Dodaj do ulubionych

Witam wszystkich!

18.09.05, 00:42
Pomysł na powstanie tego forum pojawił się po naszym zeszłorocznym wyjeździe.

Razem z mężem i półrocznym dzieckiem postanowilismy wyjechać nad morze. Jako
że z kasą nie było za różowo zdecydowaliśmy się na niedrogą kwwaterkę.
Znaleźliśmy ofertę w internecie, napisaliśmy, na czym nam zależy (oddzielna
łazienka, balkon, dostęp do aneksu kuchennego), pisaliśmy, że jedzie z nami
małe dziecko (raczkujący wtedy berbeć). Państwo zapewniali, że pokój będzie
czekał, miała to być cicha okolica nieopodal centrum miasta, ok 400 m. od
morza. Brzmiało świetnie.
Umówilismy się na 28 pln za każdą osobę dorosłą i 16 pln za dziecko.
Przyznacie, ze nie za drogo, łącznie doba kosztowała 71 pln.
Uzgodnilismy szczegóły, umówilismy się dokładnie i czekaliśmy na pierwszy
wyjazd w powiększonej rodzinie.
Na dworcu przywitał nas miły pan, zawiózł nas do swojego domu i...
Kiedy weszliśmy do pokoju cieszyliśmy się, że długa podróż już za nami.
Dopiero po chwili uważniej się rozejrzeliśmy...

Pokój miał powierzchnię ok 15 m2. Wyposażenie stanowiła wersalka i dwa łóżka,
szafa, duży okrągły stół, dwa krzesła i mała etażerka na której stał czajnik
elektryczny. Całość dość szczelnie wypełniła pokój, trzeba było trochę
lawirowac między sprzętami, o swobodnym poruszeniu się prawie nie było mowy.
Szafka z czajnikiem lepiła się od brudu (chociaż później właścicielka
niejednokrotnie skarżyła się, jak to ma mało czasu, bo wiecznie sprzata...),
okna "myte" były chyba jakąś brudną ścierą - pełno smug i innych zamazań.
Meble do spania stare i mocno wysłużone... Ok, to jeszcze do przełkniecia,
nie wszyscy mają dla gości klery i inne bajery, chociaż uważam, że zapadnięta
wersalka to już przesada. Nie to mnie jednak ubodło nabardziej. Najgorsze
było to, że WSZĘDZIE w pokoju pełno było psich kłaków! Mnóstwo! Miałam
wrażenie, że jesteśmy w pokoju, w którym psy mieszkały całą zimę... Kłaki
były na dywanie w ogromnych ilościach, ale i na kapie, jaką wyłożone było
łóżko... Przypominam, ze pojechaliśmy z raczkującym, ciekawskim dzieckiem,
które wszystko co napotka wkłada do buzi... Aneks kuchenny okazał się ledwo
zipiejącą kuchenką gazową i małą lodówką na półpietrze, ale tu sie nie
czepiam za bardzo, jadaliśmy na mieście... I jeszcze jedno - morze było z
pewnością dalej niż 400 m, nie bylismy w stanie sprawdzić dokładnej
odległości, natomiast 2 domy dalej odległośc ta okreslona była juz jako
800m...
No i my, niemoty, nie pisnęliśmy ani słówka, niestety... Byliśmy tak
podnieceni wakacjami, pierwszym od dwóch lat wspólnym wyjazdem, byliśmy super
pozytywnie nastawieni do wszystkiego że nie wspomnieliśmy nawet o naszych
zastrzeżeniach. (człowiek uczy się przez całe życie)
Nasza łazienka (wejście z korytarza) nie należała do najwspanialszych, ale
przecież nie przyjechaliśmy do jakiegoś spa... Niestety, już trzeciego dnia
kibel zaczął przeciekać, i pomimo naszych próśb i zwracania uwagi na to, co
się dzieje, nie został on naprawiony do końca naszego pobytu
(mimo "starań" właściciela). A działo się dużo, głównie zapachowo... A jeśli
chodzi o czystość - już pierwszego dnia pod prysznicem stwierdziłam, że
jestem podglądana - przez wielkieeego pająka :) który miekszkał tam już jakiś
czas, sądząc po wielkości jego sieci i po ilości jego kolegów. Tak, łazienka
na pewno nie była zbyt dobrze sprzatnięta...

Nic to, przełknęlismy to jakoś (o naiwni!) i postanowiliśmy się nie
przejmować.

Nawet mnie za bardzo nie zaskoczyło, kiedy jednego dnia tuż po uśpieniu synka
po południu (właściciele wiedzieli, że jesteśmy w pokoju i dziecko sypia po
południu) podskoczyłam do góry pod wpływem pewnego dźwięku - była to
wiertarka tuż za ścianą. Niby nic takiego, ale wydaje mi się, że goście
przyjeżdżają wypocząć a nie słchać odgłosów remontów. Takowe czyni się poza
sezonem albo upewniwszy się, ze nikogo w pokoju nie ma... Nie ważne, i tak
wiele z Was stwierdzi, że się czepiam (a z drzemki nici).

ciąg dalszy nastąpi.
Obserwuj wątek
    • aleksandrynka Re: Witam wszystkich! 01.03.06, 23:16
      ciąg dalszy - niby nic specjalnego, ale dla nas przypieczętowanie rozgoryczenia
      i złego zdania o właścicielach domu, w którym przyszło nam mieszkać.

      Wyjeżdżaliśmy w pośpiechu, pociąg dość rano, my z półrocznym maluchem, niełatwo
      się było zebrać. Przyznaję się bez bicia, pozostawiliśmy po sobie pewien
      nieład, trochę śmieci, pokój nieodkurzony (ale i tak dywany w lepszym stanie
      niż zastane). Gonił nas czas, taksi pod domem... Nieopatrznie zostawiliśmy
      kurtkę synka i coś jeszcze, drobnostka, bo nie pamiętam. W każdym razie po
      powrocie napisałam do właścicielki maila, że bardzo proszę o podesłanie
      kurteczki, której brak zauważyliśmy zaraz po powrocie, jednocześnie bijąc się w
      pierś przeprosiłam za nieład w pokoju. Wiem, że bez względu na wszystko
      powinniśmy zostawić pomieszczenie w stanie nie budzącym zastrzeżeń, jednak po
      prostu nie udało się to nam, to pierwsze doświadczenie wakacyjne z tak małym
      dzieckiem, dodatkowo bez ruchomych godzin transportu (nieubłagany pociąg na
      stacji). Przeprosiny zostały przyjęte, jednak pani oznajmiła, że na kurtkę
      trochę poczekamy, bo aktualnie ma problemu z samochodem, na pocztę daleko...
      Ok, poczekamy. Minał tydzień, dwa, trzy, kilkakrotnie pytałam o przesyłkę, aż
      wreszcie cierpliwość mi się skończyła. Ja rozumiem, że to nasza wina, że
      zapomnieliśmy zabrać swoje rzeczy, nie mniej jednak uznałam, iż kontakt z
      klientem to pewna ciągłość i nie powinien się on ograniczać jedynie do
      zainkasowania pieniędzy za pobyt. Kiedy któregoś dnia zauważyłam na gg
      aktywność tych ludzi bez grzecznościowych wstępów (jakich dotychczas było
      kilka) zapytałam o kurtkę. Najpierw zostałam pouczona o kulturze, później
      wywiązała się dość ciekawa dyskusja. Niestety, nie mam dziś możliwości
      przytoczenia jej dokładnej treści. W każdym razie, zniecierpliwiona i mocno
      poirytowana powiedziałam mniej więcej to, co tu napisałam: że nie podoba mi się
      takie podejście do klienta, uważam, że mimo, iż bezpośrednia współpraca
      zakończyła się w dniu naszego wyjazdu właściciele posesji powinni z większym
      zaangażowaniem podchodzić do klientów, że ponad miesiąc to wystarczający czas,
      żeby dotrzeć na pocztę i wysłać paczkę. Zadano mi pytanie, czy pieluchę też
      mają wysłać (okazało się, że zostawiliśmy tez tetrową, czystą) i czy rzeczy ze
      śmietnika też... Dalsza pyskówka (choć nadal w pozornie kulturalnym tonie) nie
      jest warta cytowania, w każdym razie dowiedziałam się, że zostawiliśmy po sobie
      nieziemski syf i kondomy za wersalką. Nie wydaje mi się to możliwe, ale awansem
      za to przeprosiłam, przy okazji analizując pojęcie "syf" i wyliczając, w jakich
      to "nieskazitelnych" warunkach przyjęli nas gospodarze (opis w poprzednim
      poście). Na to dowiedziałam się, że:
      a) "przepraszają, że nie było sterylnie (sic!)"
      b) kupienie przez nas maskotki na urodziny ich córeczki było fałszywym
      posunięciem, skoro mieliśmy aż tyle zastrzeżeń.
      Z tą maskotką było tak, że kilka dni po powrocie ich urocza czteroletnia
      córeczka miała urodziny. Jako że uważam, że dla takiego malucha urodziny to
      specjalna okazja, postanowiliśmy sprawić jej jakiś upominek. Ot, tak, po
      prostu. Tak mam, lubię sprawiac dzieciom radość. No i teraz zostałam posądzona
      o fałszywe intencje i dwulicowość. Cóż... Pozostawiłam to bez komentarze,
      równie dobrze mogłam powiedzieć, żeby nie sądzili mnie po sobie... Nie ważne.
      Po około tygodniu dostałam przesyłkę (a jednak w końcu dotarli na pocztę), w
      środku była kurteczka, tetrowa pieluszka i... maskotka, którą podarowaliśmy ich
      córeczce. Zrobiło mi się niewymownie przykro, to tak, jakby ukarali dziecko za
      nieporozumienia z turystami.
      I taka była historia naszego wyjazdu.
      Przyznam szczerze, że po tym doświadczeniu na następne wakacje przeznaczyliśmy
      więcej pieniędzy i bardzo nam się to opłaciło. Nie watpię, że można było
      znaleźć fajną kwaterę za mniej, ale woleliśmy zapłacić więcej i nie drżeć o
      warunki. Trudno. Na szczęście mogliśmy sobie na to pozwolić...
      Konkluzja? A jakże!
      Ustalajcie wszystkie szczegóły jak najdokładniej. Przemyślcie wszystko, czego
      oczekujecie. Proście o zdjęcia pomieszczenia, które zostanie Wam przydzielone.
      Nie krępujcie się mówić o czystości pomieszczenia - lepsze to niż wrażenia,
      które stały się naszym udziałem po przekroczeniu progu tej wynajętej kwatery.
      Pewne rzeczy powinny być oczywiste, ale może się okazać, że jednak nie są - po
      to dodatkowe pytania, sugestie, ustalanie szczegółów.
      To tyle, póki co.
      Pozdrawiam wszystkich, zachęcam do opisywania własncyh doświadczeń.
      • mazda25 Re: Witam wszystkich! 02.03.06, 10:45
        Jestem ci bardzo wdzieczna za to forum.Wybieram sie do Zakopanego na letnie
        wakacje.Od 20 lat mieszkam na zachodzie i mam duze obiekcje co do jakosci
        polskich kwater.Wiem,ze sa dobre za bardzo wysokie pieniadze /Jak na polskie
        warunki/ Polski komfort, pokoj z lazienka i z balkonem .To co na zachodzie
        standart.Niestety zaden wlasciciel nie podaje wielkosci pokoju w metrach kw.
        Umeblownie tych pokoi tez jest bardzo skromne: lozko szafa,stolik i dwa
        krzeselka.Blizsze informacje nie sa podawane. Zdjecia wygladaja bardzo ladnie
        ale co mnie czeka w rzeczywistosci,tego nie wiem.Pytania o szczegoly
        wyposazenia nie daly rezultatu,sa najczesciej pomijane,jakby nie wiadomo bylo o
        co chodzi.Spedzilam dwa tygodnie na znalezieniu porzadnej kwatry.Doszlam do
        wniosku,ze cena 60-80 zl za osobe ze sniadaniem,to chyba dobry standart.To co
        istotne w twoim urlopie to atmosfera i goscinnosc gospodarzy.Tutaj podchodzi
        sie do gosci tak aby im zapewnic jak najprzyjemniejszy pobyt,aby gosc czul sie
        mile widziany,nawiazuje sie z nim serdeczny kontakt,umila pobyt ,a na Bozege
        Narodzenie dostaje sie od gospodarzy pensjonatu kartke swiateczna. Mam
        nadzieje,ze kiedys tez i w Polsce do tego dojdzie.Jak ludzie zaczna czesciej
        jezdzic na urlopy zagraniczne,bo beda tansze i pensjonaty beda mialy problemy
        ze znalezieniem gosci,to moze bedza sie bardziej starac,Bo jak na razie to
        tylko w cenie dorownuja tym na zachodzie a reszta jest jeszcze w powijakach.
      • wesna04 Konkluzja: a jakże 03.03.06, 22:58
        wieśniaki jesteście i tyle.
        tak też zostaliście potraktowani.
        • a-ronka Aleksandryko-chyba przesadzasz 20.03.06, 18:17
          opis,warunki,daleko do morza....to chyba zauwazyłas zaraz po przyjezdzie a nie
          po kilku dniowym mieszkaniu.Trzeba było sie zabrac na drugi dzień a nie jeszcze
          kupowac zabawki córce włascicieli.
          No cóż,wyjezdzając zostawiłaś bałagan,bez komentarza.Ja takich gości
          pogoniłabym na drugi dzień.
          Zrozum,że Ci ludzie wynajmują pokoje i troche kultury ze strony
          przyjezdzających sie nalezy.
          Skoro zostaąłs na kilka dni/tygodni to znaczy,że zaakceptowałas warunki a nie
          teraz piszesz fochy jak juz wyjechałaś.
          No a ten bałagan w pokoju mnie tez by wkurzył.Przyjezdza państwo i zostawia
          bałagan,śmiecie.
          No i jeszcze chamstwo na GG.Wiesz,wyzwać gospodarzy to dopiero nietakt i
          chamstwo.
          I błagam!!!!! Nie pisz,że nie miałaś czasu,ze małe dziecko,że niunia płakała,że
          to ze tamto.
          Normalnie mnie krew zalewa jak widze matki zaabsorbowanie swoimi dziecmi a
          reszta sie już nie liczy.
          • aleksandrynka Re: Aleksandryko-chyba przesadzasz 21.04.06, 15:41
            trochę z opóźnieniem, ale odpiszę :)

            opis,warunki,daleko do morza....to chyba zauwazyłas zaraz po przyjezdzie a nie
            > po kilku dniowym mieszkaniu.Trzeba było sie zabrac na drugi dzień a nie
            jeszcze
            >
            > kupowac zabawki córce włascicieli.

            Masz absolutną rację, trzeba było, ale cóż... Byliśmy dość oszołomieni pierwszą
            podróżą z małym dzieckiem, całym tym zamieszaniem, długą jazdą pociągami,
            chcieliśmy się cieszyć, że już tam jesteśmy i to przesłoniło nam trzeźwe
            spojrzenie na sytuację.

            > No cóż,wyjezdzając zostawiłaś bałagan,bez komentarza.Ja takich gości
            > pogoniłabym na drugi dzień.

            Jak byś pogoniła na drugi dzień, skoro bałagan został po naszym wyjeździe? ;)
            Ten bałagan to pielucha w śmietniku, kilka papierków, niezdjęta pościel z
            kołdry...

            > Zrozum,że Ci ludzie wynajmują pokoje i troche kultury ze strony
            > przyjezdzających sie nalezy.

            Oczywiście, rozumiem to, rozumiem na tyle głęboko, że sama przyznaję się do
            swoich błędów i niewłaściwego zachowania (w/w bałagan). Z resztą przez cały
            pobyt byliśmy kulturalni i uśmiechnięci aż do bólu, nawet jeśli po kilku dniach
            dotarło do nas, że chyba nie jest tak, jak powinno. Cóż, nasz błąd, że nie
            reagowaliśmy wcześniej, potem było "po jabłkach".

            > No a ten bałagan w pokoju mnie tez by wkurzył.Przyjezdza państwo i zostawia
            > bałagan,śmiecie.

            Znowy o bałaganie, który zostawiłam. A dlaczego nie oburza Cię bałagan, jaki
            zastaliśmy? Bo go nie widziałaś, znasz jedynie z mojego opisu, ale tak samo z
            mojego opisu znasz to, co zostawiliśmy po wyjeździe. Troche nie rozumiem,
            dlaczego mi się teraz dostaje, w sumie mogłam nic nie pisać o ich
            zastrzeżeniach dotyczących tych kilku śmieci w pokoju, ale starałam się sprawe
            przedstawić uczciwie.

            > No i jeszcze chamstwo na GG.Wiesz,wyzwać gospodarzy to dopiero nietakt i
            > chamstwo.

            Nie wiem, gdzie wyczytałaś o chamstwie na gg z mojej strony, teraz to już sobie
            wypraszam stanowczo.

            > I błagam!!!!! Nie pisz,że nie miałaś czasu,ze małe dziecko,że niunia
            płakała,że
            >
            > to ze tamto.
            > Normalnie mnie krew zalewa jak widze matki zaabsorbowanie swoimi dziecmi a
            > reszta sie już nie liczy.

            No jak widzisz liczy się, i to bardzo, piszę przecież o swoich błędach.
            Nie wiem, jak mam ten post rozumieć, podejrzewam, że chcesz mi przekazać, że
            sama jestem sobie winna, że zgodziłam się zamieszkać w takich warunkach. I tu
            masz rację. Ale odsądzanie od czci i wiary mnie i tylko mnie uważam za
            niesprawiedliwe, tak po prostu. Ja głupia bo się zgodziłam, ja zła bo nie
            dosprzątałam, a oni super w porządku? Moim zdaniem nie.
            • a-ronka o tu pisałaś o GG 27.04.06, 19:38
              Kiedy któregoś dnia zauważyłam na gg
              aktywność tych ludzi bez grzecznościowych wstępów (jakich dotychczas było
              kilka) zapytałam o kurtkę. Najpierw zostałam pouczona o kulturze, później
              wywiązała się dość ciekawa dyskusja. Niestety, nie mam dziś możliwości
              przytoczenia jej dokładnej treści. W każdym razie, zniecierpliwiona i mocno
              poirytowana powiedziałam mniej więcej to, co tu napisałam: że nie podoba mi się
              takie podejście do klienta, uważam, że mimo, iż bezpośrednia współpraca
              zakończyła się w dniu naszego wyjazdu właściciele posesji powinni z większym
              zaangażowaniem podchodzić do klientów, że ponad miesiąc to wystarczający czas,
              żeby dotrzeć na pocztę i wysłać paczkę. Zadano mi pytanie, czy pieluchę też
              mają wysłać (okazało się, że zostawiliśmy tez tetrową, czystą) i czy rzeczy ze
              śmietnika też... Dalsza pyskówka (choć nadal w pozornie kulturalnym tonie) nie
              jest warta cytowania, w każdym razie dowiedziałam się, że zostawiliśmy po sobie
              nieziemski syf i kondomy za wersalką. Nie wydaje mi się to możliwe, ale awansem
              za to przeprosiłam, przy okazji analizując pojęcie "syf" i wyliczając, w jakich
              to "nieskazitelnych" warunkach przyjęli nas gospodarze (opis w poprzednim
              poście). Na to dowiedziałam się, że:


              Hm sama to oceń.
              • aleksandrynka Re: o tu pisałaś o GG 30.04.06, 17:47
                co pisałam o mojej rozmowie na gg to wiem, ale gdzie widzisz potwierdzenie
                Twóich słów?:
                > No i jeszcze chamstwo na GG.Wiesz,wyzwać gospodarzy to dopiero nietakt i
                > chamstwo.
                Wyzwisk i chamstwa nadal tu nie zauważam...
    • charl75 Re: Witam wszystkich! 21.03.06, 08:16
      Jest wiele pieknych miejsc w Polsce ale trzeba miec i szczescie zeby na nie
      trafic - my jakos mamy, co roku zaliczamy dwa takie miejsca w Polsce, wiec juz
      mamy ok 6 i tak powiem, ze nawet nam sie udalo. Jest wiele przereklamowanych
      miejsc np. w Kazimierzu Lipowa Dolina, ktora dosc czesto pojawia sie na forum-
      jak dla mnie za drogo troche, atmosfera taka sobie i jedzenie, mimo, ze to gosp
      agro to codziennie wedlina ze sklepu i zero nabialu! Ale w takich sytuacjach
      trzeba natychmiast reagowac i nie dac nabijac sie w butelke, wiadomo, ze to
      czasem trudne bo czlowiek jest na wakacjach czy na milym weekendzie a tu swary
      i klotnie, ale coz tak bywa. Pozdrawiam:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka