Witam, jak wspomniałam, mam za sobą dwa porody. Pierwszy- 7 lat temu, przez
cesarskie cięcie (ze względu na przodujące łożysko) a drugi 15.01 tego roku-
drogami natury. Być może upływ czasu od cc trochę zatarł moje wspomnienia,
ale okresu rekonwalescencji nie wspominam źle. Wiadomo, rana na brzuchu na
pewno doskwiera, trzeba wypracować odpowiednią technikę karmienia, tak aby
nie naciskać na ranę, nie powinno się dźwigać nic cięższego niż dziecko, ale
da się z tym wytrzymać. Przynajmniej mogłam normalnie usiąść, do kąpieli
wstałam po około 9 godzinach od porodu (znieczulenie ogólne)a więc dość
szybko, tylko powrót do dawnej figury zabrał mi więcej czasu. Co do drugiego
porodu, to na razie nie mogę powiedzieć, abym czuła się świetnie. Nie wiem,
czy można go uznać za długi (pierwszy etap niespełna 7 godz. a drugi półtorej
a do tego bóle krzyżowe) ale na pewno nie był łatwy - przynajmniej dla mnie.
Moje szczęście, że trafiłam na wspaniałą położną, która podtrzymywała mnie na
duchu i razem z lekarzem pomogli mi urodzić synka. Zanim urodziłam drugiego
synka, też myślałam, że 2 tygodnie wystarczą i będę w formie, a tu nici. Ze
względu na infekcję bakteryjną dziecka 11 dni leżeliśmy w szpitalu, w tym
czasie zdjęto mi szwy (pięć zewnętrznych i dwa rozpuszczalne). Po zdjęciu
ostatniego szwu pozostała dziurka, która goiła się przez ziarninowanie (dużo
dłużej niż normalnie). Pojawiły się też hemoroidy, które doskwierają bardziej
niż rana, a poza tym promieniują na całe krocze i w rezultacie czuję się,
jakbym miała tam drewniany kołek ( po cc w ogóle nie miałam hemoroidów).
Stosuję czopki, ale chyba muszę je zmienić, bo nie czuję poprawy i do dziś
siadam na podkładce z dziurką, żeby nie czuć tego tępego bólu. Poza tym mam w
dalszym ciągu szwy rozpuszczalne w środku (jeden nawet wystaje)i też nie
wiem, kiedy one się rozpuszczą a miejsce szwu na zewnątrz wygląda jak wałek
(robię przymoczki z rivanolu). Wiem, że brzmi to jak skarga, ale tak właśnie
to odczuwam i tylko czekam, kiedy w końcu skończą się te przykre
dolegliwości. Pozdrawiam wszystkie mamusie i te przyszłe też i życzę im
lepszego samopoczucia po porodzie niż moje obecne