Dodaj do ulubionych

już nie wiem

29.07.03, 20:02
Już nie wiem co mam robić.

Jestem córką alkoholiczki. Nie takiej, która zbiera makulaturę po
śmietnikach, żeby mieć na denaturat. Moja mama jest osobą wykształconą,
pracującą, obytą. Dobrze się ubiera, a woń alkoholu przebija się przez
mgiełkę Chanel nr 5.

Nawet nie pamiętam kiedy zaczęła pić. Tak porządnie jakieś 10-11 lat temu.
Wtedy byłam gówniarą i wierzyłam, że przestanie sama z siebie. Dzisiaj
wygląda jak cień. Ma siną twarz, jest wychudzona, trzęsą jej się ręce,
oblewa ją pot. Ma stany lękowe. Kiedy próbuje wytrzeźwieć po ciągu, wypicie
szklanki herbaty powoduje u niej straszliwe wymioty. Dzisiaj powiedziała mi,
że nie ma po co żyć i nie będzie sie leczyć. Jej życie nie ma sensu. Chce
się zapic na śmierć jeszcze w tym roku. Jeśli jej się to nie uda, skończy ze
sobą inaczej. Ale to ostatni rok jej życia. To własnie powiedziała mi moja
mama. Była pijana dzisiaj rano. Zaczęła wczoraj po parutygodniowej przerwie.
Wstaje z łóżka po to, żeby pić i wyć na całe gardło, że jest bezwartościową
szmatą, której nikt nie szanuje i której życie nie ma celu. Mówi od rzeczy.
Nie słucha.

Pewnie zapytacie, dlaczego do tej pory nie była na leczeniu.

Była. Ale lekarze to idioci. Tak powiedziała. Opowiadają głupoty z książek
dla durnych bab. A moja mama nie jest durną babą. Jest mądrzejsza niż
wszyscy lekarze. I z tej mądrości pije. Ginie na oczach moich i mojej
rodziny.

Nie wiem, co mam zrobić. Na razie zapisałam się na wizytę u lekarza. Może on
coś poradzi. Może Wy powiecie mi jak uratować moją mamę, czyli skłonić ją do
leczenia. Ja nie wiem.
Obserwuj wątek
    • Gość: hepik1 Re: już nie wiem IP: *.visp.energis.pl 29.07.03, 23:12
      W czasie swojej terapii-6 tygodni dziennej i 4 miesięcznej pogłebionej
      spotkałem wśród pacjentów 3 lekarzy i 3 bezdomnych ,mieszkających w
      schroniskach.Jakby potraktować to jak mecz to jest 1:1.Po dwie osoby z każdej
      drużyny piją na nowo.Wniosek Chanel nie chroni przed alkoholizmem.
      Mama jest w tzw fazie chronicznej alkoholizmu,z której są tylko dwa wyjścia-
      leczenie lub śmierć.Najgorsze jest w tym to,że to ona musi sama chcieć się
      leczyć i nikt do tego wbrew jej woli jej nie zmusi.
      Jeśli do tej pory spotkałą lekarzy idiotów ,którzy jej wyleczyć nie potrafili
      to być może nie trafiła tam gdzie trafić powinna.Wśród terapeutów w poradniach
      odwykowych lekarzy raczej nie ma .Najwyżej psycholodzy a często osoby też
      uależnione,z przygotowaniem psychologicznym.A pomoc uzyskuje się też od innych
      chorych,próbójących wyjść z nałogu.Sytuacja jest dramatyczna ,być może jeszcze
      nie beznadziejna.
      • Gość: hepik1 Re: już nie wiem IP: *.visp.energis.pl 30.07.03, 04:34
        Nie wiem czy to dobry pomysł-dawanie rad jest zawsze ryzykowne-ale gdyby
        wykorzystać osłabienie i upojenie matki wezwać pogotowie i umieścić ją na
        oddziale detoksykacyjnym?Być może Cię za to znienawidzi a może podziękuje za
        uratowanie życia?Może postawienie ją przed faktem dokonanym jest jakimś
        rozwiązaniem?Być może tam spotka kogoś kto pomoże nie tylko ciału.Siła wyższa
        istnieje,czasami tylko nie chcemy dostrzec jej działań.Pozdr.
    • Gość: gb Re: już nie wiem IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 30.07.03, 14:02
      Mam jedno pytanie - jak funkcjonuje w życiu, chociażby zawodowym ta
      wykształcona, wychudzona, zapita niemalże na śmierć, osoba?
      • aglaja1 Re: już nie wiem 30.07.03, 19:27
        Mama jest wykładowcą. Teraz ma wakacje. W ciągu roku też dużą część pracy
        wykonuje w domu (sprawdzanie prac, itd). W pracy stawia się trzeźwa, jest
        ogólnie lubiana i szanowana. Nie wiem, czy tam dostrzegają jej problem czy nie
        bo z nikim stamtąd nie rozmawiałam.
        • Gość: gb Re: już nie wiem IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 31.07.03, 11:36
          Nie wiesz o czym piszesz. Nie jest możliwe aby wykładowca popijał i dobrze
          pracował. To się wyklucza.
          • Gość: hepik1 Re: już nie wiem IP: *.visp.energis.pl 31.07.03, 19:40
            Nikt nie twierdzi,że dobrze ale piją nałogowo i pracują
            lekarze ,prawnicy,górnicy,kierowcy i budowlańcy.Przedstawicieli tych zawodów
            spotkałem na terapi .Tylko niektórzy w końcowych fazach uzależnienia tracą
            pracę,gdy już kompletnie nawalają.Mniejsze,co nie znaczy,że małe, wpadki są
            kryte i usprawiedliwiane przez kolegów i przełożonych.Choć powoli się to
            zmienia.
            • Gość: gb Re: już nie wiem IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 31.07.03, 20:17
              Nie wyobrażam sobie wykładowcy, który staje przed studentami, prowadzi zajęcia
              i jest po pijaństwie. Moge tylko wyobrazić sobie, że myśli w całość zebrać nie
              może. To niewykonalne żeby tak funkcjonować.
              • aglaja1 Re: już nie wiem 31.07.03, 23:09
                Nie wiem czy można czy nie można, ale moja mama lubi swoją pracę i zauważyłam,
                że nie pije kiedy jest nią pochłonięta. Jest lubiana przez studentów. Wielu z
                nich odwiedza ją od lat.

                Kiepskie są okresy kiedy wpada w rutynę. Tzn. kiedy codziennie robi to samo.
                Najgorsze są ferie i wakacje. Od początku wakacji, po sesji, może dałoby się
                złożyć ze 2 tygodnie kiedy nie piła. Chyba mniej.

                Dzisiaj zadzwoniła do mnie wmawiając mi, że nie piła. Lata treningu. Wiem, że
                piła. Skończyło się na tym samym. "Zabiję się i nie będę Wam przeszkadzać."
                Później wymówki. Nawet nie rozumiem o co i dlaczego.

                Znalazłam dwóch lekarzy. Jestem umówiona na wizyty. Mama ciągle twierdzi, że
                nigdy nie pójdzie się leczyć "jak menelka".

                • Gość: alex.z.deszczu Re: już nie wiem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.03, 22:36
                  aglaja1 napisała:

                  > Nie wiem czy można czy nie można, ale moja mama lubi swoją pracę i
                  zauważyłam,
                  > że nie pije kiedy jest nią pochłonięta. Jest lubiana przez studentów. Wielu z
                  > nich odwiedza ją od lat.
                  >
                  > Kiepskie są okresy kiedy wpada w rutynę. Tzn. kiedy codziennie robi to samo.

                  Otóz to.
                  Jednym z największych wrogów alkoholików jest nuda.
                  Nie są na nią odporni.
                  Ja wierzę Ci,że mama potrafi zaangazowac sie w pracę i całkiem dobrze ją
                  wykonywać.
                  Sama to miałam.
                  W sumie był to nawet pracoholizm - zastepowanie jednego nałogu innym - ale ja
                  tam wolę ten pracoholizm.
                  Było tez i tak, ze pracowałam przciętnie, ale nie olewając wszystkiego -
                  niemniej bylo to dla mnie trudne i tylko myslałam, by wreszcie isć do domu,
                  zahaczyć o sklep z piwem i wreszcie odetchnąc popijając i czując, jak sie
                  odprężam.
                  alex
              • Gość: hepik Re: już nie wiem IP: *.visp.energis.pl 01.08.03, 04:53
                Coś kiepsko u Ciebie z wyobraźnią.A pijanego kierowcę wiozącego dzieci na
                kolonie sobie wyobrazić potrafisz?Bo w telewizji pokazali?A wykładowcę po
                pijanemu prowadzącego wykład czy pijanego chirurga ,który operuje nie pokazali
                więc trudno sobie wyobrazić?A poza tym jakie to ma znaczenie dla meritum sprawy.
                • Gość: gb Re: już nie wiem IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 01.08.03, 08:26
                  ?A poza tym jakie to ma znaczenie dla meritum sprawy

                  Takie, że ten, kto lubi swoją pracę nigdy nie będzie jej lekceważył ani ludzi
                  z którymi ją wykonuje. Nie wierzę w to, co pisze autorka wątku o swojej matce.
                  Ale jeżeli to prawda, to te prawdę ona sama musi dostrzec i sobie z nią
                  poradzić.
                  • Gość: hepik Re: już nie wiem IP: *.visp.energis.pl 01.08.03, 19:55
                    Parafrazując-Co ty wiesz o alkoholiźmie?
                    • Gość: gb Re: już nie wiem IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 01.08.03, 21:02
                      A co Ty wiesz? Tak ogólnie. Sądzisz, że coś wiesz?
                      • Gość: hepik Re: już nie wiem IP: *.visp.energis.pl 02.08.03, 05:36
                        Niewiele ale zawsze coś.Piłem dwadzieścia parę lat a od pół roku i jednego
                        dnia nie miałem kropli alkoholu w ustach.Odpowiadanie pytaniem na pytanie też
                        niczemu nie służy.Więc czekam jednak na odpowiedź na moje pytanie.
                        • Gość: gb Re: już nie wiem IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 02.08.03, 07:32
                          Nie wiem po co Ci ta wiedza ale odpowiadam, jeżeli sobie tego życzysz.
                          Niewiele wiem o alkoholizmie. Ale wiem jak się funkcjonuje po alkoholu. Ja nie
                          jestem w stanie przcować. Interesują mnie uzależnienia i chcę się czegoś
                          dowiedzieć, to wszystko.
                          • Gość: hepik Re: już nie wiem IP: *.visp.energis.pl 02.08.03, 10:23
                            Dla mnie wiedza o Twojej wiedzy- na nic.Tylko jeśli się nie wie,to się
                            dowiaduje i to jest chwalebne.Natomiast jeśli się nie wie i zarzuca komuś
                            kłamstwa czy zmyślenia a tak robiłeś to w stosunku do osoby ,ktora opisywała
                            problem swojej matki-to nie jest to ani mądre ani chwalebne.I to by było na
                            tyle w tym temacie.
                            • Gość: gb Re: już nie wiem IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 02.08.03, 10:31
                              Gość portalu: hepik napisał(a):

                              > Dla mnie wiedza o Twojej wiedzy- na nic.Tylko jeśli się nie wie,to się
                              > dowiaduje i to jest chwalebne.Natomiast jeśli się nie wie i zarzuca komuś
                              > kłamstwa czy zmyślenia a tak robiłeś to w stosunku do osoby ,ktora opisywała
                              > problem swojej matki-to nie jest to ani mądre ani chwalebne.I to by było na
                              > tyle w tym temacie.
                              Może pozwolisz na jeszcze jedno zdanie zanim tak zdecydowanie utniesz te
                              rozmowe. Nie wypowiadałam się na temat alkoholizmu tylko na temat pracy. I w
                              dalszym ciągu twierdzę, że pracy wykładowcy nie mozna połączyć z piciem tak
                              żeby nikt tego nie dostrzegł oprócz bliskich.
                              • Gość: stachu34 Re: już nie wiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.03, 19:24
                                Alkoholizm ma wiele twarzy.
                                Nie zawsze alkocholik musi "leżeć" z powodu swojego naduzycia.
                                Nie zawsze alkoholik musi uchlać się do nieprzytomności...
                                • Gość: gb Re: już nie wiem IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 02.08.03, 20:01
                                  Gość portalu: stachu34 napisał(a):

                                  > Alkoholizm ma wiele twarzy.
                                  > Nie zawsze alkocholik musi "leżeć" z powodu swojego naduzycia.
                                  > Nie zawsze alkoholik musi uchlać się do nieprzytomności...

                                  Wiem o tym ale przyznam ze temat alkoholizmu w Twoim wydaniu i Hepika jest
                                  troche dziwny. Ale może to tylko ja tak widzę sprawę. Wyjasniłam, że na ten
                                  temat wiem niewiele i nie o tym pisałam.
                                  • fredt Re: już nie wiem 02.08.03, 21:42
                                    Jeśli wiesz niewiele - to się dowiedz. I potem zabieraj głos na forum.
                                  • Gość: hepik Re: już nie wiem IP: *.visp.energis.pl 02.08.03, 21:45
                                    Dobra,możemy sobie pogwarzyć.Jestem ciekawy,co w alkoholiźmie moim czy Stacha
                                    jest dla Ciebie dziwne?Tylko nie odpowiadaj znowu pytaniem na pytanie.Tak się
                                    umówmy -ktoś pyta-odpowiadamy jasno i w miarę możliwości logicznie.
                                    • Gość: gb Re: już nie wiem IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 02.08.03, 23:22
                                      Gość portalu: hepik napisał(a):

                                      > Dobra,możemy sobie pogwarzyć.Jestem ciekawy,co w alkoholiźmie moim czy
                                      Stacha
                                      >
                                      > jest dla Ciebie dziwne?Tylko nie odpowiadaj znowu pytaniem na pytanie.Tak
                                      się
                                      > umówmy -ktoś pyta-odpowiadamy jasno i w miarę możliwości logicznie.

                                      Już mówiłam, że nie umawiam się z nieznajomymi i tego może się trzymajmy.
                                      Dziękuję z góry. O Twoim i Stacha (nie wiem czy mi za złe nie weżmie
                                      poufałości)alkoholiżmie nie mam aspiracji rozmawiać bo, jak Ci już wspomniałam
                                      nie znam się na tym.
                                      Pozdrawiam Cię serdecznie
                                      • Gość: hepik Re: już nie wiem IP: *.visp.energis.pl 03.08.03, 06:21
                                        Gość portalu: gb napisał(a):

                                        > Gość portalu: hepik napisał(a):
                                        >
                                        > > Dobra,możemy sobie pogwarzyć.Jestem ciekawy,co w alkoholiźmie moim czy
                                        > Stacha
                                        > >
                                        > > jest dla Ciebie dziwne?Tylko nie odpowiadaj znowu pytaniem na pytanie.Tak
                                        > się
                                        > > umówmy -ktoś pyta-odpowiadamy jasno i w miarę możliwości logicznie.
                                        >
                                        > Już mówiłam, że nie umawiam się z nieznajomymi i tego może się trzymajmy.
                                        > Dziękuję z góry. O Twoim i Stacha (nie wiem czy mi za złe nie weżmie
                                        > poufałości)alkoholiżmie nie mam aspiracji rozmawiać bo, jak Ci już
                                        wspomniałam
                                        > nie znam się na tym.
                                        > Pozdrawiam Cię serdecznie
                                        Nie masz aspiracji rozmawiać ale masz aspiracje oceniać.Gdzieś tam piszesz,że
                                        nie wierzysz Aglaji,choć jej matka akurat leży w pokoju obok ,pije i wyje.A ty
                                        piszesz,że to nie możliwe pracować po pijanemu.Rozumiem ,że młody wiek,dużo
                                        naiwności ,radykalne sądy są Twoim przywilejem .Ale to nie zwalnia od
                                        myślenia. Zapewniam Cię ,że w alkoholiźmie w/w nie ma nic dziwnego.
                                        Poufałość w internecie -to normalne.Nie przejmuj się.
                                        Wiesz-chcesz się coś dowiedzieć o alk.-skorzystaj z rady Freda.A jak naprawdę
                                        chcesz wiedzięć -idź kiedyś na miting AA-raz w miesiącu są mitingi otwarte-dla
                                        wszystkich znaczy,nie trzeba być alkoholikiem.Posłuchasz,może Twoja wiedza się
                                        powiększy.
                                        Czy grałaś kiedyś w ping-ponga?(to tak na marginesie i nie związane z tematem)
                                        PA!
                                        • Gość: gb Re: już nie wiem IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 03.08.03, 09:06

                                          > Nie masz aspiracji rozmawiać ale masz aspiracje oceniać.Gdzieś tam
                                          piszesz,że> nie wierzysz Aglaji,choć jej matka akurat leży w pokoju obok ,pije
                                          i wyje.A ty > piszesz,że to nie możliwe pracować po pijanemu.Rozumiem ,że
                                          młody wiek,dużo > naiwności ,radykalne sądy są Twoim przywilejem .Ale to nie
                                          zwalnia od > myślenia. Zapewniam Cię ,że w alkoholiźmie w/w nie ma nic
                                          dziwnego.> Poufałość w internecie -to normalne.Nie przejmuj się.
                                          > Wiesz-chcesz się coś dowiedzieć o alk.-skorzystaj z rady Freda.A jak
                                          naprawdę > chcesz wiedzięć -idź kiedyś na miting AA-raz w miesiącu są mitingi
                                          otwarte-dla > wszystkich znaczy,nie trzeba być alkoholikiem.Posłuchasz,może
                                          Twoja wiedza się > powiększy.> Czy grałaś kiedyś w ping-ponga?(to tak na
                                          marginesie i nie związane z tematem)

                                          Hepik, dziękuję za rady, cierpliwość i wyrozumiałość. Doceniam ale sadzę, że
                                          na samotną wycieczkę na miting brak mi odwagi. Tak daleko moja ciekawość nie
                                          sięga. Jakiego ping-ponga masz na myśli? Słownego? Nie jestem w tym najlepsza.
                                          Ale przy stole jestem rewelacyjna (wybacz nie mogłam sobie odmówić). Kilka lat
                                          nie grałam ale na szczęście tego się nie zapomina.
                                          Miło się rozmawiało.
                                          • hepik1 Re: już wiem 03.08.03, 09:51
                                            Regularność odbić miałem na myśli i szybkość odpowiedzi.Czy ty cały czas
                                            spędzasz przy komp.?Tą rewelacyjność w prawdziwym ten.stołowym byłbym w stanie
                                            zweryfikować-parę lat spędziłem na salach ping-pongowych.Pozdr,dzisiaj już bez
                                            odbioru.
                                            • Gość: gb Re: już wiem IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 03.08.03, 10:28
                                              hepik1 napisał:

                                              > Regularność odbić miałem na myśli i szybkość odpowiedzi.Czy ty cały czas
                                              > spędzasz przy komp.?

                                              Jeżeli Cię to niepokoi to natychmiast to zmieniam. Nie lubię, gdy troska o
                                              mnie spędza innym sen z powiek.

                                              Tą rewelacyjność w prawdziwym ten.stołowym byłbym w stanie
                                              > zweryfikować-parę lat spędziłem na salach ping-pongowych.Pozdr,dzisiaj już
                                              bez > odbioru.

                                              haha zaśmieję się krótko i z nieskromną pewnością siebie.
                                              • Gość: stachu34 Re: już wiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.03, 11:34
                                                ...gdzie odbędzie się ten mecz? Chętnie popatrzę.Pozdr...
                                                • Gość: gb Re: już wiem IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 03.08.03, 19:19
                                                  Gość portalu: stachu34 napisał(a):

                                                  > ...gdzie odbędzie się ten mecz? Chętnie popatrzę.Pozdr...

                                                  Jeszcze nie ustalone ale już próbuję się wkraść w łaski Hepika i dla niego
                                                  ograniczyłam sobie czas w internecie. Oczywiście nie zrobiłabym tego gdybym
                                                  jego rady nie uznała za słuszną. Ciekawe czy się ucieszy?
                                                • Gość: gb Re: już wiem IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 03.08.03, 19:22
                                                  Słuchaj, jeszcze jedno. Nie obiecywaliście, że będziecie mnie tu edukować ale
                                                  mam tylko jedno pytanie. Dlaczego ONA nie powinna przyjąć męża po odwyku do
                                                  domu, tylko w czsie leczenia wytransportować jego rzeczy z domu. Czy człowiek,
                                                  który podjął leczenie i wyraził tym samym chęć powrotu do normalnego życia, ma
                                                  nie mieć własnego kąta? Tego nie rozumiem.
                                                  • Gość: stachu34 Re: już wiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.03, 19:34
                                                    ...a gdzie to jest napisane,że podjął leczenie?
                                                  • Gość: gb Re: już wiem IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 03.08.03, 19:38
                                                    Gość portalu: stachu34 napisał(a):

                                                    > ...a gdzie to jest napisane,że podjął leczenie?

                                                    W poprzednim wątku do którego odnosi się ONA rozmawiając z Wami teraz. Ale
                                                    dość dziwne pytanie zadajesz, radzisz a nie pamiętasz na jaki temat?
                                                  • Gość: stachu34 Re: już wiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.03, 19:49
                                                    W pierwszej chwili nie zaskoczyłem o co chodzi,przepraszam.
                                                    Mam nadzieję że powyższy post wyczerpuje Twoje wątpliwości.
                                                    Jeżeli nie to pytaj...
                                                  • Gość: stachu34 Re: już wiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.03, 19:47
                                                    Pacjent który trafia na oddział odwykowy,w pierwszym rzędzie jest leczony
                                                    somatycznie.
                                                    Alkohol jest trucizną.Po długim okresie nadużywania organizm jest wycieńczony.
                                                    Jest to tylko najzwyklejsze oddtrucie.Okres ten trwa ok. 10 dni.Po tym okresie
                                                    w zależności od zdeklarowania woli leczenia przez chorego, może podjąć
                                                    właściwe leczenie.
                                                    Jednak z praktyki wynika,że większa część alkoholików po doprowadzenia swojego
                                                    organizmu do w miarę poprawnego funkcjonowania,nie podejmuje dalszego leczenia.
                                                    To tyle...
                                                  • Gość: gb Re: już wiem IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 03.08.03, 19:50
                                                    Rozumiem, dzięki :-)
                                                  • Gość: stachu34 Re: już wiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.03, 19:52
                                                    Bardzo proszę.:-)
                                                  • Gość: gb Re: już wiem IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 03.08.03, 20:14
                                                    Jesteś niespotykanie uprzejmy :)))
                                                  • Gość: stachu34 Re: już wiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.03, 20:45
                                                    Staram się...
                                                  • Gość: gb Re: już wiem IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 03.08.03, 21:33
                                                    Gość portalu: stachu34 napisał(a):

                                                    > Staram się...

                                                    Zawsze musisz miec ostatnie słowo ? :-)
                                                  • Gość: stachu34 Re: już wiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.03, 21:40
                                                    Oki,dobra już nic nie mówię>:)
                                                  • Gość: gb Re: już wiem IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 03.08.03, 22:58
                                                    Bardzo to miłe z Twojej strony :-)
                                                  • Gość: stachu34 Re: już wiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.03, 23:05
                                                    Dzięki.
                                                  • Gość: stachu34 Re: już wiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.03, 23:15
                                                    Już idę spać.Dobranoc "gb".
                                                    Cały dzień przed kompem,heh (z politowaniem kręce nad sobą głowa)...
                                                  • Gość: gb Re: już wiem IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 03.08.03, 23:16
                                                    Gość portalu: stachu34 napisał(a):

                                                    > Dzięki.
                                                    Dochodze do wniosku, że bez skrupułów mogę wykorzystać Twoją uprzejmość i
                                                    czas. Dlaczego tutaj jesteś i rozmawiasz z innymi? Chodzi mi o udzielanie rad.
                                                    Nie obawiasz się, że mogą byc nietrafione i ktoś z tego powodu poniesie
                                                    przykre konsekwencje?
                                                  • Gość: stachu34 Re: już wiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.03, 23:24
                                                    ...a mówiłem że już idę spać.
                                                    Dlaczego moje rady mają być nie trafione?
                                                    Ja to przerabiałem.Mam nadzieje że to się nie powtórzy,pracuję nad tym.
                                                    Przerobiłem kilka terapii.Kilkakrotnie powracałem do picia.
                                                    Wszystko co zawarte jest w moich postach, piszę z własnego doświadczenia.
                                                    Teraz nie piję od ponad 5 lat.
                                                  • Gość: gb Re: już wiem IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 03.08.03, 23:50
                                                    Gość portalu: stachu34 napisał(a):

                                                    > ...a mówiłem że już idę spać.
                                                    > Dlaczego moje rady mają być nie trafione?
                                                    > Ja to przerabiałem.Mam nadzieje że to się nie powtórzy,pracuję nad tym.
                                                    > Przerobiłem kilka terapii.Kilkakrotnie powracałem do picia.
                                                    > Wszystko co zawarte jest w moich postach, piszę z własnego doświadczenia.
                                                    > Teraz nie piję od ponad 5 lat.
                                                    To idz spać, nie zatrzymuję. Ale jak możesz mieć pewność, że inni będą
                                                    reagować i zachowywać się tak jak Ty? Jak możesz powiedzieć kobiecie -
                                                    wytransportuj jego rzeczy a faceta to akurat załamie ostatecznie. No ale
                                                    mniejsza z tym. Nie truje Ci. Traktujesz człowieka jak rzecz, przedmiot. Chyba
                                                    to najbardziej mi się nie podoba.
                                                    Dobranoc :-)
                                                  • Gość: stachu34 Re: już wiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.03, 08:10
                                                    Witaj „gb”
                                                    Tak, Twoja wiedza na temat alkoholizmu jest niewielka. Ja to rozumiem, jesteś
                                                    członkiem naszego społeczeństwa i tak większość postrzega alkoholizm.
                                                    Odpowiedz mi na pytanie, „dlaczego martwi Cię, że to alkoholik może się
                                                    załamać? Dlaczego nie żal Ci taj drugiej strony zmaltretowanej, poniżonej? Ta
                                                    osoba ma prawo do normalnego życia, do szczęścia i spokoju większe od sprawcy
                                                    tego dramatu.
                                                    Jeżeli ktoś trafia do szpitala skarżąc się na ból brzucha umiejscowiony po
                                                    prawej stronie, to skąd wiadomo, że to wyrostek robaczkowy, a nie woreczek
                                                    żółciowy? Bo boli w konkretnym miejscu i w taki sposób a nie inny. Człowiek,
                                                    który upadł z wysokości i złamał kręgosłup. Leży w miejscu zdarzenia i bardzo
                                                    cierpi. Wiadomo, że każdy ruch spowoduje ból nie do opisania, to należy go
                                                    zostawić? Nie, należy go w jakimś sensie „uprzedmiotowić”, aby mu pomóc.
                                                    Umiejętnie pozbierać i przewieźć do szpitala, nawet za cenę zadania jeszcze
                                                    większego cierpienia.
                                                    Alkoholizm jest najzwyklejszą chorobą, z objawami i powikłaniami. Ma ściśle
                                                    określony rozwój i przebieg. Jest bardzo ciężkim schorzeniem, ponieważ dotyka
                                                    nie tylko chorego, ale i jego otoczenie. Jest po za tym chorobą śmiertelną.
                                                    Człowiek, u którego zawartość alkoholu we krwi zostaje podniesiona do poziomu
                                                    1,5 prom., Zachowuje się nienaturalnie. Ma zaburzenia równowagi, mowy i jego
                                                    ocena rzeczywistości jest znacznie inna. Powiedz mi, że jest inaczej...
                                                    Alkohol działa na konkretne ośrodki nerwowe mózgu. Zauważ, że w pierwszym
                                                    rzędzie porażone zostają ośrodki odpowiedzialne za utrzymanie równowagi, za
                                                    płynność mowy.
                                                    Te ośrodki są mniej skomplikowane. Kolejny ośrodek odpowiedzialny za ocenę
                                                    rzeczywistości jest bardziej skomplikowany. To po prostu nasze myślenie. Też
                                                    jest poddany działaniu alkoholu. Ośrodki odpowiedzialne za mowę i równowagę są
                                                    mnie skomplikowane i prędzej dochodzą do normy, zazwyczaj po wytrzeźwieniu te
                                                    objawy ustępują. Długotrwałość spożywania alkoholu też nie ma większego wpływu.
                                                    Zgoła inaczej wygląda to, jeżeli chodzi o te sektory naszego mózgu, które
                                                    odpowiadają za nasze myślenie. Tu długotrwałość picia ma zasadnicze znaczenie
                                                    i czyni straszliwe spustoszenie. Te rejony mózgu są bardziej skomplikowane i
                                                    czasokres dochodzenia do normy w znacznym stopniu się wydłuża. Poza tym wymaga
                                                    to już pomocy specjalisty.Pozdrówka...

                                                  • Gość: gb Re: już wiem IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 04.08.03, 08:47
                                                    Nie zrozumiałeś mnie chyba. Może to brutalne co napiszę ale nie żal mi ani
                                                    jednej ani drugiej strony. Mają to do czego z takim uporem i konsekwencją
                                                    dążyły. Wiem, że w tej chwili teoretyzuję ale gdyby w moim domu była awantura
                                                    to ciąg dalszy nie zależałby od tego, co ja czuję ale co odczuwa moje dziecko,
                                                    bo za nie ja jestem odpowiedzialna. Moje pytanie dotyczyło przebaczania i
                                                    umiejętności zapominania.
                                                  • Gość: stachu34 Re: już wiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.03, 11:12
                                                    Dlaczego piszesz że oboje i z konsekwencją dążą do czegoś?
                                                    Całość dramatu odgrywa się poza świadomością alkoholika. On nie zdaje sobie
                                                    sprawy z tego, no może troszkę przesadził z piciem. Jednak to się nie powtórzy
                                                    i będzie przez jakiś czas naprawiał to co popsuł.
                                                    W alkoholizmie działają mechanizmy uzależnienia. Mechanizm iluzji i
                                                    zaprzeczenia, minimalizacji konfabulacji i nie pamiętam jeszcze co tam działa.
                                                    Musiałbym poszukać w jakieś literaturze, czy notatkach z terapii, ale nie
                                                    ważne. W każdym razie alkoholik tworzy wokół siebie skorupę którą trudno
                                                    przebić.
                                                    Powiedz choremu na grypę, „ty jesteś chory idź do lekarza” to zaraz poleci.
                                                    Powiedz alkoholikowi to samo, to znajdzie milion argumentów na to że to
                                                    nieprawda. A w rzeczywistości jest śmiertelnie chory.
                                                    Z dzieckiem to reż nie do końca tak jest. Alkoholik nie musi być typem z pod
                                                    ciemnej gwiazdy. Może to być czuły, troskliwy wylewny ojciec. Całą wypłatę Ci
                                                    przepije, a 10zł. zostawi w kieszeni dla swojego ukochanego dzieciaczka.
                                                    Będzie ledwo na nogach się trzymał, a utuli ucałuje, będzie wyjątkowo czuły i
                                                    na koniec wygrzebie z kieszeni te przysłowiowe 10zł. i da. Dzieci lubią takich
                                                    ojców z gestem po alkoholu.
                                                    A on, alkoholik będzie to wykorzystywał niemiłosiernie i świadomie. Będzie
                                                    igrał z uczuciami, a matka jest zazwyczaj bezsilna w tej sytuacji.
                                                    Zanim dziecko dorośnie, zrozumie upłyną lata męczarni, upokorzenia i
                                                    cierpienia.
                                                    Teraz muszę wyjść, może wieczorem ...pomyślę i więcej napiszę...
                          • Gość: alex.z.deszczu Re: już nie wiem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.03, 22:47
                            Gość portalu: gb napisał(a):

                            > Nie wiem po co Ci ta wiedza ale odpowiadam, jeżeli sobie tego życzysz.
                            > Niewiele wiem o alkoholizmie. Ale wiem jak się funkcjonuje po alkoholu. Ja
                            nie
                            > jestem w stanie przcować. Interesują mnie uzależnienia i chcę się czegoś
                            > dowiedzieć, to wszystko.

                            TYlko, ze ludzie są rózni i różnie pija.
                            Alkoholicy i nie-alkoholicy.
                            Ja często piłam, nie zachlewając się wcale, tylko dla utrzymania stalego
                            poziomu alkoholu we krwi, który pozwalał mi....pracować. Bez depresji,
                            trzęsionki, rozpaczy....
                            alex
                      • Gość: alex.z.deszczu Re: już nie wiem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.03, 22:44
                        Gość portalu: gb napisał(a):

                        > A co Ty wiesz? Tak ogólnie. Sądzisz, że coś wiesz?

                        hepik wie.
                        Ty, mówiąc, ze jesli lubi sie swą pracę, nigdy nie bedzie sie jej lekceważyć -
                        pokazujesz, ze nie wiesz.
                        Choroba alkoholowa wpycha człowieka nie tylko w lekceważenie pracy, ale nawet
                        najukochańszych osób, zyciowych celów, ambicji, wszystkiego..
                        I chory to czuje i wie.
                        Dlatego mama autorki wątku uważa siebie za szmatę, dlatego nie chce żyć, bo ma
                        dosć tego, ze flaszka rządzi nią jak chce i każe porzucać jej to, co ona kocha.
                        alex
          • Gość: alex.z.deszczu Re: już nie wiem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.03, 22:38
            Gość portalu: gb napisał(a):

            > Nie wiesz o czym piszesz. Nie jest możliwe aby wykładowca popijał i dobrze
            > pracował. To się wyklucza.

            Jest mozliwe.
            Przećwiczyłam to.
            Prawdziwa mordęga, ale dawałam radę.
            Do czasu, bo w końcu miałam dośc.
            alex
    • psychoinspiracje Re: już nie wiem 30.07.03, 14:17
      Witam Cie.
      Jestem psychologiem.
      Jesli chcesz porozmawiac napisz do mnie, moze bede mogla Ci pomoc:

      Elzbieta Kolakowska
      psychoinspiracje@gazeta.pl
      pracowaniapsychologiczna.republika.pl


      aglaja1 napisała:

      > Już nie wiem co mam robić.
      >
      > Jestem córką alkoholiczki. Nie takiej, która zbiera makulaturę po
      > śmietnikach, żeby mieć na denaturat. Moja mama jest osobą wykształconą,
      > pracującą, obytą. Dobrze się ubiera, a woń alkoholu przebija się przez
      > mgiełkę Chanel nr 5.
      >
      > Nawet nie pamiętam kiedy zaczęła pić. Tak porządnie jakieś 10-11 lat temu.
      > Wtedy byłam gówniarą i wierzyłam, że przestanie sama z siebie. Dzisiaj
      > wygląda jak cień. Ma siną twarz, jest wychudzona, trzęsą jej się ręce,
      > oblewa ją pot. Ma stany lękowe. Kiedy próbuje wytrzeźwieć po ciągu, wypicie
      > szklanki herbaty powoduje u niej straszliwe wymioty. Dzisiaj powiedziała mi,
      > że nie ma po co żyć i nie będzie sie leczyć. Jej życie nie ma sensu. Chce
      > się zapic na śmierć jeszcze w tym roku. Jeśli jej się to nie uda, skończy ze
      > sobą inaczej. Ale to ostatni rok jej życia. To własnie powiedziała mi moja
      > mama. Była pijana dzisiaj rano. Zaczęła wczoraj po parutygodniowej przerwie.
      > Wstaje z łóżka po to, żeby pić i wyć na całe gardło, że jest bezwartościową
      > szmatą, której nikt nie szanuje i której życie nie ma celu. Mówi od rzeczy.
      > Nie słucha.
      >
      > Pewnie zapytacie, dlaczego do tej pory nie była na leczeniu.
      >
      > Była. Ale lekarze to idioci. Tak powiedziała. Opowiadają głupoty z książek
      > dla durnych bab. A moja mama nie jest durną babą. Jest mądrzejsza niż
      > wszyscy lekarze. I z tej mądrości pije. Ginie na oczach moich i mojej
      > rodziny.
      >
      > Nie wiem, co mam zrobić. Na razie zapisałam się na wizytę u lekarza. Może on
      > coś poradzi. Może Wy powiecie mi jak uratować moją mamę, czyli skłonić ją do
      > leczenia. Ja nie wiem.
    • Gość: basia Re: już nie wiem IP: *.piechowice.sdi.tpnet.pl 30.07.03, 14:26
      Jestem żoną alkoholika, pijącego ok.10-lat.Ciągi picia trwały nawet po 2
      miesiące.Non stop.Najpierw przestałam na to reagować- na zasadzie "a zapij się
      na śmierć". W pewnym momencie - powiedziałam "stop".Było to po pierwszym ataku
      padaczki alholowej i objawów delirium, czyli gadanie od rzeczy, majaczenia,
      widzenie myszek,pająków agresja wobec wszystkiego i wszystkich.Dzwoniłam po
      pogotowie i jednocześnie po policję.Zabierali do szpitala np. na tydzień bo to
      było tylko odtrucie tak jak narkomana.Po paromiesięcznej przerwie zaczynał się
      koszmar od nowa.A ja dalej walczyłam, bo mój mąż to też człowiek wykształcony,
      mądry na swój sposób, uczuciowy, rodzinny (oczywiście w stanach niepicia).Syn
      dorosły odsunąl się całkowicie od Niego jako od Ojca.Bo zawsze powtarza że
      wtedy kiedy był mu potrzebny Go nie było.Przeszedł przedszkole. szkołe
      pods.średnią, studia ze swoimi problemami i ze mną.Po parakrotnym pobycie w
      szpitalu ale tylko na odtrucie, wtedy kiedy wysiadła mu całkowicie trzustka,
      zachorował na cukrzycę insulinozależną, zacząl chodzić na spotkania AA, i tam
      się otworzył.Nie pije już od 3 lat.I ma odwagę powiedzieć o sobie, że jest
      alkoholikiem.Ale zniszczyl mnie,synowi,swoim rodzicom życie.Wie że jest bardzo
      chory i ta choroba to niestety wpływ alkoholu.I jak to powiedział ostatnio
      lekarz, że to picie wieloletnie to była nie godzina za pięć dwunasta ale już
      po dwunastej.A wytrwał tylko dzięki mnie.Chociaż to już nie jest ten sam
      człowiek, którego kiedyś bardzo kochałam nie mogę go zostawić.Ale penie moje
      chęci do pomocy by nie wystarczyły.Po prostu już sam miał dosyć tych
      stanów.Lączę pozdrowienia.basia
      • aglaja1 Re: już nie wiem 31.07.03, 23:12
        Gość portalu: basia napisał(a):

        > Jestem żoną alkoholika, pijącego ok.10-lat.Ciągi picia trwały nawet po 2
        > miesiące.Non stop.Najpierw przestałam na to reagować- na zasadzie "a zapij
        się
        > na śmierć". W pewnym momencie - powiedziałam "stop".Było to po pierwszym
        ataku
        > padaczki alholowej i objawów delirium, czyli gadanie od rzeczy, majaczenia,
        > widzenie myszek,pająków agresja wobec wszystkiego i wszystkich.Dzwoniłam po
        > pogotowie i jednocześnie po policję.Zabierali do szpitala np. na tydzień bo
        to
        > było tylko odtrucie tak jak narkomana.Po paromiesięcznej przerwie zaczynał
        się
        > koszmar od nowa.A ja dalej walczyłam, bo mój mąż to też człowiek
        wykształcony,
        > mądry na swój sposób, uczuciowy, rodzinny (oczywiście w stanach
        niepicia).Syn
        > dorosły odsunąl się całkowicie od Niego jako od Ojca.Bo zawsze powtarza że
        > wtedy kiedy był mu potrzebny Go nie było.Przeszedł przedszkole. szkołe
        > pods.średnią, studia ze swoimi problemami i ze mną.Po parakrotnym pobycie w
        > szpitalu ale tylko na odtrucie, wtedy kiedy wysiadła mu całkowicie trzustka,
        > zachorował na cukrzycę insulinozależną, zacząl chodzić na spotkania AA, i
        tam
        > się otworzył.Nie pije już od 3 lat.I ma odwagę powiedzieć o sobie, że jest
        > alkoholikiem.Ale zniszczyl mnie,synowi,swoim rodzicom życie.Wie że jest
        bardzo
        > chory i ta choroba to niestety wpływ alkoholu.I jak to powiedział ostatnio
        > lekarz, że to picie wieloletnie to była nie godzina za pięć dwunasta ale
        już
        > po dwunastej.A wytrwał tylko dzięki mnie.Chociaż to już nie jest ten sam
        > człowiek, którego kiedyś bardzo kochałam nie mogę go zostawić.Ale penie moje
        > chęci do pomocy by nie wystarczyły.Po prostu już sam miał dosyć tych
        > stanów.Lączę pozdrowienia.basia

        Basiu, dzięki za ten post. W wielu momentach przypomina mi to, co przechodzi
        moja rodzina i ja. Ja ciebie też pozdrawiam. A.
      • Gość: majbe Re: pytanie do Basi IP: *.promax.media.pl / 192.168.1.* 03.08.03, 20:30
        Basiu, jestes nadal z meżem i jak piszesz on już nie pije. Czy jeszcze
        potrafisz go kochac? Czy potrafilas wybaczyc mu, nie żal ci straconych z nim
        lat?Powiedz czy warto walczyc i pomagac mu wyjsc z nalogu? Moj mąż pije już od
        bardzo dawna, jest bardzo chory /marskosc wątroby/,nie chce się leczyc. Ja nie
        mam siły odejsc, nie potrafie go zostawic ale życ z nim też już nie mogę. Nie
        szanuje go, jego wypowiedzi są takie płytkie, chore....Wydaje mi się że mąż
        jest już u kresu i albo zapije sie albo trafi do szpitala i jakos wyjdzie z
        tego, przynajmiej na jakis czas. Może nawet zacznie sie leczyc? Ja nie mam już
        siły na nic, nic mi się nie chce, moje życie jest bez sensu bo wszystko sie
        kreci wokoł niego, ciągle mysle gdzie jest, co robi, dlaczego to nas
        spotkało.Nie wyobrażam sobie dalszego życia z nim ani bez niego.Czy gdyby
        przestał pic bede potrafiła zapomniec? Wybaczyc? Czy Ty Basiu jestes teraz
        szczesliwa?
        • Gość: stachu34 Re: pytanie do Basi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.03, 23:02
          Przepraszam,choć pytanie nie jest kierowane do mnie,lecz może cos Ci podpowiem.
          To co opisałaś jest typowym objawem współuzależnienia.
          Spróbuj leczenia w poradni uzależnień.Jest specjalny program dla osób
          dzielących życie z alkoholikiem.
          • Gość: majbe Re: pytanie do Basi IP: *.promax.media.pl / 192.168.1.* 03.08.03, 23:48
            Uważasz, że to mi cos pomoże? No przecież nie zaczne meża szanowac, kochac, nie
            zapomne ostatnich 15 lat. Straconych lat. Inni w tym czasie rozmawiali,
            przyjażnili sie, kochali... A ja? Nie wiem dlaczego zależy mi żeby żył, ale już
            sama nie wiem czy ja chce mu pomoż.Zawsze chciałam, ale im bardziej chciałam,
            tym bardziej moj mąż robił mnie odpowiedzialną i winną tej sytuacji. Pogubiłam
            sie, rozczulam sie nad sobą a to przecież on jest bardzo chory.Przeczytałam
            sporo książek, broszur, wydaje sie że dużo wiem na temat tej choroby, a mimo
            tego nie moge poradzic sobie sama z sobą.Małżonkowi nie wyrzucam już butelek z
            pod poduszki, bielizniarki, nie załatwiam za niego spraw, nie wtrącam sie do
            jego pracy /własciciel baru/, staram sie stosowac do tego co piszą w książkach.
            Nie radze sobie sama z sobą! Byłam raz w przychodni AA, pani psycholog
            powiedziała mi, że nie jestem Bogiem i nie moge zmienic czyjegos życia, moge
            sie dostosowac albo odejsc.Mam sie okreslic czy kocham meża za to że jest, czy
            za to że "nie pije".Już nie wiem co powiedziec! Kochałam meża bardzo, ale po
            wielu latach gdy nie mam własciwie ani meża /wiecznie z dziecmi chodziłam
            sama/, ani przyjaciela, ani kochanka, to już nie wiem co czuje. Nie wiem czy
            gdyby mąż przestał /?/ pic mogłabym go jeszcze kochac.Nie wiem co zrobic z
            sobą, bo zachowuje sie jak ktos, kto tonie, jest mi zle i cieżko, Poradnia AA w
            moim miescie wywarła na mnie bardzo nieprzyjemne wrażenie i trudno mi uwierzyc,
            że mogli by mi pomoż. Dodam jeszcze, że trafił tam rownież moj mąż /sam/ i też
            nie chce tam więcej pojsc, podobno został zle przyjety?
            • Gość: stachu34 Re: pytanie do Basi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.03, 16:39
              W sprawach współuzależnienia spotykają się kobiety w grupach Al-Anon.
              Wszystkie panie uczestniczące w takich spotkaniach mają podobny problem jak Ty.
              Rozmawiają między sobą, radzą sobie wspólnie, wymieniają doświadczenia.Może
              tam uzyskałabyś skuteczną pomoc i wsparcie.Pozdr...
        • Gość: basia Re: pytanie do Basi IP: *.piechowice.sdi.tpnet.pl 07.08.03, 13:26
          Czy jestem szcześliwa przy boku nie pijącego już męża?.Tych
          straconych,zmarnowanych lat, niestety nie da się zapomnieć.Tych delirek,karetek
          policji telefonów do pracy że znowu..... - tego też nie mozna wymazać.A teraz
          jestem mu potrzeba bo to wrak człowieka, chory - padaczka niestety została,
          trzustka i watroba w proszku, cukrzyca a, lepiej nie wymieniać.Trwam bo ktoś
          musi kierować podawaniem leków, kontrolą cukru, wizytami u lekarza.(przecież
          są zaniki pamięci - nieodwracalne zmiany w mózgu).Czyli reasumując robię za
          pielegniarkę.Finansowo też zależny ode mnie.Czyli krótko żyjemy obok siebie,
          chociaż decyzje podejmujemy wspólnie, chodzimy na spacery, podjemujemy znajomych
          ale patrzę na Niego czasami jak na obcego człowieka, a czasami po prostu mnie
          denerwuje.On doskonale wie, żeby nie ja już by go dawno nie było.Zresztą
          podkreśla to na każdym kroku wszystkim. Terapeuta w AA powiedział że taka żona
          to majątek i gdyby był na moim miejscu to alkoholika dawno by kopnąl w
          d.....Czy jestem szcześliwa ? Nie o takim szczęściu miałam wyobrażenie.Ale tam
          na górze chyba mam przez to dobre notowania.Uważam, że warto spróbować podać po
          raz którys z kolei rękę człowiekowi.Ja próbowałam przez 10 lat.Pozdrawiam. Basia
          • Gość: majbe Re: pytanie do Basi IP: *.promax.media.pl / 192.168.1.* 08.08.03, 19:07
            Dziękuje za odpowiedz, choć nie wiem jak ustosunkować się do tego co napisałaś.
            Nie wiem! Jestem zdołowana! Czy życie ma jakiś sens? Za pół roku skonczę 40 lat
            i mam żyć tylko dla dzieci? I oni przestaną mnie potrzebować. Jeśli mój mąż
            jakim cudem przeżyje, pozbiera się a ja będę go tylko "doglądać" i podtrzymywać
            przy życiu to znienawidzę go. Czasami miałam taką cichutką nadzieję, ze jak
            przestanie pić to nasze życie będzie zupełnie inne. Będziemy razem pić kawę czy
            herbatę, rozmawiać o naszych dzieciach, znajomych, pójdziemy na spacer,
            wspólnie pomilczymy, spędzimy razem sylwestra, wczasy. Czasami ja podrapię go
            po plecach, on pomasuje mnie po ramionach, czasami będziemy się jeszcze
            kochać...
            Pozdrawiam.
          • aglaja1 Re: pytanie do Basi 11.08.03, 19:33
            Basiu, nawet nie wiesz jak Cię podziwiam. Pewnie to dla Ciebie niewiele znaczy
            przy tym co przeszłaś. Chciałam tylko, żebyś wiedziała. Mam nadzieję, że
            znajdę w sobie chociaż cząstkę tej siły, którą masz w sobie, żebym mogła pomóc
            mamie.
          • Gość: ja7 Re: pytanie do Basi IP: 217.153.24.* 12.08.03, 12:46
            BASIU,
            DZIEKUJE
    • aglaja1 Re: już nie wiem 30.07.03, 19:28
      Dziękuję Wam wszystkim za rady. Wczoraj po prostu coś we mnie pękło i musiałam
      się wyżalić. Dzisiaj wierzę, że dla mojej mamy jest jeszcze jakaś szansa.
      Staram się wierzyć.
    • aglaja1 Re: już nie wiem 04.08.03, 22:38
      Dziękuję za wszystkie nowe wpisy. Nie chce mi się tłumaczyć gb, jak to jest
      mieć matkę alkoholiczkę, która kiedy nie pije jest cudowną, ciepłą i
      inteligentną kobietą. GB sama przyznała, że nie zna się na alkoholizmie. Nie
      będę jej edukować. Mogę tylko życzyć, żeby nigdy nie zetknęła się z tą chorobą
      w praktyce - ani u siebie, ani u najbliższej osoby.

      W tym tygodniu spotykam się z dwoma lekarzami. Mama czwarty dzień nie pije.
      Jest strasznie słaba i ciągle śpi. Zaczęła wreszcie jeść. Sama z siebie
      zadzwoniła do jakiejś przychodni i zapytała o terapię. Nie chcę sobie robić
      nadziei. Miałam ją ja i wszyscy moi bliscy wiele razy. Może jednak tym razem
      się uda.

      Pozdrawiam wszystkich i jeszcze raz dziękuję za to, że odpowiedzieliście na
      mój wpis.

      A.
      • Gość: hepik Re: już nie wiem IP: *.visp.energis.pl 05.08.03, 05:41
        No cóż,jeszcze raz wszystko się dobrze(?)skończyło.
        Wiesz -może ,gdy mama dojdzie już do siebie,na trzeźwo-usiądźcie przed
        komp.Pokaż jej to co tu napisałaś,co napisali inni.Może zainteresuje się innymi
        wątkami a jest tu parę cenych i mądrych wypowiedzi ludzi po przejściach.Może od
        tego zacznie się Wasza rozmowa już prawdziwa,w której nie będzie uciekała od
        swego problemu.Pozdr
        • aglaja1 Re: już nie wiem 05.08.03, 21:58
          Gość portalu: hepik napisał(a):

          > No cóż,jeszcze raz wszystko się dobrze(?)skończyło.
          > Wiesz -może ,gdy mama dojdzie już do siebie,na trzeźwo-usiądźcie przed
          > komp.Pokaż jej to co tu napisałaś,co napisali inni.Może zainteresuje się
          innymi
          >
          > wątkami a jest tu parę cenych i mądrych wypowiedzi ludzi po przejściach.Może
          od
          >
          > tego zacznie się Wasza rozmowa już prawdziwa,w której nie będzie uciekała od
          > swego problemu.Pozdr

          Sam pewnie wiesz, że jeszcze nic się nie skończyło. Na razie piąty dzień bez
          picia. Nie mogę mamie pokazać tego co tu napisałam. Ona do dziś ma mi za złe
          to, że o jej piciu wie mój mąż. Jak może nie wiedzieć?! Ostatnie Boże
          Narodzenie spędziliśmy we dwoje w domu. Nie chcieliśmy odwiedzać ani jednych
          ani drugich rodziców. W czasie wigilii u moich rodziców mama ledwo trzymała
          się na nogach. Na szczęście nie było wtedy moich teściów. Oni (chyba) jeszcze
          nie wiedzą. Pierwsze Święto przebeczałam. W Wielki Tydzień był szpital. Dzięki
          temu w Wielkanoc mama była trzeźwa i była sobą. Jak ma mój mąż nie wiedzieć?
          Mama kiedy jest w ciągu wyrzuca mi, że on wie. Mówi, że pewnie wszędzie
          rozpowiadam i ona niedługo z domu nie będzie mogła wyjśc. Teraz jest trzeźwa,
          ale nie mogę jej tego wszystkiego pokazać. Boję się, że jutro rano znów
          wszystko by się zaczęło. Najpierw telefon z pretensjami, później telefon od
          rodzeństwa, żeby szybko przyjeżdżać.
          Boję się mieć dziecko, dopóki mama nie zacznie się leczyć i nie będzie widać
          jakiej takiej poprawy.
          Hepik dzięki za dobre słowo.
          • Gość: hepik Re: już nie wiem IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.03, 00:04
            Po "dobrze" był znak zapytania.A skończył się po prostu kolejny ciąg.To tylko
            tak gwoli ścisłości.A ty Aglaja jesteś typowe DDA.Spóbuj sama w poradni
            uzależnień.Jeśli nie pomożesz mamie ,to przynajmniej uratujesz siebie.Bo ja tu
            widzę potężne zagrożenie dla Ciebie.Bierzesz całą odpowiedzialność za pijaństwo
            matki na siebie,obwiniasz się za nie.A właśnie możesz jej pokazać to teraz ,gdy
            jest trzeźwa.Jeśli mówisz ,że nie możesz mieć swojego dziecka dopóki mama pije-
            to naprawdę jest to groźne przede wszystkim dla Ciebie,dla Twojej
            psychiki.Naprawdę zrób to dla siebie.
            • hepik1 Re: już nie wiem 06.08.03, 18:26
              Jesteś typowe DDA-to zabrzmiało groźnie.Dopiero teraz to sobie uświadomiłem.DDA-
              to dorosłe dziecko alkoholika.
              • aglaja1 Re: już nie wiem 06.08.03, 19:20
                Tak. Myślę, że powinnam chodzić na terapię dla takich jak ja DDA. Nawet
                zaczęłam się rozglądać za ośrodkami prowadzącymi spotkania.

                Dzisiaj 6 dzień bez picia i mama z ojcem wyjechali na krótkie wakacje. Boję
                się, że jak wrócą mama znów zacznie. Muszę wykorzystać ten moment zaraz po
                powrocie żebyśmy poszły do lekarza.

                Ja wiem, że jestem DDA i muszę zrobić z sobą porządek, żeby normalnie żyć i
                stworzyć dobry dom dla moich dzieci.
                • Gość: hepik Re: już nie wiem IP: *.visp.energis.pl 07.08.03, 05:11
                  aglaja1 napisała:

                  > Tak. Myślę, że powinnam chodzić na terapię dla takich jak ja DDA. Nawet
                  > zaczęłam się rozglądać za ośrodkami prowadzącymi spotkania.
                  >
                  > Dzisiaj 6 dzień bez picia i mama z ojcem wyjechali na krótkie wakacje. Boję
                  > się, że jak wrócą mama znów zacznie. Muszę wykorzystać ten moment zaraz po
                  > powrocie żebyśmy poszły do lekarza.
                  >
                  > Ja wiem, że jestem DDA i muszę zrobić z sobą porządek, żeby normalnie żyć i
                  > stworzyć dobry dom dla moich dzieci.


                  Jeśli wiesz, to już coś.Został do zrobienia jeszcze mały kroczek.Być może
                  jednak najtrudniejszy.Znowu będzie rada-czego chciałbym unikać a nie zawsze się
                  da-ja bym zaczął na Twoim miejscu od siebie,najpierw DDA.Tam zapewne i od
                  terapeutów i innych DDA otrzymasz masę informacji nietylko teoretycznych.Mama
                  pije już jakiś czas,więc ten następny jakiś czas jeszcze przeżyje.
                  Bo jeśli mama praktycznie nie dopuszcza do siebie myśli,że jest alkoholiczką
                  to jak sobie wyobrażasz pójście z nią do lekarza.To przecież nie jest małe
                  dziecko ,które zapakujesz do wózka,obiecasz jakąś zabawkę i pojedziesz z nim do
                  poradni.I dlaczego do lekarza?W poradniach odwykowych(wiem,że sama nazwa brzmi
                  makabrycznie i kojarzy się jak najgorzej)terapeuci nie są lekarzami.A wręcz
                  odwrotnie-lekarze są często pacjentami.Osobiście w czasie krótkiej mojej
                  trzeźwej kariery wśród pacjentów spotkałem ich trzech.I tylko jeden z nich
                  kontynuje dzisiaj leczenie.Tamci pozostali dwaj wrócili do nałogu.Ale to już
                  temat na inną bajkę.Pozdr.
              • Gość: gb Do Staszka i Hepika IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 06.08.03, 19:42
                Miałam pewne problemy w sieci i włączyłam Was do nich zupełnie przypadkowo, na
                zasadzie nieufności do wszystkich. Przepraszam za niektóre moje niepoważne
                wypowiedzi. Mam wielką nadzieję, ze przeprosiny zostaną przyjęte bo temat
                uzależnień autentycznie mnie interesuje.
                Pozdrawiam serdecznie
                • aglaja1 Re: Do Staszka i Hepika 06.08.03, 21:47
                  Gość portalu: gb napisał(a):

                  > Miałam pewne problemy w sieci i włączyłam Was do nich zupełnie przypadkowo,
                  na
                  > zasadzie nieufności do wszystkich. Przepraszam za niektóre moje niepoważne
                  > wypowiedzi. Mam wielką nadzieję, ze przeprosiny zostaną przyjęte bo temat
                  > uzależnień autentycznie mnie interesuje.
                  > Pozdrawiam serdecznie

                  Co prawda przeprosiny nie do mnie kierowane a sprawiłaś mi przykrość swoimi
                  podejrzeniami, jednak jeżeli chces porozmawiać o życiu z osobą uzależnioną
                  pisz tutaj. Nie wiem czy odpowiem Ci na wszystkie pytania ale sprobuję.Mam
                  ponad 10 lat praktyki. Ja Ciebie też pozdrawiam.
                  • Gość: gb Re: Do Staszka i Hepika IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 06.08.03, 21:57
                    >
                    > Co prawda przeprosiny nie do mnie kierowane a sprawiłaś mi przykrość swoimi
                    > podejrzeniami, jednak jeżeli chces porozmawiać o życiu z osobą uzależnioną
                    > pisz tutaj. Nie wiem czy odpowiem Ci na wszystkie pytania ale sprobuję.Mam
                    > ponad 10 lat praktyki. Ja Ciebie też pozdrawiam.

                    Przyznam, że pierwszy impuls podszepnął mi aby przeprosiny skierować równiez
                    do Ciebie, dlatego umieściłam je na Twoim wątku. Jednak wędrówki w sieci
                    poważnie nadszarpnęły moje zaufanie do ludzi. Od czegoś jednak trzeba zacząć.
                    Nie można nie ufać każdemu. Przepraszam :-)
                  • Gość: alex.z.deszczu Aglajo... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.03, 23:01
                    Nie wiem skąd piszesz, ale, gdybys byla z W-wy, to sądzę, że mogłabym pomóc
                    mamie.
                    Z tego, co nam tu powiedziałaś wnoszę, że miałam szaleńczo podobnie.
                    Ja nie jestem jeszcze niepijącą alkoholiczką, choc staram się bardzo, bardzo -
                    terepie grupowe, indywidualne, kontakty z niepijacymi od lat i takie motto z
                    Biblii o którym powiedział mi mój ex mąż. Że upada się po to, by się podnosić.
                    Dlatego trochę mi lepiej, niż Twej mamie. Umiałabym pewno zrozumiec jej stan,
                    bo sama byłam w takim. I wstydziłam się, ze ktos sie dowie. A teraz sie nie
                    wstydzę. Dość wstydu, gdy chodzi o nieuleczalna i smiertelna chorobę, której
                    się człowiek nie wypiera, nie zakłamuje, ale wszelkimi sposobami stara się
                    zmorę przegnać. Może, gdybym opiwiedziała Twej mamie o własnym koszmarze, że
                    wcale nie jest ona jedyna, ze nie jest szmatą, tylko osobą chorą i jeśli
                    zdecyduje się na poważne leczenie, to bedzie tylko na szacunek zasługiwać, a
                    ploty otoczenia, świadczyc bedą jak najgorzej o pleciuchach, a nie Twej mamie...
                    sciskam
                    alex
                    • aglaja1 Re: Aglajo... 11.08.03, 19:31
                      Alex, dziękuję za to co napisałaś.
                      Na razie niby jest dobrze. Na razie i niby. Bo za tydzień mama i tata wrócą z
                      wakacji. Tata pójdzie do pracy. Mama będzie sama w domu, jeszcze sporo czasu
                      do rozpoczęcia roku, i znowu się zacznie. Rozmawiałam z paroma terapeutami.
                      Muszę przyjść z mamą kiedy jeszcze nie zacznie pić. Jeśli zacznie mogą minąc
                      tygodnie zanim coś się da zrobić. Albo skończy się tragedią.
                      Teraz czekam jak na szpilkach na ich powrót. Jedyny moment kiedy moge o
                      wszystkim porozmawiać z mamą i przekonwać ją do leczenia to kiedy jest
                      trzeźwa. Kiedy pije nie jest sobą. Jeden z terapeutów powiedział mi, że mama
                      ma depresję, którą leczy alkoholem, który tę depresję pogłębia. Powiedział, że
                      najpierw trzeba leczyć depresję, która jest źródłem wszystkiego. I skierował
                      mnie na terapię DDA. Pójdę.
                      Alex, a jak Ty sobie teraz radzisz? Jak sobie poradziła Twoja rodzina?
                      Bardzo ciepło Cię pozdrawiam.

                      Agłaja
                • Gość: Do gb Re: Do Staszka i Hepika IP: *.visp.energis.pl 07.08.03, 05:16
                  Gość portalu: gb napisał(a):

                  > Miałam pewne problemy w sieci i włączyłam Was do nich zupełnie przypadkowo,
                  na
                  > zasadzie nieufności do wszystkich. Przepraszam za niektóre moje niepoważne
                  > wypowiedzi. Mam wielką nadzieję, ze przeprosiny zostaną przyjęte bo temat
                  > uzależnień autentycznie mnie interesuje.
                  > Pozdrawiam serdecznie

                  A ja zaniepokojony Twoją nieobecnością chciałem zamieścić taki post:
                  "Ja hepik,ja hepik-gb gdzie jesteś ,odezwij się Odbiór"-forma taka stąd,że
                  zobaczyłem fragment kultowego dla mnie ,jeszcze z lat dzieciństwa serialu
                  Czterej pancerni i pies.Ale jeśli już jesteś-to dobrze.Witam ponownie.
                  • Gość: szarik Re: Do Staszka i Hepika IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 07.08.03, 09:11
                    >
                    > A ja zaniepokojony Twoją nieobecnością chciałem zamieścić taki post:
                    > "Ja hepik,ja hepik-gb gdzie jesteś ,odezwij się Odbiór"-forma taka stąd,że
                    > zobaczyłem fragment kultowego dla mnie ,jeszcze z lat dzieciństwa serialu
                    > Czterej pancerni i pies.Ale jeśli już jesteś-to dobrze.Witam ponownie.

                    Oj Hepiku, Hepiku. Nie jest ze mną jeszcze tak żle jeżeli mając problem,
                    szukam ludzi. A metody z nimi kontaktów? Cóż .......taka jestem, ale staram
                    się, przynajmniej staram się coś z tym zrobić, bo wiem, że nie jest dobrze :-
                    ). Jutro idę dowiedziec się o terapię antynikotynową. Poprzednio w ośrodku
                    uzależnień była bardzo miła i pełna ciepła terapeutka, postaram się do niej
                    dotrzeć.
    • Gość: Ewa Re: już nie wiem IP: *.waw.net.pl 12.08.03, 16:50
      Mój facet pił całe życie. Od ponad 100 dni nie pije. Zawsze coś... Zrobiliśmy
      to tak: najpierw dogadaliśmy się (dwóch jego przyjaciół i ja) z osobą z
      Oddziału detoksykacyjnego w IPiN na Sobieskiego, że delikwenta przywieziemy.
      Uprzedziliśmy mego lubego o akcji (że jutro rano tam jedzie, nie ma przebacz),
      spakowałam go, przyjaciele przyjechali po niego o świcie taksówką, odwieźli. Na
      Sobieskiego przebywał 2 tygodnie, tam się zajęli fizyczną stroną zatrucia
      alkoholowego, poczuł się lepiej. I dostał skierowanie na terapię na Goplańską.

      Cienki był ten moment, jak wrócił do domu, bo terapia to już niestety nie na
      oddziale zamkniętym, ale po prostu popołudniowe spotkania kilka razy w
      tygodniu. Baliśmy się, że poleci, ale nie poleciał. Cóż, chyba muszę odpukać!
      Zupełnie nie wierzyłam, że mu się uda nie pić choć tydzień, a tu proszę!

      Spróbuj tak ze swoją mamą, a nuż coś jej się w głowie otworzy... Acha, mój luby
      jest pisarzem i krytykiem literackim, bardzo inteligentnym i też się trochę
      obruszał, że co mu tam jakieś śmieszne terapeutki będą truły, albo aowcy, jak
      on żyje ze znajomości samego siebie i psychiki ludzkiej.

      Jeszcze jedno - popieram propozycję, która juz tu padła, koniecznie pokaż mamie
      ten wątek.
      Pozdrawiam, Ewa
      • aglaja1 Re: już nie wiem 12.08.03, 19:27
        Ewo, dziękuję, że napisałaś. Tak jak wcześniej pisałam, wykluczam dzielenie
        się z mamą tym, że gdziekolwiek napisałam o jej problemie. Na razie staram się
        ułożyć sobie w głowie rozmowę z nią na temat wizyty u lekarza. Może za jakiś
        czas będę mogła jej pokazać, to co tutaj wszyscy pisaliście. Teraz na pewno
        nie. Bardzo ciepło Cię pozdrawiam. A.
      • Gość: hepik Re: już nie wiem IP: *.elsat.net.pl 13.08.03, 12:59
        Gość portalu: Ewa napisał(a):

        > Mój facet pił całe życie. Od ponad 100 dni nie pije. Zawsze coś... Zrobiliśmy
        > to tak: najpierw dogadaliśmy się (dwóch jego przyjaciół i ja) z osobą z
        > Oddziału detoksykacyjnego w IPiN na Sobieskiego, że delikwenta przywieziemy.
        > Uprzedziliśmy mego lubego o akcji (że jutro rano tam jedzie, nie ma
        przebacz),
        > spakowałam go, przyjaciele przyjechali po niego o świcie taksówką, odwieźli.
        Na
        >
        > Sobieskiego przebywał 2 tygodnie, tam się zajęli fizyczną stroną zatrucia
        > alkoholowego, poczuł się lepiej. I dostał skierowanie na terapię na
        Goplańską.
        >
        > Cienki był ten moment, jak wrócił do domu, bo terapia to już niestety nie na
        > oddziale zamkniętym, ale po prostu popołudniowe spotkania kilka razy w
        > tygodniu. Baliśmy się, że poleci, ale nie poleciał. Cóż, chyba muszę odpukać!
        > Zupełnie nie wierzyłam, że mu się uda nie pić choć tydzień, a tu proszę!
        >
        > Spróbuj tak ze swoją mamą, a nuż coś jej się w głowie otworzy... Acha, mój
        luby
        >
        > jest pisarzem i krytykiem literackim, bardzo inteligentnym i też się trochę
        > obruszał, że co mu tam jakieś śmieszne terapeutki będą truły, albo aowcy, jak
        > on żyje ze znajomości samego siebie i psychiki ludzkiej.
        >
        > Jeszcze jedno - popieram propozycję, która juz tu padła, koniecznie pokaż
        mamie
        >
        > ten wątek.
        > Pozdrawiam, Ewa
        Trochę tak to zabrzmiało jakby pisarstwo ,bycie krytykiem i inteligencja
        chroniła przed alkoholizmem .Choć wiem,że nie o to chodziło.Tak się tylko
        czepiam leciutko.Godzinę miałem wolną na mieście to wskoczyłem do kawiar.inter,
        i tak walę w te klawisze.A Jurek Pilch też wyśmiewał terapeutki,ale tak z
        sympatią(Pod Mocnym Aniołem} Pozdr.
        • Gość: Ewa Re: już nie wiem IP: *.acn.pl 14.08.03, 00:09
          A nie masz się co czepiać. Ja też uważam, że nie chroni. A nawet jest trudniej,
          bo ma się na ogół lekkie poczucie wyższości nad resztą pijących - tak właśnie,
          jak w przypadku mojego K. i pewnie mamy założycielki wątku - i dlatego właśnie
          pozwoliłam sobie wspomnieć o aspekcie "intelektualnym." Ale na pewno JEST
          nadzieja. Naprawdę, w człowieku po wielu latach może nastąpić nieoczekiwany
          przełom... Znowu odpukuję...
          I jeszcze do A. - ja wiem, z matką się trudno rozmawia. Moja też popija i nigdy
          nie miałam odwagi jej czegoś na ten temat powiedzieć. To znaczy raz spróbowałam
          i skończyło się awanturą. No, ale ona ze mną nie mieszka, a ja nie czuję się
          odpowiedzialna za jej życie i w ogóle nie czuję się z nią zbyt blisko. Pewnie
          też bym jej takiego wątku nie pokazała.
          E.
    • aglaja1 Re: już nie wiem 18.08.03, 22:44
      Znowu to samo. Po dwóch tygodniach przerwy.
      • hepik1 Re: już nie wiem 19.08.03, 02:47
        I znowu to samo my musielibyśmy pisać.A ty nadal stwarzasz jej ten komfort
        picia.Wiem,że to brzmi brutalnie ale taka jest prawda.Mówiło to parę osób na
        forum,mówią specjaliści a ty to wiesz i jednocześnie nie chcesz wiedzieć.Na
        samym początku napisałem -albo za to Cię znienawidzi albo podziękuje za
        uratowanie życia-to o użyciu podstępu i skierowaniu na odtrucie a następnie na
        terapię.Może gdy zobaczy tych "prawdziwych alkoholików" to da jej coś do
        myślenia?A może to ty aglaja boisz się powiedzieć-moja mama jest na odwyku?-tak
        przed samą sobą.Pozdr.
        • aglaja1 Re: już nie wiem 20.08.03, 21:51
          hepik, pewnie masz rację, ale ja gdzieś podświadomie czuję, że działanie
          siłowe mogłoby ją złamać i zniszczyć. Znam taki przypadek. Kobieta z
          detoksykacji trafiła na pół roku do zamkniętego szpitala psychiatrycznego.
          Znam jej córkę i pamiętam jak sama stała na skraju załamania nerwowego po
          każdej wizycie. Z matką jest teraz niby wszystko w porządku. Niby.
          Moja matka przede wszystkim cierpi na silną, nieleczoną nigdy depresję. Może
          tak mi się wydaje, ale jest tak krucha, że boję się drastycznych kroków.
    • krwawy Re: już nie wiem 19.08.03, 09:53
      A powiedz jak Twoja mama zdobywa alkohol?
      Oczywiście kiedy jest w ciągu.
      Może odcięcie jej dostępu, wywołanie wściekłości byłoby
      katalizatorem zmuszającym ją do stawienia czoła chorobie?
      • Gość: hepik1 Re: już nie wiem IP: *.elsat.net.pl 19.08.03, 11:22
        Wściekłość to rozumiem,może i nawet furia ale dlaczego by to miało dać impuls
        do leczenia ,wybacz -nie potrafię zrozumieć.A sam problem zdobywania alkoholu
        przez starszą(przepraszam za starszą,bo być może moją równolatkę)dystyngowaną
        panią ,która wykłada na uczelni faktycznie ciekawy.Może robi sobie odpowiedni
        zapas.Bo o innych metodach to ksiązki można pisać.Pozdr.
        PS Tan szacunek do założyciela forum,gdzie popijusek bywa to z ironią -rozumiem?
        Wydaje się ,że i ironia i szacunek nie potrzebny a tam ostatnio ciekawe (na
        tamtą skalę -posty)Zadeklarowany alkoholik straceniec odkrywa swoje nowe
        trzeźwe,chwilowe wprawdzie,poglądy.Pozdr.
      • aglaja1 Re: już nie wiem 20.08.03, 22:02
        Jest to dla mnie zagadką. Myślę, że robi zapasy. Elegancka pani kupuje kilka
        butelek wina, butelkę koniaku, butelkę whisky. Sklepów sprzedających alkohol
        jest dużo. Dom jest duży. Kiedyś, kiedy jeszcze mieszkałam z rodzicami,
        znajdowałam parę butelek po winie w bieliźniarce, butelkę po ginie w schowku
        na narzędzia. I tak dalej.
        • hepik1 Re: już nie wiem 20.08.03, 23:18
          Załóż wątek-Gdzie alkoholik może schować butelkę wódki,by nikt nie wiedział,że
          popija-gwarantuję,że będzie to jeden z dłuższych na tym forum.
          • Gość: jaga Re: już nie wiem IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.03, 00:22
            hepik1 napisał:

            > Załóż wątek-Gdzie alkoholik może schować butelkę wódki,by nikt nie
            wiedział,że
            >
            > popija-gwarantuję,że będzie to jeden z dłuższych na tym forum.

            Fakt, inwencja alkoholika w tym zakresie potrafi być nieograniczona, mogłabym
            podać nawet śmieszne przykłady. Aby nikt nie widział? Myślę, że najbliżsi
            zawsze widzą. Mnie wystarczy jedno spojrzenie lub wysłuchanie dwóch pierwszych
            słów przez telefon - jak np.dzisiaj. Ano właśnie, Kolega Małżonek zapił,
            wrócił przed dwoma godzinami, z butelką pod pachą, cały radosny a teraz z jego
            pokoju dobiega rozkoszne ziewanie i jak znam życie zaraz zaśnie. Ciekawe czy
            świtkiem rankiem, cały odświeżony, pachnący dobrą wodą uda się po następną
            butelkę /nie zwykł robić większych zapasów/. A zapowiadał się "miodowy
            miesiąc" !!!
            • Gość: hepik Re: już nie wiem IP: *.visp.energis.pl 21.08.03, 06:10
              Jedno spojrzenie,jedno zdanie?A ile lat trwało by właśnie tak było?Bo chyba nie
              od razy.W tym względzie jeszcze większe zdolności przejawiają dzieci.Pozdr.
              • Gość: jaga Re: już nie wiem IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.03, 07:42
                Gość portalu: hepik napisał(a):

                A ile lat trwało by właśnie tak było?

                Baaaaaaaaaaaaaaaaardzo dłuuuuuuuuuuuuuuugo. Nie miałam zielonego pojęcia co to
                jest alkoholizm kiedy wstępowałam w związek i edukacja była żmudna.
                Dziś na temat "A" nie chce mi się pisać a poza tym ciągle biegam do łazienki -
                skutek wieczornego łakomstwa /tak jest kiedy człowiek jada nie to na co
                pozwala mu zdrowie/. Pozdrawiam.
          • aglaja1 Re: już nie wiem 21.08.03, 08:35
            hepik1 napisał:

            > Załóż wątek-Gdzie alkoholik może schować butelkę wódki,by nikt nie
            wiedział,że
            >
            > popija-gwarantuję,że będzie to jeden z dłuższych na tym forum.

            O, tak. Inwencja twórcza nie ma ograniczeń w tym zakresie. Podobnie jak
            wynajdywanie wytłumaczeń dla picia. W tym tygodniu: jestem samotna, bo całe
            życie poświęciłam rodzinie i pracy; wy zakładacie swoje rodziny, więc i
            rodziny niedługo nie będę miała.
            Szkoda gadać.
            A rozpoznawania trzeźwa / pijana po pierwszych słowach przez telefon nauczyłam
            się tak dawno, że nawet nie pamiętam kiedy.
    • krwawy Re: już nie wiem 19.08.03, 12:10
      Może gdyby wyszła któregoś dnia do sklepu bez makijażu
      albo rozmazana ze zmierzwionymi, tłustymi włosami, może
      gdyby wywołała karczemną awanturę na pół dzielnicy,
      sprawa tak do tej pory skrzętnie ukrywana stałaby się
      publiczną i tym katalizatorem byłby kac moralny.

      Chodziaż gorzałę można teraz zamówić przez radio-taxi.
      • hepik1 Re: już nie wiem 20.08.03, 23:15
        No właśnie.Więc jednak chyba to jednak żadna metoda.
    • krwawy Re: już nie wiem 21.08.03, 08:43
      Kiedyś zobaczyłem swój zachlany ryj na wideo. Był to dla
      mnie lekki szok a dodam, że pamiętam jak mnie kumpel
      filmował. Gdyby nakręcił mnie będącego w stanie
      kompletnego zamroczenia to chyba spaliłbym się ze wstydu.
      Może byłby to jakiś pomysł w związku z Twoją mamą?

    • alina66 Re: już nie wiem 21.08.03, 18:53
      Witam wszystkich.Znalazłam swoich :)
      Jestem byłą żoną alkoholika i osobą współuzależnioną.
      Powoli staram się wyjść z współuzależnienia, pracuję nad sobą.
      Jestem pełna podziwu dla Basi, ale moja decyzja była trochę inna- po 13 latach
      małżeństwa zdecydowalam się na rozstanie. Nie potrafiłam zabrać komfortu picia
      będąc obok, miałam dosyć, chciałam tego dla syna (obecnie 15-letniego),
      wszystko razem.
      Przeżyłam to,co przeżywa każda żona alkoholika i mogę powiedzieć, że
      rada "zajmij się sobą" jest chyba najwłaściwsza....
      Aglaja, wiem, że z matką nie można się rozejśc, ale Ty musisz mieć swoje życie.
      To okrutne wobec siebie- nie mieć dziecka, bo matka jest alkoholiczką... A
      jeśli ona nigdy nie przestanie pić ? Przecież to możliwe - wszyscy o tym wiemy
      Masz prawo żyć swoim zyciem.
      Pozdrawiam

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka