Dodaj do ulubionych

NIEMCY-mandaty za prędkość

16.02.06, 22:14
jak co roku wybieramy się na wakacje do Niemiec. Mam jednak mały problem - w
ubiegłym roku dałem się złapać "ukrytej kamerze" w jednym z małych miasteczek
i zastanawiam się, czy to możliwe, że teraz, gdy będę wjeżdżał lub wyjeżdżał
z Niemiec może mnie spotkać przykra niespodzianka w postaci mandatu za
zeszłoroczną wpadkę. Może ktoś z Was ma jakieś doświadczenia w tym zakresie?
Dodam tylko, ze mam samochód w leasingu, więc w pewnym stopniu utrudniło to
zapewne poszukiwania mojej osoby (o ile wogóle ktoś mnie szukał...)

Z góry dziękuję za pomoc, Bartek
Obserwuj wątek
    • Gość: Henk Re: NIEMCY-mandaty za prędkość IP: 62.233.185.* 16.02.06, 22:51
      Mandat możesz zaplacić w Polsce za przekroczenie prędkości na drogach
      niemieckich. O ile się nie mylę, od ponad 2 lat,policje niemiecka i polska
      wspólpracują w zakresie przkazywania danych o numerach rejestracyjnych
      samochodów, którym zostalo zrobione zdjęcie w momencie przekroczenia dozwolonej
      prędkości. Pamiętam relację pewnego mężczyzny w Gazecie Wyborczej, który ku
      swojemu zdziwieniu otrzymal wezwanie do zaplaty mandatu karnego w Euro...ale
      przelewem na konto w Niemczech! On sam potwierdzil, że faktycznie kilka tygodni
      wcześniej byl w RFN samochdem i wszystko się zgadzalo!
      Trzymaj się stary...!
      • tropikey Re: NIEMCY-mandaty za prędkość 17.02.06, 07:32
        dzięki za wyjaśnienia (choć nie są optymistyczne...)
        Mam jeszcze tylko niejasność, co do granicy - jeśli zostanę namierzony w
        Polsce, to trudno, ale czy spotkał się ktoś z sytuacją, w której mandat czekał
        na niego na granicy, np. przy okazji kolejnej wizyty w Niemczech? Pytam, bo
        teoretycznie mogę jechać innym samochodem i może dzięki temu mógłbym uniknąć
        płatności (a swoją drogą, ciekaw jestem, ile wynosi taki mandat?)

        Pozdrawiam, Bartek
        • asmag Re: NIEMCY-mandaty za prędkość 17.02.06, 09:12
          Mnie latem spotkało to samo (nawet miejsce, gdzie przekroczyłem prędkośc i
          pamiętam błysk flesza). Samochód był wypożyczony. Wypożyczalnia przesłała mi
          informację, że policja zwróciła się do nich o podanie mojego adresu, ale
          jeszcze nic z policji nie dostałem, ale nie łudzę się - raczej dostanę.
          Wysokośc mandatu podobno zależy od rodzaju wykrozenia, a przy predkości - od
          ilości km przekroczenia itego, czy teren był zabudowany czy nie. W Niemczech
          niedawno byłem i nie miałem żadnego kłopotu na granicy.
    • lukasbo W Polsce karalność wykroczenia przedawnia się... 16.02.06, 22:56
      po roku, a jeżeli wszczęto postępowanie - po dwóch. Myślę, że ustawodastwo
      niemieckie jest zbliżone...
    • Gość: filip Re: NIEMCY-mandaty za prędkość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.06, 17:52
      Na granicy z pewnoscia nie mozesz spodziewac sie żadnych niespodzianek.

      Bardzo czasto jezdze do Niemiec. Przez ostatnie dwa lata ich fotoradary zrobily
      mi 5-6 zdjec. Nikt mnie nie niepokoił z tego powodu.
      Pamietaj że niemicekie fotoradary reaguja gdy przekroczysz predkosc o 30 KM/h
    • Gość: w.kołodziejski Nie taki diabeł straszny IP: .1P3D* / 192.11.185.* 03.03.06, 09:23
      Nie taki diabeł straszny, jak go malują. 31 października 2005 r. wygrałem w
      sądzie grodzkim sprawę o fotoradar. Moim pragnieniem jest podzielić się
      doświadczeniami z innymi użytkownikami "czterech kółek".
      Sprawę wygrałem łatwo i bezproblemowo. Chciałbym udzielić kilku porad za-równo
      policji, jak i kierowcom, co zrobić, by sprawy o fotoradar kończyły się szyb-ko
      i przyjemnie dla obydwu stron.

      Jeżeli kierowca przyzna się do winy, to znaczy do przekroczenia dozwolonej
      prędkości w konkretnym miejscu i czasie oraz rozpozna na zdjęciu swój samochód,
      sprawa kończy się szybko, mandatem. Kończy się szybko, lecz nieprzyjemnie dla
      kierowcy.

      Jednakże wcale tak być nie musi. Nie łamiąc prawa oraz wcale nie posługując się
      kłamstwem cała sprawa o fotoradar może zakończyć się szybko i przyjemnie dla
      obydwu stron. Podaję algorytm postępowania w omawianej sytuacji.

      Pierwsze, co powinien zrobić kierowca, to na samym początku zadać pytanie, w
      jakim charakterze jest przesłuchiwany. Jeżeli policjant odpowie, że w
      charakterze podejrzanego, wtedy należy skorzystać z zagwarantowanego nam
      konstytucją prawa do odmowy zeznań. Trzeba po prostu oświadczyć, że korzysta
      się z przysługującego prawa i odmawia się składania zeznań. Nikt się na nas za
      to nie obrazi, ani nie będzie na nas krzyczał, gdyż jest to nasze prawo, z
      którego w danej sytuacji chcemy właśnie skorzystać.

      Sprawa kończy się szybko i przyjemnie dla obydwu stron, ponieważ policja nie
      musi wypisywać więcej papierków, gdyż musi zakończyć sprawę z powodu
      nieustalenia sprawcy wykroczenia, natomiast dla kierowcy również kończy się
      szybko i przyjemnie, gdyż wraca do domu zdrowy, cały i z pełnym portfelem i z
      nie powiększonym kontem punktowym.

      Gdy trafimy na nieuprzejmego policjanta, może skierować sprawę do sądu
      grodzkiego. Jednak nie ma się co przejmować, gdyż ona "wygra się sama", bez
      naszej pomocy, ponieważ tam również skorzystamy z naszego prawa do odmowy
      zeznań.

      Drugi wariant tej samej sytuacji to taki, że policja może nas przesłuchiwać w
      charakterze świadka. Wtedy już prawo odmowy zeznań nie przysługuje nam. Świadek
      musi zeznawać i musi mówić całą prawdę i tylko prawdę. W moim przypadku
      stawiany mi zarzut przekroczenia dozwolonej prędkości dotyczył okresu dla mojej
      pamięci odległego w czasie. Pytano mnie, co robiłem około 2 miesiące temu, o
      konkretnej godzinie. Aby zeznać całą prawdę i tylko prawdę i być w zgodzie z
      własnym sumieniem zeznałem, że kompletnie nie pamiętam, co wtedy robiłem i
      nawet nie wiem, czy mój samochód w ogóle był używany. Wtedy bardzo miła pani
      policjantka pokazała mi zdjęcie samochodu tej samej marki, co mój i z takimi
      samymi numerami rejestracyjnymi, jak mój samochód z pytaniem, czy na tym
      zdjęciu jest mój samochód. Odpowiedziałem, zresztą zgodnie z prawdą, iż nie
      wiem, czy jest to mój samochód, gdyż samochód tej samej marki może posiadać
      wiele osób, a tablice rejestracyjne są elementem łatwo wymienialnym i można je
      bez trudu podrobić i zamontować do innego samochodu. W ten sposób np. złośliwy
      sąsiad mógłby specjalnie najeżdżać na fotoradar, aby wpędzić nas w kłopoty.

      Miałbym pewność, czy samochód na zdjęciu jest moim samochodem, gdyby pozwolono
      sprawdzić mi w nim moje rzeczy osobiste lub numery nadwozia i podwozia, i
      porównać je z tymi z dowodu rejestracyjnego, tak jak robi się to na przeglądach
      okresowych.

      Wtedy pani policjantka powiedziała mi, że istnieje przepis, który nakłada na
      mnie obowiązek wskazania kierowcy w danym czasie. Jest to przepis bardzo
      dziwny, gdyż po pierwsze, zmusza on moje szare komórki do rzeczy niemożliwej,
      to znaczy do pamiętania czegoś, czego nie pamiętam, a przecież żadnej ewidencji
      czy książki pojazdu prowadzić nie mam obowiązku. Po drugie, zmusza mnie do
      zeznawania nieprawdy, gdyż pani policjantka chce wymusić ze mnie jakieś
      nazwiska, których nie znam, a przecież prawda jest taka, że ja kompletnie nic
      nie pamiętam, a mam przecież obowiązek mówić całą prawdę i tylko prawdę.

      Gdyby policjant był nieprzyjemny i próbował nas straszyć, możemy powiedzieć mu,
      że zaraz pójdziemy do prokuratury złożyć doniesienie, że zmuszał nas do
      zeznawania nieprawdy.

      Jednakże mam nadzieję, że w Państwa przypadku sprawa zakończy się na tym,
      szybko i przyjemnie.

      Gdy policjant będzie złośliwy może skierować sprawę do sądu grodzkiego,
      oskarżając nas o niewskazanie kierowcy. Ale tam też sprawę wygramy, gdyż nie
      wiadomo, czy samochód na zdjęciu jest naszym samochodem i czy tego dnia nasz
      samochód w ogóle miał kierowcę, gdyż nie wiadomo, czy w ogóle tego dnia nasz
      samochód jeździł.

      Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Nie bójmy się korzystać z przysługu-
      jących nam praw i zeznajmy tylko prawdę i całą prawdę.

      Szerokiej drogi!

    • Gość: Pawel Re: NIEMCY-mandaty za prędkość IP: *.adsl.alicedsl.de 03.03.06, 09:54
      To, ze ktos otrzymal do Polski mandat z Niemiec jest dziwne , szczegolnie w
      kontekscie sytuacji prawnej, ktora dopiero od 2007 roku pozwala na egzekucje
      mandatu w kraju zamieszkania "delikwenta" i to od wysokosci 70 €.
      Mogl go wiec spokojnie wyrzucic - polskiej policji nic nie byl winien, a
      niemiecka nie miala prawa egzekucji tego mandatu w Polsce.
      Ponizej odpowiedni tekst.
      EU-Strafzettel 2007
      Nach jahrelangen Verhandlungen ist es so weit: Autorasern wird EU-weit das Leben
      deutlich schwerer gemacht. Ab 2007 werden nämlich Verkehrssünder auch im
      EU-Ausland zur Kasse gebeten. Darauf einigten sich die zuständigen EU-Minister.
      Demnach müssen die Behörden des jeweiligen Landes im EU-Ausland verhängte
      Bußgelder und Geldstrafen ab einer Höhe von 70 Euro eintreiben.

      Druga sprawa : przedawnienie ( Verjährung) - nie otrzymales w ciagu 3 miesiecy
      mandatu, sprawa jest przedawniona.To przedawnienie dotyczy tylko wykroczen
      drogowych( tzw. Verkehrswidrigkeiten) .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka