addicted11
31.08.07, 18:40
Kolejny piekny sogan- przypomniany przez Eske za pomoca cytatu z
hepika- jak to alkoholik musi "oddac kontrole".
Juz\ sie wypowiadalem, jak to alkoholik niby wszystko kontroluje-
szczegolnie gdy ma 4.5 promila we krwi.
ALe nie o tym chce.
Otoz czy slynne trzezwienie kojarzy mi sie z "oddaniem kontroli"?
Doslownie tak- bo wyszczepia sie mozg ( w calosci lub czesci, zalezy
od przypadku) i wszczepia czipa z odpowiednim mysleniem.
Ale w efekcie- wcale nie.
Czlowiek dziala czesto pod wplywem impulsow, intuicji.
rbi cos nawet glupiego- bo ma ochote itp.
Czesto smak zycia polega wlasnei na taich spontanicznych akcjach.
To jest wlasnie brak kontroli- zdaje sie na przeczucia, na swoj
kaprsy albo okolicznosci.
Trzezwienie natomiast kojarzy mi sie z takim zmudnym i precyzyjnym
jak mechanizm najdrozszego Seiko dniem po dniu.
Wszystko pod kontrola, wszystko wymierzone, wyliczone.
Plan dnia rozpisany, haczyki przy realizacji, wypracowania przy
braku haczyka.
Analizowanie kazdego uczucia.
Nie pozwalanie sobie na zbtyni entuzjazm- bo to "zagrozenie
trzezwosci".
Analiza kazdej porazki centymetrz po cm.
Wystarczy zekrnac na liste wyzwalaczy, sygnalow nawrotu, zalecen-
gdyby tego dokladnie przestrzegac to nawet kupa i siku byloby
zaplanowane i przemyslane co do czasu, miejsca i sposobu.
Gdzie to oddanie kontroli?
toc to wszystko taki rezim jak w Kambodzy za Polpota!
Trzezwienie