Dodaj do ulubionych

Cesarka w UK

09.05.16, 19:16
Witam wszystkich.
Mam taki problem, jestem w 35 tygodniu ciąży, ze względów zdrowotnych (naczyniak jamisty mózgu) będę miała CC. Dziś byłam u lekarza i termin cesarki wyznaczyli mi na 8 czerwca, termin planowanego porodu to 10 czerwca. Czyli termin cesarki mam ustalony na 2 dni przed terminem porodu. Boję się że akcja zacznie się wcześniej i nie zdąże dojechać na czas do szpitala, ponieważ od początku ciąży chodzę do szpitala w Londynie tam też będę miała cięcie z tym że 15 maja wyprowadzam się z Londynu do Luton jakieś 70 km. Moje pytanie jest następujące. Czy jeśli zabieg mam zaplanowany w Londynie to w razie czego zrobią mi cesarkę w Luton. Mam skierowanie na CC, ale nie wiem jak to wszystko teraz ogarnąć tak żeby było dobrze.
Proszę o pomoc
Obserwuj wątek
    • galadriella Re: Cesarka w UK 10.05.16, 13:26
      Trzeba jak najszybciej zgłosić się do położnej z nowego rejonu (pewnie najpierw zarejestrować się do nowego GP, w obu przypadkach z naciskiem zwracać ich uwagę na swoją późną ciążę).
      Jeśli mieliby Ci robić cesarkę w Luton dobrze by było, żeby mieli Twoją kartotekę z poprzedniego szpitala, nowa położna musiałaby to zorganizować.
      Rozumiem jednak, że równocześnie planujesz dojechać na tę zaplanowaną cesarkę w Londynie, jeśli tylko dotrwasz do jej terminu - nie wiem, jak to zorganizować żeby oba szpitale miały (na wszelki wypadek) tę samą kartotekę... Wytłumacz wszystko nowej położnej, może ona znajdzie jakiś sposób.
      • blackvelvet85 Re: Cesarka w UK 10.05.16, 21:19
        Chodzi o to że ja nie mam położnej ze względu na to że ciąża moja jest wysokiego ryzyka chodziłam do lekarzy nie do położnych. Nie mam przydzielonej takiej osoby. Jeżeli chodzi o dokumentacje to mam wszystko w domu, więc zależy gdzie pojadę tam zabiorę teczuszkę ze sobą. Chciałabym dotrwać do terminu i poddać się zabiegowi w Londynie i to by było najlepsze. Myślę sobie tak teraz że skoro jestem pod NHS to wszędzie powinni mi zrobić operację. W całej europie bo mam taką kartę, ale nie wiem na 100 %
        • galadriella Re: Cesarka w UK 11.05.16, 07:33
          > Nie mam przydzielonej takiej osoby.
          > Jeżeli chodzi o dokumentacje to mam wszystko w domu

          Wybacz szczerość, w jedno i drugie trudno mi uwierzyć.
          O ile znam NHSowskie procedury (prawie 8 lat spędzonych zawodowo w szpitalach i przychodniach...) ciężarna w tym kraju musi mieć przydzieloną położną - tak to jest po prostu zorganizowane. Może jej nie widywać, jeśli bywa często u lekarzy - ale przydział musi być. I od tego trzeba zacząć w nowym rejonie. No chyba że poród już się zaczął...
          To samo ze szpitalną kartoteką - nie wierzę, że dali Ci ją do domu.
          Pełen szpitalny komputerowy rekord (zawierający dużo więcej niż wersja papierowa, np. wyniki badań, prześwietleń itp) pewnie też twierdzisz, że masz w domu...

          > wszędzie powinni mi zrobić operację. W całej europie bo mam taką kartę

          Nie wiem też jakaż to karta upoważnia do zabiegu ma życzenie w całej Europie...

          Ale skoro jak widać wszystko masz pod kontrolą - powodzenia.
          • blackvelvet85 Re: Cesarka w UK 11.05.16, 13:09
            No nie mam położnej. Pierwszy raz byłam u takiej pani nie wiem kto to był pielęgniarka, położna i ona przeprowadzała ze mną wywiad. Po okazaniu mojej dokumentacji medycznej od razu przydzieliła mi lekarza. Nie wiem zupełnie czemu naskakujesz na ludzi. Przecież sobie nie wymyśliłam tego co napisałam. Po drugie, zaskoczę Cię mam cała dokumentację medyczną w domu. Łącznie z opisem i płytą z zapisem badania rezonansem magnetycznym mojej głowy. Wyniki badań krwi i moczu mam poprzypinane do mojej książeczki ciążowej. Znajdują się tam też opisy od lekarzy dlaczego powinien być przeprowadzony zabieg CC. Karta NHS EHIC upoważnia do korzystania z usług medycznych na terenie europy w tym również zabiegów chirurgicznych. Jeżeli nie jesteś zorientowana to po co się wypowiadasz?? I moim zdaniem jest wieeeeeelka różnica między cesarką na życzenie jak to ładnie określiłaś a cesarką z medycznym wskazaniem. Wiesz jak masz świadomość tego że możesz umrzeć podczas porodu lub zostać kaleką na całe życie to raczej porodu naturalnego nie wybierasz prawda???
            • galadriella Re: Cesarka w UK 12.05.16, 03:14
              > Pierwszy raz byłam u takiej pani nie wiem kto to był pielęgniarka, położna i ona przeprowadzała ze mną wywiad.

              I to była Twoja przydziałowa położna. To ona musiała przyjąć nad Tobą opiekę i wystawić skierowanie do lekarza.
              Tak jak napisałam: możesz jej nie widywać, jeśli bywasz często u lekarzy - ale przydział musi być, cały czas widniejesz w jej (jej zespołu) kartotece. Ona (jej zespół) w założeniu będą się Tobą i dzieckiem opiekować także po porodzie, wliczając wizyty domowe. Wypiszą dziecko spod swojej opieki dopiero po odpadnięciu pępowiny - przejmuje je wtedy Health Visitor, czyli pielęgniarka środowiskowa opiekująca się dziećmi do lat 5. Ciebie wypiszą kiedy się zagoisz w sposób zadowalający przekazując z powrotem pod opiekę Twojej przychodni.

              > Po okazaniu mojej dokumentacji medycznej od razu przydzieliła mi lekarza.

              Czyli dokładnie tak jak napisałam wyżej...
              Jak to było? "Nie wiem zupełnie czemu naskakujesz na ludzi. Przecież sobie nie wymyśliłam tego co napisałam"...

              > mam cała dokumentację medyczną w domu. Łącznie z opisem i płytą z zapisem badania rezonansem magnetycznym mojej głowy. Wyniki badań krwi i moczu mam poprzypinane do mojej książeczki ciążowej. Znajdują się tam też opisy od lekarzy dlaczego powinien być przeprowadzony zabieg CC.

              OK, wiec masz swoją kartę ciąży z wynikami badań. Nie masz szpitalnej kartoteki (papierowej i komputerowej), której zawartość zazwyczaj kilkakrotnie przekracza objętość karty ciąży, nawet licząc płytę i opis rezonansu...

              I teraz wyobraź sobie sytuację gdy z rozpoczętą akcją porodową trafiasz do szpitala w Luton i domagasz się cesarki - z natury rzeczy nie planowej tylko nagłej.
              Nawet jeśli w emocjach i pośpiechu nie zapomniałaś wziąć ze sobą "teczuszki" - zespół porodówki zamiast się zajmować Tobą będzie się musiał dogłębnie się wczytywać w przyniesione przez Ciebie papiery i szukać komputera który będzie w stanie odpalić Twoją płytkę (CD-Romy wcale nie są takie częste w szpitalnym sprzęcie bo zazwyczaj wszystko jest w szpitalnej sieci komputerowej i wielokrotnie widziałam jak przywiezionymi z Polski wynikami badań na płytkach można się było jedynie powachlować)...

              To naprawdę nie jest tak że samo skierowanie na zabieg jakoś automagicznie telepatycznie wyposaża chirurga w wiedzę tajemną: jaki jest Twój stan zdrowia ogólnie i szczegółowo w dziedzinie tegoż zabiegu, jaki jest powód że ciąża została uznana za wysokie ryzyko, jakie są przesłanki do przeprowadzenia cesarki a jakie ryzyko z nią związane - szczególnie specyficzne ryzyko Twojej sytuacji zdrowotnej.
              Żaden chirurg nie podejmie się zabiegu bez tej wiedzy - i wymachiwanie żadnym skierowaniem nic tu nie pomoże.
              A Ty sama naprawdę nie czujesz niebezpieczeństwa (dla Ciebie i dziecka) sytuacji nagłego trafienia pod skalpel człowieka bez żadnej wiedzy o Tobie i Twoim specyficznym stanie zdrowia, nie wiedząc czy on (ginekolog położnik na dyżurze, co często oznacza nie więcej niż junior doctor lub co najwyżej registrar) pamięta coś ze studiów o naczyniakach jamistych mózgu i czy ma jakiekolwiek pojęcie o ich wpływie na ciążę i potencjalnym wpływie na przebieg cesarki, czy jego zespół/szpital/Trust w ogóle ma odpowiedni poziom referencyjny żeby się zajmować takim skomplikowanym przypadkiem?...

              Lekarze to nie kamikadze-samobójcy zawodowi. Decydując się na przeprowadzenie każdego zabiegu operacyjnego muszą minimalizować ryzyko dla pacjenta - ale także dla siebie, w tym ryzyko pozwu od pacjenta gdy coś pójdzie nie tak. Dlatego przed każdą operacją omawia się z pacjentem jej każde możliwe niekorzystne skutki i dokładnie wpisuje je do formularza zgody, którą pacjent musi podpisać dopiero kiedy jest świadomy ryzyka.
              Z porodem jest o tyle inaczej że raczej nie można go odwołać, ale już kwestia cesarki jest dyskusyjna i decyzja zawsze należy do szpitala (zabiegi planowe) lub konkretnego lekarza na dyżurze (zabiegi nagłe). W sytuacji spornej - do przełożonego dyżurnego lekarza, czyli konsultanta on-call. Który najprawdopodobniej jest w swoim domu, zwłaszcza w weekend lub w nocy, i dopiero musiałby stamtąd przyjechać do szpitala...

              Dlatego w mojej pierwszej odpowiedzi tak uwypuklałam konieczność jak najszybszego przekazania do nowego szpitala Twoje dokumentacji ze starego (lub jej kopii, jeśli nie wiadomo w którym będziesz rodzić).
              Daj im choć cień szansy żeby mogli się przygotować! Przecież chodzi o zdrowie Twoje i Twojego dziecka...
              Nie widzę jak inaczej by to załatwić niż przez nową rejonową położną, do niej trzeba trafić przez nowego GP. Tak jak za pierwszym razem ona przeprowadzi z Tobą wywiad i skieruje Cię do lekarzy - system działa dokładnie tak jak opisałam bez względu na to czy Ty wiesz jak się nazywa jej stanowisko czy nie masz o tym pojęcia...

              > Karta NHS EHIC upoważnia do korzystania z usług medycznych na terenie europy w tym również zabiegów chirurgicznych.

              Za bardzo skupiasz się na konfrontacji (tym do czego jesteś upoważniona i czego się chcesz domagać) - a zdecydowanie zbyt mało uwagi przykładasz do współpracy z lekarzami.
              Jeśli już podjęłaś nierozsądną decyzję o przeprowadzce na miesiąc przez porodem wysokiego ryzyka - dajże im szansę nie zrobienia Ci krzywdy przez pośpiech i brak danych!
              Powtórzę do znudzenia - przecież chodzi o zdrowie Twoje i Twojego dziecka...
              • blackvelvet85 Re: Cesarka w UK 30.05.16, 01:04
                Ręce opadają....
                Nie mam położnej tego jestem pewna na 100 % i nie wiem zupełnie dlaczego za wszelka cenę chcesz mi wmówić że jest inaczej
                Do reszty napisanych przez Ciebie "argumentów" nawet nie chce mi się odnosić. Mam nadzieje że wytrzymam jeszcze te 10 dni, pojadę na zabieg i wszystko bedzie w porzadku.
                • galadriella Re: Cesarka w UK 31.05.16, 12:35
                  > Ręce opadają....

                  Ditto.

                  > Nie mam położnej tego jestem pewna na 100 %

                  Masz dostęp do kartotek wszystkich zespołów położnych w rejonie i sprawdziłaś, że w żadnym nie widniejesz? Litości...
                  Do tej "takiej pani nie wiem kto to był pielęgniarka, położna" trafiłaś prosto z chodnika przed jej biurem zupełnie bez zapowiedzi i bez żadnego skierowania, ona też wystawiła skierowanie do specjalistów bez żadnej dokumentacji i żadnego śladu w papierach. A jeśli nawet jakieś ślady w kartotekach były to zostały przez nią natentychmiast spalone, a popioły rozwiane na cztery wiatry...

                  > i nie wiem zupełnie dlaczego za wszelka cenę chcesz mi wmówić że jest inaczej

                  Jak dla mnie możesz sobie wierzyć w co zechcesz, nawet w to, że po porodzie będą Ciebie i dziecko odwiedzać w domu specjaliści drugiego stopnia ginekolodzy/położnicy - bo skądże położne miałyby o Tobie wiedzieć, skoro twierdzisz, że nie widniejesz w ich kartotekach?...

                  > Do reszty napisanych przez Ciebie "argumentów" nawet nie chce mi się odnosić.

                  Do tego odnoszenia się trzeba by użyć logiki i zdrowego rozsądku, oczywiste że Ci się nie chce, przecież to zbyt duży wysiłek.

                  Mimo wszystko życzę powodzenia Tobie przy i po porodzie i dziecku oczywiście też.
                  Ale najbardziej biednym pracownikom służby zdrowia, pacjenci z tak roszczeniowo/betonowym nastawieniem nie tylko są powodem "podnoszenia brwi" (wybacz tłumaczenie idiomu, nie wiem jak to typowo brytyjskie sformułowanie inaczej nazwać) ale czasem powodują masę frustracji, bo wiedząc swoje "na 100%" po prostu nie dają sobie pomóc ani nawet nic wytłumaczyć.
                  • galadriella Re: Cesarka w UK 31.05.16, 13:51
                    Aha, koniecznie wystąp przed nimi machając kartą EHIC.

                    Chciałabym widzieć najpierw ich miny, a potem Twoją minę, kiedy powoli, DUŻYMI LITERAMI i tym specjalnym tonem stosowanym przez pracowników brytyjskiej służby zdrowia w rozmowie z "mentally chalenged" będą Ci tłumaczyć dlaczego to nie jest dobry pomysł.
                    Chociaż nie, stawiam że zrezygnują z tłumaczeń, raczej po prostu wolno i łagodnie Ci powiedzą, że nie ma ona zastosowania...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka