ela_102
12.10.07, 10:29
Przyznam ze porusza mnie tutaj postawa ludzi ktorzy pili cale zycie
a na starosc przestali i bardzo chelpia sie tym osiagnieciem.
Zupelnie przy tym uciekajac od bardzo dlugiego przeciez
czasu "spozywania" i wyrzadzanych krzywd...jakby wogole nie byli
uczestnikami tego czasu ani tych krzywd...ale to oczywiscie ich
broszka...
Obserwuje z ogromna radoscia...przyplyw mlodych ludzi( w wieku od 20
lat) uznajacych alkoholizm wlasny...i podziwiam jednoczesnie...
jest to z cala pewnoscia zasluga naglasniania problemu...jak i
dzielenia sie swoim doswiadczeniem poprzez innych alkoholikow.
Swiadomosc tych mlodych ludzi jest ogromna i budujaca...
Przypadek ktory zrobil na mnie najwieksze wrazenie...to 19-letni
Przemek ktory zaprosil mnie na 4 rocznice swojej abstynecji.
Uznal sie za alkoholika w wieku 15 lat.
Jego Tata ..tez alkoholik niepijacy ponad lat 20...syn nigdy wiec
nie otarl sie o jego pijanstwo..ale "pomoc" dla syna przyszla szybko
i byla jak widzimy skuteczna.
Przemek nie bedzie musial rozliczac sie ze swoja przeszloscia...
nikogo oprocz siebie nie skrzywdzil...
jest bardzo swiadomy choroby...i jest cudwonym entuzjastycznym
mlodziencem.
co za filozfia przepic cale zycie...a potem jak juz watroba
wysiada ...przestac.
i tylko przestac...