Gość: Maria Anna
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
24.12.06, 15:39
Byłam z Logosem w listopadzie w Indiach i Nepalu. To juz moja trzecia podróż
do Indii (Nepal po raz pierwszy), ale takiego okradania turystów nie
widziałam jeszcze nigdy. Lokalny touroperator, biuro Redrose,w osobie Mr
Harish'a podczas całej, miesięcznej niemal podróży, starało się mozliwie
skutecznie oszukać naiwniaków. Szczególnie perfidnie, gdy Harish ogłosił
nagłą podwyżkę cen za przelot nad Himalajami. Dwie grupy potulnie sie
zgodziły - trzecia sprawdziła ceny w lokalnym biurze i odmówiła. Harish się
wycofał i polecielismy zgodnie z umową. Pozostali, nic nie wiedząc, dopłacili
i o wszystkim dowiedzieli sie po fakcie. Nikt im nie oddał róznicy. Piloci
Logosu nabrali wody w usta kiedy afera wyszła na jaw. Mieli zreszta
powazniejsze kłopoty, poniewaz brakowało miejsca w hotelach o obiecanym
standardzie. Jedna z grup wszczynała bunty a jej pilotka (urocza Pani
Halinka) próbowała maskowac sytuację, wymieniając pokoje tym człomkom grupy ,
którzy się awanturowali.
Logos zorganizował zbiorową chałturę (3 grupy jednocześnie) wobec czego
zamiast gwarantowanych 3 i 4 gwiazdkowych hoteli zafundowano nam noclegi z
pchłami, szczurami, karaluchami i pluskwami - niezłe safari( Tak, wiem - w
Indiach to typowe, byłam trzeci raz), ale najdziwniejsze było to, ze dwie
grupy kwaterowano w bardzo dobrych warunkach, a dla trzeciej po prostu brakło
miejsca. Podczas gdy jedni spali w pięknych pokojach drugim oferowano namioty
(autentycznie) lub zapluskwione łóżka z pościelą w kolorze słonia. Najwięcej
radosci sprawił nam szczur, który witał nas w jednym z hoteli, wystawiając
wesołą mordę zza kibelka. Na skutek ostrych protestów ten hotel nam zmieniono
na nieco lepszy, ale i tak bylismy wstrząśnięci oglądając warunki, w których
spały inne grupy. Logos poszedł na ilość kosztem jakości. Jego indyjski
partner wyraźnie stosował podejrzane machinacje, a polscy piloci starali się
ukrywać przed nami prawdę. Na szczęście sprawdzaliśmy sami hotele i ceny
usług. Krótko mówiąc - Logos sobie nie radzi z tematem, a najgorsze, że
partnerskie biuro w Indiach okrada turystów ( ciekawe ile zarobili na różnicy
cen oferowanych hoteli?) Kocham INDIE i znosiłam wszystko z pogoda ducha, ale
burzy się we mnie wszystko, gdy widzę jak robi się frajerów z ludzi, z
których niejeden objechał pół świata i to w różnych warunkach. Skoro
zdecydowałam się na usługi znanego biura, które ma w ofercie określony
standard (nie każdy ma już ochotę na tramping)i płacę za to spore kwoty czuję
się zwyczajnie oszukana. Nigdy wiecej nie jadę z biurem LOGOS TOUR -
NIGDZIE!!!