Dodaj do ulubionych

praca a alkoholizm

25.04.08, 10:38
Czy wykonywanie konkretnego zawodu -mam tu na myśli grabaża- może
być uznane za przyczynę picia?
Może głupie pytanie, ale zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu.
Nie wiedziałam jaki inne forum znaleźć - może jeszcze na Psychologię
zajrzę. W końcu praca z nieboszczykami oblepia psychikę.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • tynia3 Re: praca a alkoholizm 25.04.08, 11:20
      Nie sądzę.
      Z kręgu zawodowego znam osoby wykonujące sekcje zwłok (sama z resztą
      przy takowych uczestniczyłam), a wśród nich nie spotkałam się ze
      zwiększoną predyspozycją, patomorfologów np., do alkoholizmu. Myślę,
      że nie należy patrzeć przez pryzmat samego zawodu. Zależy od
      człowieka, który ten zawód wykonuje. Przyjrzeć sie może raczej
      trzeba grupie osób, która podejmuje taki zawód. Pewnie okazałoby
      się, że problem alkoholowy nie pojawił się nagle, wraz z podjęciem
      pract grabarza ;).
      • nuova Re: praca a alkoholizm 25.04.08, 14:52
        Nie mam pojęcia czy on pił przed załapaniem tej pracy. Tego i tak od
        alkoholika nie da sie wyciągnąć, bo dziś powie tak, a jutro
        przeinaczy swoją opowieść. Ale nie o tym.
        Mam wrażenie, że wykonywanie takiego zajecia na trzeźwo jest nie do
        przejścia, stąd podejrzenie, że takie zajecie przyczynia się do
        picia. (Nie musze pisać do czego prowadzi częste picie). Poza tym
        nie spotkałam w życiu trzeźwego grabaża, to tak na marginesie.
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: praca a alkoholizm 25.04.08, 15:47

          wg mnie na chlopski ludzki rozum oczywiscie ze tak, praca w takim
          zawodzie moze sklaniac do picia. wyjatki i przyklady abstynentow w
          prosektorium nie zmieniaja tego.
          a skoro nawet taka praca tylko w 2% dziala na psychike, to juz 2%
          wiecej takich w pracy pije, a za tym idzie to, ze jest 2% wiecej
          namawiajacych do picia i doskakuja do picia "pijacy towarzysko" i
          tez popadaja w alkoholizm, a potem do nich dolaczaja sie ci co nie
          lubia byc odsunieci i tak na koncu cala zaloga pije, a przypomne- na
          poaczatku bujanie trumna oralo czache tylko jednemu.
          fajna teoria? czyz nie brzmi prawdziwiej niz teoretyczne
          rozwazania "och nie nie zaden zawod nie wyzwala chceci picia, jak
          ktos chce pic to bedzie pil", ostatni czlon akurat jest prawdziwy i
          uwiarygadnia pierwszy:)
        • tynia3 Re: praca a alkoholizm 25.04.08, 18:45
          Nuova, nie wiem jak z zawodem grabarza, ale zapewniam Cię, że przy
          sekcjach zwłok wszyscy byliśmy zawsze trzeźwi ;).
    • nikolinaa Re: praca a alkoholizm 25.04.08, 12:06
      Znam jednego "zimnego chirurga" ,ktory w czasie pracy, potrafi jesc
      kanapke.
      • janulodz Re: praca a alkoholizm 25.04.08, 19:38
        Trochę się różni praca grabarza od patomorfologa, czy innego lekarza mającgo do czynienia z ludzkimi zwłokami.
        Od dawna zawód grabarza, czy człowieka pracujacego w prosektorium przy ubieraniu i myciu nieboszczyków nieodłącznie związany był z alkoholem. Specyfika tej pracy, warunki w których przychodzi pracować i co by tu nie mówić środowisko z których większość tych pracowników sie wywodzi powoduję, ze picie wśród grabarzy stało się niemalże rytuałem. Wielekroć zwierzchnicy wykonujących tę pracę ludzi "przymykali oko" na wychylenie kielicha przed dajmy na to ekshumacją kilkuletniego nieboszczyka, bądź pochówkiem dwutygodniowych lub starszych zwłok. Nie zawsze są to hermetycznie zamknięte trumny, czy przechowywane w luksusowych warunkach ciała. Ciągłe obcowanie z ludzkimi szczątkami, warunki atmosferyczne i panujace wśród tej grupy zawodowej zwyczaje powodują, że picie alkoholu jest jakby nieodłacznie związane z tą "robotą".
        Szczególnie na małych, parafialnych, bądź mniej "dosprzętowionych cmentarzach. Dochodzi do tego jeszcze możliwość zdobycia tzw "łatwego pieniądza", gdyż często ludzie ci są dodatkowo wynagradzani przez rodziny zmarłych.
        Takie uwarunkowania sprawiają, że człowiek ze skłonnościami do uzależnień powinien poszukać sobie raczej innej pracy, choć na pewno jest ona superkomfortowa dla znalezienia usprawiedliwienia dla swojego pijaństwa.
        • tynia3 Re: praca a alkoholizm 25.04.08, 21:06

          Janu, ale na sekcjach też przyjemnie nie jest. Są topielcy, co to w
          wodzie parę tygodni byli, albo wisielcy, spaleni w pożarze,
          samobójcy, czy - co najgorsze dla zespołu: dzieci.
          Myślę, że trzeba spojrzeć na to kto jest do zawodu przyjmowany, jaka
          jest/była sytuacja społeczna i ekonomiczna w jakiej dorastali/żyją
          ci ludzie. I czy nie jest tak, że to praca do której mało chętnych a
          stosunkowo
          dobrze płacą.
          • beka.smiechu-w.sali.obok Re: praca a alkoholizm 25.04.08, 21:26
            tynia3 napisała:

            >
            > Janu, ale na sekcjach też przyjemnie nie jest. Są topielcy, co to
            w
            > wodzie parę tygodni byli, albo wisielcy, spaleni w pożarze,
            > samobójcy, czy - co najgorsze dla zespołu: dzieci.
            > Myślę, że trzeba spojrzeć na to kto jest do zawodu przyjmowany,
            jaka
            > jest/była sytuacja społeczna i ekonomiczna w jakiej dorastali/żyją
            > ci ludzie. I czy nie jest tak, że to praca do której mało chętnych
            a
            > stosunkowo
            > dobrze płacą.
            >
            >
            >


            znam osobiscie wielu ludzi, ktorzy pracowali w domach starcow- tam
            jest dopiero hardcore, zywe trupy, ludzie z demencja poobsrywani,
            jedzacy wlasne fekalia, 90 latki uprawiajace seks oralny- tam
            doipiero po kielichu by sie przydalo:)

            ale jak mowi Janu- grabarz to zawsz ebyl chlop, ktory i lubi i musi
            i moze wypic- co innego opiekun starcow- temu nie wolno.

            Wiec moze tak ze ogien cmy przyciaga?
          • janulodz Re: praca a alkoholizm 25.04.08, 21:29
            Nuova zapytała o grabarzy, a nie o lekarzy. Chyba nie chodzi o licytację, kto ma gorzej i jaki zawód jest usprawiedliwieniem do chlania. Sa jeszcze policjanci, koronerzy, kanalarze, babcie klozetowe.
            Lekarz usprawiedliwiający się z pijaństwa świeżością operowanych zwłok jest z gruntu żałosny.
            Natomiast grabarz tradycyjnie słynie z nadużywania
            Statystycznie rzecz biorąc łatwiej spotkać trzeźwego lekarza, niż grabarza.
            No i to grabarz ma ostatnie słowo. No może ostatni sztych
    • nuova Re: praca a alkoholizm 25.04.08, 21:44
      Z Waszych odp wynika, że nie ma usprawiedliwienia na alkoholizm. Ale skoro jest
      to choroba, to w jakis sposób trzeba było się nią 'zarazić'/'zachoroawć'.
      Przyczyny tkwią więc tylko w człowieku, a w otoczeniu nie ?
      • mis_przeklinak Re: praca a alkoholizm 27.04.08, 09:48
        Kazdy powod jest dobry zeby sie nawalic. Mam kumpla pracujacego w
        MSWiA i ciagle ich z kolesiami w pracy spotykalem gdzies pijacych
        prawie do upadlego. Poza kolegami z pracy tez "cywilnie" nie wylewal
        za plecy.
        Powod zawsze sie znajdzie i wiem sam po sobie.
    • finlandia07 Re: praca a alkoholizm 27.04.08, 11:42
      Byłem na terapii z grabarzem.Z tego co opowiadał,to nie fakt wykonywania tej
      pracy,a specyficzny jej klimat,nawyki,ludzie dziękujący flaszką,w końcu fakt że
      bardzo lubił wypic,doprowadziły go do nałogu.
      Zdawał sobie z niego sprawę ale za bardzo się tym nie przejmował.
      Na terapię trafił z "kolejki".
      W firmie gdzie pracował był piaty na liście z ośmiu pracowników,którzy zostali
      zobowiazani przez szea do niej.
      Wszyscy(ośmiu)musieli ja zaliczyc(albo wypad z pracy).
      jeden kończył tarapię,przyjeżdżał nastepny.
      I wcale to nie oznacza że ich profesja jest jakaś szczególna w piciu.
      To co pisał Janu,tak to jest,niestety...
      • nuova Re: praca a alkoholizm 27.04.08, 11:49
        > pracy,a specyficzny jej klimat,nawyki,ludzie dziękujący flaszką,

        No właśnie: ludzie "dziekujący" falaszką;
        jak imieniny, to flaszka;
        urodziny - wiadomo;

        ...i to nawet w pracy - ludzie których nie podejrzewałabym o monotonię
        obchodzenia wszelkich uroczystości.

        W spoleczeństwie tkwi utarty zwyczaj oblewania każdej okazji.
        Zupełnie tego nie rozumiem.

        Dziekuje za odpowiedzi.
        • aaugustw Re: praca a alkoholizm 27.04.08, 13:55
          nuova napisała:
          > W spoleczeństwie tkwi utarty zwyczaj oblewania każdej okazji.
          > Zupełnie tego nie rozumiem.
          ____________________________________________.
          Jest na kogo zwalic wine, jak sie chce chlac!
          Cholera, na jakim swiecie i w jakim srodowisku
          ja zyje, ze mna nikt nie chce ani oblewac, ani
          szukac okazji do oblewania...!?.
          A... ;-))
          Ps. Kto sie wybiera na grabarza mam jedna porade:
          Wodke wypic, a butelka nieboszczyka natrzec...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka