Dodaj do ulubionych

Myśl spątaniczna

IP: *.spray.net.pl 24.04.04, 10:29
Cześć dziewczyny. tak sobie czytam to nasze forum i myślę.... są tu problemy
ze zbyt wysoką prolaktyną, złe wyniki badań hormonalnych, złe wyniki badania
nasienia, problemy które należy usunąć żeby możnabyło zajść w ciąże. ja mam
doskonałe wyniki hormonalne, wogóle wszystko jest ok, jest owulacja piękne
pęcherzyki pękają kiedy trzeba, mojego męża wyniki może nie najcudowniejsze,
ale w porzątku, żadnych leków i jakoś nam też nie wychodzi, ani inseminacja,
ani in vitro (była jedna próba). wszystko jest ok, ale ciąży brak. o co tu
chodzi?
Obserwuj wątek
    • Gość: aneta Smuteczku IP: 62.233.251.* 24.04.04, 11:36
      Smuteczku,

      Ja też nie wiem o co chodzi chociaż u mnie winę ponosi niby PRL,
      która odpukać ostatnio długo utrzymuje się w środku normy. Wyniki męża
      ślzgają się na granicy normy, raz jest nad, raz pod. Karuzela.
      Staramy się już prawie 3 lata, leczymy intensywnie od ponad 2, a efektu zero.
      Wczoraj nawiedziła mnie moja 36-letnia koleżanka i oświadczyła,
      że jest w 8 t.c. Ona nigdy nie chciała mieć dzieci, a jednak będzie mamą.
      Mieszkam na nowym osiedlu i na każdym tarasie albo balkonie w słoneczne dni
      leżą łóżeczka, bez przerwy słyszę płacz dzieci.
      Widzę też rodziców tych dzieci, widzę matki, które nad wózkami palą papierochy
      albo ojców, którzy dymią na balkonach.
      Jestem ciekawa czy ktoś z nich wie, co to w ogóle jest PRL albo czy zna wyniki
      swojego nasienia????
      Jestem pewna, że nie, bo dla tych ludzi to naturalne, mają dzieci i to wszystko.
      Sama tego nie rozumiem, dlaczego ja, dlaczego dziecko nie chce przyjść właśnie
      do nas??
      Jestem załamana, wczoraj nie wytrzymałam tego wszystkiego i okropnie pokłóciłam
      się ze swoim mężem. Uderzyłam go, a on mnie. Ostatnie 2 lata to koszmar, w
      ogóle żałuję, że się urodziłam. Przykro mi to pisać, bo to Ciebie pewnie ani
      nikogo nie pocieszy ale te doświadczenia są tak podłe, że nie mogę tego
      wszystkiego już znieść.
      aneta
      • maretina Re: Smuteczku 24.04.04, 12:37
        moja kolezana z pracy 3 lata staral sie o dzidzie. oboje z mezem mieli
        wszystkie wyniki dobre. lekarze rozkladali rece i brak bobasa skladali na kark
        psychiki.
        pewnego dnia nie dostala @ a teraz jej syn ma kilka miesiecy.
    • martini_very_bianco Re: Myśl spątaniczna 24.04.04, 12:46
      eeh, to pewnie tak, jak z moją padaczką - mózg mam podręcznikowy, i wszystko
      inne też, a napady jak bywały, tak bywają. Natura jest sprytniejsza od nas...

      Aneta - sad(((

      Coś mi się nie zaczął ten dzień najprzyjemniej, załunczam forum i tu od razu
      dwa posty takie smootnesad

      16%VOL
      22%VAT
    • trops7 Re: Myśl spątaniczna 24.04.04, 15:51
      wiecie ja też mam czasem doły ;o dzidzie staramy się 2,5 roku ale dopiero 2 m-
      ce temu trafiłam do lekarza z prawdziwego zdarzeni czyli wszystko zaczynamy od
      początku.też mnie czasem wkurza że ci co zazwyczaj nie chcą dzidzi to ją
      mają;ja na dodatek jestem rehabilitantem niemowląt i najgorsze jest wtedy gdy
      zadając rodzicom ćw dla dziecka przy nastepnej wizycie prosze by je powtórzono
      to rodzic zadaje mi pytanie "czy ma pani dziecko?"ja odpowiadam że nie a
      oni "jak będzie pani miała to ...."-i nikt nie wie że ja walcze o to dziecko
      bezustannie i do tej pory bez efektów.ale ja wierzę że zostane mamą i nie
      podchodzę tak jak kiedyś to tego problemu po prostu czekam na swoją kolej i
      mślę że doczłapie się kiedyś do celu bo mam NADZIEJĘ.POZDRAWIAM
    • Gość: aneta Re: Myśl spątaniczna IP: 62.233.251.* 24.04.04, 16:05
    • Gość: fuuuu Re: Myśl spątaniczna IP: 217.153.21.* 24.04.04, 16:11
      mamy jeszcze jeden problem... z ortografiąsad
      spątaniczna???
      wogóle???
      porzątku???
    • Gość: aneta mąż IP: 62.233.251.* 24.04.04, 16:23
      Wczorajsza wiadomość o ciąży znajomej wyprowadziła mnie z równowagi. Walczę już
      długo, chyba zbyt długo jak na moje siły. Też byłam chrzestną matką dziecka
      kuzyna, któremu urodziły się bliźniaki.
      Niekiedy cieszyłam się szczerze, że komuś się udało zajść. Ale teraz
      czuję tylko żal i nienawiść.
      Mój mąż musiał wyjść do pracy. Nie wiem co będzie kiedy wróci. Ja cały dzień
      przeryczałam. W ogóle to wyję od wczoraj. Wiem, że nikt mi nie może pomóc bo tu
      może pomóc tylko jedno - ciąża.
      Ale wiem też, że takie problemy wpływają na związek i to poważnie.
      Mój mąż niby mnie wspiera, jeździ ze mną po lekarzach, zawsze wchodzi do
      gabinetu, czeka podczas badań, uspokaja w nocy. Kiedyś chodziliśmy po wizytach
      do kina żeby trochę się rozluźnić.
      Jednak zawsze jak tylko zaczynam mówić o tym, co w głębi serca czuję, a nie
      zawsze były to przyjemne słowa, to mój mąż robi miny, albo ucieka do kolegów.
      Kiedyś na spacerze powiedziałam, że chcę żebyśmy sprzedali mieszkanie, bo źle
      się czuję słysząc bez przerwy płacz niemowląt albo widząc spacerujące kobiety z
      wózkami. I usłyszałam, że nic z tego bo mój mąż nie ma ochoty się wyprowadzać.
      Wczoraj na wieść o ciąży koleżanki po prostu ubrał się i poszedł na zebranie
      rady osiedla. Wrócił o 23.00 i nie odezwał sie do mnie słowem.
      Wtedy nie wytrzymałam. Miałam ochotę go zabić.
      No i oczywiście usłyszałam, że on ma dosyć ciągłych płaczów i ględzenia oraz
      życia ze mną.
      Zawsze rozmawialiśmy o problemach, dbaliśmy o to żeby niepłodność nie
      zniszczyła naszych relacji ale chyba po jakimś czasie to już za mało żeby mieć
      siłę to znosić. Teraz to chyba oboje już straciliśmy nadzieję.
      W tym roku mamy 10lecie małżeństwa, planowaliśmy wspólny wyjazd. Ale szczerze
      czuję, że moje małżeństwo może nie przetrzymać tej próby.
      Wiem, że pewnie Wy też macie dosyć takich wynurzeń, ale nie mogę się dzisiaj na
      niczym skupić oprócz tego forum.
      aneta
      • Gość: Aneczka Re: mąż IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.04, 16:31
        nie ma co zwlekać zastanówcie się nad odopcja dziecka. Nie zamieniajcie
        swojegpo życia w koszmar bo to nie ma sensu
      • femalespirit Re: mąż 24.04.04, 16:40
        Anetko, widze tutaj wiecej niz jeden problem. Moze odpusccie sobie na chwile
        starania, a zajmijcie sie terapia malzenska? Wiel par doznaje takich sytuacji i
        uczuc: pozwolcie sobie pomoc.
    • Gość: malwina Re: Myśl spątaniczna IP: 217.153.209.* 24.04.04, 17:27
      a ja się zastanawiam, czy na pewno porobiłaś wszystkie badania, np.
      immunologiczne, czy byłaś może u bioenergoterapeuty? Ja bym najpierw
      wykorzystała wszystkie możliwości, z in-vitro włącznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka