Dodaj do ulubionych

Oj Janu janu

23.08.07, 19:52
Od pewnego czasu wpadlem w pulapke pewnego rodzaju.
W tym "testowaniu" zatracilem cel.
Zaczalem powtarzac te "testy", tak wlasciwie sam nie wiem po co.

Dzis ktorys juz raz z rzedu "testowalem" sie 2 piwami.
Wlasciwie to sam juz nie wiem co testuje.

addi

Oj Janu , Janu Ty stary z metryki i z doswiadczenia alko
dałes sie zmanipulowac młodzieńcowi , który omotał starego
wyge niczym pajak muche ...

No żeby stary alko nie poznał sie na pijącym regularnie
addim i opowiadajacym niestworzone bajki o ideologii
testowania organizmy piwami czy tam innymi trunkami

i wział tę ideologie za swoja i bronil niczym Częstochowy

oj Janu Janu

dobrze , że addi przynajmniej werbalnie deklaruje chęc
zaprzestania " tych eksperymentow " czyli deklaruje chęc
zaprzestania picia ...po prostu ...

i zostania trzeźwiejącym alko ... ale zobaczymy co z tego
wyniknie ....

oj Janu Janu ....

deo
Obserwuj wątek
    • addicted11 Re: Oj Janu janu 23.08.07, 20:22
      deoand, po pierwsze:
      albo jestes wyjatkowo zacietrzewiony i po prostu parujesz z
      nienawisci
      albo nie umiesz czytac

      po drugie:
      probujesz w wyjatkowo prymitywny wrecz dziecinny sposob brac Jana (
      i zarazem mnie) pod wlos, najezdzac na ambicje.

      A najgorsze, ze uzywasz do tego manipulacji moich slow, i to
      wyjatkowo perfidnej, bo z moich szlachetnych pobudek probujesz robic
      kolejne pijackie wybryki.


      Wyjasnienia.
      Piszac o mojej lojalnosci, mialem na mysli wlasnie Jana, Eske,
      AniolaP, nawet TJarasa czy rauchen w jakims stopniu ( choc tu akurat
      bez identyfikacji) ale na pewno nie Ciebie- chocy z tego prostego
      wzgledu, ze Ty nie nalezysz do - niech juz pojade patosem - "naszych.
      Jestes cialem obcym.

      Po drugie- podkreslilem wyraznie, ze moje watpilwosci dotycza nie
      faktu wypicia piw tylko robienia z tego na forum deklaracji.

      Wlasnie ludzie tacy jak Janu czy Eska, nie wlazacy z butami w czyjes
      zycie, znalezli sie przeze mnie w dosc trudnej sytuacji- z jednej
      strony nie maja w naturze wpierniczania sie w czyjs zywot, zarazem
      maja swoja opinie na temat alkoholu.




      napisalem szczerze o moich odczuciach.
      Pelno w nich sprzecznosci i wahan, bo takie jest moe zycie.
      Nie czarno biale.

      Nie zaladowalem nikogo w konia jak probujesz sugerowac, a juz na
      pewno nie bylo i nie ma w tym nic swiadomego.

      Po prostu wpadlem w pulapke wlasnej osobowosci.
      Mam taka nature niewiernego Tomasza, ze jak nie zobacze to nie
      uwierze.
      Zobaczylem raz, drugi, ale mi nie starczalo jeszce pewnosci- trzeba
      trzeci i czwarty, zobaczylem ze po 2 piwach nie mam kaca ani zadnych
      objawow odstawiennych- to ja oczywiscie musialem powtorzyc ten
      eksperyment zeby sie "upewnic". Wszystkie sfery mego zycia wygladaja
      podobnie, jest to wada z ktora walcze- ciagle watpienie, szukanie
      dziury w calym.

      Na pewnym etapie sie o tym zorientowalem i nikt inny sie nie mogl
      zorientowac.


      Jestes Deoand, kolejny raz to stwierdzam, wyjatkowo perfidny i
      niezyczliwy ludziom. Patrzysz na wszystkich przez pryzmat swojego
      myslenia- ze kazdy jest oszustem, manipuluje albo kombinuje.

      Niestety, ja to co napisalem bylo w 100% szerze, bylo zapisem moich
      mysli na ten temat.
      Jesli w to nie wierzysz to twoj problem a nie moj.
      I tak gowno mi mozesz zrobic.

      Ale nie podpuszczaj jak dzieciaka Janu wykrzywiajac moje teksty.
      Zreszta i tak on ani nikt nie da sie podpuscic, musialby myslec
      twoimi kategoriami.


      Jestes taka forumowa sekutnica, co przyjemnosc mu sprawia kogos
      podjudzic, tu podpuscic, tam powyzywac sie. Idz do psychiatry.
      • addicted11 Re: Oj Janu janu 23.08.07, 20:56
        I jeszcze jdeno apropo umiejetnosci przewidywania.

        Janu jakos tam pewnie nie bardzo wewnetrznie akceptowal moje testy,
        ale ogolnie jakos tam wierzyl we mnie i moj rozsadek.

        Ty natomiast od stycznia wrozysz mi upadek, ciagi, ostatnio nawet
        szybka smierc.

        Kto jak na razie jest bardziej celny w przewidywaniach niech ocenia
        osoby postronne.



        Swoja droga nie potrafisz dostrzec jednego prostego faktu- ze ja
        najpierw pisalem potemrobilem.
        Napisalem, ze wypije jedno- wypilem, napisalem ze dwa- wypilem dwa.

        potem zunalem to za lekko glupie.

        Ale w niczym, w niczym kompletnie nie sprawzily sie i nie sprawzda
        twoje proroctwa.
        schowaj sie do dziury.
      • rauchen Re: Oj Janu janu 24.08.07, 16:53
        mi sie podoba eskowa opinia na temat szampana i naleweczki "ze
        slynnej juz": szampana na weselu mozna, no wiesz, tyle co leja; a
        naleweczke z pokrzywy to juz ogolnie bardzo mozna, zwlaszcza z
        pokrzywy majowej :)))

        ps;
        wydawanie opinii na temat AA, nie korzystajac z AA, to wg mnie juz
        jest wpieprzanie sie w czyjes zycie, ale powiedzmy ze to jest moja
        skromna opinia

        • tetranode Re: Oj Janu janu 24.08.07, 20:18
          > ps;
          > wydawanie opinii na temat AA, nie korzystajac z AA, to wg mnie juz
          > jest wpieprzanie sie w czyjes zycie, ale powiedzmy ze to jest moja
          > skromna opinia
          >

          Bzdura, bzdura i po stokroć bzdura!
          Bo czyż inteligentna osoba musi "przesiedzieć" 10 lat w więzieniu,
          żeby stwierdzić iż więzienie to jednak nie jest wcale taka fajna
          rzecz???!!! Wiesz, ja jakoś nigdy nie siedziałem, mimo to jednak
          wiem. Dziwne prawa? Przecież jako nigdy niesiedzący nie powinienem
          się w ogóle na ten temat wypowiadać? Czyż nie? ;) Także korzystajmy
          częściej z naszego rozumu! To bodajże jeszcze nikomu nigdy nie
          zaszkodziło.
          Pozdrawiam,
          ten na "T"
          • rauchen Re: Oj Janu janu 24.08.07, 20:52
            wiesz, to milo ze chcesz znac moja opinie na temat 10 lat siedzenia
            w wiezieniu, biorac pod uwage ze w tym wiezieniu nie siedzialam ani
            te 10, ani i mniej lat.
            Natomiast mysle ze inteligentna osoba bedzie wiedziala ze jest jakas
            roznica pomiedzy opinia osoby ktora te 10 lat przesiedziala, a
            opinia osoby, ktora sobie "wyobraza". Czasami zreszta za duzo :)
          • yuraathor Re: Oj Janu janu 24.08.07, 20:54
            porównanie kompletnie bez sensu.Wiesz tylko że więzienie jest be i
            nic poza tym, a może bys spróbował pogadac z tym co tą dychę
            garował,co przez te lata myslał, co przezył.
            Tak samo opinie o AA pozbawione podstaw sa bez sensu, idx na miting
            posłuchaj,poczuj tych co tam są, atmosferę poczuj nie ludzi i po
            jakimś czasie wydaj opinię.
            AA to prosty program dla skomplikowanych ludzi.
            • tetranode Re: Oj Janu janu 24.08.07, 21:08
              > AA to prosty program dla skomplikowanych ludzi.

              Cóż... byłem, widziałem i słyszałem. AA to skomplikowany (w swoim
              absurdzie) program dla prostych ludzi. Bo jeśli na ponad 20 osób,
              zaledwie jakieś 2, może 3 osoby potrafią się sensownie na grupie
              wypowiedzieć, to wybacz ale wnioski nasuwają się same... Dodam, że
              ta właśnie cecha AA najbardziej mi nie odpowiada. Pamiętaj, siłą
              własnego umysłu pokonasz wszystkie przeciwności w życiu! Za to na
              spotkaniach AA, czy też Al ANON (również byłem) siedzą praktycznie w
              90% same zombie. Tzn. ludzie, którzy nie potrafią sami o niczym
              zadecydować w swoim życiu. Oczywiście daleki jestem od tego, by się
              wyśmiewać z tego typu ludzi, natomiast mi po prostu taki "klimat"
              nie odpowiada i tyle.
              Pozdrówka,
              T.
              • e4ska Re: Oj Janu janu 25.08.07, 00:40
                Nie wiem, jak jest na mityngach. Ci, którzy tam chodzą, ktorych widuję...
                właściwie - chodzili - z przerwami na picie - akurat są w apogeum.

                trzeba mi będzie znowu w lumpeksie szaty cesarskie zakupić, wyprać, przyodziać i
                do taksówki wsadzić - kurs: odwyk.

                Niech tam sobie młody jeszcze człeczyna świeczki pali... jedyna jego radość,
                jedyni przyjaciele... w coraz krótszych okresach trzeźwości.

                Z kumatością u tych znanych mi aowców faktycznie kiepściutko. Cóż - tacy są na
                wyciągnięcie ręki. Trudno zatem uwierzyć w wysoką skuteczność ruchu... jakby
                magma i gdzieniegdzie kamyk.
                • rauchen Re: Oj Janu janu 25.08.07, 10:30
                  > Ci, którzy tam chodzą, ktorych widuję...

                  To jest bardzo ciekawe eska, ze widujesz tylu AA-owcow nie chodzac
                  na meetingi, masz jakis szczegolny dar przeswietlania ich na ulicy???
        • addicted11 Re: Oj Janu janu 25.08.07, 00:23
          rauchen napisała:

          > mi sie podoba eskowa opinia na temat szampana i naleweczki "ze
          > slynnej juz": szampana na weselu mozna, no wiesz, tyle co leja; a
          > naleweczke z pokrzywy to juz ogolnie bardzo mozna, zwlaszcza z
          > pokrzywy majowej :)))


          Mi sie podoba kazda opinia Deoanda na temat alkoholikow w tym
          alkoholika ( alkoholiczki) Rauchen.
          >
          > ps;
          > wydawanie opinii na temat AA, nie korzystajac z AA, to wg mnie juz
          > jest wpieprzanie sie w czyjes zycie, ale powiedzmy ze to jest moja
          > skromna opinia
          >


          Masz klopot z rozroznianiem.
          Opinia to nie wpieprzanie.
          Opinia to opinia.
          Wpieprzanie to nie opinia.
          Wpieprzanie to wpieprzanie.

          Chyba jakos tak, o ile sie nie myle.
        • e4ska Re: Oj Janu janu 25.08.07, 00:31
          "mi sie podoba eskowa opinia na temat szampana i naleweczki "ze
          > slynnej juz": szampana na weselu mozna, no wiesz, tyle co leja; a
          > naleweczke z pokrzywy to juz ogolnie bardzo mozna, zwlaszcza z
          > pokrzywy majowej :)))"

          Można, ale nie tobie, Rauchen... ty nawet nie patrz, jak szampana nalewają...
          zresztą: byłaś chociaz na jakim weselu w promieniu dwóch lat?

          I żadnych wisienek w likierze... i lodów rumowych nie tykaj.

          Trzymaj się grzecznie AA - i aaa, kotki dwa - bez nalewki z pokrzywy.
          • deoand Re: Oj Janu janu 25.08.07, 00:40
            a ja żdaju Janu
            • addicted11 Re: Oj Janu janu 25.08.07, 00:49
              deoand napisał:

              > a ja żdaju Janu


              Ty cos piles?
              Jako niedzielny pijak to moze i po jednym piwie takie bzdury
              wypisujesz.
              Chcialbys sie napic ale sie boisz co?
              Nie boj sie, chlup w ten glupi dziob.
              Na jedno noge i na druga, niedzielny pijaku, od 2 kieliszkow nikt
              nie umarl.

              Wyjdz poza swoj znobizm, ze taki z Ciebie super socjalny smakosz.
              Napij sie jak normalny czlowiek, bez takiej ideologii wielkiej.
              To tylko alkohol a nie az alkohol.

          • addicted11 Re: Oj Janu janu 25.08.07, 00:47
            e4ska napisała:

            > "mi sie podoba eskowa opinia na temat szampana i naleweczki "ze
            > > slynnej juz": szampana na weselu mozna, no wiesz, tyle co leja; a
            > > naleweczke z pokrzywy to juz ogolnie bardzo mozna, zwlaszcza z
            > > pokrzywy majowej :)))"
            >
            > Można, ale nie tobie, Rauchen... ty nawet nie patrz, jak szampana
            nalewają...
            > zresztą: byłaś chociaz na jakim weselu w promieniu dwóch lat?
            >
            > I żadnych wisienek w likierze... i lodów rumowych nie tykaj.
            >
            > Trzymaj się grzecznie AA - i aaa, kotki dwa - bez nalewki z
            pokrzywy.


            Dokladnie.
            Rauchen siedzi w swoim swiecie, w ktorym wszystko kreci sie wokol
            olbrzymiego leku przed wszystkim co zwiazane z alkoholem- nawet
            szklanka jej "sie kojarzy".

            Z wewnatrz tego swiata nie potrafi zauwazyc, ze mozna inaczej- i nie
            mowie tu akurat o swoim przykladzie- czyli wypiciu alkoholu- ale tez
            o nie uciekaniu jak zajac przed wszelakmi sytuacjami " ryzykownymi",
            zwazywszy ze niemal wszystko jest "ryzykowne".

            Rauchen bardzo smieszy ktos, kto nie zyje w takim dziwnym swiecie,
            co tylko pokazuje jak ten jej wlasny swiat jest dziwny.

            ALe coz, zawsze moze liczyc na poparcie Deo, ktory by sie
            dowartosciowac ochoczo popchnie Rauchen w ten swiat, a ona maslane
            oczy i leci jak glupia baba po jajka za 30 groszy w Auchan.
            • deoand Re: Oj Janu janu 25.08.07, 01:02
              addicted ja nie żdaju tebia - ja żdaju Janu
              • addicted11 Re: Oj Janu janu 25.08.07, 01:35
                ALe nawalony
                • tranzyt80 Re: Oj Janu janu 25.08.07, 11:11
                  Deoand jest pragmatyczny,chce komus "przylozyc"... ;),
                  on z Lodzi i Janu z Lodzi,a Ty...?
                  Za daleko...a moze za wysoko?;))
                  • deoand Re: Oj Janu janu 25.08.07, 11:27
                    Wy nie rozumiecie po rosyjsku co pewno zrozumiałe ale Janu
                    rozumie ....

                    czekam na Janu ...

                    addi ten tekst nie jest do ciebie ...

                    a ty znowu mędzisz nad tym piwem ...

                    mędzisz i mędzisz ....

                    .. przestań , ze wreszcie pić albo przynajmniej przestań
                    mędzić i weź się za trzeźwienie ...
                    ja wiem , ze ci przykro jak ktoś czyli ja ciebie
                    zdemaskowałem z tym piciem ...
                    ale prawda zawsze wyjdzie na jaw ... ukrywasz swoje picie
                    a tu masz ci los ....

                    nic to addi ... bierz się za trzeźwienie ... i do roboty

                    deo
                    • addicted11 Re: Oj Janu janu 25.08.07, 12:54
                      Moze glownym motywem dzialania Deo jest strach przed
                      tym "udowodnieniem", wszak kilka rzeczy juz udowodnilem, ktore tam
                      wedlug Deo byly pewne, na 100%, no po prostu mialy byc bardziej
                      pewne niz w banku.
                      Sypie sie swiat Deo w jego oczach i teraz juz desperacko Jana
                      atakuje, wali na oslep jak to mowia.

                      A do Deo- ty mnie zdekonspirowales z czymkolwiek?
                      Stary, naprawde sie przeceniasz.
                      Teraz to juz stosujesz ataki wyprzedzajace, uwazaj bo skonczy sie
                      jak Busha.

                      gdzie Ty masz czlowieku rozum?
                      Ja pisze o tym, ze koncze zabawe z piciem i opisywaniem tego na
                      forum a ten mi mowi, ze ja w ukryciu pije.
                      Nie wiem moza dysponujesz jakas super przyblizona mapa ziemiii z
                      google i mi zajrzales przez okno, choc ta mapa klamie bo np ani
                      woczraj ani dzis zadnego piwa nie pilem ( "nie medz nad tym piwem").

                      tak czy owak- na powaznie- jedyny sposob o ktorym dowiedziales sie o
                      moim 1,2,3 i kolejym piwie to byla moja informacja.
                      W niczym mnie nie nakryles ani nie zdekonspirowales, probujesz tylko
                      po prostu
                      jakos mnie wrobic w to zeby wyszlo "a nie mowilem".

                      A nie mowil deoand, ze wpadnie w ciag- wpadl.
                      A nie mowil Deoand, ze przyjdzie na kolanach- przyszedl
                      a nie mowil ze to i tamto- to i tamo


                      nie wazne ze co innego mowil a co innego bylo.
                • janulodz Re: Oj Janu janu 25.08.07, 11:30
                  Spakojno Deo. Wsio w pariadkie. Ja tolka adin dień w Pariżie wajewał.
                  Z diewoczkami na płoszczadi Pigalle znakomiłsja. Kakije krasiwyje.
                  Patom ja razbudiłsja. Staliczna mienia nie prasnułas.

                  Co do Addiego to juz pisałem, ze przypomina mi mnie samego z młodości. A czy ja nie popełniałem błędów?
                  Teraz opiszę jak jest moja teoria.
                  Nie ma jednakowych alkoholików. Jak może ktoś pijąc nawet nałogowo trzy lata być takim samym alkoholikiem jak trzydziestoletni kiszony ogóras.
                  Toć on dopiero małosolny jest.
                  Dobra gospodyni umie odpowiednio pasteryzując weki proces kiszenia zatrzymać.
                  Sam powiedz, czy trzydziestoletni proces przemiany alkoholu w organizmie nie powoduje kilkakrotnie większego spustoszenia niż kilkuletni?
                  Ja, powtarzam - JA - trzydziestoletni stażem kiszeniak z dna dębowej beczki nie odważyłbym się na próbne wypicie szklanki piwa. Mnie te próby niepotrzebne. Kto wie, czy będąc w wieku addiego na własnej skórze nie chciałbym sie przekonać, jak to jest. Po co się wpieprzać w jego życie. Jego broszka. A może ktoś się boi, że Addi udowodni, że można? To byłby numer.
                  • rauchen Re: Oj Janu janu 25.08.07, 14:25
                    zeby addi mogl udowodnic ze mozna, najpierw musialby udowodnic ze
                    jest alkoholikiem, a to w jego przypadku to jak na razie pobozne
                    zyczenia. Chlopak sie jeszcze nawet nie rozpil porzadnie, a juz niby
                    chcialby udowadniac proces odwrotny, czyli odzyskiwanie kontroli.
                    Choc wlasciwie chyba sam juz wpadl na mysl, ze w tym calym
                    zamieszaniu, to chyba mu sie cos nie to nie tamto ale ...alo, bo tu
                    ludzie nie przychodza po to zeby sobie udowodnic poz-wrot do picia,
                    tylko trzezwe zycie. Mam nadzieje ze to nie byl tylko blysk zdrowego
                    rozsadku w glowie addiego, trawajacy tylko krotka sekunde, a potem
                    znow wszystko sie poszlo ...bac :)

                    No chyba nie powiesz mi janu, ze ty zazdroscisz tym, ktorzy pic moga?
                    Mysle ze miales wystarczajaco czasu zeby znalesc odpowiedni dystans
                    do tego tak waznego elementu zycia.
                    Moje cale picie zamyka sie w 10 latach, a wystarczajaco sie
                    zakisilam.
                    • janulodz Re: Oj Janu janu 25.08.07, 14:47
                      rauchen.
                      Ja nikomu nie zazdroszczę, tylko mi żal, że jestem jakiś tam kiszony ogórek. I ,że podobno w moim organizmie nastąpiły zmiany, które są nieodwracalne. Czy kulawy zazdrości dwunożnemu, ślepy widzącemu, a głuchy słyszącemu? Pewno tak, bo dlaczego akurat JAAAAAAA ????????

                      Poza tym Twoje pytanie jest tendencyjne. To tak jakbyś zapytała ślepego, czy zazdrości widzącemu, że nie może oglądać pornosów. A on chciałby widzieć zachody słońca, twarz ukochanej i czytać poezje.
                      • addicted11 Re: Oj Janu janu 25.08.07, 14:51
                        a mnie najbardziej zal ze juz nie bede drugi raz w szkole sredniej,
                        nie powtorza sie te czasy. taka mam czesto nostalgie za tym ze
                        normalnie potrafie lezec pol dnia i wspominac zapadajac w powolny
                        sen z nadzieja, ze chociaz we snie na chwile wroce w te lata.
                      • rauchen Re: Oj Janu janu 25.08.07, 17:02
                        mysle ze do tego wlasnie sluzy akceptacja, akceptacja siebie.
                        Zawsze beda lepsi i gorsi.
                        Jestem kiszonym ogorem? No to jestem, a poza tym pewnie mam i
                        wieksze grzechy na sumieniu.
                        No bo co, chcialbys oczekiwac ze zaraz po smierci prosto do nieba
                        trafisz?? Jaaaaasne.
                    • addicted11 Re: Oj Janu janu 25.08.07, 14:48
                      Tak tak.

                      rauche, czyzbys watpila w moj alkoholizm?
                      przeciez wiadro atramentu wylalas by mnie przekonac, ze ja jestem
                      alkoholikiem?
                      skad ta zmiana?

                      mysl na ktora wpadlem opisalem i polegala ona na tym, ze uleglem
                      swoim sklonnosciom obsesyjno sprawdzajacych tym temacie, co
                      doprowadzilo do tego i tego.
                      wytlumacze ci to na przykladzie.
                      mycie rak 7 razy przez osobe chora na ZOK ma w jej przekonaniu sens,
                      choc obiektywnie nie ma sensu.
                      testowanie sie 4 razy mialo w przekonaniu Addicted sens, choc
                      obiektywie nie mialo, co zauwazylem i tyle.

                      ot i cala filozofia.

                    • e4ska Szkodliwy mit o demokracji 25.08.07, 14:57
                      Rauchen, według ciebie:
                      "tu
                      ludzie nie przychodza po to zeby sobie udowodnic poz-wrot do picia,
                      tylko trzezwe zycie".

                      Udowadnianie trzeźwego życia... wybacz, wirtualne alkomaty nie istnieją.

                      Życie "trzeźwe" nie interesuje mnie specjalnie...
                      nie ma czegoś takiego poza AA.
                      Mnie interesuje sposób radzenia sobie z nałogiem
                      - i widać doskonale, że sukces zależy od wiedzy, wykształcenia, logicznego
                      rozumowania, uprawianego zawodu, sytuacji rodzinnej, stanu konta, miejsca
                      zamieszkania, tradycji, hobby, przekonań politycznych, inteligencji i charakteru.

                      Slogan o alkoholizmie jako chorobie demokratycznej propaguje szkodliwy fałsz.
                      Alkoholizm faceta po budowlance czy dziewczęcia po ekonomiku, którzy wychowywali
                      się w rodzinach patologicznych, jest inny niż alkoholizm doktora nauk
                      matematycznych, fachowca znanego w skali międzynarodowej. Wizja właściciela
                      sieci hoteli, który radośnie pali sobie świeczki wespół z bezdomnym od Alberta,
                      jest może wizją wzruszającą, ale nieprawdziwą.

                      Janu zestawiony ze śmierdzącym właścicielem jedynych zas...anych gatek, który
                      nigdy nie dogada się z eską jak równy z równym, wygląda dziwacznie. Eska nigdy
                      nie koczowała na klatce schodowej, nie siedziała z buraczaną gębą w podłym
                      lokalu, nie bywała na melinie - a pijana nie wywoływała awantur i nie naruszała
                      obyczajności publicznej. Tak samo odczuwa głód alkoholowy - ale zachowuje się
                      inaczej, ponieważ otrzymała staranne wychowanie - obraca sie w pewnej tradycji itd.

                      Addi ze swoim piwem nie wylądował na londyńskim śmietnisku... Tranzyt po
                      pijackiej nocy wrócił do domu.

                      dlaczego? nie jestesmy alkoholikami?

                      Jesteśmy... tylko stosujemy inny oręż do walki ze słabością... i mimo głupich
                      uśmieszków "specjalistów" całkiem nieźle dajemy sobie radę.
                      • rauchen Re: Szkodliwy mit o demokracji 25.08.07, 16:48
                        troche eska nie zrozumialas, ale mozliwe ze niedokladnie sie
                        wyrazilam.

                        Natomiast zastanawia mnie od pewnego czasu to wasze zapatrzenie na
                        WY?
                        Pytanie z mojej strony pasc powinno po kiego wala wam potrzebne
                        podpieranie sie innymi, skoro tak pieknie dajecie sobie rade Sami???

                        Sorry, ale skoro tak pieknie zauwazasz te roznice pomiedzy
                        alkoholizmem tego od sieci hoteli i tego od Alberta, to az sie
                        dziwie ze slepa jestes na to, jak WY, wychodzacy SAMI, sie
                        roznicie???

                        W tobie eska nie widze ZADNEGO zupelnie podobienstwa ani z Janu, ani
                        z tranzytem, ani z Aniolem, ani nawet z addim. Lejesz wode na swoja
                        manke. Po kiego ci te podporki??? Nie wiesz jeszcze dlaczego nie
                        pijesz??
                        pewnie nie za bardzo, bo bys nie afiszoawla sie tu ani z szampanem,
                        no wiesz, tyle co na weselu leja, i nalewka z pokrzywy, majowej.

                        :)
                        • e4ska Re: Szkodliwy mit o demokracji 25.08.07, 18:54
                          Żeby to nie brzmiało "wyższościowo"... ciężko sformułować... jednak są różnice
                          społeczne, Rauchen... lepsi od nas - jak i gorsi od nas.

                          "po kiego wala wam potrzebne
                          > podpieranie sie innymi, skoro tak pieknie dajecie sobie rade Sami???"
                          Ja się nie podpieram. Temat mnie interesuje, a ludzie - bywają rozmaici i trudno
                          czasem liczyć na podpórkę... "Idź i się nachlaj" - hehehe. To ty wierzysz w
                          skuteczność jakiegoś podpierania - owszem, jedne przykłady budują, lecz drugie
                          rujnują... alkoholik potrzebuje drugiego alkoholika... hmmm, a nie normalnego
                          miłego człowieka?

                          co do afiszowania szampanem - nie ja ten problem podniosłam i wyolbrzymiłam. Nie
                          widzę jednak potrzeby udawania, że mnie, alkoholiczce, lampka szampana czy
                          lekarstwo na spirytusie nie wpędza w ciąg czy choćby jakie głody. Jest to
                          kłamstwo terapeutyczne - absolutna abstynencja, podejrzliwe oglądanie etykietek,
                          ucieczka od pijących - głupie gadanie. Trzymam w domu gorzałę, wino, jakieś
                          resztki dziwacznych zamorskich trunków - od ponad dwóch lat - nic.

                          Abstynencja nie jest, podkreślam, wartością w moich oczach. Nie piję, bo mam
                          dość swoich chorych reakcji, które grożą mi śmiercią. Nie pozwoliłabym sobie na
                          wypicie szklanki wina. Albo setki. Zjeżdżam wtedy natychmiast.

                          I trzeba o tym mówić - dlatego, że jeśli wyuczany przez fachowców alkoholik,
                          który wie: po jednej wisience z rumem opiję sie... wypróbowawszy te wisienkę,
                          powie: aha, kłamali mnie, mogę pić - nie jestem przecież alkoholikiem, wisienka
                          tego dowodzi... łapiąc terapeutów na jednym kłamstwie, nie wierzy w inne zalecenia.

                          co nie znaczy, że autosugestia może nie być silna - i faktycznie alkoholik
                          przepada po czekoladce albo babcinych torcikach ze spirytusowym nasączem.

                          dla twojej wiadomości - unikam szampana i syropów... jednak coś sobie obiecałam
                          - i zasada też sie liczy. Nie szukam okazji. Nawet fermentujące dojrzewające
                          owoce napełniają mnie lekkim przestrachem - a kiedyś lubiłam bardzo słodkie
                          winogrona:)


                          • rauchen Re: Szkodliwy mit o demokracji 25.08.07, 19:23
                            "klamstwo terapeutyczne"???
                            jak bylas u tego terapeuty to ci eska jeszcze alkohol nie wyparowal,
                            a ty juz chcialas uslyszec ze wisienke juz mozesz???
                            moze jednak bylo troche popracowac z panem terapeuta i wykazac choc
                            ciut zainteresowania ze ci zalezy na tym zeby nie pic, to moze do
                            rozdzialu z wisienka tez bys doszla.
                            Alkoholik ogolnie ma za ciasny rozum zeby slyszec co sie do niego
                            mowi, za to bardzo szeroki gdy chodzi o wykazanie swoich widzimisie,
                            i u niektorych widocznie tak zostaje, nawet jesli nie pija (w czym
                            co niektorzy naprawde nie pija, a przynajmniej tak twierdza).
                            • e4ska Re: Szkodliwy mit o demokracji 25.08.07, 21:31
                              moze jednak bylo troche popracowac z panem terapeuta i wykazac choc
                              > ciut zainteresowania ze ci zalezy na tym zeby nie pic, to moze do
                              > rozdzialu z wisienka tez bys doszla.

                              A po co? wisienki mi nie szkodzą... mnie zależy na tym, żeby nie pić nałogowo -
                              i bez pomocy pana terapeuty sama na to wpadłam... cud.

                              Alkoholik ogolnie ma za ciasny rozum zeby slyszec co sie do niego
                              > mowi,

                              a terapeuta - ten w ogóle ma jaki rozum? raczej gra jak kataryna - szkoda czasu
                              marnować na rozmówki z durną maszynką do mielenia.

                              "chodzi o wykazanie swoich widzimisie" - otóż to... ja mam swoje widzimisie i
                              nie zamienię mojego widzimisie na widzimisie pana terapeuty...

                              Moje wolę - i już:)
                              • rauchen Re: Szkodliwy mit o demokracji 25.08.07, 21:42
                                chachacha,
                                alkoholiczka ktora wymyslila wisienki, w likerze :)))
                                jasne ze twoje lepsze, zawsze mozesz sie uznac pionerka w wymyslaniu
                                alkoholu, mimo ze terapeta se pogadal :)))

                                gdyby ci na wisienkach tak zalezalo, to bys sobie drzewko na
                                balkonie posadzila :)))
                                • e4ska Re: Szkodliwy mit o demokracji 26.08.07, 00:41
                                  Trudno, Rauchen - ja mogę wymyślać hahaha wisienki, a ty nie możesz. Mnie hahaha
                                  szampan nie przeszkadza... i trzeźwo wesele przetańczę... a niektórzy
                                  natychmiast kończą detoksem, kolejnym odwykiem albo terapią.

                                  Cóż - niech sobie pan terapeuta gada po raz kolejny z delikwentem o
                                  szkodliwości pokrzywy majowej. Ze mną - nie musi... zresztą - co on miałby mi do
                                  powiedzenia? albo ja jemu? Kompletnie nic.
                                  • rauchen Re: Szkodliwy mit o demokracji 26.08.07, 11:28
                                    troche to eska dziwne, gdyby mnie nagle wisienki w likierku
                                    zasmakowaly, podczas kiedy ja cale zycie ich nie lubilam :)))
                      • hepik1 Re: Szkodliwy mit o demokracji 25.08.07, 21:01
                        e4ska napisała:
                        >Eska nigdy
                        nie koczowała na klatce schodowej, nie siedziała z buraczaną gębą w podłym
                        lokalu, nie bywała na melinie - a pijana nie wywoływała awantur i nie naruszała
                        obyczajności publicznej.
                        Taka sama dyskusja już była między rauchen a eską(styczeń 2006)
                        Eska:

                        >Lepsza? Dlaczego tak sądzisz?

                        Czyżbym nie wiedziała, co to pijacki cug, trzęsące sie ręce i obrzmiała twarz?
                        Bezsenność o świcie i podkradanie dziecku drobnych "na te naprawdę ostatnie
                        dwieście gram"? Rozpacz, gdy ostatni szklany skarb jest pusty i trzeba wyjść
                        chwiejnym krokiem, aby uzupełnić naszą piwniczkę, pokazać się ludziom, jako tako
                        umyć się, odziać, powstrzymywać torsje przed ladą sklepiku na rogu, a wreszcie
                        obmyślać, czy się pociąć, czy powiesić?
                        • e4ska Re: Szkodliwy mit o demokracji 25.08.07, 21:25
                          Zestawiasz bezmyślnie, Hepik...

                          Pijacki cug - to jest inaczej ciąg. Obrzmiała twarz nie znaczy buraczana - a
                          takie panie widuję codziennie niemal. Podkradanie dziecku drobnych to nie rozbój
                          czy napady. Powstrzymywanie torsji - czyli mdłości - to nie beztroskie
                          obrzygiwanie ścian czy sikanie w bramie. Myśli samobójcze to jeszcze nie
                          awanturowanie się w domu czy na ulicy. A krok chwiejny - cóż, trudno iść
                          energicznie na kacu, ale nie zataczałam się nigdy, nie upadłam, zawsze uprzejma
                          i grzeczna, czysta i dobrze ubrana. Kiedy nie mogłam wychodzić, kombinowałam
                          inaczej. W towarzystwie - nawet alkoholiczką będąc - uważałam bardzo - piłam
                          dopiero po akcji. Pijana nie prowadziłam. Na meliny nie zaglądałam...

                          A ty co chciałbyś udowodnić? może napisz, czemu ciebie żona za łeb do poradni
                          zaprowadziła i odbycia terapii dopilnowała... co takiego miałeś na sumieniu, że
                          cię wzięła pod obcas - i ani nie miauknąłeś? Opowiedz o swych pijackich
                          wyczynach, bo jak dotąd zajmujesz sie tropieniem cudzych... a to bardzo
                          nieeleganckie, żeby nie powiedzieć soczyściej... .... ....

                          Jaki alkoholizm prezentowałeś ? Taki jak ja? Czy jednak zupełnie inny?
                          • hepik1 Re: Szkodliwy mit o demokracji 25.08.07, 21:36
                            Minimalizacja,racjonalizzacja i intelektualizacja.Typowe;)
                            Zwróciłem tylko uwagę,że sie powtarzacie o lepszości i gorszości.
                            Taka różnica,że wtedy ,chcąc być przyjęta do grona przedstawiałaś sie w nieciekawym świetle a teraz wwrecz odwrotnie.
                            A okradanie dziecka gorsze niż robój czy napad .
                          • hepik1 Re: Szkodliwy mit o demokracji 25.08.07, 21:57
                            >e4ska napisała:
                            czemu ciebie żona za łeb do poradni
                            zaprowadziła i odbycia terapii dopilnowała...

                            A w tym fragmencie łżesz jak zero-ziobro,stosując prowokację na poziomie CBA ;)
                            Jak było napisane na forum.
                            Dlatego cytaty sa dużo lepsze.
                            • e4ska Re: Szkodliwy mit o demokracji 26.08.07, 22:44
                              Przepraszam, nie zapamiętałam dobrze - ale nie będę szukała twoich wpisów...

                              Jaka więc była rola żony w leczeniu Hepika? Możesz podać link czy raczej
                              napisać... bo mój mąż nie chciał, abym chodziła do tych tam... liczył na piguły.
                              Myślał, że są piguły dla alkoholików... i podejrzewał, że takie - dostałam.

                              Jest bardzo zadowolony, że nie zapisałam się na szkolenia - można powiedzieć -
                              wdzięczny. On też słyszał o demoralizacji poodwykowych... w stylu: jak tam pijak
                              wylądował, to wróci do picia - wcześniej czy później.

                              To są opinie ludzi nieznających problemu dokładnie, ale - takie opinie są i nic
                              na to poradzić nie można.

                              Moja rodzina nie interesowała sie tym, czy ja chodzę na terapie czy nie - ważne
                              było, abym nie piła. I nie piję.

                              Jakbym zaczęła się szkolić i mityngować - nie wiem, co by się w domu działo...
                              ale sś tez alkoholicy tak uprzykrzeni, że sie rodzina cieszy, gdy choć na parę
                              tygodni pijak ma jakie zajęcie.
    • addicted11 haha 25.08.07, 13:02
      zreszta znowu Deoand wpuscil mnie w pulapke, stosujac to
      manipulatorkso sekciarksie myslenie terapeutyczne.

      Zacznijmy od prostego faktu- w jakim ukryciu?
      ze co ja w ukryciu, przed kim, przed toba deoand?

      Ja sie przed Toba ukrywam z piciem?
      PIN od karty tez przed toba ukrywam?

      przepraszam, juz teraz zawsze do konca zycia bede raportowal ile z
      kim i gdzie wypilem, zeby juz nigdy nie pic w ukryciu.

      Albo bede zamieszczal oficjalne raporty w internecie.
      w wersji HTML i w PDF.
      Tak, zeby kazdy mogl bezplatnie codziennie pobrac raport z pici
      Addicted.
      Ty bedziesz na liscie subskrypcji z informacjami dodatkowymi- jaki
      procent trunkow, gdzie kupione, jaka cena.


      Deo, czy wtedy juz nie bedzie w ukryciu?
      • baasil Re: a ja ponownie piję... 25.08.07, 22:24
        ...po iluśtam latach - jogurty,kefiry,maślanki,itp. przetwory i
        dzięki ... nie czuję się ani gorszy od tych co takowych niepiją,ani
        lepszy od mlekoszowatych.
        dziś już na szczęście nie porównuje się z innymi,bo wiem,że zawsze
        znajdą się zarówno lepsi jak i gorsi ode mnie.a widząc
        leżącego,pijanego do nieprzytomności człowieka, po prostu jest mi go
        żal,bo przecież nie różni się on ode mnie niczym,a ja od niego tym
        pierwszym nie wypitym...
        (aczkolwiek pozwalam sobie czasami na czekoladkę z adwokatem lub
        inną smakowitą truflę %,to wiem,że niektórzy wolą nie
        próbować,żadnych wisienek lub czegoś podobnego,a niektórym to nie
        robi...nie ma dwóch identycznych ludzi,każdy ma inaczej-po
        swojemu,więc udowadnianie czegokolwiek uważam za bezcelowe)
        to ja dbam o swoją trzeźwość,po swojemu i dla siebie,czego
        wszystkim życzę
        • tranzyt80 Re: a ja ponownie piję... 25.08.07, 23:18
          Baasilu,jak sadzisz,czy alkoholikom opowiadajacym nieprawde o
          sobie,z przeszlosci,z czasow picia,ktorzy wypaczaja "przymusowo"
          prawde,bo musza upiekszac siebie,musza upiekszac swoj styl picia,
          czy trzeba zarzucac im klamstwo,czy lepiej okazac zrozumienie?
          Jak sadzisz?Zalezy mi na twojej opini.
          I jeszcze jedno.
          Czy nie jest to jakoby proces u kazdego konieczny i podswiadomie
          potrzebny,na pewnym etapie Trzezwienia ?
          Przeciez cala naga prawda,to zderzenie z trzezwoscia,ocena
          siebie,jak to nisko i czesto sie upadalo w alkoholizmie,
          nie przychodzi do kazdego ?
          • addicted11 Re: a ja ponownie piję... 25.08.07, 23:40
            tranzyt80 napisał:

            > Baasilu,jak sadzisz,czy alkoholikom opowiadajacym nieprawde o
            > sobie,z przeszlosci,z czasow picia,ktorzy wypaczaja "przymusowo"
            > prawde,bo musza upiekszac siebie,musza upiekszac swoj styl picia,
            > czy trzeba zarzucac im klamstwo,czy lepiej okazac zrozumienie?
            > Jak sadzisz?Zalezy mi na twojej opini.
            > I jeszcze jedno.
            > Czy nie jest to jakoby proces u kazdego konieczny i podswiadomie
            > potrzebny,na pewnym etapie Trzezwienia ?
            > Przeciez cala naga prawda,to zderzenie z trzezwoscia,ocena
            > siebie,jak to nisko i czesto sie upadalo w alkoholizmie,
            > nie przychodzi do kazdego ?




            Cala wielka "pokora" i przyznawanie sie do wszelakich grzechow
            swiata i upadkow na samo dno opiera sie tylko na jednym prostym
            triku- zwaleniu wszystkiego na chorobe.
            Tak naprawde bowiem za te wszystkie tance w gownie odpowiada choroba
            a nie bron boze alkoholik, o nie, on to niewiniatko bezradne, taki
            byl bezsilny ze nawet sie nie mial sily wyjsc do kibla wysrac tylko
            musial w lozko.

            gdyby odebrac to wspaniale chorobowe alibi cala ta ich pokora
            pierzchlaby do lasu i zaczeloby sie dopiero upiekszanie i
            koloryzowanie.
          • rauchen Re: a ja ponownie piję... 26.08.07, 11:00
            basil mam nadzieje odpowie pozniej,
            a ja ci tranzyt jesli pozwole napisze cos od siebie,
            a tyczace sie tej pijanej prawdy.
            Jest taki sklepik w poblizu, z gazetami, piwo tez mozna tam kupic.
            Od poczatku jak tu mieszkam, chodzilam tam nie tylko po papierosy,
            ale tez jak juz bylam w tej swojej fazie skrajnej ciagu, chodzilam
            tam po papierosy i po zgrzewke piwa, bo najblizej bylo.
            Zeby wyjsc z domu do tego sklepiku, musialam przejsc przez etap
            doprowadzania sie do porzadku, wloski poczesac, moze nawet umyc,
            choc pieknego zapachu alkoholowego i tak zmyc sie nie dawalo.
            No i wychodzilam do tego sklepiku, na trzesacych sie nozkach, oczki
            ustawione wprost, bo i tak nic nie widzialy, usmiech dawn'a na
            twarzy, zapuchnieta. wchodzilam do sklepiku, zgrzewka piwa, dwie
            paczki papierosow, i czym szybciej won ze sklepiku.
            A tak naprawde w takich momentach marzylam, zeby ten czlowiek w tym
            sklepiku powiedzial mi, ze mi to chyba wystarczy na dzis, nie
            szkodzi ze godzina 10 rano. Nigdy nic nie powiedzial, sprzedal i
            tyle.
            Przechodzac przez uliczke zastanawialam sie wtedy, ze gdyby wtedy
            przechodzac przez ta uliczke, trzepnal mnie samochod, ja juz
            nagrzana od wczoraj, a nawet i dluzej, i jeszcze z ta zgrzewka piwa
            pod pacha, czyja wlasciwie bylaby to wina: czy tylko moja, czy tez
            tego pana co mi to piwo sprzedal, zeby dogrzac sie jeszcze?
            Ale nic takiego sie nie wydarzylo.
            Kiedy po takim ciagu wytrzezwialam juz, wstyd mi bylo chodzic do
            tego sklepiku, a ze niestety sklepik najblizej, i na pewno ma moja
            marke papierosow, to za bardzo nie mialam wyboru. Wracalam. I tez
            wtedy wracaly takie mysli, czy nie dostane glupich uwag, typu a dzis
            piwka nie kupujemy??? itp, ale gdzies uczylam sie ze chyba mam prawo
            sie bronic, i bronic mojego alkoholizmu, a takie uwagi gdyby sie
            pojawily, albo przyjmowac zartem, albo powaznie powiedziec, ze po
            prostu mam problem z alkoholem i nie jestem w stanie nad nim
            zapanowac.

            Teraz, 21 miesiecy od ostniego dnia ostatniego ciagu, po przejsciu
            zmian, i tych widocznych golym okiem, i tych pewnie nie widocznych,
            wciaz jestem w tym samym otoczeniu jak wtedy gdy pilam. Nie wierze,
            ze sasiadom tak latwo udalo sie zpomniec moj piekny pijacki
            wizerunek, nie mniej jednak ide dalej, i znow dzis nie pije.
            Nie wierze ze ten pan ze sklepiku o 10-ej rano zapuchnietej
            sprzedajacy mi piwko zapomnial.
            Ale ten pan, idacy po drugiej stronie ulicy, nie bedac w sklepiku,
            zanim nawet ja go zauwaze, potrafi do mnie zawolac "dzien dobry".
            Nie sadze ze zapomnial mnie pijana, mysle ze zauwazyl mnie
            trzezwiejaca od kilku miesiecy.
            Nie wiem czy istnieje mozliwosc zebym sie tlumaczyla teraz, ze ja
            nie pilam, no gdzie tam, ja nigdy alkoholu.
            Ja mysle ze ci ludzie naokolo gdzies ta prawde o mnie pijanej znaja,
            na tyle ile widzieli. Reszta jest wlasciwe moja, bo najlepiej ja
            znam, ta prawde co byla poza ich widokiem.

            Ja trzezwieje dla siebie, ale zdaje sobie sprawe z tego, ze naokolo
            sa ludzie, calkiem obcy pewnie, ktorzy moja zmiane tez dostrzegli.
            I mysle ze lepiej zeby ta prawda o mnie, jaka znaja, zostala taka
            jaka znali. Nie jest mozliwe w tej chwili kazdemu przekazanie
            szczegolow ani wczesniejszego picia, ani teraz trzezwienia.
            Ale mam nadzieje, ze z tej prawdy, zarowno mniej wczesniej, jak i
            teraz, gdzies komus moze daje nadzieje, ze zmiany sa mozliwe.
            Na jak dlugo?? Nie wiem; dzisiaj do przodu.

            :)

            pzdr trranzyt
            • addicted11 Re: a ja ponownie piję... 26.08.07, 12:31
              Rauchen ten twoj dlugi jak srajtasma wywod o tym jak to ludzie
              wiedza jak nie mowia mozna wytlumaczyc w bardzo prosty sposob.

              Tego sprzedawce ze sklepu, przechodzacego sasiada i innych Ty po
              prostu obchodzisz mniej wiecej tyle co smieciarka.
              I to w pozytywnym sensie.
              Po prostu zapewne maja takie podejscie- pije to jej sprawa, nie pije
              to jej sprawa.

              Ich zycie to ich rodziny, prywatki i nowe melbe a nie jakas tam
              zapuchnieta czy nie zapuchnieta rauchen z Polski.



              ty w swoim kaznodziejsko sekciarskim mysleniu nie jestes w stanie w
              ogole wyjsc poza schemat, w ktorym ludzie cos tam komus nakazuja,
              trzeba przed spoleczenstwem stac na bacznosc.

              musisz przeniesc sie do Korei Polnocnej razem z deoandem, tam
              bedziesz miala raj, jak sie sprzeniewierzysz nawet mysleniem nie
              takim
              to masz jak w banku ze sie i sklepikarz i sasiad zainteresuja i
              razem lub rozlacznie podpie.. gdzie trzeba.


              • rauchen Re: a ja ponownie piję... 26.08.07, 12:36
                drogi addi,
                nie mieszkam w duzej spolecznosci, oni sie tu nawzajem znaja, i to
                ja weszlam tu z zewnatrz, nie oni do mnie.
                Tak ze twoj wywodzik tu mialby szanse sie sprawdzic gdybym mieszkala
                w ogromnym miescie, a nie mieszkam.

                buziaczki, addiczek :)
                • addicted11 Re: a ja ponownie piję... 26.08.07, 12:38
                  rauchen napisała:

                  > drogi addi,
                  > nie mieszkam w duzej spolecznosci, oni sie tu nawzajem znaja, i to
                  > ja weszlam tu z zewnatrz, nie oni do mnie.
                  > Tak ze twoj wywodzik tu mialby szanse sie sprawdzic gdybym
                  mieszkala
                  > w ogromnym miescie, a nie mieszkam.
                  >


                  ALe mieszkasz w Korei Polnocnej jednak, gdzie tak ludzie bardzo
                  kontroluja innych?
                  Czy w Europie udalo ci sie taki wynalezc raj dla siebie gdzie tak
                  jest?


                  > buziaczki, addiczek :)


                  Pocalujta w dupe wojta
                  • rauchen Re: a ja ponownie piję... 26.08.07, 12:42
                    jedz addi do korei polnocnej, sprawdz jak to tam jest i ...odpocznij
                    od pisania glupot na forum :)))
                    • addicted11 Re: a ja ponownie piję... 26.08.07, 12:47
                      rauchen napisała:

                      > jedz addi do korei polnocnej, sprawdz jak to tam jest
                      i ...odpocznij
                      > od pisania glupot na forum :)))


                      mam tu na forum malych denxiaopingow postaci ciebie i deoanda,
                      wystarczy na 200 lat.
            • tranzyt80 Re: a ja ponownie piję... 26.08.07, 22:52
              rauchen napisała:
              > Ja trzezwieje dla siebie

              -zakladaj rodzine!:)))
              Ty juz wytrzezwialas i masz wszystko co zle za soba,minelo jak
              okropny sen,byl i sie zmyl,czas zaczac zyc!

        • addicted11 Re: a ja ponownie piję... 25.08.07, 23:35
          basilu, pieknie mowisz, tylko z ziemii odfrunales.

          Eska pisze ona, ze nie jest taka jak zula czy pani z obita twarza.
          Wspanialomyslnie Basil czy hepik pisze, ze to tez czlowiek itp.

          Latwo tak napisac, bo slowa Eski sa rzeczywiscie niegrzeczne.
          tylko ze one sa takie bez kontekstu.

          Jakos dziwnie kazdy jest slepy na prosty fakt, ze (trzymjamy sie juz
          przykladu Eski) to nie Eska zaczela udowadniac, ze jest lepsza od
          zula, ona musi udowodnic, ze nie jest taka sama jak zul.
          Terapeutyczne paranoje upodobaly sobie by zrownywac na sile
          wszytskich i uszczesliwiac ich porownywaniem do zuli czy przestepcow.


          Zaden czlowiek nie ma prawa sadzic i potepiac innych.
          Nie mnie oceniac kryminala czy niepismiennego zula.
          Moge miec prywatna opinie, ale nie moge go oceniac.
          Ale sytuacja sie zupelnie zmienia gdy kots mnie na sile z tym
          czlowiekiem zrownuje.
          Nie, nie mowi o naszym wspolnym czlowieczenstwei, o naszej rownosci
          w obliczu Boga. Nie nie.

          Nasza rownosc polega na (podobno) tej samej mentalnosci, takim samym
          mysleniu, tych samych grzechach i tych samych potrzebach.
          tu juz wkraczamy na zupelnie inny teren- o ile nie moge sadzic
          innych to tez mam prawo bronic swojej tozsamosci i godnosci.


          Eska jest najpierw zmuszana do obrpony swej godnosci, by potem
          zostac oskarzona o pyche.

          Co bys zrobil Hepik jakbym powiedzial, ze jestes taki sam jak Hitler.
          Czy przytakniesz pokornie mowiac " tak, wiecej nas laczy niz dzieli"
          czy jak normalny czlowiek wyprzesz sie podobienstw?


          Czlowiek taki jak Eska, ktory jakos stara sie trzymac fason i
          poziom, dbac o higiene, powstrzymywac instynkty agresji czy
          zlodziejstwa
          jest wstawiany razem z takim ktory mial to wszystko w dupie, sral po
          katach i szczal po scianach.

          Niestety, jest na tym swiecie cos takiego jak sprawiedliwosc.
          Nie moze byc tak ze jeden sie staral i wyrzekal a drugi smial w glos
          a dzis maja tak samo.
          Nigdzie tak nie ma, to jest zupelnie sprzeczne z wszelkimi
          podstawowymi rwgulami sprawiedliwosci.


          Jak to, wiec trzezwienie ma polega na takim wykrzywieniu norm?
          Na niesprawiedliwosci, falszu, zaklamaniu?


          A tlumaczenia ze to "podobienstwo w chorobie" to zwykle mydlenie
          oczu, bo tu "leczenie" polega na ksztaltowaniu calego obszaru zycia.
          To nie cukrzyca.
          dwoch cukrzykow jak nawet spotyka sie w stowarzyszeniu to pogadac o
          nowej insulinie raz na miesiac, a nikt ich na sile nie wypycha na
          wspolne wakacje i zakladanie rodzin.
          Tyle.
          • e4ska Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 00:34
            Nie chodzi mi o wywyższanie czy koloryzowanie. O usprawiedliwianie.
            Fizjologicznie każdy reaguje na alkohol podobnie.

            Zwracam uwagę na fałszywe przekonanie, że wszyscy alkoholicy są tacy sami, a
            zatem każdemu alkoholikowi pomaga jedno i to samo. Wynika z fałszywego
            przekonania, że całe nasze dotychczasowe wysiłki, cały trud i starania sa
            niczym. Próżniak, niedbaluch, tępak, któremu nie chciało sie ani uczyć, ani
            pracować, ani zajmować dzieckiem - który myślał tylko i wyłącznie o zaspokajaniu
            prymitywnych potrzeb, który nie przeczytał ani jednej książki - nigdy nie
            nadrobi swoich tyłów, choćby latał na sto mityngów w tygodniu.

            Jak to jest: idzie pijany schodami i prószy odchodami stopnie, a smród -
            zatyka... nawet dziarsko sie wspina... czemu on sie nie umyje??? bo on w brudzie
            wychowany, tak u niego było - skarpetki prędzej sie pokruszyły niż wyprały, a
            podstawowym zajęciem od dziecka było wystawanie w bramach i zbieranie
            niedopałków. Czy na nim wrażenie robi policja, wyroki, więzienie? Przecie w jego
            rodzinie zawsze kto siedział...

            Pani z buraczaną buzią - a kiedy ona pracowała? nigdy w życiu.

            Ich alkoholizm musi być inny - w zachowaniach, a więc i w leczeniu.

            Tranzyt. Czy uważasz, że coś idealizuję? Pijąc zamykałam się w domu i robiłam
            wszystko, żeby mnie nikt na oczy nie widział. Nigdy nie pisałam, żem bywała w
            melinach, że mnie goniła policja, upijałam się do nieprzytomności w miejscach
            publicznych i dawałam po śmietnikach. Dlaczego tego nie robiłam?

            Wmawia sie też chętnie, że naturalną konsekwencją picia jest odrzut na
            śmietnik... a ja znam dziesiątki straszliwych pijaków, którzy umarli
            "normalnie", nigdy nie zaznawszy głodu, chłodu czy denaturatu.

            Podstawą działań alkoholika jest jednak - moralność, wiedza, ambicja.. kasa też.
            I dlatego nie jesteśmy jednakowi. Demokracja to mit.

            Chociaż umiera sie podobnie, przecie nie tak samo.
            • addicted11 Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 00:49
              Fizjologicznie to ja tak samo reaguje na zepsute mieso jak MArilyn
              Monroe. Czy jestesmy podobni?


              Zasluga wielka terapeutow jest to, ze w ogole odbywa sie dyskusja
              pod tytulem " czy brudac i czyscioch roznia sie pod wzgledem
              poziomem dbalosci o higiene".


              Nie zapominajmy, jak powstalo AA i kanony leczenia alkoholizmu- otoz
              nikt nigdy nie leczyl sie gdy nie lezal na calkowitym dnie i
              marginesie.

              Wiec pdo takich trzeba bylo zrobic terapie.
              A wsrod nich mdominowali ci, ktorzy na dnie byli zanim sie tam
              stoczyli- ludzie z marginesu spolecznego, lumpenproletaryat,
              zlodzieje itp.
              Przeciez trudno wyobrazic sobie, zeby w taki alkoholizm wpadl
              czlonek szacownej rodziny hrabiowskiej- ten jakby nawet cierpial
              glody fizyczne to zawsze rodzina nalewke dala, a jak przesadzil
              to "znikal".

              dalej- jako ze wiekoszc alkoholikow tworzyacych kanony AA to zule od
              kolyski, zerwanie z piciem to dla nich ostra rewolucja.
              wiec przyplatala sie Sila Wyzsza.

              dalej, zby miec motywacje to trzeba jak w mafii- znalezc wspolnikow
              do wali- i unurzac ich we wlasnym sosie- w koncu nic tak nie poprawi
              motywacji zulowi jak swiadomosc, ze " ten profesur tyz taki sam
              alkoholik jak ja".

              Jako, ze klocilo sie to z elementarnym poczuciem sprawiedliwosci- bo
              jak to jeden sie staral a drugi nie i dzis obaj maja miec tak samo?
              tu z odsiecza przyszla znowu sila wyzsza i wspaniale bajki o
              nagrodzie czekajacej w niebie.

              A, jak w niebie nagroda bedzie to teraz mozna sobie odpuscic.
              a jak nie bedzie?
              • myszabrum Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 07:05
                Wiecie co? Ja w ogóle nie zauważyłam na mitingach upajania się tekstem, że
                "wszyscyśmy tacy sami".

                Ludzie raczej koncentrują się na głodach, swoim własnym nieudanym życiu, swoich
                aktualnych problemach i rozczarowaniach, czasem wychwalają program, zastanawiają
                się nad relacją z Siłą Wyższą itp.

                Ale pocieszanki, że "ten profesor ma tak jak ja"? Albo samoumartwianie, czy
                "wkupianie w łaski": "chłopcy, mimo tego i tamtego niczym się nie różnię od
                was"? Tego nie słyszałam nigdy.



                • e4ska Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 09:19
                  Myszko, nie zjeżdżajmy w bok. Poważnie - takich tekstów dosłownie być nie może,
                  ale jest idea równości. Hasło o demokratyzmie alkoholizmu na tej opiera się idei.

                  Na forach pojawia sie w mniej lub bardziej zakamuflowanej postaci. Czasem jakiś
                  protest: nie chcę tam chodzić, ludzie mi sie nie podobają - co spotyka sie z
                  reakcją - powiedzmy - typową. Czasem ocena ogólnego poziomu intelektualnego...
                  też wielki grzech.

                  Nie jest tak, że w AA są same prymitywy, nieuki, złodzieje i tępaki. Na forum
                  choćby widać mądrych i sympatycznych aowców.

                  Nie chodzi zresztą o AA - w którym tobie też nie za bardzo pasowało:) chodzi o
                  nieskuteczność terapii opartej na mrzonkach i uproszczeniach. Myślę, że jedynymi
                  ludźmi, którzy zawsze coś z tego mają, są terapeuci. Im głupszy, tym mu lepiej.
                  • addicted11 Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 10:03
                    e4ska napisała:

                    >
                    >
                    > Nie jest tak, że w AA są same prymitywy, nieuki, złodzieje i
                    tępaki. Na forum
                    > choćby widać mądrych i sympatycznych aowców.
                    >
                    >



                    Usmialem sie.
                    Ja proponuje konstrukcje zdania:

                    Nie jest tak, że w AA są same prymitywy, nieuki, złodzieje,
                    meliniarze, cinkciarze, smierdziele, debile, cwaniaki, swinie i
                    tępaki. Na forum
                    > choćby widać mądrych i sympatycznych aowców.






                    :):)
                • addicted11 Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 09:55
                  Mysza czasami pokazujesz dziecinna wrecz naiwnosc, a myslalem ze to
                  ja jestem naiwny.

                  No czego Ty oczekujesz, ze zlodziej na mityngu powie "Panie
                  profesorze ja i Pan to niczym sie nie roznimy dlatego jestem w AA".

                  ALkoholizm to choroba demokratyczna", " wsrod nas sa i menadzerowie
                  i bezdomni" ( co w w ogole za glupia klasyfikacja- bezdomny tez moze
                  byc menadzerem z zawodu a bezdomnosc to do cholery nie zawod).

                  Nie slyszalem nidgy ulotki na temat slawetnej cukrzycy, bo gdzies
                  ktos mowil " na cukrzyce choruja i menadzerowie i bezdomni".

                  Ale jedna rzecz- nie ma nic zlego w tym, jesli zlodziej nawroci sie
                  i czuja sie dowartosciowany bo siedzi przy jednym stole z
                  profesorem. to bardzo ludzkie.
                  Zle jest dopiero to, gdy zorganizowany system- czyli terapie-
                  zaczyna wmawiac profesorowi moralnosc rowno zlodzieja, a wszelkie
                  protesty zbywa prymitywnym szantazem " pan do nas przyszedl a nie my
                  do pana to my decydujemy kto tu mowi a kto slucha".


                  Zreszta w AA i terapiach to sie liczy co miedzy wierszami a nie to
                  co wprost, trzeba laczyc pewne rzeczy itp.
                  Np na stronie oficjalnej AA jest ttaki tekst:

                  Nie werbujemy nowych członków, ale nowicjusze są w naszej wspólnocie
                  zawsze mile widziani. Nie narzucamy innym naszych doświadczeń
                  związanych z piciem, ale chętnie się nimi dzielimy, gdy ktoś nas o
                  to poprosi.



                  Jak sie to ma do:
                  - oficjalnego wspierania AA na terapich- np model minesota?
                  - lazenia po wiezieniach, schroniskach typu August
                  - dzialalnosci osob na tym forum
                  - samego tekstu z mityngu "Jak to dziala" gdzie sie pisze o tych,
                  ktorym nie odpowiada AA ze to "tacy nieszczesnicy niezdolni do
                  uczciwosci z samym soba".

                  Mysza obudz sie w jakim Ty swiecie zyjesz, zebym to ja musial mowic.
                  • e4ska wielkie szanse na zmiany 26.08.07, 10:18
                    Podniesienie poziomu szkółek terapeutycznych i mityngów nastąpi... niebawem.
                    lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/762821.html
                    ciekawe, czy na lekarskich odwykach będzie się zmuszać cierpiących do
                    dziewięćdziesięciu mityngów?

                    I Deo mógłby wreszcie się wygadać... czyli systematycznie współuzależniać bez
                    szkody dla swej osobistej kultury.
                    • addicted11 Re: wielkie szanse na zmiany 26.08.07, 10:26
                      e4ska napisała:

                      > Podniesienie poziomu szkółek terapeutycznych i mityngów nastąpi...
                      niebawem.
                      > lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/762821.html
                      > ciekawe, czy na lekarskich odwykach będzie się zmuszać cierpiących
                      do
                      > dziewięćdziesięciu mityngów?
                      >
                      > I Deo mógłby wreszcie się wygadać... czyli systematycznie
                      współuzależniać bez
                      > szkody dla swej osobistej kultury.




                      Deo to przypomina mi Andrzeja S. slynnego psychiatre.

                      Leczyl innnych a sam byl ciezko psychicznie chory.
                    • sti-ff Re: wielkie szanse na zmiany 26.08.07, 11:10
                      dziewięćdziesięciu mityngów?
                      Ciebie to moze sprowadzic na ziemie jedynie sciezka zdrowia.
                      Daj namiary na jakie jeszcze fora ucieklas.

                      • e4ska Re: wielkie szanse na zmiany 26.08.07, 12:29
                        Kolego... na tym forum jestem od bardzo dawna.

                        do tematu... przypomnę, ze zastanawiamy się nad demokratyzmem - czyli: alkoholik
                        alkoholikowi równy czy nierówny? Masz coś do powiedzenia na temat? osobiste
                        pytania do Eski - proszę przesyłać na moją skrzynkę. "Wciskasz" mój nick -
                        pokaże sie adres. Piszesz bez obaw, że twoje pisanie będzie upublicznione. Za to
                        ręczę.
            • rauchen Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 11:21
              pieknie prawisz, eska.

              ja w Polsce moglam liczyc z moimi kwalifikacje na dosc dora prace za
              biureczkiem;
              jak wyjechalam z Polski, to z moimi kwalifikacjami, zwalaszcza ze
              Polka, to tylko do zamiatania ulic :)))
              Moja droga, nie zauwazylam zbytnich zmian dotyczacych rozwoju mojego
              alkoholizmu, po przekroczeniu granic UE ani nie przygalopowal, ani
              tez nie zwolnil, nic.
              Masz addiego, po kilku fakultetach, pedagog i psycholog z
              wyksztalcenia, w Polsce pewnie maszyn by nie konserwowal w fabryce,
              a na Wyspach, no prosze.
              Jakos zmian szczegolnych nie dostrzeglam w tym co addi pisal przed
              przekroczeniem granic :))
              A tu widzisz eska, mamy, szampon i odzywka w jednym, Wash and Go;
              gdzie te zmiany eska, gdzie te zmiany :)))
              • addicted11 Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 12:37
                rauchen napisała:

                > pieknie prawisz, eska.
                >
                > ja w Polsce moglam liczyc z moimi kwalifikacje na dosc dora prace
                za
                > biureczkiem;
                > jak wyjechalam z Polski, to z moimi kwalifikacjami, zwalaszcza ze
                > Polka, to tylko do zamiatania ulic :)))


                No wlasnie i ta zamiatarka tak sie bardzo wszyscy interesowali, ile
                ona pije i co, ojej cale osiedle huczalo bo sprzataczka z polski sie
                napila.


                >



                > Masz addiego, po kilku fakultetach, pedagog i psycholog z
                > wyksztalcenia, w Polsce pewnie maszyn by nie konserwowal w
                fabryce,
                > a na Wyspach, no prosze.


                I jaki stara marna raszplo z drutu widzisz zwiazek tego faktu z
                tematem pomijajac fakt, ze to juz nieaktualne???
                • rauchen Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 12:43
                  jasne, awansowales to i piwo zaczeles pic :))
                  • addicted11 Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 12:50
                    rauchen napisała:

                    > jasne, awansowales to i piwo zaczeles pic :))

                    dobrze powiedziane- zaczalem.
                    dopiero zaczalem, impreza sie rozkreca, a ciebie rauche na niej nie
                    bedzie, zaluj bo bedzie sie dzialo
                    bedzie sie wino lalo litrami, piwo i wodka, bedzie sranie po
                    wycieraczkach.

                    a najwiekszy orgazm to przezyje jak wyjde juz od deoadna z detoksu i
                    pierwsze miejsce w ktore skieruje swe kroki to bedzie sklep
                    monopolowy
                    hahahaha
              • e4ska Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 12:44
                Po co takie tłumaczenia, Rauchen? był już temat puszek z psim mięskiem... w
                kontekście Addiego:)

                w prasie łódzkiej pojawiły sie informacje, że np. lekarze z Matki Polki
                zorganizowali zebranie, które ma im pomoc w znalezieniu pracy zgodnej z zawodem
                w krajach wysoko rozwiniętych. Media donoszą uprzejmie, że Niemcy otwierają swój
                rynek pracy, poszukując nie producentów psich puszek, ale np. informatyków,
                inżynierów -specjalistów, w kazdym razie ludzi z wyższym wykształceniem. Ci, co
                już pracują, mają bardzo dobre zarobki i prestiż.

                Nie słyszałam, aby poszukiwano terapeutów... no, mogą skorzystać z ofert takich,
                z jakich korzystają np. pracownicy socjalni.
                • rauchen Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 12:53
                  masz na mysli terapeutow do terapeutyzowania Polakow za granica???
                  Bo nie wiem czy nawet najlepszy teraputa znajacy super angielski
                  nadaje sie do terapeutyzowania Niemca, znajacego troche angielski.
                  • e4ska Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 22:30
                    "masz na mysli terapeutow do terapeutyzowania Polakow za granica???"
                    byłoby to cudne zajęcie, ale...
                    pracownicy socjalni np. pracują w domach opieki i nie ma to wiele wspólnego z
                    terapią.

                    Ciężka fizyczna praca. Dołująca... jednak potrzebna.

                    dla instruktora terapii po budowlance - czy byłaby jaka praca w zawodzie
                    uzależnień:))) na budowie - tak. A tu już sie w głowie poprzewracało... i
                    trzeba zasuwać w kraju. Wolą na Zachodzie pijaka-programistę niż trzeźwego
                    fachowca od pijanych mechanizmów.
            • tranzyt80 Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 11:59
              e4ska napisała:
              > Tranzyt. Czy uważasz, że coś idealizuję? Pijąc zamykałam się w
              domu i robiłam
              > wszystko, żeby mnie nikt na oczy nie widział. Nigdy nie pisałam,
              żem bywała w
              > melinach, że mnie goniła policja, upijałam się do nieprzytomności
              w miejscach
              > publicznych i dawałam po śmietnikach. Dlaczego tego nie robiłam?


              -Czuje sie wyrozniony!:),ze mnie pytasz.
              Odpowiadam.
              Uwazam,ze powinnas sie zdecydowac,
              kontrolowalas to swoje picie czy nie kontrolowalas.

              Bylas prawdziwa alkoholiczka,czy "plynelas" tylko tak sobie przez
              zycie,czasami lekko "wstawiona".

              Jedno jest pewne,alkoholizm to utrata kontroli,nie tylko nad
              piciem,glownie nad soba...
              • e4ska Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 12:21
                Oczywiście, nie kontrolowałam swego picia... skoro przez kilka miesięcy nie
                mogłam raz a dobrze wyjść. Żałuję, że tak było - marnowanie całych dni. Nie
                mówiąc o zmartwieniach, o szkodach moralnych względem innych... Na tym polega
                alkoholizm - nie kontrolujesz picia. Gdybym sobie pozwoliła sobie na pijacką
                imprezę, byłoby tak samo. Tydzień, miesiąc... może ostateczność?

                Jednak: nie zgadzam się, że "alkoholizm to utrata kontroli,nie tylko nad
                piciem,glownie nad sobą..." - nie do końca... alkoholizm nie wygnał mnie na
                ulicę, nie zniszczył rodziny, nie zrujnował, nie zagroził opinii w środowisku. A
                co by było, gdyby mnie kto znalazł śpiącą na trawniku? leżącą w bramie? czemu mi
                sie to nie przydarzyło? Jestem tak samo uzależniona jak inni, ale pewnych rzeczy
                nie robiłam. Ja nie robiłam i zapewne nie robił tego pijak-ordynator. Pani
                okulistka - też nie. Nie bierzemy zasiłków, nie dokarmiają nas... i wyjść też
                możemy sami, jesli uwierzymy, że jest to możliwe.

                alkoholizm może, ale nie musi, zmuszać do prostytucji, meliniarstwa, dilerki czy
                morderstwa za przysłowiowe pięc złotych. MOŻE,ALE NIE MUSI.

                Pytanie: kogo zmusza? dlaczego zmusza? jaki wpływ ma tutaj charakter,
                środowisko, przekonania, zawód itd?

                Gdyby demokratyzm alkoholowy zrównywał wszystkich chorych, nie potrzeba by
                stwarzać specjalnych placówek dla lekarzy - o tym mowa w artykule i nie jest to
                artykuł mojego autorstwa...
                • deoand Oj Janu,janu 26.08.07, 12:59
                  deoand napisał:

                  > Addi ale ty mędzisz po tych wczorajszych piwach ..
                  >
                  > i tym dzisiejszym na kaca ...........

                  Po pierwsze nie piwie tylko winie tym razem.
                  Na kaca owszem wypilem dwa male Kronenburgi, ale nie jestem od nich
                  pijany.
                  Ale dzieki temu ze pije juz siodmy dzien z rzedu coraz mniej mi
                  szkodzi, czuje sie jak mlody Bog, jeszcze kilka dni i wejdzie mi tak
                  w metabolizm ze jakbym maslem chleb smarowal.

                  Oj Janu Janu ... i widzisz drogi Janu ...
                  typowy rozwój wypadków ... chwilowo w fazie wzrostowej i
                  jeszcze euforii .... ale poczekamy zobaczymy ....

                  a za trzydzieści parę lat ... jak dobrze pójdzie ... jak
                  dobrze pójdzie ... oby

                  na marginesie widze tu pewien socjologiczny problem
                  młodzieżowej emigracji zarobkowej w Anglii

                  pracuja najczęscie w fizycznych zawodach - nawet majac
                  fakultety ukończone i dalej mieszkaja po kilku w pokoju ..
                  aby taniej i pija ... a co niby maja robic ...

                  chyba , że maja jakis konkretny cel albo żone hetere co
                  trzyma ich za buzie

                  no zawsze można powiedziec , że w Polsce jest tak samo
                  i pewno tez prawda ...

                  a ideologie zawsze można sobie dorobić ...

                  kiedys komuna rozpijała .. potem bezrobocie teraz akurat
                  dla emigrantów .. praca

                  i tak w kółko

                  pzdr deo

                  Eska pija lekarze - pija prawnicy - pija polonistki - pija
                  dziennikarze ci chyba najwięcej pewno na równi z robolami ...

                  i część wejdzie w nałog czyli chorobe a część nie ...
                  tutaj na kogo popadnie na tego bęc ...

                  a zawsze można przy okazji zareklamowac jakis prywatny odwyk

                  jak ci będzie potrzeba to dam ci adres ...

                  pzdr deo


                • tranzyt80 Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 13:28
                  Po obiedzie... :).
                  Odpowiem wyrywkowo.
                  e4ska napisała:
                  > Jednak: nie zgadzam się, że "alkoholizm to utrata kontroli,nie
                  tylko nad
                  > piciem,glownie nad sobą..." - nie do końca... alkoholizm nie
                  wygnał mnie na
                  > ulicę, nie zniszczył rodziny, nie zrujnował, nie zagroził opinii w
                  środowisku.

                  -sie nie zgadzac i uwazac to dzisiaj mozesz,jak kazdy,wazne,ze
                  dzisiaj nie pijesz,bo... maz podniosl topor wojenny i pokazal ostre
                  kly,albo Cie wpierw rozszarpie na kawalki i posieka,albo wpierw
                  posieka a potem porabie na kawalki,w kazdym razie,na dalszy rozwoj
                  Twojego alkoholizmu,dalej nie pozwoli.
                  "Koniec picia i ma nastac poczatek trzezwosci"-ryknal
                  Pan.Zobaczyl,ze to jest dobre Eski i tak uczynil.
                  To byl Dzien Pierwszy Stworzenia (dla Ciebie) trzezwego swiata.
                  I dzieki (temu;)Panu za to!

                  Cala resza Stwarzania,oczywiscie nalezy do Ciebie:)
                  U Jana siamsko-siostrzanie,tylko ze role Pana,zagrala kochana Pani!
                • hepik1 Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 22:36

                  Eska pisze:
                  "ale pewnych rzeczy nie robiłam.
                  (...) alkoholizm może, ale nie musi, zmuszać do prostytucji, meliniarstwa, dilerki czy
                  morderstwa za przysłowiowe pięc złotych.
                  . alkoholizm nie wygnał mnie na
                  ulicę, nie zniszczył rodziny, nie zrujnował, nie zagroził opinii w środowisku.
                  Jestem tak samo uzależniona jak inni, ale pewnych rzeczy
                  nie robiłam. Ja nie robiłam(...)

                  Eska pisze :
                  "Nie piłam trzydziestu czy dwudziestu lat. Nałogowe picie, które dało sie zauważyć w otoczeniu, to dwa lata. Ostatnie pół roku - ciężka artyleria."

                  Dwa lata picia i od razu byś chciała meliniarą i prostytutką zostać?
                  Mordować za pięć złotych?
                  Bez przesady...to sie nie zdarza nawet w rodzinach patalogicznych od pokoleń.
                  Ze zbyt wysokiego pułapu zaczęłaś,rodzice herbatkami na kacu poili,mąż cierpliwy do czasu,syn kochający...żadna zasługa twoja ,że na Kaliskiej nie wylądowałaś po pół rocznym ciagu tylko w gabinecie terapeuty ;)
                  • e4ska Przerwy w piciu.... mity wzmacniające 26.08.07, 23:05
                    Właśnie - jak to jest, że można walczyć ze swoimi skłonnościami przez bardzo
                    długi czas?

                    Np. - czytałam i słyszałam, że alkoholik spryciula robi sobie przerwę w celu
                    udowodnienia: nie jestem alkoholikiem. Mogę nie pić! - nie jestem.

                    Przerwy takie uważa sie nawet za szkodliwe, jako że oddalają dno, alkoholik nie
                    leczy sie itd.

                    Tymczasem - opierając się na moich doświadczeniach mogę powiedzieć, że mnie owe
                    przerwy w piciu, podejmowane nie w celu jakiegokolwiek dowodzenia: nie jestem
                    alkoholiczką! - trzymały na powierzchni przez szereg lat. Udało mi sie dokończyć
                    parę ważnych przedsięwzięć, mieć pieczę nad rodziną, pracować, zachować dobre
                    stosunki z ludźmi i zdrowie fizyczne - no i najważniejsze: nie stoczyć się.

                    Jest oczywiste, że każda butelka, której sobie odmówiłam - nieraz z wielkim
                    bólem serca:) - ratowała mnie... nie utonęłam. Ostrą kontrolę picia stosowałam
                    co najmniej dziesięc lat - odpuszczałam imprezy albo piłam tylko trzy
                    kieliszki... wreszcie musiałam się poddać, to naturalna kolej rzeczy, ale dzięki
                    tej walce i próbom ograniczenia ocaliłam siebie.

                    Lądowanie w gabinecie terapeuty nic mi nie dało, Hepik... test - ja siebie
                    ostrzej oceniałam... parę gadek o strachu, wstydzie, docencie i cieciu, głupoty
                    i szkoda czasu. Byłam, zobaczyłam porządki, butelki w krzakach i na dachu,
                    pijaków w kolejce... dowiedziałam się, że nie ma przymusu, abym chodziła...

                    Za to wiem, że nie można pić, bo z tego nie wyleczą. Leczenie to oszustwo...
                    czasem pomoże, a czasem zaszkodzi.
                    • addicted11 Re: Przerwy w piciu.... mity wzmacniające 26.08.07, 23:09
                      Eska poruszyla kolejna sprawe z granicy groteski.

                      Wszedzie mysli sie, ze jak czlowiek sie w miare trzyma to lepiej niz
                      jak sie slabo trzyma. jak jakos wiaze koniec z koncem to lepiej niz
                      jak sie rozlatuje.
                      ale nie w alkoholizmie. tu najlepiej jak najszybciej upasc na dno.
                      nawet trzeba pomoc.

                      nie, nie mowie o tym, ze nie nalzey pozwolic alkoholikowi ponosic
                      konsekwencji picia. to jest naturalne jak oddychanie- narozrabiales
                      to pij mleko rozlane.

                      Ale nie, tu nie wystarcza to, trzeba pomoc delikwentowi sie stoczyc,
                      im mocniej huknie glowa o beton tym wieksza radosc w AA, w koncu
                      wazniejsze jest ze kolejny bedize "nasz" niz to jak sie ktos czuje
                      czy co z jego zyciem.
              • janulodz Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 12:46
                Tranzyt nie rozumiesz, albo z niewiadomych dla mnie przyczyn nie chcesz zrozumieć.
                Jezeli ktoś wyniósł z domu rodzinnego umiłowanie czystości, osobistą kulturę, dorastał na przykładach poszanowania człowieka, otrzymał solidne wykształcenie, to ostatnią rzeczą jaką zrobi w stanie komletnego upojenia będzie wysranie się na czyjejs wycieraczce.
                On ma w genach ludzkie, społeczne zachowania
                Menel z patologicznej rodziny zrobi to po paru piwach.
                Owszem w jakimś tam ostatnim stadium zmuzułmanienia jest to możliwe, ale większość z nas do tego nie doszła.
                Chyba wtedy na tym forum by nas nie było.
                Chyba, że prawdziwy akoholizm zaczyna sie od śmietnika i więzienia.
                Przedtem jest tylko drobnopijańtwo


                • addicted11 Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 12:48
                  janulodz napisał:

                  > Tranzyt nie rozumiesz, albo z niewiadomych dla mnie przyczyn nie
                  chcesz zrozumi
                  > eć.
                  > Jezeli ktoś wyniósł z domu rodzinnego umiłowanie czystości,
                  osobistą kulturę, d
                  > orastał na przykładach poszanowania człowieka, otrzymał solidne
                  wykształcenie,
                  > to ostatnią rzeczą jaką zrobi w stanie komletnego upojenia będzie
                  wysranie się
                  > na czyjejs wycieraczce.
                  > On ma w genach ludzkie, społeczne zachowania
                  > Menel z patologicznej rodziny zrobi to po paru piwach.
                  > Owszem w jakimś tam ostatnim stadium zmuzułmanienia jest to
                  możliwe, ale większ
                  > ość z nas do tego nie doszła.
                  > Chyba wtedy na tym forum by nas nie było.
                  > Chyba, że prawdziwy akoholizm zaczyna sie od śmietnika i
                  więzienia.
                  > Przedtem jest tylko drobnopijańtwo
                  >
                  >


                  No w koncy ktos to ujal krotko i konkretnie.

                  O polemike prosze rauchen i Deoanda.
                  ( nie kulic ogona tylko stawac i dyskutowac z tym co janu napisal)
                • rauchen Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 13:00
                  wybacz janu ze sie nie zgodze:
                  bylam kiedys przez przypadek u kogos kto z takiej rodziny pochodzi:
                  miejsce w ktorym chlal przez tydzien roznilo sie od meliny tym, ze w
                  melinie puste flaszki nie stoja na antykach, i na scianach w melinie
                  nie wisza obrazy "znanych".
                  • janulodz Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 13:40
                    rauchen ja też znam takich upadłych inteligentów. Ten u którego byłas może już sika pod siebie, bo jest w takim stadium. Nie ma takich samych alkoholików. Tylko, że jak on się ocknie, przetrzy oczy, zobaczy co nawywijał to się może powiesi, może zapije, a może zacznie trzeźwieć. I ma duże szanse, ze zrobi to samemu.
                    I powtarzam. Czy się to komu podoba, czy nie.
                    Samodzielne wychodzenie z alkoholizmu "NIE DLA IDIOTÓW"
                    • rauchen Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 13:49
                      to mile janu, ze nazywasz mnie idiotka.
                      Tylko nadal rzuca mi sie w oczy jeden fakt: do czasu ostatniego
                      kieliszka, to my tacy sami, potem juz idioci i madrzy, lub po prostu
                      nawet przemadrzali :))))
                      • janulodz Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 14:13
                        Jezu rauchen jak ja mam ci powiedzieć, żebyś nie kupowała stale w tym samym sklepie.
                        • rauchen Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 16:42
                          ale ja janu lubie markowe rzeczy :)))
                • tranzyt80 Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 13:48
                  janulodz napisał:
                  > Jezeli ktoś wyniósł z domu rodzinnego umiłowanie czystości,
                  osobistą kulturę, d
                  > orastał na przykładach poszanowania człowieka, otrzymał solidne
                  wykształcenie,
                  > to ostatnią rzeczą jaką zrobi w stanie komletnego upojenia będzie
                  wysranie się
                  > na czyjejs wycieraczce.

                  -ciebie chyba jeszcze nigdy w zyciu mocno nie przycisnelo,zawsze
                  lepiej na wycieraczke(w dodatku cudza:),niz we wlasne gacie,
                  a tak na powaznie,Muzulmanie to bardzo czysci ludzie,bez butelki z
                  woda do toalety sie nie udaja,a kultury,ci zanteresowani,mogliby sie
                  od nich uczyc.

                  > Chyba, że prawdziwy akoholizm zaczyna sie od śmietnika i
                  więzienia.
                  > Przedtem jest tylko drobnopijańtwo

                  -z reguly na dlugim poczatku jest tylko widoczne drobnopijanstwo,
                  choc w srodku siedzi juz malutki alkoholizuniu,rosnie bydlak jak na
                  drozdzach,a jakie numery wywija w wieku dorastania,potem sie
                  ucisza,trenuje,szykuje do dlugich zawodow,wysokich i niskich skokow,
                  znasz,moze i lepiej ode mnie...

                  • myszabrum Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 14:05
                    Alkoholizuniu mój Ty :)))

                    Muzułmanin to gwarowe określenie z tzw. obozów zagłady dotyczące więźnia, który
                    jest już na skraju śmierci, nie ma woli walki etc.

                    Janowi pewnie o takie "zmuzułmanienie" chodziło.
                    • janulodz Re: Różnice istnieją - to oczywiste. 26.08.07, 14:19
                      zmuzułmanienie - czyli zanik woli walki o lepsze jutro

                      Myszka my to chyba graliśmy kiedyś w jednej orkiestrze :)))
    • addicted11 Re: Oj Janu janu 26.08.07, 12:45
      Jakbys rauchen nie wiedziala, to w duzych miastach ludzie rowniez
      nie spia w salach gimnastycznych i nie maja co rogu hipermarketu
      gdzie zaslania sie twarz przy kasie.

      Mieszkalem w Warszaiwe w jednym miejscu 5 lat. po jakichs 3 latach
      Znalem wsyzstkich dookola i wszyscy mnie znali, z widenia.
      Sprzedawcy, kioskarze, kebabowcy. Nie mialem dylematow co oni
      powiedza jak ja nie bede u nich juz piwa kupowal.
      Co ich to w ogole obchodzi?

      robisz wielkie przedstawienie z glupiej historii jak to kupowalas
      opuchnieta piwo w sklepie.
      no coz, kupowalas, juz na zawsze bedziesz kojarzona " tota
      opuchnieta co kiedys piwo kupowala" ale poza to skojarzenie nikt nie
      bedzie specjalnie wnikal. no po kolejnych pieciu latach bedziesz "
      ta juz nieopuchnieta" a za 10 " o to ta co pomarancxza zawsze
      bierze".


      takze 10 lat i nie masz co sie martwic.
      • rauchen Re: Oj Janu janu 26.08.07, 13:06
        nie wejde w glowy tych ludzi i ich zdania na moj temat nie zmienie.
        Jednak ich stosunek do mnie udaje mi sie zauwazyc, i tego drogi addi
        nie zmienisz.
        Nie daja mi odczuc ze powinnam czuc sie gorsza, bo pilam.Nie daja mi
        odczuc ze jestem Polaczka. Ja czuje sie w tym srodowisku teraz
        dobrze i bezpiecznie.
        I to jest dla mnie najwazniejsze.
        • deoand Re: Oj Janu janu 26.08.07, 13:25

          Przeniosłem ten fragmencik do tego tematu ... bardziej
          pasuje
          cytuje ... nie wiem czy można siebie cytowac ale to niech
          eska juz poprawie ...

          w każdym razie
          "
          ale teraz też pozwolę sobie na niewielką złosliwośc /
          czasem, to lubię - w końcu kazdy z nas jest " pyszny " po
          trochu ... chyba , że przerobił temat o pokorze /

          w stosunku do eski janu i moze kogos tam jeszcze

          tak popieraliscie gorąco kosmiczne filozofie addiego i
          chłopak pije juz na zicher ...

          nie jest wam przykro trochę

          "

          deo ...

          pzdr


          • addicted11 Re: Oj Janu janu 26.08.07, 13:30
            deo pomoz!
            ten murzyn co ze mna w lozku spi wylal mi mi cale piwo i zalal
            poduszke pakistanczyka co spi w nogach a ten przyjdzie z pracy o 5
            rano i bedzie sie pytal kto to a ja musze wstac na 19 godzin o
            szostej do fabryki sznurowadel a gdzie jeszcze potem piwo kupic i
            wypic!
            deo pomoz!
        • addicted11 Re: Oj Janu janu 26.08.07, 13:33


          rauchen napisała:

          > nie wejde w glowy tych ludzi i ich zdania na moj temat nie zmienie.
          > Jednak ich stosunek do mnie udaje mi sie zauwazyc, i tego drogi
          addi
          > nie zmienisz.
          > Nie daja mi odczuc ze powinnam czuc sie gorsza, bo pilam.Nie daja
          mi
          > odczuc ze jestem Polaczka. Ja czuje sie w tym srodowisku teraz
          > dobrze i bezpiecznie.
          > I to jest dla mnie najwazniejsze.



          No to jak ich stosunek do ciebie jest okej to po co trabisz o tym i
          robisz show dla forumowiczow.

          a apropo Polskoci to niestety zauwazylem juz dawno
          typowo "polskoemigracyjny" kompleks
          " wyzej sra jak dupe ma"
          • rauchen Re: Oj Janu janu 26.08.07, 13:56
            a to dlatego ze juz troche tu jestem, i troche wiem.
            I to, ze troche musialam dobrze popracowac nad pewnymi sprawami,
            zeby sobie zasluzyc na to zeby tu byc, pomijajac w tym momencie
            nawet moj alkoholizm.
            Wyzej sra niz dupe ma, to raczej bardziej bym tu wpisala twoje
            dokonania z oszczednosciami, jak to ty sie dorobiles, ze nawet nie
            omieszkales wspomniec o tym na forum.
            Ja dopiero na dorobku :))))
            • addicted11 Re: Oj Janu janu 26.08.07, 14:28
              rauchen mam pytanie, ile jeszcze ( w latach) masz zamiar
              rozpamietywac to ze z malinowa twarza chodizlas do sklepu?


              psizesz, ze "zasluzylas" by byc na forum- tak, to pasuje do tego
              alkoholikowego podejscia- sprawnosci, etapy, szkoda tylko ze nie
              liczy sie w ogole to co zdobyte wczesniej tylko rzeczy w temacie.


              A a propo internetu to wiesz, i tak jestesmy wszyscy anonimowi, skad
              ja moge wiedziec kim jest naprawde rauchen, ostatnio mialem "randke
              w ciemno" z ibternetu, z opisu wynikalo cos a na miejscu okazalo sie
              cos innego.

              o oszczednosciach na forum to ja wspomnialem akurat w pewnym
              kontekscie, poruszalem pewien problem, a zreszta i tak mam wiecej
              pieniedzy od starych ( rehabilituja sie za mlodosc i teraz dostalem
              od nich sporo) niz swoich wiec sie nie mam tak szczycic czym za
              bardzo.
              • janulodz Re: Oj Janu janu 26.08.07, 14:38
                Addi, jak to jest z tym Twoim piciem.
                Zaczynasz, eksperymentujesz, czy żartujesz, bo zaczynam się gubić.
                Lejesz tylko wodę na młyn Deowy i zaczynasz mu coraz bardziej ładować akumulatorek. Niedługo rozbłyśnie jak choinka w wigilie i trąby anielskie obwiesczą : "A nie mówiłem"

                Niech mu gwiazda pomyślności.......
                Alleluja
                • addicted11 Re: Oj Janu janu 26.08.07, 14:42
                  z moim piciem to jest tak, zenapisalem- koncze testy- i zrobilem
                  tak jak napisalaem, z czym nie moze chyba pogodzic sie Deo.

                  widzisz, on sie niby smial z ciebie a zobacz jak takie tsrae wygi
                  piajki jak rauchen i deo nabieraja sie jak ryba na haczyk.

                  Deo to juz w ogole dyskwalifikacja, jak on tak kity lyka to jak go
                  tam musza malowac ladnie na detoksie okoliczni pijacy, moze slynie
                  na cala okolice jako ten ktoremu mozna kazdy kit sprzedac?
              • addicted11 Re: Oj Janu janu 26.08.07, 14:53
                kazdemu czlowiekowi moze sie zdarzyc nasrac na wycieraczke sasiada,
                kwestia tylko ile komu do tego wodki potrzeba.

                meliniarz z meliny z osiedla melin i na trzezwo narobi na
                wycieraczke sasiada a nawet na swoja,
                jemu nie trzeba wcale wodki, a profesor Jan Miodek podejrzewam
                musialby pol wiadra wypic wodki zeby tak zrobic, o czym tu
                dyskutowac to jest oczywiste jak to ze po lecie jest jesien.

                tak wiec rzecz nie w wodce tylko w osobie, oczywiscie wodka pita w
                nadmiarze bardzo powoli prowadzi do ewolucji postaw i mysle, ze
                gdyby prof Miodek pil wodke codziennie przez 30 lat to moze-
                podkreslam moze- po tych 3 latach juz po pol litra narobilby na
                wycieraczke.

                A meliniarz przy wtorze rechotu kumpli robi tak bez skrepowania od
                12 roku zycia i tak mu zostaje.

                Takze 30 lat picia Miodka rowna sie pozycja startowa meliniarza i
                tak jest i bedzie jak swiat swiatem.
                nie zmieni tego zaden terapeuta.


                no sa tez ludzie kulturalni ale jajcarze ktorzy sraja dla smiechu,
                ale to juz inna kategoria.





                taka jest prawda i tyle, nic jej nie zamaze.

                • deoand Re: Oj Janu janu 26.08.07, 15:14
                  Addi, jak to jest z tym Twoim piciem.
                  Zaczynasz, eksperymentujesz, czy żartujesz, bo zaczynam się gubić.

                  addicted11 26.08.07, 14:42
                  Odpowiedz z moim piciem to jest tak, zenapisalem- koncze testy- i
                  zrobilem
                  tak jak napisalaem, z czym nie moze chyba pogodzic sie Deo.

                  No to w końcu addi odpowiedz janu po męsku ..

                  skonczyłem eksperymentowanie zacząłem normalne picie

                  bo biedny Janu nie wie w końcu czy ma wypić te resztke
                  wina od grilowania czy jednak wylac na trawę

                  pzdr deo


              • rauchen Re: Oj Janu janu 26.08.07, 16:54
                twarz nie byla malinowa, ani tez wisniowa, tylko potwornie blada i
                bez wyrazu.
                Nie mniej jednak ta sprawe bede tak dlugo rozpatrywac, jak dlugo
                bedzie mi to potrzebne.
                Zreszta, czasami patrzac w lustro, na swoja usmiechnieta gebusie,
                przypomina mi sie tamta geba zapijaczona, i wiesz co??? Wcale za nia
                nie tesknie:)))

                Kolejna sprawa, ze ja na ulicy czasami spotykam kobiety z taka
                zapijaczona, sorry, geba, ba, sasiadka czesto taka ma. Zapomniec co
                taka geba oznacza trudno mi zapomniec, natomiast sama w stosunku do
                siebie mam swoiste szczescie, ze ja juz nie czuje potrzeby sie
                tak "upiekszac".
        • baasil Re: odpowiadam nie tylko tranzytowi.... 26.08.07, 15:38
          dopiero zajrzałem(nie za bardzo mam ostatnio czas).chciałbym
          odpowiedzieć wszystkim,ale musiałbym chyba esej jakiś spłodzić.więc
          króciutko.
          demokratyczność alkoholizmu-tak,choroba jest jedna,ludzie
          rozmaici.oczywiście każdy urodził się ,wychował i żyje w określonym
          środowisku(od "pałaców arcyksięcia" do "dzielnic cudów")i to
          determinuje jego życie( a nie geny )-to czego został nauczony w
          dzieciństwie,jakie potem przyjął wartości,czego się nauczył,jakie
          nawyki w sobie wykształcił(czym skorupka za młodu...).jeżeli sranie
          na wycieraczkę sąsiada było uważane za normalne,to bedzie to dla
          takiego człowieka normalne(znam takich "normalnych",pochodzacych z
          tzw."normalnych"rodzin,tu się rodzi pytanie,co jest normą-ale to już
          inna bajka))mnie też nauczono czystości,dbalości o
          higienę,dziesieciu przykazań,ale jak byłem w ciagu,to raczej były,
          to dla mnie mało istotne rzeczy(po za tym to np.bałem się trzęsącymi
          łapami ogolić,by się nie pochlastać,a wanna była za głęboka,więc
          mimo ,iż nie cuchnąlem na kilometr,to raczej nie przedstawiałem sobą
          kojącego widoku.a poza tym chociażbym nie wiem jak się wypucował,to
          zdradzały mnie oczka)
          i oczywiście podejście do leczenia alkoholika,którego tzw.dno było
          w węźle ciepłowniczym z flaszką dykty,a leczenie p.profesora,który
          nigdy nie zszedł poniżej łyskacza nie może być wedle tego samego
          schematu,ponieważ wyznają oni inny system wartości-przynajmniej w
          początkowej fazie poddania się leczeniu.a to,że tacy się spotykają w
          jednej grupie terapeutycznej,stanowi wyzwanie dla
          profesjonalistów,by mimo tych róznic uruchomić proces wychodzenia z
          nałogu.bo mechanizmy uzależnienia są te same,różnią się ludzie i ich
          doświadczenia życiowe.i dla mnie na przykład było bardzo
          nobilitujące było,że ja,pochodzacy z rodziny robotniczej,wychowany w
          tzw.dzielnicy cudów jestem chory tak samo jak ksiądz,kapitan żeglugi
          wielkiej,przedsiębiorca,lekarz,ludzie z wyższym wykształceniem i na
          kierowniczych stanowiskach,z którymi byłem w terapii.oczywiście
          ludzi z tzw. nizin społecznych,też nie brakowało.To spowodowało,że
          nie czułem się gorszy od innych z powodu
          pochodzenia,wykształcenia,wiedzy,wyglądu,stanu posiadania,ani lepszy
          od pozostałych.i większy szacunek budzą we mnie ludzie,którzy
          wygrzebali się z "bunkra",nizli wzorowi obywatele(z bezdomności
          wychodzi się piekielnie trudno).
          to,że nie każdy ląduje na samym dole łańcucha alkoholowego,nie musi
          świadczyć,że jego alkoholizm jest inny.dzisiejsza świadomość
          społeczna o uzależnieniach powoduje,że to "dno" jest dużo,wyżej.
          i dla mnie jest b. wazne,by się właśnie nie poczuć lepszym od
          innych.
          a w sprawie poczucia winy i wstydu,bo o tym piszesz tranzycie,to
          kiedyś usłyszałem,jak pewna "trzeźwiejąca" stwierdziła,że to
          wszystko co zrobiła złego ,to nie jej wina,tylko choroby i nie ma
          zamiaru robić jakiegokolwiek zadośćuczyniania,czy kajać się za
          grzechy.ja się z nią nie zgodziłem,ponieważ wg.mnie mój alkoholizm
          nie jest żadnym usprawiedliwieniem,moich czynów.a często na trzeźwo
          robiłem,rzeczy za które jeszcze mi wstyd.czyż nie jest ucieczką w
          konfesjonale - więcej grzechów nie pamiętam?
          ale to właśnie ta świadomość - co zrobiłem złego w życiu(czy to po
          pijanemu,czy nawet na trzeźwo) potrafi być niszcząca.i nic w tym
          dziwnego,że człowiek broni się przed tym,bo nagle okazuje się,że to
          co myślał,że nie jest złe,okazuje się być złe.to też jest
          głównym,wg.mnie,powodem tzw.zapić,po krótkiej abstynencji,gdy do
          świadomości dochodzi ogrom zniszczeń życiowych i porażek,gdy do
          głosu dochodzą uczucia zalewane,nigdy nie ujawniane,nie dopuszczane
          do świadomości(np.poczucie winy,wstyd),a rodzina zamiast się
          cieszyć,że nie pije,zaczyna otwarcie wyrażać doznane
          krzywdy,zadawnione urazy i pretensje i wymagać ich naprawy.i
          wtedy,gdy nie są znane sposoby na radzenie sobie z tak trudnymi
          uczuciami,bronimy sie umniejszając albo zaprzeczając lub zwalając-to
          nie ja to alkohol.i gdy ktos nie potrafi się zetknąć z bolesną
          prawdą o sobie,a jego jedynym znanym sposobem na poradzenie sobie z
          tym jest "znieczulenie",wraca do picia i to właśnie najczęsciej
          jeszcze bardziej destruktywnego niż wcześniej, nawet do prób
          samobójczych.
          te słynne "po mityngu chce mi jeszcze więcej pić","terapia jest do
          kitu,bo robię trzeci raz i dalej chlam".to nie AA jest złe,nie
          terapia jest zła.
          gdy słyszę i dowiaduję się na nich,że zabranie dziecku ze
          skarbonki pieniędzy na wódę,było okradzeniem własnego dziecka,że
          żona nie znalazła sie w szpitalu w wyniku "tylko ją lekko
          popchnąłem",że nie przez szefa bydlaka straciłem pracę,a przez to,że
          byłem w pracy nachlany,że to nie pech i wina drzewa,że stanęło na
          drodze mego auta,tylko tego,że jechałem na kacu,że rodzina jest
          zlepkiem zakompleksionych,styranizowanych,zastraszonych ludzi,którzy
          mnie nienawidzą,że seks z żoną był de fakto gwałtem,etc...
          świadomość,że tak naprawdę jestem bydlakiem,którego się powinno
          skasować,taka prawda może być zabójcza.
          i tu masz rację tranzyt,dla niektórych nagłe zetknięcie się z nią
          jest nie do zniesienia.i właśnie dlatego obrona poprzez powolne
          dochodzenie do niej może przynieść lepszy efekt niż łup,obuchem
          (czyli umiejętna wyrozumiałość). i oczywiście jest to
          proces.trwający w czasie,bo nawet jesli ktoś przyjmie od razu
          brzemię przeszłości,to nim nauczy się z nim radzić,musi minąć jakiś
          czas.a każdy przecież ma inne tempo i u każdego jest inaczej.
          ja nie zapomniałem co zrobiłem w życiu złego,ale nie noszę juz wora
          pokutnego.uwolnienie się od tego całego bałaganu życiowego pozwala
          mi normalnie żyć.odpokutowałem za swoje błędy,a zadośćuczyniam
          równierz swoim obecnym życiem.
          o w mordę ,a miało być krótko(a i tak to tylko wierzchołek lodowca)
          • tranzyt80 Re: odpowiadam nie tylko tranzytowi.... 26.08.07, 21:01
            Nowe powiedzenie:
            "Chcesz zaniemowic,to spytaj Baasila"
            Dzieki za szczerosc!
            I rzeczywiscie,w sumie Hochachtung!

            Pozwolilem sobie strescic:
            1.Alkoholizm jest jeden,tylko ludzie rozmaici
            (pochodzenie,srodowisko,wyznanie relig.,wyksztalcenie,stanowisko
            zawodowe,droga zyciowa,idealy...wszystko to ma wplyw na obraz
            chorego)

            2.Szczegolnie dla tych alkoholikow,ktorzy przestali pic i wygrzebali
            sie z samego dna(bezdomnosc!),powinno sie miec szczegolne uznanie.

            3.Poczucie winy i wstydu,za kardynalne czyny popelnione po alkoholu,
            w zaden sposob nie nalezy rozgrzeszac przez zwalanie
            odpowiedzialnosci na chorobe alkoholizmu.

            4.Dla trzezwiejacego juz alkoholika,obiektywna prawda o nim,moze
            okazac sie "zabojcza".

            5.U kazdego alkoholika tempo trzezwienia jest inne i proces ten
            przebiega inaczej.

            6."Odpokutowanie" i "zadoscuczynienie" jest nieodzowne w
            wytrzezwieniu.Czyli rozumie,ze chodzi o otwarte przyznanie sie,do
            wyrzadzonego ludziom i sobie zla,i w ramach mozliwosci,rekompensata.

            Ma ktos jakies ale... ?
            • janulodz Re: odpowiadam nie tylko tranzytowi.... 26.08.07, 22:41
              Hmmmm.....
              Powiem delikatnie bez używania wyrazów.
              POLEMIZOWAŁBYM.
              Alkoholik pijący kilkanaście lat. Bezdomny, wszystko stracił, okradał dzieci, bił żonę, zwymyślał szefa, trafił pod most, jeszcze po drode kogoś rozjechał i skosił drzewo, scigany prze sąd i komornika .....................
              nagle zupełnie niespodziewanie trafia na odwyk( eh ta Siła), zrządzeniem losu trafia na AA(innego wyjścia nie ma), jest pod ściśłą ochroną lekarzy, pielęgniarek i terapeutów(cudowna służba zdrowia). Wszyscy koło niego skaczą, myją go, karmią, dają witaminki, stwarzają mu cieplarniane warunki, przygotowują go do wyjawnienia największej TAJEMNICY.
              Muszą to robić powoli i ostrożnie, zeby biedaczek nie dostał nawrotu. Bo jeszcze pod most wróci, krzywdę sobie zrobi i nie daj panie boże zapije.
              Trzymajcie mnie ludzie, bo pęknę ze śmiechu.
              Miałem się nie wyrażać, powiem krótko.

              Dla mnie świadomość wyrządzonego zła mnie i mojej Rodzinie , które pod wpływem chwili i zbiegu okoliczności sobie nagle uświadomiłem było tym najważniejszym i jedynym czynnikiem, który spowodował, że z tym skończyłem.
              I tak mnie trzyma do dzisiaj. Miałem sie nie wyrażać
              Dobranoc
              • addicted11 Re: odpowiadam nie tylko tranzytowi.... 26.08.07, 23:02
                Cala ta dyskusja o rownosci to odwracanie kota ogonem i ustawianie
                przeciwnika.


                Bezdomny rozni sie od bogacza warunkami zycia.
                Ale nie musi roznic sie moralnoscia.

                Rzekomi obroncy bezdomnych wyrzadzaja im wielka krzywde, wrzucajac
                wszystkich ich do wspolnego wora.
                Nie mozna zapominac, ze nie kazdy bezdomny to zlodziej i meliniarz.
                Istnieja bezdomni, ktorzy wypadli na smietnik przez jakies
                nieszczesliwe wydarzenia, depresje, choroby itp.
                Z kolei wlasciciel wielkiej firmy moze byc cynicznym draniem,
                bezwzglednym skur.... tyranizujacych pracownikow, rodzine i personel
                sklepow ktore odwiedza.


                Moj sprzeciw wobez rownania do najgorszego tyczy sfery zachowan.
                Nie mam nic przeciwko by siedziec w jednym worze z bezdomnym,
                biednym jak i bogatym i wplywowym.
                Oczywiscie- rozne sa nasze problemy i to powinno byc uwzglednione.

                ALe caly protest sprowadza sie do zachowan antyspolecznych czy jak
                je tam nazwiemy.
                Nie chce byc wrzucany do wora z kims, kto lamal reguly i mial
                wszystko w dupie.
                Bo ja sie staralem zyc jakos godnie, mimo ze bylo mi trudno, i tez
                wolalbym napic sie wodki za darmo niz za nia placic, jednak wybralem
                opcje place i cierpie a nie wale kogos w leb i mam za darmo.

                Z jakiej paki teraz ten co walil w leb ma byc traktowany tak samo
                jak ja?
                Niech on odpokutuje za swoje.
                zreszta- ja go nie mam zamiaru sadzic, niech sie godzi z tymi
                ktorych to dotyczy. Nie moja sprawa.
                I wlasnie chcialbym zeby to byla nie moja sprawa.
                Chcioalbym w ogole sie tym nie zajmowac.
                A przez to ze musze udowadniac swoja niewinnosc musze sie tymi
                rzeczami babrac.



                A odnosnie wielkij laskawosci obroncow to najlepszy jest przyklad
                Rauchem, ktora na ty,m forum wielokrotnie dala wyraz swej pogardy
                dla robotnikow pracujacych foizycznie.

                Jak to jest- dziewczyna nasmiewa sie z ludzi, ktorzy pracuja ciezko
                na chleb, a zarazem broni jak lwica przestepcow ktorzy maltretowali
                rodziny?

                Klucz do odpowiediz jest prosty- pies psa nie ugryzie.
                Dla Rauchen nie liczy sie obiektywna moralnosc tylko to, ze ten
                to "swoj" a tamten nie swoj.

                Mentalnosc taka jak politycy z wiekoszosci partii politycznych.
                • addicted11 Re: odpowiadam nie tylko tranzytowi.... 26.08.07, 23:05
                  to jest w ogole chore.
                  wszedzie na swiecie sadzi sie ludzi za czyny.
                  nawet krwawe dyltatury staraja sie pozorowac procesy i dmuchac
                  dowody, by nie wsadzac za "niewinnosc"

                  a w swiecie alkoholikow liczy sie nie to co kto zrobil, tylko - co
                  moglby zrobic- a jak moglby to co pewnie zrobilby, - co pomyslal,-
                  czego nie zrobil bo mial szccescie- co zrobil choc nie zrobil itp

                  paranoja kompletna
                  • e4ska Re: odpowiadam nie tylko tranzytowi.... 26.08.07, 23:31
                    Najśmieszniejsze, że jak sie podebrało dziecku drobniaki, czyn ten - jakkolwiek
                    pozostaje kradzieżą, jest gorszy niż rozbój.

                    Na psa w konserwie! gdyby terapeuci dobrali się do kodeksu karnego,
                    to..............................................!!!
                    • hepik1 Re: odpowiadam nie tylko tranzytowi.... 27.08.07, 06:23
                      Kodeks karny nie ma tu nic do rzeczy.
                      Nawet gdybyś w hipermarkecie sobie golnęła setkę z gwinta pod KK byś nie podpadła.
                      Wstyd większy tylko w razie wykrycia,za to wyrzuty sumienia mniejsze.
                      Co w czterech ścianach,to w czterech.
                      Dulszczyzna, relatywizm i paskudztwo w jednym.
                      • e4ska Re: odpowiadam nie tylko tranzytowi.... 27.08.07, 09:07
                        W demaskowaniu eski poszedłeś na całość. Co prawda - podkradanie drobnych synowi
                        uważam za haniebne - dlatego wymieniam czyn ów jako jeden z dowodów na
                        alkoholizm - nie ukrywam go w czterech ścianach, jak śmiesz mi sugerować. M.in.
                        tego typu zachowanie uświadomiło mi mój upadek i degradację - dlatego przestałam
                        pić. Natychmiast i nieodwołalnie. Innych powodów poza rodzinnymi smutkami nie
                        było - przeciem nie karana. Właśnie zachowanie wobec najbliższych, ich rozpacz
                        stały przyczyną mojej wielkiej decyzji. I dlatego nie potrzeba mi
                        terapeutycznego glindzenia ani mityngów - nie będę piła, bo krzywdzę tych,
                        których kocham.

                        Ty natomiast probujesz mi wmówić, że nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia i
                        aprobuję takie postępowanie, co dowodzi, że łżesz, bo chciałbyś mnie poniżyć. Ja
                        wiem, że to było złe - dlatego nie piję, więcej takich rzeczy nie chcę robić.

                        Natomiast: jak moje dziecko mogłoby chodzić z podniesioną głową, gdyby jego
                        matka łaziła śmierdząca, szła w Polskę, wywracała się po ulicach, urządzała
                        karczemne awantury, stała pod latarnią, kradła, odbywała kolejne terapie i odwyki?

                        Musiałby chłopak uciekać za granicę... tu nie miałby czego szukać. Syndrom DDA
                        byłby jego syndromem.
                        • ariel48 Re: odpowiadam nie tylko tranzytowi.... 27.08.07, 09:48
                          Eska napisała :


                          > W demaskowaniu eski poszedłeś na całość.

                          On tylko demaskuje ... a Ty piszesz bajki i filmy ,,fantastyczne,,.
                          Zgadnij - co lepsze ?

                          >Myślał, że są piguły dla alkoholików.

                          No to on w końcu wie , że jesteś alkoholiczką , czy nie wie ?


                          > On też słyszał o demoralizacji poodwykowych.

                          Powiedziała jedna baba.... drugiej babie .
                          To się nazywa inaczej - plotka.
                          Bo napewno nie mozna nazwać czegoś , czego się nie sprawdziło , lub nie
                          doświadczyło - FAKTEM . Tym bardziej -jako FAKT -nie powinien
                          traktować tego Twój mąż . On akurat ma najmniej w tej sprawie do powiedzenia.
                          Chyba - że jest zwykłym pantoflarzem i słucha tego , co mu wciskasz.

                          Janu napisał :

                          >Wszyscy koło niego skaczą, myją go, karmią, dają witaminki, stwarzają mu
                          cieplarniane warunki, przygotowują go do wyjawnienia największej TAJEMNICY.
                          Muszą to robić powoli i ostrożnie, zeby biedaczek nie dostał nawrotu. Bo jeszcze
                          pod most wróci, krzywdę sobie zrobi i nie daj panie boże zapije.


                          > Bzdura. Tak dobrze nie ma na oddziałach odwykowych.
                          Nigdzie tak dobrze nie ma. Tym bardziej tam .
                          Widziałam . Odwyk w szpitalu - to szkoła przetrwania.
                          Nie dla ,,miętkich ,, . Mięczacy wracają do picia.
                          Zawsze i wszędzie.



                          • janulodz Re: odpowiadam nie tylko tranzytowi.... 27.08.07, 11:14
                            Wieśka!!
                            Wycięłaś z kontekstu moje zdanie i zrobiło się śmiesznie.
                            Przeca nie o to sie rozchodzi :))
                            • e4ska Terapeutycznie zdemaskować:))) 27.08.07, 12:21
                              Addi, Janu... zabawa w demaskowanie Eski trwa od pewnego czasu - i jest ona
                              zabawą zabawną... heheheh:))) cały czas mnie demaskuje ktoś - a to Polsex, a to
                              Rauchen, a to Hepik, a to Wiesia... Czego ja się nie dowiaduję o sobie - żaden
                              neuroprzekaźnik nie przekaże ogromu zła eskowego:)

                              Oczywiście, że podbieranie drobnych (hehehe - jakich drobnych, drobne to jest
                              pięć groszy) to grzech, ale przecie alkoholik, nawet i na kacu, nie jest takim
                              głąbem, jak go na terapiach malują. Myśli sobie chytrze: kraść nie umiem, po
                              sąsiadach chodzić - jak Tranzyt napisał, sprzedaż własnego ciała - brrrr...,
                              melina - brrrrrr, branie na krechę - brrrrrr.

                              Szkolony terapeutycznie Hepik uważa, że jeśli alkoholik chodzi umyty, dobrze
                              ubrany i pachnie miętą, to ani chybi dulska on się nazywa. Skończył alkoholik z
                              piciem, zanim sie pohańbił obsrywaniem cudzych progów - ano dulska... Nie chciał
                              pogadać z terapeutą o swoich osobistych sprawach - dulska. Grupowych analiz
                              kacówek nie chciał przeprowadzać - dulska.

                              A dochtory pijaki, co nie chcą się zadawać z hepikami - dulskie są co do
                              jednego. Wytnie taki serduszko, a powie, że wyrostek... jak to pijana dulska robi.

                              do tego esce tłumaczy wiesia, że mąż, który przez dwa lata trwał w przekonaniu o
                              farmakologicznym leczeniu alkoholizmu, może miec ciężką sytuację poznawczą: "No
                              to on w końcu wie , że jesteś alkoholiczką , czy nie wie ?" wiesiu, jako dulska
                              zapewniam, ze nie wiem, czy on wie... on kieruje sie plotką, jakoby alkoholiki
                              siedziały po odwykach, co i tak g. wielkie daje, bo wychodzi alkoholik z odwyku
                              i pije kasacyjnie. Całkiem nie mam pojęcia, kto puścił plotkę, ale ludzie gadają
                              - jak to dulscy. Ja uważam, ze jak się wyjdzie z odwyku z porządnie naładowanym
                              łbem, to się nie pije i koniec. Ale to po dulskiemu widać..., a nie po dulskiemu
                              - pochlać jeszcze nieźle i dziwić sie, że innemu do leczenia niespieszno.

                              a tak - w finale postu - jeśli tego rodzaju infa zwrotne, które produkują Hepik
                              z Wiesią - Arielkiem, można otrzymać w grupie terapeutycznej, to lepiej trzymać
                              sie od terapii grupowej z daleka.
                              • ariel48 Re: Terapeutycznie zdemaskować:))) 27.08.07, 12:31
                                >a to Wiesia..

                                Esko..brudzia z Tobą nie piłam na tym forum .
                                Zwracaj się do mnie po ..nicku ...

                                > zapewniam, ze nie wiem, czy on wie...

                                Sama pisałaś , że nie wie , bo częstuje Cię alkoholem.
                                A potem piszesz , że on Cię zawiózł do terapeuty po tabletki dla alkoholików.

                                Janu ..twoje zdanie jedynie przytoczyłam ...
                                I napisałam , jak jest faktycznie na odwyku ... w psychiatryku ...:)))


                                > Całkiem nie mam pojęcia, kto puścił plotkę, ale ludzie gadaj
                                > ą

                                Ano gadają ... o mięczkach ...
                                • e4ska Re: Terapeutycznie zdemaskować:))) 27.08.07, 12:54
                                  "Esko..brudzia z Tobą nie piłam na tym forum"...
                                  hmmmm....
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=57255746&a=57294299
                                  i wiele innych - wyszukaj, znajdziesz.


                                • janulodz Re: Terapeutycznie zdemaskować:))) 27.08.07, 13:03
                                  ariel48 napisała:
                                  Janu ..twoje zdanie jedynie przytoczyłam ...
                                  I napisałam , jak jest faktycznie na odwyku ... w psychiatryku ...:)))
                                  Zgadza się, tylko ja to napisałem w kontekscie ironicznym i zupełnie nie oddawało to stanu faktycznego. Wręcz przeciwnie, była to ironia na stwierdzenie, że alkoholika trzeba chronić przed oczywistym faktem, ze jego działalność jest niszczycielska, bo ja księ o tym dowie to się napije. łeeee
                                  Przecież na odwyku w psychiatryku to pijoków ze szlauchów zimną wodą polewają i prądem ładuja. :)))))))))))))))
                                  • ariel48 Re: Terapeutycznie zdemaskować:))) 27.08.07, 13:29
                                    Eska :

                                    >hmmmm....

                                    Nie piłam z Toba brudzia.
                                    Proszę , abys do mnie... po nicku ...


                                    Janu - Ty chyba piszesz o izbie wytrzeżwień. :)))
                                    To znam jedynie z .... ,, bo ludzie gadają ,, ....
                                    • e4ska Re: Terapeutycznie zdemaskować:))) 27.08.07, 13:36
                                      3 x Yes:)))
                                      starczy? Czy może - 13 x YES. W dodatku do potęgi.

                                      Janu, kto na odwyku nie był... to jak w pieśni: nie zna życia, kto nie pływał w
                                      marynarce... Ja zawsze w bikini. Bądź bez. Jak jest komu podziwiać:)))
                                      • ariel48 Re: Terapeutycznie zdemaskować:))) 27.08.07, 13:59
                                        > starczy?

                                        Starczyłoby raz .
                              • ariel48 Re: Terapeutycznie zdemaskować:))) 27.08.07, 12:34
                                > a tak - w finale postu - jeśli tego rodzaju infa zwrotne, które produkują Hepik
                                > z Wiesią - Arielkiem, można otrzymać w grupie terapeutycznej, to lepiej trzyma
                                > ć
                                > sie od terapii grupowej z daleka.

                                No cóż .. nie dziw się ... tak mają Ci bezmózgowcy po terapii... :)))
                              • hepik1 Re: Terapeutycznie zdemaskować:))) 28.08.07, 21:48
                                W ramach terapii po znajomości:
                                odpuśc ty juz meżowi to swoje tete a tete z terapeutą,dopuśc do łoża ,bo dwuletnia abstynecja w najlepszych latach wieku swego,zdrowiu nie służy i zaleniem żólcią po same dziurki (nosowe) grozi;)
                      • addicted11 Re: odpowiadam nie tylko tranzytowi.... 27.08.07, 10:09
                        Hepik teraz to przegiales, zrobiles cnote z tego, ze ktos w bialy
                        dzien leje kogos w morde lub kradnie, bo "przynajmniej nie jest
                        dulszyzcyzna w czterech scianach".
                        Ja jestem jakos przekonany, dramatycznie przekonany, wrecz
                        porazajaco przekonany, ze ten lejacy w morde publicznie kolega nie
                        robi tego ani w jednym procencie z checi walki z dulszczyzna i bycia
                        szczerym. Robi tak z bezczelnosci albo glupoty.
                        Owszem, bicie w czterech scianach jest tak samo naganne jak bicie
                        publiczne, moze 1% mniej lub bardziej, zalezy jak spojrzec.
                        Ale kradziez za 10PLN a kradziez za 1000 PLN to nie jest to samo, co
                        jak zauwazyles zauwaza kodeks karny nawet.

                        Kradziez jest tym wiekszym zlem, im wieksza wyrzadza krzywde.
                        czyli im wiecej procentowo komus odbiera tym gorzej- 10PLN
                        ukradzione babci z portfela to nie to samo co 10PLN ukradzione w
                        supermarkecie. To chyba oczywiste, choc tu akurat kodeks sam tego
                        nie rozroznia ale praktyka sadow.

                        Eska wchodzi w konwencje rozmowy w ktorej poptem przegrywa.
                        Osobiscie uwazam, ze podkradanie pieniedzy dziecku ( ktore sie mu
                        wczesniej pewnie dalo wiec latwo sie rozgrzeszyc) nie nalezy do
                        czynow, z ktorych mozna byc dumnym.
                        Eska w koncu to przyznala, wczesniej jednak pogrzebala sie nieco
                        swoja desperacka proba udowodnienia (poprzez lekkie wysmiewanie), ze
                        ta kradziez nie taka az zla, no zla ale nie taka bardzo.
                        I licytacje czy gorsza niz wlam do domu.
                        A przeciez tego nie powinno sie oceniac na plaszczyznie kradziezy
                        tylko igrania z poczuciem zaufania innej osoby, czyli dziecka.
                        Przeciez twoja kradizez finansowo dziecka nie ubodla ( zapewne), ale
                        mogla mu odebrac (jesli zauwazyl, bo podkradanie z definicji to
                        cos,czego okradany nie powinien zauwazyc) jakies poczucie
                        bezpieczenstwa i normalnosci.

                        Przyznaj Eska ze bylo to glupie, zupelnie nierozumne i egoistyczne
                        zachowanie. Kazdy czlowiek, nawet madry a moze szczegolnie madry,
                        moze robic czasem rzeczy glupie.

                        Ja ukradlem kiedys po pijanemu chrupki w sklepie. Czysta glupota i
                        popis przed kumplami. Motyw finansowy byl nieznaczacy, bo kosztowaly
                        one chyba 1PLN. Nie bede wchodzil w licytacje, czy jestem takim
                        samym zlodziejem jak ten co wlamuje sie do mieszkania bo to inna
                        kategoria. Ja kradnac chrupki wiedzialem, ze specjalnie krzywdy nie
                        uczynie, ale nie zmienia to faktu ze byla to glupota w czystej
                        formie.


                        a aporopo podkradania pieniedzy to pociesze cie Eska, albo i nie, bo
                        wiekszosc dzieci podkrada pieniadze swoim starym, ,wiec moze
                        podkradaliscie sobie nawzajem nawet o tym nie wiedzac.
                        Ja swoim rodzicom tez podkradalem, oczywiscie rzeczy
                        typu "zapomnialem oddac reszty z zakupow" albo "spodnie kosztowaly
                        40PLN" choc kosztowaly 30, dycha dla mnie.
                        Nie robilem tego czesto ani w sposob dla nich uciazliwy, wrecz
                        przeciwnie- chronilem ich, bo dawali mi male kieszonkowe, i co by
                        bylo gdybym byl taki "honorowy" i nie wzial od nich a poszedl zwinal
                        ze sklepu- potem policja, wstyd przed sasiadami itp.

                        Zreszta jak pamietam to nawet czesto matka czy ojciec, mimo ze
                        surowi, z lekkim smiechem pytali " a gdzie reszta z zakupow" i
                        czasem laskawie widzac moje "przypadkowe zapomnienie" pozwalali mi
                        ja zachowac.

                        To mysle taka gra od pokolen, tak jak z szefem w pracy- musisz
                        troche pracowac a troche udawac, ze pracujesz, i szef wie ze udajesz
                        i ty wiesz ze on wie ze ty udajesz, ale gracie w taka gre, bo nie
                        wolno ci bezczelnie przy nim nie pracowac, nawet jak zaczynasz
                        pracowac gdy szef idzie to on tez wie co jest grane ( bo z reguly
                        sam tak robil).
                        To jest moje dojrzewanie- zauwazylem takie rzeczy i zaakceptowalem i
                        duzo lzej mi z tym.
                        Kiedys uwazalem ze to zle, ze oszustwo itp, a dzis mysle- taka
                        konwencja i tyle.

                        • addicted11 Re: odpowiadam nie tylko tranzytowi.... 27.08.07, 10:13
                          aby uprzedzic ewntualne gardlowanie demakatorow racjonalizacji musze
                          dopisac, czego nie zrobilem, ze to:
                          Nie robilem tego czesto ani w sposob dla nich uciazliwy, wrecz
                          przeciwnie- chronilem ich, bo dawali mi male kieszonkowe, i co by
                          bylo gdybym byl taki "honorowy" i nie wzial od nich a poszedl zwinal
                          ze sklepu- potem policja, wstyd przed sasiadami itp.

                          to rodzaj makabrycznego lekko zartu a nie moj sposob myslenia,
                          wymyslilem takie kwiatki na poczekaniu.
                        • tranzyt80 Re: odpowiadam nie tylko tranzytowi.... 27.08.07, 10:36
                          addicted11 napisał:

                          >A przeciez tego nie powinno sie oceniac na plaszczyznie kradziezy
                          tylko igrania z poczuciem zaufania innej osoby, czyli dziecka.
                          Przeciez twoja kradizez finansowo dziecka nie ubodla ( zapewne), ale
                          mogla mu odebrac... jakies poczucie
                          bezpieczenstwa i normalnosci.
                          >Przyznaj Eska ze bylo to glupie, zupelnie nierozumne i egoistyczne
                          zachowanie. Kazdy czlowiek, nawet madry a moze szczegolnie madry,
                          moze robic czasem rzeczy glupie.


                          -Addi,po co grzebiesz kijasem w tym,co juz dawno zeschlo!
                          Eska,za syna,dalaby sobie poobcinac wszystkie konczyny,obedrzec ze
                          skory i na koniec dalaby sie posolic i wrzucic do ognia,
                          tak go kocha!,nie widzisz,ze to cala matka,mowi o synie ,to "Moje
                          dziecko"!!!
                          -ciut przesadzacie z tymi pieniedzmi od syna,wszyscy wiemy co znaczy
                          byc na kacu gigancie,jak czlowiek sie czuje i wyglada,o wyjsciu do
                          banku,czy na poczte nie ma mowy,a prosic o pozyczke 10zl od sasiadow
                          w takim stanie,to dopiero hanba i wstyd!(Jak juz pozyczac to co
                          najmniej 10.000zl i to do godz.dwunastej,najwyzej 12.30 ;))Z pozycji
                          nalogowego alkoholika wybrala najmniejsze zlo.
                          • addicted11 Re: odpowiadam nie tylko tranzytowi.... 27.08.07, 10:41
                            tranzyt80 napisał:

                            > addicted11 napisał:
                            >
                            > >A przeciez tego nie powinno sie oceniac na plaszczyznie kradziezy
                            > tylko igrania z poczuciem zaufania innej osoby, czyli dziecka.
                            > Przeciez twoja kradizez finansowo dziecka nie ubodla ( zapewne),
                            ale
                            > mogla mu odebrac... jakies poczucie
                            > bezpieczenstwa i normalnosci.
                            > >Przyznaj Eska ze bylo to glupie, zupelnie nierozumne i
                            egoistyczne
                            > zachowanie. Kazdy czlowiek, nawet madry a moze szczegolnie madry,
                            > moze robic czasem rzeczy glupie.
                            >
                            >
                            > -Addi,po co grzebiesz kijasem w tym,co juz dawno zeschlo!
                            > Eska,za syna,dalaby sobie poobcinac wszystkie konczyny,obedrzec ze
                            > skory i na koniec dalaby sie posolic i wrzucic do ognia,
                            > tak go kocha!,nie widzisz,ze to cala matka,mowi o synie ,to "Moje
                            > dziecko"!!!
                            > -ciut przesadzacie z tymi pieniedzmi od syna,wszyscy wiemy co
                            znaczy
                            > byc na kacu gigancie,jak czlowiek sie czuje i wyglada,o wyjsciu do
                            > banku,czy na poczte nie ma mowy,a prosic o pozyczke 10zl od
                            sasiadow
                            > w takim stanie,to dopiero hanba i wstyd!(Jak juz pozyczac to co
                            > najmniej 10.000zl i to do godz.dwunastej,najwyzej 12.30 ;))Z
                            pozycji
                            > nalogowego alkoholika wybrala najmniejsze zlo.


                            ej tam tranzyt madrzysz sie, pewnie juz golnales setke, i jak sie
                            teraz deo czujesz tak podpuszczales tranzyta, ojoj.
                            • addicted11 Re: odpowiadam nie tylko tranzytowi.... 27.08.07, 10:44
                              a powazniej.

                              ja tylko chcialem przeniesc tory dyskusji a wlasciwy poziom.
                              eska zostala wrzucona do jednego wora z wlamywaczami, sama sie do
                              tego przyczynila wchodzac w taki model dyskusji, a raczej powinna
                              sie znalezc w jednym worze z takimi co szybke w sklepie dla hecy
                              zbili.

                              jakos jestem przekonany, ze eska podkradajac drobne synowi miala w
                              glowie setki mysli
                              zarazem jakos jestem przekonany, ze jak sie wlamywacz wpiernicza do
                              nieswojego domu to jedyne o czym mysli to zeby nikt go nie naszedl i
                              nie zlapal ewentualnie czy fanty po dobrej cenie pojda.

                              taka jest drobniutka roznica ktora zaciera hepik.

    • e4ska Demokratyczne mity - dla gawiedzi 26.08.07, 23:24
      z linka przeze mnie podanego wyżej cytat wyrazisty - o terapiach dla lekarzy:

      "Psychiatrzy specjalizujący się w odwyku będą mieli twardy orzech do zgryzienia,
      bo terapia ma pomóc lekarzowi wrócić do normalnego życia i pracy, a nie go
      napiętnować wobec pacjentów i kolegów.

      - Nie ma ośrodków, w których można by leczyć lekarzy z nałogu, zapewniając im
      jednocześnie dyskrecję i ochronę przed publicznym ujawnieniem problemu - mówi dr
      Grzegorz Nowak, jeden z pełnomocników łódzkiej izby, odpowiedzialnych za terapię
      uzależnień wśród lekarzy. - Jestem za tym, aby stworzyć dla nich osobne miejsca
      i grupy terapeutyczne. Zdaję sobie jednak sprawę, że będzie to bardzo trudne".

      Kochane pijaki... czy lekarz pragnący dyskrecji będzie sie spoufalał z cieciem?
      Czemu to - wbrew wypowiedziom forumowym - czarno na białym napisano, że się
      będzie organizować specjalne grupy dla ordynatorów? Czy chirurga ortopedę będą
      uczyć wycierania nosa w chusteczkę, malowania płotu, mycia wanny, nienoszenia
      śmierdzących gaci i zakładania czystych skarpetek?

      Skoro tak ciężko wyjść z nałogu lekarzom czy profesorom - uciekają z terapii,
      nie chcą mityngów - to im trzeba zorganizować inne formy spotkań. Formy
      elitarne... niestety. Niedostępne dla Rauchen czy Hepika.

      Bardzo mi przykro. Ciekawe, czy zorganizują specjalne AA dla pragnących
      anonimowości anonimowych anastezjologów?
      • e4ska Re: Demokratyczne mity - dla gawiedzi 26.08.07, 23:25
        "terapia ma pomóc lekarzowi wrócić do normalnego życia i pracy, a nie go
        napiętnować wobec pacjentów i kolegów".

        Czyżby terapia piętnowała? Jeśli jest niedyskretna, oczywiście:)))
        • deoand Re: Demokratyczne mity - dla gawiedzi 26.08.07, 23:44
          Eska ... ty jak zawsze blondynka ...

          takie grupy juz sa w warszawie w Instytucie Psychologii i
          Neurologii w Oddziale Odwykowym prowadzonym kiedys przez dr
          Woronowicza ...

          niżej Ordynatora albo doktora wszechnauk to tam sie trudno
          było załapac ..

          chyba ze na dzika karte tzn . gospodyni domowa czy Jasio
          złota rączka co to np. telewizory umial podłaczac do
          powietrza ... aby grały bo kontaktów niet ...

          można oczywiście prywatnie ...

          ale nie martw sie wiekszośc lekarzy umie jednak pic
          przynajmniej tak długo jak nie wpadną pod stół operacyjny ...

          tez takiego znałem ...

          zreszta zastanow się .. chyba lepiej jak sobie chirurg
          wypije sete aby mu się reka nie trzesła niż ma ci robić
          cięcie wężykiem ....
          a nigdy nic nie wiadomo ... ot chocby głupi wyrostek !!

          pzdr deo
          • e4ska Re: Demokratyczne mity - dla gawiedzi 27.08.07, 00:24
            Deo... i jak tam ze skutecznością leczenia? Też dziesięc procent - jak się
            przymknie oko na lekkie wpadki? i sami tam włażą, czy przymusowo forfonowicz
            dyskrecje z nimi wyczynia?

            I co się dzieje z tymi koniakami? wszystko trzeba wylać czy raczej - rozdać ubogim?

            a już gadanie z pijakiem lekomanem psychiatrą musi być jak na szkle klękać.
            Makabra...

            Poza tym, Deo: przyzwoita pijaczka nie posiada takiego wstrętnego czegoś jak
            wyrostek. Wątroba marska i dziury w mózgu - ot, cała anatomia.

        • baasil Re: Demokratyczne mity - dla gawiedzi? 27.08.07, 00:20
          porównywanie się z kimkolwiek,wyrzadza mi szkodę,a nie
          temukomukolwiek,więc nie robię tego,dla swojego zdrowia psychicznego.
          adi,jeśli nie mozesz tego "przeskoczyć",nie utożsamiaj się z
          żulezją,a ze szlachtą i masz problem z głowy.
          bez urazy,ale czasem przypominasz upierdliwego akwizytora,któremu
          nie wystarcza grzeczne "nie,dziękuję,nie kupię" i trzeba mu to
          dosadniej "umięsić","mocnym słowem".nie uprawiaj sztuki dla
          sztuki,szukając logiki w nielogicznym(bo taki jest alkoholizm)
          chyba,że nie możesz już nad tym zapanować,a to jest już uzależnienie
          (nadinterpretacja?).i enty już raz pytam - po co ci to?
          esko,także policja ma swoje zamknięte ośrodki
          terapeutyczne,podobnie wojsko i księża.wyobrażasz sobie na jednej
          grupie terapeutycznej policjanta alkoholika i alkoholika
          złodzieja,którego tenże kiedyś zapuszkował?mogłoby dojść do tzw.
          naruszenia zasad obowiązujących na grupie terapeutycznej(niezły
          bełkot,co?).tak samo nie wiadomo jak mogloby sie skończyć spotkanie
          chirurga z jego pacjentem,któremu po pijaku wyciął śledzionę zamiast
          wyrostka.a kościelny ścigany przez proboszcza,za podkradanie
          mszalnego,które tenże także żłopał bez umiaru,też mógłby na terapii
          nie zachować miłości bliżniego.chodzi tu chyba o zawody tzw.
          zaufania społecznego,a w związku z negatywnym niestety skojarzeniem -
          "alkoholik",stosuje się takie rozwiązania-bo jakże to
          brzmi:alkoholik z bronią,skalpelem,albo z tacą.czy jest to dobre,nie
          odpowiem,bo nie wiem.swoją drogą jednak to ksiądz z mojej grupy
          mówił,że dopiero na tej otwartej(demokratycznej)-trzeciej dla niego
          (poprzednie dwie były w ośrodku dla księży)zrozumiał(choć on akurat
          nazywał to łaską bożą).ja się ciesze,że zrozumiałem na swej
          pierwszej i bez niczyjej łaski.
          na koniec ciekawostka:miałem możność rozmawiania dziś z
          siedemdziesięcioletnim człowiekiem,który nie pije kilka lat,a na
          terapii nie pisał prac,bo jest analfabetą!szczena mi opadła-XXI
          wiek,a on nie czytaty-nie pisaty.ale wierzcie mi dawno nie miałem
          okazji rozmawiać z tak mądrym człowiekiem,naprawdę przez duże C.
          i bądź tu mądry, i pisz wiersze.
          • addicted11 Re: Demokratyczne mity - dla gawiedzi? 27.08.07, 00:57
            basilu, nie doklejaj wasow Monie Lizie.

            Nigdy nie mialem ambicji nalezec do elyty, wrecz przeciwnie, jezeli
            juz to mam odchylenie antymieszcanskie i antyelitarne.
            Ja jako swoja grupe odniesienia chce traktowac i traktuje ludzi
            myslacych, niezaleznych, krytycznych, a takze takich ktorzy maja
            jakies cele i wlasny swiatopoglad.

            Jezeli szukasz snobow to wlasnie w AA ich szukaj, taka rauchen na
            przyklad
            te wieczne "odbudowywanie zaufania spolecznego", ten ped do
            imponowanie spoleczenstwu, udowadniania ze mozna byc alkoholkiem "
            na poziomie".

            Oczywiscie wygodniej jest mi przypisac niechec do ludzi prostych czy
            biednych, no bo kazdy czlowiek przynajmniej oficjalnie potepi taka
            postawe.

            Ka tysiac razy pisalem ze nie przeszkadza mi brak wyksztalcenia,
            bieda czy zle pochodzenie, zreszta sam pochodze z rodziny
            robotniczej, wyksztalcenie swoje uwazam za kiepskie.

            Mi przeszkadza cwaniactwo, przemadrzalosc, wpierniczanie sie w zycie
            innych, nietolerancja, glupota wyniesiona do rangi "prostek
            mondrosci zyciowej"
            A przede wszystkim przeszkadza mi zerowanie na kims, czynienie zla i
            krzywdzenie innych.

            Szanuje ludzi z roznych bajek.
            Prostych rockowcow i zakreconych intelektualistow.


            Nei mam nic do tych, co przeczytali jedna ksiazke.
            Mam do tych, co przeczytali jedna ksiazke i sie madrza.
            Czy to naprawde tak trudno odroznic?
          • e4ska Re: Demokratyczne mity - dla gawiedzi? 27.08.07, 13:40
            Bazylu, trochę sie nie zrozumieliśmy, ale podchlebię nieco, że z tobą fajnie
            byłoby na grupie:)

            No - ale grup lepiej nie planować... raczej nad ogniskiem z suchym pyskiem, kto
            wie:)
            • baasil Re:a czemu o suchym pysku? 27.08.07, 19:22
              ja tam łoję,jak tu już pisałem,kefiry,maślanki,jogurty,do tego
              pomidorowy ognisty,grapefruitowy red i white,czystą mineralną,z
              bąbelkami i bez,hektolitry kawy i wiele,wiele innych.a nawet mieszam
              bez umiaru.i przegryźć potrafię smakowitą-nadziewaną ajerkoniaczną
              słodkością.tylko nad ogniskiem już nie mięsiwo,czy inna kiełba na
              kiju,a pieczywko,boczniaczek,papryka,cebulka,itp.
              i ogniska żar przez nie gorszy niżli onegdaj,a i zawyć można
              rzewną pieśń,i poprzytulać bratnią duszę(cholera nie wiem jaki jest
              rodzaj żeński duszy,więc do samogłosek dodaję 2p-kontekst ten sam,a
              rzecz po imieniu).ach ,zapomniałbym o ziemniaczkach z popiołu,mmm
              palce lizać...kto wie...
              • e4ska Re:a czemu o suchym pysku? 27.08.07, 19:31
                Bazylu, już kiedyś o tym wspominałam... dopiero jak przestałam pić, zobaczyłam,
                ile jest wspaniałych napojów. Ciekawe, czy każdy pijak tak ma:) Koktajle
                abstyneckie to bodajże specjalność Parysa - bardzo eleganckie przepisy. Wydawało
                mi się, że mnie bez wina będzie strasznie tęskno, bo lubiłam te smaki. Okazuje
                sie, ze łatwo wina zastąpić - i co więcej, jakby zmysł smaku sie wyostrzył,
                łapie subtelności.

                ale jeszcze jestem mięsożerna - co przejdę na dietę bezpadliniarską, to mnie
                rodzina raz dwa nawróci. Niemniej - mam dobre zamiary...

                Ognisko mam w tym tygodniu - wreszcie wyjadę na dłużej... jak mi znowu co nie
                wypadnie. Byle nie kac:)))
                • baasil Re:a czemu o suchym pysku? 27.08.07, 20:01
                  do wszystkiego trzeba dojrzeć,ja nawet w najśmielszych
                  snach,jeszcze w tym roku,nie przewidywałem,że tych z oczami już
                  jadał nie będę...a tak w zasadzie to już aureola powinna zacząć
                  niedługo jaśnieć nad głowizną,to żywcem do nieba przyjdze podążyć
                  (byle tarczą rakietowa nie zestrzelil w trakcie)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka