Dodaj do ulubionych

Zaciążone

08.10.10, 12:44

Przepełniona goryczą niepłodności nie wychodzę z domu, jak już to późnym wieczorem, gdy ciężarne i mamusie z wózkami śpią. Nie mogę znieść ich widoku, chociaż nic mi nie uczyniły- zazdrość czy jak nazwać to co się we mnie kotłuje?
Gdzie osoby takie jak ja mają swoje miejsce, swój azyl?
Nawet tu, muszą niepytane wtrącać swoje 3 grosze cieżarne. Wciskają się w wątki znerwicowanych dziewczyn. Hasło "nie martw się, uda sie i tobie" maksymalnie wkurza i pogłębia rozpacz Jest forum CIP i W oczekiwaniu i setki innych jeszcze... Ale nie...
Epatując ciążowymi suwaczkami ranią uczucia pogłębiając ten cholerny ból. Wcale nie jest mi lżej, że komuś innemu się udało. Do licha czy to tak wiele? Trochę empatii i taktu? Wiem, że nie jestem sama z odczuciami- jest nas więcej.
Ciężko o tym pisać- naraziłam się, wiem.
Przepraszam.
Nie potrafię inaczej.

Obserwuj wątek
    • asiek334 Re: Zaciążone 08.10.10, 12:57
      Dlaczego uwazasz,ze sie naraziłas??? wyraziłaś swoje zdanie, pełne zalu i goryczy. Masz do tego prawo, w końcu przychodzi moment, w którym ta przysłowiowa "czara goryczy" sie przelewa. Nie wiem jak długi sie starasz, a moze nie doczytałam, ale na pewnym etapie każdej z nas brakuje sił na walke o swoje marzenia, pragnienia. U mnie chyba chyba czara sie przelała, kiedy moja pierwsza próba iui sie nie powiodła. trzy dni przebeczałam, nie wychodziłam z domu. Miałam dosyc, tym bardziej ze co rusz dowaidywałąm sie o kolejnej ciązy wród koleżanek. Jesli ktos cie tu skrytykuje, bedzie oznaczało, ze tak na prawde nie poznał jeszcze tego "bólu" My sie staramy dopieo czy moze juz 4 lata. dla innych to bedzie tylko 4 lata, kiedy to porównują swoje np 10 lat staran. Każda z nas jest inna i przezywa to na swój sposob. Ja wiem co czujesz albo moze mi sie wydaje że wiem. I nie przepraszaj.
    • przyszla_mamuska Re: Zaciążone 08.10.10, 13:06
      a ja cie rozumiem... z góry przepraszam że odzywam się ja - z suwaczkiem i w ciązy na dodatek.
      Chciałam ci tylko napisać, że nie mam zamiaru cie pocieszać, bo też przez to przechodziłam i wtedy nic nie pomagało.
      Czytam Twój post i pamiętam siebie w tamtych chwilach sad
      Pomogło mi jedno... zaczęłam inaczej patrzeć na te ciężarówki i wózki z bobasami. to że będziesz gniewać się na cały świat niczego nie zmieni, a raczej doprowadzi cie do mega depresji którą i ja miałam. nie warto wiecznie się zadręczać że jesteśmy nieszczęśliwe, bo przecież nie my pierwsze i nie ostatnie.
      Odkąd inaczej zaczęłam widzieć świat, udało mi się spełnić moje największe marzenie, czego i Tobie życzę.
      trzymaj się jakoś.
      • lesny_drobiazg Re: Zaciążone 08.10.10, 15:11
        Przyszla_mamuska, zgadzam się z Tobą.
        Mnie jakoś ciążowe / dziecięce suwaczki na TYM forum nie rażą. Wręcz przeciwnie, napawają optymizmem. Jak czasami na jakimkolwiek forum o niepłodności czytam wypowiedź, dajmy na to, sprzed 2 lat - że koniec, brak nadziei, nie udaje się, rozpacz i w ogóle; a pod spodem widzę suwaczek: "jestem w tym a tym tygodniu"... to naprawdę dostaję zastrzyk energii. Uda się!!
        Pozdrawiam.
        • arpona Re: Zaciążone 08.10.10, 17:07
          Mnie w zasadzie suwaczki jako takie też nie rażą, ale robi mi się i miło na sercu, gdy widzę, że którejś forumowiczce po miesiącach czy latach walki z niepłodnością w końcu udaje się zajść w upragnioną ciążę, i smutno zarazem, że to znowu nie ja... Co tu kryć, pozytywne historie dodają motywacji do walki, ale każda kolejna własna porażka ją odbiera, przynajmniej na jakiś czas.

          • pudelek09 Re: Zaciążone 08.10.10, 19:10
            Ja sie tak do konca nie zgodze,choc dokladnie poznalam ten bol!
            I niewiele dziewczyn nie moze sie doczekac dzidzi az tyle czasu co ja! Tez chce mi sie wyc jak widze te rozkoszne maluszki,jak co chwile ktos sie chwali ze w ciazy,jak wszedzie roi sie od ciezarnych.Tez lykam lzy! Wiele razy ryczalam z tego powodu.
            Ale tu nie pisze mama czy ciezarna kazda,tylko ta co poczula smak goryczy w tym temacie,walczyla miesiacami czy latami zeby moc tulic swoje malenstwo!A jak im sie udalo to chca sie pochwalic(ale nie ranic),dodac otuchy(skoro mnie sie udalo,wy tez sie doczekacie),moze cos podpowiedziec(co choc o krok przyblizy ktoras starajaca sie do celu),moze polecic jakiegos lekarza.
            Ja nie widze w tym nic zlego!Oczywiscie zazdroszcze im,tez bym chciala byc w tej wyczekanej ciazy,ale tez sie ciesze,ze kolejnej sie udalo!i nadal wierze ze mi sie uda i kazdej z nas!
    • aguladarek24 Re: Zaciążone 09.10.10, 09:57
      Popatrz na to tak ze tu jest takie forum a nie inne ..... to ze sie staramy wszystkie to prawda.... to ze jednym drugim wychodzi ze to akurat nie ja no trudno ale jest swiatelko w tunelu ze warto innym sie udalo moze kiedys Ty a moze i ja wpiszemy watek wreszcie sie udalo smile ja czytam takie watki tylko w zaleznosci od mojego nastroju, raz czytam raz nie .....a wiesz mi ze w wielu momentach Cie rozumiem .... szczegolnie gorzko wspominam jak dostalam histerii na przystanku autobusowym kiedy czekalam na autobus i stala sobie mloda dziewczyna tak nacpana ze ledwo trzymala sie na nogach kiedy rozchylila sie jej kurtka okazalo sie ze na oko jest gdzies w siodmym miesiacu ciazy dostalam szalu histerii i tylko ludzie mnie odciagneli zebym jej nie pobila .....tu sie wlasnie pytam Boga gdzie ta sprawiedliwość, czy byłabym tak zła matka ze nie jest mi to dane....dlaczego ta mloda dziewczyna a nie ja nosi pod swoim sercem małe serduszko..... sad
      • przyszla_mamuska Re: Zaciążone 09.10.10, 11:28
        wszystkie was doskonale rozumiem... tego przez co przechodziłam przez 5 lat nie da się opisać jednym postem. Ale uwierzcie mi - swoje przeżyłam sad Rok temu po pierwszym udanym zabiegu w 9 tygodniu ciązy okazało się że nasze maleństwo nie ma serduszka... Chyba wam nie musze pisać co się ze mną działo crying ostatecznie po 2 tygodniach wylądowałam w szpitalu na zabiegu, gdzie obok leżały jeszcze 3 kobiety w podobnej sytuacji i czekały na ten sam zabieg, tyle tylko że ja jako jedyna po przebudzeniu nie umiałam opanować płaczu, a reszta z uśmiechem wychodziła ze szpitala i gawędziła przez telefon. Szlag mnie trafiał sad Oboje z mężem płakaliśmy... Ja wyłam potem jeszcze 2 miesiące dzień w dzień, bo ciągle miałam świadomość że nie mogłam uratować naszego maluszka crying Płakał ze mną mój mąż, moja mama, moje siostry... Aż w końcu zrobiło mi się żal wszystkich dookoła, że cierpią z mojego powodu i ogarnęłam się trochę.
        Podeszłam do crio, do którego nastawiona byłam sceptycznie na wszelki wypadek i Bogu dzięki, bo zarodki się nie przyjęły. Nie miałam więcej mrozaczków, więc czekała mnie kolejna stymulacja, kasa, ból, lekarze itd. Przed tym jeszcze zrobili mi histeroskopie.
        I wtedy powiedziałam sobie, że teraz mi się uda, bo ja już swoje na maxa wycierpiałam. I że jeśli wszystkie dookoła są w ciąży to ja też będę smile Dzień w dzień wyobrażałam sobie 2 kreski na teście i pięknie rosnącą betę. Myślałam jak będę wyglądać z brzuszkiem i jaki wózek wybiorę dla dziecka... Ani przez chwilę nie pomyślałam, że się nie uda...
        A to wszystko za sprawą książki, którą dała mi znajoma. Polecam wszystkim książkę "Sekret". Widzę każdego dnia, że po przeczytaniu tej książki jestem innym człowiekiem, że przyciągam tylko pozytywne myśli i wiem, że wreszcie jestem szczęśliwa.
        A jak zerkam na zdjęcie 4D naszej córci, to wiele łez się leje, bo mam przed oczami całe te 5 ciężkich i zalanych łzami lat.
        Te 5 lat to była taka wyprawa na Kilimandżaro, ale warto było się nie poddawać smile
        Nie poddawajcie się dziewczyny i nie załamujcie. Uwierzcie tak na 100% że i wam się uda, bo wiara czyni cuda - teraz to wiem i jestem tego najlepszym dowodem smile
        Trzymam za was mocno kciuki i wierzę, że za jakiś czas każda z was mi tu napisze że niebawem będzie miała swoje wymarzone maleństwo smile
        Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam i nie zasmuciłam, bo nie było to moim zamiarem.
        • pudelek09 Re: Zaciążone 09.10.10, 12:42
          Qrde!mam te ksiazke,2cz tez czytalam!Nawet ja polecalam na tym forum.Spelnilo sie wiele pragnien,ale nie to NAJWAZNIEJSZE MARZENIE!! po przeczytaniu tej ksiazki podeszlam do 6inseminacji i uwierz,ze za kazdym razem sie balam,ale wierzylam ze bedzie dobrze(no,moze poza pierwszym razem kiedy pecherzyk juz pekl,a niewiadomo bylo kiedy.To pewnie za pozno na inseminacje bylo).oddalabym te wszystkie spelnione za to JEDNO!
          Nadal wierze-teraz ze invitro sie uda!Tez wyobrazam sobie jak to bedzie,jakie ciuszki,wozek,jak urzadzimy pokoj(bo bedziemy sie budowac),jak bedziemy w czworke-w komplecie,jak corka bedzie miala upragnione rodzenstwo,a my coreczke czy synka.
          Boje sie invitro,bo to wszystko nowe-niewiem jak zareaguje na leki,jak pojdzie stymulacja,ale te mysli przegrywaja z tymi,ze musi sie udac.Wiem ze o tych wszystkich minusach zapomne jak reka odjal w chwili zobaczenie 2kresek,a jak podadza mi mojego dzidziusia to o wszystkim co przeszlam przez te lata(zw ze staraniami)zapomne.To malenstwo wszystko wynagrodzi
          • przyszla_mamuska Re: Zaciążone 09.10.10, 13:31
            ja tez się bałam pierwszej stymulacji, pierwszego zastrzyku, jak to będzie i w ogóle bałam się narkozy przy punkcji bo nigdy wcześniej nie miałam. Boimy się tego co nowe i nieznane. Trzęsłam się jak galareta przed punkcją, do tego stres ile komórek pobiorą, czy dobrze się zapłodnią, czy będą się dzielić...
            Za drugim razem poszłam na takim luzie, że aż mój mąz był w szoku. Zastrzyki nie robiły już na mnie wrażenia, narkoza - fajna jest bo śpisz i nic nie czujesz wink Potem usłyszałam że mam 7 komórek, ja po godzinie od zabiegu już na nogach. Nic mnie nie bolało jak za pierwszym razem. Doszłam do wniosku że trzeba przez to przejść i mieć to już za sobą. potem miałam gości, więc zapomniałam że jestm po jakimkolwiek zabiegu. Myślałam tylko o naszej wspaniałej 7 smile ja na drugi dzień zadzwoniłam i dowiedziałam się że tylko 5 ładnie się zapłodniło to było mi troche przykro, ale powiedziałam sobie że trudno, widocznie tak miało być i że z pewnością się uda. Ale wciaż myslałam że jest 7 pięknych zarodeczków smile
            jakie było moje zdziwienie kiedy przyjechałam na transfer a pani biolog mi mówi że "mamy 7 zarodków...". pytam ją jakim cudem jak było 5. wystraszona poleciała sprawdzić czy czegoś nie pomylili, ale okazało się że te 2 które były leniwe, obudziły się i też zrobiły się z nich śliczne bobaski smile Ciężko opisać tą radość smile
            Nie bój się niczego. Jeśli czytałaś tą książkę, to wiesz że musisz odrzucać wszelkie negatywne myśli. Nie możesz myśleć czy dobrze zareagujesz na leki, tylko że będzie super, pobiorą ci komórki i się uda! Musi się udać i nie może być obaw tylko pewność. U mnie dopiero wtedy poskutkowało smile
            Za pierwszym razem kiedy poroniłam to wiecznie biegałam do wc czy nie mam plamień... no i w końcu je sobie przyciągnęłam myslami sad wiem że jest ciężko, wiem bo szłam tą samą drogą! A jeśli macie ochotę popłakać to płaczcie, wywalcie te złe emocje z siebie.
            Moja jedna rada: pij dużo wody jak zaczniesz brać zastrzyki aż do testu albo i dłużej (przynajmniej 2 litry). Ja za pierwszym razem nie posłuchałam i miałam lekkie przestymulowanie. Za drugim razem brałam silniejsze dawki żeby było więcej komórek, piłam wodę i dziennie mówiłam sobie "czuję się doskonale" smile Nic mi nie było!
            Dziewczyny, nieważne co nam pomaga, trzymajmy się tego co prowadzi nas do celu, czy to jest Bóg, czy to jest wsparcie rodziny, czy jeszcze coś innego...
        • lesny_drobiazg Re: Zaciążone 09.10.10, 14:55
          > I wtedy powiedziałam sobie, że teraz mi się uda, bo ja już swoje na maxa wycier
          > piałam. I że jeśli wszystkie dookoła są w ciąży to ja też będę smile Dzień w dzień
          > wyobrażałam sobie 2 kreski na teście i pięknie rosnącą betę. Myślałam jak będę
          > wyglądać z brzuszkiem i jaki wózek wybiorę dla dziecka... Ani przez chwilę nie
          > pomyślałam, że się nie uda...

          Ech, popłakałam się... Piękne to, uwielbiam czytać takie wypowiedzi. Pracuję nad tym samym, przysięgam... Przyszła_mamuska, jesteś wielka smile Pozdrawiam ciepło, no i oczywiście gratuluję!
          • przyszla_mamuska Re: Zaciążone 09.10.10, 16:07
            teraz już płaczesz?? zobaczysz co z mózgiem robią hormony ciążowe haha ja wyję kilka razy dziennie, też najczęściej ze wzruszenia wink
            chcę was tylko zarazić pozytywnym mysleniem i wiarą w cuda. u nas na pierwszej wizycie w klinice lekarz mówił że raczej nie ma szans... zmieniliśmy lekarza, bo doszliśmy do wniosku że głupoty gada smile no i teraz chętnie bym z tym brzuchem do niego pojechała wink
    • yonik Re: Zaciążone 09.10.10, 13:29
      Renetka_szara (ładne i bardzo smaczne jabłka, nawiasem mówiąc) smile,
      nie załamuj się, nie pozwól się przepełnić goryczą, bo to tylko Tobie zaszkodzi.
      Spróbuj zmienić nastawienie do świata.
      Ja mam tyłozgięcie szyjki macicy, wiedziałam to zanim zaczęlismy starać o dziecko. Przeczuwałam, że mogą być kłopoty. Ale jednak udało się. Nie załamuj się, proszę Cię, tylko działaj. Zbadaj się dokładnie, żebyś wiedziała, na czym stoisz, niech się zbada Twój mąż.
      Zauważ, że na bezpłodność w większości przypadków nie ciepi się z powodu genetycznych zaburzeń czy jakichś fizycznych defektów, tylko z powodu naszego stylu życia, odżywiania się, ciągłego stresu, na który jesteśmy narażani. Wycisz się wewnętrznie, zmień otoczenie na jakiś czas, jeśli to możliwe, zdystansuj się.
      Pozdrawiam serdecznie.
    • annajustyna Re: Zaciążone 09.10.10, 15:07
      Ja sie wciaz tutaj udzielam, bo jestem jedna z Was. Jedna z tych, dla ktorych wybawieniem byla laparoskopia. Udalo sie, kiedy juz zupelnie sie poddalam, bo mimo ze podczas laparo znaleziono u mnie rozne "rzeczy" (m.in. udrozniono mi jajowody, zwlaszcza lewy, ktory byl niezle pozarastany), to juz przestalam wierzyc, ze sie kiedykolwiek uda. Wciaz jednak czuje sie czlonkinia tego forum.
      • asiek334 Re: Zaciążone 10.10.10, 15:20
        Do YONIK napisałaś ze masz tyłozgiecie macicy i jest problem. A co masz konkretnie na mysli, zajscie w ciąże?? wiesz nie wydaje mi by to był az taki problem z zajsciem w ciąze, wystarczy zmienić pozycje na tzw pieska. Zanim ja zaszłam w pierwszą i jak do tej pory jedyną ciążę, równiez miałam tyłozgięcie, lekarz poradził jak juz wspomniałam zmianę pozycji i to była kwestia 2, 3 miesięcy. i mam syna a tłozgiecia juz nie. Pozdrawiam
        • pudelek09 Re: Zaciążone 10.10.10, 20:09
          Ja mam silne tylozgiecie macicy,13lat temu urodzilam corke,tylozgiecie bz.Niewiedzialam ze to sie moze zmienic.
        • yonik Re: Zaciążone 10.10.10, 20:45
          Nie mam nic konkretnego na myśli. Opisałam swoje ówczesne strachy. Kiedy przez dwa miesiące nic. Poszłam do lekarza (bez powodu, wiadomo, żadna nie lubi chodzić do gina, a poza tym uważałm się za całkwicie zdrową i nie mogłam zrozumieć dlaczego nam się nie udaje). Potem lekarz mnie uświadomił, powiedział, że mam silne tyłozgięcie, potem porozmawiałam z mamą, okazuje się, że ona ma to samo. Mimo to urodziła nas trójkę.
          My mamy synka i to najlepsze co mnie w życiu spotkało. Więcej jakoś nie udaje nam się , ale i tak jestem bardzo szczęśliwa.
          Do tej pory, jak widzę dziewczyny w ciąży to strasznie im zazdroszczę, jak wspominam swój stan ciążowy, byłam w niebie.
          Dlatego trzymam kciuki za wszystkie pary, które chcą mieć dzieci.
          • batutka Re: Zaciążone 10.10.10, 23:32
            wolałabyś, żeby tu, na tym forum pojawiały się tylko posty kobiet, którym się nie dało, które nadal walczą, albo które się poddały?
            nie uważasz, że posty kobiet, które długo się leczyły z niepłodności i w końcu są w ciąży dodają otuchy i wiary?
            dlaczego te kobiety mają tu nie zaglądać? dlatego, że Tobie się to nie podoba? nie pomyślałaś, że inne właśnie czekają na te posty, optymistyczne posty, które podnoszą na duchu?
            co złego jest w pocieszaniu innych?
            ja Ciebie nie rozumiem, choć oczywiście masz prawo do własnego zdania - ale...nie masz prawa odsyłać innych na inne fora, tylko dlatego, że czujesz się źle z powodu ich szczęścia
            dla mnie takie podejście jest zwykłym egoizmem, takie jest moje zdanie (mam prawo do niego, podobnie jak i Ty)
    • batutka Re: Zaciążone 10.10.10, 23:38
      i jeszcze jedno: dlaczego uważasz, że kobiety w ciąży specjalnie epatują swoją radością, suwaczkami, pisząc tu, na tym forum?
      nie pomyślałaś o tym,że kiedyś to forum było ich domem, że przesiadywały tu codziennie przez wiele miesięcy, lat i że wciąż tu zaglądają, nie po to,żeby triumfować, ale żeby dodać wiary innym, służyć radą, coś podpowiedzieć?
      ludzie jednak myślą tylko o sobie...
      • reneta.szara Re: Zaciążone 11.10.10, 08:13
        Dziękuję za posty.
        Widzę, że mało kto potrafi mnie zrozumieć. Trudno. Większość dziewczyn to kobiety na wskroś szlachetne, nie mające problemów z negatywnymi emocjami. Nie to co ja.

        Po poście batutki utwierdziłam się w przekonaniu, że to forum nie dla mnie. Nie będę tu pisała, zaglądała też nie. Nazywanie mnie "egoistką" zabolało.

        Powodzenia
        • batutka Re: Zaciążone 11.10.10, 08:25
          reneta.szara napisała:

          > Dziękuję za posty.
          > Widzę, że mało kto potrafi mnie zrozumieć. Trudno. Większość dziewczyn to kobie
          > ty na wskroś szlachetne, nie mające problemów z negatywnymi emocjami. Nie to co
          > ja.
          >
          > Po poście batutki utwierdziłam się w przekonaniu, że to forum nie dla mnie. Nie
          > będę tu pisała, zaglądała też nie. Nazywanie mnie "egoistką" zabolało.
          >
          > Powodzenia

          nie nazwałam Cię egoistką, napisałam, że podejście, które reprezentujesz jest egoizmem - oczywiście Ty sama tego tak nie nazwiesz, przecież tylko Twoje uczucia są najważniejsze
          bardzo subtelnie przegnałaś kobiety, którym się udało na inne forum, stwierdziłaś, że Cię denerwują, że epatują sygnaturkami, potem się obrażasz, że ktoś tak, a nie inaczej to odebrał, teraz postanowiłaś opuścić to forum
          Twój wybór, ja nie zamierzam z tego forum rezygnować, mimo, że nie epatuję jak to nazwałaś sygnaturką, ale jeśli tylko mogę pomóc, poradzić, to to robię
        • monika_rostkowska Re: Zaciążone 11.10.10, 10:02
          reneta.szara napisała:

          > Dziękuję za posty.
          > Widzę, że mało kto potrafi mnie zrozumieć. Trudno. Większość dziewczyn to kobie
          > ty na wskroś szlachetne, nie mające problemów z negatywnymi emocjami. Nie to co
          > ja.

          a co to za ironia? jeśli ktoś nie ma innym kobietom za złe,że są w ciąży lub mają dzieci, to jest be?
          wychodząc z Twojego sposobu rozumowania, każda ciężarna powinna się zamknąć w domu, żeby swoim wyglądem nikogo nie ranić, a jak się cieszy to jest zła, bo nie liczy się z uczuciami innych
          i bardzo Cię proszę, nie odsyłaj kobiet, którym się udało na inne fora, nie myśl tylko o sobie i swoich uczuciach
          a jeśli chodzi o egoizm - tak, każdy kto myśli tylko o sobie i swoich uczuciach jest egoistą - Ty nie liczysz się również z uczuciami innych, posyłając ich stąd do diabła - no, może trochę delikatniej to napisałaś, ale sens był taki sam
        • arpona Re: Zaciążone 11.10.10, 11:11
          Uważam, że na forum jest miejsce dla wszystkich, także dla tych, którzy nie radzą sobie z negatywnymi emocjami. Ja renetę.szarą rozumiem, bo i mi nieobce są takie uczucia, choć staram się z tym walczyć, ale czasem po prostu sytuacja mnie przerasta i żadne optymistyczne myślenie nie pomaga, co nie znaczy, że nie czytam chętnie porad i historii tych, którym w końcu udało się pokonać niepłodność.

          Bądźmy dla siebie bardziej wyrozumiałe, bo egoizm jest tak naprawdę w każdym z nas.
          • batutka Re: Zaciążone 11.10.10, 12:24
            arpona napisała:

            > Uważam, że na forum jest miejsce dla wszystkich, także dla tych, którzy nie rad
            > zą sobie z negatywnymi emocjami. Ja renetę.szarą rozumiem, bo i mi nieobce są t
            > akie uczucia, choć staram się z tym walczyć, ale czasem po prostu sytuacja mnie
            > przerasta i żadne optymistyczne myślenie nie pomaga, co nie znaczy, że nie czy
            > tam chętnie porad i historii tych, którym w końcu udało się pokonać niepłodność
            > .
            >
            > Bądźmy dla siebie bardziej wyrozumiałe, bo egoizm jest tak naprawdę w każdym z
            > nas.

            arpona, oczywiście- masz absolutną rację
            ja również rozumiem autorkę wątku, bo sama walczyłam z niepłodnością prawie 6 lat i również trudno mi było pogodzić się z tym, że innym wychodzi, a mnie nie
            ale mi chodzi o to, że nie mogę wymagać od zaciążonych, żeby zniknęły mi z pola widzenia, z tego forum, żeby przestały pisać, cieszyć się itp.
            ja na tym forum piszę z 7 lat albo więcej, teraz się mniej udzielam - ale jeśli widzę post, na który mogę odpowiedzieć, pomóc, to jak najbardziej to robię

            k
        • lesny_drobiazg Re: Zaciążone 11.10.10, 13:33
          Batutka, dobrze piszesz.

          > Po poście batutki utwierdziłam się w przekonaniu, że to forum nie dla mnie.
          Nikt tu nikogo pod pistoletem nie trzyma... Trzeba mieć świadomość że to forum publiczne, każdy może się wypowiadać.

          > Widzę, że mało kto potrafi mnie zrozumieć. Trudno. Większość dziewczyn to kobie
          > ty na wskroś szlachetne, nie mające problemów z negatywnymi emocjami. Nie to co
          > ja.
          Jasne wink Nie ironizuj TUTAJ, proszę, bo wiemy co czujesz. Ja Cię rozumiem (i pewnie nie tylko ja), ale nie popieram. Naprawdę, wypowiedzi tych wszystkich dziewczyn - które miesiącami, latami zaglądały na forum "niepłodność", a teraz zaglądają tu nadal (i chwała im za to!) żeby podzielić się swoim szczęściem - mnie osobiście napawają optymizmem. Teraz pewnie można byłoby Cię zapytać, czy szklanka jest w połowie pełna, czy w połowie pusta... Dla mnie jednak pełna. Nie wiem reneto jaki jest Wasz problem - ale przykłady tych dziewczyn pokazują, że nawet w najbardziej "beznadziejnych" przypadkach - udaje się!

          Przedwczoraj dowiedziałam się, że mój znajomy zostanie ojcem. Z rok temu rozmawiałam z nim na ten temat - żalił się jaki to on biedny, nieszczęśliwy, bo jego dziewczyna chce dziecka, a on nie rozumie dlaczego w imię czegoś, czego nie pragnie, ma poświęcać swój wolny czas, pieniądze, swobodę, w ogóle życie. (Koleś, dodam, od liceum nonstop imprezuje, chla, pali i ogólnie robi wszystko żeby się zniszczyć.) I co, myślisz reneto że mnie szlag nie trafił? Cały wieczór sobotni zje...any. A przecież ja nikomu nie żałuję ani źle nie życzę. Tylko się zastanawiam w czym oni są lepsi od nas? Ale ludzie walczący z niepłodnością - ci którym się już udało i ci którym jeszcze nie - to jednak IMO trochę inna kategoria.
          Pozdrawiam.
          • julia56 Re: Zaciążone 11.10.10, 15:38
            A ja, nie mają jeszcze syna, uwielbiałam czytać której się udało. Wyczekiwałam takich postów, bo dodawały mi sił.
            Nie ma we mnie ciągot do smutkowania. Sama walka z niedpłodnością wystarczająco smutna jest.
            ------------------------------
            Tak, taką WODĄ być.
          • reneta.szara Re: Zaciążone 11.10.10, 15:45
            Może nie potrafię dobrze sformułować myśli, ale w moje wypowiedzi włożono słowa, których nie użyłam. Nikomu źle nie życzę, nie wyganiam z forum, nigdzie nie IRONIZUJĘ. Napisałam o swoich uczuciach i jak widzę świat. Jest mi przykro. Przechodzę głupi etap- sama się wstydzę, z którym walczę ale opornie. Potrzebuję czasu? Chciałabym się móc cieszyć razem z innymi- nie umiem. Znów nie.
            Pisząc tu oczekiwałam nuty zrozumienia- otrzymałam jeszcze większy dół.
            • przyszla_mamuska Re: Zaciążone 11.10.10, 20:11
              nie psioczcie na siebie dziewczyny... każda inaczej radzi sobie z emocjami sad ja też siebie pamiętam jak wyłam bo znowu ktoś był w ciąży a ja ciągle nie....
              mało tego... moja siostra wpadła z 3 dzieckiem a ja ciągle nic... płakałam i było mi wstyd że zazdroszczę siostrze sad jej natomiast było przykro i płakała ze mną, bo nie chciała mnie stawiać w takiej sytuacji... teraz obie jesteśmy szczęśliwe bo ona ma córcię, a ja niebawem też będę mieć córeczkę i będą 2 kuzynki. Ale ile nerwów mnie i moją siostrę to kosztowało... tyle że obie siebie nawzajem rozumiałyśmy i żadna z nas nie winiła drugiej za to co się stało.
              Życie nie jest proste, nikt nie obiecywał że będzie łatwo. Ale trzeba walczyć i pokazać innym, że jednak było warto smile
              tak bardzo chciałabym wam jakoś wszystkim pomóc....
            • kaczucha31 Re: Zaciążone 11.10.10, 20:46
              Droga szara reneto, wiem, że trudno się wygrzebać z dołka i zmusić do optymizmu, kiedy sytuacja wygląda dla Ciebie czarno. Jednak trzeba się starać na przekór sobie, bo topienie się w smutkach i gorzkich żalach na prawdę jest działaniem na własną niekorzyść. A przecież chcesz zajść w ciążę, prawda? Ja dobrze wiem, co mówię, bo walczyłam kilka lat temu z ostrym stanem przeddepresyjnym. Tylko siłą woli i pracą nad zwalczaniem czarnych myśli i dołujących emocji udało mi się uzyskać równowagę. Wiem, że to jak się czujemy i co przeżywamy, ma w dużej mierze źródło w tym, jak myślimy o swoim życiu, od tego jakie myśli hodujemy w głowie i jakim emocjom się poddajemy. Otóż za żadne skarby nie wolno poddawać się tym, które nas przygnębiają. Gwarantuję, że taki wysiłek się opłaca i pomoże Ci dołączyć do tych, którym się udało.
              Jeszcze chciałam Ci zwrócić uwagę na fakt, że druzgocząca ilość postów w Twoim wątku to głosy dziewczyn, które wykazały ogromną delikatność, empatię i zrozumienie dla Twoich odczuć. A Ty zdajesz się widzieć jedyne te 2 czy 3 głosy leciutkiej krytyki. I im się poddajesz. I czujesz się zdołowana. Cóż, trudno spodziewać się, że wszyscy będą jednomyślni wink Potraktuj to troszkę lżej. Życzę Ci odzyskania harmonii i siły ducha, i byś starała się patrzeć na świat i siebie z troszkę jaśniejszej strony. Będzie Ci z tym dużo lepiej i szczęśliwiej.
            • batutka Re: Zaciążone 11.10.10, 21:39
              reneta.szara napisała:

              > Może nie potrafię dobrze sformułować myśli, ale w moje wypowiedzi włożono słowa
              > , których nie użyłam. Nikomu źle nie życzę, nie wyganiam z forum

              reneta, troszeczkę chyba jednak mimochodem napomknęłaś o tym, żeby zaciążone pisały na innym forum:
              "Nawet tu, muszą niepytane wtrącać swoje 3 grosze cieżarne. Wciskają się w wątki znerwicowanych dziewczyn. Hasło "nie martw się, uda sie i tobie" maksymalnie wkurza i pogłębia rozpacz Jest forum CIP i W oczekiwaniu i setki innych jeszcze... Ale nie..."

              ale ok - nie kłóćmy się, każda z nas inaczej przeżywa swoje problemy
              reneta, ja osobiście odebrałam Twój post jako atak: że są oto inne fora, a kobiety, którym się udało, jak na złość niepytane wtrącają 3 grosze, zamiast pisać gdzie indziej
              chyba było to Twoją intencją, prawda?
              oczywiście rozumiem Cię, bo sama przez to przeszłam, ale pomyśl i odpowiedz sobie szczerze na to pytanie: czy gdyby na tym forum nie pisały kobiety, którym się udało, Twój problem by znikł? pewnie nie, bo on tkwi w Tobie
              sama izolujesz się od tematu, niewygodnych osób - a to wykańcza psychicznie, wiem coś o tym
              kiedyś, mając problem z niepłodnością, wiele razy płakałam, jak dowiadywałam się o kolejnych ciążach koleżanek, wkurzały mnie te wszystkie ciążowe brzuchy na ulicy
              ale to nic nie dało, zamykanie się w domu tym bardziej
              oczywiście ten, kto walczy o dziecko i się po raz enty mu nie udaje, nie przyjmuje z łatwością zdań typu: "uda się i Tobie", "będzie dobrze" itp. itd.
              ale uwierz mi: ludziom naprawdę się udaje i to w takich przypadkach, gdzie nawet medycyna była bezsilna
              jeszcze kilka lat temu był taki czas, że straciłam nadzieję, że kiedykolwiek będę matką
              ale teraz wiem i wszystkim będę powtarzać, że jeśli w moim przypadku się udało, uda się i w innych, tak samo poważnych - naprawdę w to wierzę
              nie widzę też powodu, żeby nie podnosić na duchu inne osoby, żeby im pomóc, poradzić - bo są tu na tym forum również i takie osoby, które tego potrzebują
              mnie osobiście każdy post pod tytułem: "udało się" podnosił na duchu, dawał kopa i motywował do dalszej walki
              w pewnym momencie zrozumiałam, że izolowanie się od problemu nic nie pomoże - wręcz przeciwnie
              wiem, że ciężarne, piszące na tym forum nie mają złych intencji, nie chcą nikogo urazić - same przez długi czas otrzymywały pomoc i słowa otuchy w tym właśnie miejscu i teraz same chcą pomóc
              oczywiście zawsze się znajdą osoby, które nie potrzebują tych słów, ale jest gro takich, które czeka na optymistyczne posty
              nie chciałam Cię urazić, choć być może tak to odebrałaś
              powodzenia - trzymam kciuki smile
              • arpona Re: Zaciążone 12.10.10, 10:44
                Batutko - napisałaś ważne słowa - tak naprawdę, to problem tkwi w nas, a nie w tym, kto i co pisze na forum, czy jak reaguje otoczenie.

                Ja sama zrozumiałam to dopiero po jakimś czasie, bo wcześniej uważałam, że cały świat sprzysiągł się przeciwko mnie.

                Dziś nadal zdarza mi się od czasu do czasu dać upust swojej frustracji po kolejnym nieudanym podejściu, ale już wiem, jak sobie z tym radzić. I cieszę się, że istnieją takie miejsca, jak to forum, gdzie pomimo różnic poglądów i doświadczeń, jakie nas dzielą (choć i sporo łączy), czuję, że jestem wśród życzliwych i empatycznych osób.
              • lesny_drobiazg Re: Zaciążone 12.10.10, 11:32
                Batutka, znowu dobrze piszesz smile

                Reneta.szara, napisałaś że Cię zdołowałyśmy... ale nie było to niczyim zamiarem, uwierz. Najbardziej uderzyły mnie w Twojej pierwszej wypowiedzi te zdania: "Nawet tu, muszą niepytane wtrącać swoje 3 grosze cieżarne. Wciskają się w wątki znerwicowanych dziewczyn." - po prostu przykro mi się zrobiło. Bo te dziewczyny przechodziły przez to, przez co my teraz przechodzimy...

                No nic, mój M. odebrał wczoraj wyniki badania nasienia, po lekach które musi obecnie brać ze względu na swoje schorzenie parametry pogorszyły się 10 razy. Z 55 mln do 6, macie pojęcie? Jestem totalnie zdołowana. Świat nie jest sprawiedliwy sad Ale dzięki temu forum wiem że i w gorszych przypadkach się udawało... i jakoś się trzymam. Ukłony w stronę zaciążonych bywalczyń tego forum.
                • przyszla_mamuska Re: Zaciążone 12.10.10, 12:37
                  nie denerwuj sie... mój miał operację żylaków po której miało być lepiej i dupa. potem brał stos zastrzyków bo miały pomóc... dupa. wyniki coraz gorsze były smile doszlismy do wniosku że mamy dośc zwykłych lekarzy, którzy tylko czekają na kasę za kolejną wizytę.
                  od momentu pójścia do provity wszystko zaczęło się w miarę układać. trochę to trwało, ale teraz wiem że stracilismy 2 lata, kiedy to chodziliśmy od lekarza do lekarza. zaproponowano nam in vitro od razu bo przy parametrach męża nie było mowy o niczym innym, a ja powiedziałam, że albo będziemy mieć nasze dziecko, albo zupełnie "obce" zaadoptowane...
                  No i warto było smile
                  Ale ile człowiek musi przejść, to tylko my wiemy, a jeszcze ksiądz z ambony na nas psioczy sad dlatego otaczam sie ludzmi którzy są moimi przyjaciółmi i dobrze nam życzą, a nie krytykują za zabieg. Tylko rodzina i najblizsze przyjaciółki wiedzą ile nerwów, bólu i czasu nas to kosztowało.... ale jaka cudna za to nagroda!!!! smile)))
    • diabel_thazmansky Re: Zaciążone 12.10.10, 12:47
      > Ciężko o tym pisać- naraziłam się, wiem. Wcale nie jest mi lżej, że komuś innemu się udało. Do licha czy to tak wiele? Trochę empatii i taktu? Nie mogę znieść ich widoku....Nawet tu, muszą niepytane wtrącać swoje 3 grosze ciężarne.

      Autoagresja i żółć wylewa ci się chyba wszystkimi otworami,nieprawdaż?
      Teraz wkurza cie ,że inne są w ciąży , a potem będzie cię wkurzało ,że twoje dzieci gorzej się uczą niż inne itd itp.

      Co więcej -nazwą wątku specjalnie ściągasz zaciążone "po latach ciężkiej walki" ,aby przeczytały co masz miłego do zakomunikowania.
      Gratuluję i podziwiam przedmówczynie ,że tak delikatnie się z tobą obeszły.
      Dla mnie jesteś dnem.


      • asiek334 Re: Zaciążone 12.10.10, 14:24
        DO DIABŁA DNEM??? Tak nazywasz kobietę ktroa po latach starań, braku siły do dalszej walki wylała tu swoje emocje?!!!!! No ja cie przepraszam w, taki układzie to to kim Ty jesteś????
        Ja bardzo dobrze ją rozumie, i byc moze nie dorastam jej do pięt w latach starań, ale ją rozumie. W moim zyciu tez przyszedł kryzys, kiedy miałam wszystkiego dosyc, nie mogłam patrzyc na ciezarne kobiety i małe dzieci w wózkach. Szlak mnie trafiał jak którys raz z kolei czytałam watki o kolejnej ciązy, albo wątki typy" czy mogę byc w ciązy" Tyle ze ja nie byłam na tyle odwazna by to tu wypisac. Zastanów sie czasem co piszesz. To nie jej wina ze cara goryczy sie przelała.

        Ja ciekawa jesterm dlaczego nikt tak nie reaguje kiedy kobieta usuwa ciąze z powodu swojego widzimisie a potem zdziwiona ze nie moze zajsc w następna. Mnie tu szlak trafia !!!!
        • sofi75 Re: Zaciążone 12.10.10, 16:04
          "Ja ciekawa jesterm dlaczego nikt tak nie reaguje kiedy kobieta usuwa ciąze z powodu swojego widzimisie a potem zdziwiona ze nie moze zajsc w następna."

          A to co za herezja???!!!
          jesliby tak bylo, to kobiety po poronieniach juz nigdy nie zachodzilyby w ciaze. Bo w koncu co za roznica czy skrobanka jest na zyczenie czy z koniecznosci zyciowej - myslisz ze gin inaczej rusza lyzka?

          I tak BTW

          ja ROZUMIEM a nie ROZUMIE
          ON rozumie
        • diabel_thazmansky Re: Zaciążone 12.10.10, 16:08
          asiek334 czy ty myślisz ,że na tym forum w większości wypowiadają się osoby ,które 2 ,3 cykle starają się o dziecko? tu są osoby ,które latami robią wszystko co w ich mocy ,aby mieć dziecko.Zapożyczają się na kolejny program IVF/ICSI etc.,wpadają w depresję, ich związki wiszą na włosku.I w końcu-jest oczekiwany cud.
          A tu taki osobnik napluje ci w twarz ,potem w kolejnych postach napisze ,że "inne było jej przesłanie".G**wno prawda.Dno i długo,długo nic.I zdania nie zmienię.
          • asiek334 Re: Zaciążone 12.10.10, 16:24
            Sofi ja nie pisze o poronieniach tylko o aborcji na włąsne zyczenie. Nie chce kontynuować tego tematu bo hjest dla mnie drażliwy.
            A co do DIABŁa--
            • sofi75 Re: Zaciążone 12.10.10, 16:51

              > Ale ja chce go kontynuowac, bo wlasni napisalas ze zabieg usuniecia ciazy (czyli lyzeczkowanie) moze prowadzic do WTORNEJ NIEPLODNOSCI. A jest to nieprawda i wypisujac takie herezje, straszysz kobiety, ktore takie zabiegi przeszly.
              > A czym w sensie TECHNICZNYM rozni sie zbieg lyzeczkowania przy aborcji na wlasne zyczenie od tego samego lyzeczkowania po poronieniu?

              > I KOMPLETNIE mnie nie interesuje ze temat jest dla Ciebie drazliwy. Jakby byl taki drazliwy, to bys BREDNI na forum nie wypisywala.
            • sofi75 asiek 12.10.10, 16:54
              Tylko prosze nie wyskakuj mi tu zaraz ze stwierdzeniem, ze kobiety po lyzeczkowaniu na wlasne zyczenie sa wtornie nieplodne, bo je bog pokaral.

              A wiec slucham? Co takiego dzieje sie przy aborcji na walsne zyczenie, co powoduje wtorna nieplodnosc?
    • reneta.szara Re: Zaciążone 12.10.10, 16:28
      Dziewczyny dziękuję

      Ku wyjaśnieniu- kilka dni temu wyszłam ze szpitala- obumarła druga ciąża po 4cyklu vf. Bardzo słabo się stymuluję i nie mam mrozaków. To był 8 tc i ostatnia nasza szansa. Powoli poszukam innego celu w życiu jak tylko wezmę się w garść, łzy przestaną zalewać mi oczy i trzeźwość umysłu.
      Bardzo przepraszam osoby, które uraziłam- nawet nie pomyślałam że tak może się stać.
      diabeł tazmanski- nie życzę ci żebyś musiała wychodzić z DNA, patrzeć jak ktoś ci bliski sięga DNA, ani sama takim DNEM się stała.
      Pozdrowienia.
      • diabel_thazmansky Re: Zaciążone 12.10.10, 17:19
        Po tym ostatnim poście udowodniłaś ,że jesteś trollem internetowym.
        Kobieta ,która choć przez 8tyg była w ciąży i poroniła nigdy w życiu nie napisałaby takiego wątku.Szkoda czasu.
        • julia56 Re: Zaciążone 13.10.10, 11:32
          diabel_thazmansky napisał:

          > Po tym ostatnim poście udowodniłaś ,że jesteś trollem internetowym.
          > Kobieta ,która choć przez 8tyg była w ciąży i poroniła nigdy w życiu nie napisa
          > łaby takiego wątku.Szkoda czasu.

          True.
      • yonik Re: Zaciążone 12.10.10, 23:01
        Reneto, nie przejmuj się złośliwymi postami. Ci co piszą złośliwie, sami ze sobą nie radzą.
        Powiem Ci coś.
        Moja znajoma dosyć późno wyszła za mąż, a już miała ciśnienie na dziecko straszne (psychicznie).
        Minęło parę lat po ich śłubie, nic. Zaczęła się leczyć i dalej nie mogli zaciążyć. Jako że czas gonił, stwiedzili , że wezmą dziecko do adopcji. Zaczęli całą procedurę adopcyjną. Jak doszło co do czego, okazało się, że w innym domu dziecka, jest siostrzyczka tej dziewczynki co oni postanowili adoptować. I warunek był jeden: albo adoptujecie dwójkę, albo żadne. Ponieważ dość długo już byli w kontakcie z pierwszą dziewczynką (zabierali na weekiendy do siebie, na święta, często odwiedzali w domu dziecka itp), to kwestia drugiego dziecko (co wyszło później, tuż przed podpisaniem ostatecznych papierów na adopcję pierwszego dziecka) - nie była dla niech "zaporową". Zgodzili się. Zmienili mieszkanie na większe, ona zrezygnowała z pracy, aby zająć się adoptowanymi dziewczynkami, bo się okazały strasznie chorowite (coś miały wtedu jedna chyba z 6 lat, druga niecałe cztery). Mija pół roku - i się okazuje, że ona zachodzi w ciążę.
        Teraz mają trójkę - wszystkie dziewczynki, starsza już chodzi do liceum.

        Do czego to mówię. Otóż jestem prawie na sto procent pewna, że jak tylko swoje emocje skierowała na te dzieci, które postanowiła adoptować, to o wiele mniej koncentrowała się na swoim nieszczęściu i idei fix,, że MUSI zajść w ciążę. I najwyraźniej puściły jej wszystkie psychiczne hamulce, na których NIE BYŁO lekarstwa. Stwierdzono w pewnym momecnie, że jest bezpołodna i nic na to nie poradzą!
        Dlatego wydaje mi się,żebyś nie zdołowałaś się ostatecznie - idź do psychologa. To raz. Dwa - znajdź sobie zajęcie które będzie w dużym stopniu absorbować Cię emocjonalnie i psychicznie. Jeżli Cię irytuje mąż - to wyjedź gdzieś. Żyjesz w ciągłym napięciu, a to dobrze nie służy Twojemu organizmowi.
        Proszę tego posta nie odbierać jako pouczanie czy coś takiego.
        Chciałam Cię tylko podtrzymać na duchu, i zrobiłam to tak jak umiałam najlepiej.
        Pozdrawiam Cię.
      • lesny_drobiazg Re: Zaciążone 13.10.10, 09:49
        Reneta.szara, współczuję bardzo. I też Cię przepraszam, jeśli jakieś moje słowa Cię uraziły. Tylko po prostu nie mogłam przyjąć, że ktoś może mieć pretensję do dziewczyn zaciążonych, które nadal tu zaglądają... i ich zamiarem jest dodawanie nam otuchy, a nie dołowanie!
        Pozdrawiam ciepło i życzę żebyś doszła szybko do siebie... w miarę możliwości.
        • ida17 Re: Zaciążone 13.10.10, 12:06
          No coż. Rozumiem Cię doskonale Renata_szara.Przeżywam od dwoch lat burze emocji zwiazanych z niemoznoscią zajscia w ciaże .Raz jest o k. i nie przeszkadzają mi kobiety w ciąży, małe dzieci, rozmowy o dzieciach itd , a czasami nie mam na to sily, jestem zla na każdą spotkana matkę z dzieckiem, kobietę w ciąży itd. Zalezy to wszystko od mojego stanu psychicznego, nastawienia do siebie samej, nastawienia do mojego problemu...,od tego co powiedzial mi wlasnie lekarz, od tego w jakim dniu cyklu jestem i czy mam promyk nadziei,od tego co wyszlo w monitorowaniu cyklu itd.
          Jest trochę lepiej od czasu kiedy z mezem zglosilismy sie do osrodka adopcyjnego.Zmienilo to moje nastawienie ...,czuje sie lepiej, wiem ze bede miec dziecko bez wzgledu na wyniki badań,bez wzgledu na opinie lekarza itd. Jest mi lzej .Choć tu tez jest problem- za krotki staż małzeński-2,5 lat ,a powinien być 5 letni. A my mamy 37 lat wiec czasu juz niewiele aby adoptować malutkie dziecko.Wierzę jednak ,że sie uda. Leczę sie nadal , ale nie wiążę z tym az takich nadziei, ani nie czuje az tak mocnego rozczarowania gdy mimo lekow nie udaje sie...
          Wczoraj np mialam wątpliwosci co do dalszego leczenia i zazywania hormonow. Stąd moj wczorajszy post o szkodliwoci lekow.Zazywam juz femare, luteine a dojdzie jeszcze estrofem. ..
          Dzsi znow czuję inaczej. Myślę ,że dalsze leczenie ma sens mimo wszystko. Co bede czuć jutro nie wiem. ..Myślę ,że takie wahania przezywać bedę do czasu kiedy bede mogla przytulić do siebie moje- obojetne czy adoptowane czy urodzone przeze mnie dzieciątko. Wazne żeby umiec z tym zyc , zaakceptowac te burze emocjonalne i poszukać nadziei...Adopcja to naprawde cudowna sprawa .Po czasie mysli sie o niej tak samo jak o zajsciu w ciaze ,z ta różnicą ,że ma sie pewnosc ,że uda się na 100%.smile
    • nadave Re: Zaciążone 15.10.10, 12:24
      Przepraszam, ja jestem ciezarowka... I wiem, co czujesz. Nawet nie wiesz jak bardzo. O nasza dzidzie staralismy sie 4 lata. Przeszlam laparoskopie, histerioskopie,3 iui, wszystkie nieudane. W cyklu ktorym zaszlam mialam miec in vitro. Ja wiem, ze teraz do Ciebie nie trafie tym, co powiem, ale ja jestem zywym przykladem, ze jednak sie udaje...Ja tez bylam zalamana, wyplakalam morze lez, mialam wrazenie, ze nikt mnie rozumie, patrzylam z nienawiscia na ciezarowki...Wylam jak glupia, jak kolejna dziewczyna w rodzinie zachodzila w ciaze... Rzygac mio sie chcialo, jak czytlam, ze "mnie sie udalo, to wam tez sie uda".Dziekuje Panu Bogu, ze moj Maz byl na tyle cierpliwy, ze sie nie poddal i nie wyrzucil mnie za drzwi....
      Az pewnego dnia zaszalam w upragniona ciaze.Po 4 latach. Naturalnie. Jak?? Nie wiem.
      Tobie rowniez tego zycze. Z calego serca.
      PS Masz prawo mnie nienawidziec....Rozumiem Cie.
      • audrey2 nadave 15.10.10, 14:26
        Nadave, otwieralam Twoj post z dusz na ramieniu, obawiajac sie, ze jestes kolejna osoba, ktora walczy n lat. Ale sie myslilam, na szczesciewink
        wiekie gratulacje!! bardzo sie cieszewink
        kiedy masz termin
        • nadave Audrey2 :) 16.10.10, 12:17
          Dzieki Kochana! Termin mam na 16 marca. Nie moge sie doczekac smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka