Dodaj do ulubionych

Rady dla początkujących

19.11.05, 03:36
------------------------------------------------------------------------------
UWAGA: Tutaj umieszczamy tylko porady dla początkujących. Forum nam się rozrosło i ciężko im się doszukać informacji. Na dyskusję, ogłoszenia itp. pozostawiamy resztę forum. Posty nie będące radami dla początkujących będą kasowane :)
------------------------------------------------------------------------------

(c) beret:
-usmiech, jeździsz tak bo to lubisz, stop nie jest dla ciebie pokutą, im
cześciej będziesz się smiał tym bardziej poprawisz humor kierowcy, ja ci jest
ciężko, usmiechaj się, to pomaga, jak zaczniesz narzekać i się denerwować to nic
nie zmieni, a tobie będzie jeszcze gorzej, nie mówiąc o osobie z którą podróżujesz
-uśmiech, jak się ktos nie zatrzyma to dobrze, uśmiechnij sie do niego i mu
pomachaj, zycz w duchu szerokiej drgi, jestes stopowiczem, nikt nie ma obowiązku
się zatrzymywać, twoim domem jest droga więc nie ma ci sie odkąd spieszyć, jak
ci się spieszy to nie jedź stopem, jest tyle innych możliwości
-uśmiech, kierowca okazuje Ci życzliwość, w zamian masz go zabawiać w podróży,
wyczuj czego oczekuje, nie chce gadać, nie zaczepiaj, chce się wyżalić,
wysłuchaj, nie kłuc się, ale okazuj swoje zdanie, nie przerywaj, dostrój sie do
kierowcy
-usmiech, nie musisz wyglądac schludnie, spędziłem w drodze kilkanascie lat i
nie byłem nigdy szczytem elegancji, ale wykąp sie i wypierz, koniecznie, maniery
i życzliwosc to ma być twoja wizytówka, można gardzić konwenansami, ale nie
dobrym wychowaniem

Obserwuj wątek
    • tomek854 Takie sobie "techniczne" sprawy 19.11.05, 03:57
      1. Miejsce.

      Zawsze staramy się stać w miejscu
      a) dozwolonym do zatrzymania się
      b) jednoznacznie wskazującym na kierunek, w którym chcemy się udać (za a nie przed skrzyżowaniem)
      c) wygodnym do zatrzymania się - niekoniecznie dobrym pomysłem jest stanie na ruchliwej, wąskiej drodze, nawet jeżeli nie ma zakazu. To już lepiej iść na przystanek autobusowy bo tam wielu kierowców, choć uważają to za nielegalne, stanie chętniej, bo nie będą tamować ruchu

      Wyjątki: jeżeli się nie da (nie ma rozsądnego miejsca) starajmy się znaleźć jakąś zatoczkę, szerokie pobocze itp. Pamiętajmy jednak, że to kierowca odpowiada za zatrzymanie się dla nas, więc możemy poczekać dłużej

      Miejsce idealne: za skrzyżowaniem w naszym kierunku, nieco dalej niż kończy się linia ciągła, przerywana linia na krawędzi jezdni i szerokie, równe pobocze lub zatoka. Pod drzewem (cień i oparcie dla bagażu).

      2. Bagaż.

      Starajmy się nie mieć za dużo bagażu. A jeżeli już, to spakowane w kształtny plecak np. Jeżeli do plecaka mamy przytroczony np. namiot odepnijmy go - aby nie robić tego w panice, kiedy okaże się, że razem nie zmieszczą się do bagażnika. Generalnie jednak starajmy się mieć jak najmniej sztuk bagażu.

      NIE CHOWAMY bagażu w krzakach czy za ścianą. Pomijając kwestię uczciwego stawiania sprawy wbrew pozorom bagaż przemawia na naszą korzyść. Po pierwsze - budzimy większe zaufanie, bo kto na napadnięcie kierowcy zabierałby ze sobą plecak, namiot i gitarę? Po drugie - jeżeli mamy duży bagaż bardziej prawdopodobne jest, że jedziemy dalej, co zachęca (szczególnie TIRy) do zatrzymania się - kierowcom nie chce się zatrzymywać dla kogoś kto jedzie 1 km, ale jeżeli jest szansa na długą wspólną podróż - czemu nie?

      3. Tabliczki.

      Tu zdania są podzielone. Niektórzy nie ruszają się nigdzie bez uprzedniego napisani na kartce celu swojej podróży. Ja jestem zwolennikiem tej metody na zachodzie, na autostradach. Na drogach bocznych - czy też np. w Polsce - specyfika jest inna. Tu warto pójść "na żywioł" - podjechać tyle ile się da - choćby jedną czy dwie wioski. A nuż w następnej wiosce jest parking, z którego wyrusza właśnie kolumna TIRów do portugalii? Może kierowca jedzie nieco w inną stronę niż my, ale za to ma tam kolegę który zawiezie nas do samego celu? Ale to oczywiście moje subiektywne spojrzenie na sprawę.

      4. Proszenie się.

      Raczej działa. Jednak nie zawsze warto - jeżeli chcemy sobie pojechać w przyjemnej atmosferze - lepiej pomachać, nawet jeżeli to dłużej zajmie.
      Dlaczego? Ano bo jak prosimy często kierowcy nie potrafią nam odmówić, chociaż nie mają ochoty zabierać nikogo. Nikogo chyba nie zdziwi, że w tej sytuacji mogą być niezadowoleni a czasem nawet źli na to, że tak dali się podejść...

      5. Jazda nocą

      O dziwo - da się. Warunek - musi nas być widać. Czyli przesiadamy się tylko i jedynie w miejscach oświetlonych - w miastach, pod latarniami, na stacjach paliw...

      6. Nocleg.

      Raczej nie powinno być problemu jeżeli mamy namiot. Kiedy dopadnie nas noc lub zmęczenie po prostu znajdujemy jakieś ustronne miejsce w krzakach i tam się rozbijamy. Tu uwaga - dobrze żebyśmy nie rzucali się za bardzo w oczy - nawet nie chodzi tyle o policję czy coś, ale głównie o jakichś lokalnych dowcipnisiów. Jeżeli namiotu nie mamy wersją ostateczną jest przystanek PKS lub wiata na parkingu. Jeżeli myślimy o przystanku dobrze jest wybrać ten w kierunku "od miasta" - wtedy mniejsze prawdopodobieństwo, ze będziemy przeszkadzać komuś, kto jedzie o świcie do pracy. na zachodzie spotkałem się ze spaniem w pomieszczeniach bankomatu - ale do tego oczywiście potrzebna karta...

      7. Higiena.

      Na wielu stacjach benzynowych i parkingach można spotkać szalety z prysznicami (oczywiście płatne). Po za tym pamiętajmy o restauracjach McDonald's - tam przeważnie czysto i higienicznie w toaletach.
      • chris81 Re: Takie sobie "techniczne" sprawy 04.05.06, 01:43
        A propos tabliczek. Zamiast tachać ze sobą kilka kartoników, można wziąć
        brulion A4. Działa co najmniej równie skutecznie. Ważne żeby nazwa umieszczona
        przez nas na stronie była widoczna. Lepiej napisać w skrócie (ale
        jednoznacznym) niż upychać literki jedna obok drugiej.

        Dobrze jest też umieszczać nazwy miejsc nie tak bardzo odległych od punktu, w
        którym się znajdujemy. Jeśli stanę za Bydgoszczą z tabliczką ,,Paryż'', to
        raczej nie da to pożądanych rezultatów. Najlepiej chyba umieścić nazwę dużej
        miejscowości w odległości do 100km.

        Jeśli chodzi o dobieranie miejsca, to dodam tylko, że w przypadku autostrad w
        grę wchodzą zjazdy/wjazdy (czasem połączone z punktem płatności, jak to jest na
        przykład we Francji) i stacje benzynowe oraz punkty odpoczynku. Powinny być
        zaznaczone na naszej mapie.

        Zdarzyło mi się już natomiast, że kierowca wysadził mnie przed zjazdem, na samej
        autostradzie i powiedział, że tak będzie łatwiej coś złapać. Mimo wszystko
        lepiej nie ryzykować.
    • tomek854 Savoir Vivre 19.11.05, 04:14
      1. Zawsze pamiętajmy: kierowca NIE MA OBOWIĄZKU nas zabrać. Dlatego jakieś nieprzyjemne gesty w stronę tego, co się nie zatrzymał są zwykłym chamstwem (i mogą się skończyć utratą paru zębów, jeżeli zmieniłby zdanie i jednak postanowił do nas wrócić)

      2. "Dzień Dobry, jadę do Szczecina, czy można się zabrać z panem w tym kierunku?" a nie "Dokąd pan jedzie?". Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego

      3. Higiena to podstawa. Dbajmy też o nasz bagaż - być może przyjdzie nam wrzucić plecak na pokrytą cielęcą skórką kanapę luksusowej limuzyny - wytarzanie jej uprzednio w krowim placku nie jest wskazane.

      4. Jesteśmy goścmi. Jeżeli kierowca ma ochotę sobie zapalić a my nie znosimy palenia - nie zwracamy mu uwagi. Zawsze mogliśmy przecież wykupić przedział Inter City dla niepalących. Jeżeli nas zapyta - możemy zaznaczyć że nie lubimy palenia. Przeważnie zrezygnuje.
      Jeżeli kierowca prosi nas o pomoc, a my możemy mu jej udzielić - wypada. Nawet jeżeli nie prosi - zapropopnujmy. W końcu to nie jest nasz szofer, tylko ktoś, kto wyświadcza nam przysługę. Może bez sensu, że o tym piszę, ale scenkę, kiedy kierowca zmienia koło, znudzony autostopowicz siedzi w samochodzie, słucha radia na cały regulator i narzeka "co tak długo" naprawdę mi się zdarzyło widzieć...
      Jesteśmy gośćmi - kierowca ma ochotę pogadać - gadamy. Nie ma - siedzimy cicho. Nie narzekamy na muzykę, samochód, gust, umiejętności i sposób jazdy. Jeżeli nam się coś nie podoba - poprośmy o zatrzymanie się.
      Nie otwieramy nic bez pozwolenia - w bagażniku może mieć coś, czego nie chce nam pokazywa a szyba w oknie może np. się zacinać.

      5. CB Radio - nie napraszamy się, żeby kierowca złapał nam następnego. On, polecając nas kolegom ręczy za nas. Jeżeli nie chce tego zrobić to widocznie nie chce. Zapytać "czy możnaby" zawsze można. Jeżeli jednak nie - ok.

      6. Oszustwom nie.
      Chowanie w krzakach bagaży, chłopaków, wystawianie na wabia najładniejszej dziewczyny jest nie fair. Autostop to jasny układ: ja jestem tutaj, mam takich towarzyszy i tyle bagaży. Chcesz mnie wziąć? Super. Nie? Good luck.

      7. Nie podawajmy się za kogoś, kim nie jesteśmy. Najprawdopodobniej wyjdziemy na idiotę. Bo co jeżeli ubrani w moro będziemy wciskać kit, że jesteśmy żołnierzem jadącym na przepustkę a trafimy na Żandarma który będzie chciał nam wlepić mandat za braki w umundurowaniu? Poza tym przebieranie się za mundurowych naprawdę nie przyśpiesza jazdy. Wiele lat autostopowałem wspólnie z harcerzami - oni w mundurkach, ja w cywilu. Średnie czasy mieliśmy mniej więcej takie same. Również udawanie kierowcę tira - machanie tarczką od tachografu czy coś - o ile na początku może zadziałać, to na pewno wyda się w trakcie rozmowy. A wtedy najprawdopodobniej wylecimy z kabiny w ciągu najbliższych 500 m z wilczym biletem zapodanym na CB radio. Kierowcy zawodowi zawsze poznają swojego - wierzcie mi, sam trochę pobujałem się dostawczakami a jeszcze czuję się jak młodszy brat, kiedy zabiorę się TIRem.
      • tomek854 Savoir Vivre - inni autostopowicze 19.11.05, 14:56
        A właśnie: jeżeli ktoś już łapie stopa - idziemy za niego tak, aby on był pierwszy "do wzięcia" dla nadjeżdżających pojazdów. Wcześniej przyszedł - niech wcześniej pojedzie. Oczywiscie bardzo możliwe, że ktoś się zatrzyma akurat dla nas, choć jesteśmy drudzy...

        Warto też wymienić się informacjami gdzie jadą współstopowicze - może zatrzymujacy się pojazd jedzie w naszą stronę a im nie po drodze? A moze wszyscy jedziemy w tym samym kierunku i zmieścimy się razem?
    • tomek854 Bezpieczeństwo 19.11.05, 04:20
      Nie ma reguły. Ttutaj już wiele nie ma do poradzenia poza zachowanym zdrowym rozsądkiem i zaufaniem do pierwszego wrażenia. Wsiadanie z 4 dresami do BMW może nie skończyć się dobrze, ale może być zabawną przygodą. Stereotypy nie są regułami - ja sam bardzo mile wspominam parę jazd z Cyganami, "ruskimi" i Turkami, których wszyscy się boją...

      Jedna zasada, której zawsze się trzymam. Jeżeli samochód ma parę bocznych drzwi tylko a ja jadę z dziewczyną zawsze to ona siada z przodu. Dlaczego? Ano wyobraźmy sobie sytuację kiedy ja wysiadam, odwracam się, żeby odsunąć siedzenie czy podać jej rękę a samochód odjeżdża z piskiem opon...

      W furgonetkach postępuję odwrotnie - jeżeli jedna osoba ma iśc na pakę, a nikogo tam nie ma, to wolę nie zostawiać dziewczyny sam na sam z kierowcą...
      • drzazga1 Re: Bezpieczeństwo - z punktu widzenia dziewczyny 19.11.05, 14:33
        Bardzo mi sie podoba to co napisales:)

        Doswiadczenia z autostopem mam skromniutkie, w Polsce nigdy nie jezdzilam
        (troche wzgledy bezpieczenstwa, glownie jednak brak czasu na beztroska wloczege
        i nie przejmowaniem sie, ze droga zajela tydzien zamiast jednego dnia).

        jezdzic autostopem zaczelam dopiero po przyjezdzie do Irlandii i to nie
        turystycznie a z koniecznosci - do pracy musialam jakos dojechac, a pierwszy
        autobus byl dopiero o 8.00 rano, owszem, zdarzalo mi sie maszerowac te 14 km w
        drodze powrotnej, ale wstawanie rano 2,5 godziny wczesniej to nie jest to co
        lubie:)

        Z doswiadczen - Tomek bardzo trafnie opisal kwestie: gdzie stawac i jak sie
        zachowywac. Sama spotkalam sie z przypadkami naszych kochanych rodaczek, ktore
        widzac, ze stoimy z kolezanka ustawialy sie dokladnie 10 metrow przed nami -
        pomijajac, ze jest to chamskie (my stalysmy wczesniej w tym miejscu) to jeszcze
        kompletnie bez sensu, bo zatoczka byla na tyle mala, ze samochod przy takim
        ustawieniu po prostu nie mial sie gdzie zatrzymac), na dokladke machaly reka
        jak w tancu sw. Wita zamiast po prostu trzymac wyciagniete ramie, i tym podobne
        szopki.

        Bezpieczenstwo - osobiscie uwazam, ze najlepiej liczyc na wlasne sily, ale ja w
        ogole jestem patologicznie nieufna;). Jesli w samochodzie jest kierowca tylko
        (jade sama), wsiadam, jesli jeszcze paru pasazerow - nie. Liczenie, ze
        towarzyszka (albo towarzysz, nie dyskryminujmy;)) podrozy wykaze sie zimna
        krwia w sytuacji podbramkowej moze sie zemscic.

        Mnie dziwne klimaty zdarzyly sie raz, jechalam z kolezanka, zatrzymal sie
        samochod typu nyska z kilkoma panami w roboczych strojach - byli to Polacy
        pracujacy na budowie plus dwoch Irlandczykow. Gdybym byla sama - nie
        wsiadlabym, kolezanka slyszac rodzimy jezyk wskoczyla ochoczo (nie wiem
        dlaczego, ale byla przekonana, ze bezpieczniej jechac z rodakami).
        Po drodze atmosfera zrobila sie jakby dziwna i plulam sobie w brode, ze nie
        siedze od drzwi - samochod wiekowy, zdolalabym je w najgorszym wypadku wykopac
        i wyskoczyc pociagajac kolezanke ze soba, ona nie mialaby tyle przytomnosci
        umyslu, zeby zrobic to samo. Zaczelam intensywnie konwersowac z jednym z panow,
        tym najbardziej na oko cywilizowanym;), we wlasciwym miejscu radosnie
        oznajmiajac, ze dziekujemy z calego serca, tu juz wysiadamy. Zatrzymali sie.
        Wysiadlysmy, pomachalam, pojechali.

        Kolezanka zielona na buzi i "nigdy wiecej":)))
        Oczywiscie, ze byl nastepny raz.

        Moja rada - ze srodkow obronnych najbardziej potrzebna zimna krew.
        Zreszta juz pare razy zdarzylo mi sie spacyfikowac gadaniem potencjalnego
        napastnika, nie w autostopie.
    • essene inne spostrzeżenia 02.01.06, 15:30
      kilka moich doświadczeń technicznych:

      miejsce i sposób łapania:
      - zawsze jadę z tabliczką i z chocby minimalnym plecakiem. Kierowca wówczas ma
      świadomość, ze zabiera kogos, kto jedzie w jakies konkretne miejsce, a nie do
      najbliższego lasu oraz przytulnego igliwia i ściółki pod którą kierowca
      spocznie.
      - miejsce łapania - widac mnie z daleka, jest gdzie zjechać, nie stoję przed/za
      większym wzniesieniem, brak znaków zakazów zatrzymywania się (o, ten znak warto
      opanować:), gdy wyjeżdżam z miasta to staram się stać za przedmieściami (odpada
      mi wówczas masa kierowców jadących 2-3 kilometry do domu, mniejszy ruch na
      drodze, łatwiej zjechac, etc.
      - wyposazenie: kurtka z kapturem, ciepły golf, dobre buty, tabliczka, mapa
      drogówka (przydatna, najlepiej albo jakiś mały autoatlas albo mapa rozkładana,
      ale najlepiej nie w linii N-S ale w kierunku W-E. O wiele praktyczniejsza, bo
      nie trzeba rozkładać całej płachty papieru. Warto pochodzic i poszukać.
      - nocą - tu jeszcze sam muszę kupić sobie kamizelkę drogowca albo jakąś inną
      odblaskową, bo po zmroku nawet stojącego koło latarni gościa w zielonej
      bundeswehrze (tj np. mnie) łatwo nie zauwazyć. do tej pory się jakoś udawało,
      ale nie musi wiecznie:)
      - patrz gdzie jedziesz! kierowca zwykle zna trasę, więc nie trzeba (i nie
      wypada się madrzyći próbowac udowadniać, ze się pomylił) ale gdy ten np. jedzie
      do jakiegoś miasta a my dalej, to nalezy przytomnie poprosić o informacje jak
      daleko od naszej wylotówki parkuje, ew. poprosic o wysadzenie nas przed miastem
      - kiedy chcesz najszybciej wyplatac się z dużego miasta, najpierw najlepiej
      przeanalizować sobie na planach w sieci drogę i sposoby ewakuacji- najlepiej
      autobusami podmiejskimi. Z moich doświadczeń- naprawdę nie warto oszczędzać
      tych maks. 2 złotych i łapać jeszcze w mieście bądź leść z plecakiem kilka
      kilosów (wzmiankowaną higienę w upalny dzień szlag trafi, a my się zmęczymy).
      Kierowcy autobusów zwykle dość dobrze radzili mi odnosnie dobrych miejsc gdzie
      warto wysiąść lub przesiąść się (zwłaszcza jak przedstawiło się im wymagania z
      punktu "miejsce łapania", chociaż zwykle i tak patrzyłem po swojemu)
      inni autostopowicze:
      - nie integruję się za bardzo (nie znam ludzi, a wolęsam sobie tworzyć obraz i
      wizerunek na drodze), odchodzę min. 20-30 metrów dalej i łapię sam. Raz jeden
      jakaś dziewczyna łapiąca przede mna stopa uprosiła kierowcę, by mnie zabrał, bo
      to zimno, noc, etc. Miłe.

      bezpieczeństwo:
      - nie jadę gdy jestem senny. Kiedy wiem, że mogę wymiękać po drodze- kupuję
      sobie landrynki na drogę - dość dobrze rozbudza. staram się nie być spietym,
      ale patrzę, co kierowca robi, czy nie odbija gdzieś w boczną trasę (miałem
      kiedyś taką sytuację, że jechałem z atrakcyjną koleżanką z W-y do Łodzi, z
      jakimś byczkiem, a klient zaczyna mi odbijać na Palmiry. Sytuacja szybko się
      wyjaśniła- to był objazd, bo droga była zawalona (jakis remont i ruch
      wahadłowy. Dojechalismy szcześliwie, ale troche byłem niepewny- w końcu
      odpowiadałem za bezpieczeństwo towarzyszki)
      - patrzę, z kim jadę. Jeżeli widziałbym, ze kierowca jest
      pijany/naćpany/upalony trawą - "dziękuję serdecznie, ale postoję, moze dojadę
      dalej". Podobnie, gdy w samochodzie jest kilku kolesi którym teoretycznie nie
      dałbym rady a ja jadę np. z dziewczyną.
      - kiedy jadę z dziewczyną - żelazna zasada: pakujemy sie na tył OBOJE, ja
      wsiadam pierwszym, ona druga, wysiadając ona wysiada pierwsza, ja drugi. Nie
      inaczej.
      - jezeli jadę sam, generalnie jak się da staram sie unikać miejsca pasażera
      obok kierowcy (chociaz nie pcham się tam na siłę, kierowca moze sie obawiać
      nieznanego gościa za swoimi plecami). Powody:
      - nie wiem, z kim jadę, a potencjalnie łatwiej jest strzelić komuś gazem po
      oczkach,/pchnąć czymś ostrym/uderzyć nagle łokciem w skroń/inne komuś kto
      siedzi obok kierowcy, a nie komus, po kogo trzeba sie odwracać
      - w większości wypadków drogowych najbardzuiej poszkodowany jest pasażer
      siedzący obok kierowcy, gdyżkażdy ratując sie od kolizji z innym samochodem
      prowadzi odruchowo "na siebie" a nie "na szerokość samochodu" i zwykle np.
      lądując na drzewie kierowcy nic się nie stało lub ma lekkie obrażenia, a
      pasażer obok jest ciezko ranny/nie zyje. A mamy przeciez DOJECHAĆ.
      - ładujac plecak do bagaznika patrzę na markę, model, kolor samochodu oraz na
      tablice rejestracyjne. To już odruch, ostatnio tak "obciąłem" kuzynkę odwożącą
      mnie samochodem na dworzec.
      - przydaje się komórka (ew. konieczność wezwania pomocy, etc.) oraz oczywiście
      komórkowy savoir-vivre (tzn. jak ktoś dzwoni do Ciebie - zapytaj, czy mozesz
      odebrać, mów tak, by kierowca nie miał podejrzeń, że ustawiasz się z kumplami
      na niego w najbliższym lesie, gdy rozmawiacie, a kómórek dzwoni- nie przerywaj
      chamsko rozmowy odbierając komórkę, ale wcisnij tryb"zajęte" i po skończeniu
      rozmowy zapyaj, czy mozesz oddzwonić.

      nie straszę, ale tak, jak kierowca nie wie, kogo zabiera, tak ja nie wiem, z
      kim jadę. Kwestia wzajemnego zaufania, ale i ostrozności. To, ze nieraz
      jedziemy całkiem długi kawał trasy i jedzie sie miło i przyjemnie zawdzięczamy
      także temu, że my nie wzbudzamy podejrzeń czy obaw u wiozącego nas człowieka.

      pozdrawiam serdecznie
      długich, szybkich i bezpiecznych przejazdów z sympatycznymi ludźmi
      • tomek854 Re: inne spostrzeżenia 01.05.06, 18:17
        > - nie integruję się za bardzo (nie znam ludzi, a wolęsam sobie tworzyć obraz i
        > wizerunek na drodze), odchodzę min. 20-30 metrów dalej i łapię sam. Raz jeden
        > jakaś dziewczyna łapiąca przede mna stopa uprosiła kierowcę, by mnie zabrał, bo
        > to zimno, noc, etc. Miłe.

        Ja też się nie integruję, ale zawsze warto zapytać gdzie jedzie konkurencja. A nuż nie będzie nam pasować a im tak, albo na odwrót? Wtedy mozna powiedzieć "ja nie jadę do Warszawy, ale tamci jadą" - zawsze to ułatwia życie. A jak sie uda wziąć wszystkich na raz - też dobrze :-)
      • orguncja Re: inne spostrzeżenia 17.05.06, 17:48
        essene napisał:

        > - kiedy jadę z dziewczyną - żelazna zasada: pakujemy sie na tył OBOJE, ja
        > wsiadam pierwszym, ona druga, wysiadając ona wysiada pierwsza, ja drugi. Nie
        > inaczej.
        > - jezeli jadę sam, generalnie jak się da staram sie unikać miejsca pasażera
        > obok kierowcy (chociaz nie pcham się tam na siłę, kierowca moze sie obawiać
        > nieznanego gościa za swoimi plecami).

        tez pojedziłam juz troche i w jednej i w drugiej roli <choc glownie po polsce> i
        doszlismy do wniosku ze jest to po prostu niekulturalne. nasz kierowca nie jest
        przeciez wynajetym szoferem a wspoltowazyszem. poza tym na prezdnim siedzeniu
        <przynajmnniej mi> jest o wiele trudniej zasnac:)
        poza tym jesli chodzi o tabliczki to preferuje na dlugie trasy takie "ogolne
        nazwy". czyli jak wyjezdzam z wro to nie trzymam tabliczki kołobrzeg, tylko
        MORZE a z mazur do legnicy DOLNY ŚLĄSK. polecam:)
        pozdrawiam i powodzenia
    • rumcajs77 Re: Rady dla początkujących 27.04.06, 21:47
      Zrobiłem stopem ok 100tyś. kilometrów nie będe się rozpisywał o aspektach
      technicznich , według mnie najważnijsze jest to żeby czerpać z tego przyjemność
      i satysfakcje że to właśnie w taki a nie inny sposób dostajecie się z punkt A
      do punktu B
      pozdrawiam tomka i całą ekipę
      • morfig Re: Rady dla początkujących 06.07.06, 03:59
        Jedna prosta rada a działa:
        Podczas łapania patrzcie w oczy kierowcy (przynajmniej przez chwile i w miarę
        możliwości) - wtedy ma wrażenie, że to jego właśnie łapiecie. Do zobaczenia na
        trasie.
    • makbrajd Re: Rady dla początkujących 06.07.06, 21:29
      wszystko racja

      dodalbym może tylko jeden przydatny szczegół
      "mapa w ręku"
      to działa dość skutecznie
    • smooth30 Re: Rady dla początkujących - pamietac o higienie 08.09.06, 16:54
      Warto korzystać z pryszniców na większych stacjach. Po kilku godzinach czekania
      w kurzu i na słońcu nawet najładniejsza laska przestaje być atrakcyjnym
      towarzyszem podróży.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka