było"? może i było. no to przeróbmy jeszcze raz
od pewnego czasu nie daje mi spokoju Romantyzm. mówi się, że Polacy są zdefiniowani przez Romantyzm, a spory udział w sformułowaniu tej tezy ma prof. Maria Janion. podobno ciągle myślimy Romantyzmem, choć niekiedy o tym nie wiemy. czyżby? wydaje mi się, że jednak nie. uczniowie mają w nosie rozterki Kordiana czy innego Konrada Wallenroda, są dziś kompletnie niezrozumiałe. ktoś pamięta, o czym był Beniowski? kogoś rusza niemożliwa (i wykreowana literacko) miłość MIckiewicza do Wereszczakówny?
co by było, gdyby program szkolny Romantyzmu znacznie okroić, a w to miejsce wstawić, dajmy na to, Ziemię obiecaną, wybitne powieści europejskie, więcej literatury współczesnej? czy po pewnym czasie zmieniłby się "charakter narodowy" polaków, czy tylko uczniowie mieliby ciekawszy program?
zachęcam do pisania, co byście wyrzucili z programu szkolnego albo byście do niego dołożyli. towarzyszy temu pytanie: czy program szkolny jest dziś balastem, czy koresponduje z otaczającą nas współczesnością, czy przyczynia sią do powielania narodowych kompleksów. sztandarowym przykładem mogą być XIX-wieczne nowelki o biednych dzieciach bez szans życiowych, które czytają dzisiejsze polskie dzieci. aktualne? nieaktualne?