tryton4
20.07.04, 14:49
Witam wszystkich forumowiczow w zwiedzających regiony winne.
Tydzien w Tokaju byl moją pierwszą przygodą związaną z miejscem wytwarzania
tego szlachetnego napoju, wiec dlatego moje odczucia mogą byc przesłonięte
romantyzmem i wielką miłością, a niekoniecznie obiektywnym patrzeniem na
tokajską winnicę. Dotarliśmy razem z Asią na Węgry stopem i pociągiem (biedni
studenci), juz pierwszego dnia chciałem poznac Istvana Szepsiego, jednak
byłem świadom że w najlepszym wypadku uścisne mu dłoń i usłysze; niestety nie
mam dzisiaj czasu, jak sie póżniej okazało było inaczej. Zwiedzaliśmy piwnice
wielkich firm, które jawiły sie jak sterylne zakłady produkcyjne; Oremus,
Degenfeld, Hetszolo, Disznoko. W niedziele (myśleliśmy że to sobota... dzień
nam umknął) pojechaliśmy do Kiralyudvar, pewni że spotka nas ta sama przygoda
(zwiedzanie zakładu produkcyjnego, piwnicy i na koniec degustacja z
pracownikiem winiarni), było wszystko zamknięte. W poniedziałek postanowiłem
jechać tam jeszcze raz, pani w recepcji powiedziała ze pan Szepsi bedzie za 5
minut. Pokazał nam piwnice a następnie częstował i rozmawiał z nami. Wina
stanowiły doskonałą harmonię ze swoim twórcą. Ta rozmowa z naturą do której
winiarz dąży jest moim zdaniem ogromnym pięknem, żadne słowa nie oddadzą jego
osobowosci, skromnosci i perfekcjonizmu. Po godzinnej rozmowie na tematy
muzyki, filozofii(marksa) i wina, obdarował nas dwiema butelkami swego
przedniego wina i zaprosił na sobote, którą z przyczyn finansowych musiałem
spędzic w Polsce.
Pozdrawiam wszystkich z Krakowa