finlandia07
12.09.08, 12:11
Byłem tydzień temu z żoną i córkami na weselu w Polsce.Przy okazji parę dni
urlopu.Miałem niewielkie obawy co do przymuszania do toastów,zastanawiałem się
jak odpowiadać,gdy natrętnie bedą zapraszać,napraszać itd.
I jake było moje zdziwienie gdy po kilku razach zwyczajnego:nie,dziękuję,nie
piję;bez żadnych tłumaczeń,dano mi spokój.
Nie byłem zresztą jedynym niepijącym.Z innych,różnych powodów,nie piło kilku
gości.
Zabawa była prześwietna,jedzonko przednie i nawet przez myśl mi nie przeszło
że:może choćby jednego.
Pewnie to nie reguła,ale sądzę na swoim przykładzie że można się świetnie
bawić w "pijącym"towarzystwie,pamiętając o pewnych regułach które musi sobie
wyznaczyć każdy z problemem alko.
I nie dzielić włosa na n-części,bo to i tak nic nie da.Tutaj popieram w
całości Drak'a,zwracającego uwagę Addiemu w innym poście na niepotrxzebne
marnowanie energi na cos co nic nie daje.
Po co komplikować tak proste,fajne życie,jakie moze każdy sobie ułożyć?