monika16551
08.09.08, 11:32
Odkąd pamiętam u mnie zawsze w domu był alkohol. Moja mama jest
alkoholiczką. Wstyd się do tego przyznać, ale rzeczywiście tak jest.
Nie myślałam, że może to mieć również na mnie wpływ. O tym, że moja
mama piję i że się ukrywa z tym od wielu lat nie będę pisać. Jakoś
powoli przestaję mnie ona obchodzić. Teraz widzę jaką mi krzywdę
wyrządziła. Jestem jednocześnie wściekła na nią i na siebie za to że
pozwoliłam być taka jak ona chce.
Teraz wiem, że wszystkie zło, które we mnie tkwi zawdzięczam jej.
Dla jej bezwarunkowej miłości byłam w stanie zrobić wszystko. Zawsze
była dla mnie autorytetem, z ojcem nigdy nie miałam takiego kontaktu
jak z nią. Mimo, że była dla mnie wszystkim czułam przed nią strach,
nigdy nie umiałam ją zadowolić. Przestałam zauważać siebie, robiłam
wszystko pod jej dyktado. Nie dziwne, że teraz czuje się gorsza od
całego świata, nieustanie porównuje się z innymi. Często izolowałam
się od wszystkich, tylko w samotności czułam spokój, czasami radość.
Trudno nawiązuje mi się kontakt z innymi ludźmi. Czuje się wówczas
osaczona... taka mała jak mróweczka. Dom jest jedynym miejscem gdzie
czuje się bezpiecznie. Teraz kiedy mieszkam sama wpadam często w
panikę z braku zajęć. Nikt mi teraz nie rozkazuje a ja sama nie wiem
co mam ze sobą zrobić. Może dlatego że nigdy nie nauczyłam się robić
niczego dla własnej przyjemności. Nie umiem też okazywać swoich
uczuć. Często 'duszę' w sobie złość, gniew, płacz... Zawsze
powtarzałam, że wszystko jest ok. mimo, że tak nie było.
Dla jej bezwarunkowej miłości wymyśliłam sobie że zostane
weterynarze. Zaplanowałam sobie zresztą niemal całe życie. Byłam
taka zadowolona, że moge dać jej powody, żeby była ze mnie dumna.
Uczyłam się za dziesięciu i robiłam w domu za dziesieciu. Szybko
jednak obudźiłam się z tego 'pięknego' snu. Moim oczom ukazała się
prawdziwa rzeczywistość i ja pośród tego wielkiego świata...
bezradna, pełna agresji, gniewu, pragnąca tylko bezwarunkowej
miłości...
Chcialabym sobie jakoś pomóc, tylko nie mam pojęcia jak. Mam 20 lat
więc chyba nie jest jeszcze za poźno żeby wyść na 'prostą'.
Chciałabym się jeszcze zakochać, poczuć czym jest miłość.