Dodaj do ulubionych

proszę o pomoc:(

15.05.07, 20:17
Bardzo proszę o pomoc:( niedawno na raka umarł mój Tatus:( Ciężko nam bo
zostałam sama z mamą, ja to bardzo ciężko przeżywam ale...mama zaczęła pić:(
straciła właśnie wczoraj prace bo poszła do niej pijana i sie kłóciła że wcale
nie jest i zaczęła wyzywać, pije już czysty spirytus, ja przestałam chodzić do
szkłu żeby ja pilnować:( nie zdałam w tym roku a to rok ostatni technikum:(
czyli nici z matury:( już nie wiem co mam robić:( ni błagania ni groźby nic
nie pomagają "bo ona nie pije, a mi się tylko wydaje" dzisiaj tak dużo wypiła
że przewróciła się i całą twarz pościerała!! nie będziemy miały za co żyć:( ja
już nerwowo nie wytrzymuje!! Proszę polećcie mi jakiś darmowy albo mało płatny
zakład odwykowy!! koło Łodzi, proszę a wręcz błagam, już myślałam żeby się
zabić i nie patrzyć na to jak się rtozwala do końca moja rodzina ale nie wiem
czy to dobry pomysł, jak nic nie wymyśle to nie wiem czy nie będe musiała bo
nie będe miała wyboru:( PROSZĘ O POMOC!!!!!1
Obserwuj wątek
    • wojtech451 Re: proszę o pomoc:( 15.05.07, 22:17
      Jeżeli masz rodzinę (oprócz matki), babcia, dziadek, ciotki, wujki, wybierz
      kogoś komu możesz zaufać. Gdyby jednocześnie miał jakikolwiek wpływ na Twoją
      mamę lub mama liczyła się z jego zdaniem to byłoby bardzo dobrze. Przedstaw tej
      osobie całą sytuację, bądź szczera, być moze dorosły będzie miał większą siłe
      przebicia, może uda mu się wwpłynąć na matkę.
      Jeżeli nie masz nikogo bliskiego zwróć sie do osoby obcej ale takiej która jest
      dla matki autorytetem. Może bedzie umiała pomóć.
    • e4ska Re: proszę o pomoc:( 15.05.07, 23:18
      "ja to bardzo ciężko przeżywam ale...mama zaczęła pić:("
      - trzeba było się wzajem wspomagać zamiast cięzko przeżywać. Czy mamie było
      lekko patrzeć, jak ty "ciężko" przeżywasz? ale było minęło - nie byłyście pewnie
      dla siebie kochającymi się, w nieszczęściu bliskimi kobietami... no? zbyt długa
      żałoba zmarłym niepotrzebna, a żywych - zjada do ostatniej kosteczki.

      "ja przestałam chodzić do
      szkłu żeby ja pilnować:( nie zdałam w tym roku a to rok ostatni technikum:(
      > czyli nici z matury"
      smutna prawda: alkoholika nie upilnujesz... nie. Nie tacy jak ty, dysponujący
      rożnymi środkami przymusu, nie upilnowali swoich alkoholików... Próżna robota.

      ale: co ty zyskałaś pilnowaniem? wielkie gie. zyskałaś. Znajdź sobie pracę - a
      musisz, bo matka może mieć problem z utrzymaniem dorosłej kobiety, jaką już
      jesteś... I co - panno bez matury? Teraz tak - sama na siebie musisz zapracować,
      sama się utrzymać, sama skończyć szkołę. Rentka po tacie? Heh... a uczysz się?

      Najpierw - ja bym zeszła matce z pleców. Dowiedziałabym sie, gdzie mogę
      powtarzać klasę - pewnie CKU - na prywatne liceum nie ma co liczyć... potem
      matura. I przy dzisiejszej formule - nie licz, że ci pomoże w punktacji śmierć
      ojca czy pijaństwo matki.

      robota... do roboty:((( cię czeka.

      więc: zanim załatwisz matce przymusowy odwyk, który może, ale nie musi być
      skuteczny - w tej sprawie udaj się na ulicę Pomorską w Łodzi - www.odwyk.pl
      -tam dokładny adres - zapytaj, jakie są procedury, co masz zrobić. Oczywiście,
      zaproponują ci terapię dla współuzależnionych - ale... kto ci da jeść? kto za
      ciebie skończy szkołę? Musisz pomyśleć - co jest konieczne w twojej sytuacji.
      Terapia czy nauka i praca.

      Ponieważ ratować matkę trzeba - spróbuj rozwiązań typowych. Czasem skutkują. Idź
      więc do tej poradni, zapytaj - ale miej na uwadze, żeś wydoroślała... i sama
      odpowiadasz za swój los. Matka swoje szczęście przeżyła - była piękna, młoda,
      kochana... a ty???? ??? ???
      • agatal2 Re: proszę o pomoc:( 16.05.07, 07:30
        Do autorki wątku:
        Z tego całego bełkotu ważne jest jedynie to: "udaj się na ulicę Pomorską w
        Łodzi - www.odwyk.pl -tam dokładny adres - zapytaj, jakie są procedury, co masz
        zrobić. Oczywiście, zaproponują ci terapię dla współuzależnionych".
        Nie pytaj na forum co masz zrobić. Idź do instytucji, która jest stworzona po
        to żeby pomagać takim jak Ty. Kontakt z żywym człowiekiem, otwartym na Twoje
        problemy jest nieoceniony.
        Pozdrawiam i trzymam kciuki. Napisz koniecznie jakie kroki podjęłas.
        • e4ska Re: proszę o pomoc:( 16.05.07, 11:44
          Twój za to bełkot jest typowy dla bezradnych kobitek, które - żeby jako tako
          kleić się dalej do pijaka - latają na terapie dla współuzależnionych...
          następnie wypisują te same slogany co zawsze, w rodzaju:

          "Kontakt z żywym człowiekiem, otwartym na Twoje
          > problemy jest nieoceniony".

          Ten żywy człowiek to jest pogrążony w stereotypach urzędas za państwowe
          pieniądze. No, ale dzięki takiej propagandowej tubie ośrodkowej wiesz zapewne,
          co państwo radzi kobitkom z pijakiem na karku. Wiesz zapewne, że "wyleczalność"
          jest - kolosalna... i wszystko będzie dobrze:)))

          W bełkocie moim z kolei jest uwaga pewna bezduszna: MATURA! no, renta po tacie
          na pewno stanowi poważne źródło dochodu, ale... trzeba sie uczyć. Wynajęcie
          mieszkania to ok. 600 zł, a ubrać się, a pachnieć, a jakieś rozrywki... wyjazd
          za granicę - fajnie, najlepiej jednak wcześniej zdobyć jakieś wykształcenie.

          I nie powiesz mi, Agatko, że
          córka matki pijącej spirytus ma wielkie szanse na spokojny dom...

          jest wysoce prawdopodobne - musi z domu uciekać.

          A terapia... dla DDA? dla współuzależnionych? Dla kogo to? Czy w twojej grupie
          są np. panie profesorowe, córki i synowie ministrów, notabli, właścicieli
          tysięcy hektarów, fabrykantów i burżujów... czy raczej mizernie opłacane
          nauczycielki, księgowe, sklepowe... ? Są tam w ogóle ludzie sukcesu?

          Pytam poważnie...

          Na Pomorskiej stoją liche samochodziki lichych klientów - ale terapeuci kochają
          opowieści o mercedesach i wypasionych willach... he he:)
          • zyg_zyg_zyg Re: proszę o pomoc:( 16.05.07, 12:49
            ooo, e4ska, myslalam, ze jestes "ekspertem" tylko od terapii dla alkoholikow
            (bo widzialas raz terapeute od uzaleznien na zywo)

            ale widze, ze na terapii dla wspoluzaleznionych tez sie "swietnie" znasz
            • e4ska Re: proszę o pomoc:( 16.05.07, 13:11
              Zyg, jak zwykle - obok, czyli od rzeczy.

              Coś nie tak w moim rozumowaniu? w mojej opinii wmawianie komukolwiek, że terapia
              jest lekarstwem na popieprzone życie... hm:)
              Lepiej to życie od-pieprzyć terapeutycznie - orka na betonie itd., tak? Agata za
              to jest ekspertem, bo jej mąż chodzi na terapie i ona też chodzi. Wydaje mi sie,
              że ekspert powinien mieć staż - dwa, trzy lata... Dla ciebie też problem
              współuzależnionej czy córki alkoholika kończy sie w momencie wejścia do ośrodka?
              Według mnie - nie. Trzeba sporo działań, wizyt w urzędach... sprawa sądowa w
              perspektywie.

              No i ważne dla młodej dziewczyny: żeby zdobyć wykształcenie, zawód.

              no a jak tam w twojej grupie AA, Zyg: ileż tam doskonalących się profesorów,
              rejentów i kapitalistów? Procentowo - jaki jest udział w doskonaleniu się osób z
              wyższym wykształceniem, prezesów banków i kolei żelaznych, kompozytorów
              światowej sławy, arcybiskupów?

              Zapewne - śmietanka...

              A dziewczynie, autorce wątku, lepiej byś napisała, że są tzw. otwarte mityngi
              AA - otwarte!!! - na czym to polega. Że tam na pewno znajdzie sie ktoś, kto
              doradzi. I ppodaj stronę, gdzie znajdzie adresy mityngow, kiedy są te otwarte...
              tyle możesz zrobić, zamiast rzucać sie na moje posty. Ja sobie dobrze radzę sama
              - i myślę na swój rachunek - bez ściągawki czy gotowca.
              • zyg_zyg_zyg Re: proszę o pomoc:( 16.05.07, 14:02
                e4ska, dziewczynę, która boi się wyjść z domu, żeby nie zostawić matki samej
                opie..sz i każesz szukać pracy. Odradzasz (tak, odradzasz) terapie dla
                wspoluzaleznionych. Pewnie - dziewczyna moze(?) wyprowadzic sie z domu, znalezc
                prace, tylko jak matce cos sie stanie, to zezra ja wyrzuty sumienia i poczucie
                winy.

                Terapia jest po to, zeby przekonac ja, ze ona nie jest za matke odpowiedzialna
                ale jest odpowiedzialna za siebie. Zaloze sie, ze do tego nie przekona jej
                jedno czy dwa slowa na forum. To nie wystarczy, zeby odwrocic mysli, mechanizmy
                ktore narastaly przez lata. Tej dziewczynie moim zdaniem nie jest potrzebny
                zaden mityng AA. Jesli Twoim zdaniem jest, to podaj, gdzie w Lodzi mozna pojsc
                na otwarty - masz blizej.

                Chwalisz sie e4ska swoja wyobraznia, ale chwilami ci jej brakuje.

                A co do smietanki AO-wskiej. Wiem, ze to jest marna prowokacja z twojej strony.
                Roznych ludzi znam z AA. Profesorow, doktorow, lekarzy i kompozytorow tez. I co
                z tego? Nic.
                • e4ska Re: proszę o pomoc:( 17.05.07, 00:08
                  Ilu z nich - doskonali sie razem z tobą?
                  Sławnych wykształconych ludzi - w twojej grupie aowskiej? ilu doskonali się
                  prymitywów?

                  co do dziewiętnastolatki;
                  "Terapia jest po to, zeby przekonac ja, ze ona nie jest za matke odpowiedzialna
                  > ale jest odpowiedzialna za siebie. Zaloze sie, ze do tego nie przekona jej
                  > jedno czy dwa slowa na forum".

                  Czyli - mój post - z jednej strony za ostry - a z drugiej strony - usłyszy to
                  od terapeuty.

                  wiesz co... ty i ludzie terapeutyzowani... zmarnowaliście najlepsze lata na
                  użeranie sie z alkoholikami... potrzeba wam rozgrzeszenia z własnej niemrawości.

                  a tutaj - jeśli uczniowi z klasy maturalnej dostarczy sie pretekstu, żeby sie
                  nie uczył... to sie uczył nie będzie... bo mama pije. Będzie chodził na terapie
                  i wypisywał głupoty - bo żeby napisać głupoty o Wacławie Potockim, to trzeba
                  wiersze trudne przeczytać, a żeby napisać wypracowanie na grupę terapeutyczną,
                  to nic nie potrzeba.
                  Osoba, która ma 19 lat, musi myśleć o swojej przyszłości. Bo - co napisałam -
                  matka alkoholiczka, wdowa, swoim nacieszyła się.

                  a córka?
                  Niestety... nie uważam osoby 19-letniej za przygłupa, który nie wie, co ze sobą
                  robić.
                  Żeby być samodzielnym i wymagać, trzeba być - kimś. Po maturze, niestety.
                  • zyg_zyg_zyg Re: proszę o pomoc:( 17.05.07, 10:02
                    > Czyli - mój post - z jednej strony za ostry - a z drugiej strony - usłyszy to
                    > od terapeuty.

                    Nie wiem co uslyszy od terapety. Mam tylko nadzieje, ze nie to.

                    > wiesz co... ty i ludzie terapeutyzowani... zmarnowaliście najlepsze lata na
                    > użeranie sie z alkoholikami... potrzeba wam rozgrzeszenia z własnej
                    niemrawości

                    Co ty jeszcze wymyslisz...? No tak - przeciez masz WYOBRAZNIE. Szkoda tylko, ze
                    jej wytwory bierzesz za rzeczywistosc. Nie marnuj na to swoich najlepszych lat.

                    > a tutaj - jeśli uczniowi z klasy maturalnej dostarczy sie pretekstu, żeby sie
                    > nie uczył... to sie uczył nie będzie... bo mama pije. Będzie chodził na terapi
                    > e

                    Dziewczyna juz zawalila rok. Myslisz, ze wystarczy ja zgnoic, zeby nie zawalila
                    nastepnego? Nie wiem, jaka jest formula terapii dla wspoluzaleznionych - niech
                    sie wypowiedza ci co wiedza (tylko nie ty!!), ale nie podejrzewam, zeby musiala
                    chodzic na spotkania po osiem godzin dziennie przez pol roku. A przez kolejne
                    cztery odrabiac prace domowe. Spokojnie znajdzie czas na inne rzeczy, jesli
                    tylko troche spokoju znajdzie. Teraz prawie caly czas poswieca na pilnowanie
                    matki, na przejmowaniu sie matka i na baniu sie o matke.

                    Nie wiem jak ty, ale dla mnie ktos kto ma 19 lat, komu niedawno zmarl tata, a
                    jedyna (?) pozostala przy zyciu bliska osoba zmierza ku temu samemu, moze czuc
                    sie zagubiony i moze rozpaczliwie potrzebowac pomocy. Nie zimnego opieprzu.
                    • addicted11 Re: proszę o pomoc:( 17.05.07, 11:43
                      tak, opieprzanie zagubionej dziewczyny nie ma sensu, ja rozumiem bezradnosc i
                      trudna sytuacje tej osoby: milosc do matki, poczucie winy co by nie zrobila.
                      Dlatego wlasnie musi spojrzec z drugij strony- i stad moja rada- najlepsza
                      psychologiczna rada z jaka sie spotkalem, prosta, latwa w wykonaniu, skuteczna-
                      po prostu pomyslec, co bym doradzil/a gdyby to nie ja a ktos mial taki problem-
                      i tak zrobic.
                    • e4ska Re: proszę o pomoc:( 17.05.07, 13:56
                      Eeee, jeśli sie komu pisze, jak to wygląda z zewnątrz, to jeszcze nie
                      opieprzanie. zyg probuje z uporem doprawić mi gębę...

                      sie pytam; jakie gnojenie?

                      Że sytuacja jest taka, jaka jest: córka matki nie upilnowala, sama rok zawaliła.
                      I do wszystkich nieszczęść dochodzi następne, wcale nie takie lekkie.

                      Bo taka to znana prawidłowość: pijak to nie tyle, ze sam w bagnie tonie - on
                      jeszcze wciąga tam każdego, kto nie umie nabrać dystansu.

                      nie bedzie gnojeniem, jesli powiem, że dziewczyna np. zamiast walczyc o swoją
                      przyszłośc, zacznie chodzić na jakieś terapie i uwierzy, że jest słaba... że
                      nieporadna... że emocje... ? to się na niej zemści?

                      nie jest tez taka słaba, skoro usiłowała matce narzucić trzeźwość, pilnując ją.
                      Poza tym - ta dziewczyna ma 19 lat. Nie jest malutkim dzidziusiem.

                      więc - choćby to miało brzemieć okrutnie, dopowiem: nie warto zawalać sobie
                      całego życia cudzym alkoholizmem. Od matki należy wymagać. Trzeźwości. Nie
                      kłócić sie z pijaną - po co? dowiedzieć się, co można zrobic w sprawie tzw.
                      przymusowego leczenia - iśc do ośrodka. Dalej - zdecydowac, gdzie będzie sie
                      powtarzać klasę. Nie rezygnowac w żadnym razie z nauki. Brać robotę jaką na
                      wakacje. Mysleć o sobie - bo, powtarzam, matka miała swoje piękne chwile...
                      teraz kolej na córkę.

                      Trudno, chocby serce bolało... trzeba alkoholikowi stawiać warunki. Opuszczenie
                      pijącego to czasem jedyny sposób, zeby przejrzał na oczy. I nie znaczy to, że
                      sie przestaje kochać. Kocha się, ale mądrze. Tak jak dziecku nie wolno pozwalać
                      na wszystko, tak i każdemu, nawet matce, nie warto pomagac za wszelką cenę.

                      Jest jeszcze tzw. interwencja wobec alkoholika. O tym też można dowiedzieć sie w
                      ośrodku. Sa też linki jakoweś bodajże.

                      Można też nie iść wcale do ośrodka i użerać się z biurokracją, tylko do
                      prawnika. I ja - tak bym zrobiła. Prawnik jest w końcu najbardziej kompetentny.

                      Jak to jest dokopywanie i pastwienie nad dzieckiem - niech będzie.
                      • zyg_zyg_zyg Re: proszę o pomoc:( 17.05.07, 15:12
                        >zyg probuje z uporem doprawić mi gębę...

                        nie ja jedna stwierdzilam, ze nieco przegielas odpisujac autorce watku.

                        gdybys najpierw napisala takiego posta jak ten powyzej, to mysle ze nikt by tak
                        nie stwierdzil.
                        • e4ska Re: proszę o pomoc:( 17.05.07, 16:05
                          Nie, droga Zyg... te odpowiedzi są poniekąd - pod ciebie.
                          Nikt mi nie będzie "korektował" moich wpisów.

                          to rzecz moderatora, a nie twoja.

                          chodzi o to... żeeee... gdyby taka sytuacja trafiła na osobę, która ma jakieś
                          tam swoje rozeznanie, to ta osoba nie potrzebowałaby naszych rad czy opinii.

                          aleeeee.... najlepiej iść na terapięęęęę, gdzie zbiera sie tam taka samaaaaaaa
                          gromadaaaaa, ktoraaaaaaa... poznaje siebie.

                          a autorkę wątku tyle mój wpis obchodzi, co nic.

                          No i mnie też tyle to obchodzi, co sobie pomyślę: jacy ludzie chodzą na terapię?
                          Ludzie bezradni. Co straciłam, nie idąc na terapię? Parę podobnych info
                          zwrotnych - i daj sobie pomóc...

                          No to ja nie z tej paczki. Bo ja bym, Zyg droga, szkoły nie zawaliła. Mnie też
                          nie było łatwo... ale wiedziałam, że - gdyż raz zawalisz, to potem... to
                          potem.... to potem.

                          Wiesz, co to jest pot i łzy:)
          • addicted11 Re: proszę o pomoc:( 16.05.07, 13:07
            Wczoraj ogladalem ten film bio sprzed 3 lat o Rayu Charlesie.

            Bylo wiele scen, ktore mnie poruszyly.
            szczegolnie fragmenty opowiadajace o wychowaniu malego Charlesa oraz sekwencje
            pokazujace, jak potem odzwierciedlalo sie to w jego zyciu.

            Pokazany byl charakterysrtczny sposob wychowania dzieci na amerykanskim czarnym
            poludniu ( schemat bardzo czesty w filmach i literaturze).

            Jak wiadomo- czarni wtedy nie mieli w Ameryce lekko.
            Ray to maly, czarny chlopiec, na dodatek tracacy wzrok.

            Jego matka wklada tytaniczny wysilek aby wdrazyc go do zycia, uczac go
            samodzielnosci, godnosci, szacunku do siebie.
            Probuje maksymalnie wyciagnac z niego sily.
            np. maly Ray wywraca sie na dywanie i wola o pomoc, matka patrzac przez lzy
            nie pomaga mu wstac- niech sie uczy sam, w zyciu beda gorsze upadki i wtedy bez
            pomocy matki bedzie mosial wstac.

            Zapamietalem tez sekwencje, ktora mnie bardzo zainspirowala.

            Jakos tak " Synku, uwazaj, pokaze Ci dwa razy jak to sie robi, za trzecim razem
            bedziesz musial zrobic to sam, bo tak jest zbudowany swiat".



            .


            Dlaczego tutaj o tym pisze?

            Eska napisala o tym, ze po pierwsze matura- i to jest to!
            Nie podoba mi sie wypowiedz odnosnie lichych pojazdow przed mityngiem- choc
            prawdziwa to zbyt cyniczna.
            Ale matura- to wlasnie jest dojrzale podejscie!
            Dziewczyno, ucz sie radzic sobie sama.
            Ucz sie walczyc o swoje, nawet wyszarpywac swoje.

            Bardzo kloci mi sie o z tym wyuczaniem bezradnosci, podleglosci i
            niesamodzielnosci na terapiach.

            To stad potem te liche samochody i marzenie o szczesciu.



            duzo bardziej podobala mi sie szkola wychowania amerykanskiego poludnia.

            A dodam, ze czarny w czasach segregacji mial troche trudniej niz alkoholik,
            phi, co w ogole za porownanie, tam to byly prawdziwe trudnosci, a nie
            wyolbrzymione strachyb przed zapiciami.

            Po obejrzeniu takiego filmu troche ustawiaja sie w glowie proporcje.



            • addicted11 Re: proszę o pomoc:( 16.05.07, 13:19
              Swiat niestety tak jest skonstruowany, ze trzeba umiec przyjmowac ciosy a
              czasem i zadawac.
              Bajki o tym, ze "swiat jest piekny a wszyscy ludzie dobrzy" sa dobre na
              dobranocke, a rzeczywistosc jest taka a nie inna.

              Nie chce tu mowic, ze kazdy czlowiek to oszust i zloczynca- tylko tyle, ze jako
              ludzie jestesmy slabi, zlo bardziej kusi niz dobro, latwiejsze bardziej pociaga
              niz trudniejsze, czlowiek codziennie mierzy sie z tysiacami pokus i wielokronie
              wyrgywa zlo.

              Trzeba sie z tym pogodzic i nauczyc sie z tym zyc, nauczyc sie walczyc i bronic.
              Swiadomosc, wlasna gdnosc, szacunek do siebie- bez tego zostanie sie oszukanym,
              zdeptanym i wykorzystanym.

              Oprocz nas slabych ludzi sa jeszcze prawdziwi zloczyncy- na takich tez sie
              wiele razy trafia.


              Wiem o czym mowie, bo znam to z wlasnego doswiadczenia.
              Kiedys bylem bierny i myslalem, ze "nalezy mi sie".
              A teraz widze, jak oplaca sie myslec inaczej i walczyc o swoje.

              Na przyklad ostatnio mialem taki przypadek- pracowalem przez posrednika dla
              innej firmy i posrednik chcial wykretem nie zaplacic mi urlopu.
              On robi to nagminnie, a to dlatego, ze ludzie nie reaguja- boja sie, wstydza,
              nie wiem.
              W kazdym razie nastawil sie na to, ze mnie orznie na kase i dlugo sie tego
              trzymal.
              Ja jednak powiedzielem "niecw..u".
              Ostatecznie wyplacil z nawiazka- gdybym byl ugodoway lub bierny zostalbym na
              lodzie.
              Tak jes w kolko.
              Nie moge zdzierzyc, ilu Polakow tu na emigracji nie walczy o swoje- daje sie
              okiwac, nie upomina sie o swoje, nie walczy.
              W kraju o samo.

              taka jest prawda- nei umiesz sie obronic to zginiesz.

              Widac to nawet na tym forum- jak sie troche podlozysz, pozlisz- to cie zaraz
              wysmieja, beda drwic z Ciebie dlugimi miesiacami.
              Nie, trzeba byc twardym, ukrywac slabosci i grac.
              To forum jest jak zycie.


              Dlatego dziewczyno co radze- idz do szkoly. zrob mature i studia. Ucz sie ile
              wlezie aby nie powielic biedy w rodzinie.
              Jak baedziesz miala wyksztalcenie i dobra prace to bedziesz miala szacunek do
              siebie i nie bedzie Ci potrzebny zaden psycholog.

              Przetestuj psychologa- co Ci powie. Jezeli powie, ze nauka moze poczekac, ze
              wazniesze sa mityngi itp- to sprzedja mu kopa w dupe i nie wracaj tam.
              Jak powie inaczej- to moze jest akurat ten madry.
              • addicted11 Re: proszę o pomoc:( 16.05.07, 13:23
                Nieco zjechalem z tematu, ale nic to.

                odnosnie matki to nie mam zadnych rad- dbaj o siebie, jak ona ma Ciebie w d...
                to Ty ja tez miej.
                Bo to ze jest chora na akoholizm, ze nie umie kontrolowac sie itp
          • agatal2 Re: proszę o pomoc:( 17.05.07, 13:41
            e4ska, dziękuję Ci za wyrażenie Twojej opinii na temat terapii dla
            współuzależnionych. Pozwolisz jednak, że ja będę miała swoją. Uważam, że młoda
            dziewczyna, która została sama z problemem, który ją przerasta musi szukać
            pomocy na zewnątrz. Zgadzam się z Tobą, że ważne jest dla niej zdanie matury i
            zatroszczenie się o swój byt. Ale myslę też, że kontakt z innymi osobami, które
            są w podobnym do jej położeniu i które radzą sobie w tej sytuacji, jest równie
            ważny. To takie osoby miałam na mysli pisząc o "kontakcie z żywym człowiekiem",
            a nie psychoterapeutów. Mysle, że w pierwszym rzędzie dziewczyna powinna się
            wzmocnić psychicznie, dopiero wtedy może wziąc na swoje barki naukę i
            zarabianie na życie jednoczesnie.
            • addicted11 Re: proszę o pomoc:( 17.05.07, 13:46
              agatal2 napisała:

              > ...myslę też, że kontakt z innymi osobami, które
              >
              > są w podobnym do jej położeniu i które radzą sobie w tej sytuacji, jest
              równie
              > ważny.


              pod warunkiem, ze sobie radza, ale jak sobie radza to raczej nie trafiaja na
              mityngi AlAnon, tam trafiaja glownie Ci, ktorzy sobie nie radza.
              Oczywiscie na pewno sa tez tacy, ktorzy rafili, bo sobie nie radzili, a potem
              sie nauczyli i ich doswiadczenie moze byc bardzo cenne, ale obawiam sie, ze to
              znikoma mniejszosc, a naprawde to polega to na wzajemnym pocieszaniu sie i
              wyzalazniu, co zapewne tez ma jakas wartosc.


              • agatal2 Re: proszę o pomoc:( 17.05.07, 14:26
                Ja pisałam raczej o terapii grupowej pod okiem specjalisty. Oczywiscie,
                trafiają tam osoby ktore sobie nie radzą. Ale chodzą tam po to, żeby się
                nauczyć jak to zmienić. Na takiej grupie są osoby w różnym , że tak powiem ,
                stadium terapii. Częsc z nich to osoby które nauczyły się radzic sobie, a
                chodzą nadal bo lubią, ze względu na poznanych tam przyjaciół, po to żeby pomóc
                innym itp. I kontakt z nimi może mieć bardzo dobry wpływ na takiego "swieżo
                upieczonego". Wiem jedno, zanim na taką terapię trafiłam nie radziłam sobie za
                dobrze. Teraz to się zmieniło. Nie mówię, że to jedyne i najlepsze rozwiązanie
                dla każdego. Mówię, że dla mnie było to dobre rozwiązanie. Dlatego je polecam.
                • zyg_zyg_zyg Re: proszę o pomoc:( 17.05.07, 15:51
                  Agata,
                  ile razy w tygodniu chodzisz na terapie? I ile trwa jedno spotkanie?
                  Pzdr.
                  • agatal2 Re: proszę o pomoc:( 18.05.07, 07:09
                    zyg_zyg_zyg napisała:

                    "Agata,
                    ile razy w tygodniu chodzisz na terapie? I ile trwa jedno spotkanie?"

                    Raz w tygodniu przez dwie godziny. Ale najczesciej mam wrazenie ze to za
                    mało :)

                    Pzdr
      • dogrose Re: proszę o pomoc:( 16.05.07, 19:47
        trzeba było się wzajem wspomagać zamiast cięzko przeżywać. Czy mamie było
        > lekko patrzeć, jak ty "ciężko" przeżywasz? ale było minęło - nie byłyście
        pewni
        > e4ska napisała
        > dla siebie kochającymi się, w nieszczęściu bliskimi kobietami... no?
        ale: co ty zyskałaś pilnowaniem? wielkie gie. zyskałaś. Znajdź sobie pracę - a
        > musisz, bo matka może mieć problem z utrzymaniem dorosłej kobiety, jaką już
        > jesteś... I co - panno bez matury? Teraz tak - sama na siebie musisz
        zapracować
        > ,
        > sama się utrzymać, sama skończyć szkołę. Rentka po tacie? Heh.

        Jak zwykle, celnie, realistycznie, do bólu, obuchem; ale weź poprawkę - do
        dziecka mówisz; niejeden stary wyga w takiej sytuacji traci grunt pod nogami.
        Sama nie tak dawno byłaś podobną mamuśką, myślisz, że taka argumentacja
        sprawiłaby, że Twojemu synowi zachciałoby się życ, gdyby znalazł się w takich
        tarapatach.Czyżbyś nigdy nie czuła lęku o najbliższą Ci osobę, nie wyła ze
        strachu przed własną bezradnością. Zazdroszczę charakteru
    • alina66 Re: proszę o pomoc:( 16.05.07, 14:18
      dziecko, to nie jest forum dla współuzależnionych, to jest forum dla
      uzależnionych. I tutaj najwyżej Ci dokopią, co już e4ska zrobiła.
      Idź na strony akcjisos dla współuzależnionych, idź do poradni w swoim mieście.
      Dla mamy niewiele możesz zrobić, musisz zająć się sobą- skończyć szkołę przede
      wszystkim. Ja wiem, że trudno nie zajmować się mamą i jej piciem, ale poszukaj
      pomocy dla siebie.



      e4ska -

      jestem dzieckiem dwojga alkoholików i byłam żoną alkoholika przez wiele lat.
      Klasycznie - DDA i AlAnon- a więc znam temat. Przeżylam to, co ta dziewczyna
      powyżej- aczkolwiek w podwójnej dawce. Mam starą mamusię, która już nie może
      pić, ale za to bierze psychotropy i starego tatusia, który też już nie może
      pić. Rozwiodłam się z alkoholikiem, przez którego nasz syn miał myśli
      samobójcze. Staram się pomagać kobietom, które mają takie problemy jak ja
      miałam.
      I wiesz co, zastanawiam się, co Ty chciałaś osiągnąć swoim postem- pisząc
      bardzo młodej osobie, która kocha matkę i nie wie co ma zrobić, to co
      napisałaś - oceniać innych jest super. Gorzej jest oceniać siebie.

      To nie jest pomoc. To jest poniewieranie.

      Szkoda, że tyle w tobie tolerancji dla koholików a tak mało dla ich ofiar.
      Zagotowało się we mnie, jak przeczytałam Twój post, chociaż od dawna wiem, że
      na tym forum na głaski rodziny alkoholików liczyć nie mogą.


      • e4ska Re: proszę o pomoc:( 16.05.07, 14:44
        "dziecko, to nie jest forum dla współuzależnionych, to jest forum dla
        > uzależnionych. I tutaj najwyżej Ci dokopią, co już e4ska zrobiła".

        wypraszam sobie - gdzie to dokopałam autorce wątku? a ty - co jej wmawiasz? Że
        terapia to jedyne wyjście?

        rozumiem doskonale, że dziewczyna jest w rozpaczliwej sytuacji - ale po prostu -
        musi znaleźć w sobie siłę na to, żeby twardo powiedzieć matce - jeśli nie
        przestaniesz pić, wyprowadzę sie od ciebie, założę ci sprawę sadową o przymusowy
        odwyk (wiem, że odwyki i terapie są nieskuteczne, skoro twój były mąż pije po
        czterech odwykach, ale zawsze to na początku jakiś straszak jest), wybieraj,
        mamo... wódka albo ja.

        wyrabianie w młodych osobach postawy wyczekiwania, owa "wyuczona bezradność",
        ckliwość mdła i rozmazana charakteru, o czym wspomina Addi, mści sie potem długo.

        Swoją wiedzę o różnych smutnych przygodach ludzkich czerpię z rzeczywistości. I
        mam - przykład szczególny - trzy siostry z rodziny alkoholików. Dwie poszły na
        DDA, jedna nie poszła.
        Pytanie za sto zł:) - którym siostrom układa się w życiu? w małżeństwie? w pracy
        zawodowej? które nie piją???

        Coś w tym jest... ja bym powiedziała - trzeba uważnie patrzeć na ludzi. Uczyć
        sie z cudzych losów autentycznych - nie z pisanych pod terapeutę wypracowań czy
        odgrywania scenek melodramatycznych - co chciałabym powiedzieć swoim rodzicom?

        Mnie na pewne tematy w ogóle nie chciałoby sie mówić... z próżnego gadania zero
        pożytków.
        • alina66 Re: proszę o pomoc:( 16.05.07, 16:16

          Napisałam, że dziewczyna ma pójść do poradni i wejść na strony internetowe.
          Generalnie uważam, że od alkoholika trzeba uciekać gdzie się da i tak szybko
          jak się da, ale to moja opinia. Nie związałabym się także z trzeźwym
          alkoholikiem, ale to też moja sprawa i wieloletnie doświadczenie :)

          Natomiast uważam, że po pierwsze to do stawienia czoła tej chorobie potrzebna
          jest wiedza, a tę można zdobyć w taki sposób jak napisałam, a po drugie
          dziewiętnastolatka to bardzo młoda osoba, powiedzenie jej tego, co napisałaś, w
          taki sposób jak to zrobiłaś, może ją z większym prawdopodobieństwem zdołować
          niż jej pomóc.
          Postawienie ultimatum matce przez dziecko jest trudne a przez tak młode
          dziecko, które straciło ojca jest jeszcze trudniejsze.

          Byłam w takiej sytuacji - i nie uciekłam w alkohol, oczekiwałam wtedy wsparcia
          a nie opierd..... Napisałam, że ma postarać się zająć sobą i skończyć szkołę-
          bez wycieczek osobistych i bez oceniania, że jest be i co źle zrobiła dotąd -
          bo to bez sensu dla mnie.

          I powiem jeszcze jedno - łatwiej jest uwolnić się od chłopa alkoholika niż od
          rodzica alkoholika.
          Jestem po DDA- hmmmm mam zupełne inne doświadczenia, niż Ty i Twoje siostry
          Zawodowo i prywatnie.
          To, co chciałabym powiedzieć moim rodzicom zostało na papierze- przechlali całe
          życie, ale teraz są starzy i już niedługo tutaj będą, więc nie powiem nic.

          No i na koniec- nikomu nic nie wmawiam i nie jestem agresywna :)
          Piszesz z drugiej strony lustra - nigdy się nie zrozumiemy, bo prawda jest jak
          d... - każdy ma własną, a Twoja z definicji musi być inna niż moja.
          • aaugustw Re: Ktos tu czegos nie doprowadzil do konca...! 16.05.07, 16:33
            alina66 napisała:
            > Generalnie uważam, że od alkoholika trzeba uciekać gdzie się da i tak szybko
            > jak się da, ale to moja opinia. Nie związałabym się także z trzeźwym
            > alkoholikiem, ale to też moja sprawa i wieloletnie doświadczenie :)
            - - - - -
            Widze, ze nie dane bylo Tobie zamienic choroby w zdrowie, jak mowia zoltki.
            __________________________________________________________________________.
            alina66 napisała dalej:
            > Natomiast uważam, że po pierwsze to do stawienia czoła tej chorobie potrzebna
            > jest wiedza...
            - - - - - - - - -
            A ja dodam jeszcze i... serce. Gdyz nie ma wiekszego wroga dla uzaleznionego i
            wspoluzaleznionego, jak tylko kierowac sie rozumem...!
            ______________________________________________________________________________.
            alina66 napisała dalej:
            > Napisałam, że ma postarać się zająć sobą i skończyć szkołę-
            > bez wycieczek osobistych i bez oceniania, że jest be i co źle zrobiła dotąd -
            > bo to bez sensu dla mnie.
            - - - - - -
            To samo chcialem jej napisac. I dodaje, ze matka jej na pewno nie zaczela
            pic "czystego" spirytusu od razu...
            ________________________________________________________________.
            alina66 napisała dalej:
            > I powiem jeszcze jedno - łatwiej jest uwolnić się od chłopa alkoholika niż od
            > rodzica alkoholika.
            - - - - - - -
            Jak sie juz ucieka - tak...!
            ___________________________________________________________.
            alina66 napisała dalej:
            > Jestem po DDA- hmmmm mam zupełne inne doświadczenia, niż Ty...
            - - - - - - - -
            Kto pisze w czasie przeszlym, ze jest po DDA, ten nie ma go przerobionego
            wcale...!
            _____________________________________________________________________________.
            alina66 napisała dalej:
            > To, co chciałabym powiedzieć moim rodzicom zostało na papierze- przechlali
            całe życie, ale teraz są starzy i już niedługo tutaj będą, więc nie powiem nic.
            - - - - -
            C.b.d.u. - patrz wyzej (+ tytul)
            A...
          • e4ska Re: proszę o pomoc:( 17.05.07, 00:13
            Myślę... że: Alino, czy gdyby nie wiara w "leczenie" - nie umknęłabyś szybciej?
            Czy nie lepiej tym kobietom, które same, bez żadnej pomocy - pijaka z pleców
            zrzuciły - i jakoś im tam idzie?

            nie ma tej drugiej strony - jest jedna strona - moje picie nie było takie, jak
            picie twojego męża.
            • zyg_zyg_zyg Re: proszę o pomoc:( 17.05.07, 10:15
              nie boj sie e4ska. tych kobiet, ktore same daly sobie rade i zyja szczesliwie
              nikt po terapiach nie bedzie ciagac. na szczescie tez te, ktore rady nie daja,
              maja mozliwosc szukania pomocy na terapii.

              ja nie zaczelam terapii, bo "wierzylam w leczenie". zaczelam, bo wyprobowalam
              wszystkie dostepne mi sposoby na poradzenie sobie samej i zaden nie
              poskutkowal. zaczelam, bo alternatywa byla dla mnie smierc - z rak wlasnych. i
              masz racje - bez terapii umknelabym szybciej. w kraine wiecznej szczesliwosci.
      • aaugustw Re: proszę o pomoc:( 16.05.07, 16:20
        alina66 napisała:
        > dziecko, to nie jest forum dla współuzależnionych, to jest forum dla
        > uzależnionych. I tutaj najwyżej Ci dokopią, co już e4ska zrobiła....

        > e4ska -
        > jestem dzieckiem dwojga....
        > Klasycznie - DDA i AlAnon- a więc znam temat...
        > Staram się pomagać kobietom, które mają takie problemy...

        > I wiesz co, zastanawiam się, co Ty chciałaś osiągnąć swoim postem- pisząc
        > bardzo młodej osobie, która kocha matkę i nie wie co ma zrobić, to co
        > napisałaś - oceniać innych jest super. Gorzej jest oceniać siebie.
        >
        > To nie jest pomoc. To jest poniewieranie.

        > Szkoda, że tyle w tobie tolerancji dla alkoholików a tak mało dla ich ofiar.
        > Zagotowało się we mnie, jak przeczytałam Twój post...
        __________________________________________________________________________.
        Alina66, nie tylko w Tobie sie zagotowalo, kiedy przeczytalem te posty Eski.
        Ona - niestety - nie zdaje sobie sprawy z powagi problemu. Ona przynosi takim
        mlodym duszyczkom wiecej szkody, anizeli pozytku, a tylko dlatego zeby
        udowodnic swoje racje wyleczenia alkoholizmu "ziolami" babci.
        Alina, nie zapominaj, ze to jest tylko "Forum" i nie mozna jej z niego po
        prostu wywalic...! Na Eske, trzeba przykmnac obydwa oczy i napisac co naprawde
        moze pomoc.
        Ja, jako alkoholik moge tylko podac namiary na Al-Anon z jej rejonu:
        Al-Anon - REGION ŁÓDZKI, w ktorym nasza dziewczyna mieszka
        1.Bełchatów, grupa "EWA", Klub "PRZYJACIEL", ul. Czapliniecka, 97-400
        poniedziałek - 1800 - 2000
        2.Działoszyn, grupa "Żyć mądrze", Klub Abstynenta, ul.Piłsudskiego 19,
        wtorek - 1800
        3.Gorzkowice, grupa "Odnowa", Urząd Gminy poniedziałek -18:00
        4.Łódz, grupa "Bijące serduszka", Stowarzyszenie "Rodzina",
        ul. Czarnieckiego 4 czwartek - 18;15
        5.Łódz, grupa "Pod kopułą", Kościół Św. Teresy, ul. Kopcińskiego 1/3
        czwartek - 1700
        6.Opoczno, grupa "Tęcza", Szpital, ul. Partyzantów wtorek 16:00
        7.Pabianice, grupa "Jutrzenka", Ośrodek Pomocy Społecznej, ul. Partyzancka
        czwartek - 1800
        8.Piotrków Trybunalski, grupa "Wrzos", Stowarzyszenie "Nowa droga", ul.
        Zamurowa 10
        czwartek - 1700
        9.Radomsko, grupa "Nadzieja", Stowarzyszenie "Można inaczej", ul. Ks.
        Wyszyńskiego 27
        piątek - 1800
        10. Tomaszów Mazowiecki, grupa "bez nazwy", Klub Abstynencki "Ala", ul.
        Oskara Lange
        środa - 1815
        11.Wolbórz,grupa "Wiktoria", Stowarzyszenie Abstynenckie "Zacisze" w
        budynku Ośrodka Zdrowia, ul. Sportowa 7
        poniedziałek - 1800
        12.Zgierz, grupa "Iskierka Nadzieji", Stowarzyszenie Abstynenckie,
        ul. 3-go Maja 69a
        piątek - 1800
        - - -
        A...

    • alina66 Re: proszę o pomoc:( 18.05.07, 10:53
      e4ska

      wywaliłam eksa z domu a POTEM powtarzam P-O-T-E-M zaczęłam zajmować się sobą i
      swoją przeszłością. Czyli - kucha.
      Samo wywalenie alkoholika niestety nie daje ani spokoju ani nie zmienia MOJEGO
      zachowania. Nie jestem zwolennikiem mityngów, terapii dla każdego, ale nie
      jestem też przeciwnikiem tak z założenia. Każdy musi znaleźć swoją drogę.

      Mam syna, który ma 19 lat- tyle ile ma autorka wątku, która zresztą stąd
      zniknęła, co mnie nie dziwi.

      Matka i ojciec są w tym wieku jeszcze bardzo potrzebni, a Ty piszesz
      dziewczynie, która straciła ojca, aby olała też matkę. Myślisz, że jak to
      napiszesz, to ona przeczyta, powie e4ska ma rację, i wyprowadzi się jutro z
      domu????
      Większość z nas potrzebowała wielu lat, aby się uwolnić od pijącego.

      I pozwól, że pozostanę przy swoim zdaniu - są dwie strony - pijących (lub też
      już nie pijących)
      i tych, którzy z powodu tego picia cierpieli/ cierpią.
      Nie jestem w stanie i nie chcę zrozumieć, czym jest Wasz Weltschmerz, a Ty nie
      zrozumiesz, czym są moje przeżycia, bo jest to po prostu niewykonalne.
      • e4ska Re: proszę o pomoc:( 18.05.07, 11:07
        "Myślisz, że jak to
        > napiszesz, to ona przeczyta, powie e4ska ma rację, i wyprowadzi się jutro z
        > domu????"
        Tak myślę. Większośc ludzi po prostu zmiata z pijackiego pola widzenia - i ma
        gdzieś te wszystkie terapeutyczne duperelki.

        Pijakowi - który staje sie niepożyteczny - mówimy grzecznie: paszła ty w taniec
        kankaciasty... ty taka i owaka swołoczy jedna, orangucie popie...ony.

        a kto zmieść się sam nie może... heh... to jemu i sto lat terapii pępkiem nie
        wylezie.

        co my sie pijakami będziem zajmować - kiedy słoneczko świeci...
        Na razie:)))
    • jerzy30 alkoholiku zadbaj o siebie a twoja mama 18.05.07, 13:51
      jak wali spirytus a nastepnie o glebe - to wali ona a nie ty - jej sprawa ze
      lubi to walenie - idz po pomoc wylacznie dla siebie - mame zostaw sama - niech
      pije jak chce - nie pomagaj jej i nie zalatwiaj jej przymusowej terapii bo to
      nic jej nie pomoze - ona musi walnac o glebe raz a dobrze i skutecznie -
      inaczej bedzie chlac nawet denaturat i borygo - nie pilnuj jej bo jej nie
      upilnujesz
    • wojtech451 alkoholik11 - Zrobiłaś COŚ ? 24.05.07, 20:35
      Zrobiłaś COŚ ?

      PS.
      Tyle mądrych rad dziewczę dostało (od "towarzystwa wzajemnej adoracji") i ...?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka