Dodaj do ulubionych

Obowiązki rezydenta???

12.08.07, 14:41
Czy może mi ktoś wyjaśnić ale tak dokładnie jakie są obowiązki rezydenta???
Wiem od czego jest rezydent, ale chodzi mi konkretnie z jakich obowiązków
powinien się wywiązać. Rok temu gdy byłam w Bułgarii w Sozopolu rezydentka nie
tylko zapoznała nas z ofertami wycieczek fakultatywnych, ale zabrała nas też
na krótki spacer po mieście, pokazała ciekawsze miejsca, knajpki, pewniejszy
kantor itd. Przyznam, że były to cenne i przydatne informacje! W tym roku była
w Tunezji w Sousse i nasz cudowny rezydent rozmawiał z nami może przez 4
minuty. Powiedział o wycieczkach a potem tylko ekspresowy instruktarz: "w
prawo a potem w lewo to na plażę, a w lewo i prawo to potem do do centrum" i
to było wszystko. Jak to jest z tymi rezydentami???
Obserwuj wątek
    • Gość: zara Re: Obowiązki rezydenta??? IP: *.centertel.pl 12.08.07, 18:00
      raczej za raczke nie bedzie ciebie prowadzal. bez przesady zeby
      pokazywal gdzie jest plaza, tak trudno trafic?? rezydet tylko
      nieudacznikom jest potrzebny
      • gosiulka01 Re: Obowiązki rezydenta??? 13.08.07, 22:55
        nieudacznikiem nie jestem, języki obce znam dwa więc też sobie poradzę, ale
        PŁACĘ TEŻ ZA SWOJE WCZASY WIĘC MAM PRAWO WYMAGAĆ JAKIEJŚ POMOCY OD REZYDENTA!!!
        A NIE TRACIĆ URLOP NA POSZUKIWANIA GDZIE CO JEST ITD!!! CHYBA REZYDENT KASY ZA
        DARMO NIE BIERZE!!!
        • Gość: ewa Re: Obowiązki rezydenta??? IP: *.chello.pl 13.08.07, 23:49
          Nie wiem dlaczego utarło się to, że z usług rezydenta korzystają
          tylko nieudacznicy nieznający języków i bedący po raz pierwszy w
          życiu dalej niz w Tatrach na Słowacji.
          Oburzamy sie, gdy np. ekspedientka czy urzędniczka w banku coś
          niemiłego burknie czy odmówi wyjaśnień ( wszak są np. przepisy czy
          metki i każdy umiejący czytać powinien sobie poradzić). Rezydenci,
          którzy BIORĄ PIENIĄDZE ZA PRACĘ niejednokrotnie wyższe niż
          wspomniana urzędniczka czy ekspedientka, są w jakimś stopniu
          rozgrzeszani z niekompetencji i lenistwa.
          Można szukać dojścia do plaży, nie jest to filozofia, ale nie jest
          dyshonorem zapytanie o to przebywającego na miejscu przedstawiciela
          biura podróży.
          Można wydzwaniać do kraju i dowiadywać się we własnym zakresie kiedy
          przyleci opóźniony samolot, ale dlaczego za to płacić, skoro jest
          osoba zobligowana do takich informacji.
          Można samemu załatwiać w recepcji zamianę pokoju, gdy ten nie
          spełnia standardów, ale dlaczego ma tego nie robić rezydent?
          To samo dotyczy poruszania się po obcym terenie - zaręczam, że
          rezydentowi znacznie łatwiej dotrzeć na policję, do lekarza itd, bo
          po prostu wie gdzie, zna miasto, topografię, godziny urzędowania.
          A jest w miejscu atrakcyjnym turystycznie nie po to, żeby robić
          dobre wrażenie, a być pomocnym.
    • Gość: Zuza Re: Obowiązki rezydenta??? IP: *.aster.pl 12.08.07, 19:39
      Czy był to słynny pan Marian?Ja złożyłam na niego skargę do Triady a
      oprócz tego poszła jeszcze jedna -zbiorowa.On po prostu w
      niekompetencji co można wybaczyc (nie wiem dowiem sie przekaże)ale w
      niecheci do turystów bije wszystkich rezydent jest potrzebny wbrew
      temu co czytam nizej.
    • Gość: ewa Re: Obowiązki rezydenta??? IP: *.chello.pl 12.08.07, 21:10
      Rezydent ma obowiązek zapewnić transfer z/na lotnisko, i odbyć
      krótkie zebranie informacyjne. Na nim najczęściej sprzedaje ( we
      własnym interesie bo ma z tego procent) wycieczki fakultatywne i
      pośredniczy w wynajmowaniu samochodów.
      Więcej od rezydenta się nie wymaga, no chyba, że jest jakaś sytuacja
      ekstra - zmiany terminów wylotu - wtedy ma obowiązek poinformować.
      Czasem ktos ciężko zachoruje, zostanie okradziony, czy dojdzie do
      wypadku. Jesli potrzebna jest pomoc, to, niestety, też nalezy ona do
      rezydenta.
      Za jego pobyt, w atrakcyjnym miejscu, nierzadko z rodzina, płacimy (
      jest to jakaś część wycieczki) i mamy prawo domagać się tych
      elementarnych świadczeń.
      Oczywiście w dobie, gdy większość z nas zna co najmniej angielski w
      stopniu komunikacyjnym, mozna z planem w ręku zgłębiac okolice,
      szukać konsulatu, apteki, lekarza, ale wtedy rodzi się pytanie czy
      nie lepiej płacić mniej za wycieczke i nie fundować wczasów pt
      rezydentom???
      • Gość: turysta Re: Obowiązki rezydenta??? IP: *.adsl.inetia.pl 12.08.07, 21:50
        "...za jego pobyt, w atrakcyjnym miejscu, nierzadko z rodzina...
        Chyba sama jesteś jakąś rodziną".

        Nie chcesz "płacić mniej za wycieczke i nie fundować wczasów pt
        >rezydentom?" jedź bez pośrednictwa bp
        • Gość: Zuza Re: Obowiązki rezydenta??? IP: *.aster.pl 13.08.07, 08:46
          W przypadku obrony zle wykonywanych obowiązków BP sie odzywa. Moze
          BP odpowie profesjonalnie na postawione pytanie o obowiazki
          rezydenta:)?
          • Gość: gosc123 Re: Obowiązki rezydenta??? IP: *.Red-88-1-47.dynamicIP.rima-tde.net 13.08.07, 10:52
            Bylam rezydentka. Obowiazki: transfer z/na lotnisko, spotkanie
            informacyjne ( czas trwania i przekazane wiadomosci w zaleznosci od
            rezydenta ). Pomoc w: zmiana hotelu, problemy zdrowotne,
            policja.Przy braku znajomosci jezyka obcego przez klienta,
            oczywiscie te obowiazki wydluzaja sie. Stala mozliwosc kontaktu
            telefonicznego. Sprzedaz wycieczek fakultatywnych tak krytykowanych
            przez wiekszosc, nalezy tez do obowiazkow rezydenta i jest to
            obowiazek naniesiony przez biuro dla ktorego pracuje i nie dlatego,
            ze on chce. Mnie placili 2,5%. Suma mala a pracy duzo przy np. 20
            hotelach i 100 klientach (anulacje, zwroty pienidzy,zmiany godz.
            odbioru, itp.). Spacery informacyjne o ktorych pisalas mozliwe tylko
            przy 2-3 hotelach.
        • Gość: ewa Re: Obowiązki rezydenta??? IP: *.chello.pl 13.08.07, 15:44
          Niestety, nie wszędzie można pojechać bez posrednictwa biur podróży
          lub indywidualne wyjazdy są znacznie droższe. Nie oznacza to, ze
          mamy godzić się na jawne lekceważenie RUDYMENTARNYCH obowiązków
          przez jakichkolwiek pracowników.
          Jeśli komus nie odpowiada praca niech z niej zrezygnuje.
          • Gość: Gosc123 Re: Obowiązki rezydenta??? IP: *.Red-88-1-47.dynamicIP.rima-tde.net 13.08.07, 18:50
            Ewo! Zanim zaczniemy wymagac od jakiego kolwiek pracownika
            odpowiedzialnosci w pracy jaka wykonuje, bylo by dobrze najpierw
            poinformowac sie, czy nasze wymagania kierujemy do odpowiedniej
            osoby.
            • Gość: ewa Re: Obowiązki rezydenta??? IP: *.chello.pl 13.08.07, 19:30
              NIE wymagam od rezydenta odpowiedzialności za zmianę godzin wylotu,
              menu, stan czystości hotelu.
              WYMAGAM natomiast, aby zapewnił mi OPŁACONY transer z lotniska i na
              lotnisko zaś na pytania odpowiadał uprzejmie.
              Rezydent ma OBOWIĄZEK interweniować w nadzwyczajnych sytuacjach - po
              to jest. Praca z ludźmi bywa trudna, niewdzięczna, ale jesli się jej
              podejmuje należy poskromić emocje.
              Na PYTANIE czy coś wiadomo o opóźnieniach- gdy nie ma sie takiej
              wiedzy - można odpowiedzieć dwojako:
              - przykro mi, ale jeszcze nie znamy godziny wylotu. Proszę uzbroić
              się w cierpliwość i co godzinę/dwie/pięć zaglądać do recepcji. Gdy
              tylko będziemy cokolwiek wiedzieli zostaną państwo natychmiast
              powiadomieni.
              Można też i tak
              - nie wiem, mam i tak z tym urwanie głowy. Pojedzie pani jak
              przyleci samolot, a jesli sie pani spieszy to nie trzeba wozić d==y
              po świecie.
              Czy dostrzegasz różnicę.
              • Gość: Gosc123 Re: Obowiązki rezydenta??? IP: *.Red-88-1-47.dynamicIP.rima-tde.net 14.08.07, 11:04
                Ewo! Jak napisalam wyzej, bylam rezydentka. Z doswiadczenia, wiesz
                jaka byla by odpowiedz gosci na takie odpowiedzi rezydenta jakie
                zacytowalas, jako poprawne i odpowiednie do sytuacji? Cytuje: " Jak
                to Pani nie wie? To po co Pani tu jest? My za pania placimy grube
                pieniadze. Chcemy odpowiedz natychmiast!!! Niech Pani robi co chce!
                Jak nie my to opiszemy!Itp. Naturalnie bylo by to wykrzyczane a nie
                wypowiedziane. W sytuacjach konfliktowych jak te, nie istnieje
                wypowiedz rezydenta ktora by zadowolila klienta. Tez musze
                zaznaczyc, ze nie wszystkich, ale niestety mniejszosc. Jak wiadomo
                charakter choleryczny dominuje nad spokojnym i zaraza. Niestety w
                tym konkretnym przypadku, rezydent na lotnisku nie ma zadnego
                autorytetu. Przedstawiciele linii lotniczych przekazuja mu
                informacje takie jakie chca. Najczesciej: "Jak bedziemy wiedzieli to
                Cie zawiadomimy". Zdarzylo mi sie byc w takiej sytuacji i zapewniam
                Cie, ze nie ma odpowidzi dla klienta kyora by go zadowolila.Nawet
                gdyby rezydentem byl doctor psychologii.
                • Gość: ewa Re: Obowiązki rezydenta??? IP: *.chello.pl 14.08.07, 11:39
                  Sporo jeżdżę. Co najmniej 3-4 razy w roku mam kontakty z róznymi
                  rezydentami. Sa wśród nich lepsi i gorsi. Bywam w hotelach o różnych
                  standardach. Spotykami się z ludźmi o róznych temperamentach, róznej
                  kulturze. Zdarzają się rózne sytuacje wymagające interwencji lub
                  konieczność przekazania niepopularnych wiadomości np. znaczne
                  opóźnienie samolotu.
                  Oczywiście ludzie nie popadną w euforię jesli usłyszą, że muszą
                  spędzić poza pokojem np 14 godzin w tym 7 na lotnisku, ale, wierz
                  mi, większość nie robi awantur. Gorąco zaczyna być wtedy, gdy
                  rezydent ma gdzieś wyjeżdżających ludzi, gdy jest opryskliwy,
                  chamski, pytania traktuje jako atak na swoją osobę.
                  Czy znasz prostą zasade, że agresja wywołuje agresje, a uśmiech
                  potrafi uczynić znośnymi nawet nienajlepsze informacje?
                  Byłam chyba 2 lata temu na Cyprze. Rezydent, młody chłopak, tak
                  witał nas jakbysmy byli jego OSOBISTYMI I OCZEKIWANYMI PRZYJACIÓŁMI.
                  Przylot w nocy. W autokarze prośba, okraszona miłym uśmiechem, aby
                  osoby z dziećmi mogły jako pierwsze załatwić pokój w recepcji. Ludzi
                  z małymi dziecmi ok 50%. To powodowało, że pozostali, w tym
                  pisząca te słowa, dostali pokoje w drugiej kolejności. I nikt nie
                  miał zalu, pretensji.
                  Spotkanie informacyjne. Rezydent pyta czy jesteśmy zadowoleni, czy
                  śniadanie smakowało. Na każdego czeka mapka najbliższej okolicy. Jak
                  się potem dowiaduję nie załatwiło jej biuro, była dostępna w
                  miejscowej informacji turystycznej 300 metrów od hotelu. Rezydent
                  wiedział gdzie jest informacja, turyści, którzy przylecieli w nocy -
                  nie. Mapka ułatwiła życie. Drobiazg? Tak. Gość przechodził obok i
                  wziął ( za wiedzą pracowników) wyłozone bezpłatne mapki. Zajęo mu to
                  30 moze 40 sekund.
                  Sprzedaż wycieczek - rezydent radzi co jest dobre dla starszych, co
                  zainteresuje dzieci ( a może być mało atrakcyjne dla starszych), co
                  odradza rodzinom z dziećmi, a co może byc uciążliwe np. dla
                  cierpiących na chorobę lokomocyjną. Rezydent "traci" na tym może 6-8
                  minut. Goście są zadowoleni.
                  Odlot do kraju. Opóźnienie - z winy przewoźnika- ponad 6 godzin.
                  Jestesmy na lotnisku. Przelot nocny. Zostaliśmy wykwaterowani z
                  hotelu w południe bez mozliwości przedłużenia nawet za własne
                  pieniądze. Ludzie, w tym ci z małymi dziećmi, tułają się już od
                  dobrych kilku godzin. Rezydent musi przekazac nam informację o
                  konieczności koczowania na lotnisku. Większość sklepów wolnocłowych
                  pozamykana. Ludzie nie są szczęśliwi, ale nikt ( z dużej grupy) nie
                  robi awantur. Rezydent jest z nami na lotnisku. Podchodzi do każdej
                  grupki. Dziecko zobaczy jego śmieszna minę, pani w średnim wieku
                  usłyszy, że jest ładnie opalona, a jej mąż zostanie pochwalony za
                  wyjatkową dokumentację fotograficzną Cypru.
                  Można tak? Można, ale trzeba chciec.
    • Gość: lenka_style Re: do Szanownej Poprzedniczki IP: 80.54.108.* 14.08.07, 11:27
      w stu procentach się zgadzam z tym co napisałaś, ja też byłam
      rezydentką, kultura osobista turystów jest nie do opisania
      po paru latach i moja kultura osobista się "wyrobiła" (na
      niekorzyść)
      i wiesz, co Ci powiem?
      jak przestałam turystom robić "spacerki zapoznawcze" i nie
      rozpieszczałam ich, to zaczęli mnie bardziej szanować i odnosić się
      normalnie
      ja jestem, owszem, pracowniczką, ale nie służącą turystki
      historie mogłabym mnożyć w nieskończoność, jakie mi się zdarzyły,
      głupota turystów (oczywiście czasami) nie do opisania
      pozdrawiam serdecznie
      • Gość: ewa Re: do Szanownej Poprzedniczki IP: *.chello.pl 14.08.07, 13:48
        Jestem lekarzem. Mam do czynienia z ludźmi, którzy często ze względu
        na stres, nerwy, emocje nie potrafią trzymać nerwów na wodzy.
        Winą za ciężką chorobę ( w moim przypadku nawet nie swoją a dziecka)
        obarczają cały świat a w pierwszej kolejności lekarza.
        Czy mam zachowywać się po chamsku, bo rodzice mojego pacjenta sa
        niekulturalni?
        Czy mam ich nie "rozpieszczać" dodatkowymi rozmowami ( które w
        żadnym razie nie należą do moich obowiązków), żeby zaczęli mnie
        szanowć?
        Szacunek i uznanie zdobywa się czyms nieco innym.
        Możemy się policytować - Ty opowiesz o głupocie turystów, ja o
        pacjentów.
        A róznica między nami jest taka, że ja decydując się na pracę Z
        LUDŹMI wiem, że ludzie są rózni, róznie reagują.
        I nie mam kompleksu służącej. Nie oznacza to, że ludzie nie krzyczą
        i zawsze są wobec mnie w porządku. Jednak najczęściej diametralnie
        zmieniają zachowanie, gdy wytłumaczę, potrzymam za rękę.
        A sprawy które ja mam do zakomunikowania mają znacznie większy
        ciężar gatunkowy i bywają nieporównywalnie bardziej brzemienne w
        skutkach niz opóźniony samolot.
        • Gość: Gosc123 Re: do Szanownej Poprzedniczki IP: *.Red-88-1-47.dynamicIP.rima-tde.net 14.08.07, 21:14
          Trudno jest porownac reakcje pacientow do tyrystow, ktorzy sa na
          urlopie. Tak, jak trudno jest znalezc porownanie miedzy pacjentem
          oczekujacym pomocy czy wiadomosci od lekarza i turysty oczekujacego
          na reakcje rezydenta. Lekarz reprezentuje dla wiekszosci zawod
          wymagajacy pelnego szacunku, nie tylko za lata trudnych studiow.
          Rezydenta, wiekszosc turystow uwaza za osobe nizsza nie tylko
          intelektualnie, ale i klasowo. Mimo, ze wielu rezydentow ma
          pokonczone wyzsze studia. Ale o tym turysci nie wiedza. Czyli nie
          trzeba sie do nich zwracac z szacunkiem. I pisze to po 4 latach
          pracy. Naturalnie sa rezydenci i rezydenci. W momentach
          konfliktowych, kiedy masz przed soba 180 osob i opozniony lot,
          wystarczy mala grupka, na spowodowanie ogolnego niezadowolenia,
          ktore z czasem przechodzi w oburzenie,obrazliwe slowa, krzyki i
          obelgi. I nie na linie lotnicze tylko na rezydenta. Najlepszy
          rezydent nie jest w stanie zapanowac nad sytuacja. Twoje przyklady,
          dla mnie, sa forma normalnej reakcji, zachowania i postepowania
          rezydenta (wykluczajac tych nie profesjonalnych). Niestety nie
          funkcjonuja w duzych grupach. Zaobserwowalam, ze nawet ci turysci,
          ktorzy nie nalezeli do grupy cholerykow, nie chcieli miec ze mna
          kontaktu i delikatnie unikali mnie. Mysle, ze jako lekarka zgodzisz
          sie ze mna, ze jest to normalna reakcja solidarnosci grupowej.
          • Gość: ewa Re: do Szanownej Poprzedniczki IP: *.chello.pl 15.08.07, 12:20
            Jeżdżę naprawdę sporo i do głowy by mi nie przyszło, żeby rezydenta
            traktować jak osobę stojącą niżej pod względem intelektualnym czy
            klasowy. Co więcej do nikogo tak się nie odnoszę - ani do
            sprzątaczki w hotelu, kelnera, stewardessy. Nie spada mi korona z
            głowy i zwykle pierwsza kłaniam się - sąsiadowi-profesorowi i
            salowej.
            Szanuję wszystkich wykonujących dobrze(!) swoją pracę i....mam w
            głębokiej pogardzie tych, którzy bez względu na pozycję zawodową czy
            wykształcenie olewają obowiązki.
            Dla mnie nie istnieje pojęcie, że ktos stoi wyzej a ktoś
            niżej "klasowo".
            Wracając do rezydentów. Tak jak w każdym zawodzie są rózni. Z róznym
            podejściem, nastawieniem, empatia, chęcią do pracy. Są życzliwi i
            traktujący turystów jak zło konieczne, są entuzjaści i tacy, którzy
            czują sie niespełnieni zawodowo, którzy mają większe ambicje. Są
            pogodni i sfrustrowani. Są tacy, którzy potrafią rozwiązywać
            konfliktowe sytuacje i generujący konflikty. W sumie tacy, którzy
            nadają się do pracy z ludźmi i tacy, którzy nie powinni miec z nimi
            kontaktu.
            Opóxnienia lotów są zjawiskiem dość częstym. Częstym i irytującym.
            Jednak nie rezydent jest odpowiedzialny za problemy z przewoźnikiem.
            I o tym wie coraz więcej turystów.
            I nie o opóźniony lot pojawiają się pretensje, ale o dezinformację i
            totalne olewanie ludzi. Ludzi, którzy zapłacili za pobyt i nie
            powinni być intruzami.
            Wspomniany przeze mnie rezydent na Cyprze miał własnie przed sobą
            prawie 200 osobową grupę ludzi. Wielu zmęczonych, z małymi dziećmi.
            Poradził sobie - nie było awantur. Nie spowodował, że samolot
            przyleciał wczesniej, ale sprawił, że wszyscy - i maluchy i ludzie w
            sile wieku, i osoby starsze czuli się "dopieszczeni".
            I zadziałała tu przytoczona przez Ciebie zasada grupowej
            solidarności. Na pokładzie samolotu ktos napisał pismo chwalące
            rezydenta, ktos zebrał podpisy, ktoś wysłał do centrali. Zatem można
            swoim zachowaniem spowodować, że 200 obcych sobie osób chwali, a
            można nawet u cierpliwych i tolerancyjnych wywołać gniew.
            • Gość: psycholog rezydent psycholog IP: *.chello.pl 15.08.07, 13:01
              Gosc123 - masz jakieś kompleksy?
              W pełni zgadzam się z Ewą.
              Umiejętność rozładowania konfliktu to jedna z ważniejszych umiejętności
              rezydenta. Ludzie są na urlopie, rezydent w pracy, więc to na nim ciąży
              odpowiedzialność. Musi umieć radzić sobie w trudnych sytuacjach, urlopowicz
              niekoniecznie
              • asoadam Re: rezydent psycholog 15.08.07, 13:26
                zgadzam się z ewą i rezydentem psychologiem - rezydent w pracy, a na
                urlopie są wczasowicze, do do nich należy wypoczynek.
                Sam miałem sytuacje jak rezydentka na Peloponezie przy braku
                argumentów stwierdziła : TRZEBA BYŁO JECHAĆ Z LEPSZEGO BIURA /TUI/
                ALBO DO LEPSZEGO HOTELU /byłem ze Scana w 4 gwiazdkach, więc chyba
                mogłem coś wymagać/
                • Gość: Gosc123 Re: rezydent psycholog IP: *.Red-88-1-47.dynamicIP.rima-tde.net 15.08.07, 16:30
                  No coz!!! Jako byla rezydentka bede zawsze po drugiej stronie
                  bariery niz turysci na wakacjach. Moje podsumowanie: jeszcze sa
                  rezydenci, ktorzy pracuja z zamilowaniem, w swoja prace wkladaja
                  duzo serca,sa odpowiedzialni, rzeczowi, z duzymi wiadomosciami i
                  umiejetnoscia pracy z ludzmi. Ale nie sa wytworem idealnym, sa tylko
                  ludzmi. Nie sa pedagogami, wyksztalconymi psychologami, socjologami,
                  tlumaczami, potrafiacymi zachowac zawsze i wszedzie zimna krew,
                  odpowiednie zachowanie, podejscie, reakcje w sytuacjach
                  konfliktowych (bo o takich mowa). I to takie zachowanie i reakcje,
                  ktore beda odpowiadaly wszystkim turystom w danej grupie i w danej
                  sytuacji. Drodzy lektorzy, z kims takim, a mam juz swoje lata,
                  jeszcze sie nie spotkalam w zadnym zawodzie ani grupie socjalnej.
                  Kazdy z Panstwa opisuje swoja historie przezyta na wakacjach. Kazda
                  z tych sytuacji jest czym innym spowodowana i ma inne podloze. Ja
                  opieram sie na 4 latach pracy, przy 2 samolotach tygodniowo, kazdy
                  po 180 osob. Ilosc sytuacji z ktorymi sie spotkalam w tym czasie
                  jest ogromna, mimo ze pracowalam w renomowanym BP. Zaznaczam, ze
                  wiekszosc tych sytuacji nie byla spowodowana wina biura (juz dawno w
                  nim nie pracuje, wiec nie musze oczyszczac go z winy), czy moja
                  nieodpowiedzialna praca. Przedwszystkim, brakiem informacji turysty,
                  kto za co jest odpowiedzialny, co mozna wymagac od biura czy
                  rezydenta i czego niestety nie i psuciem atmosfery wypoczynkowej nie
                  tylko sobie ale calej grupie, przez jednostki, ktorym juz od wejscia
                  na lotnisko w Polsce, przez lot, odbior la lotnisku docelowym,
                  autokarze do hotelu, sam hotel, rezydent nawet miejsce pobytu nie
                  bylo takie jakie by chcieli. Czy jednostki, ktore przyjezdzaja z
                  zamiarem szukania dziury w calum, zeby po powrocie zlozyc skarge do
                  BP i otrzymac pare procent rekompensaty. Zapraszam ktoregos z
                  lektorow na wyprobowanie w takich sytuacjach: milego usmiechu,
                  wziecia za reke, psychologicznego podejscia. W takich wypadkach
                  niestety to nie skutkuje. Zapewniam. Chyba ze od razu ta
                  rekompensate im sie zapewni? Napewno sa rezydenci nie przygotowani
                  do tego zawodu, opryskliwi, aroganccy, ale nie wszyscy. Problem w
                  tym, ze na forum wypowiada sie wiekszosc niezadowolonych. A gdzie sa
                  ci zadowoleni, ktorym urlop udal sie wspaniale i mieli uroczego
                  rezydenta?
                  • Gość: mika Re: rezydent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.07, 17:36
                    Ja za kazdym razem byłam zadowolona z mojego rezydenta. Zarówno z
                    eximu czy wezyra.
                  • Gość: ewa Re: rezydent psycholog IP: *.chello.pl 16.08.07, 08:19
                    Ja byłam BARDZO zadowolona np.z rezydenta na Cyprze, nie miałam
                    większych zastrzeżeń do kilkudziesięciu rezydentów, z którymi miałam
                    styczność i oburzona zachowaniem rezydenta na Lanzarote.
                    Przykro mi, ale jeśli ktoś jest mało odporny na stresy, nie potrafi
                    rozładować sytuacji, jest mało empatyczny, nie umie pracować z
                    ludźmi to......jest tyle innych ciekawych i niestresujących zajęć.
                    Praca rezydenta nie jest praca za karę. Nikt nikogo do niej nie
                    zmusza. Można zrezygnować i nie stresować się ani ludźmi ani
                    sytuacjami.
                    Ja znam sprawę z drugiej strony - znakomita większość turystów nie
                    wyjeżdża z nastawieniem awanturowania się, psucia sobie wakacji -
                    zaznaczam wakacji zwykle dość kosztownych -. I większość ludzi wie,
                    że doba hotelowa kończy się o godzinie 12 czy 14 ( zalezy od hotelu)
                    a z przewoźnikiem bywają kłopoty.
                    I nikt nie wymaga od rezydenta przyjęcia na siebie odpowiedzialności
                    za to co wyżej - wymaga natomiast RZETELNEJ INFORMACJI, a w
                    przypadku jej braku uczciwego postawienia sprawy. A to róznica.
                    P.S. Cieszę się, że nie jesteś już rezydentką. Wierzę, że nie
                    zachowywałaś się niegrzecznie i po chamsku, ale nie musisz miec już
                    kontaktu ze stresującą Cię pracą a przede wszystkim ludźmi.
                    • marysia49 Re: moja rezydntka nie miała żadnych 16.08.07, 10:02
                      p.K. w Turcji kompletnie nie zajmowała sie turystami i ich problemami.Pierwszy
                      raz miałam okazje poznac taką rezydentkę.Pracuje dla Itaki(ta "rezydentka")i
                      robi im krecią robotę
                    • Gość: Gosc123 Re: rezydent psycholog do Ewy IP: *.Red-83-38-121.dynamicIP.rima-tde.net 18.08.07, 11:59
                      Nie zmienilam pracy ze wzgledu na stres jaki przedstawiala. Nawet go
                      lubilam. Nie bronie tez, moich bylych kolegow, tych ktorzy nie
                      odpowiadaja wymaganemu profilowi, potrzebnemu do wykonywania tego
                      zawodu. Porownujac procentowo: we wszystkich grupach turystycznych,
                      rezydent jest 1 a turystow 100, 200, 300 razy wiecej. Jezeli od
                      niego wymagamy odpowiedniego zachowania, przede wszystkim my musimy
                      zachowac sie odpowiednio. Statystycznie okazuje sie, ze rezydentow,
                      ktorzy nie powinni wykonywac swojej pracy jest nieporownywalnie
                      mniej od turystow, ktorzy maja zachowanie nie do zaakceptowania.
                      Milo, ze Ty wiesz co nalezy do obowiazku rezydenta, ze nie
                      przedstawia dla Ciebie nizszej klasy i ze wyjezdzasz na odpoczynek,
                      a nie z zalozeniem szukania problemow nadajacych sie do
                      zareklamowania. Mnie przede wszystkim dziwi, przy juz tak
                      rozwinietej turystyce w naszym kraju, tak duzy procent turystow nie
                      potrafiacych czytac umow ktore podpisuja, wygorowanych wymagan nie
                      odpowiednich do tego co wybrali i zaakceptowali, Braku kultury,
                      odpowiedniej reakcji, formy zachowania i odpowiedniego podejscia w
                      momentach sytuacji nie przewidzianych i konfliktowych. Turysta na
                      wakacjach nie jest zwolniony od tych form zachowan!!!! Nie wypisujmy
                      na forum ubarwionych, czasami prawie wzietych z horroru (nie
                      pokrywajacych sie z prawda) przezyc wakacyjnych. Nie odpowiadajmy
                      chamstwem na chamstwo tak jak napisalas. Wymagajmy najpierw od
                      siebie pozniej od innych. Chyba sie zagalopowalam. Hi,hi. Bylo by to
                      tak wspaniale, ze prawie nie realne.
                      • Gość: ewa Re: rezydent psycholog do Ewy IP: *.chello.pl 19.08.07, 11:26
                        Oczywiście możemy prowadzić długie dysputy i dywagować tylko do
                        niczego juz nie dojdziemy.
                        Ja bronię tezy, że praca z ludxmi wymaga określonych predyspozycji i
                        odporności na stres, pozostawienia gdzieś daleko swoich problemow i
                        zajęcia się ludźmi.
                        Chorzy, zdenerwowani ludzie wyładowują sie na rejestratorkach w
                        przychodniach. One obciążane są limitami, kolejkami, ograniczeniami.
                        Czy oznacza to, że te panie mają w wulgarny sposób wymyslać i
                        awanturować się. Nie, nie, po stokroć nie! Mają zachowywać się
                        grzecznie albo zmienić pracę. Sama doprowadziłam do zwolnienia kilku
                        pań z rejestracji, którym puściły nerwy. A zapewniam, że i pracę i
                        płacę mają znacznie mniej atrakcyjną niż rezydent, a
                        prestiż......zaden.
                        Sporo podróżując poznałam róznych rezydentów. Nigdy nie nastawiałam
                        się, że mam do czynienia z osobą złośliwą czy niekompetentną.
                        Doceniam ich pracę i uważam, że są potrzebni. Co nie oznacza, że
                        część osób powinno jak najszybciej pożegnać się z funkcją rezydenta -
                        ze względu na cechy psychiczne lub/i charakter. W interesie
                        wszystkich i turystów i biur podrózy i innych uczciwie wykonujących
                        swoje obowiązki rezydentów a także.....ich samych.
                        • Gość: Gosc123 Re: rezydent psycholog do Ewy IP: *.Red-83-38-121.dynamicIP.rima-tde.net 19.08.07, 13:49
                          Zgadzam sie z Toba i juz o tym pisalam, ze sa rezydenci, ktorzy nie
                          powinni wykonywac tego zawodu. Ale tak jest chyba we wszystkich
                          zawodach. W Twoim wyglada to jeszcze bardziej niepokojaco bo chodzi
                          o zdrowie czy zycie pacjenta w chwilach dla niego czasami bardzo
                          tragicznych. Nieodpowiedni rezydent moze najwyzej popsuc 2 tyg.
                          wypoczynek. Powiedzmy, ze pozbedziemy sie tych "chamskich"
                          rezydentow, ilu: 100, 200 osob? A co zrobimy z setkami tysiecy
                          turystow z ich "chamskim" zachowaniem? Im mozna przebaczyc, przeciez
                          sa na wakacjach, przeciez placa i maja prawo wymagac!!!! A w jaki
                          sposob to wymagaja? Nieistotne, ich to nie musi obchodzic. Przeciez
                          sa na wakacjach. Musza odstresowac sie. Maja swojego, prawie
                          osobistego "Kunta Kinte", bo przeciez za niego zaplacili!!!! I
                          ten "Kunta Kinte" ma przetrzymac nieuzasadnione skargi, krzyki,
                          obelgi, ponizenia, wulgarne zachowanie? Nie Ewo!!!! NIKT nie
                          powinien sobie na to pozwolic, niezaleznie od zawodu ktory wykonuje.
                          Co nie znaczy, ze ma odpowiadac tym samym Zachowaniem. Mialam malo
                          takich wypadkow, ale niestety mialam. Ja podchodzilam i podchodze z
                          szacunkiem do wszystkich, ale siebie tez szanuje i wymagam tego od
                          innych. I mowie to nie jako byla rezydentka ale jako czlowiek,
                          ktorym przede wszystkim jestem. W spoleczenstwie w ktory obecnie
                          zyjemy, gdzie o szacunek do blizniego coraz trudniej, nie wierze, z
                          Ty nigdy, w zadnej sytuacji nie stracilas nerwow i potrafilas zawsze
                          miec usmiech na twarzy, mile slowo jako odpowiedz na slowa: k...a,
                          w.....laj, ja cie p.....le, oszustka, g....ra, itp. To tylko
                          niektore. Jezeli znasz jakas formule na zachowanie spokoju przy
                          takim traktowaniu (ale nie mow o usmiechu, ani o tym, ze praca
                          rezydenta, wymaga wytrzymalosci psychicznej) to podaj ja. Moja,
                          jedyna wyprobowana metoda, bylo pozegnanie sie z taka grupa i powrot
                          na drugi dzien. Natomiast w skargach jakie napisali do biura,
                          obarczyli mnie slowami jakie wypowidzieli i swoim zachowaniem. To
                          znaczy: to ja tak sie do nich odzywalam a nie oni do mnie. Dlatego
                          jak czytam wiele wypowiedzi na tym forum, czesto zastanawiam sie czy
                          rzeczywiscie tak bylo czy moze odwrotnie? Jedynym lekarstwem
                          pozostaje: SZANUJMY INNYCH, ZEBY NAS SZANOWALI i odwrotnie.
                          • Gość: ewa Re: rezydent psycholog do Ewy IP: *.chello.pl 19.08.07, 20:37
                            Tak - szanuj innych i wymagaj szacunku dla siebie. Wiesz, zdarzało
                            mi się wyjść z siebie i stanąć obok np. gdy bardzo wiele lat temu
                            pracowałam w Pogotowiu Ratunkowym i obelgi pijanych (sic!) osobników
                            kwalifikujących się raczej do Izby Wytrzeźwień niż do szpitala były
                            na porządku dziennym. Zdarzało mi sie zakląć gdy stawałam oko w oko
                            z przerastającą mnie sytuacją i.......tyle.
                            Nigdy nie stosowałam odpowiedzialności zbiorowej, nigdy nie
                            zachowywałam się po chamsku i nie obrażałam ludzi, którzy mieli
                            prawo do emocji.
                            Nigdy nie czułam się jak czarnoskóry Kunta Kinte- gdy emocje sięgają
                            zenitu zapraszam do siebie do pokoju i proszę o rzeczową rozmowę.
                            Skutkuje. Ludzie przestają krzyczeć, czasem nawet przepraszają.
                            Pamiętam kiedyś ojca, który uderzył bardzo młodą lekarkę, bo nie
                            bardzo radziła sobie z atakiem histerii chorego dziecka.Po
                            pięściach poszły w ruch epitety - dziewczyna została zmieszana z
                            błotem - przybiegła do mnie. Sama trzęsła się jak galareta,
                            świadkami zajścia były pielęgniarki. Sprawa kwalifikująca się do
                            zgłoszenia do prokuratora albo na policję ( czynna napaść).
                            Poprosiłam ojca do pokoju, dałam mu szklankę wody, przez kilka minut
                            milczeliśmy a potem ......zaczął mnie przepraszać. Zaproponowałam,
                            żeby przeprosił poszkodowaną zaznaczając, że nie wiem jaka będzie
                            jej reakcja. Przeprosił, przeprosiny zostały przyjęte, dziewczyna
                            zajmowała się jego dzieckiem.
                            Spokój, cierpliwość czynią cuda. Czy ojciec miał prawo do
                            rękoczynów ? NIE!!!! Tym nie mniej poniosły go emocje, strach.
                            Bywa, że są one bardzo złymi doradcami. Ja uważam, że należy
                            szanować innych ludzi - i tych drżących o zdrowie najbliższych i
                            tych poddenerwowanych na urlopie, gdy coś szwankuje. Oczywiście
                            ciężar gatunkowy jest inny, ale niec podobieństw można się
                            doszukać.
        • gosiulka01 Re: do Szanownej Poprzedniczki 18.08.07, 12:14
          Brawo Ewa!!! Nic dodać nic ująć popieram w 100% Twoje wypowiedzi!!! Szkoda
          tylko, że wypowiedzi osób z którymi rozmawiałaś pokazują niestety jaka jest
          znaczna ilość rezydentów a to smutne!!!
          • Gość: Gosc123 Re: do Szanownej Poprzedniczki IP: *.Red-83-38-121.dynamicIP.rima-tde.net 18.08.07, 13:28
            A co mozesz powiedziec o znacznej ilosci turystow? Grupie znacznie
            wiekszej niz grupa rezydentow? Czy wszyscy zachowuja sie tak jak
            tego wymagaja minimalne i podstawowe zalozenia kulturalne? Czy
            kogokolwiek pobyt na wakacjach zwalnia od bycia normalnym
            czlowiekiem i przeksztalcenia sie w gbura, ignoranta, tlumaczy
            agresywne zachowanie, wulgarne slownictwo? Jezeli tak, a to wynika z
            Twojej odpowiedzi, to nie martwila bym sie o ta w sumie mala ilosc
            rezydentow (o wyzej wymienionej charaktrystyce) ale o tak znaczna
            ilosc naszego spoleczenstwa ktora jest turystami uwazajacymi, ze
            wakacje i to ze placa, zwalnia, pozwala i tlumaczy ich czasami
            zwierzece zachowanie. I to rzeczywiscie jest smutne!!!!
            • bikinikill Re: do Szanownej Poprzedniczki 18.08.07, 15:14
              Rozumiem Cię i zgadzam się z tym, co piszesz.
              Od 2 lat pracuję na lotnisku i sytuacji stresujących mi nie brakuje.
              Zawsze chciałam pracować z ludźmi, wierzyłam, że obsługa klienta w
              Polsce może stać na wysokim poziomie. Że do pasazerów trzeba podejść
              profesjonalnie i z uśmiechem. Niestety, nie zawsze stać mnie na
              uśmiech, kiedy po raz któryś w ciągu dnia słyszę, ze
              jestem "po***ona", "po***ana", "nadaję sie do pracy w
              toalecie", "żeby mi dzieci poumierały"... Czy te urocze epitety były
              spowodowane złym wykonywaniem obowiązków? Ano nie. A to walizka z
              mojej winy była za ciężka, a to samolot nie chciał zaczekać 2
              godziny na spóźnionego, a to ktoś pomylił dzień wylotu...
              Braku kultury nie mozna niczym wyjaśnić. A, ze pracuję z ludźmi, nie
              znaczy, ze mi się należy, że mogę zbierać cięgi.

              Ewa, jak sądzę, należy do grupy turystów kulturalnych, którym w
              głowie nie mieszczą się wyzwiska i wyżywanie się na kimkolwiek.
              Dlatego, być moze, nie rozumie, że takie sytuacje mogą mieć miejsce
              mimo profesjonalizmu pracownika. Ale taka jest przykra rzeczywistość.
      • Gość: sowunia Re: do Szanownej Poprzedniczki IP: *.toya.net.pl 19.08.07, 16:46
        Witam,
        chciałabym się dowiedzieć czy jest możliwe uzyskanie informacji czy interesującą
        wycieczkę prowadzi konkretny pilot?
        W tym roku byłam na wycieczce w Pradze i mojej grupie "trafił" się wspaniały
        pilot. W przyszłym roku wybieram się na wycieczkę którą m.in. pilotuje ta osoba,
        czy w biurze podróży jeżeli poproszę o informację w jakim terminie jedzie ten
        pilot, to uzyskam taką informację

        Pozdrawiam :)
    • Gość: ewa w.oslo Re: Obowiązki rezydenta??? IP: *.studby.uio.no 19.08.07, 12:01
      Nigdy nie korzystam z pomocy rezydenta bo
      a ) nudzi
      b ) klamie
      c ) pokazuje miejsca ( knajpy, biura wynajmu samochodow ) w ktorych
      ma prowizja a niekoniecznie te dobre )

      Obowiazkiem rezydenta jest transport z/na lotnisko, zakwaterowanie
      zgodne z opisem, pomoc przy konfliktach hotel-gosc, pomoc przy
      zaginieciu bagazu, spotkanie organizacyjne, zglaszanie reklamacji.
      • Gość: Adulus Re: Obowiązki rezydenta??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 20:09
        na wycieczkach zawsze zachaczają o sklepik gdzie ceny sa 2 razy
        droższe...ale przecież musi zarobic n aprowizje dla rezydenta więc
        cóż;)
        • Gość: ewa Re: Obowiązki rezydenta??? IP: *.chello.pl 19.08.07, 20:41
          Tak bywa, że np."okazyjne" perły są dwa razy droższe niż te po
          normalnych cenach, wypozyczalnie samochodów z "promocyjnymi" cenami
          porażają itd, itp. Nie to jest jednak najgorsze. Mnie irytuje u
          części rezydentów - zastrzegam, że nie wszystkich - chamstwo,
          olewanie obowiązkow i traktowanie turysty jak intruza, który
          przeszkadza w błogim odpoczynku.
          • Gość: Gosc123 Re: Do Ewy IP: *.Red-83-38-121.dynamicIP.rima-tde.net 20.08.07, 10:55
            Ewo! Milo mi sie z Toba rozmawia ale chyba zaczynamy krecic sie w
            kolo. Ja mysle,ze wszystkich irytuje chamstwo, olewanie obowiazkow i
            traktowanie jak intruzow... Ale to zdarza sie we wszystkich
            zawodach. Wsrod urzednikow,ekspedientek, sprzataczek, redaktorow,
            recepcjonistow, lekarzy,pielegniarek. Nie ma zawodu w ktorym nie
            bylo by kogos kto nie podlega temu opisowi. Nie tylko w swiecie
            rezydentow. Na jednym z watkow czytalam wypowiedz "Ewy" na temat
            zachowania rezydenta na Cyprze. Przypuszczam, ze to wlasnie Ty
            trafilas na tego nieodpowiedniego rezydenta. Jak piszesz duzo
            podrozujesz i ogolnie bylas zadowolona. Mysle, ze ci chamscy i
            olewajacy prace rezydenci to mniejszosc wsrod profesjonalnych i
            lubiacych swoja prace. Natomiast chamstwa, wulgarnosci, braku
            szacunku nie mowie juz o przemocy fizycznej ( pomijajac osoby z
            niektorymi chorobami psychicznymi, alkoholikow czy narkomanow), nie
            powinno sie tolerowac i szukac dla tych zachowan jakiego kolwiek
            wytlumaczenia. A juz na pewno nie dlatego, ze ktos jest na
            wakacjach. To, w zadnym wypadku nie uprawnia go do chamstwa i obelg.
            • Gość: ewa Re: Do Ewy IP: *.chello.pl 20.08.07, 13:15
              To ja opisałam rezydenta z Cypru. Fakt, sporo jeżdżę do z pracy
              większości rezydentów nie mam zastrzeżeń - byli bardziej lub mniej
              zaangażowani, bardziej lub mniej sympatyczni. Bardzo złe wrażenie
              pozostawił p. Eryk z Lanzarote. Jest przykładem "antyrezydenta" -
              osoby niegrzecznej i nieodpowiedniej na tym miejscu. Nie nadającej
              się do pracy z ludxmi.
              Kończąc - życzę kontaktów z miłymi i normalnymi ludźmi - w
              jakimkolwiek miejscu i czasie. Niech na naszej drodze staje
              uśmiechnięta stewardessa, pomocny rezydent, urzędniaczka, która
              doradzi, pielgniarka, która ból ukoi usmiechem, ba nawet pan
              hydraulik, który awarię usunie szybko, skutecznie i przyjdzie na
              umówioną godzinę.
              Pozdrawiam ewa
            • Gość: Iwona Re: Do Ewy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.07, 11:26
              Gosc123, prosze o kontakt mailowy, chcialabym sie dowiedziec cos
              wiecej o pracy rezydenta, moj mail: agnetha04@gazeta.pl
    • Gość: jozefa1 Re: Obowiązki rezydenta??? IP: *.crowley.pl 21.08.07, 13:57
      Pewnie obrażę kilku dobrych rezydentów, bo takich też spotkałam, ale
      w większości to ludzie komlpletnie nieprzygotowani, ani językowo ani
      po prostu życiowo. Przykład ten z Eccoholiday, który nie wiedział
      nawet, że jego turyści nie weszli do wąwozu Samaria. Może to kogoś
      otrzeźwi, że potrzebna jest wyobraźnia i odpowiedzialność, a
      wciskanie wycieczek to trochę za mało.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka