Gość: Zdziwiony
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
30.06.05, 16:33
Jak rozumiem biuro podrozy to biznes, a istota biznesu jest zarabianie pieniedzy. To oznacza, ze przychody musza byc wyzsze, niz ponoszone koszty. To cholernie proste.
A teraz pytanie ? Jak prowadzic biuro w kraju, w ktorym 3/4 turystow chce wyjechac na 2 tygodnie do Egiptu (all inclusive, 4 gwiazdki) za 1000 zl ?
Sposob jest jeden.
Grupa tych placacych po 1000 zl wylatuje, a przewoznicy i hotelarze czekaja na swoje pieniadze. Pierwsza grupa wraca zadowolona, o hotelarze wciaz czekaja. Wylatuje druga grupa i tez wraca bez problemu. I tak dalej, az do momentu, kiedy przychodzi uregulowac zobowiazania biura wobec podmiotow zewnetrznych (hotele, czartery). Wtedy, ostatni 'turysci', ktorzy zostali tam na miejscu dowiaduja sie, ze wyjazd za 1000 zl to nierealne ...
Az do nastepnego razu. Pardon, do nastepnego biura podrozy.
Przepraszam bardzo, czy ktos z tych wylatujacych za 1000 zl zajrzal chociaz na strony hotelu, w ktorym bedzie spal ? Sprawdzil ile on kosztuje ? Niedowiarkkow odsylam do ostatniej POLITYKI - tam stoi jak wol napisane, ze w Europie Poludniowej hotel za 100-150 euro ZA DOBE to calkiem korzystna oferta.
A Polacy za te pieniadze chcieliby wyjechac na tydzien. Komus sie udaje, ale coraz wiecej jest takich, za ktorych powrot musi placic nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Placic za to, ze ktos jest NAIWNY ?