Dodaj do ulubionych

trudna prawda

23.04.11, 20:25
hej
moje starania to już 8 lat ale dopiero leczymy się od 3 lat. najpierw był monitoring owulacji, później, już w klinice leczenia niepłodności badania, inseminacje (3 nieudane), program in vitro (1 transfer świeżych zarodków i 1 mrozaczków). teraz kolejne badania AMH, Kariotypy, na wynik których czekamy. Mam jeszcze poddać się histeroskopii diagnostycznej. Jednak powoli staram się a przynajmniej tak mi się wydaje, pogodzić się z myślą że nigdy nie będę matką. pewnie niektóre z Was powiedzą, że za szybko się poddaję i powinnam walczyć ale niewiem ile takich niepowodzeń będę w stanie znieść i ile jeszcze wytrzymam.
Obserwuj wątek
    • miceel Re: trudna prawda 23.04.11, 20:52
      Przeżyłam 6 pełnych programów . 6 udany. Córcia 2.5 roku. Laparoskopie, histeroskopie, immunologia i szczepionki z limfocytów. Piszę to po to żebyś nie traciła wiary. Zbieraj sily i do roboty , bo warto. Pozdrawiam.
    • krolowasniezka Re: trudna prawda 24.04.11, 16:37
      hej to tak jak ja tez 8 lat staran 3 lata leczenia 3 iui 2 ISCI transfer ze swierzaczkow nieudany czekam na crio... tez pomalu przyjmuje do wiadomosci ze moze nigdy ale walczyc bede do upadlego... musi nam sie udac... serdecznie pozdrawiam i glowa do gory
    • rokitka00 Re: trudna prawda 26.04.11, 12:44
      Nie poddawaj się!!!!!
      Jeśli do tej pory nie miałaś sprawdzanej drożności jajowodów, to może okazać się właśnie twoim problemem. Zrobią ci laparoskopię, w między czasie jeśli wyjdzie coś nie tak, to to naprawią.

      A mąż się przebadał? Robił wyniki nasienia, hormony?
    • norkana Re: trudna prawda 26.04.11, 14:15
      Jeśli ta walka ma być kosztem depresji, rozwodu, stagnacji w życiu, w uczuciach w pracy ... hmm to powiem ci, nie warto ... życie ucieka dużymi susami i właśnie jesteś w okresie życia obfitującego w największe potencjały do wykorzystania.
      Jeśli mimo wszystko potrafisz godzić codzienność z tym dążeniem do rodzicielstwa ... wtedy jak najbardziej trzeba oczekiwać sukcesu. Sama piszesz - dopiero 3 lata leczenia. Niejedna dziewczyna na tym forum potwierdzi, że można/da się/wytrzymuje się dłużej. Ja mam za sobą raptem rok w klinice i już mam dość smile Sił każdemu przybywa i ubywa inaczej.
      • zamyslona4 Re: trudna prawda 26.04.11, 17:02

        ciesze sie, ze to piszesz...
        ja tez mam duze watpliowsci czy warto w imie dziecka poswiecic cale swoje zycie?
        latwo sie mowi, jesli po 5 latach to dziecko sie pojawi.
        a jesli nie? jesli straci sie malzenstwo, zdrowie, przyjaciol i w ieku 40 lat bedzie sie zgorzchniala kobieta - to tez mozna powiedziec ze bylo warto?
        • ciagle_walczaca Re: trudna prawda 26.04.11, 18:31
          trudno o tym myśleć a co dopiero mówić. od zawsze chciałam być matką, uwielbiam dzieciaki.
          ale trzeba wiedzieć kiedy powiedzieć stop. jeszcze się nie poddaję, wiem że walka może trwać latami ale trzeba wiedzieć kiedy powiedzieć stop.
          jednak kiedy to powiedzieć?
          mam nadzieję, że każda wreszcie zostanie mamusią i ja też
          • zamyslona4 Re: trudna prawda 26.04.11, 21:59
            ciagle_walczaca napisała:

            > trudno o tym myśleć a co dopiero mówić. od zawsze chciałam być matką, uwielbiam
            > dzieciaki.
            > ale trzeba wiedzieć kiedy powiedzieć stop. jeszcze się nie poddaję, wiem że wal
            > ka może trwać latami ale trzeba wiedzieć kiedy powiedzieć stop.
            > jednak kiedy to powiedzieć?
            > mam nadzieję, że każda wreszcie zostanie mamusią i ja też

            zgadzam sie i rozumiem. sama po pol roku jestem i uz mam dosc.
            u nas umowilismy sie z mezem ze dajemy sobie 2 lata leczenia. ...

            tez mysle o powiedzeniu STOP w odpowiednim momencie, bo patrze na sytuacje w rodzinie, gdzie dziewczyna w moim wieku jest po 5 in vitro (problem lezy po stronie meza) bez efektu, maja mega kredyt zaciagniety na te zabiegi, oboje wykonczeni psychicznie, stracili cala radosc zycia i bycia razem. i myslac o niej buntuje sie na haslo żeby nigdy sie nie poddawac i do konca walczyc.

            do konca czego?!
            • chiyo28 Re: trudna prawda 27.04.11, 07:46
              wiem, że dla niektórych jest to nie do przyjecia, ale po tylu latach leczenia postawiłabym na adopcje. mam 2 koleżanki, które adoptowały - nie było je stać na leczenie ani psychicznie ani finansowo. Obserwując je mogę powiedzieć, że maja najszczęśliwsze rodziny pod słońcem. Czasem warto pójść inną drogą do szczęścia.
              • inka-111 Re: trudna prawda 27.04.11, 10:18
                Co do adopcji to powiem tak. Z mężem leczyliśmy się 4 lata-5 ivi, 4 in vitro, laparoskopia. Ogromny stres, ból fizyczny i psychiczny, musiałam odejść z pracy, majątek wydany na leczenie. Święta były dla nas koszmarem. Myślę, że nie przesadzę, że byłam wrakiem człowieka. To było okropne, ale nie żałuję tego, że próbowaliśmy. Po 4 nieudanym in vitro zdecydowaliśmy się na adopcję i niespodziewanie moje życie zmieniło się, nabrało kolorów. Zaczęłam znowu żyć, śmiać się, wyszłam do ludzi, wróciłam na studia, szukam pracy. Najważniejsze jest jednak to, że kończymy właśnie kurs na rodziców adopcyjnych i będziemy czekać za naszą Kruszynką. Na adopcję trzeba być naprawdę gotowym i jeśli są jakiekolwiek wątpliwości należy odpuścić. Jeżeli masz choć odrobinę siły to walcz dziewczyno! Ja natomiast cieszę się, że mam tą walkę za sobą i już nigdy nie wrócę do tamtego koszmaru.
    • jeza_bell Re: trudna prawda 27.04.11, 12:39
      Jeżeli naprawdę pragniesz urodzić dziecko nic nie jest w stanie zatrzymać Cię przed terapią, leczeniem i oczekiwaniem. Nie zniechęci Cię żadna porażka.
      I nic nie "powinnaś"- sama wiesz do czego zmierzasz i czy dasz radę.


    • alonka7 Re: trudna prawda 29.04.11, 09:04
      A ile masz lat ? Czy masz lekarza, ktoremu ufasz a jesli tak to jak ocenia on Wasze szanse?

      Pisze bo sama w wieku 40 lat mialam taki dylemat (po 4 nieudanych in vitro) i zdecydowalam sie wlasnie spytac lekarza o szanse. Ot, zeby zrobic dokladnie wszystko co jestem w stanie. I... ten piaty raz sie udal (w wieku 41 lat). Na 40 urodziny przezylam jakby zalobe, ze nigdy sie nie uda, a jednak sprobowalam raz jeszcze. A dzis...zapomnialam o wszystkich lzach - to banalne, ale synek wynagrodzil mi wszystko.

      Sama jestes w stanie ocenic, kiedy stop. Moze przerwa? Moze decyduj sie tylko na nastepny krok? No i pytanie: czy jestes prowadzona przez dobrych lekarzy? Mi bylo o tyle latwo, ze nigdy, nawet po wielu porazkach nie mialam zastrzezen do lekarzy. A mojemu lekarzowi w pelni ufalam.

      Wiele razy czytalam forum - to tez banalne.I uwazalam, ze cuda zdarzaja sie wszystkim tylko nie mnie. Jednak cud zdarzyl sie i mi.

      Przelicz sily, przemysl czy jestes u dobrych lekarzy . Mysle, ze nie musisz wierzyc w powodzenie (ja nie wierzylam) - musisz tylko zrobic to, co w Twojej mocy.
      • ciagle_walczaca Re: trudna prawda 29.04.11, 17:44
        alonka
        dzięki za twoje słowa, przywróciły mi nadzieję
        mam 35 lat. ufam swojemu lekarzowi i uważam, że zna się na tym co robi.
        teraz czekamy na wyniki kariotypów i zobaczymy co dalej.
        trzymajcie się
        • luciola9 Re: trudna prawda 08.05.11, 15:25
          My zrezygnowaliśmy z leczenia i szaleńczej walki o pęcherzyki i dobre parametry nasienia.
          W 2008 r.zgłosiliśmy się do Ośrodka Adopcyjnego, teraz czekamy już na telefon, kiedy poznamy nasze maleństwo. Jestem zła tylko,że to tak długo trwa, tyle dzieciaczków potrzebuje naszej miłości.... Cierpię, że ciągle muszę czekać, ale wiem na pewno,że tym razem czekanie ma sens.
          Jeśli czujesz,że nie masz już siły, może warto zastanowić się nad adopcją. To uzdrawia.
          Zyczę ci jak najlepiej, chciaabym,żeby wszystkie kobiety, które pragną mieć dzieci, mogły przytulić swoje potomstwo.
          • annajustyna Re: trudna prawda 08.05.11, 16:01
            Kolezanka szwagierki czekala na synka (w chwili adopcji mial pol roczku) tylko 7 miesiecy. Nie mam pojecia, dlaczego tak krotko. Trzy lata czekania to naprawde przegiecie uncertain.
            • luciola9 Re: trudna prawda 08.05.11, 16:20
              Oj, pomyliłam się, do ośrodka trafilismy w 2009r. nie mniej , czekanie jest okrutne. A koleżanka miała szczęściesmile Tak bywa, życie toczy się dalej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka