Dodaj do ulubionych

Obsesja picia.

23.03.08, 22:34
Towarzyszy nam w pijanym zyciu
i w nowym - bez alkoholu - do czasu
pierwszych przebłysków prawdziwego trzeźwienia.

U mnie trwało to przez rok
w czasie którego mój uzalezniony umysł robił wszystko,
żeby dostac upragniony znieczulacz.

Miałam nadmiernie wyczulony węch na zapach alkoholu,
na każdym kroku widziałam dziwnym trafem
wszedobylskie puszki po piwie,
- jak oslepiające swietlne refleksy.
Często dopadały mnie wspomnienia błogiej ulgi w chwilach,
gdy alkohol trafiał do krwi
i te natretne mysli o samych przyjemnych wrażeniach, gdy piłam.

Sny w których piłam, smak alkoholu w ustach,poranny suchy kac
i dudniące w głowie - w chwilach napiecia emocjonalnego - słowe:
poczujesz natychmiastową ulgę i nikt sie przeciez nie dowie!

Momentami czułam sie jak na polu minowym,
nie chciałam pic, lecz wiedziałam jak mało
brakuje, żebym uległa.

To był dla mnie nerwowy rok,
więc tym większą poczułam ulgę,
gdy opusciła mnie obsesja picia.

To nie stało się ot tak - wymagało pracy,
zrozumienia mechanizmów choroby,
oraz nauki obserwacji swoich emocji i nawyków ich wyciszania
zastepujących dotychczasowe znieczulanie alkoholem.

Na poczatku nasz umysł, robi wszystko żeby nas do tego zniechecić,
a później odkrywa jakie ciekawe jest poznawanie siebie na nowo :-)

Teraz z perspektywy 4-rech kolejnych lat,
widze jak podstępna jest nasza choroba,
jak długo kierowało mną pijane myślenie
i ile razy byłam o włos od zapicia w czasie
kolejnych nawrotów choroby - w czasie których
moje szare komórki obłędnie walczyły o upragniony alkohol.

Załozyłam ten watek z intencją podzielenia się
swoim doświadczeniem,
ponieważ rozumiem sposób myslenia
prezentowany w wypowiedziach niektorych osób na tym forum.


Uwierzcie mi - wspaniale jest osiagnąć stan spokoju umysłu,
w którym alkohol nie jest mi potrzebny
do osiągania dobrego samopoczucia.

Nadal nie łamie zaleceń dla trzeźwiejących alkoholików,
wole " dmuchać na zimne " bo wiem że mnie ten pierwszy
krok daje na drodze trzeźwienia poczucie bezpieczeństwa.
Obserwuj wątek
    • mis_przeklinak Re: Obsesja picia. 24.03.08, 00:05
      Ja to mialem zawsze gdy kac mi mijal. Wiedzialem ze bede pil juz
      odrazu po przebudzeniu bo pierwsza mysla po otworzeniu oczu bylo to
      jak sie napije na mojej pijackiej lawce wieczorem. Potem caly dzien
      o tym w pracy myslalem jak to bedzie, biegiem do monopolu i biegiem
      na moja miejscowke (czasem juz w trakcie drogi popijalem tak sie
      doczekac nie moglem).
      Reszte tez skads znam hehe :). Dobry opis !.
      A znasz to uczucie gdy pijesz i zdajesz sobie sprawe ze moze ci nie
      wystarczyc zeby odpowiednio sie dopic i bedzie Ci sie chcialo
      jeszcze a nie bedzie (uczucie tego niepokoju) ?.
      • janulodz Re: Obsesja picia. 24.03.08, 00:37
        Znamy, znamy - ten niepokój, ze ci zabraknie w najmniej odpowiednim momencie, np w nocy i co wtedy. Nie będziesz się mógł znieczulić. Będziesz się musiał męczyć, trzeźwiejąc, nie będziesz mógł oddychać, bo dusi, nie zaśniesz, bo dopadać cię będą koszmary, będziesz się trząść i dygotać i wiesz doskonale, że jakby tak sobie móc wypić, to ehhhhhhh........
        A ten koszmar, jak trzeba było czekać do wieczora. Wszystko ci przeszkadzało, jakaś praca do której trzeba było iść, jakieś obowiązki, szybko, szybko, byle odwalić i wreszcie już moooożnaaaaa.... Hurrra
      • 7zahir Koszmar Obsesyjnego zniewolenia przez alkohol :-( 24.03.08, 08:17
        mis_przeklinak napisał:

        Reszte tez skads znam hehe :). Dobry opis !.
        > A znasz to uczucie gdy pijesz i zdajesz sobie sprawe ze moze ci
        nie
        > wystarczyc zeby odpowiednio sie dopic i bedzie Ci sie chcialo
        > jeszcze a nie bedzie (uczucie tego niepokoju) ?. >

        Brrrrr..... ciarki mi przeszły po plecach,
        gdy przeczytałam Twoje słowa :-(

        Obłędny lęk, że zabraknie,
        gdy mój mózg bedzie sie domagał
        JUZ i NATYCHMIAST.

        Kilkakrotne bieganie w srodku nocy po kolejne
        jeszcze tylko jedno piwo
        - bo przecież umiem kontrolowac swoje picie-
        to było chore :-(

        Ciągłe napiecie w ciagu dnia,
        patrzenie na zagarek, żeby JUZ
        poczuc ulgę znieczulenia.

        Spieprzone dni i utracone chwile zycia,
        które juz nie wrócą.

        Dlatego tak bardzo
        teraz cenie czas jaki mi pozostał
        do smakowania zycia wszystkimi zmysłami,
        delektowania się nim takim jakie jest,
        bez oczekiwania na extra przezycia,
        bez bieganiny, krok po kroku spokojnie - to jest pełnia szczęścia,
        ktorej nie uzalezniam już od niczego, ani nikogo.
    • tenjaras Re: Obsesja picia. 24.03.08, 13:03
      mi obsesja picia minęła po pół roku, miałem już za sobą terapię
      podstawową, wiedziałem, że do trwałej abstynencji
      potrzebowałem "rozpoznania" - co takiego we mnie było, że wciąż
      wracałem do upojenia alkoholowego, szukałem możliwości pracy nad
      Krokiem 4 AA i rozpoczynał się nabór na terapię pogłębioną, drugi
      etap terapii

      w takich okolicznościach przyrody czułem dyskomfort wewnętrzny i
      uległem mu, nie potrafiłem przejść do porządku dziennego nad tym,
      poczucie wolności jakie się zrodziło, gdy zniknęły mi butelki z oczu
      i przestały dźwięczeć w mózgownicy, wkręciłem sobie nawrót choroby

      ale nie zapiłem, miałem więcej szczęścia niż rozumu, tak jak i
      wtedy, gdy rozpocząłem w ogóle ten cały proces trzeźwienia, pewnie
      dlatego tak łatwo było mi przyjąć idee Sił Wyższych ;-)

      tamto doświadczenie na utrwaliło we mnie pogląd, że nawrót choroby
      nie musi zakończyć się zapiciem, a alkoholizm nie jest
      usprawiedliwieniem do powrotu do picia, od tamtej pory to są
      narzędzia ochronne przed moją słabością ;-)
    • arielka49 Re: Obsesja picia. 24.03.08, 21:22

      Obsesja picia była moją zgubą.
      Jednak stało się coś takiego , że uwolniłam
      się od niej.
      Wiedziałam , że to jest TEN MOMENT.
      Po prostu ... czułam , kiedy nadszedł.

      ***********************************************
      Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
      • mis_przeklinak Re: Obsesja picia. 25.03.08, 00:15
        arielka49 napisała:

        >
        > Obsesja picia była moją zgubą.
        > Jednak stało się coś takiego , że uwolniłam
        > się od niej.
        > Wiedziałam , że to jest TEN MOMENT.
        > Po prostu ... czułam , kiedy nadszedł.

        I juz nigdy sie niczego nie napilas ?.
        Ja sie boje ze jak przestane brac prochy (w czwartek bedzie miesiac
        jak nie pije a 2-a dni przerwy to bywaly ale rok temu bo teraz to
        juz nawet nie) to znow mnie najdzie.
        Pamietam ciagle te mysli o 3-4 (bardziej 4-ech bo po 3-ech to
        musialem zawsze dokupic napewno juz i wiedzialem ze klopot bedzie i
        bede musial nad tym myslec a po 4-ech moze nie) ktore byly w myslach
        zimne w plecaku. I o mojej pijackiej lawce jak patrze na samochody
        (dawniej byl to most nad Wisla) i cygarze.
        Ciagle mi butelki bylo slychac echem w glowie. Najprzyjemniej jak
        juz na tempo w domu w weekend wszystko obgonilem (spieszylem sie na
        maxa zeby juz sie moc napic) bo moglem leciec do sklepu i nawet sie
        umyc nie zdazylem nieraz.
        Rany porabane to jak to pisze teraz :))). Kiedy TEN MOMENT nadejdzie
        nie wiem.
        • 7zahir Re: Obsesja picia. 25.03.08, 08:34
          Jakie prochy bierzesz?
          Na własną rękę , czy lekarz Ci zalecił?
          • tenjaras Re: Obsesja picia. 25.03.08, 12:54
            i czy ten lekarz jest znawcą tematu uzależnień, czy zwyczajnym
            psychiatrą?
            • janulodz Re: Obsesja picia. 25.03.08, 13:59
              "Zwyczajny psychiatra" - tobie " nadzwyczajny" jarasie to się juz w mózgu wszystko poprzestawiało?
              • tenjaras Re: Obsesja picia. 25.03.08, 14:46
                janu, czy Ty nie wymagasz od lekarzy zbyt wiele?

                psychiatria to ogólne pojęcie, uzależnienie to specjalizacja, ja mam
                Ci pisać o wykształceniu? wstyd!
          • mis_przeklinak Re: Obsesja picia. 25.03.08, 22:20
            7zahir napisała:

            > Jakie prochy bierzesz?
            > Na własną rękę , czy lekarz Ci zalecił?
            >

            Cpam (nazywam to w ten sposob bo wole byc uczciwy wobec siebie)
            Aviomarin bo mnie uspokaja jak mam jeszcze chec sie naprac, nie mam
            wtedy tego ciagu mysli ze lece na rozpedzie do sklepu po wyobrazane
            zimne piwo i nie wyobrazam sobie momentu jak czuje ze sie we mnie
            wlewa a ja w trakcie juz inaczej sie czuje.
            Z tym tez bede misial zerwac za niedlugo ale traktuje to jako
            wspomagacz na ten pierwszy okres do 2-och miesiecy i staram sie
            niecodziennie.
            Czuje ze nawet kawa mnie z rownowagi wytraca spokoju.

            W czwartek bedzie miesiac, to tyle ile nie mialem przerwy przez cale
            moje picie odkad zaczalem jako dziecko wogole (pol zycia
            matematycznie). Potem drugi... rok... 10 lat i jesli sie nie napije
            to sie juz nie poslizgne wiem :).
        • arielka49 Re: Obsesja picia. 25.03.08, 15:19
          Mis ;

          > I juz nigdy sie niczego nie napilas ?

          I już nigdy niczego się nie napiłam.
          Powiem więcej ... wiem , że już nigdy się nie napiję .

          ***********************************************
          Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.
    • finlandia07 Re: Obsesja picia. 25.03.08, 14:25
      Od czasu gdy wróciłem do normalnego życia do tej pory nie miałem żadnych obsesji
      picia.Nie znaczy to że nie przyszło mi nigdy na myśl cokolwiek co dotyczyłoby
      alkoholu.Nie były to myśli ani natrętne ani powtarzające się.
      Raz,gdy byłem z żona na urlopie przyszło skojarzenie,oczywiście z poprzednich
      ,schematycznych,jak to było fajnie jak się napiłem.Wtedy pierwsze co mi sie
      przypomniało to ten okropny kac,ból głowy,umieranieee.
      Mam ten luksus że nie myślę o alkoholu i nie boję się ich.
      I nie pakuj swojej reki do klatki z lwem.Po co?
      ;-)
    • finlandia07 Re: Obsesja picia. 25.03.08, 14:27
      Sorry,zjadłem literkę.
      Miało być: i nie pakuję....
      mogłoby to zmienić sens wypowiedzi:-))
      • tenjaras Re: Obsesja picia. 25.03.08, 15:01
        moim zdaniem to, że alkohol stracił swój urok, w oczach (i myślach)
        alkoholika, to objaw trzeźwości (jeden z wielu), ale nie znaczy to,
        że należy cały czas mierzyć swój stosunek do niego

        kiedy czytam o tym "na imprezie wcale nie interesował mnie alkohol"
        to rozumiem to tak, że albo ktoś to w sobie odkrył, albo nie ma
        jeszcze dystansu do alkoholu, ale gdy czytam "polewam i nic", "piję
        tylko odrobinę i nic" i takie tam, to jestem pewien, że taki ktoś
        jest wciąż w tym alkoholowym obłędzie i nie tylko nie ma żadnego
        dystansu, ale jest nadal zagubiony i walczy ze swoim uzależnieniem

        uważam też, że gdy coś się dzieje, a w mojej głowie powstaje
        porównanie do czasów pijackich i wspominam jakiś bezpieczny odlot,
        to po prostu jest to sygnał skali problemu, kiedyś sobie z nim nie
        radziłem, teraz zdając sobie sprawę z trudności, zgodnie z moją
        naturą, szukam ułatwień, wiem, że kiedyś nie ponosiłem konsekwencji
        trudów życia i stąd takie wspomnienie, teraz jest inaczej, mimo, że
        posiadam naturę leniwca i próżniaka, mogę podjąć wyzwanie, więc
        próbuję, uczę się nowego postępowania, nowego podejścia i w ogóle
        nowego siebie

        i podoba mi się to ;-)
        • arielka49 Re: Obsesja picia. 25.03.08, 15:17
          tenjaras napisał:

          > moim zdaniem to, że alkohol stracił swój urok, w oczach (i myślach)
          > alkoholika, to objaw trzeźwości

          Moim zdaniem też.
          I dlatego dwa dni temu ,,polałam ,, .... i NIC.:-)

          Narka...idę na poświąteczną drzemkę .

          ***********************************************
          Takie jest moje zdanie i ja je całkowicie popieram.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka