Dodaj do ulubionych

Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podobnych!

01.09.07, 11:44
cytuję : " Deo, jak taki z ciebie fachmen od detoksow to choc raz sie przydaj i
doradz, jak wyjsc z ciagu, pije od miesiaca codziennie, pierwsze 2
tygodnie po 2-3 piwa, teraz po 4-5, ale w dzien nic- ale za to pije
dzien w dzien, boje sie za jak raptem odstawie toorganizm
zaprotestuje, jak najlepiej, chyba nie przerwac nagle a zmniejszac
powoli? "

Niezależnie od tego czy pod nickiem addi kryje sie realna osoba czy
tylko fikcja literacka ...
ciąg zdarzeń opisany przez nicka addi jest KLASYCZNY i TYPOWY
dla każdego alkoholika ....

zaprzeczanie , minimalizowanie , racjonalizowanie , wahania nastrojów -
raz depresja raz wstyd z picia a raz picie na całośc i znowu
zaprzeczanie itd aż w którymś momencie
dochodzi do ...

a może jednak bym przestał pić !!!!

i to jest najważniejsze w tym wszystkim reszta to szum medialny ..
do wyrzucenia ...

a skoro kiedys taka myśl najdzie alkoholika to ...

- musi przestać pić dnia poprzedniego -rano pojść po skierowanie do
lekarza jakiegoś tam
udac się na najbliższy oddział odwykowy i po detoksykacji rozpocząc
terapie odwykową ....

alternatywne drogi to ...
- odtrucie prywatne w domu
- odtrucie w prywatnym ośrodku odwykowym
/ addi te twoje 100 funtów to by nie starczyło nawet na sam
detoks bo kosztuje 700 pln za 3 doby płatne z góry wiec lepiej
przekaz je na kościół katolicki w londynie albo w Liverpoolu albo do
Lichenia bo pomoc Matki Boskiej jest tu bardzo ważna o ile nie
najważniejsza /
- samodzielne zgłoszenie sie do Izby Wytrzeźwień , przynajmniej w Łodzi
jest możliwośc zarówno wytrzeźwienia jak i detoksykacji na własna
prośbę
- wytrzezwienie w Policyjnej Izbie Zatrzymań
- droga janoeski ... wylecz się sam

każda z tych dróg łaczy sie z radykalnym odstawieniem alkoholu do
ZERA .... jeszcze raz do ZERA !!!!!!!!!

Nie ma stopniowego ograniczania picia ..

a jeśli żadna z tych dróg sie nie spodoba to pozostaje ta
najbardziej uczęszczana czyli PIĆ dalej !!!

co do GB

Nie mam zielonego pojęcia o systemie lecznictwa odwykowego w
Zjednoczonym Królestwie ... pewno pozostaje droga eski i janu
tzn. wylecz sie sam

pzdr deo i mam nadzieje że każdy symboliczny nick addi znajdzie
sobie cos dla siebie
Obserwuj wątek
    • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 01.09.07, 11:50
      Deo pozwole sobie napisac wstep do Twoich slow, niestety bedzie on w
      drugiej kolejnosci, ale lepiej pozno niz wcale ( powiedzial dziadek
      i spoznil sie na pociag).


      Przed slowami deo powinno byc:

      Pan z Wami
      I z duchem twoim
      Slowa swietego deo wedlug swietego deo
      Chwala tobie Panie

      nastepnie odspiewanie Alleljua, hosanna na wysokosciach.

      nastepnie ida slowa Deo.


      p.s. przepraszam chrzescijan- to taki zart jakby ktos sie czul
      urazony i nie wiedzial to wyjasniam
      p.s.2
      Deo, w koncu trafiles- czy to osoba czy fikcja literacka?
      a z tymi zmianami to masz racje, szczegolnie jak te zmiany od picia
      na calosc do wyrzutow sumienia i z powrotem zachodza cztery powazne
      w ciagu 20 minut
      p.s.3 a ja wiem, ze kiedys na detoksach podawali alkohol, potem
      zastapili go relanium.
      czyby nie?
    • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 01.09.07, 12:34
      Deoand, w ramach swojej alkoholowej chwiejnosci emocjonalnej zebralo
      mnie teraz na litosc i napisze Ci prawde jak to bylo i jest z moim
      piciem.
      Wierzysz- dobrze, nie uwierzysz- tez dobrze.


      Prawda jest taka, ze niestety nie pije codziennie ani nawet
      regularnie.
      nie mam zadnych objawow o ktorych piszesz, wyrzutow sumienia,
      postanowien o niepiciu itp.

      trudno, nie moja wina, ze nie czuje wyrzutow sumienia z tego powodu.
      wiem, ze pewnie powinienem, ale nie czuje tego, czy tak ciezko to
      pojac?
      czuje moze jakis tam niewielki lek przed przyszloscia- wlasciwie
      przed tym, ze musze na swoje picie uwazac.
      ale wyrzutow sumienia i poczucia winy- ani troche, samo zadowolenie.


      od 2 lat powtarzam to samo- nie planuje abstynencji ani nie planuje
      picia.
      abtsynencja mi imponuje, ale raczej nie jest dla mnie i tyle.


      poki co i tak wiem, ze w niej nie wytrwam wiec po co mam zakladac,
      ze bede abstynentem?

      odpowiedz mi przekonujaco na te pytanie to moze bede z toba dalej
      rozmawial ale jak masz zamiar tak pisac jak dotad to wiedz, ze mi
      sie to juz znudzilo, naprawde mam juz dosyc takiego stylu, nudne to
      sie stalo i glupie.






      • aaugustw Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 01.09.07, 12:49
        addicted11 napisał:
        > abtsynencja mi imponuje, ale raczej nie jest dla mnie i tyle.
        ______________________________________________________________.
        Czyli krotko: Jestes za, a nawet przeciw.
        A...

        • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 01.09.07, 14:35
          aaugustw napisał:

          > addicted11 napisał:
          > > abtsynencja mi imponuje, ale raczej nie jest dla mnie i tyle.
          > ______________________________________________________________.
          > Czyli krotko: Jestes za, a nawet przeciw.
          > A...
          >



          nie, jestem 100% za tylko na 100% nie dam rady.
          nawet jak wytrzymam rok czy dwa to gdzies w swiecie trafie na
          jakiegos deoanda, ktory mnie przez to bedzie chcial ponizyc, ja bede
          za cienki zeby to zlekcewazyc- i sie napije, wiec po co czekac w
          napieciu, lepiej nie czekac.


          deoand, slyszysz, twoj wplyw na mnie nie polega chlopie na twojej
          wielkosci tylko na moich slabych momentach i stronach, rzede
          wszystkim bytniej litosci nad toba, psie niemyty hahaha
        • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 01.09.07, 14:37
          jeszcze chcialem dodac, ze Deo jest bardzo naiwnypomijajac swoja
          slepa wiare w to, ze potrafi kogos zastrasyzc- pal to licho

          ale tu popisal sie dziecieca naiwnoscia.

          kazdy doswiadczony alkoholik wie, ze wychodzenie z ciagu to powolne
          odstawianie alkoholu.
          na terapii spotkalem nawet takich, co mi dokladnie w litrach
          powiedzieli jak to robic, precyzyjny harmonogram.
          w szpitalach jeszcze 30 lat temu na detoksach podawano alkohol.

          a deo glupi mysli, ze napisze ze trzeba przestac pic natychmiast i
          wszyscy struchleja i przestana, co za jelen, pies niemyty hehe
          • marblad Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 02.09.07, 21:44
            Napisz mi addicted11, z czystej ciekawosci znowu pytam, ile pijesz, od
            kiedy, jakie masz ciagi itp? Nie jestem w stanie przewalic wszystkich
            Twoich postow, a widze, ze uzalezniles sie od forum; ta masa postow
            troche utrudnia mi wejscie w temat, przewalenie tego, bo juz nie wiem
            o co sie klocicie? Macie jakies porachunki do zalatwienia? Mnie jak
            suszy, to chcialbym, zeby mnie nie suszylo i nawet gdyby sw. Piotr z
            Szatanem podali mi lekarstwo, to bym je przyjal, nie patrzac kto zacz.
            Bo ja prosty alkoholik jestem.
            • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 03.09.07, 00:01
              marblad napisał:

              > Napisz mi addicted11, z czystej ciekawosci znowu pytam, ile
              pijesz, od
              > kiedy, jakie masz ciagi itp? Nie jestem w stanie przewalic
              wszystkich
              > Twoich postow, a widze, ze uzalezniles sie od forum; ta masa
              postow
              > troche utrudnia mi wejscie w temat, przewalenie tego, bo juz nie
              wiem
              > o co sie klocicie? Macie jakies porachunki do zalatwienia? Mnie
              jak
              > suszy, to chcialbym, zeby mnie nie suszylo i nawet gdyby sw. Piotr
              z
              > Szatanem podali mi lekarstwo, to bym je przyjal, nie patrzac kto
              zacz.
              > Bo ja prosty alkoholik jestem.



              Mam lat 30, pije od 18 roku zycia.
              Od zawsze kiedy pamietam lapalem tzw lejca- czyli po spozyciu
              jakiejs ilosci alkoohlu, szczegolnie wiekszej, chcialem wiecej.
              Prze lata pilem w kazy weekend, no niemal w kazdy. Z reguly w piatek
              albo sobote, nieraz w tygodniu.
              Potem jakos "przelamalem sie" i zaczalem pic dwa dni z rzedu- czyli
              w piatek i sobote, wieczorami.
              Potem znowu przelamalem sie i zaczalem pic przez 2 cale dnie, nieraz
              trzy.
              To byly klasyczne ciagi- zaczynalem piatek wieczor i konczylem
              niedziela wieczor. Sprawa aygladala tak, ze wpadalem w ciag
              wlasciwie tylko wtedy, gdy moglem wpasc.
              Kiedy byla praca albo wizyta w domu- nie pilem na drugi dzien z rana
              tylko wieczorem albo wcale. Ale kiedy byl wolny weekend czesto
              jechalem juz od rana.
              Na poczatku tych ciagow 2-3 dniowych moje ciagi wygladaly tak, ze
              jak zaczalem pic w pt wieczor to nie trzezwialem wlasciwie do
              niedzieli wieczor, moze czasem "przetrzezwialem".
              Potem jakos zmienilo sie, przestalem pic calymi dniami, bo
              zauwazylem, ze na 2 dzien zwieksza mi sie tolerancja i po prostu gdy
              pije caly dzien nie moge sie upic- a o to wlasciwie mi chodzilo.
              Wiec zmienilem system i pilem znowu wieczorami, no czasem jakies 1-2
              piwa w dzien, ale tak by nie byc pijanym.

              Ale ogolnie nie mam zdrowia do picia, po 2-3 dniach ciagu bylem tak
              wycienczony jakbym pil ze 3 miesiace. W pewnym miejscu przestalem
              wiec uprawiac takie ciagowanie.
              Pod sam koniec mi sie odmienilo i zaczelo mi sprawiac frajde picie
              tylko wieczorami, bez ciagow klasycznych, rano trzezwialem, bylem
              trzezwy caly dzien do wieczora i tak w kolko, nieraz kilka dni,
              nieraz co drugi dzien, roznie.
              Mialem bardzo silna ochote na te wieczorne piwa, tym bardziej ze
              jednoczesnie zazywalem srodek antydepresyjny i jakos dziwny miks
              powstawal.

              Potem przestalem pic w ogole, jakies 8 tygodni temu zaczalem pic z
              powrotem, jedno piwo, czasem dwa, raz nawet trzy.
              Wlasciwie uwazam sie za pijacego.

              Czuje sie bardzo dziwnie, bo na terapii wyuczylem sie, ze po jednym
              piwie bede lecial w ciag, ze szybko zaczne pic tyle co wczesniej lub
              wiecej, ze bede mia straszne wyrzuty sumienia itp.
              Nei mam nic takiego.
              Oczywiscie- nie zmienil sie moj stosunek do alkoholu- jak wypilem 3
              piwa to juz mi w glowie swiala mysl o nastepnym, ale nie powiem zeby
              to byl glod, no bo skoro nie chcialo mi sie isc 15 minut do sklepu
              nocnego po piwo to tak bardzo chyba nie glodowalem.
              Nie chce mi sie pic na drugi dzien, ani troche, nie mam wyrzotow
              sumienia, poczucie winy, casem mam jakas dziwna ekstytacje- bo
              dostalem dziwny prezent.
              Naprawde bylem przekonany, ze nie mam w ogole woli wobec alkoholu,
              ze nie potrafie nie nawalic sie jak zaczne, a tu nawet nie mam
              ochoty sie napruc, no po prostu nie mam takiej ochoty, to jest
              dziwne.
              Jedyny minus ktory mam i efet terapii zarazem to jest stale
              wyszukiwanie w sobie tych objawow, ktore niby powinienem miec.
              Powinienem miec glod- i jak go nie mam to go szukam, nie moge
              znalezc i sie dziwie.
              |Powinienem miec zespol odstawienny- i szukam objawow.
              Nie trzesa mi sie rece albo trzesa tak jak zwykle- ale ja wypatruje,
              testuje je. Na wszystko patrze z przewrazliwieniem. W pracy mialem
              ciezki dzien, spocilem sie- juz lacze objawy "pocenie sie zespol
              odstawienny", chociaz dobrze wiem ze po prostu bieglem.
              raz wchodze do pracy- kumpel mowi mi- " chyba spales przed praca" (
              a mialem na poludnie_ "bo masz takie oczy jakbys dopiero wstal"
              Mnie juz w glowie mysli swita- no tak, przepite oczy, jednak zespol
              odstawienny, spuchniety jestem- i pytam go o co chodzi- a on mowi
              " no bo masz takie swieze spojrzenie i wypoczeta twarz jakbys sie
              dobrze wyspal"
              no zamurowalo mnie- jak to ja sobie potrafie wmowic.
              To jest niestety efekt terapii- bardzo zly.
              Obawiam sie, a wrecz jestem pewien, ze bede pil dotad, az tego nie
              przelamie. Bo wiem ze moge.
              Zdarzalo mi sie czesto- w tych ostatnich tygodniach- ze po prostu
              zapomnialem, ze pilem. Czulem sie normalnie, zadnych objawow, a w
              pewnej chwili przypomniao mi sie"wczoraj wypilem 2 piwa"
              i po prostu pd razu, jakby ktos rozdzka mnie stuknal, pojawiaja sie
              wszystkie objawy odstaweienne, glodowe, nawrotowe i jakie tam
              ktorych sie wyuczulem. Nie podoba mi sie to bardzo i nie popuszcze-
              musze sie tego ch..ostwa pozbyc. Bede pil do skutku, az nic z tego
              nie zostanie.
              Niestet, mam nature hipochondryka i byle skaleczenie to ja boje sie
              zakazenia, byle problem zdrowotny i wyolbrzymiam- tego tez musze sie
              pozbyc, nie moge i nie chce zyc w swiecie dysonansu- ze niby wiem ze
              czegos nie mam a sobie wmawiam.
              Tyle.
              • marblad Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 03.09.07, 02:11
                Nie chce sie madrzyc, bo zaden ze mnie specjalista, a zwyczajny
                chlejus, alkoholik, czy jak kto woli - praktyk, ale piszesz, ze
                jakby nie uwazasz sie za pijacego, lecz wszystko sie kreci wokol
                tego piwa, i jak nie jestes alkoholik, ale z jakichs innych
                problemow siegasz po alkohol, to niewykluczone, ze kiedys bedzie
                gorzej z alkoholem (moze przerwiesz picie z innych problemow?).

                Pisze o tym, bo jak sam mialem 30 lat, to mialem mocny leb, bywalo,
                ze wypilem 5 litrow piwa lub 1l gorzaly i na drugi dzien strzelalem
                decydujace bramki, bywalo, ze mowili o mnie, ze dobrze wygladam, a
                na kacu mialem nawet powodzenie u dziewczyn. Nie mialem tez wyrzutow
                sumienia, czasami tylko, jak doszlo do jakiejs kompromitacji
                obiektywnej, wyrzuty sumienia – cale Himalaje wyrzutow - przyszly po
                latach, pojawily sie z samego faktu picia po ciagach dluzszych. Moje
                pierwsze ciagi, te z okresu 30-tki, to wlasnie 2-3 dniowki, ale tez
                i jednodniowki. Zblizajac sie do 40-tki "drobne" modyfikacje, wciaz
                wiara w siebie, w moc czlowiecza, zdolnosci osobiste i resztki
                uroku, i - tak jak u Ciebie - popijanie wieczorne (tylko, ze w
                wiekszych ilosciach, ale tak, zeby rano funkcjonowac). Od czasu do
                czasu ciagi kilkudniowe, zwolnienia. To juz blisko 40-stki. Po
                przekroczeniu 40-stki juz wyraznie zaniedbuje prace na drugi dzien,
                potem ciagi 5-7 dniowe, urlopy, zwolnienia. Dluzsze przerwy w nie-
                piciu, nawet ponad 1-roczne, ale i ciagi 14-dniowe, w ub. roku nawet
                miesieczny. Ostatnio 7 dni, choc sam przebieg ciagu mniej
                drastyczny. Teraz 3 dni nie picia.

                Ciagle mysle, ze jest jakas przyczyna nadrzedna, jakby tego nie
                nazwac (tu sie roznimy), to obawiam sie, ze lekko nie bedziesz mial,
                choc znam wielkich pijusow, ktorzy przerwali z roznych powodow, w
                roznych okolicznosciach. Jeden nie pil kilkanascie lat, zero
                alkoholu, od pewnego czasu popija w malych ilosciach (1-2 piwa
                dziennie), ale wyglada, ze to nie nalog.

                I jeszcze cos, w wieku 30 lat, gdyby ktos mi powiedzial o AA, silach
                wyzszych i nizszych, o tym forum, psychologii, o samym problemie, to
                bym sie zzymal, skrecil ze zlosci. Tak wiec, niewykluczone, ze
                wszystko jeszcze przed Toba, a czego nie zycze. Ale tak to wyglada z
                samego piciorysu. Cholera wie.

                PS. Spac nie moge, jak to umnie na 3 dzien. Film Zanussiego
                przerwalem, jak Zapasiewicz trafil do szpitala.
                • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 03.09.07, 15:05
                  Nieco nieuwaznie przeczytales- bo ja napisalem, ze wlasnie uwazam
                  sie za pijacego a nie nie uwazam.

                  A propo kondycji po przepiciu w wieku lat 30 to ja wlasnie kondycje
                  mialem slaba, jak napisalem 2-3 dni picia i bylem kaplica,
                  tyle ze 2-3 dni picia to nie 2-3 piwa, od tego nie mozna sie zatruc
                  ( przynajmniej standardowo) a ja wlasnie w takich
                  okolicznosciach "szukalem" objawow.

                  Wiesz, ja uswiadamiam sobie, ze mam wsobie sporo nienawisci i zalu
                  do terapeuty- przyznaje to.
                  Zal- to moje wrazenie oczywiscie- ze on jakby chcial osiagnac swoje
                  cele a nie moje, moje w ogole olal.
                  Nienawisc- bo stosowal do tego triki i ciosy ponizej pasa, cos ala
                  Deo- bowiem widzial- bo to od razupo mnie widac- ze mam sklonnosc do
                  obsesji i latwo mi pewne rzeczy wmowic.
                  • marblad Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 11:37
                    addicted11 napisał:

                    > Nieco nieuwaznie przeczytales- bo ja napisalem, ze wlasnie uwazam
                    > sie za pijacego a nie nie uwazam.

                    Wlasnie, nie. Napisales: "wlasciwie uwazam sie za pijacego", a to juz
                    roznica. Jakbys zostawial sobie margines na taka okolicznosc
                    przyrody, ze jednak alkoholikiem bedziesz.

                    Te srodki antydepresyjne strasznie mi sie nie podobaja.

                    > Wiesz, ja uswiadamiam sobie, ze mam wsobie sporo nienawisci i zalu
                    > do terapeuty- przyznaje to.

                    Ale przeciez nie pijesz przez terapeute. Po prostu przestan pic na
                    rok. A potem pogadamy. Ja tak planuje. Dlaczego nie mozesz przestac
                    pic, jak ktos to slusznie zauwazyl? Sprobuj od jutra. Zmieni sie
                    tresc Twoich postow, zajmiesz sie swoim nie-piciem. To tez dobry i
                    nieskonczony temat. A my pomozemy.

                    • aaugustw Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 14:45
                      marblad napisał:

                      > addicted11 napisał:
                      > > Nieco nieuwaznie przeczytales- bo ja napisalem, ze wlasnie
                      uwazam sie za pijacego a nie nie uwazam.
                      >
                      > Wlasnie, nie. Napisales: "wlasciwie uwazam sie za pijacego"
                      ____________________________________________________________.
                      A moze Addi mial na mysli, ze on uwaza sie za pijanego nie
                      pijacego...!? :-()
                      A... ;-))
                    • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 14:55
                      marblad napisał:

                      > addicted11 napisał:
                      >
                      > > Nieco nieuwaznie przeczytales- bo ja napisalem, ze wlasnie
                      uwazam
                      > > sie za pijacego a nie nie uwazam.
                      >
                      > Wlasnie, nie. Napisales: "wlasciwie uwazam sie za pijacego", a to
                      juz
                      > roznica. Jakbys zostawial sobie margines na taka okolicznosc
                      > przyrody, ze jednak alkoholikiem bedziesz.



                      Nie, po prostu nie jestem hipokryta , nie bede tu gardlowal o
                      abstynencji i jej cnotach samemu pijac.
                      Od poczatku tak pisze, co umknleo jakos dziwnie niektorym.
                      >
                      > Te srodki antydepresyjne strasznie mi sie nie podobaja.


                      Mnie tez nie.
                      Jest to jednak dowod na to, w jak kiepskim stanie bylem, ze po nie
                      siegnalem. Jednak jako ze nie pomogly zaczalem z powrotem popijac- z
                      poczatku ostroznie, zeby nie wywolac katastrofy, potem zobaczylem ze
                      nic groznego sie nie dzieje- no to jak dzieciak uznalem, ze nic sie
                      nie stanie jak polacze, a potem nawet spodobal mi sie efekt ( nie
                      byl to jakis silny efekt tylko lekko inny niz normalne popdpicie).


                      >
                      > > Wiesz, ja uswiadamiam sobie, ze mam wsobie sporo nienawisci i
                      zalu
                      > > do terapeuty- przyznaje to.
                      >
                      > Ale przeciez nie pijesz przez terapeute. Po prostu przestan pic na
                      > rok. A potem pogadamy. Ja tak planuje. Dlaczego nie mozesz
                      przestac
                      > pic, jak ktos to slusznie zauwazyl? Sprobuj od jutra. Zmieni sie
                      > tresc Twoich postow, zajmiesz sie swoim nie-piciem. To tez dobry i
                      > nieskonczony temat. A my pomozemy.
                      >


                      Po pierwsze- ja nie pilem nic przez prawie 15 miesiecy- pomijajac
                      piwo bezalkoholowe ze dwa razy i raz lyk wina.
                      Potem jedno piwo i znowu 7 miesiecy nic.
                      Po drugie zanim poszedlem do terapeuty nie pilem ani kropli, nic
                      kompletnie przez ponad 4 miesiace.
                      To byla najdluzsza przerwa w moim zyciu bez picia, a zarazem to byla
                      druga proba zrobienia tajiej przerwy- rok wczesniej zrobilem przerwe
                      na miesiac, ale zniechecilem sie brakiem efektow i wrocilem do picia.
                      ( fakt, ze bylem swiezo po wizycie w poradni, gdzie powiedziano mi
                      ze jak przestane pic to ustapia moje emocjonalne problemy, nawet
                      terapeuta kazal mi przestac chodzic na grupe wsparcia dla osob z
                      problemami lekowymi. moze stad zawod).


                      Wiec wiem, co to jest abstynencja. Wiem, ze moge zyc bez alkoholu-
                      tylko nie jestem pewien, jaki w tym cel.

                      Ja ogolnie mam zamiar przestac pic.
                      ALbo pic malo.
                      Podoba mi sie taka koncepcja.
                      Ale musze widziec w tym sens i cel.
                      A najwazniejsze- nie moze to ybc oparte jak ostatnio na klamstwie.
                      Po prostu nie potrafie zyc w takim dysonansie schizofrenicznym- bo
                      zyje w napieicu, kiedy to sie zemsci.

                      Owszem, moglbym zaczac od drugiej strony- bo ten dysonans wynika z
                      moich nieprawidlowosci- zbyt wielkiej ambicji i przekory- ale tu mi
                      nikt nie pomoze jak sobie sam nie pomoze, bo to co mi zaoferowano to
                      zamiana przekory na bycie dupa wolowa bez wlasnego zdania i zamiana
                      ambicji na poddanstwo, czego nie zdzierze, zaproponuj komus kto
                      uwielbia skoki ze spadochronu, zeby z nich zrezygnowal i zajal sie
                      uprawa storczykow na klombie, zonbaczysz reakcje.

                      • aaugustw Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 15:23
                        addicted11 napisał:
                        > Po pierwsze- ja nie pilem nic przez prawie 15 miesiecy- pomijajac
                        > piwo bezalkoholowe ze dwa razy i raz lyk wina.
                        > Potem jedno piwo i znowu 7 miesiecy nic.
                        - - - - - - -
                        Czyli klamiesz, bo stale cos piles...!
                        _____________________________________.
                        addicted11 napisał dalej:
                        > Po drugie zanim poszedlem do terapeuty nie pilem ani kropli, nic
                        > kompletnie przez ponad 4 miesiace.
                        - - - - - - -
                        No to juz jest cos...! Kiedy ja solidnie popilem, zdarzaly mi
                        sie tez (prawie ze) takie przerwy...
                        ______________________________________________________________.
                        addicted11 napisał dalej:
                        > Wiec wiem, co to jest abstynencja. Wiem, ze moge zyc bez alkoholu-
                        > tylko nie jestem pewien, jaki w tym cel.
                        - - - - - - - -
                        A moze zadaj sobie pytanie: "Jaki cel widzisz w piciu alkoholu"(!?)
                        __________________________________________________________________.
                        addicted11 napisał dalej:
                        > Ja ogolnie mam zamiar przestac pic.
                        > ALbo pic malo.
                        > Podoba mi sie taka koncepcja.
                        > Ale musze widziec w tym sens i cel.
                        - - - - - - - - -
                        Czyli Ty zyjesz bez sensu i celu, skoro nie wiesz ile pic...!?
                        A... ;-))
                        Ps. Ten kto lubi skoki spadochronowe MUSI pamietac o pociagnieciu
                        linki...!!
                  • ela_102 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 14:16
                    Jakby byla mozliwosc zmierzenia wysilku jaki wkladasz w
                    skomplikowanie sobie "budowy cepa"....i porownaniu go z moim
                    wieloletnim dzialaniem w tym samym kierunku...wynik bylby zblizony:-)

                    Pomagasz mi cieszyć się tym...ze ja juz tak nie mam...
                    Wierz mi ze wysilek jaki wklada sie w zobaczenie "istoty cepa" jest
                    niewspolmiernie mniejszy a jadnak bardziej satysfakcjonujacy...

                    Ja to juz wiem...Ty jeszcze nie...

                    A moglabym byc Ci nadzieja...ze to tylko kwestia myslenia...nieczego
                    wiecej :-)
                    • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 14:58
                      ela_102 napisała:

                      > Jakby byla mozliwosc zmierzenia wysilku jaki wkladasz w
                      > skomplikowanie sobie "budowy cepa"....i porownaniu go z moim
                      > wieloletnim dzialaniem w tym samym kierunku...wynik bylby
                      zblizony:-)
                      >
                      > Pomagasz mi cieszyć się tym...ze ja juz tak nie mam...
                      > Wierz mi ze wysilek jaki wklada sie w zobaczenie "istoty cepa"
                      jest
                      > niewspolmiernie mniejszy a jadnak bardziej satysfakcjonujacy...
                      >
                      > Ja to juz wiem...Ty jeszcze nie...
                      >
                      > A moglabym byc Ci nadzieja...ze to tylko kwestia
                      myslenia...nieczego
                      > wiecej :-)


                      Nie zadna budowa cepa tylko niezgoda na klamstwo.

                      Co mi z tlumaczenia o budowie cepa.
                      Mi chodzi o to, zeby ktos cepa nie nazywal mlotkiem.

                      Pomysl- gdyby ci okulista przepisal okulary 11 dioptrii i
                      powiedzial, ze tak musi byc, a Ty w nich widzisz kiepsko i okazuje
                      sie, ze bez tych okularow widzisz lepiej niz w nich- to co, bedziesz
                      sie zastanawiac nad budowa dioptrii albo ich wyskalowaniem?
                      • aaugustw Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 15:12
                        addicted11 napisał:
                        > Pomysl- gdyby ci okulista przepisal okulary 11 dioptrii i
                        > powiedzial, ze tak musi byc, a Ty w nich widzisz kiepsko...
                        > ...to co, bedziesz sie zastanawiac nad budowa dioptrii albo ich
                        wyskalowaniem?
                        _____________________________________________________________.
                        Ja bym sie zastanowil nad pytaniem okulisty:
                        "Jak pan trafil do mnie - bez okularow...!?"
                        A... ;-))
                      • ela_102 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 16:00
                        Skoro mam klopoty ze wzrokiem ide do okulisty...
                        zawsze mam mozliwośc wyboru specjalisty i raczej nie pojde do
                        konowala ktory nie potafi mi pomóc...
                        Niemniej jednak...gdyby zdazyła sie aż taka pomylka w leczeniu idę
                        z "reklamacją" i jezeli ona nie zostaje naparawiona wybieram
                        jeszcze jednego specjaliste... bo moim jedynym celem w tej sytuacji
                        jest usuniecie skutkow choroby...
                        Nie musze poznac "celej optyki" aby nalozyc na nos pasujace
                        okulary...od tego sa specjalisci...ktorych ja wybieram:-)
                        • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 16:31
                          ela_102 napisała:

                          > Skoro mam klopoty ze wzrokiem ide do okulisty...
                          > zawsze mam mozliwośc wyboru specjalisty i raczej nie pojde do
                          > konowala ktory nie potafi mi pomóc...
                          > Niemniej jednak...gdyby zdazyła sie aż taka pomylka w leczeniu idę
                          > z "reklamacją" i jezeli ona nie zostaje naparawiona wybieram
                          > jeszcze jednego specjaliste... bo moim jedynym celem w tej
                          sytuacji
                          > jest usuniecie skutkow choroby...
                          > Nie musze poznac "celej optyki" aby nalozyc na nos pasujace
                          > okulary...od tego sa specjalisci...ktorych ja wybieram:-)


                          No tak, i tu mamy sedno- specjalisci beda bronic kolegi, bi ci
                          specjalisci tym sie roznia co mcdonald z zabrza od mcdonalda z
                          walbrzycha.

                          a pytanie "po co poszedlem do okulisty" niby podchwytliwe jest latwe
                          do obalenia- jak juz trzymamy sie przenosni- nie widzialem dobrze
                          liter w ksiazce a okulista nie zapytal, czy czytam przy wlaczaonym
                          swietle tylko zaordynowal okulary 11 dioptrii, swiatlo nadal
                          zgaszone wiec w okularach dalej widze tyle samo, nawet zdaje mi sie
                          gorzej.
                          • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 16:34
                            i ja zostalem wepchniety w sytuacje, w ktorej musze udowodnic ze te
                            11 dipotrii to dla mnie za malo albo za duzo, a swiatla jak nie bylo
                            tak nima.
                            i odpowiadam na pytania: czy na pewno zalozylem te okulary, a jak
                            zalozylem to czy na pewno patrzylem przez szybki czy moze ponad albo
                            ponizej, czy nie zalozylem na tyl glowy ( hahaha ale smieszne) i
                            mowia mi "tyle ludzi widzi lepiej w okularach 11 dipotrii jak to ty
                            nie widzisz, pom,ysl logicznie- dlaczego ijnnym pomaga a tobie nie,
                            moze cos kombinujesz?".
                            • aaugustw Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 18:09
                              addicted11 napisał:
                              > i ja zostalem wepchniety w sytuacje, w ktorej musze udowodnic ze
                              te 11 dipotrii to dla mnie za malo albo za duzo, a swiatla jak nie
                              bylo tak nima.
                              _____________________________________________________________.
                              Ty sam wepchnales sie w te ciemna dziure, w ktorej nie pomoga
                              Ci zadne "dioptrie". Twoja dusza przypomina popekane szkla
                              okularow, ktore raz strzaskane nie mozna juz do kupy skleic..!
                              A...
                            • ela_102 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 20:04
                              Zastanow sie...tak na spokojnie...ile istnieje metod leczenia
                              alkoholizmu? i czy jest moze jakakolwiek część wspolna dla
                              tych "wszystkich" metod?

                              wykorzystaj swoj umysl chodz raz dziennie na wyciagniecie tego typu
                              wniosków...bo warto:-)
                              • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 20:20
                                ela_102 napisała:

                                > Zastanow sie...tak na spokojnie...ile istnieje metod leczenia
                                > alkoholizmu? i czy jest moze jakakolwiek część wspolna dla
                                > tych "wszystkich" metod?
                                >
                                > wykorzystaj swoj umysl chodz raz dziennie na wyciagniecie tego
                                typu
                                > wniosków...bo warto:-)



                                Jedna metoda.
                                Na tzw chama.
                                • aaugustw Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 20:28
                                  addicted11 napisał:
                                  > Jedna metoda.
                                  > Na tzw chama.
                                  ______________.
                                  Znasz inna...!?
                                  A... ;-))))))))
                                  • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 20:30
                                    aaugustw napisał:

                                    > addicted11 napisał:
                                    > > Jedna metoda.
                                    > > Na tzw chama.
                                    > ______________.
                                    > Znasz inna...!?
                                    > A... ;-))))))))




                                    no wlasnie przez takich jak ty nie znam.
                                    • aaugustw Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 20:39
                                      addicted11 napisał (do Augusta):
                                      > no wlasnie przez takich jak ty nie znam.
                                      _________________________________________.
                                      I nie bedziesz znal...!
                                      Twoj "srodek ciezkosci" lezy gdzie indziej,
                                      (ale to dalej tylko moje zdanie...!).
                                      A...
                                      • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 20:45
                                        goraca prosba do rauchen i augusta

                                        napiszcie wielkimi literami: Addicted nie jest alkoholik i moze pic

                                        bede se wyswietlal jak bede pil piwo.
                                        • aaugustw Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 20:51
                                          addicted11 napisał:
                                          > goraca prosba do rauchen i augusta
                                          > napiszcie wielkimi literami: Addicted nie jest alkoholik i moze pic
                                          > bede se wyswietlal jak bede pil piwo.
                                          __________________________________________.
                                          Polowe z tej Twojej prosby moge spelnic...!
                                          - ADDICTED MOZE PIC...!!!
                                          - To, czy Ty jestes alkoholikiem musisz sam juz wiedziec bobasku!
                                          A...
                                          • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 20:53
                                            aaugustw napisał:

                                            > > __________________________________________.
                                            > Polowe z tej Twojej prosby moge spelnic...!
                                            > - ADDICTED MOZE PIC...!!!
                                            > -

                                            Rauchen mozesz dopisac tem no reszte ze addicted ten nie jest tego
                                            alkoholikiem mozesz alez prosze cie bardzo?
              • tranzyt80 klasyczne ciagi 03.09.07, 15:10
                addicted11 napisał:
                Mam lat 30, pije od 18 roku zycia.
                ...
                klasyczne ciagi
                ...
                jednoczesnie zazywalem srodek antydepresyjny i jakos dziwny miks
                powstawal.
                ...
                Potem przestalem pic w ogole,jakies 8 tygodni temu zaczalem pic z
                powrotem...
                Wlasciwie uwazam sie za pijacego.
                ...
                jestem pewien, ze bede pil dotad, az...
                wiem ze moge.
                ...
                Zdarzalo mi sie czesto- w tych ostatnich tygodniach- ze po prostu
                zapomnialem, ze pilem.
                ...
                w pewnej chwili przypomniao mi sie"wczoraj wypilem...i... pd razu...
                pojawiaja sie wszystkie objawy odstaweienne, glodowe, nawrotowe...
                Nie podoba mi sie to bardzo i nie popuszcze- musze sie tego
                ch..ostwa pozbyc.
                Bede pil do skutku, az nic z tego nie zostanie.
                ...
                Tyle.



                • addicted11 Re: klasyczne ciagi 03.09.07, 17:03
                  mowiac szczerze to nie bardzo rozumiem o co ci chodzi.
                  co takiego odkryles?
                • addicted11 Re: klasyczne ciagi 03.09.07, 17:17
                  tak przelecialem i chyba- tak mi sie wydaje- chodzi Ci o zdanie:


                  (To jest niestety efekt terapii- bardzo zly- zdanie kontekstowe)

                  Obawiam sie, a wrecz jestem pewien, ze bede pil dotad, az tego nie
                  przelamie. Bo wiem ze moge.

                  ktore nie wiem czy celowo skrociles tak:
                  tranzyt80 napisał:

                  > jestem pewien, ze bede pil dotad, az...
                  > wiem ze moge.
                  > ...



                  brzmi nieco inaczej nieprawdaz?

                  wiem dokladnie, jakie rzeczy mi wmawiano na terapii, i nie mam
                  zamiaru pielegnowac w sobie tych urojen, tylko wczesniej po prostu
                  teoretyzowalem a teraz je eliminuje praktycznie.
                  Wiem, ze to glupie, ale niestety na jedna glupia rzecz potrzeba
                  innej glupiej rzeczy.

                  Jestem na tyle zdesperowany do praktycznego dzialania- jestem teraz
                  wlasciwie na drodze woz albo przewoz- ze bede to robil do skutku,
                  chyba ze mnie jakos oswieci i sie odmieni.
                  po prostu behawioralnie sie tego oducze.
                  krok po kroku.
                  moze byc trudno, bo na poczatku moge sie jeszcze
                  bardziej "przyuczac" zamiast oduczac, w czym walnie moze pomoc mi to
                  forum- dlatego zamierzam z niego zrezygnowac- ale z czasem to mi
                  przejdzie.

                  chce sie oczyscic z calego tego gowna i wtedy moze przestane pic-
                  czysty i dziewiczy. tak, mozna sie smiac, ale chce miec satysfakcjem
                  ze w mojej trzezwosci nie ma ani jednego najmniejszego ziarna tego
                  terapeuty i systemu.

                  Tyle.



                  chyba ze nie o to chodzilo.
                  • aaugustw Re: klasyczne ciagi 03.09.07, 17:52
                    addicted11 napisał:
                    > chce sie oczyscic z calego tego gowna i wtedy moze przestane pic-
                    > czysty i dziewiczy. tak, mozna sie smiac, ale chce miec
                    satysfakcjem ze w mojej trzezwosci nie ma ani jednego najmniejszego
                    ziarna tego terapeuty i systemu. Tyle. chyba ze nie o to chodzilo.
                    _________________________________________________________________.
                    A co z tego, ze nie o to chodzi... - Masz przynajmniej zajecie na
                    cale swoje zycie...!
                    A... ;-))
                    • deoand Re: klasyczne ciagi 04.09.07, 17:22
                      moze byc trudno, bo na poczatku moge sie jeszcze
                      bardziej "przyuczac" zamiast oduczac, w czym walnie moze pomoc mi to
                      forum- dlatego zamierzam z niego zrezygnowac- ale z czasem to mi
                      przejdzie.

                      Addi czyzbys naprawde postanowił przerwać picie ...

                      to wtedy faktycznie rezygnacja z forum gdzie oprocz paru
                      nicków pozostałe podtrzymuja sie wzajemnie aby spokojnie pić ..

                      czego dobitnym przykładem jest uwielbienie dla ciebie addi

                      jest świetnym pomysłem czyli powiedzeniem A

                      a kiedy powiesz B czyli przestaniesz pić ...

                      ???????????????

                      deo
                      • aaugustw Re: klasyczne ciagi 04.09.07, 18:18
                        deoand napisał:
                        > Addi czyzbys naprawde postanowił przerwać picie ...

                        > ...wtedy faktycznie rezygnacja z forum gdzie oprocz paru
                        > nicków pozostałe podtrzymuja sie wzajemnie aby spokojnie pić ..
                        > czego dobitnym przykładem jest uwielbienie dla ciebie addi
                        ____________________________________________________________.
                        Co Ty Deo? Jezeli Addi przestanie pic, wtedy zanikna uczucia
                        uwielbienia, znikna z tej planety butelki, szczury i myszy..!
                        Ja jestem TU na FU, bo i oni sa TU...- Bez nich bylbym tylko "oni"!
                        A... ;-))
                        • addicted11 Re: klasyczne ciagi 04.09.07, 20:27
                          Nie pamietam ani jednego slowa wsparcia dla mojego picia, nie wiem
                          skad sie wziely te slogany ale sa to takie tanie chwyty, aby
                          obrzydzic owym "innym" addicteda, a forumowiczom obrzydzic innych.
                          na tej samej zasadzie ostatnio kaczynski powiedzial, ze giertych to
                          przywodca PO.Ale ci "inni" to nie motloch wyborczy tylko
                          intelektualny kwiat forum ktory nie da sie tak tanio podejsc.

                          Jednye wyrazy wsparcia otrzymalem od tranzyta, ale tez
                          niejednoznaczne- patrz ponizej, tranzyt po prostu chce miec kopnac w
                          dupe zebym sie znalazl nizej niz on i on mogl pic swobodnie,
                          przejrzalem go zgnilego lisica dawno:)
                          No najwieksze wsparcie to otrzymalem od rauchen i Augusta, ktorzy
                          juz wiele razy na powaznie napisali ze jam nie alkoholik.

                          Kiedys pamietam forumowy zgadywacz telepat czyli jaras napisal, ze
                          ja jestem na forum po to, aby uslyszec ze nie jestem alkoholikiem i
                          mge pic. ALe ze na pewno tego nie uslysze, chyba ze od pijakow.

                          Tak zakrecilem tym wszystkim, ze o moim niealkoholizmie najbardziej
                          gorliwie zapewniaja mnie najskrajniejsi ekstremisci- rauchen i
                          august, nawet deo cos przebakiwal, choc ostatecznie postawil na
                          metode "wmawianie poczucia winy".

                          Ja to jestem jednak prawdziwy alkoholik manipulant, addi rusza
                          sznurkiem i rauchen ups ups skacze:):):)

                          rauchen, buziaki
                          • aaugustw Re: klasyczne ciagi 04.09.07, 20:32
                            addicted11 napisał:
                            > Nie pamietam ani jednego slowa wsparcia dla mojego picia...
                            ____________________________________________________________.
                            Zebys Ty pil, ale tyle co Ty pijesz przez caly dzien, tyle ja
                            rozlewalem podczas pierwszego podniesienia...!
                            (nie mowie tu o podniesieniu w Kosciele).
                            A...
    • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 20:29
      wiec generalnie- zgodnie z teza Jarasa- uslyszlaem to co chcialem,
      najtwardsi alkoholicy powiedzieli mi, ze nie jestem alkoholikiem i
      moge pic- misja wlasciwie moglabybyc zakonczona, ale teraz

      nie odchodzac z forum!

      udowodnie, ze misja nie na tym polegala
      hahaha
      • aaugustw Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 20:34
        addicted11 napisał:
        > wiec generalnie- zgodnie z teza Jarasa- uslyszlaem to co chcialem,
        > najtwardsi alkoholicy powiedzieli mi, ze nie jestem alkoholikiem i
        > moge pic- misja wlasciwie moglabybyc zakonczona, ale teraz
        > nie odchodzac z forum! udowodnie, ze misja nie na tym polegala
        > hahaha
        _____________________________________________.
        ?????????????? - Oho ho... AA...
        A...
        • hwast1 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 21:07
          Wprawdzie jestem tu dość świeży ale..........
          po przeczytaniu większości postów Addiego, autorytawnie i
          nieodwołalnie stwierdzam.
          Addi alkoholikiem jest. !!!!!
          • aaugustw Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 21:12
            hwast1 napisał:
            > ...autorytawnie i nieodwołalnie stwierdzam. Addi alkoholikiem
            jest. !!!!
            _________________________________________________________________.
            Czy nie jestes przypadkiem tym terapeuta, ktory leczyl Addica...!?
            A...

          • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 21:16
            hwast1 napisał:

            > Wprawdzie jestem tu dość świeży ale..........
            > po przeczytaniu większości postów Addiego, autorytawnie i
            > nieodwołalnie stwierdzam.
            > Addi alkoholikiem jest. !!!!!


            po czem wnosisz?
          • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 04.09.07, 23:09
            hwast1 napisał:

            > Wprawdzie jestem tu dość świeży ale..........
            > po przeczytaniu większości postów Addiego, autorytawnie i
            > nieodwołalnie stwierdzam.
            > Addi alkoholikiem jest. !!!!!


            scierwiak rozpleniony, hwascisko zasrane w wysuszonych krzaczorach,
            hwast plast w dupe, hwasty do ognia i na dym przerobic!

            poszedl do piekla! w dupe klepany slugusie islamskich alfonsow,
            meblu stajenny, Ty obdlubany fragmencie trumny sosnowej, wylinialy
            psie z talerza, ty hwascie niedopielony, poszla won!

            ku.., jakby ktos olbrzymowi golil brode z drutu!
            ja pie.., kretyn goli trawnik golareczka na kiju!
            • aaugustw Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 05.09.07, 14:24
              addicted11 napisał:
              > scierwiak rozpleniony, hwascisko zasrane w wysuszonych
              krzaczorach, hwast plast w dupe, hwasty do ognia i na dym przerobic!
              > poszedl do piekla! w dupe klepany slugusie islamskich alfonsow,
              > meblu stajenny, Ty obdlubany fragmencie trumny sosnowej, wylinialy
              > psie z talerza, ty hwascie niedopielony, poszla won!
              > ku.., jakby ktos olbrzymowi golil brode z drutu!
              > ja pie.., kretyn goli trawnik golareczka na kiju!
              _____________________________________________________.
              Dawno nie czytalem takiej dzwiecznej poezji ujmujacej
              stargane serce alkoholika... - Przypomina sielanke
              wiejskich zagrod i kolyszacych sie na wietrz zielonych
              sukni na lakach...
              A... ;-))
            • tenjaras Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 05.09.07, 16:57
              spodobała mi się ta wizja Twojego odejścia z forum Addi - ale wiem,
              że nie potrafisz wytrwać w postanowieniu...

              nie zrozumiałem po czym wnioskują niektórzy, że Ty wytrzeźwiejesz i
              odejdziesz... ja mam wrażenie, że czas spędzany w pubach nie pozwoli
              Ci na pisanie

              może nie wrażenie, a nadzieje, bo pierd... tak, że nie ma tu po co
              wchodzić, wszędzie Twoje smutki

              to co opisałeś o swoim piciu w wieku 30 lat, ja przerabiałem w wieku
              16, zapewniam Cię, że miało to wpływ na mój alkoholowy upadek i
              Ciebie to nie ominie, choćbyś nie wiem jak myślał, że to ominiesz -
              tego się nie omija myślą, a wytrwałą abstynencją - którą podobnie
              jak Ty, samą w sobie, uważam za nudę

              lubię alkohol - dzięki niemu spotykam wartościowych ludzi, a
              bezwartościowych odchodzą
              • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 05.09.07, 18:06
                tenjaras napisał:

                >
                >
                > nie zrozumiałem po czym wnioskują niektórzy, że Ty wytrzeźwiejesz
                i
                > odejdziesz... ja mam wrażenie, że czas spędzany w pubach nie
                pozwoli
                > Ci na pisanie


                moze tak byc
                >
                > może nie wrażenie, a nadzieje, bo pierd... tak, że nie ma tu po co
                > wchodzić, wszędzie Twoje smutki



                to ze wszedzie to sie zgodze, ale ze same smutki to nie wiem, twoich
                wpisow nie nazwalbym zbyt wesolymi.
                >
                > to co opisałeś o swoim piciu w wieku 30 lat, ja przerabiałem w
                wieku
                > 16,


                ?

                na pewno?
                na pewno miales na koncie terapeute, ktory chcial z ciebie zrobic
                maks chorego czlowieka?
                na pewno w tym wieku cos chciales zrobic ze swoim piciem ale nie
                taka metoda jak ci ktos narzucal?
                czy raczej byles beztrosko pijacym gosciem, ktory moze mial
                przeblyski ze za duzo pije, ale do zgloszenia sie na terapie to mial
                jeszcze baaaaardzo daleka droge.




                zapewniam Cię, że miało to wpływ na mój alkoholowy upadek i
                > Ciebie to nie ominie, choćbyś nie wiem jak myślał, że to ominiesz -



                prorok sie znowu odzywa.
                skad to wiesz moge zapytac?

                >
                • aaugustw Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 05.09.07, 18:17
                  addicted11 napisał:
                  > prorok sie znowu odzywa.
                  > skad to wiesz moge zapytac?
                  _________________________________________________________.
                  Addi, ja Tobie odpowiem, bo z Toba to jest tak, jak z tym
                  baca, ktory siedzal na galezi wysokiego drzewa i obcinal
                  ja od ie trwalo strony pnia...
                  Przechodzacy turysta (z FU), powiedzial mu: "Baco spadniecie".
                  Baca na to: "Eee tam..." Nie trwalo dlugo i faktycznie, po
                  przepilowaniu galezi baca zlecial razem z nia.
                  Zdazyl tylko jeszcze powiedziec: "Prorok jaki, cy co...!?
                  A... ;-))
                  • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 06.09.07, 02:33
                    Addi, ja Tobie odpowiem, bo z Toba to jest tak, jak z tym
                    > baca, ktory siedzal na galezi wysokiego drzewa i obcinal
                    > ja od ie trwalo strony pnia...
                    > Przechodzacy turysta (z FU), powiedzial mu: "Baco spadniecie".
                    > Baca na to: "Eee tam..." Nie trwalo dlugo i faktycznie, po
                    > przepilowaniu galezi baca zlecial razem z nia.
                    > Zdazyl tylko jeszcze powiedziec: "Prorok jaki, cy co...!?
                    > A... ;-))


                    ja to widze raczej tak:
                    matka mowi dziecku " pojdziesz do szkoly plastycznej a potem na
                    akademie sztuk pieknych@.
                    dziecko mowi" ale mamo, ja nie lubie plastyki, nie mam talentu"
                    matka mowi" ja wiem lepiej na czym ty sie znasz i co lubisz".

                    No i potem sfrustrowany absolwent ASP wini matke za wszystkie bledy.

                    A mogloby byc takk pieknie- syn idzie gdzie chce, jak mu sie uda to
                    sukces zawdziecza sobie, a jak mu sie nie uda to nie moze nikogo
                    winic.
                • tenjaras Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 05.09.07, 19:05
                  > na pewno?
                  > na pewno miales na koncie terapeute, ktory chcial z ciebie zrobic
                  > maks chorego czlowieka?
                  > na pewno w tym wieku cos chciales zrobic ze swoim piciem ale nie
                  > taka metoda jak ci ktos narzucal?
                  > czy raczej byles beztrosko pijacym gosciem, ktory moze mial
                  > przeblyski ze za duzo pije, ale do zgloszenia sie na terapie to
                  mial
                  > jeszcze baaaaardzo daleka droge.


                  ani przez myśl mi nie przeszło, że robie coś złego, że sobie
                  szkodzę, marzyłem o tym, że za kilka lat dopiero sobie popiję - bez
                  skrępowania, jak prawdziwy facet, bo jako małolat byłem ciągle pod
                  kontrolą

                  przy 19-20 miałem delirium, ale potrzebowałem jeszcze wielu lat
                  upodlenia, które Ty możesz sobie zaoszczędzić, jak taka będzie Twoja
                  wola, bo możesz wybierać, wiesz, że możesz - ja nie mogłem
                  • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 06.09.07, 02:40
                    tenjaras napisał:


                    > ani przez myśl mi nie przeszło, że robie coś złego, że sobie
                    > szkodzę, marzyłem o tym, że za kilka lat dopiero sobie popiję -
                    bez
                    > skrępowania, jak prawdziwy facet, bo jako małolat byłem ciągle pod
                    > kontrolą



                    widzisz, moja sytuacja byla zupenie inna.
                    mialem wyrzuty sumienia, poczucie winy w sytuacji, gdy nikt inny by
                    nie mial. walczylem z piciem choc nie bylo jeszcze z czym walczyc- a
                    ta walka w picie mnie wpedzala.
                    ja mialem zbyt duza a nie zbyt mala swiadomosc, mam dosc zbyt duzej
                    swiadomosci.
                    >
                    > przy 19-20 miałem delirium, ale potrzebowałem jeszcze wielu lat
                    > upodlenia, które Ty możesz sobie zaoszczędzić, jak taka będzie
                    Twoja
                    > wola, bo możesz wybierać, wiesz, że możesz - ja nie mogłem
                    >



                    jak to nie mogles?
                    tak samo mogles jak ja, miales nawet latwiej bo mogles isc na
                    terapie i ja polubic, ja juz jestem po, nie polubilem, musze liczyc
                    na siebie, przy pelnej swiadomosci i odpowiedzialnosci za swe czyny.

                    nie zapomnij, ze to kolo sie kreci od tysiacleci- to nie tak, ze 30
                    lat temu nikt nie wiedzial, czym jest alkoholizm- owszem bylo
                    wieksze przyzwolenie a nawet moda, ale objawy kaca, przepicia czy
                    utrata pracy lub domu prze alkohol byla dokladnie taka sama.

                    mnie naprawde przeraza to co ciagle czytam- jak kolejne znane osoby
                    laduja na odwykach ( pisze o znanych ale to samo dotyczy nie znanych
                    tylko o ich nikt nie pisze)
                    i po nich zupelnie zjezdzaja w dol, oczywiscie najlatwiej zwalic
                    wine na nich i powiedziec, ze gdyby nie terapia byloby jeszcze
                    gorzej- bo tego nie sposob udowodnic.

                    uwazam, ze w takiej sytuacji udawanie slepego, udowadnianie wlasnej
                    wielkosci i mocy jest buta bez precedensu. na oczach calego swiata.
                    • ela_102 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 06.09.07, 08:38
                      A cóż ta terapia ma za moc?
                      Mi zaledwie pomogla zrozumiec czym jest "alkoholizm" i jaki mial
                      przebieg w moim zyciu...
                      wszystko zaczęlo sie od momentu...ktorego ty jeszcze nie
                      doswiadczyles ...od uwierzenia ze ONI maja racje...

                      Strach w ktorym zyjesz...ciagle sledzenie upadkow innych
                      ludzi...znanych ...czy nie znanych...nie sprzyja zobaczeniu tych
                      ktorym sie udaje...w dodatku bez wiekszego trudu..

                      Ja jestem takim czlowiekiem...
                      Strach opuscil mnie po dwu latach abstynencji...
                      W dalszej terapii nie leczylam juz alkoholizmu...ale "pwodody" dla
                      ktorych w niego wpadlam...
                      Dzis rozumiem te przyczyny...rozbroilam je...nie ma takiego powodu
                      dla ktorego chcialabym sie napic...

                      wijesz sie jak piskorz w przereblu...
                      zal mi Ciebie...bo widze w tym siebie sama z przed lat...
                      a z drugiej strony ciesze sie...bo juz mam inaczej...

                      czego i Tobie Adi zycze ;-)warto :-)
                    • tenjaras Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 06.09.07, 09:01
                      > jak to nie mogles?
                      > tak samo mogles jak ja, miales nawet latwiej bo mogles isc na
                      > terapie i ja polubic, ja juz jestem po, nie polubilem,

                      no cóż... wychowałem się w warunkach, które wskazywały, że wszystkie
                      te sprawy, które się ze mną dzieją to norma, dlatego nic nie
                      podejrzewałem, nawet wierzyłem, że buduję sobie lepsze życie niż Ci
                      wśród których się wychowałem

                      też jestem po terapii i też jej nie polubiłem - myślisz, że
                      hasło "orka po betonie" to miłosny jęk rozkoszy? powiedz to swojej
                      kochance, a sam się przekonasz...

                      musiałem, miałem - zwał jak zwał - upaść, by powstać i powiem Ci, że
                      upadek to pół biedy, sam przychodzi, ale powstać z ziemi jest
                      naprawdę trudno, zapytaj Eski lub janulodz, po co (dlaczego to łatwo
                      się domyśleć) nie podjęli tego procesu, zerknij w lustro i powiedz
                      sobie czy chcesz jeszcze raz przechodzić to, co się działo podczas
                      Twoich spotkań z terapeutą - a tak przyjemnie jak ostatnio już nie
                      będzie

                      i kto wie, czy będziesz mieć taką szansę w ogóle...

                      poczytaj tu tranzyta - chop dzielnie wiosłował w swojej łódeczce i
                      gdy tylko przyszła chwila by dać ulgę rękom, usta zrobiły swoje...
                      a obok tratwa, na której wielu znalazło schronienie i nie musi
                      machać wiosełkami, nie musi się dusić i wypierać problemów, może je
                      rozwiązać - ale nikt tego nie robi za kogoś

                      tak samo terapia alkoholowa - nie leczy, a uświadamia, każdemu jest
                      trudno przyjąć pozycję życiowego śmiecia, ale doświadczenie milionów
                      alkoholików mówi, że nie ma innej drogi do trwałej trzeźwości,
                      trzeba przyznać się przed sobą, że się zeświniło i że ma się chęć
                      wyjść z tego, wtedy dopiero można się rozejrzeć co z tym zrobić -
                      nie samemu, bo samemu to się do tej pory sobie radziło i efekt się
                      już ma, teraz przychodzi na dopuszczenie mądrości innych (2 Krok AA)
                      lub pochylenie czoła przed terapeutą czy psychologiem, znawcą
                      problemu alkoholowego

                      i dopiero teraz dopiero następuje konfrontacja z prawdą, jeśli ktoś
                      myśli, że samo przyznanie się do problemu uzdrawia to grubo się myli
                      i jeszcze sporo przed taką osobą...

                      ja się przeorałem, być może to pranie mózgu, ale dziś myślę o sobie
                      jak o dobrym człowieku, który ma szansę na bardzo fajną przyszłość i
                      przekonuję się o tym sam i otaczający mnie klimat życia - bez żadnej
                      chemicznej regulacji
                      • janulodz Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 06.09.07, 09:57
                        jaras, jaki ja miałem podjąć proces?
                        I w czym twój sposób jest lepszy od mojego?
                        Masz jeszcze problem z alkoholem?
                        Ja miałem pięć lat temu, kiedy postanowiłem przestać pić.
                        Teraz jestem trzeźwy.
                        I nikomu nie czapkowałem.
                        Możesz to objąć swoim rozumem?
                        • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 06.09.07, 10:22
                          Do Eli:

                          nie pierwsza juz wymawiasz to zaklecie "przypominasz mi siebie
                          sprzed lat" oraz "strasznie cierpisz bo nie chcesz terapii/AA"

                          To pierwsze jest sposobem na dowartosciowanie wlasnej drogi, na
                          dodatek naciaganym- bo nie wierze, bym przypominal kogokolwiek
                          sprzed lat, za malo o mnie wiesz by tak mowic.

                          To, ze niektorzy w koncu "zlamali sie" i dla nich ten, kto nie hce
                          tego zrobic jest dla nich nimi samymi sprzed lat jeszcze nie
                          upowaznia do takich stwierdzen.

                          Tu dotykamy slow Jarasa- o tym, ze zostac smieciem to jedyna droga.
                          Juz nie bede mowil o tej jedynosci rzekomo wspartej milionami
                          doswiadczen, bo to jaka to jedynosc, jakie miliony i tak dalejk to
                          temat przerabiany wielokrotnie.
                          Ale odniose sie do dsmaej kocepcji- otoz ja nie jestem smieciem, tym
                          bardziej nie wiem wiec, dlaczego mialbym nim na sile zostawac?

                          Jesli mialbym stwierdzic taki "fakt" to nie da sie- bo po prostu tak
                          nie uwazam. Oczywiscie, mam w sobie potencjal smiecia jak kazdy
                          obywatel swiata- ale poki co nim nie jestem, wiec nie moge sie za
                          niego uznac.
                          A jesli mialbym uznac sie za niego "na zapas" bo tak ktos tam zrobil-
                          no coz, nie przekonuje mnie ta koncepcja.
                          Uznalem sie za smiecia wlasnie po terapii- i bardzo to odcierpialem.
                          Nie chce tak wiecej.
                          Moim problemem przed terapia bylo wlasnie to, ze ja nieswiadomie-
                          mimo ze nie bylem smieciem to sie za niego uwazalem.
                          Czymze innym jest niskie poczucie wartosci, poczucie przegranej,
                          poczucie czarnej przyszlosci?

                          Bylem nadmiernie lojalny, nie potrafilem sie bronic bo myslalem, ze
                          na to nie zasluguje. to bylo wlasnei smieciowanie. doprowadzilo mnie
                          do zazywania lekow antydepresyjnych i niemal samobojstwa z
                          bezradnosci.

                          Nie pojmuje kompletnie i nigdy nie pojme koncepcji bycia smieciem.

                          Jedyny sens, jaki widze w takiej koncepcji, to koncepcja religijna-
                          ze jako czlowiek- stota niedoskonala, jestem smieciem przy Panu
                          Bogu, ale wtedy musialbym uznac, ze smieciem jest kazdy z nas.

                          Zapewne ni e o to chodzi |Jarasowi, bo on uwaza ze to ja musze uznac
                          sie za smiecia- a inni ludzie? "nie porownuj sie".


                          Dziekuje za takie terapie.
                          Dzieki slowom Jarasa zapalila mi sie kolejna lampka w temacie-
                          dlczego nie udala sie moja terapia. Przez niechec do uznania sie za
                          smiecia.

                          OK, moze komus taka droga odpowiada, moze komus pomogla.
                          W koncu byli na swiecie umartwiacze, asceci, ale to nie dla mnie.


                          Moj cel jest dokladnie odwrotny i udaje mi sie stopniowo realzowac-
                          uznanie, ze nie jestem gorszy od innych, ze mam takie samo prawo
                          glosu, do szczescia, ze w pracy nie musze pracowac wiecej niz inni
                          albo byc lojalny bardziej niz inni.


                          Najwieksza lekcja moich ostatnich lat, ktora rozwijam, to jest w
                          skrocie taka: mam prawo w pewnych sytuacjach powiedziec komus
                          s p i e r d a l a j.



                          • ela_102 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 06.09.07, 17:32
                            Niby do mnie ...a nie do mnie :-)
                            To na czym skupiles sie po moim wpisie mnie nie dziwi...
                            napewno nie skupiles sie na istocie tego co chcialam ci przekazac...

                            czuje bezsens swoich do ciebie slow...wiec poprzestane na tym...

                            zawsze mowie ze mam ogrom ciekawszych zajec niz tlumaczenie komus
                            ze ...po nocy nastepuje dzien...a potem znowu przychodzi noc...

                            Twoje slowa to splot dziwnych nic nie znaczacych slow...lub mowiac
                            po ludzku...belkot...ktorego skutecznie unikam juz od kilku
                            lat...nie dlatego ze sie go obawiam...ale dlatego ze wole w to
                            miejsce czytac lub sluchac ludzi ktorzy przekazują mi istotne dla
                            mnie tresci...jest ich taki ogrom iz moge sie jedynie obawiac ze nie
                            zdarze wysluchac i wyczytac ich wszystkich...to jest moje prawo
                            wyboru...ty z cala pewnoscia nie nalezych do tych osob:-)

                            Jak mi mowi jedna osoba ze jestem "świnia" to sie nie przejmuje...
                            Jak mi kilka osob podaje te sama informacje na moj temat...to
                            zaczynam przypuszczac ze "cos" w tym jest...nawet gdy jest to dla
                            mnie szalenie niewygodne...:-)..patrze w lustro i zauwazam "ryjek
                            swini"..;-)

                            jak jestem chora na raka...rozpatruje wszystkie mozliwe sposoby
                            leczenia...rokowania...i wybieram opcje leczenia ...bo zakladam ze
                            chce zyc...
                            jesli nie zalezy mi na zyciu...odrzucam proponowany mi przez lekarzy
                            sposob leczenia...uznajac go za zbyt brutalny...nie chce
                            operacji...nie chce cytostatykow...nie chce nic...pragne aby ktos mi
                            powiedzial ze to sen...koszmar...a jutro obudze sie zdrowa...tylko
                            ze sie nie obudze zdrowa...a juz napewno gdy nie podejme leczenia:-)

                            Napisz jak wyglada Twoj jeden dzien zycia...np.wtorek z wszystkimi
                            tymi szczeliwymi chwilami jakie przezywasz...
                            Ja moze wowczas opisze Ci swoj...np.wtorek:-) porownamy i zobaczymy
                            kto czerpie wiecej radosci z zycia...czynny alkoholik...czy nie
                            pijaca alkoholiczka:-)

                            to jest jedyny temat jaki moglabym z Tobą kontynuowac...
                            tyczacy konkretow...nie tych wszystkich bzdur o ktorych piszesz:-)
                            • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 07.09.07, 00:20
                              OKej, robi sie.
                              Opisze jeden przecietny dzien, dla wiekszej sanosci- taki w ktorym
                              nie pracuje.

                              Budzxe sie okolo 8 rano. Leze, wstaje, biore jakis jogurt i banana,
                              wlaczam TV, czasem wlaczam internet i sprawdzam co tam, czasem nie.
                              Klade sie znow, ogladam TV albo slucham radia, przysypiam i obijam
                              sie do 10- 11. Wstaje, jem sniadanie. Ide nad morze- jak jest cieplo
                              i fajnie- kapie sie, gram w karty z ludzmi, albo tylko gadam. Wracam
                              do domu, czytam gazete, robie obiad, jem go, jedzac go przegladam
                              znowu net, czasem czytam cos. Po obiedzie klade sie, wlaczam jakas
                              plyte i slucham muzyki. Ide na miasto, czasem kupuje jakas plyte,
                              czasem jakis ciuch, czasem nic. Wracam, znow cos czytam, czasem cos
                              pisze, czasem ucze sie grac na pianinie. Wychodze do znajomych, albo
                              spotykam sie z kims, spacer albo jakis film. Czasem jakis koncert,
                              cos w miescie. Wracam do domu roznie, z reguly po powrocie inetrnet,
                              muzyka, czytanie, kolacja. W miedzyczasie co jakis czas papierosy,
                              kawa. Czasem telefon do rodziny, znajomych. Slodycze, przekaski.
                              Czasem jak nie zapomne- nauka jezyka, nauka ekonomii cos tam.

                              I co, bez fajerwerkow co?
                              ALe tez w grzebania w smietniku w planie dnia poki co nie ma.
                              • ela_102 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 07.09.07, 18:03
                                Nie chce tego oceniac...wystarczjaco "nijakie" lub "jakies na sile"
                                Obserwujac jednak twoje wpisy na tym forum i ich czestotliwosc
                                jestem pewna ze w necie siedzisz prawie "bezprzerwy" gdy nie
                                pracujesz;-)
                                Ja obudzilam sie dzis o 5:40 przy boku ukochanego mężczyzny...
                                wstalam radosna i szczeliwa bo dzien za oknem sloneczny i dobrze
                                zapowiadajacy sie...kawka Mk"premium" tym razem bez mleczka...bo
                                wczoraj zapomnialam kupic...maly spor z corka ktora zawsze budzi sie
                                w zlym nastroju...poniewaz jest osoba niepelnosprawna pomagam jej
                                dostac sie do szkoly oddalonej od miejsca w ktorym mieszkamy kolo 3
                                km...idziemy na piechote...wyjasniajac to co powoduje miedzy nami
                                napiecia.Spotykam w szkole jej znajomych przyjaciol...krotkie
                                rozmowy...usmiechy...zauwazam ze Ewa ma jakies klopoty w
                                domu...przyjdzie czas ze z nia o tym porozmawiam...robilysmy to juz
                                nie raz.Wracam tramawajem...musze zrobic zakupy i przygotowac obiad
                                dla rodzinki ktorej gotuje...zarabiajac w ten sposob na "drobne
                                wydatki" Wracam do domu gdzie oprocz cudownego faceta oczekuja mnie
                                dwa psiaki i dwa kotki...spacer z psiakmi...i wszechogarniajace
                                uczucie radosci..spelnienia.10 rano mityng...mam info ze oczekuje
                                mnie tam dziewczyna ktorej mozna pomoc:-)
                                Wokol mnie dzieje sie duzo rzeczy ...widze ludzi ktorzy usmiechaja
                                sie...ale i takich ktorzy placza...dostrzegam jednych i drugich.
                                Widze takich ktorzy sobie radza i takich ktorzy juz bardziej zagubic
                                sie nie mogli...
                                takie tam w kuchni...
                                Powrot corki...wymiana informacji...kwestia matury...ksiazek Pzu...
                                jestem szczeliwa ze moja corka pomimo swej niepelnosprwanosci
                                funkcjonuje jak "zdrowa" osoba...szczeliwa i dumna..
                                obiad...deser...relaks...lekki sen...gosc..
                                czytam "pielgrzyma"...rozwazam i odnajduje tam wiele wspolego z
                                wlasnym "pielgrzymowaniem"...z wlasna droga...
                                wchodze na forum...czytam Adiego...widze ze podejmuje "moja
                                propozycje" z niejaka "niechecia" i poczuciem bezcelowsci siadam i
                                pisze...bo obiecalam ze tak zrobie gdy ten podzieli sie ze mna swoim
                                dniem....wieczor spedze w najblizszymi mi osobami...zebym tylko nie
                                zapomniala nastroic gitary na jutrzejsza probe w tetarze...

                                Naprzeciwko mojego domu stoi smietnik...widzialam dzis tak jak
                                codziennie grzebiacych w nich ludzi...sa mi bardzo bliscy ...jeszcze
                                jeden rok chlania i lazilabym tak razem z nimi...:-)
                                • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 07.09.07, 18:21
                                  Jestes egocentryczka.

                                  Jak juz ustalilismy, ze Addicted caly dzien siedzi w necie, w
                                  przerwach sie nudzi, nikomu nie pomaga i nie budzi sie u oboku
                                  ukochanego faceta- to teraz napisz co z tym dalej zrobic?

                                  MAm takie marne nudne zycie, co na terapie i AA, tak mam rozumiec?

                                  • ela_102 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 07.09.07, 20:58
                                    Jestem egocentryczka :-) dziekuje za komplement:-)

                                    Nic nie ustalilismy...wymienilsmy sie tylko "swoimi dniami"
                                    Po co masz cokolwiek robic ze swoim zyciem? jesli wlasnie takie Ci
                                    odpowiada:-)a jesli chesz cos zmienic to zmieniaj..nie oczekuj
                                    odemnie rad...bo Ci takich nie udziele...

                                    Masz takie zycie jakie sobie tworzysz...
                                    jeden 12 godzin siedzi przy grze komputerowej...drugi w tym czasie
                                    pojedzie z Gdanska do Zakopanego...pojezdzi na nartach wpadnie do
                                    muzeum "Hasiora"...potanczy z przepiekne dziewczyna...pozachwyca sie
                                    nocnym z nia spacerem...i cos zrobi dalej...tego nie wiemy co...
                                    Mozna tak i tak...to tylko kwestia wyboru...

                                    alkoholizm nie stoi na przeszkodzie do czegokolwiek...moge pic...lub
                                    nie pic...to tez kwestia wyboru

                                    terapia jest dla ludzi ktorzy jej chca...

                                    Nikomu nigdy nie bedzie zalezalo na Tobie bardziej od ciebie
                                    samego...czy zalezy Tobie na sobie?

                      • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 06.09.07, 10:34
                        jeszcze jedno
                        zdanie "jesli ktos mysli, ze samo przyznanie sie do problemu
                        uzdrawia".

                        Otoz ja nigdy tak nie myslalem- to byl jedyny powod, dla ktorego
                        wiele lat nie probowalem nawet odstawiac alkoholu. Intuicyjnie
                        wiedzialem, ze to nic nie da. Ze to we mnie jest problem a nie w
                        alkoholu.


                        A wlasnie na terapii mi udowadniano, ze ja nie mam problemow, ze
                        problemy to preteksty a wszystko przez alkoholizm, z poczatku
                        uwierzylem w to- bo pewnie chcialem w to uwierzyc.
                        Pomyslalem sobie " o kurcze, to ja myslalem ze to niewykonalne, a tu
                        wystarczy nie pic".
                        Spodobalo mi sie to- droga na skroty.

                        Uznalem wtedy, ze gadki o "orce po betonie" to taka pijacka
                        kokieteria- tak mowia zeby nie pomysleli, ze samo przyszlo ( bo jak
                        samo przyszlo no to nie ma zaslugi alkoholika, a on
                        przeciez "trzezwieje")

                        Okazalo sie jednak, ze dziwnym trafem trzeba przerobic cala swoja
                        osobowosc, sposob myslenia, nastawienie do swiata- czyli okazalo sie
                        ze jednak mialem racje, ze rzucenie picia to nic, to nawet dobry
                        wstep nie jest.

                        ale jak tu pracowac nad osobowoscia?
                        czytajac o pokorze? o wyzwalaczach? teorie nawrotow w kolko?
                        historie o jasiu co nie chcial sie spuscic z drezwa, ogorku
                        kiszonym, ruchomych schodach?

                        Ze tak zapytam- co ma piernik do wiatraka?


                        no to uslysze, ze najpierw musze to "pojac" oraz uznac swoja
                        bezsilnosc i oddac sie Sile Wyzszej
                        a moze za 10 lat jak sie nauczye to wezme sie nieco za cos tam z
                        charakterem nie tak.

                        tysiac warunkow wstepnych.

                        10 lat?
                        Ja nie moge czekac 10 lat, ja nie chce czekac nawet 10 miesiecy,
                        chce zaczac tu i teraz.
                        Wole ryzyko, ze sie potkne i wpadne w picie- choc dzi juz wiem, ze
                        ryzykow bylo wyolbrzymione celowo- ale wole to ryzyko i prace nad
                        soba niz brak tego ryzyka i brak pracy nad soba.

                        Po prostu- nie zrozumielismy sie i tyle.


                        • janulodz Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 06.09.07, 10:50
                          Ja tam po troszę ich rozumiem. Te lata "orki", setki godzin na terapiach i mitingach, prace domowe, przyznawanie się wbrew sobie do śmieciarstwa, przerabianie osobowości, pokora, strach przed nawrotem, dupościsk, kroki, nauki.............
                          A tu nagle ktoś im mówi, że można inaczej.
                          No to po prostu tylko siąść i płakać.
                          Albo iść w zaparte.
                          • aaugustw Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 06.09.07, 21:47
                            janulodz napisał:
                            > A tu nagle ktoś im mówi, że można inaczej.
                            ___________________________________________.
                            Zdradz nam te tajemnice - palancie...!
                            A... ;-)))
                      • aniolparys Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 07.09.07, 00:23
                        tenjaras napisał:

                        >upadek to pół biedy, sam przychodzi, ale powstać z ziemi jest
                        >naprawdę trudno, zapytaj Eski lub janulodz, po co (dlaczego to łatwo >się
                        domyśleć) nie podjęli tego procesu

                        W jakiś tam sposób czuję się w mojej trzeźwości podobny do wymienionych przez
                        Ciebie osób. Dlatego odbieram, że Twoja wypowiedź dotyczy także mnie. Nie
                        potrafię jednak jej zrozumieć.
                        Wyjaśnij mi, zwykłemu facetowi, zacytowany fragment. Odpowiedz proszę (całkiem
                        poważnie się pytam):
                        1. Jakiego procesu nie podjęli janulodz i Eska?
                        2. W czym się to u nich objawia?
                        3. Dlaczego, wg. Ciebie, korzystne dla nich byłoby podjęcie tego procesu?
                        4. Dlaczego (wg. Twoich domysłów) nie podjęli oni tego procesu?
                        5. Po co tego nie zrobili (wyczuwam sugestię, że masz co do tego podejrzenia).

                        Myślę, że jeżeli masz coś do przekazania, potrafisz to zrobić w sposób
                        zrozumiały dla odbiorcy wiadomości.
                        • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 07.09.07, 00:36
                          Ha ha typowe, najpierw stworzenie faktu- uzurpacja kompletna- ale
                          odpowiednio ustawia dyskusje- czyli stwierdzenie Upadku.
                          Jakiego upadku?Z jakiej wysokosci? Na jaki poziom?
                          Nie wiadomo.
                          Najlepiej pozostawic domysl- a w domysle "nisko".

                          potem juz dyskutujemy o fakcie- czyli dlaczego nie powstali, upadek
                          juz jest faktem.
                          • aniolparys Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 07.09.07, 06:15
                            Addi. Nie ubiegaj faktów.
                            W pierwszym odruchu też myślałem, że o to chodzi. Ale odrzuciłem jako dość
                            absurdalne.
                            Teza, że na podstawie tego co pisze np. Eska można stwierdzić, że jest ona
                            kobietą upadłą wydaje mi się (oględnie mówiąc) trudna do udowodnienia.
                            Chyba, że o upadku świadczy to, że jest się innym, niż oceniający. Ale to
                            zupełnie inne kalosze, z którymi chętnie podyskutuję ;-)
                            • tenjaras Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 07.09.07, 08:57
                              sam upadek w alkoholiźmie, to nic innego jak uznanie, że alkohol
                              mnie pokonał - choć niektórzy lubią nadbudowywać tę prostą sprawę,
                              wiele jest mitów o alkoholikach , ale tak naprawdę to w czyim
                              interesie jest rozbrajanie bzdur na temat alkoholizmu?
                        • tenjaras Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 07.09.07, 09:24
                          to są dość trudne pytania, odpowiedzi niekoniecznie odnoszą się do
                          tych osób i wynikają jedynie z mojego doświadczenia, odczuć i
                          przemyśleń - zdaję sobię sprawę z mojej omylności

                          ogólnie wyjaśnię na czym bazuję - życiem człowieka rządzą dwa prawa,
                          strachu albo miłości

                          uważam, że wymienieni przez nas uczestnicy tego forum i kilku
                          innych, kierują się właśnie strachem

                          boją się podjąć próbę rozliczenia z przeszłością, choć wszystkie
                          znaki na ziemi i niebie mówią, że bez takiego gestu wszelkie próby
                          wkraczania w przyszłość nie powiodą się w pełni, a nawet poniżej
                          minimalnych oczekiwań - od wieków ludzie to wiedzą

                          brak akceptacji swojego alkoholizmu promieniuje u nich zachowaniem,
                          brakiem tolerancji i akceptacji rzeczywistości takiej, jaką ona
                          jest, trwają w bajce, systemie iluzji czy zaprzeczeń, trudno im się
                          pogodzić z kimś innym

                          akceptacja swojej osoby w pełni i rozliczenie się z przeszłością
                          powoduje uwolnienie, stwarza możliwości i wiarę w przyszłość,
                          pozbawia lęku, potrzeby walki, węszenia spisku

                          nie podjęcie tego typu działań, na swoją korzyść, wydaje się być
                          kierowane potrzebą zachowania dawnego, starego i znanego, statusu
                          życia, odrzuceniem nowego, nieznanego i istniejącego poza kontrolą

                          są trzy typy alkoholików - pijący, niepijący i nieżywi, kwestia do
                          których chce się przynależeć i jak (w sensie jakości)

                          czytam i zdaje sobie sprawę, że to tylko literki, nie zawsze czytamy
                          to, co chce nam przedstawić piszący - to naprawde trudna sztuka

                          wychodze z założenia, jak by to było, gdybym ja tak pisał, jak
                          czytam, inaczej mówiąc, czytając reaguje na siebie takiego jak
                          rozumiem piszącego, co by było ze mną, jakbym tak miał
                          • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 07.09.07, 14:54
                            Nie bardzo pojmuje, jak ma wygladac "rozliczenie z przeszloscia"
                            ktorego nie wykonali wymienieni.
                            To pusty slogan.

                            Czy chodzi o rozliczenie grzechow? Zla?
                            zeby rozliczyc zlo najpierw trzeba je popelnic- nie wiem, co takiego
                            popelnil a nie rozliczyl Janu czy Eska.
                            Pisali o pewnych zwiazanych z nalogiem sprawach i ich zamknieciu,
                            przeproszeniu rodziny itp.
                            Nie umiem sie domyslisc, czego jeszcze nie rozlczyli. Czyzbym mial
                            sie domyslac, ze jako alkoholicy musieli krasc czy cos gorszego i
                            teraz to taja?

                            No chyba ze chodzi o rozliczenie typu: dotad zylem bez Boga, zle
                            szlo, teraz musze wyciagnac wniosek- skoro bez Boga nie wyszlo musze
                            z bogiem.
                            Albo cos w tym stylu?
                            Bo nie mam innnego pomyslu.



                            • aaugustw Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 07.09.07, 16:08
                              addicted11 napisał:
                              > ... albo ...skoro bez Boga nie wyszlo musze z bogiem.
                              > Albo cos w tym stylu? Bo nie mam innnego pomyslu.
                              __________________________________________________.
                              Bo i skad mialoby sie to brac...!?
                              Wlaliscie drobnopijoczki do wanny cwiartke plynu i
                              chcecie sie w niej teraz kapac...!?
                              Jakbys, (np.) narobil wiele esow-floresow wobec swojej
                              rodziny, wobec swojego dziecka, wobec siebie... itd..., itp...
                              Wtedy wzial bys sobie do serca Krok VIII i IX AA i
                              nastapiloby to Twoje "rozliczenie z przeszloscia", albo
                              inaczej zadosuczynienie tym, ktorych sie skrzywdzilo...!
                              A...
                              Ps. o Janu i aniolku nie wspominalem. Oni sa pokrzywdzeni
                              od urodzenia. To zycie powinno ich teraz rozliczyc...! ;-))
                          • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 07.09.07, 14:58
                            jeszcze o tym strachu.
                            strach jest emocja u wielu osob nieracjonalna- nie mozna wiec
                            jej "rozliczyc" tylko zmienic podejscie do zycia albo sie oduczyc.
                            co to ma do rozliczenia - nie wiem.
                            do przemyslenia, owszem, ale rozliczenia?
                            czy tez spieramy sie o etykietki i nazywasz jarasie przemyslenie czy
                            wyciagniecie wnioskow rozliczeniem- aby bardziej duchowo brzmialo-
                            to okej.
                            tylko czego takiego konkretnie nie rozliczyl Janu czy Eska?
                            Czy ja, inni niewymienieni?
                            No nie, wylaczmy mnie, za latwy przyklad, mozn sie czepnac do picia
                            itp.

                            Ale czego konkretnie nie rozliczyl Janu albo Eska, napisz konkrety a
                            nie rzucasz oskarzenia pieknie brzmiace ale nie poparte przykladem.

                            To jakbym ja powiedzial "tenJaras nie jest patriota".

                            • tenjaras Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 07.09.07, 19:47
                              niektórym na pewno wystarczy przemyśleć sprawę, zdążyli zaakceptować
                              swoje położenie zanim przyszło prawdziwe alkoholowe piekło, ale
                              większość alkoholików potrzebuje rozliczenia w sensie uwolnienia się
                              od siebie samych, a to następuje w dwóch aspektach rozliczenia się
                              ze sobą właśnie, jak i światem zewnętrznym, większość z nas nawet
                              nie wie o co chodzi i musi się tego naumieć, albo pozostanie
                              jęczącymi, których tak, addicted, polubiłeś w AA, a tu na forum nie
                              dostrzegasz... choć lgniesz w podobny sposób
                              • janulodz Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 07.09.07, 20:25
                                Przykro mi Jaras, ale ja Twojego smendzenia absolutnie nie rozumiem.
                                Skończyłem z piciem. Wytrzeźwiałem. Spłaciłem długi. Odbudowałem dawne dobre reację z córka. Żona mi wybaczyła i jest ze mnie dumna, że "wróciłem" i to na dokładkę "sam". Mam pracę, cieszę się życiem, nie mam głodów alkoholowych, czytam, pogłebiam swoje wiadomości zawodowe i te, które mnie interesuja. Czynnie wypoczywam na działce, buduję, remontuję, uprawiam. Wędruję po górach, łowię ryby, chodzę na grzyby. Pomagam potrzebującym, biorę czynny udział w FU, udzielam porad zawodowych poza godzinami pracy na forum specjalistycznym i w realu. Utrzymuję kontakty towarzyskie z dużym gronem przyjaciół i znajomych. Rozliczyłem się z przeszłością, nie zostawiłem spalonych mostów. Zamknąłem tamten rozdzial i żyję pełnią życia.
                                Czego nie robie
                                Nie chodzę na terapie, mityngi, spotkania AA. Nie jeżdżę na zloty, pielgrzymki, festyny związane z uzależnieniami. Nie Orzę Betonu, nie rozdrapuję przeszłości, nie czytam WK, nie recytuję 12 kroków, nie wierzę w SW, nie praktykuję zadnej religii, nie chodzę na nabożeństwa, co najwyżej zwiedzam, lu odwiedzam śwoiątynie różnych wyznań z okazji uroczystosci, badź z ciekawości.
                                Na koniec Ci powiem, że jak Cię czytam to dochodzę do wniosku, że miałeś i masz smutne życie.
                                Różnimy się tym, że ja tylko miałem.
                                I to w ostatnim samobójczym i niszczycielskim okresie ok 5 lat, kiedy osiągnąłem swoją alkoholową nirwanę.
                                Nie piję prawie 5 lat
                                Niepicie jest fajne
                                • ela_102 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 07.09.07, 21:18
                                  Janu...jakbys wytrzezwial...wiedzialbys ze kazdy ma "inaczej"i
                                  dalbys innym prawo do "innosci"...wyczytywanie tresci ktorych nie ma
                                  w tekscie tez nie nalezy do "trzezwych" zachowan...to tylko Twoja
                                  interpretacja...nic wiecej:-)

                                  czlowiek szczesliwy jakim "mienisz" sie tutaj byc...nikomu nie stara
                                  sie udowodnic ze rzeczywiscie jest szczesliwy...a juz napewno nie
                                  robi tego "dyskwalifikujac" poczucie szczescia innych ludzi...

                                  Komu starasz sie to udowdnic?
                                  Tym ktorych tak naprawde to nie obchodzi?
                                  Czy sobie?
                                  • janulodz Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 07.09.07, 23:03
                                    Nie bardzo wiem Ela, skąd ten Twój atak na mnie i tak własciwie o co Ci chodzi?
                                    Dwie godziny przed moim postem opisałas swój dzień rozpoczynając od słów:
                                    "wstalam radosna i szczeliwa bo...."

                                    parę wierszy dalej piszesz:
                                    " Wracam do domu gdzie oprocz cudownego faceta oczekuja mnie
                                    dwa psiaki i dwa kotki...spacer z psiakmi...i wszechogarniajace
                                    uczucie radosci..spelnienia..."

                                    jeszcze dalej:
                                    "jestem szczeliwa ze moja corka pomimo...."

                                    A w poście skierowanym do mnie w którym opisałem swoje trzeźwe życie od momentu zaprzestania picia do dzisiaj i nie użyłem ani razu słowa
                                    "szczęście" napisałaś:
                                    cyt.
                                    "czlowiek szczesliwy jakim "mienisz" sie tutaj byc...nikomu nie stara sie udowodnic ze rzeczywiscie jest szczesliwy...a juz napewno nie robi tego "dyskwalifikujac" poczucie szczescia innych ludzi...
                                    Komu starasz sie to udowdnic?
                                    Tym ktorych tak naprawde to nie obchodzi?
                                    Czy sobie?"

                                    No właśnie.
                                    Możesz mi to wytłumaczyc? Co Ty chciałaś mi przekazać?
                                    I co rozumiesz pod stwierdzeniem:
                                    " Janu...jakbys wytrzezwial...wiedzialbys ....."
                                    Uważasz, że moje życie, które opisałem to życie nietrzeźwego faceta?


                                    • ela_102 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 08.09.07, 09:05
                                      Czytasz tresci...ktorych nie ma tekscie...teraz tez:-)
                                      Zyjesz ...cieszysz sie zyciem...choc ja osobiscie uwazam ze przy
                                      ogromie tych rzeczy o ktorych pisales mozna pomylic "sitko na ryby"
                                      z koszykiem na grzyby...a gory z morzem...itd...
                                      Nie mi oceniec poziom Twojego...
                                      zarzucasz komus cos ...co sam czynisz...tez smucisz ale koloryzujac
                                      rzeczywistosc...
                                      Nie pijesz...ale cos zajelo w twoim zyciu miejsce alkoholu...tego
                                      jestem prawie pewna:-)

                                      to nie byl atak:-)
                                      A jesli byl...to jak nazwiesz swoje posty do Tenjarasa?

                                      • janulodz Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 08.09.07, 09:39
                                        Z Jarasem tak sobie piszemy już od dwoch lat i nie musi być cos w tekscie napisanym w ostatnim poście, żeby nie mozna nawiązać do czegoś z poprzedniego. Jaras jest betonem AA owskim , mnie nie było to potrzebne i tak sobie dyskutujemy. Myslę, że on sam sobie poradzi bez Twojego wsparcia.
                                        Natomiast zadałem Ci pytanie. Oczekuję rzetelnej odpowiedzi
                                        • ela_102 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 08.09.07, 15:03
                                          odniosalam sie juz do twojego trzezwego zycia w swoim poscie...ale
                                          nie doczytales sie tego...zastanawiam sie czy potrafie wyjasnic Ci
                                          to inaczej...
                                          Zycie jakie prowadzisz wypelnione jest "brawura" i brak w nim
                                          realizmu...
                                          ...czytalam tez Twoj post na temat "wspanialosci" Twej rodziny...
                                          Ja wychowywalam sie w domu alkoholowym...
                                          Nie ma alkoholika ktory nie skrzywdzilby swoim pijanstwem rodziny...
                                          fakt nie picie przez moja mame jest rzeczywiscie "niezwykly" ale
                                          tylko moj strach o nia (aby nie wrocila do picia) powoduje ze jej
                                          nie mowi o tym co mi zrobila:-(
                                          pewnie tez uwaza ze jestem "wspaniala"...swoje krzywdy rozliczam bez
                                          jej udzialu...bo byly niewatpliwe.

                                          skro nie zauwazasz tego faktu w swoim zyciu...nie mozesz byc
                                          trzezwy:-)
                                          • janulodz Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 09.09.07, 12:29
                                            Śmieszne rzeczy piszesz Elu.
                                            Krytykujesz, nie chcąc być krytykowaną.
                                            Oceniasz, krytykując ocenianie.
                                            Głosisz jedyna słuszną wyuczoną prawdę nie przyjmujac do wiadomosci faktów oczywistych.
                                            Wyciagasz wnioski opierając się na fałszywych przesłankach, bo innych nie znasz.
                                            Tak Cię wyćwiczono, czy nie masz własnego zdania?
                                            A co to jest trzeźwość?
                                            • ela_102 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 09.09.07, 12:55
                                              Super:-)
                                              Widze ze wiesz na moj temat wiecej odemnie samej...
                                              jak bede miala klopoty z roroznieniem gor od morza...a prawdziwka
                                              od podgrzybka lub kurki...zglosze sie do Ciebie:-)

                                              Trzewosc to realne ocenianie "zycia" wlasnych mozliwosci...i zdanie
                                              sobie sprawy na co ma sie wplyw a na co nie:-)
                                              jak ktos wie "tyle" o innym czlowieku czytajac to co pisze od
                                              zaledwie tygodnia...to czy jego wiedza jest uzasadniona?

                                              odnioslam sie do konkretnej jednej rzeczy z twojego zycia...
                                              natomiast Ty wydales na mnie wyrok poumowales cala moja osobe w
                                              kilku zdaniach...nic o mnie nie wiedzac...oprocz tego co tutaj
                                              wyczytales interpretujac na swoj sposob..


                                              wlasnie takie drobiazgi...szczegoly swiadcza o poziomie trzezwosci...
                                              Gdy lowisz ryby...zbierasz grzyby...cieszac sie jednoczesnie
                                              widokiem tych ktorzy czynia to samo choc nie zbieraja tych gatunkow
                                              ktore znalazly sie w twoim koszu...lub po zlowieniu rybki
                                              wypuszczaja ja na wolnosc...

                                              Mozemy miec inna droge choc jeden cel...uznanie tego faktu...uwazam
                                              za spory element trzezwosci:-)Wiem sporo na swoj wlasny temat...i
                                              pozwole sie nie zgodzic z tym co o mnie napisales...

                                              milego reszty dnia :-)
                                              • janulodz Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 09.09.07, 13:11
                                                Matko boska czestochowska.
                                                Oceniłaś mnie po grzybach i rybach, a do mnie masz pretensje, że interpretuję niewłasciwie Twoje wypowiedzi, nie znając Ciebie. To jakaś paranoja.
                                                Uważam, że każda droga do trzeźwości jest dobra.
                                                Moja, Twoja, nawet Augusta. Byle była skuteczna.
                                                Moja dla mnie była, jest i będzie.
                                                Za pomocą Twojej bym tego nie osiągnął. Tak samo, jak Ty nie wytrzeźwiałabyś tak, jak ja. Czyli samodzielnie.
                                                I wara ci od oceniania mojej trzeźwosci, rodziny i życia.
                                                [i moich rybek :))]
                                                To jest MOJE.


                                                • janulodz Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 09.09.07, 13:23
                                                  Czy wiesz, że pstrąg zdjęty z haczyka i wpuszczony z powrotem do wody prawie nigdy nie przeżywa i ginie w męczarniach, albo jest pożarty przez innego drapieżnika. Tak samo, jak nieumiejętnie zdjęta ryba z wyrwanymi skrzelami, lub oberwanymi wargami przez "wielkodusznych wpuszczaczy złowionych przez siebie nie wiadomo w jakim celu ryb".
                                                  • e4ska Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 09.09.07, 13:41
                                                    Janu... celowo zamieściłeś tę informację?

                                                    To metafora wszakże - ludzie raz złapani na haczyk już na zawsze trzepocą się
                                                    przy wędce. Dziesięć lat, piętnaście lat, trzydzieści lat... Zawsze to samo i
                                                    tak samo. Haczyk "pozwól sobie pomóc" jest doskonałą przynętą. Schwytany -
                                                    choćby się uwolnił, skona - zachla się i zaśmietniczy. Zaterapii się.
                                                    Zaaowczy... Coś mu wyrwano. Coś mu tam się uszkadza. We łbie czy w gardle... Na
                                                    jedno wychodzi.
                                                  • aaugustw Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 09.09.07, 16:58
                                                    e4ska napisała:
                                                    > To metafora wszakże - ludzie raz złapani na haczyk już na zawsze
                                                    trzepocą się przy wędce. Dziesięć lat, piętnaście lat, trzydzieści
                                                    lat... Zawsze to samo i tak samo.
                                                    _______________________________________________________________.
                                                    Eska, uwolnij sie z niego... - Badz wreszcie wolna i radosna...! ;-))
                                                    A... ;-))
                                                  • ela_102 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 10.09.07, 14:58
                                                    Kazdy z nas zlapany jest na haczyk...uzaleznienia...
                                                    Jeden jednak uwolni sie ...zagoi rozszarpane rany...
                                                    Drugi...łoi...az sie zaloi na smierc...
                                                    zaznienawidzi...zatruje...zasmrodzi kazde miejsce w ktorym
                                                    przebywa...i nawet jedzenie pokrzyw tego nie zmieni:-)
                                                • ela_102 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 09.09.07, 15:24
                                                  janulodz napisał:

                                                  Możesz mi to wytłumaczyc? Co Ty chciałaś mi przekazać?
                                                  I co rozumiesz pod stwierdzeniem:
                                                  " Janu...jakbys wytrzezwial...wiedzialbys ....."
                                                  Uważasz, że moje życie, które opisałem to życie nietrzeźwego faceta

                                                  Natomiast zadałem Ci pytanie. Oczekuję rzetelnej odpowiedzi


                                                  Po co prosisz o odpowiedz? poprostu nie rob tego skoro jej sobie nie
                                                  zyczysz:-)
                                                  tak juz mnie wychowala babcia...ze jak ktos pyta to odpowiadam:-)
                                                  ...jest jedna prawda z ktora znowu przyszlo mi sie zgodzic...tylko
                                                  dzieci zadaja pytania po to aby uzykac odpowiedz;-)

                                                  pozatym mnie wystarczy poprosic ...nie trzeba szczuc...(wara) abym
                                                  sie usunela...tak wlasnie maja ludzie trzezwi:-)

                                                  Trzymaj sie cieplutko i spokojnie...mimo wszystko:-)
                                                  • aaugustw Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 09.09.07, 16:55
                                                    ela_102 napisała:

                                                    > janulodz napisał:
                                                    >
                                                    > Możesz mi to wytłumaczyc? Co Ty chciałaś mi przekazać?
                                                    > Uważasz, że moje życie, które opisałem to życie nietrzeźwego faceta

                                                    > ...tylko dzieci zadaja pytania po to aby uzykac odpowiedz;-)
                                                    > Trzymaj sie cieplutko i spokojnie...mimo wszystko:-)
                                                    __________________________________________________.
                                                    Janu, nie wiem jak Ela na 102, ale ja uwazam, ze Ty
                                                    jestes nietrzezwy (na sucho).
                                                    A to, ze tylko dzieci zadaja pytania po to aby, itd...
                                                    Mnie nie chciales nigdy w to uwierzyc...! - Moze teraz
                                                    uwierzyles...!? - Trzymaj sie cieplo...!
                                                    A... ;-))
                                                  • janulodz Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 09.09.07, 21:59
                                                    Nie widziałem wczesniej tego postu, odpowiadam z opóżnieniem.
                                                    Kto Cię nauczył Elu takich wygibusów słownych , bo trudno to nazwać rzeczową odpowiedzią.
                                                    Jakoś tak mi się zdaje, że pisałaś pisałas i nic nie napisałaś.
                                                    Wyszło na to, ze ja ciebie o coś poprosiłem, co nie było w Twojej możliwości do zrobienia, ale babcia cię wychowała to napisałaś co wiedziałaś.
                                                    Tylko jakoś to sie kupy nie trzyma
                                                    Nie wiem, czy tak mają ludzie trzeźwi. Bo mnie się wydaje to bardzo niespójne, a niespójnośc to typowe pijane gadanie.
                                                    Poza tym co mają do tego dzieci?
                                                    I o co to ja cie miałem w końcu poprosić?
                                                    Żebyś raczyła mnie nie oceniać w skali swojej ograniczonej do kuchni, koscioła i mityngowania duszyczki


                                                  • tenjaras Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 09.09.07, 22:36
                                                    janulodz napisał:

                                                    > a niespójnośc to typowe pijane gadanie.

                                                    czyżbyś zaczął siebie czytać? ktoś Cię nagrał?
                                                    z czego czerpiesz tę naukę?
                                                  • janulodz Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 09.09.07, 22:40
                                                    W końcu przestałem sie z Wami cackać i zacząłem stosowac wasze metody herr jaras.
                                                    Nauka nie idzie w las, tylko w nas
                                                    Pzdr
                                                  • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 09.09.07, 23:06
                                                    janulodz napisał:

                                                    > W końcu przestałem sie z Wami cackać i zacząłem stosowac wasze
                                                    metody herr jara
                                                    > s.
                                                    > Nauka nie idzie w las, tylko w nas
                                                    > Pzdr




                                                    Dokladnie, innej drogi nie ma, walcz bronia przeciwnika bo zginiesz.

                                                    I tak maja za latwo, bo korzystanie z nieuczciwych metod jest
                                                    nieproporcjonalne.

                                                    A mit rozsadnego Jarasa peka coraz bardziej...
                                                  • tenjaras Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 09.09.07, 23:29
                                                    będziesz machał Wielką Księgą?
                                                  • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 09.09.07, 23:33
                                                    tenjaras napisał:

                                                    > będziesz machał Wielką Księgą?

                                                    ja bede machal na wielka ksiege.


                                                  • janulodz Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 09.09.07, 23:43
                                                    Ty masz cały czas ograniczony punkt widzenia. Żal ciebie Jaras. Na ch..j mi machać WK. Przecież ja jej na oczy nie widziałem. Słyszałeś coś o kaganku oświaty. Tylko takiej prawdziwej, współczesnej i naukowej, a nie szamanskiej
                                                  • aaugustw Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 10.09.07, 09:35
                                                    janulodz napisał:
                                                    > Na ch..j mi machać WK. Przecież ja jej na oczy nie widziałem.
                                                    ______________________________________________________________.
                                                    Dlatego Ty, Janu nigdy nie "przejrzysz" na swoje oczy...
                                                    (ale tego wiedziec Ty nie mozesz, ani pojac nie umiesz...!).
                                                    A...

                                                  • ela_102 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 09.09.07, 23:45
                                                    Propagator otwartosci rozumu...nie potrafiacy przeczytac ze
                                                    zrozumieniem kilku prostych zdan ...bez potrzeby obrazenia tego
                                                    czego nie pojmuje :-)
                                                    to napewno nie idzie w parze :-)

                                                    zapoznaj sie w chwili wolnej jaka znajdziesz moze w przyszlym
                                                    stuleciu ;-) ze znaczeniem slow...1) narcyzm
                                                    2) despotyzm

                                                    proponuje wziac tlumacza...
                                                    polecam Adiego...

                                                    bo jedyne co w tobie dostrzegam to otwartosc na
                                                    glupote...a rozwoj w tym kierunku moze byc jeszcze bardziej
                                                    skuteczny niz kierunku przeciwnym...bo osob zarazajacych "glupota"
                                                    jest zdecydowanie wiecej...no i krag przyjaciol jak i osob ktorym
                                                    mozna zaimponowac...jest niewspolmiernie wiekszy:-)
                                                  • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 10.09.07, 00:07
                                                    Kiedy August wszedl na forum, powiedzial
                                                    "Na tym forum Wersalu juz nie bedzie"
                                                    I juz nie ma.

                                                    :)
                                                  • aaugustw Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 10.09.07, 09:36
                                                    addicted11 napisał:
                                                    > Kiedy August wszedl na forum, powiedzial
                                                    > "Na tym forum Wersalu juz nie bedzie" I juz nie ma.
                                                    _________.
                                                    Hawk...!
                                                    A... ;-))

                                                  • janulodz Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 10.09.07, 00:24
                                                    Takie przysłowie jest:
                                                    Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie
                                                    Bez powodu zaczepiłaś mnie stwierdzeniem po moim poście, którego zupełnie nie zrozumiałaś słowami:
                                                    "Janu...jakbys wytrzezwial.."
                                                    Wpadłaś na to forum niedawno, nie wiesz o co chodzi, ale od razu poczułaś sie zintegrowana z grupą "jarasowo, augustową" i przeszłaś do atakowania wszystkiego, co wg Ciebie "nie po linii i z koryta"
                                                    Opisałaś ckliwue i infaltylnie swój dzień używając zwrotów z powieści dla gospodyn domowych , a ja podtrzymujac konwencję Twojego postu napisałem o swoim zyciu. Musiałaś mi od razu dowalić, nic nie rozumiejąc.
                                                    Przecież to Jaras, August, Rauchen, a teraz Ty cały czas uważacie, że jedynie słuszną drogą jest AA i to akurat z waszej strony nie dopuszcza sie tej "inności". Każda krytyka wywołuje waszą wsciekłość.
                                                    Tak, jak napisałem użyłaś typowej metody polegającej na zarzuceniu mi udowodnienia tego o czym ty pisałas wcześniej. Na poczatku wydało mi sie to śmieszne, ale doszedłem do wniosku, ze to była jakaś perfidna pogrywka, albo głupota.
                                                    Teraz skłaniam sie ku temu drugiemu, bo ty nic nie zrozumiałaś.
                                                    Używasz słów, które akurat pasowałyby bardziej do ciebie.
                                                    I to jest smutne. Bo dochodzę do wniosku, ze to nie jest gra, tylko Ty tak naprawde myslisz. Zal mi Ciebie.
                                                  • e4ska Zwyczajny cipizm 10.09.07, 01:15
                                                    Jednym z efektów terapeutyzowania i aowania pijaków jest totalne ocipienie. Jak
                                                    zresztą podają badacze w podesłanych przez Janu i Myszę linkach — nauki
                                                    terapeutyczne wchłaniają bezkrytycznie tacy ludzie, którzy na ostatnim miejscu
                                                    stawiają intelekt i życie pełne wrażeń.

                                                    Czyli potwierdzają sie nasze tutaj forumowe opinie - że są to osoby zalęknione,
                                                    niesamodzielne - boją się one wszelkich niespodzianek. Pozbawione najczęściej od
                                                    dziecka rodzinnej stabilizacji, z domowej nudy i stagnacji czynią sobie bastion,
                                                    w której chcą na siłę być szczęśliwe. Dlatego każdy, kto nie mieści się w
                                                    kurniku z garami, wersalką i mityngiem, jest postrzegany jako szaleniec. A tak
                                                    naprawdę jako niebezpieczny wróg, obnaża bowiem całą prawdę o obs...nej grzędzie
                                                    szczęśliwego pijaka.

                                                    Zwykłe kury domowe po terapiach i odwykach zamieniają się w ci-py. Takie jest
                                                    wielkopolskie określenie cip cip kurek. Kura-ci.. uwielbia sypiać w
                                                    przegrzanych betach razem z facetem - kiedy higieniczniej i wygodniej jest śnić
                                                    w swoim pokoju, w indywidualnych betach dwa na dwa metry miękkości i
                                                    sprężystości. Czemu ludzie sie tak mordują cudzymi wypocinami, chrapaniem i
                                                    oślizgłością??? Nie mam pojęcia.

                                                    No to ja sie pytam - co mi to za przyjemność, żeby facet "ukochany" nie musiał
                                                    się starać, gotowość miał pod ręką, a grę wstępną ograniczał do ziewnięcia i
                                                    pacierza o jakiejś pogodzie.

                                                    Dawne dobre czasy... Każda przyzwoita margrabina, której daleko do cipizmu,
                                                    broniła dzielnie indywidualności w swojej osobistej sypialni. Tylko plebs sypiał
                                                    kupą.

                                                    A jest tyle innych mebli w domu oprócz małżeńskiej wersalki.

                                                    Potem - jak ocipiałym odbije - smaczniejsza im brama niż małżeńskie komunikacje.

                                                    Żałosna stabilizacja w M-ileś czy w domku z firankami jest szczytem marzeń.
                                                    Pewnie, miłe to - ale żeby jakąś religię robić z domowych kapci... cipizm i raz
                                                    jeszcze - cipizm.
                                                  • magtomal Re: Zwyczajny cipizm 10.09.07, 08:24
                                                    e4ska napisała:
                                                    > Żałosna stabilizacja w M-ileś czy w domku z firankami jest szczytem marzeń.
                                                    > Pewnie, miłe to - ale żeby jakąś religię robić z domowych kapci... cipizm i raz
                                                    > jeszcze - cipizm.
                                                    >

                                                    Nie, Esko. To nie szczyt marzeń tylko podstawa, żeby chciało się więcej, by
                                                    swiat smakował, by mieć siły na robienie rzeczy niezwykłych, niecodziennych. Bez
                                                    tych firaneczek, kapci etc, całe życie wydawało mi się trudniejsze, a świat
                                                    szary; nie chciało mi się go zdobywać. Odkąd mój dom wynormalniał, robię rzeczy,
                                                    o których - gdy nie miałam tej stabilizacji, bo Mąż pił - nawet nie myślałam.

                                                    Jeśli w moim domu jest dobrze i ciepło, to i moje dzieci są silniejsze, chętnie
                                                    do niego wracają, a ja jestem spokojna, że dostają ode mnie to, co powinny. Sama
                                                    napisałaś:
                                                    Pozbawione najczęściej o
                                                    > d
                                                    > dziecka rodzinnej stabilizacji, z domowej nudy i stagnacji czynią sobie bastion
                                                    > ,
                                                    > w której chcą na siłę być szczęśliwe

                                                    Czyli brak stabilizacji w domu dzieciństwa, zaburza coś w ludziach. A ta
                                                    stabilizacja to właśnie te kapcie, firaneczki, domowe ciasto. A przede wszystkim
                                                    świadomość, ze rodzice się kochają.

                                                    Rozumiem, o co Ci chodzi. O to, że ludzie POPRZESTAJĄ na tym. Nie chcą już nic
                                                    poza tymi ciepłymi kapciami. Ale ponieważ zabrzmiała też ostro krytyka
                                                    stabilizacji, odezwałam się, bo dzięki niej właśnie chce mi się żyć - też poza
                                                    domem. No i śpimy z Mężem w jednym łóżku - po plebejsku :)
                                                  • aaugustw Re: Zwyczajny cipizm - moja refleksja 10.09.07, 10:14
                                                    magtomal napisała:

                                                    > e4ska napisała:
                                                    > > Żałosna stabilizacja w M-ileś czy w domku z firankami jest
                                                    szczytem marzeń....
                                                    > > Pewnie, miłe to - ale żeby jakąś religię robić z domowych
                                                    kapci... cipizm i raz
                                                    > > jeszcze - cipizm.

                                                    > ...ponieważ zabrzmiała też ostro krytyka stabilizacji, odezwałam
                                                    się, bo dzięki niej właśnie chce mi się żyć - też poza
                                                    > domem. No i śpimy z Mężem w jednym łóżku - po plebejsku :)
                                                    ________________________________________________________.
                                                    Jakze dwie skrajnie odmienne istoty rodzaju zenskiego...
                                                    Z jednej strony "ci..", z drugiej kobieta...!
                                                    (czyt. "cipizm" i kobiecosc).
                                                    Magtomal, kiedy przeczytalem te Twoje slowa, po raz pierwszy
                                                    uchylilem "kapelusz" w Twoja strone...!
                                                    To ladnie, ze (jak ta westalka) dbasz o "cieplutkie" ognisko domowe
                                                    i czysciutkie mieszkanko z uroczymi firankami na oknach, a wraz z
                                                    nadejsciem nocy śpicie z Mężem w jednym łóżku - po plebejsku...!
                                                    Nie wszystkie kobiety moga byc takimi kobietami... - Nie wszystkie
                                                    kobiety moga trzezwiec...
                                                    A...
                                                  • ariel48 Re: Zwyczajny cipizm 10.09.07, 08:40
                                                    Eska :

                                                    > No to ja sie pytam - co mi to za przyjemność, żeby facet "ukochany" nie musiał
                                                    > się starać, gotowość miał pod ręką, a grę wstępną ograniczał do ziewnięcia i
                                                    > pacierza o jakiejś pogodzie.

                                                    Esko ... kto Ci takich bzdur naopowiadał ?
                                                    A może znasz to z własnego życia i wydaje Ci się , że wszyscy tak mają ?
                                                    Dlaczego uważasz , że sypianie w jednym łóżku powoduje oślizłość ?
                                                    A do tego uważasz , że to mordęga ?
                                                    Nie mam zamiaru się z Tobą spierać , ani udowadniać , że jest inaczej. Ze mylisz
                                                    się i tym razem.
                                                    Rozumiem , że tak piszesz .... Ty masz po prostu inaczej i uważasz ,
                                                    że masz lepiej. INACZEJ - NIE ZNACZY LEPIEJ.


                                                    Magtomal - zgadzam się z tym , co napisałaś .
                                                    I nie uważam się za cipę ... : ))))
                                                    Uważam się za osobę spełnioną w zyciu rodzinnym i zawodowym.
                                                    Co nie znaczy , że nie mam marzeń i planów , które chcę zrealizować.
                                                  • janulodz Re: Zwyczajny cipizm 10.09.07, 09:25
                                                    Magda i Wiesia
                                                    Przecież Esce nie chodzi tylko o to spanie z własnym chłopem we wspólnym łózku
                                                    Chodzi o infantylizm Eli, która opisała ze szczegółami swój zwykły dzionek, a potem zaczęła się sadzić ze swoim poczuciem prywatności i ochroną dóbr osobistych.
                                                    Kolejna istota z mentalnością Kalego.
                                                    Miłego dzionka dziewczyny
                                                  • magtomal Re: Zwyczajny cipizm 10.09.07, 09:54
                                                    janulodz napisał:

                                                    > Magda i Wiesia
                                                    > Przecież Esce nie chodzi tylko o to spanie z własnym chłopem we wspólnym łózku



                                                    Janu, ale my takie gupie nie som...
                                                  • aaugustw Re: Zwyczajny cipizm 10.09.07, 10:34
                                                    magtomal napisała:
                                                    > Janu, ale my takie gupie nie som...
                                                    _____________________________________________.
                                                    Janu... jezeli choc troszeczke jeszcze kumasz,
                                                    to z tych slow przyjaciolki Twojej dowiesz sie
                                                    kim Ty jestes...! - (ona dobrze Ci radzi...!)
                                                    A... ;-))
                                                    Ps. Ja zreszta tez dobrze Ci radze, ale Ty mi nie wierzysz...!
                                                    (palancie)
                                                  • aaugustw Re: Zwyczajny cipizm 10.09.07, 10:22
                                                    janulodz napisał:
                                                    > Magda i Wiesia
                                                    > Przecież Esce nie chodzi tylko o to spanie z własnym chłopem we
                                                    wspólnym łózku...
                                                    ________________________________________________________.
                                                    Glupis Jasiu, jak cep malorolny...!
                                                    Wszyscy widza i czytaja to tak, jak napisala cip... - (o,
                                                    pardon - Eska chcialem powiedziec), a Ty wyskakujesz nam
                                                    tu znowu, jak "Filip z konopii" i balakasz po pijaku swoje -
                                                    powsinogo...
                                                    A...
                                                  • ariel48 Re: Zwyczajny cipizm 10.09.07, 11:46
                                                    Janu pisze :

                                                    > Magda i Wiesia
                                                    > Przecież Esce nie chodzi tylko o to spanie z własnym chłopem we wspólnym łózku

                                                    Janu , ja przeczytałam to ;

                                                    ,,
                                                    Zwykłe kury domowe po terapiach i odwykach zamieniają się w ci-py. Takie jest
                                                    wielkopolskie określenie cip cip kurek. Kura-ci.. uwielbia sypiać w
                                                    przegrzanych betach razem z facetem - kiedy higieniczniej i wygodniej jest śnić
                                                    w swoim pokoju, w indywidualnych betach dwa na dwa metry miękkości i
                                                    sprężystości. Czemu ludzie sie tak mordują cudzymi wypocinami, chrapaniem i
                                                    oślizgłością??? Nie mam pojęcia.,,

                                                    Jak myślisz - Janu ... czy osoby nieterapeutyzowane , nieAowane ...
                                                    i takie inne - nieuzleżnione i niewspółuzaleznione ...a sypijające - itd.itp. to
                                                    kim są ? w czym są lepsze od tych , o których pisze Eska?
                                                    Przecież w niczym . Też sypijają ... przynajmniej większość.
                                                    Sądzę , że dotyczy to również Twojej żony.I Ciebie ... jeżeli ,,banalnie,,
                                                    sypiasz z żoną .


                                                    potem eska pisze :

                                                    ,, Dawne dobre czasy... Każda przyzwoita margrabina, której daleko do cipizmu,
                                                    broniła dzielnie indywidualności w swojej osobistej sypialni. Tylko plebs sypiał
                                                    kupą.,,

                                                    Eska powinna urodzić się 200 lat temu ... z jej poglądami na proste , zwyczajne
                                                    życie. To ... że życie jest proste i zwyczajne - nie znaczy , że puste i nudne.
                                                    Gdy ja rezygnuję z dodatkowych prac, wprawdzie uszczuplam swoje dochody, ale
                                                    mam wtedy więcej czasu, by pobyć z rodziną, spotkać się z przyjaciółmi czy pójść
                                                    do lasu. Spotkanie z drugim człowiekiem, rozmowa, poczucie wspólnoty, radość i
                                                    zabawa nie wymagają zwykle żadnych pieniędzy. Wymagają za to zatrzymania się,
                                                    rozluźnienia, oddechu. Patrząc w oczy mojej wnusi , czy idąc z nią na spacer,
                                                    mam poczucie, że nic na świecie w tym momencie nie jest ważniejsze od tej
                                                    chwili. Podobnie jest z przyrodą: obserwowanie chmur, słuchanie ptaków czy
                                                    leżenie na łące nie wymaga specjalnych zabiegów i inwestycji. Wymaga za to
                                                    zatrzymania się.
                                                    Gotuję , piorę , sprzątam , remontuję dom , doglądam swojego pięknego ogrodu
                                                    .... i pracuję całe życie.
                                                    I nie uważam , że to jest nudne i banalne.
                                                    Janu ... mnie nawet nie przeszkadza , że mój mąż przytula mnie , kiedy jest
                                                    np.spocony przy jakichś robotach domowych, kiedy ma brudne ręce ... itp. itd ....
                                                    Lubię jego zapach ... a on mój ...
                                                    Ale do tego trzeba uczuć.






                                                  • aaugustw Janu... - ci.. jestes i tyle...! 10.09.07, 15:19
                                                    ariel48 napisała (do Janu):
                                                    > Janu ... > Lubię jego zapach ... a on mój ...
                                                    > Ale do tego trzeba uczuć.
                                                    _______________________________________________.
                                                    Milosc to jeszcze nie wszystko Ariel48...!
                                                    Do tego trzeba jeszcze chlopa, a nie kalesony..!
                                                    No i zeby taki "Jasiu" mial troszke rozumu i byl trzezwy !
                                                    A... ;-))
                                                  • ela_102 Re: Zwyczajny cipizm 10.09.07, 15:06
                                                    Rola "tlumacza eski" bardzo ci pasuje...wlasciwy czlowiek na
                                                    wlasciwym miejscu:-)
                                                  • aaugustw Re: Zwyczajny cipizm - nie dobija sie klaczy... 10.09.07, 10:16
                                                    ariel48 napisała:
                                                    > Esko ... kto Ci takich bzdur naopowiadał ?
                                                    > A może znasz to z własnego życia i wydaje Ci się,
                                                    > że wszyscy tak mają ?
                                                    ______________________.
                                                    Bez komentarza...!
                                                    A...
                                                  • aaugustw Re: Zwyczajny cipizm 10.09.07, 09:57
                                                    e4ska napisała:
                                                    > Jednym z efektów terapeutyzowania i aowania pijaków jest totalne
                                                    ocipienie.
                                                    - - - - - -
                                                    Tu przyznaje racje Tobie, cipo. Bo gdy pijok (jak Ty) zaczyna
                                                    "aowac" to glupieje. A alkoholik trzezwieje...! ;-))
                                                    A...
                                                  • ela_102 Re: Zwyczajny cipizm 10.09.07, 15:03
                                                    Natomiast ..brak terapii i AA...w przypadku alkoholiczek...grozi
                                                    totalnym "Och..eniem"...czego jestes wzorcowym przykladem:-)

                                                  • ela_102 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 10.09.07, 09:46
                                                    Ja....nuuuuuuuuu:-)

                                                    ja juz od przedostatniego Twego postu zdaje sobie doskonale
                                                    sprawe...ze jak bede pisala o wielorybach nuzajacych sie w
                                                    otchlaniach oceanow...ty wyczytasz ze pisze o wielbładach
                                                    spacerujacych po pustyniach:-)

                                                    Moj post zakonczyl nasz pseudodialog...ale rozumiem ze masz klopoty
                                                    z przyswajaniem najprostszych tresci...wiec napisze to jeszcze raz...
                                                    mam ogromna praktyke w pracy z "niepelnosprawnymi umyslowo"....
                                                    Nie jestem dla mnie kompanem do czegokolwiek...ale zyj sobie chopie
                                                    po swojemu :-)
                                                    naprawde mozesz juz do mnie nic nie pisac :-) pa pa pa
                                                  • aaugustw Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 10.09.07, 10:29
                                                    ela_102 napisała:
                                                    > Ja....nuuuuuuuuu:-)
                                                    > ...rozumiem ze masz klopoty z przyswajaniem najprostszych
                                                    tresci...wiec napisze to jeszcze raz...
                                                    ______________________________________.
                                                    Elu na 102, to nic nie pomoze...! :-((
                                                    Juz przed rokiem (na poczatku mego tu pisania),
                                                    napisalem do niego, (do tego Jasia...), ze on to musi miec
                                                    odstajace uszy i wklesle czolo. Bo zawsze co ktos powie,
                                                    najpierw on sie lapie za obydwa uszy, nachyla do przodu i
                                                    glosno pyta: "Coooo!?" - potem wali sie w czolo i mowi: "Aha!"
                                                    A... ;-))
                                                  • janulodz Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 10.09.07, 11:04
                                                    Elka!!!
                                                    Ja tam się nie nie lubię narzucać, ale ty z uporem iście małomóźdżkowym usiłujesz zakończyć to co ja dawno zakończyłem.
                                                    Ciagle wracasz do tego, ze własciwie nic konkretnego nie napisałaś w odpowiedzi na moje posty, a wciskasz mi swoje fobie tak jakbym ja temu był winien.
                                                    Jakieś przykłady rodem z chorej wyobraźni Jarasa i inwektywy ala August.
                                                    Na ta sama grupę chodzicie?
                                                    Przestań sie wreszcie wygłupiać i zgrywać urażoną niewinność.

                                                  • aaugustw Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 10.09.07, 09:54
                                                    janulodz napisał:
                                                    > Takie przysłowie jest: Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie
                                                    - - - - - - - -
                                                    Ono brzmi tak: "Jak Bog Kubie, tak Castro Bogu".
                                                    _______________________________________________.
                                                    janulodz napisał dalej:
                                                    > Bez powodu zaczepiłaś mnie stwierdzeniem po moim poście, którego
                                                    zupełnie nie z rozumiałaś słowami:
                                                    > "Janu...jakbys wytrzezwial.."
                                                    - - - - - - - - -
                                                    Przeciez napisane jest "jakbys" wytrzezwial... - Nikt Cie tu
                                                    nie obraza. To dalej oznacza, ze Ty nie wytrzezwiales...!
                                                    ________________________________________________________.
                                                    janulodz napisał dalej:
                                                    > Wpadłaś na to forum niedawno, nie wiesz o co chodzi, ale od razu
                                                    poczułaś sie z integrowana z grupą "jarasowo, augustową"...
                                                    - - - - - - - -
                                                    To swiadczy tylko o jej trzezwosci, blyskawicznym wyczuwaniu tetna
                                                    tego swiata, a jezeli o Ciebie chodzi to widac z kolei postepujacy
                                                    "ociezaly palantyzm".
                                                    ________________________________________________________.
                                                    janulodz napisał dalej:
                                                    > Musiałaś mi od razu dowalić, nic nie rozumiejąc.
                                                    > Przecież to Jaras, August, Rauchen, a teraz Ty cały czas uważacie,
                                                    że jedynie słuszną drogą jest AA...
                                                    - - - - - - - -
                                                    Czy Ty Janu myslisz, ze ktos kto uwaza, ze AA to sluszna droga do
                                                    trzezwosci - dowala komus, bo nic nie rozumie...!?
                                                    Jezeli tak, to jestes glupszy, anizeli myslalem, ot taki nadymany
                                                    kondom (pariser).
                                                    ________________________________________________________________.
                                                    janulodz napisał dalej:
                                                    < ...dochodzę do wniosku, ze to nie jest gra, tylko Ty tak napr
                                                    > awde myslisz. Zal mi Ciebie.
                                                    - - - - - -
                                                    Janu i wnioski...! ;-)))))))))
                                                    Janu napisz sobie na koszulce: "Mamo ja wariat" i lataj za Eska po
                                                    Lodzi (moze byc z aniolkiem).
                                                    A... ;-)))
                                                  • e4ska Rozwolnienia poranne 10.09.07, 10:44
                                                    august, ale cię wzięło... na cipizm.
                                                    Sześć postów z miejsca.

                                                    Może węglem powinieneś zakąsić???
                                                  • aaugustw Re: Rozwolnienia poranne 10.09.07, 11:04
                                                    e4ska napisała:
                                                    > august, ale cię wzięło... na cipizm.
                                                    - - - - - - -
                                                    Na cipizm, bierze mnie wieczorem...!
                                                    ___________________________________.
                                                    e4ska napisała dalej:
                                                    > Sześć postów z miejsca.
                                                    - - - - - - - -
                                                    Tyle juz nie potrafie...
                                                    ___________________________________.
                                                    e4ska napisała dalej:
                                                    > Może węglem powinieneś zakąsić???
                                                    - - - - - - - -
                                                    Gips tez nie jest mi (jeszcze) potrzebny...!
                                                    A... ;-))
                                                    Ps. Dla mnie to nie poranek, lecz pora prawie obiadowa...!
                                                    "Kto rano wstaje, temu Pan Bog daje".
                                                    Nie dziwota, ze Twoje firanki nie moga doczekac sie swego miejsca.
                                                  • janulodz Dość tego .... 10.09.07, 11:39
                                                    Jak w tytule. W końcu ile można wytrzymać.
                                                    Obiecałem sobie co prawda, ze nie będę reagował na zaczepki Augusta, bo rozumiem, że jego poziom inteligencji i kultury osobistej zatrzymał się z chwilą wypicia ostatniego kufla piwa w towarzystwie meneli pod budką w Pcimiu Dolnym.
                                                    Potem jeszcze edukacja w więziennej celi, przecwelenie i na koniec "orka po betonie" w AAowskim gronie.
                                                    Można do szczętu zdurnieć. Jedynie czego się nauczył to bębnienie w klawiature kompa i biedaczek, mizerotka umysłowa tłucze w klawirę, co mu te nędzne resztki w wyżartym mózgu w podarku przyniosą.
                                                    Wszystko mu się pieprzy, myli nicki, wyzywa zwolenników, chwali przeciwników, nie wie kto pijak, kto wspóluzależniony, byle opluć i wyszydzić.
                                                    Wtóruje mu parę Aówek z rechotem samiczym mocząc się przy okazji z zachwytu nad kretyńskimi żartami i chamstwem wodzunia Augusta.
                                                    Obrzydliwość.

                                                  • tenjaras Re: Dość tego .... 10.09.07, 14:02
                                                    czytaj janu czytaj

                                                    jak popuścisz żonie to Cię zacznie pokrzywą karmić, pod prysznic
                                                    ciągle wyganiać i kto wie co jeszcze...
                                                  • ariel48 Re: Dość tego .... 10.09.07, 14:40
                                                    Jeśli mówi się, że dojrzała kobieta smakuje jak wino, to dojrzały mężczyzna,
                                                    wiem to na pewno, jest jak dobra whisky.
                                                  • janulodz Re: Dość tego .... 10.09.07, 16:03
                                                    ariel48 napisała:
                                                    Janu ... mnie nawet nie przeszkadza , że mój mąż przytula mnie.
                                                    Dojrzały mężczyzna, wiem to na pewno, jest jak dobra whisky.
                                                    .....

                                                    Wiesia to Ty ciągle nawalona chodzisz :)))))))))))))

                                                    Ja nie śpię w jednym łózku razem z żoną. Chodzimy spać o różnych porach i ona potrzebuje więcej snu ode mnie. Odwiedzamy się.

                                                    Napisałaś: że dojrzała kobieta smakuje jak wino
                                                    Może przez to ja piję trochę mniej:((
                                  • addicted11 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 08.09.07, 01:27
                                    Janu, czego chcesz od Eli.
                                    Ona najpierw pisze tak:
                                    Napisz jak wyglada Twoj jeden dzien zycia...np.wtorek z wszystkimi
                                    tymi szczeliwymi chwilami jakie przezywasz...
                                    Ja moze wowczas opisze Ci swoj...np.wtorek:-) porownamy i zobaczymy
                                    kto czerpie wiecej radosci z zycia...czynny alkoholik...czy nie
                                    pijaca alkoholiczka:-)

                                    czyli licytuje sie ze mna kto szczesliwszy,
                                    i to poprzez porownanie do mnie- z zalozenia i w domysle
                                    nieszczesliwego,

                                    by za chwile napisac:

                                    czlowiek szczesliwy jakim "mienisz" sie tutaj byc...nikomu nie stara
                                    > sie udowodnic ze rzeczywiscie jest szczesliwy...a juz napewno nie
                                    > robi tego "dyskwalifikujac" poczucie szczescia innych ludzi...
                                    >



                                    czyli w czynach dokladnie zaprzeczyc swojej teorii.

                                    zabawne jest, ze lduzie najczesciej zaprzeczaja swoim wczesniejszym
                                    slowom, a ela osiaga nowa jakosc, najpierw czemus zaprzecza w
                                    praktyce a potem daje teoretyczna "wykladnie".
                                    • ela_102 Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 08.09.07, 08:59
                                      Adi...zadnych podtekstow...tylko czysta relacja...

                                      poziom Twojej analizy znacznie przekracza moje intencje...

                                      To tak jak dopatrywac sie w "kolku od plota" siedziby "obcej
                                      cywilizacji:-)
                                • tenjaras Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 08.09.07, 10:29
                                  janu, ja Ci od zawsze piszę, że ułatwiłbyś sobie życie gdybyś
                                  przeczytał wreszcie "Anonimowych Alkoholików" i przestał kombinować,
                                  że AA to jakaś organizacja - ja naprawdę tu tego nie odnajduję, ale
                                  rozumiem, że to trudno zrozumieć patrząc z boku

                                  nic Ci się nie stanie jak poobserwujesz to własnymi zmysłami

                                  wyciągając wnioski z opisów finlandii, Eski czy Addikta, nie masz
                                  żadnego obrazu, zapewniam Cię, stawiając tych, którzy korzystają z
                                  AA po drugiej stronie barykady, dla istnienia barykady
                                  zniekształcasz sobie obraz

                                  trudno w tych warunkach o obiektywizm

                                  i jeszcze sie czepne "orki po betonie" - przyjemnie Ci było korząc
                                  się przed żoną i córką?
                          • aniolparys Najprawdziwsza prawda 08.09.07, 00:39
                            Powoli zaczynam Cię rozumieć. Choć można to było wszystko powiedzieć prościej.
                            Twoje całe poalkoholowe życie obracało się wokół jednej metody terapeutycznej,
                            modelu Minnesota w połączeniu z programem 12 Kroków. I całe wyjście z
                            alkoholizmu wg. Ciebie jest możliwe tylko w jeden jedyny słuszny sposób.
                            Spotykasz nagle tutaj osoby, które twierdzą, że można zupełnie inaczej.
                            Myślę, że tu leży cały problem: w Twojej niewierze, że obok siebie mogą istnieć
                            dwie równie prawdziwe prawdy.
                            Przypisujesz im (nam?) nietolerancję wykazując sam jej skrajny przejaw. Spróbuj
                            odczytać to co pisze Janu czy Eska bez nakładania na to całego bagażu Twoich
                            doświadczeń. Może ta Twoja wiedza nie opisuje wszystkich przypadków? Zresztą
                            jest to prawdopodobne, bo reprezentowane przez Ciebie podejście pomaga tylko na
                            niektórym. Jednemu na dziesięciu, dwudziestu, z tych co spróbowali.

                            Wszystkie Twoje wypowiedzi byłyby bardziej wiarygodne, gdybyś nie negował tego
                            co oczywiste. Że ludzie są różni. Że nie dla każdego do przyjęcia jest koncepcja
                            zwycięstwa alkoholu nad nimi (ja dla przykładu lubię myśleć, że to ja
                            zwyciężyłem mój nałóg). Że nie każdy potrzebuje rozliczenia z przeszłością (ja
                            nie odczuwam takiej potrzeby. Nie wiem w jaki sposób mogłoby ono być przydatne
                            dla mojej przyszłości). Ani Eska, ani Janu nie tkwią według mnie w świecie
                            iluzji i zaprzeczeń. Dopowiedziałeś sobie to sam. Oni negują Twoją prawdę - mają
                            zamiast tego swoją - inną. Samym faktem, że istnieją.

                            Przypisujesz sobie Jaras posiadanie jedynej prawdy o wyjściu z uzależnienia. W
                            dziedzinie, o której tak mało wiadomo. W sumie to Twoja sprawa. Jedyne co Ci za
                            to grozi, to to, że na stare lata zaczniesz pieprzyć bez sensu jak aaugustw.
                            • tenjaras Re: Najprawdziwsza prawda 08.09.07, 10:16
                              kiedy wszedłem na to forum widziałem, że piszecie tu rozsądnie, ale
                              czułem, że coś nie gra... potem się zorientowałem, że Ci którzy
                              piszą rozsądnie, odkrywają rzeczy opisane już tu i tam, robią coś co
                              można sobie ułatwić, widziałem w nich siebie z "wcześniej", który
                              też odkrywał, aż dotarł do źródła informacji i zrobiło mi się
                              znacznie łatwiej - podpowiedziałem to i oberwałem

                              do tej pory jestem traktowany jak ktoś kto głosi, a moją intencją
                              jest jedynie podpowiadać i bazuje na własnym doświadczeniu, wiedzy
                              pewnej i niepodważalnej i robię to po to, by ktoś kto się
                              identyfikuje z takimi doświadczeniami, wiedział, że jest rozwiązanie

                              wiem, że takie postępowanie przynosi efekty i ludzie trzeźwieją, to
                              nie jest kwestia moich przekonań, a fakty, z którymi ja nie
                              dyskutuję już od jakiegoś czasu, trochę mi zależy na moim wizerunku

                              miło mi, wbrew pozorom, że uznajesz mnie za guru, nie spodziewałem
                              się splendorów, ale zrozum - kto to jest jaras?

                              obserwując to forum i piszących na nim ludzi zaobserwowałem, że Ci,
                              którzy tworzą barykadę pomiędzy sobą, a mną, opowiadają, że nie
                              trzeba korzystać z tego z czego ja skorzystałem i wyzdrowieć z
                              alkoholizmu, ale nie proponują nic w zamian i to mnie martwi

                              dzięki takiemu podejściu ludzie wiedzą, że wystarczy zakręcić
                              butelkę i odstawić na półkę, że terapia jest do bani, że AA to coś
                              zupełnie innego niż jest i w radosnym uniesieniu
                              odnalezienia "swojej drogi" wracają do picia, a w przypadku
                              alkoholików to nie jest zabawa w pijanego zajączka, stawką jest
                              ludzkie życie

                              dlatego postanowiłem piętnować to postępowanie, fakt, że czasem
                              przekraczam granice przyzwoitości i wskazuję konkretne osoby, nie
                              ich słowa (tu nie ma zachowań, choć często widać emocjonalny ładunek
                              w tekstach), ale robię to by ganić pobłażanie głupocie

                              inną kwestią jest to, że każdy ma to czego oczekuje - jeśli ktoś
                              wejdzie do sklepu, a nie cierpi octu, to wejdzie do takiego sklepu,
                              gdzie go nie ma, ale po co od razu krytykować cały handel za
                              istnienie octu?
                              • addicted11 Re: Najprawdziwsza prawda 08.09.07, 11:16
                                Jaras, ustawiasz sie w pozycji takiego rozsadnego i chcacego dobrze
                                faceta po przejsciach, a innych w pozycji albo egoistow,ktorzy chca
                                sobie pogardlowac czyims kosztem, albo nawiedzonych maniakow, albo
                                ludzi bez wiedzy i refleksji.

                                Okej, zgodze sie, ze w moim i innych osob postach czesto pojawiaja
                                sie zle emocje wobec AA czy terapii- ale to wynika mniej z istnienia
                                samej organizacji tylko ze sposobu dzialania jej obroncow na forum.
                                Zreszta sam nie jestes bez winy, picanie o promocjach Ginesa itp nie
                                jest uwazam merytoryczna dyskusja tylko ciosami ponizej pasa.


                                Problem, z ktorym wszyscy tu sie od dawna mecza jest wedlug mnie
                                taki: niektorzy ludzie nie pozwalaja wymienic ani obgadac minusow
                                czy niedostatkow terapii albo AA.
                                Obroncy (niektorzy) nie dopuszczaja do siebie mysli, ze na kogos to
                                moze nie dzialac, komus nie odpowiadac.
                                Tzn. inaczej- uwazaja., ze taki efekt jest skutkiem zlej woli albo
                                jakichs brakow tych osob. Trudno, aby w takiej sytuacji przytaknac,
                                bo dalej mogloby pojsc tylko przeproszenie i pojscie na terapie i AA.

                                Zarzucasz robienie wody z mozgow i to, ze nic sie nie proonuje,
                                co "Cie martwi". A ja widze bardzo konkretne rzeczy, ktore powoduja
                                ze te progray nie sa tak uniwersalne jak sa przedstawiane.

                                Od lat powtarza sie kilka podstawowych zastrzezen: ze wrzucanie
                                alkoholikow do jednego wora, ze zwiazek terapii i AA z religia i
                                swiatopogladem religijnym ( nie katolickim), ze brak
                                indywidualizacji, ze brak alternatywy (a nie ma nic gorszego niz
                                monopol).
                                Do tego dochodza zastrzezenia niektorych co do formy "nawracania"
                                niczym do sekty- podstepow, wkodowywania do glowy poczucia winy i
                                strachu. Dochadza refleksje nad niska skutecznoscia terapii- bez
                                glupiej radosci.

                                Natomiast spotyka sie to z agresja, zarzutami zlej woli, a
                                szczegolnie czesto- osobistymi wycieczkami.


                                I tak z jednej strony jest duzo dobrej woli- bo JAnu cyz Parys non
                                stop podkreslaja, nawet osobiscie Ciebie czy augusta krytykujac, ze
                                to "beton aowski", ze skrajnosci- czyli ze w domysle inni tacy nie
                                sa.
                                Ty natomiast widzisz w kazdym, kto nie skorzystal z terapii albo nie
                                potrafil z niej skorzystac, kogos wybrakowanego albo o zlej woli.
                                • tenjaras Re: Najprawdziwsza prawda 08.09.07, 11:35
                                  addicted11 napisał:

                                  > dyskusja tylko ciosami ponizej pasa.

                                  Tobie właśnie powinno się zdjąć spodnie i nałożyć kilka pasów,
                                  jesteś ślepą ofiarą tych kontrargumentów na metody trwałego wyjścia
                                  z alkoholizmu

                                  a o trzeźwiości pogadamy jak będziesz trzeźwy, ja o kosmonautyce nie
                                  dyskutuje, choć nie twierdzę, że potrafię trzymać język za zębami w
                                  temacie, w którym nie mam nic do powiedzenia...
                                  • addicted11 Re: Najprawdziwsza prawda 08.09.07, 11:39
                                    tenjaras napisał:

                                    > addicted11 napisał:
                                    >
                                    > > dyskusja tylko ciosami ponizej pasa.
                                    >
                                    > Tobie właśnie powinno się zdjąć spodnie i nałożyć kilka pasów,
                                    > jesteś ślepą ofiarą tych kontrargumentów na metody trwałego
                                    wyjścia
                                    > z alkoholizmu


                                    ?????
                                    zaczynamy sie fascynowac szkola Deoanda?


                                    trwale wysjcie z alkoholizmu- tej nieuleczalnej choroby smiertelnej,
                                    ktora mozna tylko zatrzymac?
                                    >
                                    > a o trzeźwiości pogadamy jak będziesz trzeźwy, ja o kosmonautyce
                                    nie
                                    > dyskutuje, choć nie twierdzę, że potrafię trzymać język za zębami
                                    w
                                    > temacie, w którym nie mam nic do powiedzenia...
                                    >



                                    w tej chwili daje glowe, ze mam 0.0000 promila alkoholu we krwi.
                                    ale ok, uwazasz mnie za pijacego- tyle ze gdy nie pilem rozmowa byla
                                    taka sama, to wymowka.
                                    • tenjaras Re: Najprawdziwsza prawda 08.09.07, 12:20
                                      to nie wymówka, to możliwość byś coś przemyślał...
                                      • janulodz Re: Najprawdziwsza prawda 08.09.07, 14:00
                                        jaras napisał:
                                        "i jeszcze sie czepne "orki po betonie" - przyjemnie Ci było korząc
                                        się przed żoną i córką?"

                                        - juz wiem jaras, jak jest między nami róznica.

                                        My pochodzimy z różnych światów.

                                        Możesz sobie w swojej nieskończonej doskonałości wyobrazić, że ja sie nie musiałem przed nikim korzyć.

                                        Moja żona i córka - najbliższe mi osoby pod słońcem (teraz doszedł jeszcze wnuk), ani przez moment nie wymagały, abym musiał się przed nimi korzyć.
                                        One były świadkami mojej przemiany, dopingowały mi i bardzo na mnie liczyły.
                                        Były ze mnie dumne i w swojej wspaniałości nigdy nie wymagały, abym się przed nimi ukorzył.
                                        Wręcz przeciwnie, to ONE mi powiedziały, są szczęśliwe, ze mi się udało.
                                        Tylko ludzie małostkowi nie umieją wybaczać, albo żądaja ukorzenia.

                                        W głowie Ci się nie mieści i już tego nie zrozumiesz, że można wyjść z alkoholizmu zachowując swoją godność i nie ma potrzeby padania na kolana przed Siłami, Księgami, Krokami i Bogiem jakkolwiek pojętym.

                                        Mnie to nie było potrzebne.

                                        Tobie , jak najbardziej.

                                        Może miałem więcej szczęścia, bo ono tak się w tym wątku dziwnie dzisiaj plecie.
                                      • addicted11 Re: Najprawdziwsza prawda 08.09.07, 15:11
                                        rewelacja, zmnowu zaczyna sie licytacja na trzezwosc.

                                        Jakbys Jaras czy August nie pamietal, wylaczylem sie z tego wyscigu
                                        wiele miesiecy temu i nie zalezy mi na mianie "rzezwego", chodzi o
                                        dyskusje o meritum, ale jak sie nie ma zadnych argumentow, zadnych
                                        powtarzam, to sie dyskusje spycha na inne tory.
                                        tyle miesiecy spychania dyskusji i chyba ani jednego kontrargumentu,
                                        to trzeba byc uwzietym.
                                    • aaugustw Re: Najprawdziwsza prawda 08.09.07, 14:04
                                      addicted11 napisał:
                                      > w tej chwili daje glowe, ze mam 0.0000 promila alkoholu we krwi.
                                      ____________________________________.
                                      Co z tego, kiedy nietrzezwosci - 100%
                                      A... ;-))
                                      • janulodz Re: Najprawdziwsza prawda 08.09.07, 15:07
                                        Ela napisała:
                                        Zyjesz ...cieszysz sie zyciem...choc ja osobiscie uwazam ze przy
                                        ogromie tych rzeczy o ktorych pisales mozna pomylic "sitko na ryby"
                                        z koszykiem na grzyby...a gory z morzem...itd..

                                        Żeby nie być gołosłownym przedstawiam krótki reportaż z dzisiejszego dnia.
                                        Po przeczytaniu posta Eli(patrz powyżej) wybrałem się na ryby:

                                        fotoforum.gazeta.pl/3,0,849445,2,3.html
                                        W drodze powrotnej zebrałem grzyby:

                                        fotoforum.gazeta.pl/3,0,849446,2,2.html
                                        W domu zrobiłem na biegu przetwory w czym dzielnie asystowała mi sunia Felka:

                                        fotoforum.gazeta.pl/3,0,849447,2,1.html
                                        A dzień się jeszcze nie skończył

                                        Może wyskoczę w góry:))

                          • e4ska Re: Do wszystkich nicków "addicted11"i jemu podob 14.09.07, 00:33
                            Jaras, ale tobie bije, oj, bije... palemką.

                            tenjaras napisał:
                            > ogólnie wyjaśnię na czym bazuję - życiem człowieka rządzą dwa prawa,
                            > strachu albo miłości.
                            toś lepszy niż kolega Freud. Ten miał Erosa i Tanatosa. Przynajmniej coś porządnego.

                            "> uważam, że wymienieni przez nas uczestnicy tego forum i kilku
                            > innych, kierują się właśnie strachem "
                            Uważaj sobie. To świadczy zaiste o jednym: nie znasz w ogóle normalnych ludzi.
                            Czemu miałabym ja czy miałby Janu, Tranzyt, Parys kierować sie strachem? Przed
                            czym? Owszem, każdy myślący człowiek zdaje sobie sprawę z kruchości swego
                            szczęście. Dzisiaj żyjesz, jutro gnijesz - stare ale jare:)

                            "> boją się podjąć próbę rozliczenia z przeszłością, choć wszystkie
                            > znaki na ziemi i niebie mówią, że bez takiego gestu wszelkie próby
                            > wkraczania w przyszłość nie powiodą się w pełni, a nawet poniżej
                            > minimalnych oczekiwań - od wieków ludzie to wiedzą"
                            Jaras, twoja wiedza o wiedzy ludzi na przestrzeni wieków jest gorzej niż żadna.
                            Dlatego tak łatwo manipulują tobą "przemądre" psycholożki, które nie mają na
                            tyle rozumu, żeby uprawiać jaką porządną profesję, tylko użerają się z pijokami.

                            Ludziom nie jest potrzebne pod dyktando roztrząsanie przeszłości - żadna terapia
                            DDA czy DDD BBB CCC ITD. Ludzie mają swoją pamięć - i pamiętają najdziwniejsze
                            rzeczy. Dlatego tak cudnie czyta sie autobiografie, wspominki, pamiętniki... ot,
                            jaka optymistyczna i ładna jest autobiografia Lema - poczytałam sobie ostatnio.
                            Lem nie miał jednak żadnej psycholożki, mimo to łba mu przeszłość nie
                            rozsadziła. A faktycznie był jednym z mądrzejszych ludzi ostatnich lat - w
                            naszym kraju.

                            "> akceptacja swojej osoby w pełni i rozliczenie się z przeszłością
                            > powoduje uwolnienie, stwarza możliwości i wiarę w przyszłość,
                            > pozbawia lęku, potrzeby walki, węszenia spisku
                            >
                            > nie podjęcie tego typu działań, na swoją korzyść, wydaje się być
                            > kierowane potrzebą zachowania dawnego, starego i znanego, statusu
                            > życia, odrzuceniem nowego, nieznanego i istniejącego poza kontrolą".

                            I te głupoty wyniosłeś ze swojej ostatniej terapii? Jaras... nauczże się
                            jednego: każde jutro jest inne od kazdego dzisiaj, a dzisiaj jest inne od
                            wczoraj. Nie mamy kontroli ani nad tym, co jest, ani nad tym, co będzie - marny
                            z nas puszek na wietrze... a ty nawet tę malutką wolność, tobie - marnemu -
                            przynależną - sprzedałeś za garść terapeutycznych pierniczków.

                            co masz w zamian? ano - strach. Strach - co będzie z tobą bez psycholożek, bez
                            mityngu, bez bila i boba. Jakie jeszcze terapie wymyślić muszą dla ciebie?

                            chyba że zaczniesz dożywotnio "pomagać"... Ze strachu. Przed wszystkim.
                            Uzależnienie od terapii i psychiatryka jest paskudnym uzależnieniem, Jarsie
                            -nwieczny pacjencie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka