Dodaj do ulubionych

Droga do Trzeżwosci.

01.11.07, 14:31

Czyli co Ci jest potrzebne do zdrowienia.

1.Uświadomienie sobie związku między piciem,a problemami życia
codziennego.

2.Rozpoznanie własnej historii picia i wplywu picia na rozne obszary
zycia.

3.Rozpoznanie wlasnej zdolnosci do kontrolowania picia-uczciwe
rozpoznanie prowadzi do przyznania sie i akceptacji wlasnej
bezsilnosci wobec alkoholu.

4.Motywacja, aktywnosc i zaangazowanie we wlasne leczenie.

5.Przyjecie tozsamosci alkoholika-uznanie wlasnej choroby i
akceptacja siebie jako alkoholika (" mam na imie Ela jestem
alkoholiczka")

6.Konsekwentna realizacja programu terapii.

7.nauczenie sie nowego sposobu zycia, ktory jest zgodny z nowa
tozsamoscia-sposobu niealkoholowego życia.

8.Realizowanie programu 12 krokow w zyciu codziennym.
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: Droga do Trzeżwosci. 01.11.07, 19:06
      ela_102 napisała:
      Droga do Trzeżwosci, czyli co Ci jest potrzebne do zdrowienia.
      _____________________________________________________________.
      Tak. To jest ta droga, ktora i ja staram sie isc przez zycie !
      Nie bylbym jednak soba gdybym nie dodal, ze droge te
      dobrowolnie ukwiecilem jeszcze 12 Tradycjami AA - sluzba na
      rzecz innych! ("droga na zewnatrz jest najkrotsza droga, ktora
      prowadzi do wewnatrz").
      A...
    • ela_102 Re: Droga do Trzeżwosci. 01.11.07, 19:11
      August:-)
      tak to wlasnie sie dzieje...
      jak juz weszlam na wlasciwa droge to i ukwiecac ja sobie zaczelam...
      pisze o tym aby inni mieli wskazowki jak zacząć...aby potem budowac
      ogrody cale...ogrody wlasnego zycia i szczescia:-)
    • janulodz Re: Droga do Trzeżwosci. 01.11.07, 19:18
      Moja droga była prostsza:
      1. Uświadomienie sobie związku między piciem, a problemami życia
      codziennego i wplywu picia na rozne obszary zycia.
      2.Zaprzestanie picia
      3.Motywacja, aktywnosc i zaangazowanie we własne postępowanie, czyli UWIERZENIE W SIEBIE.
      4 Realizacja



      • ela_102 Re: Droga do Trzeżwosci. 01.11.07, 19:28


        Janu:-)
        A jak uwazasz jestes w drodze?
        Czy na mecie?

        Czy przynasz ze czasami sie mylimy...
        ze bladzimy?
        ze zmieniamy kierunek?
        Czy jestesmy moze niezmienni jak posagi?
        • janulodz Re: Droga do Trzeżwosci. 01.11.07, 19:31
          Całe nasze życie jest drogą. Do smierci
          • ela_102 Re: Droga do Trzeżwosci. 01.11.07, 19:36

            droga w trakcie ktorej przechodzimy rozne przemiany?
            np.bylismy czynnymi alkoholikami...
            teraz jestesmy suchymi?
            • janulodz Re: Droga do Trzeżwosci. 01.11.07, 19:40
              Idąc mijamy słupki kilometrowe. Ja słupek z napisem "alkoholizm" minąłem i zostawiłem za sobą.
              • aaugustw Re: Droga do Trzeżwosci. 01.11.07, 20:12
                janulodz napisał:
                > Idąc mijamy słupki kilometrowe. Ja słupek z napisem "alkoholizm"
                minąłem i zostawiłem za sobą.
                ___________________________________________________.
                Janu, z tego co piszesz wnioskuje, ze Ty mnogo tych
                słupkow minąłes i zostawiłes za sobą, np. te z napisem
                "rozum", "wiedza", "zdrowa swiadomosc"... itd... itp...
                Ale jak sie o tym nie wie, tez sie ma zludzenie szczescia,
                no nie... - wg. motta: "On sie smieje - to ja tez sie smieje" ;-))
                A... ;-)))
              • ela_102 Re: Droga do Trzeżwosci. 01.11.07, 20:24
                janu:-)

                ja mam inna filozofie drogi..
                to co bylo w przeszlosci...rozwazam w terazniejszosci...oby miec
                cudowna przyszlosc...
                tylko wtedy droga ma sens...
                jak nie jest ciagiem zdarzen wystepujacych jeden po drugim ...
                formowanym przez moje wlasne decyzje...w prawo? w lewo? a moze
                wprost? droga traci sens...
                rownie dobrze mozna zatrzymac sie ...rozbic obozowisko...rozpalic
                ogien...osiąść na stale:-)
                droga to przemiany...
                brak przemian to stagnacja:-)
                • janulodz Re: Droga do Trzeżwosci. 01.11.07, 20:30
                  Mnie przemiany spotykają na kazdym kroku. Nie wiem co bedzie za następnym zakrętem. I nie chcę wiedzieć. Tak jest ciekawiej. A wracać nie lubie, jestem przesadny
                  • ela_102 Re: Droga do Trzeżwosci. 01.11.07, 21:24

                    wiec nie wiesz co zrobiles zle?
                    i nie wiesz co zrobic teraz aby uniknac bledow w przyszlosci?

                    Ogladanie przeszlosci nie bylo moim ulubionym zajeciem..
                    bo to cholernie trudne zadanie...
                    ale daje spokoj i mozliwosci dokonywania wlasciwych wyborow.
                    Nikt nie wie co bedzie za zakretem...nieznanego odcinka..
                    ale niektorzy wiedza ze jechali juz ta droga pokonywali ten
                    zakret...i pamietaja co bylo za nim...
                    A ty mozesz tak jechac jechac jechac... sadzac ze mijasz nowe
                    miasta...a to rondo...

                    z analizowania "bledow" pilkarzy...trener doskonali druzyne...
                    z analizowania bledow kardiologow...mamy udane przeszczepy..
                    a analizowania wlasnych bledow mamy lepsze zycie...
                    • aaugustw Re: Droga do Trzeżwosci. 01.11.07, 21:28
                      ela_102 napisała:
                      > ..............
                      > z analizowania "bledow" pilkarzy...trener doskonali druzyne...
                      > z analizowania bledow kardiologow...mamy udane przeszczepy..
                      > a analizowania wlasnych bledow mamy lepsze zycie...
                      ________________________________________________________.
                      To wszystko sie zgadza, ale z analizowania drobnopijoczka
                      nie bedziemy miec alkoholika... :-((
                      A... ;-))
                    • janulodz Re: Droga do Trzeżwosci. 01.11.07, 21:38
                      Doskonale wiem co zrobiłem źle. I wiem co zrobić żeby uniknąć błedów. Miałem na to prawie pięć lat. Przeszłość mnie tego nauczyła. Tylko do niej nie wracam. Jak sie człowiek raz nauczy jeździć rowerem, to nie zapomina do końca życia. Wsiada sie i jedzie. Tak samo samochodem. Nie muszę pamiętać , gdzie sprzegło, gdzie gaz, ja to mam zakodowane. Jestem skoncentrowany tylko na jeźdxie, dlatego jestem bezpieczniejszy od poczatującego kierowcy. Nie muszę się już uczyć koordynacji ruchów.
                      • aaugustw Re: Droga do Trzeżwosci. 01.11.07, 21:43
                        janulodz napisał:
                        > Doskonale wiem co zrobiłem źle. I wiem co zrobić żeby uniknąć
                        błedów...
                        ________________________________________________.
                        Zdradz nam te Twoja tajemnice unikania bledow...!
                        O jakie bledy chodzi...!?
                        Tylko, prosze nie porownuj tego z jazda na rowerze po Lodzi... :-((
                        A... ;-))
                      • ela_102 Re: Droga do Trzeżwosci. 01.11.07, 23:09
                        O tym samym pisze...
                        raz analizuje po to aby juz do tego nie wracac...
                        choc mozg ludzki bywa zawodny...np.maly wylewik i mozesz nawet nie
                        pamietac jak sie zalatwialo na kibel...

                        ale uwazaj z ta nauka na cale zycie...
                        pic tez sie kiedys nauczyles...i niezle ci to szlo ;-)
                        • janulodz Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 00:05
                          Błąd logiczny Elu.
                          Jeżeli kiedyś nauczyłem się pić, a potem nauczyłem się, że picie jest be, to
                          moje doświadczenie późniejsze niweluje to wcześniejsze. No chyba, że
                          zdziecinnieję tak, jak august i wszystko mi sie pomiesza, ale jakie to wtedy
                          będzie miało znaczenie, jak wszystko mi się będzie tylko z jednym kojarzyć.
              • jerzy30 janu - ja bym inaczej powiedzial 01.11.07, 20:34
                ja takie slupki mijam czesto - stanowia dla mnie ostzrezenie by ich
                nie lekcewazyc - pazatym jak Ty - po prostu zyje.
                • aaugustw Re: janu - ja bym inaczej powiedzial 01.11.07, 21:12
                  jerzy30 napisał:
                  > ja takie slupki mijam czesto...
                  ________________________________.
                  To widac, dlatego tak pasujecie do siebie...! ;-))
                  A... ;-)))
    • jerzy30 jeszcze zwykle zycie jest tu potzrebne 01.11.07, 20:31
      brakuje punktu nr 9 - życie
      inaczej trzezwienie [czyli zdrowienie] bez tego zycia to koszmar
      punkt 5 - tylko na mityngach od jego rozpoczenia do zakonczenia
      punk 6 - a co jak terapia sie zakonczy, przeciez nie jest wieczna
      • tenjaras Re: jeszcze zwykle zycie jest tu potzrebne 01.11.07, 20:51
        pkt5 - jerzy, czy ty przestajesz być alkoholikiem poza salą spotkań
        AA? bo nie zrozumiałem co masz na myśli...

        pkt6 - jakie zalecenia terapii stały się skończone?
        • jerzy30 tak - przestaje byc alkoholikiem poza sala AA 02.11.07, 17:30
          w tym sensie ze sie z tym nie ujawniam, nie rozglaszam wszem i
          wobec, jestem wtedy Jurek P...... [a nie Jurek - alkoholik]. I
          pamietam jedynie ze alkohol nie jest mi wskazany - czyli by na niego
          uwazac.
          • aaugustw Re: tak - przestaje byc alkoholikiem poza sala AA 02.11.07, 17:32
            jerzy30 napisał:
            > w tym sensie ze sie z tym nie ujawniam, nie rozglaszam wszem i
            > wobec, jestem wtedy Jurek P...... [a nie Jurek - alkoholik].
            _____________________________________________________________.
            Po co to maskowanie, i tak poznac po Tobie...
            A...
            • jerzy30 aagustow - prymityw jestes i cham 03.11.07, 16:15
              pijany cham
              • magtomal Re: aagustow - prymityw jestes i cham 03.11.07, 16:20
                jerzy30 napisał:

                > pijany cham

                Jerzy, a niedawno mnie upominałeś. I przyznałam Ci rację. Wiele osób August and
                company doprowadzili do furii - ale nie warto...
                • jerzy30 wiem matgomal ze upominalem 03.11.07, 16:51
                  sorki za to [za to upominanie] - ale sa pewne granice poza ktorymi
                  nerwy puszczaja.
                  czy warto - chyba trzeba chamstwo tepic - inaczej sie rozrasta i
                  pleni.
                  Pozdrawiam i pogody ducha
                  • ela_102 Re: wiem matgomal ze upominalem 03.11.07, 17:18

                    Mamy tylko wplyw na wlasne chamstwo...aby sie w nas nie plenilo.
                    Jesli walczymy z chamstwem pobudzajac do zycia nasze wlasne...
                    to tak naprawde nie "zabijamy" go lecz
                    rozmnazamy...pączkujemy...klonujemy...
                  • aaugustw Re: wiem matgomal ze upominalem 03.11.07, 17:39
                    jerzy30 napisał:
                    > ...chyba trzeba chamstwo tepic - inaczej sie rozrasta i pleni.
                    _______________________________________________________________.
                    Jestem ZA...! ;-))(bo za tym kryje sie nietrzezwosc...!)
                    A...
                • aaugustw Re: aagustow - prymityw jestes i cham 03.11.07, 17:37
                  magtomal napisała:
                  > Jerzy, a niedawno mnie upominałeś. I przyznałam Ci rację. Wiele
                  osób August and company doprowadzili do furii - ale nie warto...
                  _________________________________________.
                  Ale to byli tylko ci pijani na trzezwo...!
                  A... ;-)))
                  Ps. Magtomal, pewno ze nie warto byc nietrzezwym...!
                  Janu powiedzialby; Ladnie jest nie pic. (czy jakos tak).
                  Teraz kolej na wasza trzezwosc...! ;-))
          • tenjaras poza sala AA 02.11.07, 20:56
            jestem święcie przekonany, że gdybym teraz wyszedł na środek miasta
            i wszystkim powtarzał, że jestem alkoholikiem, to by mnie w końcu do
            czubków zamknęli

            ale to nie znaczy, że na środku miasta nie jestem alkoholikiem i
            potrafię powiedzieć po co odmawiam alkoholu
            • finlandia07 re;jeszcze coś o trzeżwości 02.11.07, 21:08
              A co to jest ta trzeżwość o której tak jedni coś wiedzą a inni to
              drobno....?
              Czy trzeżwym jest ktoś kto tak bredzi ze aż mdli,mimo ze od paru lat
              nie wypił kropli alkoholu,przy tym robi wiecej zlego niz dobrego,
              czy inny,pan X,który po wypiciu jednego kieliszka,powiedzmy
              win,mówi:wypiłem,nie prowadzę samochodu,idę do domu piechotą.
              Owa trzeżwoś to mój stan ducha i nikt nie ma prawa oceniac czy
              jestem trzeżwy czy abstynentem.Akurat ja ,jedno i drugie jak i
              wielu na i poza forum.To jednak takie trudne zeby sie z tym
              pogodzic,lepiej mieszać,nie?
              • tenjaras Re: re;jeszcze coś o trzeżwości 02.11.07, 21:27
                trzeźwość to również taka świadomość siebie, że choćby pięciu ludzi
                mówiło Ci, że jesteś osioł, Ty pośmiejesz się razem z nimi i nie
                obejrzysz się za siebie szukając ogona, bo znasz swoje miejsce i nie
                wątpisz w siebie
                • aniolparys Re: re;jeszcze coś o trzeżwości 02.11.07, 22:01
                  Ja tam jednak obejrzę się przy piątym za siebie. Wierząc (podobnie jak Ty), że
                  jestem trzeźwy.
                  Jesteśmy z innej gliny Jaras ;-))
                  • tenjaras Re: re;jeszcze coś o trzeżwości 02.11.07, 22:08
                    > Jesteśmy z innej gliny Jaras ;-))

                    wiem

                    dla mnie to zabawa, bo nawet jeśli mam ten ogon, to wkrótce zrobię
                    wszystko, żeby go nie mieć

                    wiem też, że nic nie tracę sam mówiąc, że mam ogon, zanim dorwą mnie
                    poszukiwacze ogonów, choć przed nimi trudno się uchronić,
                    paradoksalnie jednak korzystam na nich, robią coś za mnie i motywują
                    mnie do działania, sami pozostając tam, gdzie mój ogon ;-)
                    • aniolparys Re: re;jeszcze coś o trzeżwości 02.11.07, 22:18
                      Dla mnie ostateczną instancją moich działań są inni ludzie.
                      Nie bawi mnie zostawianie ich tam, gdzie mój ogon. Szanuję (to nie są tylko
                      słowa) ich opinie. Unikam hałaśliwych. Nie specjalnie interesują mnie ludzie,
                      którzy nie mają korzyści z obcowania ze mną.
                      Ubogaca świat różnorodność ludzi, nie ich jednorodność. Stąd aplikowanie każdemu
                      alkoholikowi takiego samego bata i marchewki jest smutne.
                      • ela_102 Re: re;jeszcze coś o trzeżwości 02.11.07, 23:10
                        Twoje tlumaczenie jest smutne..
                        kazdy alkoholik ma tylko zrozumiec czym jest alkoholizm
                        i to jest poziom tego bata i marchewki...bo chorba sam przyznasz
                        jest jedna...ma swoje objawy takie same w przypadku kazdego naloga.
                        a potem to juz tylko indywidulany tok...
                        pomoc w odnalezieniu siebie...a nastepnie realizacji siebie w zyciu.
                        spotkalam ogrom alkoholikow...
                        i zaden nie byl identyczny z drugim...
                        o ile w okresie czynnym mozna mowic wrecz o identycznosci...

                        To nawet widac na tym Forum..
                        sprowadza nas tutaj jeden cel...
                        w rozmowach o piciu rozumiemy sie doskonale.
                        natomiast w rozmowach o drogach wyjscia wre ciagla klotnia...

                        jak myslisz dlaczego?
                      • tenjaras Re: re;jeszcze coś o trzeżwości 03.11.07, 09:32
                        > Nie bawi mnie zostawianie ich tam, gdzie mój ogon.
                        to nie mój wybór, a ich, moja konieczność

                        Parysie, różnorodność nie eliminuje jednomyślności, jednomyślność
                        różnorodności

                        jeszcze raz Ci napiszę czym się różnimy - Ty stojąc na chodniku
                        mówisz, że w autobusach podmiejskich śmierdzi, ja jadąc autobusem
                        mówię, że tak wygodniej

                        w czym jesteśmy jednomyślni? w abstynencji, obaj wiemy jakim jest
                        dla nam warunkiem
                        • aniolparys Re: re;jeszcze coś o trzeżwości 03.11.07, 09:38
                          "Z moją organizacją wytrzeźwiejesz w bardziej luksusowych warunkach".

                          Byłoby zabawne, gdyby nie było taki żałośnie zaściankowe.
                          • tenjaras Re: re;jeszcze coś o trzeżwości 03.11.07, 09:52
                            jeszcze raz Ci napiszę - to Twój wybór gdzie jesteś w moim życiu
                      • aaugustw Re: re;jeszcze coś o trzeżwości 03.11.07, 17:20
                        aniolparys napisał:
                        > ... Unikam hałaśliwych. Nie specjalnie interesują mnie ludzie,
                        > którzy nie mają korzyści z obcowania ze mną.
                        > Ubogaca świat różnorodność ludzi, nie ich jednorodność.
                        ______________________________________________________________.
                        Alez to balakanie na okraglo aniolku. Jedno wyklucza drugie...!
                        Gdzie logika ziemska...!?
                        A... ;-))
            • jerzy30 jarasie - ale nie latasz jak zalatany pies 03.11.07, 16:18
              i nie rozglaszasz zes jaras-alkoholik z grupy AA tej i tamtej.
              Zachowujesz to dla siebie.
              A do odmowy napicia sie wcale nie mowisz "nie pije bo jestem
              alkoholikiem. mowisz "nie pije - dziekuje bardzo"
              • tenjaras Re: jarasie - ale nie latasz jak zalatany pies 03.11.07, 17:46
                > i nie rozglaszasz zes jaras-alkoholik

                bez przesady, czasem mówię, że nie piję bo jestem alkoholikiem,
                ludzie potrafią to zrozumieć, a widząc mnie w tych okolicznościach
                przyrody poznają więcej prawdy o alkoholiźmie niż patrząc na dworce
                PKP, w końcu każdemu zainteresowanemu należy się rzetelna wiedza o
                alkoholiźmie i sposobach radzenia sobie z nim

                teraz to jestem "bezdomny", ale moją macierzystą grupą AA
                była "Gwiazda Morza" z Gdyni, teraz się moszcze w nowych warunkach,
                ale widzę, że sporo pożytku tu ze mnie będzie ;-) a ja lubię być
                pożyteczny ;-)

                zachowuję się trzeźwo, bo dbam o swoją trzeźwość, jest na pierwszym
                miejscu, a dzięki temu wszystko co mam jest dobre dla mnie, bliskich
                i ludzi z mojego otoczenia, a przecież to dopiero początek ;-)

                rzeczywiście jednak "jaras" pozwala mi zachować anonimowość, choć
                wiadomo, że bliscy doskonale wiedzą kim jestem, co robię i po co
                • jerzy30 znam z dyni kilku Aowcow 03.11.07, 18:33
                  z jednym z nich nawet w Szkocji w roku 1998 [chyba] bylem na
                  kongresie.
                  Wytrwalosci w propagowaniu AA.
                  fakt ja tez czasami mowie zem uzalezniony, czyli alkoholik - oczy
                  wtedy otwieraja jak talerze kosmiczne i sie dyskusja-prelekcja
                  zaczyna. Ale to w pewnych sytuacjach.
                  Fajne to.
        • jerzy30 jeszcze kilka zdan - jarasie 02.11.07, 17:34
          problemy mojego uzaleznienia poruszam jedynie na mityngach, w pracy
          czy w domu jest to temat niepodnoszony [nie ma takiej potzreby]
          co do terapii - to w koncu sie kiedys konczy i trzeba stanac na
          wlasnych nogach
          • aaugustw Re: jeszcze kilka zdan - jarasie 02.11.07, 17:48
            jerzy30 napisał:
            > problemy mojego uzaleznienia poruszam jedynie na mityngach, w
            pracy czy w domu jest to temat niepodnoszony...
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Wspolczuje partnerce, Twojemu domowi i jego domownikom...! :-((
            _________________________________________________________.
            jerzy30 napisał dalej:
            > co do terapii - to w koncu sie kiedys konczy i trzeba stanac
            na wlasnych nogach
            - - - - - - - - - - - - -
            "Komu tak ufasz, ze az tak czujesz sie pewnym? (2 krolewska 18,19)
            A...
          • ela_102 Re: jeszcze kilka zdan - jarasie 02.11.07, 19:41

            Terapia jest po to aby stanac na wlasnych nogach...
            a nie po to aby legalizowac niezaradnosc...
            Terapia uzdrawia ...
            a nie podtrzymuje ...

            mnie terapia uzdrowila z przyczyn ktore byly powodem mojego
            uzaleznienia...
            a skoro uzdrowila ...to i sie skonczyla...
            nie ma powodow leczyc zdrowych ludzi...
          • tenjaras Re: jeszcze kilka zdan - jarasie 02.11.07, 21:05
            > problemy mojego uzaleznienia poruszam jedynie na mityngach, w
            pracy
            > czy w domu jest to temat niepodnoszony [nie ma takiej potzreby]

            to brzmi jakbyś na mityngi przychodził tylko po to, by wyłożyć swoje
            żale, podzielić się, że masz problemy, że chodzisz na mityngi tylko
            wtedy gdy nie potrafisz udźwignąć swojego życia... wtedy nowicjusz
            widzi faceta, który nie pije już jakiś czas, a zachowuje się jak
            pożałowania godny gość, kto zechce pozostać wśród takich?

            potrafisz złapać dystans? zobacz kto na forum "trzyma" z Tobą i
            pomyśl, dlaczego dla tych osób to takie ważne...
            • jerzy30 bo do tego sa mityngi wlasnie - by wylac zale 03.11.07, 16:25
              a kkto trzyma dystans ze mna - txymaja normalni, nie fanatycy AA.
              Nowicjusz widzi faceta co nie pije 17 lat i co przychodzi na mityng
              bo mu ciezko - i wtedy chce pozostac w AA [widzi faceta co nie chla
              17 lat a na mityngi chodzi czsami - to jest dla niego sygnal ze AA
              pomaga].
              • tenjaras Re: bo do tego sa mityngi wlasnie - by wylac zale 03.11.07, 17:54
                tutaj na tym forum kilka osob świadczyło, że na mityngu spotkali
                ludzi, którzy nie za tęgo sobie radzili, żal i smutek, dlatego
                uznali, że to nie działa

                kilka osób na tym forum najchętniej przypiełoby AA brak skuteczności
                i to właśnie te osoby korespondują z Tobą...

                ja Ci nie wróg i zdaję sobie sprawę, że internet kiepsko służy tego
                typu komunikacji, ale mam swoje spostrzeżenia i przekazuję Ci je
                tutaj w trosce, a nie jak lubią niektórzy czytać, z jadem ;-)
                • jerzy30 mam nadzieje spotkac sie z Toba w realu 03.11.07, 18:03
                  Na mityngu chociazby. AA na pewno na tym zyska. jak rowniez ja i Ty.
                  Pozdrawiam.
                  Brak skutecznosci AA - to fakt niezaprzeczalny - dlatego te
                  skutecznosc trzeba podnosic i poprawiac.
                  A tym co sobie uznali ze "to nie dziala" tzreba wyjasniac dlaczego
                  nie zadzialalo - a nie dopieprzac i nie fanatyzowac.
                  • aaugustw Re: mam nadzieje spotkac sie z Toba w realu 03.11.07, 18:09
                    jerzy30 napisał:
                    > Brak skutecznosci AA - to fakt niezaprzeczalny - dlatego te
                    > skutecznosc trzeba podnosic i poprawiac.
                    _________________________________________.
                    O czym ty tu znowu balakasz...!?
                    Co ty masz na mysli, piszac; "Brak skutecznosci AA"?
                    O jakim fakcie niezaprzeczalnym piszesz...!?
                    Kto niby mialby te "skutcznosc AA" podniesc - Ty ...!?
                    Czy Tobie grzyby przypadkiem nie zaszkodzily, albo zapiles...!?
                    A... ;-))
                    • jerzy30 skutecznosc AA skutecznie niszczy aagust 03.11.07, 18:18
                      Skutecznosc AA obniza niejaki aagust.
                      Skutecznie niszczy AA Kto ??? Aagust.
                      Matole - gdyby AA bylo "zawsze skuteczne" to 100 % osob tam
                      trafiajacych by przestawalo chlac.
                      Skutecznosc AA to ok 10%.
                      • ela_102 Re: skutecznosc AA skutecznie niszczy aagust 03.11.07, 18:39

                        Jerzy:-)
                        Kto prowadzi statystyki?
                        ile osob przychodzi?
                        ile zostaje?
                        ile odchodzi?
                        ile pije?
                        kto?????????????????

                        ja chodze na mityngi regularnie od kilku lat...
                        spotkalam w tym czasie bardzo duzo osob.
                        Wiekszosc z tych ktorych poznalam trzezwieje razem ze mna...
                        mam z nimi staly kontakt...

                        na te spora ilosc poznanych osob moge uznac ze 5% osob odeszlo na
                        stale... 5% odchodzi zapija i wraca...
                        ale nigdy nie przyszlo ani im ani mi do glowy ze dzieje sie tak
                        dlatego ze AA jest nieskuteczne...lecz dlatego ze Oni nie potrafia
                        przyjac pewnych spraw..(sami o tym mowia)
                        A juz napewno nie wspominali Nic o tym ze pija przez Augusta...

                        w moim przypadku nie AA jest skuteczne...
                        ale ja jestem skuteczna...bo potrafie przyjac i realizowac program
                        AA.
                        • jerzy30 to dziala w dwie strony 03.11.07, 18:51
                          Jestes skuteczna w trzezwieniu i AA dzieki temu tez jest skuteczne
                          [jestes cząstką tego ruchu].
                          AA jest skuteczne w trzezwieniu to i Ty [czastka tego ruchu]
                          skutecznie tzrezwiejesz.
                          Wspieracie sie wzajemnie - Ty i AA. AA i Ty. I wzajemnie nie
                          lamiecie sobie zasad AA.
                          Zadam Ci pytanie - czy na mityngach zwracasz sie do kogokolwiek "ty
                          drobnopijoczku". czy oceniasz innych. czy wmawiasz im ze sa pijani.
                          Wiem ze tego nie robisz. Wiem ze nie robisz tego bo jestes
                          ODPOWIEDZIALNA za AA i wobec AA. Ale sie pytam - sorki.
                          • ela_102 Re: to dziala w dwie strony 03.11.07, 18:55

                            Jerzy:-)
                            nie obrazam...
                            i mnie nikt tam nie obraza:-)
                            • jerzy30 no wlasnie - bo jestescie 03.11.07, 19:01
                              wzajemnie odpowiedzialni. Wiec sie nie obrazanie, nie oceniacie.
                              Jestescie wzajemnie odpowiedzialni za AA. I wobec AA.
                              Tu jest to lamane nagminnie, lamane sa zasady AA - pomimo ze to nie
                              jest mityng czy sala mityngowa.
                              Odpowiedzialnosc obowiazuje wszedzie - nawet tu na tym forum -
                              szczegolnie na tym forum.
                              • ela_102 Re: no wlasnie - bo jestescie 03.11.07, 19:18

                                jerzy:-)
                                To nie jest kwestia odpowiedzialnosci...lecz zwyklej kultury.
                                ja nie obrazam mnie nie obrazaja...
                                ale bywalam na mityngach ze i "krzesla" brali do rak do
                                zaakcentowania wlasnych argumentow...
                                i za poly marynar sie lapali...
                                tam gdzie ludzie tam ludzkie zachowania...

                                ja mam zachowac kulture...
                      • aaugustw Re: skutecznosc AA skutecznie niszczy aagust 03.11.07, 18:41
                        jerzy30 napisał:
                        > Skutecznosc AA obniza niejaki aagust.
                        > Skutecznie niszczy AA Kto ??? Aagust.
                        > Matole - gdyby AA bylo "zawsze skuteczne" to 100 % osob tam
                        > trafiajacych by przestawalo chlac.
                        > Skutecznosc AA to ok 10%.
                        ____________________________________________________________.
                        Po kolei Jureczku:
                        - najpierw usmiech dla Ciebie: ;-)))))))
                        (a teraz juz powaznie):
                        - Nie zwalaj winy za swoja nietrzezwosc na mnie, gdyz to nie
                        ja obnizam skutecznosc dzialani tego duchowego Programu AA,
                        lecz kazdy z nas odpowiedzialny jest z osobna za to jak go
                        wykorzysta...!
                        - Skutecznosci tez nie niszcze, bo nie mam na to zadnego wplywu!
                        - matolem moze i jestem (!?), to mnie nie interesuje. Mnie
                        interesuje moje trzezwienie...!
                        - Skutecznosc w AA (nie AA, jak napisales)jest o wiele, wiele wyzsza
                        i zalezy od czestotliwosci i regularnosci uczeszczania na Mityngi a
                        zwlaszcza od dlugosci i sluzb tam przejmowanych...
                        Nie zapominaj przy tym, ze z choroby alkoholowej wychodzi tylko
                        3 - 5% chorych, spoza AA...!
                        A...
                      • tenjaras Re: skutecznosc AA skutecznie niszczy aagust 03.11.07, 18:50
                        jerzy, tutaj mamy inne podejście

                        AA działa na 100%, ale zaledwie co dziesiąty, który się z tą wiedzą
                        zetknie potrafi wytrwać, w końcu wytrwałość to dyskomfort dla
                        pijaka, a o uczciwości, która jest podstawą programu AA nie
                        wspomne...

                        gdy rozmawiałem z p. derektor ośrodka, w którym zaczynałem, a
                        zależy jej na statystykach ze względów zawodowych, to odważnie
                        mówiła, że 35-40% alkoholików wytrwało dwa lata w terapii i o ile
                        podjęli dalszą pracę nad sobą to pozostali trzeźwymi

                        wie o tym ponieważ wtedy przychodzi czas na dalsze możliwości
                        leczenia swoich dysfunkcji (np. ja podjąłem DDA)

                        druga taka grupa się buja, czyli zapijają, ale wracają, potrzebują
                        kilku lat w niezdecydowaniu by się przełamać

                        pozostali albo zdążą umrzeć, albo wybierają picie

                        oczywiście nie są to wszyscy potencjalni alkoholicy, chodzi o
                        takich, którzy uznali, że potrzebują pomocy

                        tak więc wprowadź niewielkie poprawki w skuteczność leczenia (cztery
                        razy wprowadź) i nie farmazoń
                        • jerzy30 ok!!!!!!!1 03.11.07, 18:55
                          farmazony czasami sa niezbedne :))))))))))))
                          • tenjaras Re: ok!!!!!!!1 03.11.07, 19:08
                            to prawda, ale po co brać to na siebie ;-)
                  • ela_102 Re: mam nadzieje spotkac sie z Toba w realu 03.11.07, 18:24

                    Jerzy:-)

                    Co ty wypisujesz?
                    od kiedy AA jest odpowiedzialne za ludzi ktorzy od niego odeszli?
                    od kiedy Aa ponosi odpowiedzialnosc za brak dzialania pojedynczego
                    alkoholika?
                    Od kiedy Kosciol jest odpowiedzialny za to ze parafianin nie
                    przychodzi na msze i nie zyje zgodnie z dekalogiem?

                    cos Ci sie juz bardzo miesza...
                    ale tak to jest gdy szuka sie poklasku akceptacji i dowartosciowania
                    w kregach nieprzychylnych pewnym zasadom.

                    potem zwyczajnie cierpi sie na rozdwojenia pogladow...
                    i wycofac sie trudno...
                    ja nie fanatyczka...ani chamka...ani idiotka.
                    ale swoj rozum mam:-)
                    • jerzy30 AA jest odpowiedziale za ludzi ktorzy z niego odes 03.11.07, 18:40
                      odeszli w sytuacji kiedy nieodpowiedzialnie jego przedstawiciele i
                      czlonkowie w karykaturalnym swietle to AA przedstawiaja - jak
                      chociazby na tym forum. Kiedy zachowuja sie po chamsku, kiedy
                      wciskaja ciemnote i kiedy fanatyzuja. Kiedy jako przedstawiciele AA
                      lamia podstawowe zasady AA.
                      Dlatego AA jest tak malo skuteczne. Dlatego bo za duzo w nim ludzi
                      nieodpowiedzialnych, chamskich,oceniajacych innych. Jak chociazby na
                      tym forum.
                      Poklasku nie szukam - zwalczam chamstwo na tym forum
                      • aaugustw Re: AA jest odpowiedziale za ludzi ktorzy z niego 03.11.07, 18:53
                        jerzy30 napisał:
                        > Poklasku nie szukam - zwalczam chamstwo na tym forum
                        _____________________________________________________________.
                        Czy mam cie nazywac: don Kichot...!? ;-))
                        Przeciez wiesz doskonale, ze rownie dobrze moglbym powiedziec:
                        "Walcze o pokornosc forumowiczow"...!
                        (ja wytykam te niepokore, ale to zupelnie inna sprawa. Wtedy
                        widze kto alkoholik, a kto drobnopijoczek, lub ktora z takim
                        mieszka...!) ;-))
                        Albo:
                        "Walcze o trzezwosc Jerzego, Janu, Eski, aniolka, itd..."
                        Mozesz zapomnac...!
                        A... ;-))

                      • ela_102 Re: AA jest odpowiedziale za ludzi ktorzy z niego 03.11.07, 18:53

                        Jerzy budujesz sobie ...niebezpieczne zaplecze.
                        Mowie to dlatego iz wiem ze zrozumiesz o czym klikam.
                        Nie mozna lamac zasad AA na Fu...bo tutaj One nie maja swojego
                        miejsca.
                        Ale mozna wykrzywic to czym AA jest...
                        I ty tutaj masz tez swoj udzial...
                        przedstawiajc AA jako "stol operacyjny"...z zespolem
                        lekarzy...ktorzy kroja...szyja...uzdrawiaja alkoholika.

                        W AA sa wszyscy ludzie z przeroznymi charakterami i zachowaniami...
                        i po to dostaja program aby samemu robic z soba porzadek...
                        jak nie robia...nie mozna powiedziec ze AA jest nieskuteczne...bo to
                        zwykla nieprawda.
                        • jerzy30 bo AA to taki stol operacyjny 03.11.07, 18:57
                          czasami pacjent schodzi - zle zoperowany
                          • ela_102 Re: bo AA to taki stol operacyjny 03.11.07, 19:20


                            schodzi bo nie potrafil..
                            nie chcial lub nie mogl...
                        • aaugustw Wezcie sobie to do serca - Wy chorzy spoza AA...! 03.11.07, 19:03
                          ela_102 napisała:
                          > W AA sa wszyscy ludzie z przeroznymi charakterami i zachowaniami...
                          > i po to dostaja program aby samemu robic z soba porzadek...
                          > jak nie robia...nie mozna powiedziec ze AA jest nieskuteczne...bo
                          to zwykla nieprawda.
                          ______________________________________________________________.
                          I taka nieprawde, ze niby AA jest nieskuteczne glosi, m.in. tu,
                          na tym FU - Magtomal. Robi to jako niealkoholiczka(!?) w imieniu
                          swojego meza, (ponoc alkoholika!?), ktory nie chce, albo i nie
                          potrafi skorzystac z tego prostego i nieskomplikowanego duchowego
                          Programu AA dla skomplikowanych ludzi...!
                          A...
                          Ps. Nie wymieniam tu tych innych szczekaczy... - Oni wiedza, ze
                          o nich tez pisze...!!
                          "Psy szczekaja, (yorki tez) ;-)), karawana idzie dalej"!)
                      • tenjaras odpowiedzialność AA 03.11.07, 19:00
                        > zwalczam chamstwo na tym forum

                        po co?

                        jak czytam tego typu wpisy:
                        > odeszli w sytuacji kiedy nieodpowiedzialnie jego przedstawiciele i
                        > czlonkowie w karykaturalnym swietle to AA przedstawiaja - jak
                        > chociazby na tym forum. Kiedy zachowuja sie po chamsku, kiedy
                        > wciskaja ciemnote i kiedy fanatyzuja. Kiedy jako przedstawiciele
                        > AA lamia podstawowe zasady AA.


                        to myślę sobie, że to tylko Twój pomysł na czyjeś zachowanie, a
                        takim pomysłom zawsze brak obiektywizmu i jest dyktowane własnym
                        nastrojem i nastawieniem, niczym innym

                        podpowiadasz tym sposobem, naiwnym, co mają sądzić i czym się
                        kierować, tyle z tego pożytku, zwłaszcza, że August robi kawał
                        dobrej roboty w AA i dla możliwości niesienia AA dalej, taki kawał,
                        jak z Carlsberga do Moskwy i spowrotem, a Tobie zależy na
                        wskazywaniu słabości, co ciekawe imaginowanych, nie prawdziwych...

                        smutne
                        • jerzy30 kawal "dobrej roboty w niszczeniu AA" 03.11.07, 19:05
                          to robota aagusta. Od Calsbergu do Moskwy. Roboty ..........i
                          brutalnej.
                          Boze chron nas od takich aowcow.
                          • aaugustw Re: kawal "dobrej roboty w niszczeniu AA" 03.11.07, 19:12
                            jerzy30 napisał:
                            > to robota aagusta. Od Calsbergu do Moskwy. Roboty ..........i
                            > brutalnej. Boze chron nas od takich aowcow.
                            ____________________________________________.
                            Modl sie dalej, zebym Cie nie spotkal, bo jak
                            spotkam zastrzele z Kalasznikowa i nareszcie
                            bedziesz trzezwy...! :-((
                            A...
                            Ps. Nie boj sie...! ;-))
                          • tenjaras Re: kawal "dobrej roboty w niszczeniu AA" 03.11.07, 19:16
                            > Boze chron nas od takich aowcow.

                            was?
                            nie podoba wam się, że AA po polsku(!) jest wszędzie?

                            trudno i tak jest i będzie, dopóki pan Be, nie wy, uzna, że tak
                            trzeba
                          • ela_102 Re: kawal "dobrej roboty w niszczeniu AA" 03.11.07, 19:26

                            Jerzy? ty naprawde uwazasz ze ktokoliwiek pojedynczy ma taka moc aby
                            zniszczyc AA?
                        • jerzy30 kawal "dobrej roboty" chyba w niszczeniu AA 03.11.07, 19:05
                          to robota aagusta. Od Calsbergu do Moskwy. Roboty ..........i
                          brutalnej.
                          Boze chron nas od takich aowcow.
              • tenjaras Re: bo do tego sa mityngi wlasnie - by wylac zale 03.11.07, 17:58
                faktem jest też, że nigdy w życiu siedemnaście lat nie piłem, nie
                wiem jak to jest, ale na dzień dzisiejszy nie wychodzę ze swoimi
                dylematami na forum grupy, wolę robić to w zaufanym gronie...
      • ela_102 Re: jeszcze zwykle zycie jest tu potzrebne 01.11.07, 21:27
        jerzy:-)

        punkt 9.....trzezwe zycie :-)
        pod warunkiem ze sie zrobi i bedzie robic 8 poprzednich:-)
        • janulodz Re: jeszcze zwykle zycie jest tu potzrebne 01.11.07, 21:32
          Po cholerę wam te punkty. Żyć bez nich nie możecie?
          Jakby ich nie bylo to co?
          • ela_102 Re: jeszcze zwykle zycie jest tu potzrebne 01.11.07, 21:33
            janu:-)
            A Ty nie mozesz zyc ...dlatego ze one sa?
            • aaugustw Re: jeszcze zwykle zycie jest tu potzrebne 01.11.07, 21:37
              ela_102 napisała:
              > janu:-)
              > A Ty nie mozesz zyc ...dlatego ze one sa?
              __________________________________________.
              Janu, to jest trzezwy refleks - co !?
              Dlaczego nie odpowiadasz...? - Twoja kolej!
              A... ;-)))
              • janulodz Re: jeszcze zwykle zycie jest tu potzrebne 01.11.07, 21:47
                Ty kretynie, przecież to ty nie odpowiedziałeś, tylko zadałeś pytanie. Po chustecze ci te punkty. Mnie one są do niczego niepotrzebne
                • tenjaras Re: jeszcze zwykle zycie jest tu potzrebne 02.11.07, 13:04
                  widzisz janu, ktoś kiedyś przejął się losem zapijaczonych ludzi,
                  którzy wciąż odrzucali, w ludzkim rozumieniu problemu, wszelką
                  pomoc, co kto pomógł pijaczynie, to ten i tak wszystko zmarnował

                  w końcu powstało coś, co Ty tutaj nazywasz punktami i zostało dane
                  alkoholikom z hasłem przewodnim - róbta co chceta

                  i robimy ;-)

                  niektórzy biorą je poważnie, niektórzy niepoważnie, a niektórzy nie
                  potrafią ich zrozumieć

                  niektórzy potrafią zmierzyć się ze sobą, bo przecież alkoholizm to w
                  dużej mierze ucieczka od prawdy o sobie, niektórzy nie potrafią, a
                  niektórzy nie chcą i każdy będzie bronił własnego interesu, a komu
                  jak komu, ale alkoholikom determinacji nie można odmówić ;-)
                  • janulodz Re: jeszcze zwykle zycie jest tu potzrebne 02.11.07, 13:11
                    Teraz jaras to zajechałeś z grubej rury.
                    Tako rzecze Pasterz.
                    Daj sobie luz jareczku.
                    Za wielka trąbę dmuchasz
                    • tenjaras Re: jeszcze zwykle zycie jest tu potzrebne 02.11.07, 13:20
                      spoko wodza
    • aniolparys Re: Droga do Trzeżwosci. 01.11.07, 23:32
      To, co przedstawiłaś Elu, jest wyrazem specyficznego podejścia do alkoholika.
      Jest ono charakterystyczne dla aktualnie obowiązującej szkoły terapeutycznej.
      Słabością tego podejścia jest to, że po prostu jest mało skuteczne. Wg mnie
      gdzieś poczyniono dogmatyczne założenia, które się nie sprawdzają.

      Jestem jednym z ludzi, którzy sami sobie poradzili ze swoim alkoholizmem i dla
      których poddanie się proponowanemu przez Ciebie podejściu do własnej choroby
      mogłoby się skończyć (jak dla wielu innych) katastrofą. Jesteśmy stworzeni Elu z
      innej gliny. Jest wiele osób podobnych Tobie, jest też wiele podobnych do mnie.
      Tacy jak ja zostali wykluczenie z instytucjonalnych (terapia, AA) form pomocy
      poprzez ich dogmatyczne podejście do choroby i alkoholika.

      Moja Droga do Trzeźwości była prostsza. Dla mnie skuteczna.

      Wpierw uznanie przed samym sobą i do końca, że jestem alkoholikiem. Po latach
      prób udowodniania samemu sobie, że jest inaczej, prób kontrolowania picia. Nie
      ma co się rozwodzić, wszyscy to znamy. Nastąpiło u mnie pogodzenie się z tym, że
      jestem alkoholikiem z wszystkimi tego konsekwencjami. Nabrałem nieuniknionej
      pewności (ważne było moje wewnętrzne do tego przekonanie) marnej mojej
      przyszłości gdy dalej będę pił.
      Równolegle narastała we mnie złość na samego siebie za swoje nałogi.
      Wreszcie zaprzestanie picia (przy okazji palenia ;-)). Przy pełnej świadomości,
      że jeden kieliszeczek i po mnie.
      Potem to już z górki ;-)). Aktywne życie, które samo z siebie udowadnia każdego
      dnia, że niepicie jest fajne. Ot, cała moja droga.

      Moją i Twoją Drogę do Trzeźwości różnią chyba cztery zasadnicze sprawy.

      Nigdy nie zgodzę się na moją tożsamość alkoholika. Nie mam osobowości
      alkoholika, wstydzę się tego, że jestem alkoholikiem. Jestem uzależniony, ale,
      nie przymuszony, nigdy się do tego publicznie nie przyznam. Mam pełną świadomość
      tego, że nie potrafię kontrolować swojego picia i nie będę tego nawet próbował.
      Będę podnosił do góry kieliszek z szampanem na weselach, wznosił toasty, radował
      się z pijącymi, ale nie będę pił. Nic do tego nie ma moja osobowość. Jedynie
      świadomość, że jestem uzależniony.

      Druga różniąca nas kwestia, to stosunek do własnego alkoholizmu.
      Są ludzie, którzy wszystko w życiu zawdzięczają temu, że są alkoholikami. Ja do
      nich nie należę.
      O wiele więcej ludzi po zaprzestaniu picia buduje swoją tożsamość i swoje życie
      wokół alkoholu. Wieszają na ścianach portrety Billa W. (autentyczne), tłuką
      żonie wszystkie kieliszki. Całą swoją aktywność intelektualną i społeczną budują
      wokół alkoholu i alkoholików. Wieczni mityngowcy i terapeutyzowani, nie
      potrafiący żyć bez innych alkoholików. Czujący wewnętrzny przymus "pomagania"
      innym alkoholikom (proszeni o to, czy nie). Droga do Trzeźwości proponowana
      przez Ciebie w naturalny sposób prowadzi do takich (chorych troszkę dla mnie)
      postaw.
      Dla mnie alkoholizm jest pewnym etapem mojego życia który jest już za mną. Nie
      jestem dzisiaj chory. Jedynie uzależniony.

      Trzecia, bardziej filozoficzna kwestia, którą może kiedy indziej rozwinę.
      Prezentowany przez Ciebie (i osób podobnie myślących do Ciebie) przymus ciągłego
      "rozwoju duchowego". Zakładający, że celowe działania podejmowane w kierunku
      "rozwoju" dają więcej człowiekowi, od świadomego, aktywnego, życia.
      Że w ogóle (po osiągnięciu przez osobę okresu dojrzałości) istnieje takie coś,
      jak linearny rozwój osobowości.
      Uważam raczej, że zmierzamy w kierunku starczego zdziecinnienia (czasami to
      widać nawet na tym forum), ale to temat na kiedy indziej. Dla mnie osobiście
      idea rozwoju dla rozwoju jest jałowa.

      I czwarta różnica. Sam, do końca, się czuję odpowiedzialny za moją trzeźwość.
      Sam wytrzeźwiałem, żadna SW, czy AA, czy też terapka w tym nie uczestniczyła. A
      sam czuję się odpowiedzialny za własną trzeźwość. Do końca. Wg mnie jest to
      zdrowe podejście. Daje mi pewność tego, że jutro też się nie napiję.
      • finlandia07 Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 00:29
        gdybym chciał napisać o mojej drodze do trzeżwości nie zrobiłbym
        tego lepiej od Ciebie,Aniolparys.Moge tylko podpisać sie pod tym co
        napisałeś.Szkoda ze niewielu to zrozumie.Mnie jednak terapia
        pomogła,wstrząsnęła mną,a pobyt w AA tez mi bardzo pomógł;dzięki
        niemu wiem jaki nigdy nie chcę być.
        Szacunek
        • aaugustw Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 11:50
          finlandia07 napisał:
          > ...Mnie jednak terapia pomogła,wstrząsnęła mną,a pobyt w AA tez mi
          bardzo pomógł;dzięki niemu wiem jaki nigdy nie chcę być.
          _______________________________________________________.
          Kto byl na terapii i byl w AA i pisze o tym w czasie przeszlym,
          ten dla mnie jest tylko abstynentem, a nie na drodze do trzezwosci.
          Tytul Twego posta powinien brzmiec: "abstynencja na d...scisku."
          (to dot. takze aniolka i Janu).
          A...
      • magtomal Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 09:03
        aniolparys napisał:

        Bardzo, bardzo podoba mi sie to, co napisałeś. Spokojnie, rzeczowo, szczerze,
        mądrze. W swoim myśleniu jesteś bardzo podobny do mojego Męża (który jeszcze nie
        może - niestety - powiedzieć, że etap alkoholizmu w jego życiu jest poza nim,
        ale kiedyś - wierzę w to - tak się stanie).
        • aaugustw Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 11:59
          magtomal napisała:

          > aniolparys napisał:

          > Bardzo, bardzo podoba mi sie to, co napisałeś. Spokojnie,
          rzeczowo, szczerze, mądrze. W swoim myśleniu jesteś bardzo podobny
          do mojego Męża (który jeszcze nie może - niestety - powiedzieć, że
          etap alkoholizmu w jego życiu jest poza nim
          __________________________________________________________.
          A to jest dobre...!
          Niealkoholik ocenia alkoholizm porownujac szkrobanie
          drobnopijoczka do swego nietrzezwego jeszcze alkoholika...!! ;-))
          Po prostu - BOMBA...!!! ;-))
          A...
        • tenjaras Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 12:44
          ja też się cieszę, że parys pisał szczerze, wstyd i strach,
          nieumiejętność poradzenia sobie z samym sobą i jeszcze wiele
          cierpień, które płyną z tego tekstu dają mi dowód, że lepiej dla
          mnie, iż pozwoliłem sobie na swoją drogę rozwiązania problemu
          alkoholowego, związaną z rozliczeniem przeszłości, wybaczenia i
          zadośćuczynienia oraz rozwojem osobistym w dużej mierze połączonym z
          duchowością, fascynującą stroną ludzkiej osobowości

          dzięki temu niczego nie muszę udawać
          • aniolparys Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 21:41
            tenjaras napisał:

            > ja też się cieszę, że parys pisał szczerze, wstyd i strach,
            > nieumiejętność poradzenia sobie z samym sobą i jeszcze wiele
            > cierpień, które płyną z tego tekstu

            O co walczysz Jaras?
            W niegodny sposób.
            Dlaczego przypisujesz mi obce mi postawy i uczucia?
            Gdyby nie Twoje czasami nie fair ataki na Janulodza przypisałbym to po prostu
            niedorozwojowi empatii u Ciebie. Połączonemu z niewiedzą wynikającą z
            ograniczonego kontaktu z normalnymi ludźmi.
            A tak muszę Ci zarzucić złą wolę. Syndrom oblężonej twierdzy. Jakbym chciał
            zniszczyć Twoje szczęście. Bronisz je jak potrafisz. Myślisz, że to w interesie
            Twojej organizacji. Wykazać małość wszystkich tych, co czują inaczej.
            Nie, Jaras. Niektórzy ludzie inaczej odbierają świat od Ciebie. Wyczytanie w
            moim tekście cierpienia oraz kiepskiego radzenia sobie samemu ze sobą jest dużym
            nadużyciem z Twojej strony.
            • tenjaras Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 22:46
              w interesie jakiej organizacji? oprócz dowodu osobistego nie
              posiadam żadnych dokumentów o przynależności

              nie walczę, bo nie muszę i nie chce mi się

              o niedorozwoju empatii u mnie może mówić tylko ktoś, nie do końca
              świadomy o czym mówi - ja mam rozwiniętą empatię ponad normę

              nie mam nic przeciwko inaczej czującym świat, wręcz cieszę się, że
              tacy są, kwestia w tym, że niektórzy uważają się za znawców w
              temacie, którego nawet nie spróbowali tknąć i kreują się na znawców,
              to będę potępiał, zwłaszcza tutaj, bo alkoholizm to śmiertelna
              choroba i wymaga powagi

              przemyśl to

              pisząc o Twojej szczerości miałem na uwadze to, że opisałeś swoje
              blokady, a cierpieniem nazywam to, że chwalisz sobie jak świetnie
              się nimi izolujesz
              • aniolparys Re: Droga do Trzeżwosci. 03.11.07, 07:26
                tenjaras napisał:

                > - ja mam rozwiniętą empatię ponad normę

                Masz szczególny rodzaj wyobrażenia o człowieku. Ukształtowany przez wiedzę
                psychologiczną nabytą na terapiach. Wśród ludzi sponiewieranych alkoholem,
                niepewnych siebie, wystraszonych, proszących o pomoc. I twórczy rodzaj empatii,
                charakterystyczny dla niektórych naszych polityków. Pałą w łeb i pytanie, czy
                dalej nie wierzysz, że rządzą tobą te i owe mechanizmy?
                To Ty Jaras, ze swoim zadufaniem w w siebie i agresywną wojowniczością, jesteś
                niebezpieczny dla wielu alkoholików.
                Twoja wiedza o uzależnieniach jest tylko znajomością pewnej koncepcji
                terapeutycznej. Marnej koncepcji. Skutkującej tylko u wybranych 5-10% osób jej
                poddanych. Grzech pychy przez Ciebie przemawia.
                Jednym z zabawniejszych momentów na tym forum było Twoje zwrócenie się do Eski,
                żeby się zastanowiła, po co ona nie chce dać sobie pomóc. Tak sformułowałeś, po
                co? Ty miałbyś pomagać Esce? Zabić w niej wszystko co żywe, kazać rozliczać się
                z przeszłości, usunąć blokady ;-)

                Jaras. Daję Ci słowo. Mój Sadam (york) ma w sobie więcej empatii od Ciebie.

                >opisałeś swoje blokady, a cierpieniem nazywam to, że chwalisz sobie >jak
                świetnie się nimi izolujesz
                Kula w płot. Znów arogancja. Wiesz więcej ode mnie o mechanizmach mną
                rządzących? Nie mając pojęcia nawet ile mam wzrostu? Zanim wypowiesz się na
                czyjś temat zastanów się.
                Są ludzie Jaras, do których Twoja wiedza o człowieku, wyniesiona z terapii, się
                nie odnosi. Jak na przykład do mnie i wielu moich kolegów. I tego się trzymaj
                Jaras, bo będę zarzucał ci arogancję, niewiedzę i po prostu głupotę.
                • ela_102 Re: Droga do Trzeżwosci. 03.11.07, 09:14
                  Aniol:

                  Są ludzie Jaras, do których Twoja wiedza o człowieku, wyniesiona z
                  terapii, się
                  nie odnosi. Jak na przykład do mnie i wielu moich kolegów

                  Aniol a skoro sie do Ciebie nie odnosi...
                  po co sie Ty odnosisz sie do niej?
                  • aniolparys Re: Droga do Trzeżwosci. 03.11.07, 09:23
                    ela_102 napisała:

                    > Aniol a skoro sie do Ciebie nie odnosi...
                    > po co sie Ty odnosisz sie do niej?

                    Przecież on pisał bzdury o mnie. Czerpiąc ze źródła mądrości przekazanej mu
                    przez terapki.
                    • ela_102 Re: Droga do Trzeżwosci. 03.11.07, 09:32

                      Aniol.. a ja widze ze pisal o swoich odczuciach zwiazanych z Twoim
                      tekstem...wszyscy tutaj to robimy...

                      tylko niektorym trudno zlapac do tego dystans...
                      maja jakies osobiste jazdy...
                      Bo o ile mechanizmy rzadzace czlowiekiem sa jakas norma ..bez
                      wzgledu na wzrost to odnoszenie sie do madrosci czy glupoty
                      piszacego jest jedynie osobistym odczuciem.
                      • aniolparys Re: Droga do Trzeżwosci. 03.11.07, 09:40
                        ela_102 napisała:

                        > mechanizmy rzadzace czlowiekiem sa jakas norma ..bez
                        > wzgledu na wzrost

                        Wielkość ma znaczenie. Nawet w polityce.
                        • aaugustw Re: Droga do Trzeżwosci. 03.11.07, 17:27
                          aniolparys napisał:
                          > Wielkość ma znaczenie. Nawet w polityce.
                          _________________________________________.
                          Zebys ty wiedzial aniolku, jak ty bredzisz
                          Ty uwazasz ze ta wiekszosc wierzaca takze
                          jest lepsza od tej mniejszosci wierzacej...!?
                          A...

                      • aniolparys Re: Droga do Trzeżwosci. 03.11.07, 09:55
                        Napisałem Elu, co wg mnie różni Ciebie i mnie.
                        Na to wtrącił się Jaras, i napisał, że piszę bzdury bo rządzą mną jakieś mechanizmy.
                        Mechanizmy wzięte z Jarasowej głowy.
                        Ma prawo wypowiadać się w każdym wątku, ale niech odniesie się do meritum, a nie
                        próbuje zdyskredytować moją wiarygodność.
                        • tenjaras Re: Droga do Trzeżwosci. 03.11.07, 10:12
                          przypisujesz mi jakieś nadprzyrodzone moce?

                          jeszcze raz poczytaj o tym co pisałem o trzeźwości ;-)
                          • aniolparys Re: Droga do Trzeżwosci. 03.11.07, 10:21
                            tenjaras napisał:

                            > jeszcze raz poczytaj o tym co pisałem o trzeźwości ;-)

                            Napisałeś, że człowiek jest trzeźwy, gdy ma w nosie opinie innych o sobie samym.
                            Dla mnie jest to tępota emocjonalna i arogancja.
                            Ja tak nie mam. I nie ma tak wiele osób, które znam. Żaden z moich przyjaciół.
                            Nie wiążę tego z trzeźwością lub jej brakiem.
                            • tenjaras Re: Droga do Trzeżwosci. 03.11.07, 10:31
                              > Napisałeś, że człowiek jest trzeźwy, gdy ma w nosie opinie innych
                              o sobie samym

                              a tak naprawdę napisałem, że człowiek trzeźwy zna swoje miejsce i ma
                              świadomość swojej wartości

                              dla Ciebie to tępota emocjonalna i arogancja, dlatego jesteśmy z
                              innej gliny
                              • aniolparys Re: Droga do Trzeżwosci. 03.11.07, 10:38
                                Ty piszesz o motywacjach.
                                Ja czytam o konsekwencjach. W czym to u Ciebie i Tobie podobnych przejawia.
                                Zawsze ostateczną formą komunikatu jest to, jak on zostanie odczytany.
                                • tenjaras Re: Droga do Trzeżwosci. 03.11.07, 10:46
                                  > Zawsze ostateczną formą komunikatu jest to, jak on zostanie
                                  odczytany.

                                  za to nie jest odpowiedzialny autor, a czytelnik
                            • aaugustw Re: Droga do Trzeżwosci. 03.11.07, 17:33
                              aniolparys napisał:
                              > Napisałeś, że człowiek jest trzeźwy, gdy ma w nosie opinie innych
                              o sobie samym.
                              > Dla mnie jest to tępota emocjonalna i arogancja.
                              > Ja tak nie mam. I nie ma tak wiele osób, które znam. Żaden z moich
                              przyjaciół. Nie wiążę tego z trzeźwością lub jej brakiem.
                              ________________________________________________________.
                              Zapomniales sie podeprzec jeszcze twoim psem... - To tez
                              twoj przyjaciel - albo...!? ;-))
                              (oj aniolku przed toba duzo jeszcze roboty...!) :-((
                              A... ;-))
                        • ela_102 Re: Droga do Trzeżwosci. 03.11.07, 10:36
                          Aniol:-)

                          próbuje zdyskredytować moją wiarygodność.

                          a jest w stanie?
                          ma taka moc?
                          Czy Twoja wiarygodnosc to nie jest sposob w jaki sie wyrazasz?
                          Czy jak spostrzegaja Cie inni?

                          nie szukaj roznic miedzy nami...bo jest ich znacznie wiecej...
                          szukaj w sobie spokoju i pewnosci swego...aby odmienne zdanie
                          kogokolwiek na twoj temat nie zaburzalo poczucia Twojej wartosci.

                          ja to osiagnelam dzieki informacjom zwrotnym ludzi ktorzy mnie nie
                          znali zbyt dobrze...nie byli zaangazowani we mnie emocjonalnie...i
                          mozna bylo ich podejrzewac o obiektywizm...
                          Bez otwarcia sie na takie informacje nadal blakalabym sie miedzy
                          poczuciem wyzszosci i totalnej nizszosc...bez wiedzy jaka jestem.
                        • aaugustw Re: Droga do Trzeżwosci. 03.11.07, 17:31
                          aniolparys napisał:
                          > próbuje zdyskredytować moją wiarygodność.
                          __________________________________________.
                          O jakiej wiarygodności ty piszesz ?
                          A...

                    • aaugustw Re: Droga do Trzeżwosci. 03.11.07, 17:25
                      aniolparys napisał:
                      > Przecież on pisał bzdury o mnie. Czerpiąc ze źródła mądrości...
                      ________________________________________________________________.
                      A moze to Twoje EGO nie pozwala zrozumiec tych madrosci - aniolku?
                      A...
                • tenjaras Re: Droga do Trzeżwosci. 03.11.07, 09:48
                  wymagasz ode mnie wiele cierpliwości, usprawiedliwiając swoje
                  postępowanie zarzutem, że ja tak robię

                  powiedz mi ile rozmów z przed pięciu lat pamiętasz?
                  albo lepiej sobie samemu...
                  powiedz ile tematów zainspirowało Cię przed pięcioma laty i które
                  drążysz i rozwijasz swoją wiedze w temacie

                  jeżeli jakikolwiek pociągnąłeś, to jesteś już w tym temacie
                  fachowiec, prawda?

                  na koniec poproszę Cię, nie kłam i nie przeinaczaj - napisz o
                  przynależność do jakiej organizacji mnie oskarżasz i napisz prawdę o
                  skuteczności terapii odwykowych, możesz posłużyć się kilkoma
                  rodzajami leczenia z alkoholizmu, bo pisanie, że jestem pyszny i
                  kłamanie w jednym wątku, wskazuje mi na jakim poziomie potrafisz
                  rozmawiać
                • aaugustw Re: Droga do Trzeżwosci. 03.11.07, 17:22
                  aniolparys napisał:
                  > Jaras. Daję Ci słowo. Mój Sadam (york) ma w sobie więcej
                  empatii od Ciebie.
                  _________________________________________________________.
                  I wiecej rozumu od ciebie, aniolku - uwierz mi na slowo..!
                  A... ;-))
      • ela_102 Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 09:45
        Aniol:-)
        Ciesze sie ze Cie widze...dawno mnie ani ciebie tutaj nie bylo.
        To co nas rozni przedewszystkim to to...ze ty nas porownujesz...a
        innych ludzi segregujesz w jakies "zbiory"
        a ja nie mam takiej potrzeby.
        Uznaje calkowita idywidulanosc ludzkiej natury.
        To o czym pisze...
        to sprawy ktore mi pomogly stawac sie "inna" zadowolona z zycia
        osoba.To moja droga...
        mam obsolutna pewnosc ze kilka osob wezmie z niej troche dla
        siebie...jak tez wiem ze nie wszystko bo kazdy czlowiek jest inny,
        Program AA doprowadzil mnie do miejsca w ktorym jako mloda
        dziewczyna uciekajaca z alkoholowego domu ..pelna roznych lekow i
        fobii...zaczynalam swoje "dorosle"zycie...
        teraz czuje sie jak 20 paro latka majaca druga sznase na przezycie
        tego co schrzanilo moje chore "ego"...
        naprawilam w swoich emocjach wszystko..tez
        samodzielnie...korzystajaca jedynie z pewnych sugestii i wskazowek.

        zyje BARDZO SZCZesliwie...
        Uzaleznienie we mnie nie przeszkadza mi w zadnym stopniu realizowac
        sie w zyciu,
        Czasami tylko z wdziecznosci za tak uadne zycie...staram sie pomoc
        innym alkoholikom.
        Ale nie tylko im w zyciu pomagam...

        ja nie z gliny...ja z krwi i kosci...z malymi dodatkami:-)

        pozdrawiam:-)
        • ariel48 Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 14:14
          Rla :

          > Ciesze sie ze Cie widze...dawno mnie ani ciebie tutaj nie bylo.
          > To co nas rozni przedewszystkim to to...ze ty nas porownujesz...a
          > innych ludzi segregujesz w jakies "zbiory"
          > a ja nie mam takiej potrzeby.
          > Uznaje calkowita idywidulanosc ludzkiej natury.


          ,,Wdepłam na chwilę , bo real mnie pochłonął ostatnio ...
          i co widzę ?
          Jak zwykle - kłamstwo i obłudę ....
          Elka ...dziewczyno - wejrzyj w siebie ...spójrz równiez z boku na siebie ...
          Może w końcu coś zobaczysz ... U SIEBIE
          ...


          Pozostałych pozdrawiam i wracam do swoich zajęć.


          ************************************************

          To jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
          • ela_102 Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 14:18
            Ariel:-)

            jak kiedys bedziesz miala cos do powiedzenia...to napisz:-)
        • aniolparys Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 21:54
          ela_102 napisała:

          > To co nas rozni przedewszystkim to to...ze ty nas porownujesz...a
          > innych ludzi segregujesz w jakies "zbiory"
          > a ja nie mam takiej potrzeby.

          Jesteśmy Elu różni. Nie pasowałbym do twojego świata, jak i Ty do mojego. Są
          ludzie na tym forum, z którymi się rozumiesz.
          Można i trzeba ludzi kategoryzować. Inaczej niemożliwe by było wszelkie poznanie.
          Przedstawiasz czasami swoją wiedzę jako prawdę naukową. Że niby innej nie ma.
          Nawet ten wątek zaczęłaś słowami "Czyli co Ci jest potrzebne do zdrowienia."
          "Ci", czyli mi.
          A jednak są ludzie (znam takich także osobiście) do których to nie przystoi.
          Ludzie drugiej kategorii. Niekoniecznie gorszej.
          Będę zawsze kłócił się, gdy ktoś będzie negował istnienie takich ludzi lub
          pomniejszał ich znaczenie.
          (kłócenie się i negowanie są to ludzkie uczucia, których nie chcę (z całym
          szacunkiem)z siebie usuwać ;-) )
          • ela_102 Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 23:23
            Aniol:
            Jesteśmy Elu różni. Nie pasowałbym do twojego świata, jak i Ty do
            mojego

            Aniol oczywiscie ze jestemy rozni...
            kazdy tutaj jest inny...rozny...
            Zyjemy na jednym swiecie...
            i kazde z nas jest jego czastka...

            ja akceptuje wszystko co jest na tym Swiecie...
            Choc nie z wszystkim sie utozsamiam...
            wierze w ciagle zmiany...
            a szczegolnie obserwuje je w ludzkim mysleniu i spostrzeganiu...

            Ty nie zakladasz zadnych juz zmian w swoim mysleniu?
          • ela_102 Re: Droga do Trzeżwosci. 03.11.07, 11:17
            Aniol:-)
            kłócenie się i negowanie są to ludzkie uczucia, których nie chcę (z
            całym
            szacunkiem)z siebie usuwać ;-) )

            Klocenie sie i negowanie to nie sa ludzkie uczucia...
            to sa ludzkie zachowania...
            charakterystyczne dla tych osob ktore nie potrafia komunikowac sie
            asertywnie.
            asertywnosci dla wlasnego dobra warto sie uczyc...
            zawsze zjadzie sie takich z ktorymi mozna sie pokolocic dla samej
            klotni...tylko po co?
            i zawsze beda tacy z ktorymi mozna podyskutowac....
            Dyskusja jest dobrym zachowaniem bo uczy szacunku dla pogladow
            innych osob...
            klotnia i negacja ...nigdy nikomu nie wychodzi na dobre.
            nie usuwaj wiec jej z siebie...
            ale nie wierze aby wnosila cos pozytecznego do twojego zycia...
            oprocz wkurzenia..bezsilnosci..i braku akceptacji..
          • aaugustw Re: Droga do Trzeżwosci. 03.11.07, 17:17
            aniolparys napisał:
            > Ludzie drugiej kategorii...
            ____________________________________________.
            anioleczki to pierwsza kategoria, a jakze...!
            A... ;-))

      • aaugustw Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 11:45
        aniolparys napisał:
        > Jestem jednym z ludzi, którzy sami sobie poradzili...
        ___________________________________________________.
        Zapomniales tylko wspomniec o tej malenkiej roznicy;
        "my" w AA nie znalezlismy sie tam za picie mleka...!
        A... ;-))
        Ps. Ja tez poradzilem sobie z wieloma nalogami, ktore
        mnie bezposrednio nie dotknely... ;-))
    • aniolparys Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 06:12
      Jest jeszcze jedna rzecz, o której piszesz, a przeciwko której protestuje całe
      moje ja.
      Dla Ciebie trzeźwienie jest sposobem na życie, droga jest celem. A ja jestem
      trzeźwy. Od dawna. I cokolwiek bym nie zrobił, za rok, czy za 10 lat nie będę
      bardziej trzeźwy niż teraz. Myśl, że po kilku latach niepicia nadal jestem
      nietrzeźwy, działałaby na mnie destrukcyjnie.
      • janulodz Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 09:31
        Na pewno są różne etapy alkoholizmu, ale po zaprzestaniu picia, zregenerowaniu
        się organizmu, człowiek jest trzeźwy. I nie może być bardziej , lub mniej
        trzeźwy. A doświadczenia i wiedzę zdobywa na każdym kroku. Każdy dzień przynosi
        coś nowego I to jest życie. Po diabła mam się katować stale tym, że kiedyś
        piłem. Żyję teraźniejszością, a dziś nie piję. Niepicie jest fajne.
        Kiedyś w młodości kładąc się do łóżka rozpamiętywałem cały dzień pod kątem , co
        bym zrobił, gdybym zachował się inaczej. Żałowałem, że powiedziałem , czy
        zachowałem się nie tak. Nie dawało mi to zasnąć i męczyłem się całą noc.
        Układałem sobie nieraz całe rozmowy i zachowania, ale i tak rzeczywistość była
        inna. Teraz postepuję inaczej. wiem, że nie zmienię tego, co było. Uczę się na
        błędach. Niepotrzebne mi materiały wyrzucam. Trzyma ktoś jeszcze w domu elementarz?
        • ela_102 Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 09:49
          janu:
          • janulodz Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 10:55
            Mój wnuk uczy się z nowego elementarza. Korzysta ze współczesnej wiedzy. Stare
            podręczniki są wycofywane. Zastępowane nowymi. Na co mu konserwa.
            • aaugustw Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 12:05
              janulodz napisał:
              > Mój wnuk uczy się z nowego elementarza. Korzysta ze współczesnej
              wiedzy.
              _______________________________________.
              Nie pomyl sie czasem z Wielka Ksiega...!
              A... ;-))
              • janulodz Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 12:48
                Mnie to nie grozi. Najwiekszą księgą w moim domu jest książka telefoniczna. Cała masa innych to normalne książki. Nie pomylę się
                Bzdetów nie trzymam.
                • aaugustw Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 12:57
                  janulodz napisał:
                  > Najwiekszą księgą w moim domu jest książka telefoniczna...
                  _____________________________________.
                  Twoja najbardziej ulubiona lektura...!
                  A... ;-))
                  Ps. Teraz naprawde juz koncze... ;-))
                  • janulodz Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 13:17
                    Kończ. Oszczędź sobie wstydu. Przecież ty nic nie zrozumiałeś. Nastepnym razem ci wytłumaczę, jak niedorozwiniętemu dziecku.
                • tenjaras Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 13:19
                  janu, czekają Cię naprawdę wielkie rzeczy w życiu...
            • ela_102 Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 14:15
              Panowie...
              szanujmy wspomnienia...bo warto je mieć...
        • rauchen Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 18:16
          Po diabła mam się katować stale tym, że kiedyś
          > piłem. Żyję teraźniejszością, a dziś nie piję. Niepicie jest fajne.

          no dobra janu,
          ale ty ciagle sie katujesz tym dniem co przestales pic, jakies piec
          lat temu.
          Gdybys kiedys nie pil, to bys i przestawac pewnie ni emusial.
          A tak sie katujesz tymi piecioma latami, co nie pijesz.
          I po co sie nimi katujesz ???

          :)))
          • janulodz Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 20:00
            Przyznam, ze nie nadażam z Twoimi myślami rauchen :))
            • aaugustw Re: Droga do Trzeżwosci. 03.11.07, 17:10
              janulodz napisał:
              > Przyznam, ze nie nadażam z Twoimi myślami rauchen
              ______________________________.
              Za szybko dla Ciebie pisze...!?
              A... ;-))
      • ela_102 Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 10:40
        Anioł:-)

        A we mnie nic sie nie buntuje gdy czytam innych...
        szczegolnie gdy maja inne poglady...
        wiem ze ludzie ktorzy wiedza kim sa...jacy sa..
        dokad zmierzaja...i co chca w sobie zmienic..
        maja jakby "pozamiatane" w sobie...
        zyskuja konieczna pewnosc swego...
        i nie ma dla nich znaczenia ze ktos wyraza inne poglady..
        ma znaczenie czego Oni sa "wyznawcami"

        nie wiem czemu nie ma w Tobie takiej pewnosci swego...
        choc mam swoje przypuszczenia;-)
        wiem ze gdyby byla...nie pisalabys o tym "buncie" calego Twojego Ja.

        pozatym trzezwosc jest mi potrzebna do zycia...
        aby przezyc je wlsciwie i po swojemu...
        droga nie jest celem...
        trzezwa wedrowka droga ktora wytycza mi los...
        i trzezwe decyzje na tej drodze...

        a ze do celu...to wiadomo;-)
      • aaugustw Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 11:53
        aniolparys napisał:
        > Jest jeszcze jedna rzecz, o której piszesz, a przeciwko której
        protestuje całe moje ja Dla Ciebie trzeźwienie jest sposobem na
        życie, droga jest celem. A ja jestem trzeźwy.
        ________________________________________.
        To rozni nas od was - drobnopijoczkow...!
        A´propos; ty jestes tylko abstynentem...!
        Trzezwienie to jest cos co tacy jak ty nie
        zrozumieja , mimo tego ze sa aniolkami..! ;-)).
        A...
    • tenjaras Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 20:48
      > Daje glowe, ze to zwykla (jak ja to nazywam);
      > nietrzezwa kobieca zawisc o trzezwosc i madrosc
      > drugiej...!
      > A...

      zawiść, myślę sobie, może występować u trzeźwych ludzi i być motorem
      fajnych spraw, ale u egocentryków, którym alkoholizm miał coś
      ujawnić, a celowo to przegapili, może być tylko objawem wciąż
      postępującej autodestrukcji i próbą wciągnięcia do własnej studni
      innych, nie potrafiących się jeszcze obronić w nowej świadomości
      ludzi...
      • janulodz Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 21:35
        zawiść, myślę sobie, może występować u trzeźwych ludzi i być motorem
        fajnych spraw, ale u egocentryków, którym alkoholizm miał coś
        ujawnić, a celowo to przegapili, może być tylko objawem wciąż
        postępującej autodestrukcji i próbą wciągnięcia do własnej studni
        innych, nie potrafiących się jeszcze obronić w nowej świadomości
        ludzi...

        No proszę , jaras wymyślił pozytywną zawiść w wykonaniu wybranćów losu.
        W pozostałych przypadkach zawisc ma dotychczasowe znaczenie. Jaras , kto cię natchnął???
        • tenjaras Re: Droga do Trzeżwosci. 02.11.07, 21:40
          > Jaras , kto cię natchnął???

          komuna - równali w dół, ja wybrałem równanie do tych, którzy
          osiągnęli to, co mi się podoba
    • bakalja Re: Droga do Trzeżwosci. 03.11.07, 02:27
      pie..nie a nie droga do trzezwosci, czemu wszystcy spia????
      hmmmmmmmmmm
    • tenjaras Re: Droga do Trzeżwosci. 03.11.07, 19:03
      długa się ta droga do trzeźwości zrobiła i dla niektórych bardzo
      pokrętna...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka