Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Lepiej pozno niz wcale, czyli obiecana relacja

    07.10.02, 10:55
    Drodzy wspolforumowicze! Obiecaliśmy już dawno temu, że
    sporządzimy „winiarską” relację z wakacji. Skoro tak to niniejszym
    dotrzymujemy danego słowa i oto, lo and behold, obiecana relacja.

    Swój przyjazd do pięknej Prowansji uczciliśmy kolacyjką w dosyć przypadkowo
    wybranej knajpce, która, jak się okazało, przyrządzała najwspanialsze małże
    jakie można sobie wyobrazić. Małże – żyjątka wodne, wiadomo – lubią pływać. I
    bardzo pięknie się pogodziły z uroczym białym Côte de Provence, Domaine
    Valette, 2001 – urocze jest właśnie najlepszym określeniem dla tego wina,
    które dało wspaniały początek naszym dalszym winnym peregrynacjom. Łagodne,
    lekko pachnące drzewem i kwiatami.

    Następny wieczór to odkrycie oberży, w której ponoć mieszkał Antoine de Saint
    Exupery, nazwanej w związku z tym Oberżą Małego Księcia. O jedzeniu nie ma
    nawet co pisać, wystarczy powiedzieć, że wróciliśmy tam jeszcze 2 razy i
    gdybyśmy zostali dłużej, na pewno odwiedzalibyśmy ją jeszcze i jeszcze. Do
    pierwszej kolacji zafundowaliśmy sobie czerwone Chateau des Baumelles, Bandol
    1999. Godne jedzenia, któremu towarzyszyło! Głęboki kolor, korzenno-owocowy
    smak, wspaniały zapach. Następne dwie kolacje upłynęły nam w towarzystwie
    Domaine de la Vieille, Blanc de Blancs, Côte de Provence 2001, było dobre,
    ale nie tak „urocze” jak Domaine Valette, oraz vin de la maison (było różowe
    i naprawdę dobre).

    Błogie wieczory na tarasie umilaliśmy sobie jeszcze bardziej m.in. Bandol DOC
    Domaine Barthes 2001 – różowe, kwiatowo-owocowe cudeńko oraz dębowe
    chardonnay z Var, Domaine de la Gayolle, 2001. Było to jedno z najlepszych
    chardonnay, jakie zdarzyło nam się w życiu swoim pić, a w dodatku
    charakteryzowało się nader przyjemną ceną – 4.50 Euro za butelkę w winnicy
    (tak, tak Giorgio – to możliwe ;-)).

    W międzyczasie zrobiliśmy dwie wycieczki „winnym” szlakiem – jedną do Bandol
    a drugą przez Côte de Provence (tak, tak Michel – jest taka apelacja, mimo,
    że nie mogłeś jej znaleźć na swojej mapie ;-)), Pays de Var aż do Chateauneuf
    du Pape. Wycieczki były baaaardzo owocne i wybitnie przyczyniły się do
    powrotu z 15-kilogramowym nadbagażem (następnym razem pojedziemy tam na
    wakacje chyba ciężarówką!). Owocem tych wycieczek było wspomniane już
    chardonnay a także: Chateauneuf du Pape, Domaine Fabrice Mousset 2000 i
    Chateauneuf du Pape, Chateau des Fines Roches 1998. Pierwsze – wspaniałe,
    drugie powalające na kolana. Dosyć mocno taninowe, bardzo wyraźne i
    różnorodne w smaku, o niebywałym kolorze i zapachu. Ceny 10-15 Euro. Jeśli
    chodzi o Bandol – poszliśmy w trzy kolory – białe, różowe i czerwone. Na
    marginesie dygresja – w życiu nie przypuszczaliśmy, że różowe wina mogą być
    tak wspaniałe, to znaczy nie przypominać w smaku landrynkowo-perfumowanych
    wyrobów winopodobnych made in California (coś a la napój brzoskwiniowy o
    zapachu wody fryzjerskiej z Mistrza i Małgorzaty ;-)). Wracając do naszych
    zakupów – Bandol Domaine des Baguiers jest dobrym wyborem – za naprawdę
    niewielkie pieniądze (6-7 Euro). Druga opcja (troszkę bardziej kosztowna, ale
    nie bardzo bardziej) to Chateau la Rouviere. Oprócz tego, w prawie każdej
    restauracji można „w ciemno” zamówić dzbanek wina domowego. Poza St. Tropez,
    nie było rozczarowań, a i tam nie było ono zbyt wielkie ;-)

    Czas wyruszyć na Korsykę, której win nie było nam dane przedtem nigdy
    spróbować, ponieważ (Giorgio, popraw nas, jeśli tkwimy w błędzie) nie są one
    w ogóle sprowadzane nad Wisłę (chyba, że nad Wartę;-)). Jedynym naszym
    korsykańskim rozczarowaniem było różowe winko z Domaine de Comte Peraldi
    (apelacja Ajaccio) – prawie bez smaku. Natomiast wszelkie wyroby Clos
    d’Alzetto (również apelacja Ajaccio) na czele z Blanc de Blancs 2000 i 2001
    oraz czerwonym (ponoć mieszanka szczepów Sciaccarello i Nielluccio) Cuvee
    Prestige 1997 – absolutnie wspaniałe!! Byliśmy im wierni przez cały wyjazd
    (no, poza małym incydentem z szampanem, ale mieliśmy wtedy powód do
    uczczenia ;-)). W Calvi i w Bonifaccio braliśmy po prostu vins de la maison,
    z jednym wyjątkiem godnym polecenia: różowe Domanine Renucci (apelacja Corse
    Calvi) 2001. Bardzo, bardzo dobre, szczególnie w relacji cena/jakość (5,60
    Euro za butelke).

    I oto cała nasza opowieść. Nie jest tego może wiele, ale jak na 2 tygodnie to
    całkiem intensywny program!

    Pozdrawiamy serdecznie,
    Hania i Staś

    PS do Gagi: Żeby się za bardzo nie rozkleić wspomnieniami (zwłaszcza patrząc
    na paskudną pogodę za oknem) do sporządzania naszej relacji spożyliśmy
    polecane przez Ciebie Nero d’Avola – całkiem przyjemne, choć pewnie masz u
    siebie w Italii dostęp do lepszych egzemplarzy, niż ten, który wczoraj
    wieczorem udało nam się wyłowić w tzw. delikatesach za całe 27 PLN!

    Obserwuj wątek
      • Gość: gaga Re: Lepiej pozno niz wcale, czyli obiecana relacj IP: *.27-151.libero.it 07.10.02, 11:20
        Wiecie co, po tej relacji zachcialo mi sie pic. Ale wino plus cyferki to nie
        jest dobra kombinacja, wiec poczekam do wieczora. Gratuluje wakacji i pamieci!
        Ja postaram sie napisac cos o Portugalii (bede latac z kajetem w reku, bo nazw
        nie zapamietam).

        Jakie Nero d'Avola piliscie? Chodzi o producenta, bo tych nero d'avola jak
        mrowkow. Ja ostatnio pilam Rapitala' i mi smakowalo, tyle, ze za zadne skarby
        nie moge sobie przypomniec, gdzie je kupilam i za ile.
        Co do cen win, to nie wszystko zlote, co sie swieci. Juz pisalam o Vermentino
        di Gallura za 4,22 Euro, pycha i tanie.

        Pozdrawiam,
        Gaga
        • hania_76 Re: Lepiej pozno niz wcale, czyli obiecana relacj 07.10.02, 11:24
          Gość portalu: gaga napisał(a):

          > Wiecie co, po tej relacji zachcialo mi sie pic. Ale wino plus cyferki to nie
          > jest dobra kombinacja, wiec poczekam do wieczora. Gratuluje wakacji i pamieci!
          > Ja postaram sie napisac cos o Portugalii (bede latac z kajetem w reku, bo
          nazw
          > nie zapamietam).

          My zbieraliśmy naklejki i robiliśmy notatki + parę corpus delicti przywieźliśmy
          w nadbagażu ;)

          >
          > Jakie Nero d'Avola piliscie? Chodzi o producenta, bo tych nero d'avola jak
          > mrowkow. Ja ostatnio pilam Rapitala' i mi smakowalo, tyle, ze za zadne skarby
          > nie moge sobie przypomniec, gdzie je kupilam i za ile.
          > Co do cen win, to nie wszystko zlote, co sie swieci. Juz pisalam o Vermentino
          > di Gallura za 4,22 Euro, pycha i tanie.

          Trzeba by w domu sprawdzić na naklejce, bo pamięć zawodzi.

          > Pozdrawiam,
          > Gaga

          Też pozdrawiam.
          • Gość: Joe_Stru Fines Roches 1998 IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 07.10.02, 11:52
            Bardzo się cieszę z Waszej opinii o Fines Roches 1998. Też uważam , że to
            znakomite wino , u nas kosztuje 73 złote. Pamiętacie może dokładnie ile tam?
            Fines Roches robi też doskonały Cotes du Rhone pod nazwą Chateau de Bois du
            Gard , także jest zazwyczaj bardzo dobre , jeśli będzie okazja radzę
            spóbować.pzdr
            • stas_75 Re: Fines Roches 1998 07.10.02, 12:03
              O ile pamiec nie zawodzi to kosztowalo ok. 14 Euro (lub troche mniej bo w
              przeliczeniach wychodzilo nam ok 50 Pln) i naprawde uwazam, ze warte kazdego
              eurocenta . Pozdrawiam,
              • Gość: Michel Re: Fines Roches 1998 IP: *.horsenskom.dk 07.10.02, 13:00
                Mila relacja, gratuluje swietnej pamieci.
                Male sprostowanie - wcale nie twierdzilem, ze nie ma apelacji Cóte de Provence -
                jest, oczywiscie ze jest. Nie ma prowincji we Francji pod ta nazwa i to tylko
                podkreslilem a wiec nie mozna po niej jezdzic.
                Mnie jednak rozowe wina nie przekonuja, sprawa klimatu ? Bedac tam pijam do ich
                potraw, sa o´key.
                Ceny win we Francji takze mi niczym nie imponuja malo, czasami nawet szokuja,
                bo to samo wino, dokladnie - potrafi kosztowac 10-15% drozej niz w Danii -
                generalnie w Danii jest drozej niz w Niemczech.

                Oprocz tego jest tam pysznie a zarcie "krolewskie". Nazw win nie pamietam jesli
                wogole jakies maja, bo pijemy wino "gospodarza" i zawsze smakuje wysmienicie do
                tego co jemy.
                Sztuka dobranie wina do potrawy jest chyba nie mniejsza, niz sztuka zrobienia
                dobrego wina !
                To nie tu wiem ale jesli chodzi o papu, to w Pirenejach zachodnich tak gdzies
                od Lourdes do krainy Baskow, zarcie jest boskie !!!! Wina maja takie sobie ale
                tam smakuja wysmienicie w polaczeniu z potrawami. Piers z kaczki lub kurczaka
                marynowana w winie, w tym winie, ktore ci podaja. Cala Francja to zre ale tam
                jest to wyjatkowe plus wspaniale owoce morza np. w Biarritz i okolicach w
                kierunku Hiszpanii.

                pozdrowienia




    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka