Gość: Karimata
IP: *.chello.pl
16.01.09, 18:11
Za komuny moja ciotka wynajęła na ul. Rutkowskiego (dzisiaj to
Chmielna) w Warszawie dwupokojowe mieszkanie Arabusom. Nie dość, że
nakręcili jej rachunek telefoniczny w wysokości kilku jej pensji, to
jeszcze na sam koniec zrobili sobie imprezkę, która polegała na tym,
że na środku pokoju, na parkiecie rozpalili sobie ognisko. Ciotka
nie była jedyną osobą, która tak "zarobiła" na wynajmie mieszkania
cudzoziemcom. Kto ich zna lub miał wątpliwą przyjemność gościć lub
być ich gościem, ten wie, że to brudasy i bałaganiarze. To jest
wpisane w ich kulturę, do tego arabscy faceci to skończone lenie i
damscy bokserzy, niejedno małżeństwo nie uprzedzonej naradowościowo
Europejki to przykre życiowe otrzeźwienie z racji posiadania męża
Araba.