cecyl
18.05.05, 10:32
Stanęło na stole i zostało wypite, ale wszyscy biesiadnicy mają z tym winem
problem. Woń (czyli nos jak chcą poniektórzy) wskazywała na wigilijny kompot
z suszu, z przewagą wędzonej śliwki, ale wyczuwało sie również susz figowy.
Smak nie kłamał nosowi, choc wyczuć sie równiez dało lekko piekące goździki.
Wiekszość biesiadników wychowana na winach hiszpańskich sprzed wielu jeszcze
lat pamiętała specyficzne wina zwane "rancio" (zjełczałe w dosłownym
tłumaczeniu)- zwykłe tinto, ale przetrzymane, utlenione mocno i już smakowo
podążające ku malagom, porto i jerez. W Hiszpanii nierzadko do młodego tinto
dolewano kapkę takiego rancio, żeby młode nabrało nieco charakteru takiego
rancio. Takie były i praktyki, i podniebienia hiszpańskie jeszcze lat temu
dwadzieścia. Niemniej mamy podejrzenia, że portugalskie Aveledo raczej nie
należy do tej grupy i albo 5 lat okazało się za długim okresem i wino po
prostu sie "zjełczało", albo tez taka jego uroda - o czym nie możemy
wiedziec, bo było to pierwsze spotkanie z tym winem. Czy którys z
forumowiczów mógłby nas oswiecic?