Dodaj do ulubionych

współuzależnienie i krzywda...

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.03, 07:04
Po wielu latach alkoholik zaprzestaje picia. Jest to wielki krok ku
normalności, ale czy tak w rzeczywistości jest? Wątpię w to bardzo...
Zaprzestanie picia, o ile jest procesem trzeźwienia, a nie okresem
krótkotrwałej abstynencji, jest podstawą do wszelkich zmian w zachodzących w
samym uzależnionym, a także w jego otoczeniu, wśród najbliższych.
Wiadomo, że alkohol czyni wielkie szkody nie tylko osobie nadużywającej, ale
również bliskim, którzy wchodzą we współuzależnienie. W tym okresie
alkoholikowi potrzebna jest pomoc i wsparcie, którego czasem bardzo trudno
udzielić Brak zaufania w możliwość zaprzestania picia i poczucie krzywdy
jest tak duże, że uniemożliwia wręcz normalizację stosunków. Trwające latami
nadużywanie alkoholu przez jednego z członków rodziny, jest powodem
cierpienia, poczucia bezsilności i burzenia porządku określającego ważne
aspekty życia. Może to być zachwianie zasad moralnych i wartości
społecznych, która powodują, że osoba będąca w otoczeniu, lub w związku z
alkoholikiem, bezsilnie cierpiąc ma równocześnie poczucie
niesprawiedliwości. To połączenie cierpienia, bezsilności i
niesprawiedliwości jest najczęstszym zjawiskiem występującym w poczuciu
krzywdy osobistej.
Każde przeżywane dotkliwie poczucie krzywdy zaczyna destruktywnie wpływać na
życie osoby współuzależnionej. Nawet po wielu latach, gdy zaczynają się
pojawiać przyjemne doświadczenia związane z zaprzestanie picia przez
alkoholika, w pamięci pozostają ślady poczucia doznanej krzywdy. Jak trwała
blizna staje się to bolesną częścią współuzaleznienia.


Obserwuj wątek
    • Gość: gb Re: współuzależnienie i krzywda... IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 09.08.03, 11:13
      Uzależnienie i współuzależnienie to, jak określiłeś, choroba ciała i duszy. A
      ponieważ takie rozpoznanie zostało dokonane, właśnie ci "chorzy" mają
      najwiekszą szansę aby z tym sobie poradzić. Pytanie tylko, czy potrafią ją
      wykorzystać?
      • Gość: stachu34 Re: współuzależnienie i krzywda... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.03, 09:37
        Witaj.
        Myślę, że alkoholizm to nade wszystko choroba umysłu, potem duszy, a na końcu ciała.
        Moim zdaniem człowiek wrażliwy, rozróżniający całą gamę uczuć bardzo głęboko się uzależnia. To samo jest we wspóluzależnieniu
        W miarę rozwoju choroby alkohol staje się najważniejszą rzeczą w życiu, ośrodkiem szczególnej uwagi i obiektem relacji. W każdej społeczności priorytetem jest rodzina i zabezpieczenie jej bytu. Te wartości u alkoholika są na dalszym planie. To staje się nie do przyjęcia dla bliskich.
        Kiedy alkohol przestaje działać, chory wchodzi w okres krótszej lub dłuższej abstynencji, wtedy przykładnie wywiązuje się z roli rodzica, małżonka czy pracownika. Podświadomie stara się być lepszy niż jest w rzeczywistości. Budzi to wśród otoczenia nadzieję, że to tak pozostanie. On (alkoholik) jest nieświadomy swojego postępowania, wszystko w jego umyśle jest pokręcone.
        Wczoraj oglądałem program o długotrwałych pobytach kosmonautów na stacji satelitarnej.
        To niesamowite, ale w stanie nieważkości poważnym problemem dla człowieka staje się nie możność rozróżniania stron. Podłoga jest sufitem i na odwrót. Ściany też nie są ścianami....
        Naukowcy z NASA postanowili zróżnicować to kolorami, ale, z jakim skutkiem to nie wiem.
        Myślę, że podobnie jest z alkoholikiem, traci poczucie rzeczywistości. Mało tego swoją chorą rzeczywistością próbuje zarazić swoich bliskich. Obrona przed tym staje się współuzależnieniem.
        Dopóki alkoholik czy współuzależnieni tego nie zrozumieją, dopóty nie ma szans na wyleczenie. Moim zdaniem oba procesy leczenia nie muszą iść równolegle. Koalkoholicy mogą rozpoczynać znacznie wcześniej i jest to korzystne, niż sam zainteresowany. Pozdr...
        • Gość: gb Re: współuzależnienie i krzywda... IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 10.08.03, 11:32
          Gość portalu: stachu34 napisał(a):

          > Witaj.
          > Myślę, że alkoholizm to nade wszystko choroba umysłu, potem duszy, a na
          końcu c> iała.> Moim zdaniem człowiek wrażliwy, rozróżniający całą gamę uczuć
          bardzo głęboko si> ę uzależnia. To samo jest we wspóluzależnieniu
          > W miarę rozwoju choroby alkohol staje się najważniejszą rzeczą w życiu,
          ośrodki> em szczególnej uwagi i obiektem relacji.

          I znów ulegam pokusie rozpoczecie rozmowy na temat, o którym niewiele wiem.
          Ale ciekawi mnie właśnie takie podejście. Jak Ty potrafisz wytłumaczyć takiemu
          laikowi jak ja sprawy związane z uzależnieniem? Masz wiedzę, doświadczenie a
          ja tylko obserwacje. Wydaje mi się, że terapia, jakakolwiek prowadzona jest wg
          standardów, które mogą zadziałać u jednych a nie zadziałają u innych I tych
          innych jest niestety cała gromada. Sprawdzę na sobie skuteczność. Idę na odwyk
          od papierosów. Zamierzam grzecznie wysłuchać rad terapeuty, nie mądrzyć się i
          stosować to, co mi zasugerują. Mało tego, udało mi się namówić jeszcze dwie
          osoby. To punkt wyjścia do naszej rozmowy (jeżeli oczywiście będziesz miał
          ochotę ją kontynuować :-)
          Zgadzam się z tym, że ludzie o dużej wrażliwości szybciej popadają w
          uzależnienie. I jest ono bardziej natury psychicznej niż fizycznej. Tak jak
          choremu nie wystarczy podać środków przeciwbólowych aby zlikwidować chorobę,
          trzeba znależć przyczynę.

          W każdej społeczności priorytetem jest> rodzina i zabezpieczenie jej bytu.
          Te wartości u alkoholika są na dalszym plan> ie. To staje się nie do przyjęcia
          dla bliskich.> Kiedy alkohol przestaje działać, chory wchodzi w okres
          krótszej lub dłuższej a> bstynencji, wtedy przykładnie wywiązuje się z roli
          rodzica, małżonka czy pracow> nika. Podświadomie stara się być lepszy niż jest
          w rzeczywistości. Budzi to wśr> ód otoczenia nadzieję, że to tak pozostanie.

          Dziwny przeskok zrobiłeś do nadrzednych w naszym życiu wartości. Nie bierzesz
          pod uwagę tego, że każdy z nas ma je inne? Przez priorytet rozumiem sprawę
          najwyższej wagi. Powiedz mi, jeżeli dla kogoś z nas zaspokojenie własnych
          potrzeb ma taką rangę, to ten ktoś jest alkoholikiem, choćby nie pił? I z
          innej strony - jeżeli człowiek nie ma możliwości realizacji swoich pragnień,
          to właśnie to, jest powodem długotrwałej frustracji i stresu i właśnie wtedy
          sięgnie po alkohol. Pomyśl o takiej sytuacji, jesteś mężem i ojcem i każdego
          dnia oczekuje się od Ciebie abyś wykonywał przykładnie swoje obowiązki dla
          dobra rodziny. Jeżeli nie masz możliwości wygospodarowania czasu na własne
          przyjemności, to taką rozrywką staje się alkohol czy papierosy. Bo najłatwiej
          jest po te używki sięgnąć.

          On (alkoholik) jest nieświadomy sw> ojego postępowania, wszystko w jego
          umyśle jest pokręcone.

          Każdy jest świadomy swojego postępowania i tego również, że stosuje różne
          wybiegi aby wytłumaczyć się przed sobą i rodziną. Zaczyna oszukiwać siebie i
          innych i chce to zepchnąć w głąb świadomości.

          > Wczoraj oglądałem program o długotrwałych pobytach kosmonautów na stacji
          sateli> tarnej.> To niesamowite, ale w stanie nieważkości poważnym problemem
          dla człowieka staje> się nie możność rozróżniania stron. Podłoga jest sufitem
          i na odwrót. Ściany t> eż nie są ścianami....> Naukowcy z NASA postanowili
          zróżnicować to kolorami, ale, z jakim skutkiem to n> ie wiem.
          > Myślę, że podobnie jest z alkoholikiem, traci poczucie rzeczywistości. Mało
          teg> o swoją chorą rzeczywistością próbuje zarazić swoich bliskich. Obrona
          przed tym> staje się współuzależnieniem.

          Z tego, co ja widzę, u alkoholika wszystko kręci się wokół alkoholu i to jest
          dla niego jedyna realna rzeczywistość. Nietrudno to spostrzec i starać się od
          tego uwolnić. Wybacz ale to, co piszesz jest trochę naiwne, jakbyś powtarzał
          wyuczone formułki.

          > Dopóki alkoholik czy współuzależnieni tego nie zrozumieją, dopóty nie ma
          szans > na wyleczenie.

          Czego nie zrozumieją? Konkretnie! Czy tego, że są chorzy? To proste! A może
          tego, że są gorsi? Bo mam takie przeczucie, że na tym właśnie polega sens
          terapii ale może się mylę. Na poprzedniej terapii podano nam przykład. Palisz,
          więc jesteś w tunelu,... nie widzisz,... wyjdż do słońca! I dla mnie to był
          koniec. Bo ja widzę swoją głupotę i szaleństwo tego świata również a nie paląc
          jeszcze wyrażniej, tylko bardziej mnie to przygnębia i staje się nie do
          zniesienia.

          Moim zdaniem oba procesy leczenia nie muszą iść równolegle. Koal> koholicy
          mogą rozpoczynać znacznie wcześniej i jest to korzystne, niż sam zaint
          > eresowany. Pozdr...

          No cóż, mam nadzieję, że nawet jeżeli nie podejmiesz tematu, bo traktujecie
          mnie tu jak naprzykrzającą się muchę, to przynajmniej będziesz
          usatysfakcjonowany długością mojej odpowiedzi, wprost proporcjonalną do
          Twojej.:-)

          P.S Gdy poprzednio rzuciłam palenie na czas dłuższy, przychodziły do mnie
          ankiety z AM. W jednej z nich, w uwagach napisałam, że reklama na przystankach
          fatalnie wpływa na ludzi pragnących wyjść z nałogu. Reklamy papierosów z
          przystanków zniknęły. Nie jest to na pewno moja zasługa ale ktoś wreszcie
          pomyślał i zadziałał. I jeszcze jedno o reklamie. Staram się ich nie oglądać
          ale kiedyś zrelaksowana, w czasie upalnego dnia, oglądam reklamę piwa w
          zroszonej od zimna butelce. Nie mogłam uwierzyc w to, co zrobiłam. Poszłam do
          sklepu i kupiłam piwo A NIE CIERPIĘ PIWA!!!:)))))
          To na tyle.
          • Gość: stachu34 Re: współuzależnienie i krzywda... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.03, 07:31
            Witaj
            Widzę że oczekujesz drążenia tematu szczegółowo, a ja niestety nie mam na to
            czasu. Poza zabawą przy komputerze, pracuje zawodowo i mam jeszcze inne
            obowiązki. To co piszę to zaledwie „liźniecie” tematu, hasło do zastanowienia
            się nad tym. Takie są przynajmniej moje intencje.
            „Wydaje mi się, że terapia, jakakolwiek prowadzona jest wg
            standardów, które mogą zadziałać u jednych a nie zadziałają u innych I tych
            innych jest niestety cała gromada.”
            Zachowania alkoholika są standardowe, podobne dla wszystkich nadużywających.
            To jest opracowane naukowo. Według takiego też schematu jest opracowana
            terapia.
            Ponad to jeżeli uczestnik jest szczery w swoich wypowiedziach aż do bólu, to
            wtedy to ma sens. Na przykład tematem dnia jest „co skłoniło że zdecydowałem
            się na podjęcie leczenia?” Jest grupa osób i każdy z osobna mówi o przyczynie
            jaka spowodowała jego przyjście na terapię. Jeżeli połowa powie że alkohol
            poczynił takie szkody w ich życiu (i opisze jakie szkody),a mimo to nie są
            wstanie zaprzestać picia, i to jest jedyną ich szansą... Można mieć nadzieję
            na powodzenie takiej terapii.
            Inny uczestnik wypowie się w podobny sposób, a rzeczywistość jest taka że żona
            zagroziła rozwodem i wycofa pozew z sądu jak przedstawi zaświadczenie o
            podjęciu leczenia. Wtedy nie ma najmniejszych szans na skuteczność takiej
            terapii.
            Ale jest jeden szczegół, poznał drogę jaką powinien wybrać. Prędzej czy
            później alkohol rzuci go na kolana i wróci, lecz tym razem będzie już szczery.
            To co opisałem to też wielki skrót...
            „Dziwny przeskok zrobiłeś do nadrzednych w naszym życiu wartości. Nie bierzesz
            pod uwagę tego, że każdy z nas ma je inne? Przez priorytet rozumiem sprawę
            najwyższej wagi. Powiedz mi, jeżeli dla kogoś z nas zaspokojenie własnych
            potrzeb ma taką rangę, to ten ktoś jest alkoholikiem, choćby nie pił?”
            Nie, nie jest alkoholikiem jest egoistą. I też to należy leczyć...
            Podałem przykład rodziny, ponieważ rozmawiamy o współuzaleznieniu.
            W 90% populacji rodzina zajmuje właśnie takie miejsce. Jeżeli zaspakajanie
            własnych ambicji zawodowych (np.), leży w zgodzie z dbałością o rodzinę-to w
            porządku. Natomiast alkohol to wszystko spycha na dalszy plan, staje się
            elementem dominującym w życiu.
            „Z tego, co ja widzę, u alkoholika wszystko kręci się wokół alkoholu i to jest
            dla niego jedyna realna rzeczywistość. Nietrudno to spostrzec i starać się od
            tego uwolnić. Wybacz ale to, co piszesz jest trochę naiwne, jakbyś powtarzał
            wyuczone formułki.”
            To Ty to widzisz, bo nie jesteś alkoholiczką. Spróbuj powiedzieć to
            alkoholikowi, to znajdzie masę dowodów że to jest nieprawda. U alkoholika
            działa mechanizm iluzji i zaprzeczenia, minimalizowania problemu. On o tym nie
            wie że to w jego umyśle funkcjonuje i rozwija się. Żeby się o tym dowiedzieć i
            umieć sobie z tym poradzić potrzeba zajrzeć do własnego wnętrza. Do tego celu
            między innymi ma służyć terapia.
            „No cóż, mam nadzieję, że nawet jeżeli nie podejmiesz tematu, bo traktujecie
            mnie tu jak naprzykrzającą się muchę, to przynajmniej będziesz
            usatysfakcjonowany długością mojej odpowiedzi, wprost proporcjonalną do
            Twojej.:-)”
            Jak widzisz podjąłem temat, niestety znowu tylko powierzchownie. Mimo wszystko
            nie jest to miejsce na zgłębianie problemu alkoholizmu. Jest to temat
            rzeka...Pozdrawiam




            • Gość: gb Re: współuzależnienie i krzywda... IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 11.08.03, 09:43
              Doceniam to, że znalazłeś czas. Myślę, że jest on potrzebny bardziej innym niż
              mnie dlatego dziękuje i poprzestanę chyba na czytaniu i krótkich komentarzach,
              jeżeli będę miała jakies wątpliwości :-) Znalazłam też coś dla siebie - trafną
              i bezpośrednio wyrażoną opinię egoisty :) I za to wielkie podziękowania.
              Serdeczne pozdrowienia.

              P.S. Miło było z Tobą rozmawiać.
              • Gość: stachu34 Re: współuzależnienie i krzywda... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.03, 18:36
                Mnie również było miło...Mam nadzieję,że to nie koniec naszych rozmów rodaków
                o naszym "narodowym" nawyku.Pozdrówka...
    • Gość: ja7 Re: współuzależnienie i krzywda... IP: 217.153.24.* 11.08.03, 13:39
      Ciekawa jestem jak jest zdefiniowana osoba wspoluzalezniona?

      Zyje z alkoholikiem, ktory nie chce z tym zerwac (tzn. ma dlugie okresy
      trzezwosci, ale nie buduje sobie zadnej bazy, ktora by mu te trzezwosc
      podtrzymala, kiedy przyjdzie bieda. w takich okolicznosciach nie moge uwierzyc
      jego slowom, ze chce trzezwiec). wiem, ze jestem obecnie jedyna osoba mogaca mu
      pomodz, wiec to mnie przy nim trzyma (na pewno go nie kocham, bo przeciez nie
      mozna kochac kogos, komu sie nie wierzy i komu sie nie ufa).
      mam jednak poczucie wlasnej niezaleznosci i swiadomosc, ze jak Gosciu przegnie,
      zostawie go i juz.

      pytanie czy jestem uzalezniona?

      Jako ze poruszam sie w tym temacie na oslep po omacku, pewnie popelniam mase
      bledow, ale cisne Drania i wyznaczam mu 'poprzeczki odpowiedzialnosci',
      wszystko w jednym kierunku, zeby sie zastanowil nad soba. poczatkowo
      nieswiadomie podsuwalam mu gotowce (chcialam, zeby chodzil na mityngi -
      chodzil, pisal dziennik uczuc - przez jakis czas pisal, znalazl sobie sponsora -
      nie znalazl, pracowal nad krokami - nie pracuje), teraz juz pytam sie co ON
      zaproponuje, jak za malo, prosze o jeszcze, i potem konsekwentnie go pilnuje.
      Najgorsza jest moja niepewnosc, czy ja dobrze dzialam. Niewiedza jak mu moge
      pomoc, jak nie przetworzyc moich dobrych checi na zle skutki. Czy moj 'nadzor'
      nie zaszkodzi mu? Gosc zaczal pic w wieku 14 lat i tyle psychicznie ma.
      Dzieciaka 14 letniego sie pilnuje i trenuje. gorzej kiedy ten dzieciak jest
      fizycznie pod 40-tke...

      rozpisalam sie strasznie, a sama nie lubie dlugich postow, przepraszam:)
      ale przy okazji chcialabym dowiedziec sie od Was jak i na ile osoba zwiazana z
      trzezwiejacym gosciem moze mu pomoc?
      • Gość: Masza Re: współuzależnienie i krzywda... IP: 195.85.227.* 11.08.03, 15:38
        > ale przy okazji chcialabym dowiedziec sie od Was jak i na ile osoba zwiazana
        z
        > trzezwiejacym gosciem moze mu pomoc?
        No cóż, pewnie masz więcej doświadczenia niż ja "w tym temacia", ale moje w nim
        doświadczenia to głównie poczucie całkowitej bezradności. Czego bym nie
        zrobiła, i tak nie ma żadnej gwarancji jaki będzie efekt końcowy, tzn. pójdzie
        wypić czy mu się uda. Teraz kto inny już się nim zajmuje - i chyba tak lepiej
        dla nas obojga.
      • Gość: alina66 Re: współuzależnienie i krzywda... IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.03, 10:30
        Witam

        żyłam z alkoholikiem kilkanaście lat, jestem osobą współuzaleznioną, leczę się
        z tego i sądzę, że robię postępy.
        Nie wiem, czy jesteś współuzalezniona, to każdy musi określić sam.
        Polecam doskonałą książkę Melody Beattie "Koniec współuzależnienia" - mnie ona
        bardzo pomaga.

    • aglaja1 Re: współuzależnienie i krzywda... 11.08.03, 19:43
      Tak bardzo zależy mi na uratowaniu mamy, że nie wiem, co będę czuła kiedy już
      nie będzie piła. Czy będę do niej czuła żal za to, że nie zapraszałam
      koleżanek ani kolegów do domu, bo się wstydziłam jej picia? Czy będę czuła żal
      za nie jedne Boże Narodzenie albo Wielkanoc z nią ledwo trzymającą się na
      nogach i przemawiający przez nią alkohol? Będę zła o to, że wyniosłam się z
      domu na początku studiów, żeby być od jej picia jak najdalej? O to, że nie
      mając skończonych 30 lat czuję się jakbym to ja była jej matką i nie mam w
      niej żadnego oparcia, bo jestem od niej od szczenięcych lat silniejsza? Teraz
      mam żal. Mam żal o to, że boję się mieć dziecko, bo nie wiem czy mam siłę być
      odpowiedzialna za kolejną osobę. Boję się urządzać urodziny albo imieniny albo
      święta z udziałem moich rodziców i rodziców męża, bo nie wiem, czy mama będzie
      trzeźwa czy nie. Boję się kiedy późno wieczorem albo rano dzwoni telefon, bo
      może to moje rodzeństwo albo ojciec ze złą wiadomością. Tak bardzo chcę
      przestać się bać o mamę, że kiedy już przestanie pić nie będę chciała o
      wszystkim co było pamietac. Chyba.
      • Gość: gb Re: współuzależnienie i krzywda... IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 11.08.03, 20:29
        aglaja1 napisała:

        > Tak bardzo zależy mi na uratowaniu mamy, że nie wiem, co będę czuła kiedy
        już > nie będzie piła. Czy będę do niej czuła żal za to, że nie zapraszałam
        > koleżanek ani kolegów do domu, bo się wstydziłam jej picia? Czy będę czuła
        żal > za nie jedne Boże Narodzenie albo Wielkanoc z nią ledwo trzymającą się
        na > nogach i przemawiający przez nią alkohol? Będę zła o to, że wyniosłam się
        z > domu na początku studiów, żeby być od jej picia jak najdalej? O to, że nie
        > mając skończonych 30 lat czuję się jakbym to ja była jej matką i nie mam w
        > niej żadnego oparcia, bo jestem od niej od szczenięcych lat silniejsza?
        Teraz > mam żal. Mam żal o to, że boję się mieć dziecko, bo nie wiem czy mam
        siłę być > odpowiedzialna za kolejną osobę. Boję się urządzać urodziny albo
        imieniny albo > święta z udziałem moich rodziców i rodziców męża, bo nie wiem,
        czy mama będzie > trzeźwa czy nie. Boję się kiedy późno wieczorem albo rano
        dzwoni telefon, bo> może to moje rodzeństwo albo ojciec ze złą wiadomością.

        Przepraszam ale nie rozumiem. Dlaczego to Tobie zależy najbardziej na tym aby
        wyciągnąć z nałogu mamę. Czy Twój ojciec nie ma tu nic do powiedzenia?
        Kobieto, niszczysz swoje życie a jeszcze dobrze go nie zaczęłaś. Patrząc na
        Twoje starania na miejscu Twojej mamy, nigdy nie chciałabym wytrzeżwieć, bo
        jak tu spojrzeć w oczy tym wszystkim, którzy mnie mimo moich wad, kochają.


        Tak bardzo chcę
        > przestać się bać o mamę, że kiedy już przestanie pić nie będę chciała o
        > wszystkim co było pamietac. Chyba.

        To przestań, to jest dorosły człowiek. Czy Wy (rodzina) pozwalacie tej
        kobiecie być sobą? Wybacz.
        • Gość: ja7 Re: współuzależnienie i krzywda... IP: 217.153.24.* 12.08.03, 12:23
          Przestan GB !
          nie oceniaj aglaji1 tylko dlatego, ze nie wiesz jak to jest tak zyc!

          Aglaja!, mysle ze jesli juz bedzie po wszystkim, nie bedziesz miala zalu do
          Matki o te lata, bo bedziecie OBIE mialy PRZYSZLOSC. to sie liczy najbardziej.
          Odpowiedzialnosci za swoja rodzine sie nie boj, bo przeciez nie jestes sama. A
          rodzine meza lepiej jest wtajemniczyc. czasem wstyd za kogos moze byc bardziej
          destrukcyjny niz wspolczucie!
          trzymam kciuki!
          ps. jesli bedzie Ci strasznie zle - sprobuj moze mityngow, albo linkow do AA,
          DDA? np alkoholizm.akcjasos.pl/index.php
          • Gość: hepik Re: do gb... IP: *.elsat.net.pl 12.08.03, 12:33
            Parę dni wcześnie przepraszałaś aglaję i teraz znów to samo.Skąd u iebie tyle
            woli do pouczania innych ,dawania dobrych i jedynie słusznych rad.Bo teraz już
            naprawdę trochę a nawet trochę bardziej niż trochę przesadziłaś.Ostatnio
            tłumaczyłaś to kłopotami w sieci .A czym teraz.Pisz o sobie ,oswoim
            problemie ,bo już gdzieś o tym wspomniałaś.Nie pouczaj,bo to jest to coś co
            jest najgorsze co może być.Każda terapia polega na tym,że nie krytykujemy i nie
            dajemy dobrych rad a mówimy o sobie i o swoich problemach.I nie nadaremno to
            tak wymyślono.Jeśli Cię to nie przekonuje to przyjmij to jako dogmat a będzie
            Ci łatwiej na funkcjonowaniu nie tylko w sieci ale i w życiu.I nie przepraszaj
            znowu ,tylko zacznij to stosować.Pozdr.
            • Gość: ja7 Re: do gb... IP: 217.153.24.* 12.08.03, 12:52
              i jeszcze jedno gb: rad udzielaj TYLKO jesli przynajmniej w 50% znasz temat.
              inaczej osmieszasz siebie, a innych zamiast zdrowo inspirowac, zdrowo
              irytujesz. wot raznica
              • Gość: gb Re: do gb... IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 12.08.03, 13:45
                Gość portalu: ja7 napisał(a):

                > i jeszcze jedno gb: rad udzielaj TYLKO jesli przynajmniej w 50% znasz temat.
                > inaczej osmieszasz siebie, a innych zamiast zdrowo inspirowac, zdrowo
                > irytujesz. wot raznica

                Gdyby temat ich nie dotyczył to i powodu do irytacji by nie było.
            • Gość: gb Re: do gb... IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 12.08.03, 13:44
              Gość portalu: hepik napisał(a):

              > Parę dni wcześnie przepraszałaś aglaję i teraz znów to samo.Skąd u iebie
              tyle > woli do pouczania innych ,dawania dobrych i jedynie słusznych rad.Bo
              teraz już > naprawdę trochę a nawet trochę bardziej niż trochę przesadziłaś.

              Przesadziłam? I w którym miejscu ja pouczam? To, co pisze, to jakieś
              nieporozumienie. Ale oczywiście mogę się nie wtrącać. Ale Ty bądż uprzejmy
              uczynić to samo. Nie interesuj sie ile czasu przebywam przy komputerze. To
              moja sprawa. Wolałbys abym zamiast strzeliła sobie coś na polepszenie
              nastroju????

              Ostatnio
              > tłumaczyłaś to kłopotami w sieci .A czym teraz.Pisz o sobie ,oswoim
              > problemie ,bo już gdzieś o tym wspomniałaś.Nie pouczaj,bo to jest to coś co
              > jest najgorsze co może być.Każda terapia polega na tym,że nie krytykujemy i
              nie
              > dajemy dobrych rad a mówimy o sobie i o swoich problemach.I nie nadaremno to
              > tak wymyślono.Jeśli Cię to nie przekonuje to przyjmij to jako dogmat a
              będzie
              > Ci łatwiej na funkcjonowaniu nie tylko w sieci ale i w życiu.I nie
              przepraszaj
              > znowu ,tylko zacznij to stosować.Pozdr.
              • Gość: j Re: do gb... IP: 217.153.24.* 12.08.03, 13:47
              • Gość: ja7 Re: do gb... IP: 217.153.24.* 12.08.03, 13:56
                kochanie,
                po Twoich postach widac, ze jestes jeszcze mloda gaska, ktora - owszem z jakas
                wiedza o swiecie - poczula misje udzielania sie na forum uzaleznien, bo jedno
                uzaleznienie z szumem odrzucala (nie palisz jeszcze?).
                rzecz w tym, ze atakujesz, badz tez udzielasz rad ludziom doswiadczonym przez
                los, okolicznosci i inne czynniki, ktorych w Twoim wieku po prostu nie
                zrozumiesz.
                Przyczepisz sie pewnie do formalnej strony mojego postu, jak wszystkich innych,
                ale nic nie wniesiesz. nic dobrego.
                Interesuje Cie problem alkoholizmu? - super, wreszcie ktos z zewnatrz.
                ale zacznij od POZNANIA tematu - pzecztaj troche zanim zabierzesz glos, idz na
                mityng. jesli sie boisz sama - umow sie z kims (jesli jestes z W-wy - moge z
                Toba pojsc). i przestan odszczekiwac formalnie (dobre porownanie do ping
                ponga!), bo to nie jest ring, tylko Zycie. nic sie forma nie wskora jesli nie
                ma za nia tresci.
                • Gość: gb Re: do gb... IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 12.08.03, 14:03
                  Gość portalu: ja7 napisał(a):

                  > kochanie,
                  > po Twoich postach widac, ze jestes jeszcze mloda gaska, ktora - owszem z
                  jakas > wiedza o swiecie - poczula misje udzielania sie na forum uzaleznien,
                  bo jedno > uzaleznienie z szumem odrzucala (nie palisz jeszcze?).
                  > rzecz w tym, ze atakujesz, badz tez udzielasz rad ludziom doswiadczonym
                  przez > los, okolicznosci i inne czynniki, ktorych w Twoim wieku po prostu nie
                  > zrozumiesz. > Przyczepisz sie pewnie do formalnej strony mojego postu, jak
                  wszystkich innych,
                  > ale nic nie wniesiesz. nic dobrego.

                  W porządku. Jeżeli uważasz, że kogoś krzywdzę mogę się nie wtrącać. Ale
                  przecież forum jest dla każdego i po to również aby usłyszał różne opinie. A
                  co do mojego wieku, niech pozostanie on dla Ciebie tajemnicą.

                  > Interesuje Cie problem alkoholizmu? - super, wreszcie ktos z zewnatrz.
                  > ale zacznij od POZNANIA tematu - pzecztaj troche zanim zabierzesz glos, idz
                  na > mityng. jesli sie boisz sama - umow sie z kims (jesli jestes z W-wy -
                  moge z > Toba ojsc). i przestan odszczekiwac formalnie (dobre porownanie do
                  ping > ponga!), bo to nie jest ring, tylko Zycie. nic sie forma nie wskora
                  jesli nie > ma za nia tresci.

                  Jesteś terapeutą, psychologiem , że udzielasz mi rad? Myślę, że stoimy na
                  takiej samej pozycji jeżeli chodzi o znajomość terapii. Nie interesują Cię
                  moje odpowiedzi, to nie odpisuj, proste.
                  • Gość: ja7 Re: do gb... IP: 217.153.24.* 12.08.03, 14:25
                    Gość portalu: gb napisał(a):

                    >Ale przecież forum jest dla każdego i po to również aby usłyszał różne opinie.

                    Przyjmijmy ze tak:
                    ale Ty jakos nie masz swojego zdania, a jesli masz, to durne i podszyte gleboka
                    ignorancja. Lubisz sie udzielac, ale stawiajac pytania nie na temat.

                    Ja jednak wolalabym zeby forum bylo miejscem dzielenia sie doswiadczeniem,
                    wzajemnego wspierania sie.
                    Ty pojawilas sie nagle jak Filip z Konopii w temacie nie Twoim i z impetem
                    nosorozca rozstawiasz po katach Stalych Bywalcow.

                    Bardzo mnie cieszy Twoje zainteresowanie tematem, chodzi mi jednak o to zebys
                    uszanowala zycie innych, bo Twoje wypowiedzi o tym nie swiadcza.
                    Zrozum - nie atakuj, bo sie niczego nie dowiesz!
                    do 'posiascia' jakiejkolwiek wiedzy prowdzi droga przez pokore i cierpliwosc

                    pozdrawiam Cie i prosze Cie o wyciszenie, nie odejscie.
                    • Gość: gb Re: do gb... IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 12.08.03, 15:11
                      Gość portalu: ja7 napisał(a):

                      > Gość portalu: gb napisał(a):
                      >
                      > >Ale przecież forum jest dla każdego i po to również aby usłyszał różne opin
                      > ie.
                      > Przyjmijmy ze tak:
                      > ale Ty jakos nie masz swojego zdania, a jesli masz, to durne i podszyte
                      gleboka>> ignorancja.

                      Dziękuję za ocenę. A sama zalecasz mi abym tego nie robiła.

                      Lubisz sie udzielac, ale stawiajac pytania nie na temat.

                      Rozmawiam na temat który mnie interesuje. Jeżeli dla Ciebie jest
                      nieodpowiedni, nie właczaj się.

                      > Ja jednak wolalabym zeby forum bylo miejscem dzielenia sie doswiadczeniem,
                      > wzajemnego wspierania sie.> Ty pojawilas sie nagle jak Filip z Konopii w
                      temacie nie Twoim i z impetem > nosorozca rozstawiasz po katach Stalych
                      Bywalcow.

                      Tu mogę się zgodzić. Może nie robię tego delikatnie ale trochę mnie
                      niecierpliwią pewne reakcje ludzi. I nie mam o to pretensji. Was denrwują moje
                      odpowiedzi, nie jesteście uprzejmi a ja się tym nie przejmuję. Dlaczego Was
                      tak boli to, co mówię??? Tu nie ma ludzi chorych na serce, zawału nikt nie
                      dostanie.
                      >
                      > Bardzo mnie cieszy Twoje zainteresowanie tematem, chodzi mi jednak o to
                      zebys > uszanowala zycie innych, bo Twoje wypowiedzi o tym nie swiadcza.

                      Czy kogoś obrażam?

                      > Zrozum - nie atakuj, bo sie niczego nie dowiesz!

                      Nie atakuję, to była reakcja na, moim zdaniem, brak zrozumienia tej dziewczyny
                      (przepraszam, ale nie pamiętam nicka)dla potrzeb matki i wchodzenie w role
                      ktora przypadac powinna przede wszystkim jej ojcu. Zachowije się jak żandarm.

                      Zawsze dowiaduję się tego, czego chcę.

                      > do 'posiascia' jakiejkolwiek wiedzy prowdzi droga przez pokore i cierpliwosc

                      Na wiedzy, którą Ty posiadasz, niespecjalnie mi zależy.
                      >
                      > pozdrawiam Cie i prosze Cie o wyciszenie, nie odejscie.

                      Pozdrawiam serdecznie i spróbuję pohamować emocje ale niech inni też trochę
                      pomyślą zanim napiszą.
                      • aglaja1 Re: do gb... 12.08.03, 19:24
                        Gość portalu: gb napisał(a):

                        >> Tu mogę się zgodzić. Może nie robię tego delikatnie ale trochę mnie
                        > niecierpliwią pewne reakcje ludzi. I nie mam o to pretensji. Was denrwują
                        moje
                        > odpowiedzi, nie jesteście uprzejmi a ja się tym nie przejmuję.

                        Odpowiedz na proste pytanie: kto i kiedy był dla Ciebie nieuprzejmy.
                        Szczególnie jeśli przyjrzeć się Twojej uprzejmości dla wszystkich.

                        Dlaczego Was
                        > tak boli to, co mówię??? Tu nie ma ludzi chorych na serce, zawału nikt nie
                        > dostanie.

                        Dlatego, że piszesz bez wyczucia o rzeczach, o których nie masz najmniejszego
                        pojęcia, w taki sposób, że np. mnie sprawiasz przykrość.

                        > >
                        > > Bardzo mnie cieszy Twoje zainteresowanie tematem, chodzi mi jednak o to
                        > zebys > uszanowala zycie innych, bo Twoje wypowiedzi o tym nie swiadcza.
                        >
                        > Czy kogoś obrażam?

                        Nie obrażasz. Sprawiasz przykrość.

                        >
                        > Nie atakuję, to była reakcja na, moim zdaniem, brak zrozumienia tej
                        dziewczyny
                        > (przepraszam, ale nie pamiętam nicka)dla potrzeb matki i wchodzenie w role
                        > ktora przypadac powinna przede wszystkim jej ojcu. Zachowije się jak żandarm.

                        Tego nawet nie skomentuję. Mój nick to aglaja1. Mam tylko nadzieję, że nie
                        będziesz musiała wczuwać się nigdy w potrzeby osoby chorej na alkoholizm. Mam
                        też nadzieję, że nigdy nie będziesz musiała być rodzicem swoich rodziców.

                        >>
                        > Pozdrawiam serdecznie i spróbuję pohamować emocje ale niech inni też trochę
                        > pomyślą zanim napiszą.

                        Czytając wypowiedzi innych uczestników dyskusji o alkoholizmie widzę, że
                        powyższa porada (pomyśleć zanim się napisze) powinna przyświecać
                        przedewszystkim tobie.

                        Droga gb, mam prywatną prośbę: nigdy więcej nie komentuj tego, co tu piszę.
                        Swoją młodzieńczą, beztroską ignorancją, nieświadomie (jak mniemam) sprawiasz
                        mi zbyt dużo przykrości.

                        A.
                        • Gość: gb Aglaja! IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 12.08.03, 19:50
                          Dobrze, jeżeli sobie tego nie życzysz. Nie będę komentować Twoich wypowiedzi,
                          jeżeli sprawia Ci to przykrość.
                          • Gość: hepik Re: Droga Gabrysiu!(gb) IP: *.visp.energis.pl 12.08.03, 22:24
                            Ręce i nogi opadają.A gacie opadły już dawno(to o gaciach-to już D.Tusk)
                            • Gość: gb Re: Droga Gabrysiu!(gb) IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 13.08.03, 09:01
                              Gość portalu: hepik napisał(a):

                              > Ręce i nogi opadają.A gacie opadły już dawno(to o gaciach-to już D.Tusk)

                              Nie jestem Gabrysią, jak zwykle się mylisz. A jeżeli gacie Ci opadły, to
                              raczej śmiesznie wyglądasz :)
                              • Gość: hepik Re: Droga Gabrysiu!(gb) IP: *.elsat.net.pl 13.08.03, 12:33
                                Gość portalu: gb napisał(a):

                                > Gość portalu: hepik napisał(a):
                                >
                                > > Ręce i nogi opadają.A gacie opadły już dawno(to o gaciach-to już D.Tusk)
                                >
                                > Nie jestem Gabrysią, jak zwykle się mylisz. A jeżeli gacie Ci opadły, to
                                > raczej śmiesznie wyglądasz :)
                                Dla mnie już zawsze będziesz Gabrysią,Gabrysiu.To o gaciach to Donald Tusk tak
                                powiedział,niestety nie pamiętam z jakiej okazji.D.Tusk to taki polityk,wice
                                marszałek Sejmu RP.Nie wiem,być może wygląda bez nich śmiesznie,wszystko zależy
                                od okoliczności i miejsca w jakich opadanie tychże następuje.Mogę sobie
                                wyobrazić takie w kórych nie jest to wcale śmieszne ale mogę sobie wyobrazić
                                również takie ,w których wszyscy pękają z śmiechu.A więc sam fakt opadania gaci
                                jest w sam sobie relatywny.Podciąganie gaci też czasami wygląda zabawnie,więc
                                śmieszność nie wynika z samego spadania,może wynika z samej nazwy-gacie.Bo
                                gdybyśmy powiedzieli -spodnie -już by tak śmiesznie nie było ,prawda?
                                Gdy tak głębiej zanalizować drugie zdanie Twojego postu-to w zasadzie można
                                się poczuć nawet dowartościowanym.Bo napisałaś "raczej śmiesznie"To znaczy,że
                                dopuszczasz w swoich myślach ,że ja Hepik bez tych gaci wcale śmiesznie nie
                                wyglądam a być może wyglądam nader poważnie albo powabnie, albo...sam nie wiem
                                już jak.Ale było to miłe to twoje wahanie,które wyczułem w Twoim poście.
                                Ja myślę,że nawet Twoje przypuszczenia są całkiem trafne-wprawdzie jestem w
                                wieku średnim ale przy 184 cm wzrostu ważę ok.80 kg a sam brzuch płaski jak
                                stół ping pongowy albo kort tenisowy.(Ostatnio razem z córą zakupiłem rakiety
                                tenisowe i codziennie spędzam na korcie ok.1,5h-stąd to porównanie,nieskromnie
                                dodam,że gdybym zaczął trenować tę dyscyplinę sportu powiedzmy 34 lata temu nie
                                wykluczone ze to nie Wojtek Fibak byłby dzisiaj najlepszym tenisista w histori
                                Polski a być może nasza ojczyzna miałaby Polaka-zwycięzcę turnieju wielko-
                                szlemowego,uff)
                                Gdybyś chciała kontynuować ten temat zapraszam oczywiście do dyskusji.Jestem
                                zresztą otwarty na wszelkie propozycje z Twojej strony a polemiki z Tobą
                                sprawiają mi niebywałą rozkosz(chyba trochę przesadziłem ale co mi tam)Trzymaj
                                się ciepło Gabrysiu.
                                • Gość: gb Re: Droga i miła IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 13.08.03, 16:44
                                  Hepiku, wyobrażam sobie ile energii zużyłeś na: tak wnikliwa analize mojego
                                  imienia, opisu uczuć, które odczuwam lub moge odczuwać, reklamę swojej
                                  osoby :). Doprawdy doceniam i zaczynam nieskromnie podejrzewać, ze te
                                  prowokacje świadczą o przewrotności Twojej natury :) Spójrz prawdzie w oczy i
                                  przyznaj, ze nie masz sie z kim kłócic i jestem Ci niezbędna :))) No powiedz
                                  prawdę, sprzeczki tez muszą byc interesujące. I proszę zwróć uwagę na tytuł
                                  postu i stosuj od tej pory! :))) Twoja wiedza mnie nie interesuje (to odnośnie
                                  gaci). Może mi zaimponować swoim intelektem tylko ten, kto podejmie temat
                                  zaproponowany a nie kontynuuje narzucony przez siebie.
                                  Pozdrawiam Cię i nie licze na ciąg dalszy
                                  • Gość: hepik Re: Droga i miła IP: *.visp.energis.pl 14.08.03, 18:40
                                    Gość portalu: gb napisał(a):

                                    > Hepiku, wyobrażam sobie ile energii zużyłeś na: tak wnikliwa analize mojego
                                    > imienia, opisu uczuć, które odczuwam lub moge odczuwać, reklamę swojej
                                    > osoby :). Doprawdy doceniam i zaczynam nieskromnie podejrzewać, ze te
                                    > prowokacje świadczą o przewrotności Twojej natury :) Spójrz prawdzie w oczy i
                                    > przyznaj, ze nie masz sie z kim kłócic i jestem Ci niezbędna :))) No powiedz
                                    > prawdę, sprzeczki tez muszą byc interesujące. I proszę zwróć uwagę na tytuł
                                    > postu i stosuj od tej pory! :))) Twoja wiedza mnie nie interesuje (to
                                    odnośnie
                                    > gaci). Może mi zaimponować swoim intelektem tylko ten, kto podejmie temat
                                    > zaproponowany a nie kontynuuje narzucony przez siebie.
                                    > Pozdrawiam Cię i nie licze na ciąg dalszy

                                    Dlaczego Gabrysiu mi to robisz?A może się jeszcze namyślisz?
                                    • Gość: gb Najmilszy Hepiku IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 14.08.03, 19:00
                                      Co takiego Ci robię? Oświeć mnie w tej materii bo nie mogę sie domyśleć. Sam
                                      prowokujesz beznadziejne rozmowy ze mną i biedactwo, jeszcze sie skarżysz. Nie
                                      wtracam się, jak widzisz tam, gdzie mnie nie chcą ale Ty chcesz. Chcesz mi
                                      pokazać gdzie moje miejsce - w kącie i słuchać "mądrzejszych" bo sami dali
                                      sobie takie miano. To Ty się zastanów! Choćbyś tu wyszedł z siebie chcąc mnie
                                      obrazić, spodziewanego efektu nie osiągniesz, ponieważ nie znam Cię i nie
                                      darzę żadnymi uczuciami. To, co piszesz i jak piszesz, świadczy nie o mnie ale
                                      o Tobie. Ciskasz się w obronie czegoś, co może być wymyślone (np: przeze mnie)
                                      bo tego nie wiesz na pewno.
                                      • Gość: kubek34 Re: Najmilszy Hepiku IP: *.ld.euro-net.pl 14.08.03, 20:37
                                        Gość portalu: gb napisał(a):

                                        > Co takiego Ci robię? Oświeć mnie w tej materii bo nie mogę sie domyśleć. Sam
                                        > prowokujesz beznadziejne rozmowy ze mną i biedactwo, jeszcze sie skarżysz.
                                        Nie wtracam się, jak widzisz tam, gdzie mnie nie chcą ale Ty chcesz. Chcesz mi
                                        > pokazać gdzie moje miejsce - w kącie i słuchać "mądrzejszych" bo sami dali
                                        > sobie takie miano. To Ty się zastanów! Choćbyś tu wyszedł z siebie chcąc
                                        mnie obrazić, spodziewanego efektu nie osiągniesz, ponieważ nie znam Cię i
                                        nie darzę żadnymi uczuciami. To, co piszesz i jak piszesz, świadczy nie o
                                        mnie ale o Tobie. Ciskasz się w obronie czegoś, co może być wymyślone (np:
                                        przeze mnie) bo tego nie wiesz na pewno.


                                        Dlaczego myślisz że Hepik chce Cię obrazić ?
                                        pozdrawiam
                                        • Gość: gb odp. IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 14.08.03, 20:40


                                          > Dlaczego myślisz że Hepik chce Cię obrazić ?

                                          Ton jego wypowiedzi i zaczepki mimo iż ja z rozmów się wyłączyłam.
                                          • Gość: kubek34 Re: odp. IP: *.ld.euro-net.pl 14.08.03, 21:17

                                            > Ton jego wypowiedzi i zaczepki mimo iż ja z rozmów się wyłączyłam.

                                            Mimo wszystko myślę że nie miał takiej intencji...

                                            ps. a poza tym wyłączanie się z dyskusji nie ma większego sensu - nikt nie
                                            może Ci zabronić wypowiadania swego zdania, może się z Tobą zgadzać lub nie,
                                            lubić lub nie i to chyba tyle

                                            pozdrawiam
                                      • Gość: hepik najmilszy Re: Droga i miła Gabrysiu IP: *.visp.energis.pl 15.08.03, 07:29
                                        Gość portalu: gb napisał(a):

                                        > Co takiego Ci robię? Oświeć mnie w tej materii bo nie mogę sie domyśleć. Sam
                                        > prowokujesz beznadziejne rozmowy ze mną i biedactwo, jeszcze sie skarżysz.
                                        Nie
                                        > wtracam się, jak widzisz tam, gdzie mnie nie chcą ale Ty chcesz. Chcesz mi
                                        > pokazać gdzie moje miejsce - w kącie i słuchać "mądrzejszych" bo sami dali
                                        > sobie takie miano. To Ty się zastanów! Choćbyś tu wyszedł z siebie chcąc mnie
                                        > obrazić, spodziewanego efektu nie osiągniesz, ponieważ nie znam Cię i nie
                                        > darzę żadnymi uczuciami. To, co piszesz i jak piszesz, świadczy nie o mnie
                                        ale
                                        > o Tobie. Ciskasz się w obronie czegoś, co może być wymyślone (np: przeze
                                        mnie)
                                        > bo tego nie wiesz na pewno.

                                        Jak to co mi robisz? Kto jak kto ,ale Ty powinnaś się takich rzeczy domyśleć.
                                        Piszesz "Pozdrawiam i nie liczę na dalszy ciąg" Przeciez to brzmi jak wyrok.
                                        Albo zapowiedź wyroku.Nie chcesz ze mną rozmawiać a ja nie wiem dlaczego.
                                        Piszesz o tym,kto Ci może zaimponować intelektem.Zdawałem sobie sprawę,żę ja
                                        nie dam rady i dlatego wprowadziłem opis mojej osoby -pomyślałem-jak nie
                                        intelekt to atrakcyjna fizyczność-ta szczupłość,wysokość,płaski brzuch(zwróć
                                        uwagę ilu czterdziestolatków ma płaskie a ilu wypukłe lub wręcz obwisłe brzuchy)
                                        A gdyby to nie wystarczyło(myślałem,że wystarczy)dodam,że ilość włosów na mojej
                                        głowie jest imponująca,są ciemne i tylko przyprószone siwizną na skroniach
                                        (no,jak się dobrze przyjrzeć to nie tylko na skroniach)
                                        Piszesz,że nie jestem w stanie Cię obrazić ,bo nie darzysz mnie żadnymi
                                        uczuciami.Ależ bój się Boga Gabrysiu! A gdzie ja Cię chcę obrazić? Podaj choć
                                        jeden przykład a od razu się pokajam i ukaram jak Zgredek Harry Potera.A
                                        uczucia-zawsze w końcu mogą się obudzić,mamy czas-Ty jesteś młoda a i ja
                                        jeszcze nie stary.Już samo użycie słowa "biedactwo" w stosunku do mnie
                                        świadczy,że jakieś nikłe bo nikłe ale zawsze światełko na końcu długiego
                                        tunelu się tli.
                                        a więc rozmawiajmy sobie dalej Gabrysiu.Muszę niestety kończyć na teraz,żona
                                        już zerwała się z łożka a i z pokoju dziecka dobiega jakiś hałas a śniadanie
                                        jeszcze nie gotowe,ale powiem ,że to Twoja wina ,może mi wybaczą a jak nie to
                                        przynajmniej będę się miał z kim kłócić do końca dnia.Pa !

                                        PS Stachu mam nadzieję na wybaczenie ,że to w Twoim wątku z założenia o
                                        poważnych sprawach ale ta sprawa między mną a Gabrysią jest równie poważna,o
                                        ile nie jeszcze bardziej poważna niż na drugi rzut oka wygląda dla postronnych
                                        obserwatorów.
                                        • Gość: gb CHEŁPIK IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 15.08.03, 08:59

                                          > Jak to co mi robisz? Kto jak kto ,ale Ty powinnaś się takich rzeczy
                                          domyśleć.> Piszesz "Pozdrawiam i nie liczę na dalszy ciąg" Przeciez to brzmi
                                          jak wyrok. > Albo zapowiedź wyroku.Nie chcesz ze mną rozmawiać a ja nie wiem
                                          dlaczego.

                                          Jeżeli potrzebne Ci wyjaśnienie dlaczego nie chcę z Tobą rozmawiać, to
                                          natychmiast uzupełniam, nie chcąc dłużej trzymać Cię w niepewności. Nudzisz
                                          mnie, to wszystko :-)

                                          > Piszesz o tym,kto Ci może zaimponować intelektem.Zdawałem sobie sprawę,żę
                                          ja > nie dam rady i dlatego wprowadziłem opis mojej osoby -pomyślałem-jak nie
                                          > intelekt to atrakcyjna fizyczność-ta szczupłość,wysokość,płaski brzuch(zwróć
                                          > uwagę ilu czterdziestolatków ma płaskie a ilu wypukłe lub wręcz obwisłe
                                          brzuchy )> A gdyby to nie wystarczyło(myślałem,że wystarczy)dodam,że ilość
                                          włosów na mojej > głowie jest imponująca,są ciemne i tylko przyprószone
                                          siwizną na skroniach> (no,jak się dobrze przyjrzeć to nie tylko na skroniach)

                                          Detale dotyczące Twojego wyglądu też mnie nie interesują. Jeżeli jednak Ty
                                          czujesz się nimi oczarowany, proponuję czas, który rezerwujesz na
                                          korespondencję ze mną, przeznaczać na oglądanie w lustrze swojego ciała bez
                                          skazy :)

                                          > Piszesz,że nie jestem w stanie Cię obrazić ,bo nie darzysz mnie żadnymi
                                          > uczuciami.Ależ bój się Boga Gabrysiu! A gdzie ja Cię chcę obrazić? Podaj
                                          choć > jeden przykład a od razu się pokajam i ukaram jak Zgredek Harry
                                          Potera.A > uczucia-zawsze w końcu mogą się obudzić,mamy czas-Ty jesteś młoda
                                          a i ja > jeszcze nie stary.

                                          Powściągnij swoją wyobrażnię :))) Ja nie daję nam czasu, to Ty go sobie
                                          dajesz. Nasz czas nie istnieje, już! Nie doczekasz sie odpowiedzi na żaden
                                          swój post skierowany do mnie na tym wątku. Uczuciami natomiast staraj się
                                          obdarzać ludzi bliskich (znowu rada :-).


                                          Już samo użycie słowa "biedactwo" w stosunku do mnie > świadczy,że jakieś
                                          nikłe bo nikłe ale zawsze światełko na końcu długiego > tunelu się tli.
                                          > a więc rozmawiajmy sobie dalej Gabrysiu.Muszę niestety kończyć na
                                          teraz,żona > już zerwała się z łożka a i z pokoju dziecka dobiega jakiś hałas
                                          a śniadanie > jeszcze nie gotowe,ale powiem ,że to Twoja wina ,może mi wybaczą
                                          a jak nie to > przynajmniej będę się miał z kim kłócić do końca dnia.Pa !

                                          Przynajmniej dobrze o Tobie świadczy fakt, że śniadanie rodzinie szykujesz.
                                          Staraj się jeszcze bardziej. I nie wysilaj się już odpisując mi. Te
                                          Twoje "dowcipno-ironiczne" teksty są godne pożałowania. Silisz się na
                                          stworzenie sytuacji w której to Ty światły i najmądrzejszy musi dostosowac się
                                          do poziomu takiego czegoś jak ja. Żałosne. To Ty swoimi tekstami mnie
                                          pouczasz, dając do zrozumienia jak mały mam rozumek. Stosuj te gierki na kimś
                                          innym, jeżeli Ci pozwoli. Ja żegnam, z dużym niesmakiem.

                                          > PS Stachu mam nadzieję na wybaczenie ,że to w Twoim wątku z założenia o
                                          > poważnych sprawach ale ta sprawa między mną a Gabrysią jest równie poważna,o
                                          > ile nie jeszcze bardziej poważna niż na drugi rzut oka wygląda dla
                                          postronnych > obserwatorów.
                                          • Gość: kubek34 Re: CHEŁPIK IP: *.ld.euro-net.pl 15.08.03, 11:17
                                            Dzień dobry !!!
                                            Ok ja chyba jednak czegoś nie rozumiem... może za stary jestem
                                            pozdrawiam
                                            • Gość: hepik Re: Majn nejms is Hepik IP: *.visp.energis.pl 15.08.03, 15:40
                                              A co tu jest nie zrozumiałego?Gdyby było na poważnie,to by było przykre i
                                              bolało.A tak jest jak jest.Proszę zwróc uwagę na treść tematów postów poniżej.
                                            • Gość: gb Re: CHEŁPIK IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 15.08.03, 17:37
                                              Gość portalu: kubek34 napisał(a):

                                              > Dzień dobry !!!
                                              > Ok ja chyba jednak czegoś nie rozumiem... może za stary jestem
                                              > pozdrawiam

                                              Nie jesteś za stary i zrozumiesz gdy Ci powiem, że Chełpik się tutaj bardzo
                                              głupio zabawia i teraz czuje się skrzywdzony.
                                              • Gość: kubek34 Re: CHEŁPIK IP: 213.25.24.* 15.08.03, 18:51

                                                > Nie jesteś za stary i zrozumiesz gdy Ci powiem, że Chełpik się tutaj bardzo
                                                > głupio zabawia i teraz czuje się skrzywdzony.

                                                Witam !!!
                                                Skrzywdzony chyba ...nie, ale czy aby zabawa jest celem - jednak myślę że nie
                                                jest jego intencją taka czy też inna zabawa...
                                                pozdrawiam
                                                ps. przeczytałem cały wątek i myślę że mogę sporo powiedzieć, jak to wygląda
                                                na dziś dzień u mnie,udało sporo uratować choć było już naprawdę żle, a nawet
                                                chyba gorzej niż bardzo żle (kiedyś o tym pisałem).to na razie tyle...
                                          • Gość: stachu34 Re: CHEŁPIK IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.03, 16:18
                                            Zgodnie ze staropolskim powiedzeniem "kto się czubi,ten się lubi",jestem o tym
                                            głęboko przekonany.
    • Gość: ja7 do Stacha i innych (nie do gb!) IP: 217.153.24.* 13.08.03, 10:39
      Zeby nie dac Krzykaczce satysfakcji i jednak utrzymac ten (ciekawy dla osob
      ZAINTERESOWANYCH) watek mam pytanie do Stacha:

      zauwazylam, ze drazysz i krazysz wokol wspoluzaleznienia sam pozostajac na
      pozycji obserwatora. Dlaczego?
      To nie atak. Osobiscie uwazam, ze takie watki sa bardzo potrzebne dla osob
      takich jak ja - okresowo badz ciagle potrzebujacych wsparcia w historiach
      innych, podobnie uwiklanych osob
      • Gość: stachu34 Re: do Stacha i innych (nie do gb!) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.03, 22:26
        „Ale może troszkę przybliżę czym jest współuzależnienie. Jest to
        przystosowanie się do nieprawidłowych relacji w rodzinie, która pozwala na
        zachowanie dotychczasowego układu odbierając szansę na jego zmianę. Taka
        dysfunkcja nie pojawia się nagle, ale jej rozwój jest dynamiczny. Na początku
        rodzina zaprzecza istnieniu problemu. Destrukcyjne zachowanie alkoholika jest
        skrzętnie ukrywane. Rodzina organizuje samoobronę przed społecznym
        napiętnowaniem jakie wiąże się z alkoholizmem. Ogranicza swe kontakty, chroni
        swój zewnętrzny obraz.
        Kolejny etap to faza chaosu. Wiąże się ona z utratą nadziei na rozwiązanie
        problemu i bezwolnym poddaniem się biegowi wydarzeń. Niepijący współmałżonek
        przejmuje odpowiedzialność za rodzinę. W coraz mniejszym stopniu toleruje
        picie, zaprzestaje ochrony i krycia pijącego. Na koniec następuje faza
        ostatecznej reorganizacji rodziny, ale już bez alkoholika. Następuje nowy
        podział obowiązków i ról.”
        Tak napisałem w jednym z innych wątków...
        Moim zdaniem dotyczy to wszystkich bliskich uczuciowo mocno związanych z
        alkoholikiem, a więc małżonka (konkubenta) , dzieci czy rodziców. Nie każdy z
        członków bliskiej rodziny wchodzi we współuzależnienie w jednakowej fazie
        rozwoju. Ojciec może być w fazie dostosowania się, a np. córka w fazie
        samoobrony ( odnoszę się do zarzutu gb wobec aglaii). Przy okazji mam prośbę-
        rozmawiajcie ze sobą asertywnie, bez napaści, agresji czy wrogości. To bardzo
        trudny temat i obszerny.

        Ja7 napisała cyt. „zauwazylam, ze drazysz i krazysz wokol wspoluzaleznienia
        sam pozostajac na
        pozycji obserwatora. Dlaczego?”
        Dlatego że sam jestem alkoholikiem, trzeźwiejącym alkoholikiem. Zapewne jestem
        odpowiedzialny za współuzależnienie bliskich mi osób. Samo zaprzestanie picia
        to za mało, aby wrócić na dobre. Potrzeba jeszcze wiele, wiele spraw załatwić.
        Pozdr...

        • Gość: ja7 Re: do Stacha i innych (nie do gb!) IP: 217.153.24.* 14.08.03, 12:17
          Dziekuje Stachu.
          Mysle (podobnie zreszta jak inne tu wypowiadajace sie osoby), ze najgorsze sa
          dla czlowieka zwiazanego z alkoholikiem bezradnosc i brak nadziei.
          np. moj Gosciu w ramach trzezwienia otacza sie ludzmi-stoperami: przy nich nie
          zapije, a jesli, to ma pewnosc, ze go 'skarca'. Sek w tym, ze nie robi nic zeby
          wypracowac sobie WOLE niepicia. A w tym nie umiem mu pomoc. (czy moze nie wiem
          jak mu pomoc)
          Jesli Ty Stachu masz takowa - to jest to pierwszy krok do odbudowania nadziei
          wsrod Twoich bliskich. A to wazne
          • Gość: stachu34 Re: do Stacha i innych (do wszystkich,którzy...) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.03, 11:39
            W zasadzie nie chciałem już kontynuować wątku, ale jednak...
            Napisałaś cyt. „...ze najgorsze sa dla czlowieka zwiazanego z alkoholikiem
            bezradnosc i brak nadziei.”
            Gdy tracimy cos ważnego, istotnego w naszym życiu, wówczas pojawia się smutek.
            Jeżeli idziemy dalej, to zbliżamy się do momentu, w którym w pełni zaczyna
            docierać do nas to, co zdarzyło się kiedyś, a więc pijaństwo najbliższej
            osoby.
            Utrata złudzeń i nadziei prowadzi do smutnych uczuć, nabierają one cech
            rozpaczy. Człowiek nie może się pogodzić z utratą czegoś lub kogoś szczególnie
            ważnego.
            To wszystko wynika z rozpaczliwej samoobrony przed problemem bezsilności,
            który był bolesnym elementem poczucia krzywdy.
            Jeżeli chciałabyś dokonać zasadniczej zmiany w odczuwaniu tego problemu
            należałoby przynajmniej przez chwile rozluźnić działanie tego systemu
            obronnego. Wymaga to zezwolenia sobie na mniej obronne doświadczenia własnej
            bezsilności.
            Jest to niezwykle trudne zadanie, ale każdy ośrodek terapii uzależnień
            dysponuje programem pomocowym dla osób współuzależnionych, tam można uzyskać
            dostateczną pomoc.
            „np. moj Gosciu w ramach trzezwienia otacza sie ludzmi-stoperami: przy nich
            nie
            zapije, a jesli, to ma pewnosc, ze go 'skarca'. Sek w tym, ze nie robi nic
            zeby
            wypracowac sobie WOLE niepicia. A w tym nie umiem mu pomoc. (czy moze nie wiem
            jak mu pomoc)” . To postępowanie Twojego „Gościa” wydaje mi się jak
            najbardziej prawidłowe. Wsparcie (tzw. sponsoring), jakie uzyskuje od osób z
            dłuższym okresem abstynencji jest ogólnie stosowaną metodą wychodzenia z
            choroby, czy może inaczej - nauki radzenia sobie w życiu bez „alkoholowej
            podpórki”. Nawet wpadki, które mogą się zdarzyć są elementem terapii. Ważne
            jest, aby dążył wytrwale do celu, jakim jest uzyskanie względnej, przynajmniej
            na razie trzeźwości.
            Patrząc z boku może to wyglądać na brak woli do niepicia, ale rzeczywistość,
            mam nadzieję jest zupełnie inna. Sam fakt, że cokolwiek robi z tym problemem
            już o czymś świadczy.
            W zasadzie w tym okresie pomóc jemu nie jesteś w stanie. Jedyne, co możesz
            zrobić to pomóc sobie. Zadbać o swój stan emocjonalny, a to niewątpliwie i
            jemu pomoże.


            • Gość: gb Re: do Stacha i innych (do wszystkich,którzy...) IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 17.08.03, 19:26
              Poniewaz w tytule postu zdjęto zakaz wypowiadania sie dotyczący mojej skromnej
              osoby :) śpiesze podzielic sie swoimi odkryciami. Temat uzależnień zacznie być
              chyba moim hobby bo jest niesłychanie interesujący. Nie chcę odnosić się do
              tego, co wyczytałam, bo i do żródeł dotarłam, jednak zdecydowanie wolę
              obserwacje. Osoby majace problem z alkoholem i zdające sobie z tego sprawę
              (czyli był już sygnał, że alkohol przeszkadza im w życiu) mozna podzielić na 4
              grupy. Jedna to lekkoduchy, które jeszcze swojego dna nie siegnęły i sądzą, że
              poradzą sobie z piciem kontrolowanym ale ponieważ mają już na swoim koncie
              wpadki, to wolą trzymać się blisko AA. Druga to ci, którzy mają sporo do
              stracenia, sami sobie nie potrafią poradzić, ściśle więc trzymają się rad
              terapeuty i stosują grzecznie terapię. Trzecia grupa to ludzie także wierzący
              w moc terapii ale od poprzedniej grupy różni ich to, że wychodząc z nałogu,
              zyskali pozycję w hierarchii tworzonej przez osoby uzależnione tzn. mają długi
              staż abstynencji lub pełnią funkcje, których nigdy by nie mogli wykonywać przy
              posiadanych kwalifikacjach. Dla nich bardzo silnym bodżcem do przedłużenia
              abstynencji jest chęć utrzymania osiągniętej pozycji. I czwarta grupa, chyba
              najmniej liczna - samodzielni czyli tacy, którzy wydobyli się z nałogu o
              własnych siłach. Oni są mocni, to się czuje na odległość. Jak sądzisz Stachu,
              którzy mają największe szanse? Niesamowite jest że w tej społeczności także
              funkcjonuje hierarchia.
              • Gość: stachu34 Re: do Stacha i innych (do wszystkich,którzy...) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.03, 21:19
                Tak, wcześniej nie zauważyłem wpisu w odpowiedzi, dlatego go teraz dopiero
                zdjąłem.
                Myślę, że każdy, kogo interesuje problem alkoholizmu ma prawo się wypowiedzieć.
                Troszkę też wypaczyło to cały wątek, więcej było „krzyku” a mało
                merytorycznych wypowiedzi czy zarzutów. Ale to nie szkodzi, na mityngach tez
                bywa nie raz ostro, prawda Hepik? Teraz do rzeczy.
                Nie wiem skąd wzięłaś takie podziały, nigdy o nich nie słyszałem...
                Napisałaś cyt. „Jedna to lekkoduchy, które jeszcze swojego dna nie siegnęły i
                sądzą, że poradzą sobie z piciem kontrolowanym ale ponieważ mają już na swoim
                koncie
                wpadki, to wolą trzymać się blisko AA.” Może coś w tym jest...Ale nie do końca.
                Są tacy, ale oni, tak mi się wydaje, jeszcze tego dna nie osiągnęli. Wiedzą,
                że coś jest nie tak z tym ich spożywaniem alkoholu, ale nie mają jeszcze
                tożsamości alkoholowej. Mówiąc krótko nie identyfikują się z problemem. Cały
                cykl leczenia traktują jako naukę picia w sposób kontrolowany. Chcą nauczyć
                się pić jak inni, a na to nie ma najmniejszych szans. Chociaż gdzieś
                wyczytałem, że, w Stanach Zjdn. Zostały opracowane programy dla osób
                nadmiernie pijących, jednak jeszcze nieuzaleznionych ( hehehe, kto mi powie
                gdzie leży taka granica?). Takim ludziom proponuje się trening powściągliwości
                lub terapię umiarkowanego picia. Na tej terapii uczy się nowej postawy
                życiowej wobec alkoholu. To jest moim zdaniem bluff, mający na celu wyłudzenie
                pieniędzy od tych nieszczęśliwych ludzi. Alkohol i tak upomni się w
                odpowiednim czasie o swoje ofiary, jestem absolutnie o tym przekonany.
                Dalej „Druga to ci, którzy mają sporo do stracenia, sami sobie nie potrafią
                poradzić, ściśle, więc trzymają się rad terapeuty i stosują grzecznie terapię.”
                Terapia jest nauką życia bez alkoholu. Jest szukaniem przyczyn picia w samym
                sobie, a nie na zewnątrz. Jest przeoraniem swojej psychiki, jest też niezwykle
                bolesna. Dotyka głębokich ran i trzeba je rozdrapać, aby się zagoiły a nie
                jątrzyły.
                Na przykład weź faceta, który mówi, że przyłapał swoją ukochaną żonę na
                zdradzie i z tego powodu zaczął nadmiernie pić. Samo mówienie o tym publicznie
                (na terapii oczywiście) jest bolesne. To ciąży i zwala z nóg, a tu trzeba jemu
                powiedzieć, że poszukała sobie kochanka, bo on już pił. No może nie powiedzieć
                a naprowadzić go tak, żeby sam doszedł do takiego wniosku. To rodzi całkiem
                nowy problem – poczucie winy, które natychmiast trzeba zlikwidować. To jest
                rola całej terapeutyzowanej grupy, pod kierunkiem terapeuty.
                Solidnie i uczciwie przerobiona terapia daje największe szanse na radzenie
                sobie w przyszłości z alkoholem, który jest wszędzie.
                Dalej cyt. „Trzecia grupa to ludzie także wierzący w moc terapii ale od
                poprzedniej grupy różni ich to, że wychodząc z nałogu, zyskali pozycję w
                hierarchii tworzonej przez osoby uzależnione tzn. mają długi staż abstynencji
                lub pełnią funkcje, których nigdy by nie mogli wykonywać przy posiadanych
                kwalifikacjach. Dla nich bardzo silnym bodżcem do przedłużenia abstynencji
                jest chęć utrzymania osiągniętej pozycji.” Zapewne masz na myśli wspólnotę AA.
                Ktoś, kto zastosował taki podział bardzo szkodzi tym wszystkim, którzy starają
                się pomagać innym. Ja osobiście nie znam takich faktów, chociaż należę do AA
                od 9 lat. Od pond 5 lat nie piję i nigdy nie byłem w żadnych strukturach
                wspólnoty, co najwyżej zdarzało się, że prowadziłem mityng. Są wprawdzie
                struktury AA, bo ktoś musi to koordynować. Ta działalność nie przynosi żadnych
                zaszczytów ani gratyfikacji finansowych. Jest służbą na rzecz człowieka, który
                szuka właściwej drogi do zerwania z nałogiem. Musisz wiedzieć, że zawsze i
                wszędzie najważniejszą osobą jest ten, kto pierwszy raz trafia na mityng.
                To zawsze jest trudna decyzja, ale być może życiowa. Takiego człowieka należy
                otoczyć maksymalną opieką i wielkim szacunkiem za podjęcie takiej
                decyzji.Pozdr.
                • Gość: gb Re: do Stacha i innych (do wszystkich,którzy...) IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 17.08.03, 21:46
                  A co z ostatnią grupą? I nie odpowiedziałeś na pytanie. Poproszę o odpowiedż:-)
                  Jeśli chcesz nasza rozmowa może toczyć się spokojnie, zgodnie z czasem jaki
                  chcesz na nią przeznaczyć. Mnie się nie spieszy. A podział jest dokonany
                  przeze mnie, zgodnie z obserwacjami które poczyniłam.
                  • Gość: stachu34 Re: do Stacha i innych (do wszystkich,którzy...) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.03, 23:40
                    Ostatnia grupa? Nie ma takich. Zdrowy fizycznie człowiek, bez żadnego
                    wsparcia, może nie pić kilka, kilkanaście lat na tzw. „zamku”, aż przychodzi
                    moment i... Tak samo jest z takim, który pokończył nie wiadomo, jakie terapie.
                    Nie ma reguły. Jednak większe prawdopodobieństwo utrzymania abstynencji jest u
                    człowieka, który ma rozeznanie w tym, czym jest choroba alkoholowa.
                    W ogóle jestem przeciwnikiem jakichkolwiek podziałów, to nie ma najmniejszego
                    sensu. Każdy sposób dający rezultat jest dobry, każdy tydzień, miesiąc bez
                    picia dla alkoholika jest niezwykle cenny.
                    Swoja drogą to gdzie poczyniłaś takie obserwacje? Skąd się wzięły takie
                    wnioski?
                    Jak zaczynam się nad tym tekstem (Twoim) zastanawiać głębiej, to ogarnia mnie
                    zdziwienie...
                    Piszesz „pełnią funkcje, których nigdy by nie mogli wykonywać przy
                    posiadanych kwalifikacjach. Dla nich bardzo silnym bodżcem do przedłużenia
                    abstynencji jest chęć utrzymania osiągniętej pozycji.” Jakich kwalifikacji?
                    Zawodowych? Jakiej pozycji?
                    Lekarz, prawnik, profesor uniwersytetu czy murarz, kanalarz, nawet zwykły
                    bandzior wszyscy są równi wobec alkoholu. Dotyka ich tak samo. Czy upija się
                    dobrymi, markowymi trunkami czy też tanim winem bądź denaturatem tak samo jest
                    pijany.
                    Tak samo cierpi z tego powodu rodzina profesora, i tak samo rodzina murarza.
                    Cierpienie jest jedno. Zastanów się nad tym....
                    • Gość: gb Re: do Stacha i innych (do wszystkich,którzy...) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.03, 12:15
                      Dziękuję za wyjaśnienia i chęć rozmowy. Zrozumiałam jedno - niech każdy
                      zajmuje się swoim życie. :-) Trzymam za Was kciuki i serdecznie pozdrawiam.
                      • Gość: alina66 Re: do Stacha i innych (do wszystkich,którzy...) IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.03, 10:38
                        witam

                        jestem nowa na tym forum, ale nie nowa w temacie.
                        zyłam przez kilkanascie lat z alkoholikiem, jestem współuzalezniona.
                        I mogę powiedzieć ze swojego doświadczenia, że wcale nie jest latwo zrozumieć,
                        że ten jedyny (wychodziłam za mąż z miłości) jest alkoholikiem i że ja jestem
                        współuzależniona. Z zewnątrz wszystko widać łatwiej. Ale kiedy żyłam z moim
                        byłym mężem, uwikłałam się w jego system kłamstw i iluzji, wierzyłam mu, poza
                        tym obsesyjnie chciałam,żeby się nam udało... Na zewnątrz wszystko wyglądało
                        dobrze, " zgodna rodzina, żadnych kłótni, wynoszenia problemów poza dom,on co
                        prawda miał kilka wpadek przez alkohol" (takie opinie słyszałam)to chciałam
                        utrzymać tą fikcję. Dopiero po kilku jego nieudanych terapiach i kiedy mój syn
                        powiedzial,że nie chce mu się już zyć zrozumiałam, że muszę ja coś zmienić, bo
                        mogę stracić dziecko. I zmieniłam. Kosztowało mnie to wiele trudu, z długów po
                        nim nie wyjdę przez następne kilka lat.
                        Nie oceniaj nas, nikt, kto nie żyl z osobą uzaleznioną nie wie jak to jest.
                        • Gość: alina66 Re: do Stacha i innych (do wszystkich,którzy...) IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.03, 10:40
                          Powyższy tekst kieruję oczywiście do gb, gdzieś mi się to zgubilo :)
                          Sorry
                          • Gość: gb Re: do Stacha i innych (do wszystkich,którzy...) IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 22.08.03, 15:14
                            Nie oceniam nikogo z Was (piszących tutaj). Jeżeli takie wrażenie odniosłas to
                            jest błędne. Próbowałam pokazać jak widzę dany problem. Wiele osób się na mnie
                            poobrażało, trudno, nie o to szło :-)Przeprosiłam obrażonych i ograniczam się
                            z "radami" do wątku przez siebie założonego :-)
                            • Gość: jaga Re: współuzależnienie i krzywda IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 23.09.03, 18:48
                              Wyciągam ten wątek do góry, ponieważ uważam, że zasługuje na bliższą uwagę ze
                              względu na wypowiedzi Stacha. Pozd.
                            • fasolkaa1 Re: do Stacha i innych (do wszystkich,którzy...) 20.01.04, 12:34
                              )Przeprosiłam obrażonych i ograniczam się
                              > z "radami" do wątku przez siebie założonego :-)

                              Gdzie te rady.Gdzie ten wątek.Zrób coś aby....


    • Gość: stachu34 ...dla alcine IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.04, 23:04
      Poczytaj...
      • hepik1 Re: ...dla alcine 19.01.04, 06:44
        To był dobry wątek,gdyby nie awantura..,te posty trzeba pomijać:))
        • astral_25 Re: ...dla alcine 19.01.04, 13:44
          Ja dopiero teraz przeczytalem ten watek, no i owszem, ciekawy. Ciekawy tez dla
          mnie, bo znam pare osob, ktorych ten problem absolutnie dotyczy. Ale po cos ty
          sie wdawal te bezsensowna dyspute to nie wiem hehe. Dla laikow w temacie, jak
          ja, bylo to zabawne, ale zapewne w oczach osob, ktorych problem dotyczy, caly
          watek poszedl "z dymem". Pamietasz jak kiedys pytalem o co wogole chodzi z
          ta "gb" ? No juz wiem..
          ---
          [Astral]
          • hepik1 Astral 20.01.04, 12:42
            Spróbuj jeszcze raz od początku.Jak zacząłem żartować to juz dawno było
            spieprzone.A i kontekst wtedy w stosunku do innych wątków trzeba brać pod uwagę.
            • astral_25 Re: Astral 20.01.04, 14:19
              No w sumie masz racje. Honor zwrocony hehe.
              Pozdr.
              ---
              [Astral]
              • Gość: jaga współuzależnienie i krzywda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.04, 17:42
                Wzorem Letka wyciągam wątek do góry.
                Szkoda aby po cichutku przeszedł do historii.

                "To dobry wątek, gdyby nie awantura...,
                te posty trzeba pomijać:-))" - cyt.Hepika

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka