Dodaj do ulubionych

szczescie, cierpienie, przesyt

04.10.07, 17:53
Refleksja na dzien dzisiejszy 1427 roku.

Szczescie- jak wszyscy sie zgadzamy, istnieje w nas.
Ale czy tylko? Czy bezwzglednie?

Mamy jesien. Konczy sie lato, powiedzmy- ulubiona pora roku.
Tak pomyslalem sobie, co by bylo, gdyby bylo tylko lato. Cztery razy
w roku, okragle 365 dni.
Czy radosc z tego lata bylaby taka sama?
Czy gdyby niedziela byla codziennie, gdyby wigila byla 6 razy w roku?
Czy nadal tak by cieszyly?

Otoz paradoks szczescia polega na tym, ze aby je odczuwac, trzeba
miec jaka roznice poziomow. inny punkt odniesienia.

Lato cieszy, gdy przychodzi po zimie i wiosnie, wigila gdy czeka sie
na nia caly rok. Czy istnieja tacy zawodnicy, ktorzy potrafiliby
czerpac szczescie z lata takie samo, gdyby bylo one caly rok?

Obserwuj wątek
    • ja-va Re: szczescie, cierpienie, przesyt 04.10.07, 18:13
      Proponuję, abyś wyprowadził się na równik. Tam nie będziesz miał
      takich dylematów. Dostęp do sieci raczej zapewniony, więc będziesz z
      FU w kontakcie!
      • addicted11 Re: szczescie, cierpienie, przesyt 04.10.07, 18:48
        ja-va napisała:

        > Proponuję, abyś wyprowadził się na równik. Tam nie będziesz miał
        > takich dylematów. Dostęp do sieci raczej zapewniony, więc będziesz
        z
        > FU w kontakcie!

        tam nie ma polskiej wigilii i barszczu z uszkami, odpada, poza tym
        nie moglby mieszkac w jednym kraju z tyloma czarnymi, hehe taki zart.
        • aaugustw Re: szczescie, cierpienie, przesyt 04.10.07, 19:44
          addicted11 napisał:
          > ...poza tym nie moglby mieszkac w jednym
          kraju z tyloma czarnymi, hehe taki zart.
          _________________________________________.
          Jaki zart? - Przecie pracowales na czarno.
          A...

      • addicted11 Re: szczescie, cierpienie, przesyt 04.10.07, 18:51
        Ja-va, zauwazylem, ze masz jakas lekko irracjonalna niechec
        do "dylematowania", jakby cos z przeszlosci sie kryje, nie wiem,
        zwykly wpis odbierasz zbyt gleboko, pomysl nad tym, nie kazde
        dylematy musza unieszczesliwiac, a poza tym Budda 7 lat intesywnie
        myslal i wszystkich pytal zanim doznal Nirvany.
        • ela_102 Re: szczescie, cierpienie, przesyt 04.10.07, 20:55
          Adi napisal:

          Budda 7 lat intesywnie
          myslal i wszystkich pytal zanim doznal Nirvany.

          a jak myslisz o co pytal?
          I kogo?
        • ja-va Re: szczescie, cierpienie, przesyt 05.10.07, 14:27
          addicted11 napisał:

          > Ja-va, zauwazylem, ze masz jakas lekko irracjonalna niechec
          > do "dylematowania", jakby cos z przeszlosci sie kryje, nie wiem,
          > zwykly wpis odbierasz zbyt gleboko, pomysl nad tym, nie kazde
          > dylematy musza unieszczesliwiac, a poza tym Budda 7 lat intesywnie
          > myslal i wszystkich pytal zanim doznal Nirvany.

          Ależ wręcz przeciwnie, z dylematowaniem jestem "na Ty". Jakieś 10
          lat temu zastanawiałam się "pić albo nie pić" i oto było pytanie!
          Ale szybko wypracowałam sobie sposób, aby pozbyć się tego
          niewygodnego pytania i uznałam, że po prostu lubię pić. Bo po co
          się miałam męczyć na wiecznym poczuciu winy. I tak sobie piłam 10
          lat, w tym 3 chlałam ostro, z całą feerią barw uzależnienia. Na
          początku wesołym kroczkiem po kolorowej łące, aż w końcu dobrnęłam,
          dowlokłam się, doczołgałam do fazy chronicznej mojego alkoholizmu.

          Kiedyś miałam wątpliwości: co i jak? a dziś się pytam czy wogóle? A
          właściwie nie pytam, bo wiem, że nie.

          Poza tym, nie wiem, czy mój odbiór jest zbyt głęboki czy może za
          płytki. Czytam i odbieram po swojemu. Mam różne skojarzenia, czasem
          o nich piszę, czasem nie. Zgadzam się natomiast, że dylemat nie musi
          unieszczęśliwiać. Moim zdaniem sam dylemat jest naturalny i jest
          przejawem jednak myślenia.

          Ale jednocześnie jestem zwolenniczką jakichś konkluzji, choć
          dziesiejsza konkluzja może po jakimś czasie okazać się wątpliwa, ale
          na pewno nie jestem zwolenniczką "biegania za własnym ogonem".
    • cortona Re: szczescie, cierpienie, przesyt 04.10.07, 19:04
      Kupiłam sobie płytę z muzyką brazylijską i puszczam często, bo jest
      taka radosna, taka słoneczna i poprawiająca samopoczucie.
      Wyraźnie słchać, że Brazylijczycy cieszą się z wiecznego lata:)
      A u nas zaraz będzie szaro:(
      • magtomal Re: szczescie, cierpienie, przesyt 04.10.07, 19:55
        Addi, to, co "odkryłeś" to oczywistość. Wieczór wigilijny jest szczególny, bo
        jest tylko raz w roku. To jasne, że to co oczekiwane, niecodzienne, ma dla nas
        większą wartość. Tak jak to, że dobro nie istnieje bez zła, radość bez smutku
        etc. Przeciwieństwa tworzą całość - o tym dużo mówią np taoiści, ale powtarza
        się to u wielu filozofów, pisarzy. I myślę, że wiedzą to najzwyklejsi ludzie.
        • aaugustw Do magtomal 04.10.07, 21:11
          magtomal napisała:
          > Addi, to, co "odkryłeś" to oczywistość.
          Tak jak to, że dobro nie istnieje bez zła, radość bez smutku
          > etc. Przeciwieństwa tworzą całość - o tym dużo mówią np taoiści,
          ale powtarza się to u wielu filozofów, pisarzy. I myślę, że wiedzą
          to najzwyklejsi ludzie.
          ________________________________________________________________.
          Czyli wg. Ciebie wiedza o tym wszyscy najzwyklejsi - nawet ty...!
          Nie kompromituj ty mi sie tutaj, lecz przeczytaj kobieto najpierw
          co to Taoizm, a dopiero potem powtarzaj jak papuga...!
          A...
          Ps. zadnej pokory u tej rasy... - no, no, no...
          • magtomal Re: Do magtomal 04.10.07, 21:19
            aaugustw napisał:


            lecz przeczytaj kobieto najpierw
            > co to Taoizm, a dopiero potem powtarzaj jak papuga...!


            W przeciwieństwie do Ciebie nie muszę wszystkich trudniejszych słów sprawdzać w
            słowniku, bo mam pewną wiedzę. Poza tym (taż w przeciwieństwie do Ciebie), jak
            już używam jakiegoś terminu, to wiem, co on znaczy.
            • aaugustw Re: Do magtomal 04.10.07, 21:28
              magtomal napisała:
              > ... Poza tym (taż w przeciwieństwie do Ciebie), jak
              > już używam jakiegoś terminu, to wiem, co on znaczy.
              ___________________________________.
              ty dalej siedzisz w mojej glowie...?
              Innym mozesz wciskac ciemnote. Wobec
              mnie skompromitowalas sie i tyle...!
              A... ;-))
              Ps. ty dalej czytasz moja poczte! ;-))
              • magtomal Re: Do magtomal 04.10.07, 21:35
                aaugustw napisał:


                > ty dalej siedzisz w mojej glowie...?

                A skąd mam wiedzieć, co siedzi w Twojej głowie?! To tylko Ty i Ela wiedzie, co
                czują i myślą inni.


                > Ps. ty dalej czytasz moja poczte! ;-))

                Poczty Twojej nie czytam, bo nie mam do niej dostępu, a nawet gdybym miała, to
                bym tego nie robiła, bo z zasady cudzej poczty nie czytam.
          • ariel48 Re: Do magtomal 04.10.07, 21:45
            August :


            > Czyli wg. Ciebie wiedza o tym wszyscy najzwyklejsi - nawet ty...!

            Wiedzą wszyscy rozumni , auguście.
            Wszyscy , którzy mają świadomość tego , jacy są .
            Przecież to powinieneś wiedzieć . Ty ... alkoholik , który dązy
            do tego , by być ideałem ... :)))
            W każdym z nas jest dobro , ale i zło. Często wybieramy między nimi.A
            przynajmniej powinniśmy wybierać. Jest raczej niewielu ludzi, którzy czynią
            tylko dobro i raczej niewielu ludzi, którzy czynią tylko zło. Czynią to (jedno
            albo drugie) świadomie, w oparciu o ich wolną wolę bycia albo dobrymi, albo
            złymi. Być może jest to w jakiś sposób w nich uwarunkowane, ale nie jest tak, że
            nie wiedzą, iż robią dobro lub zło. Masz wolną wolę auguście . To Ty dokonasz
            wyboru .
            Powinniśmy być zawsze zdolni postawić granicę naszego gniewu. W skrajnych
            przypadkach zło może wziąć w nas górę, możemy nawet zabić, ale jeżeli się na to
            decydujemy, ciągle wiemy, że zabijamy, że czynimy ostateczne zło. Zło jest
            nadużyciem naszej wolnej woli.
            Auguście - mamy wolną wolę.
            Radość , szczęście -doceniamy wtedy , kiedy jest nam żle.
            I na odwrót - po momentach nieszczęsliwych , smutnych - cieszymy
            się każdym drobiazgiem. Te drobiazgi czynią nas szczęśliwymi.
            • aaugustw Re: Do magtomal 04.10.07, 22:03
              ariel48 napisała:

              > August :
              > > Czyli wg. Ciebie wiedza o tym wszyscy najzwyklejsi - nawet ty...!
              >
              > Wiedzą wszyscy rozumni , auguście.
              > Wszyscy , którzy mają świadomość tego , jacy są .
              > Przecież to powinieneś wiedzieć . Ty ... alkoholik , który dązy
              > do tego , by być ideałem ... :)))
              ___________________________.
              Ariel, Ty mnie zacipiasz...!
              A...
              Ps. Dzis musze juz konczyc !
              Dobranoc... ;-))

    • ariel48 Re: szczescie, cierpienie, przesyt 04.10.07, 20:49
      Ze szczęściem bywa czasem tak ,jak z okularami.
      Szuka się ich, a one "siedzą" na nosie.
      TAK BLISKO!!!!!

      Czasem wystarczy się rozejrzeć , a okaże się, że szczeście jest na wyciągnięcie
      ręki.
      Oczywiście dla każdego z osobna szcześciem może być co innego.

      Życzę wszystkim ,którzy uwazają, że nie mają szczescia w zyciu , aby wreszcie je
      odnaleźli.
      • addicted11 Re: szczescie, cierpienie, przesyt 04.10.07, 21:42
        Tak Mag, ameryki nie odkrylem z tym, ze szczescie istnieje przy
        nieszczesciu, bo i jej odkrywac nie chcialem.
        Tak mnie zastanawia to tylko w kontekscie tezy "szczescie jest w
        nas"- ale wychodzi na to, jakbysmy byli zaprogramowani tylo na
        okreslona ilosc szczescia, bo im wiecej go jest, tym mniejsze ma ono
        znaczenie, samo szczescie nie istnieje?
        Tu klania sie Budda- moze to jest droga- rezygnacja ze szczescia
        jest szczesciem?
        Jak nie chce byc szczesliwy to dopiero nim jestem?


        A o co pytal Budda?
        Mysle, ze wiecej pytal niz mowil i na tym polegala jego wielkosc, z
        tym ze robil tak sam i dopiero potem kazal tak robic innym,
        niekotrzy blyskawicznie przechodza etap- wata z uszu do ust i zaraz
        wyplujka i z powrotem wata w uszy:)
        • ela_102 Re: szczescie, cierpienie, przesyt 04.10.07, 21:47

          Wiedziec ...kogo pytac...i o co...to klucz do szczescia:-)
        • gocharl Re: szczescie, cierpienie, przesyt 04.10.07, 22:23

          addicted11 napisał:

          >wychodzi na to, jakbysmy byli zaprogramowani tylo na
          > okreslona ilosc szczescia, bo im wiecej go jest, tym mniejsze ma
          ono
          > znaczenie, samo szczescie nie istnieje?


          Ktoś mądrze kiedyś napisał:

          "By być szczęśliwym — brakuje nam tylko, abyśmy zdali sobie z tego
          sprawę."

          Pozdrawiam Gocha
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka