Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Problem z Aveledo tinto 2000

    18.05.05, 10:32
    Stanęło na stole i zostało wypite, ale wszyscy biesiadnicy mają z tym winem
    problem. Woń (czyli nos jak chcą poniektórzy) wskazywała na wigilijny kompot
    z suszu, z przewagą wędzonej śliwki, ale wyczuwało sie również susz figowy.
    Smak nie kłamał nosowi, choc wyczuć sie równiez dało lekko piekące goździki.
    Wiekszość biesiadników wychowana na winach hiszpańskich sprzed wielu jeszcze
    lat pamiętała specyficzne wina zwane "rancio" (zjełczałe w dosłownym
    tłumaczeniu)- zwykłe tinto, ale przetrzymane, utlenione mocno i już smakowo
    podążające ku malagom, porto i jerez. W Hiszpanii nierzadko do młodego tinto
    dolewano kapkę takiego rancio, żeby młode nabrało nieco charakteru takiego
    rancio. Takie były i praktyki, i podniebienia hiszpańskie jeszcze lat temu
    dwadzieścia. Niemniej mamy podejrzenia, że portugalskie Aveledo raczej nie
    należy do tej grupy i albo 5 lat okazało się za długim okresem i wino po
    prostu sie "zjełczało", albo tez taka jego uroda - o czym nie możemy
    wiedziec, bo było to pierwsze spotkanie z tym winem. Czy którys z
    forumowiczów mógłby nas oswiecic?
    Obserwuj wątek
      • Gość: Porciak Re: Problem z Aveledo ????? tinto 2000 IP: 62.48.154.* 18.05.05, 12:09
        Chyba masz na mysli Avelada ( a nie Avelado ?) tinto. Jezeli tak, to wino
        Alvelada ( sa dwie rozne marki i ten sam producent tego wina w Portugalii )
        znam i choc pilem juz dawno, to rzeczywiscie nie zachwycilo mnie i ma opinie
        dosc slabego wina.
        Regional tinto Avelada pochodzi z Estremadury ( kosztuje ok. 2-3 Euro ).
        Istnieje natomiast Avelada verde z polnocy Portugalii i jest .....warte
        grzechu ).
        kilka moich winek portugalskich m.in. Avelada verde na wina.no.sapo.pt/


        pozdro
        • cecyl Re:Avelada, oczywiście,tinto 2000 18.05.05, 12:21
          Tak, oczywiście Avelada, dzięki, palec mi się obsunął. Ale problem nie w tym
          czy zachwyciło czy nie zachwyciło (bądż co bądź co bądź, kwestia gustu),
          problem w tym, że teoretycznie nie powinno jako tinto mieć nutek
          wina "podrasowanego" (żeby tak to okreslić)porto lub jerezem. Ale że kiedys
          (prawda, że dawno) - jak powtarzam - takie wina sie robiło i piło w sasiedniej
          Hiszpanii - szczególnie w Lewancie(i być może nadal, domowym sposobem sie
          robi), więc być może i w Portugalii tak sie wina dotlenia. A równie
          dobrze "utleniło się" leżąc sobie spokojnie w Polsce. Dla ścisłości podam, że
          później podano Monte Baixo (Douro) i było fantastyczne.
        • giorgio_primo Nic nie wiem, ale czy to to? 18.05.05, 12:21
          www.aveleda.pt/html_i/botao_1e.html
          • cecyl Re: No to, jako żywo, ale tajemnicy nie wyjaśnia 18.05.05, 17:42
            Dzięki, okazuje się, że właściwsze byłoby napisać Extremadura tinto.
            Przechowywanie 6 do 8 lat (więc akurat), nie powinno było być trafione i nie
            było trafione tylko dziwne jak na tinto, bo smakowało jakby do całej butelki
            dodać kieliszek amontillado albo nawet pedro ximenez lub też malagi.
            • sstar Re: No to, jako żywo, ale tajemnicy nie wyjaśnia 18.05.05, 17:45
              cecyl napisał:

              > Dzięki, okazuje się, że właściwsze byłoby napisać Extremadura tinto.
              > Przechowywanie 6 do 8 lat (więc akurat), nie powinno było być trafione i nie
              > było trafione tylko dziwne jak na tinto, bo smakowało jakby do całej butelki
              > dodać kieliszek amontillado albo nawet pedro ximenez lub też malagi.

              a jak wygladal korek?

              pzdr
              star
            • holita Re: No to, jako żywo, ale tajemnicy nie wyjaśnia 18.05.05, 18:03
              Mnie sie wydaje, ze nie ma to nic wspolnego z tradycja "rancio", bo nic o nie w
              odniesieniu do tamtych regionow nie slyszalam. Katalonia (zwlaszcza okolice
              Tarragony i Emporda), Valencia, Jumilla, Alicante - owszem. Podobno robilo sie
              tez "rancios" w Rueda. Ale Estremadura?
              Obstawiam zepsucie, zwlaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy wszyscy kochaja
              swiezy, dojrzaly owoc, wiec robienie wina na modle "rancio" wydaje sie malo
              celowe.
              A co do "rancios" - faktycznie zanikaja, chociaz podobno maja szanse sie na
              powaznie odrodzic w mocno ewoluujacej w strone odzyskiwania dawnych tradycji
              KAtalonii. Trzeba trzymac kciuki (no, ale skoro Telmo Rodriguez wydobyl z
              otchlani zapomnienia Mountain Wine, to... jest szansa!)
              Pozdrawiam
              • holita jeszcze o rancio 18.05.05, 18:04
                No i przeciez francuskie Roussillon wraca do win dojrzewajacych w szklanych
                dymionach - w koncu to ta sama tradycja...
                • cecyl Re: jeszcze o rancio 18.05.05, 20:43
                  No i właśnie w tym rzecz, że ja pamiętam jeszcze wina "rancios" - ostatnie
                  piłem w restauracji "Valencja" w Warszawie, w roku 1992, w towarzystwie już
                  ś.pamięci Bernarda, ówczesnego szefa. Dlatego takie wina nie są dla mnie winami
                  zepsutymi, tylko winami "kochającymi inaczej". Stąd mój problem, powtarzam: czy
                  taka uroda rzeczonego portugalczyka czy też nastąpiła w nim jakaś reakcja.
                  Korek był jak najbardziej w porządku i nawet nie wskazywał na przekorkowanie.
                  Rzecz może jeszcze dziwniejsza, że nikt - jak widać - nie trafił na to wino.
                  • Gość: Porciak Pilem to wino cecyl okolo rok temu... IP: 82.155.139.* 19.05.05, 00:40
                    nie wzbudzilo, jak powtarzam, mojego zachwytu.
                    Specjalnie dla Ciebie siegnalem przed chwila do "Guia de compras dos vinhos
                    portugueses" z 2004 i 2005 roku oraz sprawdzilem w
                    tutejszej "wyroczni" "Vinhos de Portugal Jao Paulo Martins" z 2004 oraz 2005
                    roku i oto Aveleda Regional Estremadura tinto z Twojego roku ma ok. 14 i
                    odpowiednio 14.5 punkta, co niestety stawia to wino w ogonie peletonu win
                    portugalskich ( max to 20 pkt ). Po drugie cena tego wina w Portugalii to ok. 2-
                    3 euro, co z gory prawie zawsze wyrokuje srednia jakosc.
                    Nie jestem specem od win, tzn. pije portugalskie od dawna, ale nie wyszukuje w
                    nim nigdy nut wisni, czeresni, wosku, czy kadzidla...po prostu albo mi
                    smakuje , albo sie nim zachwycam ( taka prywatna skala ocen ), a ocena winka
                    zalezy takze od otoczenia, pogody, nastroku, przyjaciol.... Fakt, ze dosc
                    dobrze pamietam winka i etykietki ( o ile sie nie myle to Aveleda z 2001 roku
                    jest zolto-czarna) i naprawde jest to winko SREDNIE. Niestety nie potrafie
                    odpowiedziec na Twoja watpliwosc, czy dodaje sie do tego wino COS, czego byc
                    moze nie powinno sie podawac...tutaj jestem imbecylem i sie nie wypowiadam. Za
                    to pic uwielbiam !
                    .
                    Jezeli ciekawia Cie produktu od tego producenta to proponuje Charambe Douro
                    nieco lepszej jakosci niz Aveleda, choc daleko do "cudow z tego regionu" jak
                    np. Redoma. Na cieple dni polecam Alalade verde - adamado....dla pan i
                    mezczyzn, co chca dobrze wygladac po wypiciu...chyba wiesz o czym mowie :)
                    .
                    PS. Co do Monte Baixo tino ......to zupelnie inna historia na zupelnie nowy
                    watek....

                    pozdrowienia


    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka