarskiej u specjalisty ...

                  Koperty juz Ziobro wyplenil ... to z czystym sumieniem po takich
                  słowach na koniec kolejki czyli na święty nigdy ....

                  ale próbuj ... może ci się uda ...

                  deo

                  • addicted11 Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 17:34
                    powiedz to addi prawdziwym lekarzom to marne twoje szanse jak
                    > będziesz zmuszony skorzystac naprawdę z porady lekarskiej u specjalisty ..
                    > .
                    >
                    > Koperty juz Ziobro wyplenil ... to z czystym sumieniem po takich
                    > słowach na koniec kolejki czyli na święty nigdy ....
                    >
                    > ale próbuj ... może ci się uda ...
                    >


                    Mowie o zalozeniach a nie praktyce.
                    To,ze istieje patologia nie oznacza, ze trzeba sie z nia pogodzic- bo w ten
                    sposob sie ja wspiera i umacnia.

                    Oczywiscie, zmiany zawdzieczamy takim pojedycznym zdeterminowanym a nie szarej
                    potulnej masie, taka kolej rzeczy w swiecie.

                    Deo, mam pytanie: jak zachowalbys sie w takiej sytuacji:
                    2 wojna swiatowa, eksterminacja Zydow, deo mieszka w warszawie i jako Polak za
                    pomoc Zydowi moze dostac kare smierci.
                    Zyd puka do Deo i blaga "przechowaj tydzien".
                    Co odpowiada Deo?

                    Czy mowi: " Idz stad bo i tak zginiesz"?
                    Co mowi?

                    Ludzie ktorzy pomagali Zydom robili to przeciez wbrew logice, prawu, kierowani
                    jakims optymizmem niesamowitym, ze sie uda.
                    Wiec jak?

                    • deoand Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 18:11
                      Nie wiem addi ... naprawdę nie wiem .. dobrze że nie żyłem w
                      takich czasach ... na papierze to każdy moze byc bohaterem ... nic
                      nie kosztuje ...

                      a co sie dzieje u nas ... łapówka to swietny pretekst aby wsadzic
                      człowieka do więzienia ... a potem tylko mówisz , że dałes temu
                      którego ci podaje prokuratura i wielka feta w telewizorze .. a ty
                      wolny ....

                      albo zgłaszasz sie na apel Ziobry i juz masz forse w kieszeni jak
                      powiesz co ci każą

                      terapeuci uzależnień to akurat mało skorumpowani .. bo kto im co da

                      nawet koniaku nie piją ...
                      • addicted11 Re: tak sobie myślę.... 14.05.07, 08:26
                        Deo, jak dla mnie masz dziwna filozofie zyciowa- jak wiadomo na papierze latwo
                        sie pochwalic, a Ty wyciagasz wniosek ze juz na papierze lepiej zadeklarowac na
                        gorzej bo jakby zadeklarowal na lepiej a potem by nie wyszlo to draka...

                        Wydaje mi sie, ze jestes jeszcze wiekszym idealista niz ja tyle ze jeszcze
                        bardziej zgorzknialy i przerodzilo sie to zamiast w cynizm to w pesymizm i
                        zachowawczosc.
                        Zero szalenstwa i fantazji, nie rozumiem takich ludzi.


                        Do Ewci: lat 30

                        Do Rauchen: widzisz, jak to niedobrze bylo zgrywac sie na taka doskonala i z
                        Addiego zgrywy robic ze fajtlapa bez dziewczyny, a teraz Tranzyt po Tobie
                        pojechal i wyciagnal z Ciebie zes niedopieszczona panna...
                        Lepiej bylo od razu sprawe postawic jasno i nie kreowac sie, a tak wujawnilo
                        sie i mit prysl, autorytet pekl w drobne szkla, po co Ci to bylo, po co?
                        • rauchen Re: tak sobie myślę.... 14.05.07, 17:42
                          oj, mlodniejesz addi, w zeszlym roku miales 32 :)))
                          (albo po prostu dziecinniejesz :))

                          co do niedopieszczonej panny, to ja nigdzie nie pisalam ze jestem mezatka, a
                          tym bardziej nie napisalam zem niedopieszczona :))))

                          no dobra, a teraz odpowiedz na pytanie evci, i napisz jak sobie radzisz bez
                          seksu...moze byc ostatnio :)))
                          • addicted11 Re: tak sobie myślę.... 14.05.07, 18:06
                            Ja mam wiek lat 30, a czy 30 + 1 czy plus 9 to moja slodka tajemnica, to nie
                            jest w ogole istotne tutaj.

                            Rauchen, co tu duzo gadac- polamalas sobie zeby na paru prostych pytaniach,
                            nikt Cie dotad niewygodnie nie pytal, to ty bylas specjalistka od madrzenia sie
                            i pouczania (no i z reguly wysmiewania) a tu raptem druga strona barykady.
                            Smutne, bo nie musialo tak byc.

                            Rauchen t jest jak takie DVD co stoi na wystawie w Lombardzie, wielki
                            baner "okazja", napisane ze super i nie ma lepszego, czolwiek kupuje i w domu
                            sie okazuje, ze to nie DVD tylko VHS, na dodatek wciaga kasety
                            i nie ma obrazu tylko sam dzwiek.

                            • rauchen Re: tak sobie myślę.... 14.05.07, 20:31
                              czy tobie addi cos dolega???
                              pytania moze i byly latwe, nie wiadomo tylko czy pytana chce wprost
                              odpowiedziec, a nie chce, bo nie lubi trojkatow i zeby jej sie ktos na
                              trzeciego do lozka wpychal :)))
                              • addicted11 Re: tak sobie myślę.... 14.05.07, 21:00
                                rauchen napisała:

                                > czy tobie addi cos dolega???
                                > pytania moze i byly latwe, nie wiadomo tylko czy pytana chce wprost
                                > odpowiedziec, a nie chce, bo nie lubi trojkatow i zeby jej sie ktos na
                                > trzeciego do lozka wpychal :)))


                                tak tak, teraz odwracaj kota ogonem i wracaj na stare koleiny pijanego myslenia-
                                krecenia, grania przedstawienia, teraz bedzie ze trojkat, a ze nie chodzilo o
                                faceta tylko Faceta albo ze nie byla na kawie ale byla na herbacie.

                                i taj nikt juz Ci tu nie wierzy, zostalas ZDEKONSPIROWANA.

                                brawa TW Tranzyt
                                • rauchen Re: tak sobie myślę.... 14.05.07, 21:13
                                  addi, popros tranzyta zeby mnie juz wiecej nie zdekonspirowywal, bo mnie takie
                                  pytania wpedzaja w kompletne zamieszanie;
                                  no bo w sumie addi masz racje: co ten facet u mnie dalej robi po tych 11
                                  latach???
                                  wiesz co ja dzis zrobie jak przyjdzie: wyzwe od chu.., kopa w dupe i niech
                                  spier... :)))
                                  a niech mnie nawet dalej kocha, to nie moj problem juz..
                                  od dzis addi bedziesz tylko ty :)))

                                  no to kiedy zapraszasz mnie na ta kawe???


                                  :)))
                                  • e4ska Re: tak sobie myślę.... 14.05.07, 22:09
                                    Addi, Rauchen...
                                    dlaczego zaśmiecacie wątek Ewy?
                                    Prosiła przecie - a sio!
                                    Założyła sobie wątek na Gazecie - pierwszy zapewne - i jest to dla niej w jakiś
                                    sposób ważne, co na nim przeczyta.

                                    Ewa dopiero próbuje - nie pić. Dopiero wchodzi w ten chory świat alkoholików - a
                                    wy jesteście jakby w amoku... dobrej zabawy. Ale nie każdemu do śmiechu.

                                    dla mnie - zamiast odgrzewanej jajecznicy addyjorauchenowskiej - ważniejsze
                                    jest, jak sobie wrażliwa i dumna kobieta poradzi z terapią - i z alkoholem.

                                    Pewnie - w imię wyimaginowanej publiczności - będziecie tutaj i tam - szaleć bez
                                    końca.

                                    a to już dawno przestało być ciekawe. Pojedynek Don Kichota z Sancho Pansą...
                                    ile jeszcze?
                                    • rauchen Re: tak sobie myślę.... 14.05.07, 22:29
                                      masz racje, eska;
                                      dlatego nastepnym razem kiedy addi zacznie zasmiecac znow jakis watek, bede go
                                      sie pytala jak sobie radzi z seksem..ostatnio :)
            • rauchen Re: tak sobie myślę.... 13.05.07, 20:11
              a dama odpowie: pani mnie wcale nie zna :)))
              • evcia32 Re: tak sobie myślę.... 14.05.07, 06:15
                nie dama tylko Ewa - alkoholiczka

                I dzisiaj znowu poniedziałek ( dla mnie czarny poniedziałek!)

                pozdrawiam wszystkich!
                miłego tygodnia życzę
                • janulodz Re: tak sobie myślę.... 14.05.07, 07:44
                  Spójrz za okno.
                  Piękny wiosenny poranek. Zaczyna się nowy tydzień. Przed Tobą tyle do przeżycia.
                  Od Twoich decyzji będzie zależało, jak ten tydzień przebiegnie.
                  Ja dzisiejsze przedpołudnie poświęcam na wyjazd do schroniska dla bezdomnych psiaków. Będziemy podejmować decyzję na kilka, może kilkanaście lat. Chcemy sobie zaadoptować trochę szczęścia. Jestem pewien, że mi się uda.
                  Tobie też tak życzę
                  • e4ska Re: tak sobie myślę.... 14.05.07, 22:20
                    No i co? Ewo? nie taki diabeł straszny:)))
                    Jak sie czujesz? Jesteś trzeźwa? Życzę trzeźwości, energii i - uśmiechu:)
                    • evcia32 Re: tak sobie myślę.... 15.05.07, 18:42
                      Czśc życzliwym osobom.
                      Dziękuje e4stka za oparcie i mysli.

                      Masz rację nie było tak źle!

                      Grupa bardzo sympatyczna, ciepło mnie przyjeli

                      ok 20 osób, pare osób nawet chyba w moim wieku

                      Czasami nawet to się troszke pośmieliśmy ( jest jeden chłopak , który
                      wszystkich rozbraja dowcipem).

                      Stresowałam sie strasznie , ale jestem juz po najgorszym chyba.

                      Nastepne spotkanie mam w piatek ( a dzisiaj strasznie chce mi sie pic, ale
                      jakoś zaciskam zeby i się póki co trzymam )

                      Jeszcze raz dziekuję e4stka!
                    • evcia32 Re: tak sobie myślę.... 15.05.07, 19:50
                      Nawet nie wiem jak masz na imie e4stka.
                      Lubię zwracac się do osób po imieniu.

                      ale jak nie chcesz to nie pisz.

                      Najgorsze mam juz dzisiaj za sobą ( dałam radę, już jest dobrze )

                      Powiedz mi prosze czy wszystkie spotkania terapeutyczne sa takie długie (3
                      godziny)?
                      Fizycznie jest cięzko tam przesiedziec, zwłaszcza , ze człowiek jest po pracy,
                      w moim przypadku po 8 godzinach siedzenia.

                      pod koniec juz nie koncentrowałam sie na rozmowie ale na moim fizycznym
                      zmeczeniu.

                      • e4ska Re: tak sobie myślę.... 15.05.07, 23:37
                        Ewa:)... moi mili mówią do mnie - Elu.
                        Żadna tajemnica - ale na forum wolę być nickiem - eska.

                        Ewo... tym, co fajne w terapii grupowej - wyczytałam i wywnioskowałam - to bycie
                        z innymi. Twoi koledzy ze szkolnej ławki nie będą się nudzić - nie będą ziewać -
                        oni będą się naprawie angażowali - tak jak ty. Bądź na początku ostrożna - to
                        atut nowicjusza... ale zwracaj uwagę, tak samo jak w każdej nowej klasie - kto
                        wart jest twojego zaufania.

                        Wiesz, ja nie poszłam na grupową - zwyczajnie przestałam pić... ale miałam
                        ochotę - bo ja zawsze lubiłam szkołę... lubiłam grupy... heh, to jeden z powodów
                        mojego alkoholizmu, że byłam super kumpelą...
                        W ramach mojej dłuuuugiej nauki kochałam ten moment, kiedy czekało się na resztę
                        albo spóźniało się i robiło teatralne wejścia...

                        Na początku twórczej drogi trzeźwienia wyobrażałam sobie nawet - a mam
                        wyobraźnię jak stąd do gwiazdy Wenus:))) - jacy ludzie będą na mojej terapii
                        grupowej - jakie prace nabazgrzę - bo lubię pisać. I że będę komuś pomagać -
                        sama nasza obecność w grupie jest pomocą dla innych.

                        więc - na razie tyle. Ciesz się tym, co ci los pod nos... osss, osss - nakłada -
                        bierz i szarp - carpe diem...

                        ciesz się... i nie martw na wyrost:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka